nick.jednorazowy
06.07.09, 20:44
Przyjechał kuzynk z synem (14 lat), córką (9 lat – w tym roku idzie
do 4 klasy, więc będzie miała 10 lat) i żoną.
Poprzednio byli u mnie kilka dni z synem – było ok. Syn grzeczny,
posłuszny, nie absorbujący – po prostu dobry dzieciak.
W tym roku też był bardzo grzeczny, ale jego siostra to istny demon.
Dzieciak ma ok. 160 zm wzrostu i wazy ok. 60 -65 kg.
Rodzice zapatrzeni w nią i zauroczeni. Podobno jest „mądra,
inteligentna, uzdolniona, kocha taniec, a problemy w szkole to wina
nauczycieli”
Dzieciak nie ma żadnej koordynacji ruchów, już w tym wieku chodząc
zaczyna się kołysać, nie mówiąc o tym, że nie złapie piłeczki
rzuconej łukiem z 10m.
Ma problemy w szkole, ponieważ ma MASAKRYCZNE ZALEGŁOŚCI. Nie czyta
tylko duka. Nie umie dzielić. Nie potrafi dobrze pisać (cyfry które
stawia i literki to kulfony o wielkości ok. 1,5-2 cm). Rodzice
jednak nie widzą problemu w córeczce tylko w nauczycielach.
Jak zrobili tzw „szybkie czytanie” w szkole – czyli oceny za
prędkość czytania, to rodzice zrobili awanturę nauczycielce, bo
dzieciak nie rozumie co czyta.
Na nic tłumaczenia nauczyciela, że to ćwiczenie ma oduczyć tzw.
dukania – rodzice wiedzą lepiej.
Dziecko to księżniczka, która rządzi wszystkimi – co chce, ma być
zrobione. Kłamie w żywe oczy, ale rodzice święcie jej wierzą, a jak
już się okazuje, że to było kłamstwo to mała zaczyna się śmiać i
rodzice tylko wzruszają ramionami.
A teraz opiszę jeden z dni tego dziecka
Wstaje rano ok. 6-7. Nie dlatego, że chce pobiegać czy pobawić się
na dworze. Jedyną rozrywką tego dzieciaka jest JEDZENIE!.
Zaraz jak wstanie leci do kuchni. Nie do łazienki żeby się umyć, nie
przebiera się, tylko w koszulce nocnej leci do kuchni. Tam nastawia
wodę w czajniku i przygotowuje sobie przedśniadanie czyli- zupkę
chińską. Robi to w garnku, chyba robi podwójną porcję. Potem siada
na kanapie, ale nie w pokoju z rodzicami bo usłyszeliby ją, nie w
pokoju gdzie nocuje, bo tam brat śpi i też mógłby się obudzić i
zabrać jej jedzenie. Siada na kanapie w pokoju gdzie śpię ja -
naprzeciwko mnie.
Zaczyna jeść, stukając łyżką o garnek i siorbiąc (pierwszego razu
jak usłyszałem to przez sen, to zbudziłem się w panice, bo myślałem,
że Z POBLISKIEGO LASU, DO POKOJU DOSTAŁ SIĘ WARCHLAK! to powinno dać
wyobrażenie sposobu jedzenie tego dziecka)
Do godz. 8-9 czyli do śniadania właściwego nic nie robi, no może nie
NIC, bo próbuje zwracać na siebie uwagę – „jestem śliczną
księżniczką”. Przebranie się zajmuje jej ok. 20-30 minut. Myli się
ten kto przypuszcza, że dzieciak zażyje rannej toalety i umyje zęby
(zje cukierka miętowego).
Siada do śniadania i je porcję dorosłego, mężczyzny. Na śniadanie
sama decyduje, co chce jeść – bo nie mogą to być warzywa i
niekoniecznie musi to być coś co jest już przygotowane rodzice
spoełniają zachcianki). Herbata słodzona 5 łyżeczkami cukru. Jeśli
zobaczy coś nowego na stole, to MUSI to otworzyć i spróbować. Tak
samo jak zauważy, że ktoś je coś co ona lubi, wtedy pochłonie to do
końca, byleby nie zostawić dla innych.
Po śniadaniu, idzie nad jezioro i tam się kąpie. Zanim nadejdzie
obiad, pochłania jeszcze drugie sniadanie czyli loda, dwie bułki z
czekoladą (słoik nutelli potrafi zjeść na drugie śniadanie) i
czasami jakiś gorący kubek.
Wracając w porze obiadowej pierwsze słowa jakie wypowiada wchodząc
po schodach – OBIAD JUŻ BYŁ!? (i są to słowa wypowiadane z
autentycznym strachem).
W końcu nadchodzi upragniony obiad. Porcja obiadowa, jak dla
dorosłego mężczyzny + dodatkowe ziemniaki. Oczywiście nie je
gotowanych warzyw (poza ziemniakami) – wybiera kalafiora, paprykę
itp. Potem po obiedzie sjesta. Zanim nadejdzie wieczór pochłonie
jeszcze dużą paczkę chipsów (ze strachem w oczach, czy ktoś nie
będzie chciał choćby jednego chipsa) i pół garnka mleka z płatkami,
osłodzonymi kilkoma łyżkami cukru.
