Dodaj do ulubionych

Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc

10.07.09, 10:38
Nasza córeczka ma prawie 2,5 miesiąca. Ciąża nie była planowana, choć dziecko
było "w planach" - ale za rok. Trochę się jednak wszystko przyspieszyło. Okres
ciąży był cudowny - mąż traktował mnie jak królową, nosił na rękach, wspólnie
beczeliśmy na badaniach USG i nie mogliśmy się doczekać przyjścia na świat
dzieciątka.

Kiedy już się doczekaliśmy, wszystko się zmieniło. Mąż zrobił się potwornie
nerwowy i przesadnie reaguje na najbardziej błahy problem. Fakt, opieka nad
noworodkiem i maleńkim niemowlakiem jest czasochłonna i stresująca, ale każdy
mały uśmiech czy podniesienie główki wynagradza trudy. Małą zajmuję się sama,
mąż pracuje - czasami zdarza mu się ją ponosić na rękach 10 minut dziennie,
gdy wieczorem chcę się wykąpać, a mała nie śpi. Miałam wrażenie, że opieka nad
nią sprawia mu przyjemność, z wyjątkiem chwil gdy mała płacze - mąż tego nie
znosi.

Wczoraj odbyliśmy jednak poważną rozmowę, podczas której zakomunikował mi, że
nie chce więcej "dotykać się" do dziecka, że drażni go opieka nad małą, może
ją nosić przez 5 minut, a potem szlag go trafia, że on wcale nie chciał
dziecka, że dla niego to za wcześnie na bycie ojcem...

Zdębiałam. Jednocześnie powiedział, że ją kocha, ale ma dość gdy np. wysyłam
MMSem zdjęcie, jak mała pierwszy raz uniosła główkę "...bo ma to gdzieś".
Wyniósł się też na noc do drugiego pokoju (spaliśmy we trójkę, bo było mi
wtedy znacznie łatwiej ją karmić).

Jestem załamana. Mały człowieczek nikomu nie zawinił, kocham ją nad życie i
ranią mnie słowa (wypowiedziane przy Niej), że była niechciana. Oboje
wychowywaliśmy się bez ojców i mąż zarzekał się, że nie mógłby zostawić
kobiety z dzieckiem... teraz przyznał, że się nad tym zastanawia.

Do czasu urodzenia Małej byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie... a
teraz widzę, że on na siłę nie chce być szczęśliwy. Kiedy w zeszłym tygodniu
byliśmy na obiedzie w restauracji, starał się za wszelką cenę tę chwilę popsuć.

Z rodziny mam tylko mamę, która przez 4 lata opiekowała się dziadkiem po
wylewie, jednocześnie pracując. Nie mogę teraz "zwalić się" jej na głowę z
dzieckiem. Zostanę więc zupełnie sama, jeśli się rozstaniemy. Chcę walczyć o
to małżeństwo, chcę żeby to on trochę o nas powalczył.

Nie mam już siły.
Obserwuj wątek
    • awaaawa Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 14:00
      To raczej typowe zachowanie faceta. Ja przeżyłwm to samo po
      urodzeniu pierwszego dziecka. Była euforia i noszenie na rękach a
      potem znikał w pracy do późna w nocy, zajmował sie dzieckiem 5
      minut, o ile w ogóle, a w awanturach nazywał je bachorem, który
      wszystko popsuł. Do dziś pamiętam swoje zaskoczenie i rozczarowanie.
      Przeżyliśmy poważny kryzys (nie ostatni niestety), ale ten akurat
      się skończył. Przeczekaj parę miesięcy. Więc moje rady z
      doświadczenia - nie przejmuj się nim, zadbaj o siebie i o córeczkę,
      ciesz się macierzyństwem, rób zdjęcia. Ale nie zamykaj się w nim -
      umawiaj się z koleżankami i chodź na spotkania z dzieckiem lub
      umawiaj się w domu, zapoznaj nowych przyjaciół (park, place zabaw to
      miejsca pełne młodych kobiet z podobnymi do twoich problememi), ich
      do kina (są seanse dla matek z małymi dziećmi a ty pewnie jestes na
      macierzyńskim?). Nie rezygnuj z pracy zawodowej - po macierzyńskim i
      urlopie wróć, choćby twoją pensję miało pochłonąc wynagrodzenie
      opiekunki. Czytaj, jest wiele fajnych książek, także i takich o
      matkach (parę bym Ci mogła polecić) ale nie tylko. W mądrych
      poradnikach i podręcznikach piszą o kryzysie pierwszego dziecka - że
      facet po okresie gdy był najważniejszy czuje się zepchnięty na
      boczny tor. No i tak jest jeśli on nie dojrzał do ojcostwa jak ty do
      macierzyństwa. Mój dostrzegł córkę, gdy miała jakieś 2 lata i
      przestała być taka absorbująca. A docenił jak miała 4,5, bo nauczyła
      się jeździc na nartach (tzn. ja ją nauczyłam bo on nie miał
      cierpliwości) i mieli wspólne zajęcie. Na pocieszenie powiem Ci, że
      po drugim było lepiej bo nie spodziewałam się po mężu juz niczego (i
      spełnił moje oczekiwania). A do dziecka przekonał sie prędzej - może
      dlatego że to był chłopiec - i już w wieku około roku zaczął z nim
      chodzić raz po raz na spacery, a jako 3-latka zabierał na żagle
      (wtedy córka zeszła na plan dalszy - matkę zawsze serce boli). Życzę
      Ci powodzenia. Nie tylko w małżeństwie można odnaleźć radość (choć
      miło by było) - nie od faceta musi zależeć twój dobry nastrój. A
      przy dziecku krzyczeć nie pozwalaj, jak coś gada spokojnie to niech
      sobie gada - ona na razie nie rozumie. pozdrawiam - mama 3 dzieci
      • kaz-oo Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 17:56
        awaaawa napisała:

        > To raczej typowe zachowanie faceta.

        Uściślij, że jest to typowe zachowanie twojego faceta i faceta autorki wątku.
        Dla innych niekoniecznie, choć pewnie lżej by było pomysleć, że wszystkie tak mają.
      • wespuczi Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 04:25

        > To raczej typowe zachowanie faceta

        co?
        moze trutnia,
        a nie ojca malego dziecka!
      • attiya Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 14:11
        awaaawa napisała:

        > To raczej typowe zachowanie faceta.
        >
        chyba żartujesz??? nie zauważyłam u swojego męża tego "typowego zachowania"
        no chyba, że zachowanie twojego męża to typowe "dla wszystkich" zachowanie...
      • deodyma Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 18:56

        To raczej typowe zachowanie faceta

        czyjego faceta???
        chyna Twojego:)
        nikt przy zdrowych zmyslach nie zachowuje sie tak, jak maz autorki
        tego watku.
    • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 19:58
      To zupełnie normalna reakcja.dziecko męczy płaczem , drażni, absorbuje.Ty pewnie
      na maksa skoncentrowana na mlodej, jeszcze to fotki.
      Trochę spokoju w pracy a tu pika sms i forta malego krzykacza w
      komorce...Brrrr.Nie kazdy topi sie na widok maleńkiego dziecka.

      Pocieszajace jest to ze takie podejscie minie jak dziecko podrośnie.

      Na wypadek głosów oburzenia, mnie osobiście niemowlaki nie drażnią, wyłączam
      sie, ale większość moich znajomych nie ukrywa ze musza ze wstydem przyznac ze 1
      miesiace zycia dziecka budziły w nich niekoniecznie ciepłe emocje.
      • milka_milka Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 20:23
        Nie, to nie są normalne reakcje. To jest ojciec tego dziecka i powinien być
        dojrzałym człowiekiem, który zdaje sobie sprawę, że dziecko to nie lalka, którą
        odłoży się na miejsce i cichutko będzie leżała, ale mały człowiek. Dal mnie
        takie zachowanie nie podlega usprawiedliwianiu. Tatuś po prostu nie nadaje się
        do swojej roli. Został nadal niedojrzałym chłoptasiem. I to nie autorka powinna
        się starać o niego, ale na odwrót, bo to on nawalił na całej linii.
        • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 18:02
          > Tatuś po prostu nie nadaje się do swojej roli.

          100% racji!

          Niestety, jego partnerka nie nadaje się do roli żony i życiowej partnerki.
      • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 12.07.09, 09:48
        > To zupełnie normalna reakcja.dziecko męczy płaczem , drażni, absorbuje.Ty pewni
        > e
        > na maksa skoncentrowana na mlodej, jeszcze to fotki.
        Nie, to nie jest normalna reakcja normalnego mężczyzny. To jest normalna reakcja
        pana, który zużywa całą swoją krew na ukrwienie szkieletu hydralicznego.
        > Na wypadek głosów oburzenia, mnie osobiście niemowlaki nie drażnią, wyłączam
        > sie, ale większość moich znajomych nie ukrywa ze musza ze wstydem przyznac ze 1
        > miesiace zycia dziecka budziły w nich niekoniecznie ciepłe emocje.
        No i? Mało ciepłe emocje nie usprawiedliwiają ani nie tłumaczą takiego
        zachowania. Matki sobie jakoś radzą z opieką nad noworodkiem wzbudzającym
        niezbyt ciepłe emocje. Normalni ojcowie dają radę pomagać swoim żonom w opiece
        nad noworodkiem z najbardziej uciążliwą kolką. Sekret jest jeden - ukrwić dla
        odmiany mózg.
        • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 18:03
          > Normalni ojcowie dają radę pomagać swoim żonom w opiece nad
          > noworodkiem z najbardziej uciążliwą kolką. Sekret jest jeden -
          > ukrwić dla odmiany mózg.