Na kolację grill – dzieciak nie lubi kiełbaski z grilla, więc
rodzice kupują hamburgery i robią jej hamburgery. Podczas jednego
grilla zjadła 0,7 kg piersi z kurczaka, bo nikt nie pilnował
jedzenia. Poprawiła to 3-4 hamburgerami w bułce, z majonezem,
keczupem i serem. Rodzice szczęśliwi, ze dzieciak dużo je, „bo teraz
rośnie”. Na uwagę, czy pomyślała o innych zostawiając jeden kawałek
grillowanej piersi z kurczaka, na 5 pozostałych osób -wzrusza
ramionami i śmiejąc się - odpowiada, że "ojej ale to tak bardzo
smakowało!". Rodzice kwitują to, "oj nic się nie stało zjemy
kiełbaskę z grilla". Jeśli oni chcą jeść kiełbasę zamiast czystego
mięsa to ich sprawa, ale czemu zmuszają do tego innych w tym
własnego syna i czemu nie widzą, że takie zachowanie jest
niestosowne?
Myli się ten, kto zakłada, że to koniec.
Zanim nadejdzie noc pochłonie kolejną porcję zupki chińskiej i do
tego jakiś słodki deser /nieważne, że to brata – zje to po cichu w
kuchni, tak żeby nikt nie widział a rano sie wyprze/. Po tym
wszystkim idzie spać.
NIE MYJE SIĘ PRZEZ CAŁY TYDZIEŃ, „bo nie lubi prysznica”, a rodzice
pozwalają, „bo ma wakacje”.
Włosów nie szczotkuje - "bo nie lubię szczotek".
Jeśli się do niej zwrócić podniesionym tonem! (oczywiście my, bo nie
rodzice!) to... zaczyna ssać kciuk! 9 letnie dziecko! Ssie kciuk!
W tzw. międzyczasie wypija 1,5l Coca-Colę i 2l słodkiego soku
owocowego – byleby ktoś otworzył butelkę i zostawił bez nadzoru.
Potrafi zjeść suchą bułkę, jeśli zobaczy, że to ostatnia!
Paczka ciastek otwarta do kawy, znika, jeśli tylko ktoś odejdzie od
stołu.
1l słoik keczupu starczy dla niej na 3 dni.
Wpada w panikę jak ktoś wchodzi do kuchni – autentycznie wbiega
jeśli ktoś jest w kuchni i go obserwuje
Gdy na stole stoją ciastka i są goście to dzieciak stoi w drzwiach,
albo siedzi na kolanach u rodziców i obserwuje ciastka.
Zaczyna się trząść gdy ktoś sięga po ciastko. Obserwuje wtedy
szeroko rozwartymi oczami, jak ktoś to ciastko je.
Przyznam, że sięgałem po różne przedmioty leżące obok ciastek i
obserwowałem wewnętrzną walkę tego dzieciaka.
Zanim obiad jest gotowy, dzieciak podjada prosto z garnak –
przyłapana kłamie, ze tego nie robiła (pomimo iż jest ubrudzona
sosem z garnka - konsekwencji tego nie ponosi
Nie słucha się rodziców tylko stosuje metodę „przeczekania” a
rodzice udają, że nic się nie dzieje.
Najgorsze jest to, że widzą to wszyscy ale nie rodzice. Dzieciak
potrzebuje pomocy specjalisty – psychologa itd.
Niestety rodzice tego dziecka, strasznie reagują na jakiekolwiek
uwagi krytyczne dotyczące dziecka. Natomiast opowieści o tym , jak
zachowuja się normalne 9 latki, traktują jak „opowieści o genialnych
dzieciach"
Ich córka w tym wieku ma tylko jedną koleżankę – nie wiem czy to
jest normalne.
Na plaży była jeszcze inna dziewczynka. Starsza o ok. rok – dzieciak
szczupły i wysportowany.. Biegała bawiła się z psem. Rozmawiała jak
z normalne dziecko, mówiła pełnymi zdaniami nie używając
zdrobniałych form typu „pićko” zamiast napój, czy „dotek”
zamiast „dom”. Niestety umykało to uwadze rodziców – dla nich to
normalne dziecko było jekimś ewenementem i chyba „była dużo starsza”
od ich córeczki.
Kilka razy padło stwierdzenie „no my raczej nie możemy jeździć na
urlopy bo mamy małe dzieci” - i jako takie je traktują
nie mam pojęcia jak pomóc temu dziecku i jej rodzicom - nie wiem jak
można otworzyć im oczy.
Bezposrednie próby kończyły się obrazą i zaprzeczeniem.
Nie chcę ich zranić ani obrazić... ale szkoda mi tego dziecka bo
niedługi pójdzie do gimnazjum i spotkanie z rzeczywistością moze być
druzgocące.
wszelkie rady porady mile widziane