          Różnica w podejściu do dzieci matek i ojców nie jest efektem ukrwienia mózgu (co
          Wam kobietom bardzo się podoba), tylko działania hormonów, które kobiety po
          urodzeniu dziecka dostają, a mężczyźni już nie.
        • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 20:27
          "Matki sobie jakoś radzą z opieką nad noworodkiem wzbudzającym
          > niezbyt ciepłe emocje. "

          Znam wiele matek które reagują mniej więcej jak mąż autorki, tyle ze przy mnie
          czy znajomych, przy rodzinie i teściach sie wstydzą :)))
          Co ciekawe to generalnie dobre matki i kochają swoje dzieci, tylko czasem emocje
          są góra.Bo wiesz tak ogólnie to mit matki Polki zabrania tego typu reakcji i
          "nieudolności".
      • deodyma Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 18:57

        kozica111 napisała:

        > To zupełnie normalna reakcja.

        Twpj chlop tez sie tak zachowuje???
        to gratuluje:D
        • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 21:35
          "Twpj chlop tez sie tak zachowuje???
          > to gratuluje:D"

          Nie miałby prawa bo ciąże zaplanowaliśmy oboje.Wiec wpaść nie możemy.
          Natomiast większość mi znanych, którzy wpadli owszem tak.Po prostu nie byli gotowi.
          • deodyma Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 21:42
            > Natomiast większość mi znanych, którzy wpadli owszem tak.Po prostu
            nie byli got
            > owi.

            i co?
            poniewaz nie byli gotowi, to ich usprawiedliwia?
            jak sie chodzi do lozka i seksi, to trzeba liczyc sie z tym, ze
            bedzie dzidzi:D
            • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 20:24
              "Poniewaz nie byli gotowi, to ich usprawiedliwia?"

              Oczywiście ze nie, bo to dorośli ludzie, ale pozwala zrozumieć przyczynę reakcji.
              • deodyma Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 16.07.09, 14:14
                no, to ja dziwna chyba jestem, bo nie rozumiem.
    • marianka_marianka Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 21:26
      Niemowlaki potrafią być irytujące i dać nieźle w kość, z tym się zgodzę.
      Problem tkwi w niedojrzałości Twojego męża. I nie sądze, że gdyby dziecko pojawiło się za rok czy dwa, coś by się zmieniło.

      "Okres ciąży był cudowny - mąż traktował mnie jak królową, nosił na rękach, wspólnie beczeliśmy na badaniach USG i nie mogliśmy się doczekać przyjścia na świat dzieciątka."
      Takie zachowanie faceta już wzbudza moją podejrzliwość.

      "Kiedy już się doczekaliśmy, wszystko się zmieniło."

      Co się zmieniło? Ano to, że wizje słodkiego bobasa zastąpiło dziecko z krwi i kości. I tu mąż tupie nogą i mówi: nie podoba mi się już ta zabawa w dom, chyba zabiorę klocki i się zwinę.

      Ktoś sugerował, że to typowe zachowanie faceta. Tak- faceta niedojrzałego do roli ojca. Widać, że to poważne zadanie go po prostu przerosło.

      Mój mąż bał się wziąźć synka na ręce, bał się że zrobi mu krzywdę. Czasem denerwował go okropnie jego płacz, nie chciał go kąpać, bał się że go utopi. Generalnie przy obu synkach w okresie niemowlęcym był nieco sztywny. Ale mówił mi o swoich obawach w normalny sposób, nie używał argumentów: za wcześnie, nie nadaję się na ojca, nie wysyłaj zdjęć, bo mam to gdzieś, zastanawia się nad odejściem itp.
      Normalny facet, nawet jeżeli nie radzi sobie z wszystkim, ma swoje lęki i obawy, nie mówi o tym w sposób jak to robi Twój mąż. Pewne kwestie warto zachować dla siebie.
      Powiedz mu, że rozumiesz jego obawy, każdy ma do nich prawo. Dobrze by było jednak, aby pewne przemyślenia zachował dla siebie, skoro to dla Ciebie takie przykre.
      Wydaje mi się, że Ty też zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz. Daj sobie czas na uspokojenie burzy hormonalnej, na wyciszenie emocji, na dorośnięcie do bycia rodzicem. Ciesz się zdrowym dzieckiem, tym że ładnie rośnie i się rozwija. Reszta się ułoży.

      "Do czasu urodzenia Małej byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie."
      Byliście ludźmi zakochanymi w sobie i nie widzącymi swoich wad. Podejrzewam jeszcze, że pewnie dość krótko byliście razem.

      W całym Twoim poście widać tendencję do nadmiernej ekscytacji. Ludzie, którzy ją mają zazwyczaj bardziej boleśnie odczuwają rozczarowanie.
    • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 22:43
      Jeszcze dodam;
      "Ciąża nie była planowana, "
      No właśnie pierwszy powód...jak to możliwe w 21 wieku?Teraz zły i zapewne czuje
      sie wrobiony, nawet jeśli to nie miało miejsca.

      "a potem szlag go trafia, że on wcale nie chciał
      > dziecka, że dla niego to za wcześnie na bycie ojcem...
      > " właśnie czyli brakuje tu jego świadomej decyzji bo domniemana zgoda /seks/
      była, co nie zmienia faktu ze sie złości /na siebie , ciebie?/

      "z wyjątkiem chwil gdy mała płacze - mąż tego nie
      > znosi." Jak każdy człowiek, to nie jest miłe.

      "Jednocześnie powiedział, że ją kocha, ale ma dość gdy np. wysyłam
      > MMSem zdjęcie, jak mała pierwszy raz uniosła główkę "

      Mysle ze tych MMS - ow było więcej...duzo wiecej, każda faza od beknięcia
      do....Uwierz to moze draznic, szczegolnie jak ktoś od 2 msc tłumił emocje.

      "Jestem załamana. Mały człowieczek nikomu nie zawinił, kocham ją nad życie i
      > ranią mnie słowa (wypowiedziane przy Niej), że była niechciana"

      Uwierz, nie bedzie tego pamiętać.

      "Do czasu urodzenia Małej byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie... a
      > teraz widzę, że on na siłę nie chce być szczęśliwy."
      Raczej nie umie/nie chce wczuć sie w Twoja wizje szczęścia.

      Generalnie sprawa wygląda tak; owszem on nie dorósł, zazwyczaj dojrzali ludzie
      takie emocje tłumią- bo tez takie maja.Płacz dziecka drażni bo taka jest jego
      funkcja - ma alarmować wiec musi byc przeraźliwy i drażniący. On powiedzial cos
      co wiekszosc facetow i duzo kobiet mysli..tyle ze nie mowi.Bo mowienie nic nie
      zmieni, jest dziecko musi byc odpowiedzialnosc.

      Ty ze swojej strony wyluzj, nie swiruj na punkcie dziecka bo mam wrażenie ze
      przewartościowałaś życie /wystarczy zerknąć jak zdefiniowałaś swoja osobe w
      sygnaturce, na meza tam miejsca brak/.
      >

      • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 12.07.09, 10:09
        > Jeszcze dodam;
        > "Ciąża nie była planowana, "
        > No właśnie pierwszy powód...jak to możliwe w 21 wieku?Teraz zły i zapewne czuje
        > sie wrobiony, nawet jeśli to nie miało miejsca.
        Droga Kozico, nie tylko kobiety ponoszą odpowiedzialność za ciążę. Mężczyźni
        też. Powiem więcej są też środki antykoncepcyjne, które mogą stosować mężczyźni
        (prezerwatywy). O bycie wrobionym w ciążę, luby tatuś może mieć pretensje tylko
        do siebie.
        > "a potem szlag go trafia, że on wcale nie chciał
        > > dziecka, że dla niego to za wcześnie na bycie ojcem...
        > > " właśnie czyli brakuje tu jego świadomej decyzji bo domniemana zgoda /se
        > ks/
        > była, co nie zmienia faktu ze sie złości /na siebie , ciebie?/
        Mężczyzna bierze na siebie odpowiedzialność za skutki swoich działań.
        > Mysle ze tych MMS - ow było więcej...duzo wiecej, każda faza od beknięcia
        > do....Uwierz to moze draznic, szczegolnie jak ktoś od 2 msc tłumił emocje.
        To niech nie tłumi emocji, tylko dorasta. Spłodził córkę, może warto zacząć być
        ojcem dla odmiany. Skoro kobieta może płynnie wejść w rolę matki, mężczyzna może
        poradzic sobie z rolą ojca (i nie żartujcie, że jest ciężej, przynajmniej można
        pójśc do pracy i zostawić niemowlę na kilka godzin, a nie latać, jak kot z
        pęcherzem, na zmianę karmiąć, przewijając, bujając, wycierając, co sie ulało,
        przebierając itp).
        > Ty ze swojej strony wyluzj, nie swiruj na punkcie dziecka bo mam wrażenie ze
        > przewartościowałaś życie /wystarczy zerknąć jak zdefiniowałaś swoja osobe w
        > sygnaturce, na meza tam miejsca brak/.
        > >
        Widzę, że tak samo, jak w przypadku porodu cc i sn, teoretyzujesz na temat
        opieki nad noworodkiem i roli ojca
        (forum.gazeta.pl/forum/w,585,97245797,97259873,Re_CC_zmienia_DNA_.html).
        Ciekawa jestem, jak sobie poradzisz ze swoim macierzyństwem i ile zdjęć będziesz
        robiła dziecku w różnych fazach beknięcia. I jak się tak malowniczo upaprze
        marchewką i w różnych fazach uśmiechu. I komu je będziesz wysyłała.

        Ale w tajemnicy powiem Ci tak - dobry ojciec chce być obecny przy każdej nowej
        reakcji dziecka i wcale nie jest szczęśliwy, jak go jakaś ominie. Dobry ojciec i
        mąż, weźmie dziecko na trzy godziny i będzie je bujał, jak jojczy, bo matka i
        żona akurat chce się przespać, bo pada z nóg. Dobry ojciec z przyjemnością
        wykąpie swoje dziecko, bo to jest jego dziecko i lubi spędzać z nim czas. Dobry
        ojciec sam z siebie zmieni pieluszkę, bo rozumie, że rolą rodziców jest dbanie o
        potrzeby fizjologiczne noworodka. Dobry ojciec, jak rodzice spędzają razem czas
        i np. oglądają film, sam z siebie będzie trzymał dziecko na rękach, bo lubi
        spędzać czas ze swoim dzieckiem. Dobry ojciec z przyjemnością pójdzie na spacer
        z żoną i dzieckiem, bo lubi spędzać czas ze swoją rodziną. Dobry ojciec cieszy
        się z każdego przyrostu o 100g swojego grzdyla, bo to jest jego grzdyl. Dobry
        ojciec kocha swoje dziecko i okazuje mu swoją miłość.
        Dobry ojciec lubi uczestniczyć w życiu swojego dziecka aktywnie i dłużej niż
        siedem minut.
        I też się o tym przekonasz.
        • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 21:31
          Widzisz, problem w tym ze ja nie teoretyzuje.Mam spore porównanie stosunku ojców
          "z wpadki" i stosunku ojców do dzieci gdzie ciąża była świadomie zaplanowana i
          chciana-omówiona. Owszem masz racje są prezerwatywy, ale jest tez coś takiego
          jak okres płodny i niepłodny; moi znajomi tatusiowie z "wpadki" zostali przed
          nieplanowanym poczęciem bądź poinformowani o "zdiagnozowanej niepłodności"
          partnerki lub o tym ze jest jeszcze lub już "bezpieczny" okres..a potem nagle
          cudowne poczęcie bo partnerka doświadczyła "cudu" i choc bezpłodna to zaszła lub
          tez przezyla podwojna owulacje /hehe/ itp;
          Tatusiow nie bronie, wykazali sie brakiem rozsądku -ich problem.Tylko probuje
          poddac mysl ze ciąża będąca wynikiem takiej sytuacji moze byc gorzej odbierana
          przez partnera.To ze zachowuje sie niedojrzale jest jasne, ale dla mnie
          zrozumiale z ludzkiego punktu widzenia.Naprawde nie kazdy rozplywa sie nad maluchem.
          Zeby nie miec sytuacji analogicznej sytuacje u siebie określiłam wprost, ze
          wszystkimi konsekwencjami by razie focha taty moc mu powiedzieć; sam
          chciałeś!Ale moze u nas bedzie lepiej chocby dlatego ze ja nie zamierzam
          świrgolić na widok dzidzi i zapominac ze mam męża.Kazdy robi tak jak chce; jak
          sobie pościelesz tak sie wyśpisz.
          • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 11:44
            > Widzisz, problem w tym ze ja nie teoretyzuje.Mam spore porównanie stosunku ojcó
            > w
            > "z wpadki" i stosunku ojców do dzieci gdzie ciąża była świadomie zaplanowana i
            > chciana-omówiona.
            Teoretyzujesz. Jak urodzisz własne, i zobaczysz, jak wygląda zachowywanie zimnej
            krwi i rozmawianie ze strzelającym focha mężem w trakcie czwartej godziny płaczu
            dziecka, to nie będziesz teoretyzowała. Oczywiście teraz zakładasz, co mu
            powiesz, ale sypiając w jednym ciągu maks. 5 h możesz mieć duży problem z jasnym
            sformuowaniem myśli.
            Nie brnij Kozico w tłumaczenie, jak bardzo wiesz, jak sytuacja wyglada, bo się
            ośmieszasz.
            >Owszem masz racje są prezerwatywy, ale jest tez coś takiego
            > jak okres płodny i niepłodny; moi znajomi tatusiowie z "wpadki" zostali przed
            > nieplanowanym poczęciem bądź poinformowani o "zdiagnozowanej niepłodności"
            > partnerki lub o tym ze jest jeszcze lub już "bezpieczny" okres..a potem nagle
            > cudowne poczęcie bo partnerka doświadczyła "cudu" i choc bezpłodna to zaszła lu
            > b
            > tez przezyla podwojna owulacje /hehe/ itp;
            Widzę, że podług Ciebie za wpadkę jest zawsze odpowiedzialna kobieta. Hm. To
            trochę wybiórcze.
            Mężczyzna, kochając się z kobietą, musi liczyć się z tym, że z
            prawdopodobieństwem wyznaczonym przez wskaźnik Pearla metody antykoncepcyjnej,
            którą stosują, może trafić się ciąża. I jak się trafi powinien wziąć na siebie
            konsekwencje swoich czynów, nie widzę powodu, dla którego ma je brać na siebie
            tylko kobieta. Bo mężczyzna sobie kiepsko radzi z tą wpadką. Ciekawe jest, że
            mężczyźni kiepsko sobie radzą z niechcianymi dziećmi, chorymi dziećmi, chorobami
            nowotworowymi żon itp., a kobiety nie.
            Okres płodny i niepłodny - czyli, jak tuszę, npr ma dość wysoki wskaźnik Pearla
            (Sama jestem wynikiem watykańskiej ruletki, coś o tym wiem). No bardzo mi
            przykro, jak się stosuje mniej skuteczne metody antykoncepcji, pretensje można
            mieć tylko do siebie.
            Poza tym nie wiesz, jak w tym przypadku wyglądała wpadka i jeżeli ktoś był nawet
            za nią odpowiedzialny, czy był to mąż czy żona.
            >Tylko probuje
            > poddac mysl ze ciąża będąca wynikiem takiej sytuacji moze byc gorzej odbierana
            > przez partnera.To ze zachowuje sie niedojrzale jest jasne, ale dla mnie
            > zrozumiale z ludzkiego punktu widzenia.Naprawde nie kazdy rozplywa sie nad malu
            > chem.
            Ciekawe, że w tej samej sytuacji matka zostaje z dzieckiem, zajmuje się nim
            ofiarnie i nie mówi złego słowa na swoje macierzyństwo. A tatus może z ludzkiego
            punktu widzenia strzelać focha za fochem. Bo tu nie chodzi o rozczulanie się nad
            maleństwem, tylko o pomoc żonie i matce swojego dziecka. Mówienie, że się swojej
            córki nie kocha, jest wyłącznie przeszkadzaniem.

            > Zeby nie miec sytuacji analogicznej sytuacje u siebie określiłam wprost, ze
            > wszystkimi konsekwencjami by razie focha taty moc mu powiedzieć; sam
            > chciałeś!Ale moze u nas bedzie lepiej chocby dlatego ze ja nie zamierzam
            > świrgolić na widok dzidzi i zapominac ze mam męża.Kazdy robi tak jak chce; jak
            > sobie pościelesz tak sie wyśpisz.
            Pogadamy, jak się urodzi. Ile będzie sypiać, ile Ty będziesz sypiać, ile
            będziesz go nosić na rękach, ile będziesz go karmić i ile realnie będziesz miała
            siły na zajmowanie się mężem (abstrahując od tego, że przyzwoity mąż w tym
            okresie głównie zajmuje się żoną). Bo na razie to są tylko Twoje pobożne
            życzenia. Oczywiście, życzę Ci z całego serca, żeby się spełniły.
            • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 12:53
              "Nie brnij Kozico w tłumaczenie, jak bardzo wiesz, jak sytuacja
              wyglada, bo się
              > ośmieszasz".

              To ze ktoś nie ma dzieci nie znaczy ze nie miał doczynienia z
              niemowlętami i to w dłuższym cyklu - dlaczego zakłądasz ze Ty wiesz
              jak sytuacja wyglada, wiesz tylko jak wygladala sytuacja u Ciebie.

              "Oczywiście teraz zakładasz, co mu
              > powiesz, ale sypiając w jednym ciągu maks. 5 h możesz mieć duży
              problem z jasny
              > m
              > sformuowaniem myśli".
              Zdażało mi sie sypiać krócej.Tak a propos nie uważasz ze maż autorki
              tez miał problem ze sformułowaniem i pod wpływem emocji powiedział
              co powiedział?
              Bo ja wbrew waszym opiniom cały czas mam wrazenie ze był to
              kryzys/wybuch zwiazany z nagromadzeniem emocji i zmeczenia a nie
              rzeczywista checia opuszczenia rodziny. Tylko ze jakims dziwnym
              trafem kobieta ma prawo do emocji a facet juz nie.


              "Widzę, że podług Ciebie za wpadkę jest zawsze odpowiedzialna
              kobieta. Hm. To
              > trochę wybiórcze"

              Nie zawsze-ale także.A swiadome wprowadzanie w bład /nie zakładam ze
              tak było u autorki/- to świnstwo.

          • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 12:03
            >Ale moze u nas bedzie lepiej chocby dlatego ze ja nie zamierzam
            > świrgolić na widok dzidzi
            Opisywane przez maląmufkę wysłanie zdjęcia dziecka podnoszącego po raz pierwszy
            główkę jest normalnym okazywaniem radości z postępów rozwoju dziecka. Nie
            zamierzasz cieszyć się własnym dzieckiem? Po grzyba się na nie zdecydowałaś, jak
            nie będziesz się nim cieszyć?
            • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 12:57
              "Opisywane przez maląmufkę wysłanie zdjęcia dziecka podnoszącego po
              raz pierwszy
              > główkę jest normalnym okazywaniem radości z postępów rozwoju
              dziecka. Nie
              > zamierzasz cieszyć się własnym dzieckiem? Po grzyba się na nie
              zdecydowałaś, ja
              > k
              > nie będziesz się nim cieszyć?"

              Będe sie nim cieszyć, ale nie bede na siłę uszcześliwiała
              innych.Jesli moj maz bedzie sie z takich fot cieszył moge wysłać i w
              formie slajdów na skrzynkę do pracy.Tu nie chodzi o to ze wysyłała
              tylko na to że na siłę chciała wywołać emocje pozytywne zmiast
              odpuscić i dac chlopu chwile na zebranie mysli i dojrzenie do
              sytuacji.Czasem trzeba miec czas na to by dojrzec.Mozna krzyczec,
              obrazac go, wyzywac...ale co to zmieni?Nie lepiej pomyslec co zrobic
              by sytuacja zakonczyla sie dla wszystkich pomyslnie?

              • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 24.07.09, 12:42
                > Czasem trzeba miec czas na to by dojrzec.Mozna krzyczec,
                > obrazac go, wyzywac...ale co to zmieni?Nie lepiej pomyslec co zrobic
                > by sytuacja zakonczyla sie dla wszystkich pomyslnie?
                Pan mąż miał czas, żeby dojrzeć do ojcostwa - całe 9 miesięcy.
                Teraz powinien spiąć pośladki i być ojcem.
                Nie ma powodu, by zmęczona macierzyństwem matka (nawet, jak dziecko jest
                najspokojniejsze macierzyństwo jest męczące) miała się jeszcze pochylać nad
                niedojrzałością męża. Po grzyba brać sobie na barki dwoje dzieci?
                • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 24.07.09, 21:38
                  > Pan mąż miał czas, żeby dojrzeć do ojcostwa - całe 9 miesięcy.

                  Nie wiedziałem, że to tak właśnie działa...
        • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 18:07
          > Skoro kobieta może płynnie wejść w rolę matki, mężczyzna może
          > poradzic sobie z rolą ojca

          Kobieta wchodzi w rolę matki nie dlatego, że chce czy że do tego dojrzała, tylko
          dlatego, że dostaje zastrzyk hormonów.

          Facet ich nie dostaje i u niego patrzenie na dziecko nie powoduje euforii...
          • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 24.07.09, 12:45
            > Facet ich nie dostaje i u niego patrzenie na dziecko nie powoduje euforii...
            U faceta nie powoduje. U prawdziwego mężczyzny powoduje.
            Zresztą pseudonaukowe tłumaczenie wszystkiego hormonami jest passe od dobrych
            kilkudziesięciu lat - kup nowszy podręcznik do neuronauki.
            • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 24.07.09, 21:40
              > > Facet ich nie dostaje i u niego patrzenie na dziecko nie
              > > powoduje euforii
              > ...
              > U faceta nie powoduje. U prawdziwego mężczyzny powoduje.

              No pewnie
            • mala-beti dokładnie 26.07.09, 13:58
              sanciasancia napisała:

              > Zresztą pseudonaukowe tłumaczenie wszystkiego hormonami jest passe
              od dobrych
              > kilkudziesięciu lat - kup nowszy podręcznik do neuronauki.

              Dokładnie , ale tego k-l nie rozumie, tylko zamęcza mnie, że
              popełniam błędy na forum, a on poprostu nie rozumie. Nie pisz już
              do mnie chłopcze bo to stało się nudne..
    • mama_martynki2 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 10.07.09, 23:11
      witaj!!
      sama poplakalam sie po przeczytaniu Twojego postu:((
      nie moge powiedziec Ci nic na pocieszenie...tylko tyle ze mezczyzni niestety sie
      zmieniaja,jak przychodza na swiat dzieci...
      moj tez sie zmienil,moze nie az tak,ale kazdy z nich chyba przezywa cos w
      rodzaju buntu;(
      musimy byc dzielne,bo mamy nasze najpiekniejsze skarby!!
      trzymaj sie,i zawsze jak Ci bedzie zle,przytul malenstwo do serduszka!!
      badz dzielna!
      • nick_ze_hej Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 07:30
        Mężczyźni nie zmieniają się gwałtownie po urodzeniu dziecka, tylko wam klapki
        spadają z oczu. Jeśli poślubiłyście z przeproszeniem nieodpowiedzialnego,
        emocjonalnego niedorostka to tak macie. Dopóki zycie z nim to była tylko zabawa
        i rozrywka, było ok. Pojawiło się dziecko, zmieniło wszystko w waszym życiu o
        180 stopni i zaczęły się schody.
        I bardzo proszę bez uogólnień, że wszyscy tak mają, bo to nie prawda.
        • mama_martynki2 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 15:59
          i prosze...probuje pocieszyc dziewczyne,i dostaje zje**ke...
          pewnie jestes facetem...
          zreszta niewazne,nie bede brala udzialu w dyskusji bez sensu,i nie pisz ze jest
          sama sobie winna, bo ja sie tez nie czuje winna za to,ze poslubilam mojego meza.
          a ze faceci sie zmieniaja,to prawda.
          kropka.
          • amilos Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 17.07.09, 22:29
            to g.. prawda, faceci się nie zmieniają (jestem kobietą, pisze o swoim mężu),
            mój mąż był i jest odpowiedzialnym facetem, kocha od początku nasza córkę, co
            więcej, to on z nią był na rocznym wychowawczym, jak ja wróciłam do pracy. Moze
            niektórzy nie dorośli do tej roli, ale nie można mówić, że się zmienili na
            gorsze, tylko zawsze tacy byli, a pojawienie się na świecie dziecka tylko
            uwidoczniło te ich cechy
      • marianka_marianka do mama_martynki2 11.07.09, 23:55
        mama_martynki2 napisała:
        witaj!!
        sama poplakalam sie po przeczytaniu Twojego postu:((nie moge powiedziec Ci nic na pocieszenie...tylko tyle ze mezczyzni niestety sie zmieniaja,jak przychodza na swiat dzieci...

        Też Cię nie pocieszę, twierdząc że odpowiedzialni, dojrzali mężczyźni niestety się nie zmieniają kiedy na świat przychodzą ich dzieci.
        Po prostu dalej są dojrzali i odpowiedzialni.

        Tobie, Autorce wątku i wielu innym kobietom trafił się niestety gorszy typ. Oczywiście taki mężczyzna może się zmienić i pewnie często się tak właśnie dzieje. Taki przyśpieszony kurs dorastania do roli męża i ojca.
        Niestety nie wszyscy dorastają i życzę Autorce, aby jej mąż się takim nie okazał.
    • deela Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 13:25
      twoj maz to ostatni palant
      jakby moj takie cos wywinal to bym go tak kopnela w dupe ze osiagnalby predkosc
      zaprzeczajaca prawom fizyki
      • attiya Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 14:12
        deela napisała:

        > twoj maz to ostatni palant
        > jakby moj takie cos wywinal to bym go tak kopnela w dupe ze osiagnalby predkosc
        > zaprzeczajaca prawom fizyki
        >
        dobrze napisane Deela

        przypomnij "panu meżu", że na odchodne będzie płacił alimenty to raz a jak nei
        chciał mieć dzieci to trzeba było wysterylizować się i związku małżeńskiego nie
        zakładać
    • mamamira Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 14:06
      Przykre to co piszesz.Według mnie M nie dorósł do roli ojca,przerosło go to
      wszystko,daj mu czas a może on jest zazdrosny bo zjawiła się nowa istotka która
      sprawiła ze on nie jest ten pierwszy,najważniejszy w twoim życiu.Faceci są
      czasami jak małe dzieci.
    • drosophila.melanogaster Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 15:13
      Przepraszam ale krew mnie zalewa jak slysze,ze to ma byc ,,typowe''zachowanie faceta!!!Chyba kompletnie niedojrzalego szczeniaka ktory myslal,ze sprowadzenie na swiat dziecka to tylko zabawa w dom,z ktorej moze zrezygnowac jak mu sie nie spodoba.Szczerze to jestem zazenowana postawa Twojego meza.To co piszesz jest po prostu przykre i bardzo Ci wspolczuje.Nie wiem do konca co zrobilabym w podobnej sytuacji ale chyba wolalabym juz byc samotna matka,niz tworzyc rodzine z kims,kto tego nie chce:(
    • zuzanka79 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 16:18
      Nie, to nie jest normalne zachowanie faceta. Nawet takiego faceta,
      na którego ojcowstwo spadło jak grom z jasnego nieba. Miał 9
      miesięcy by się z tą myślą oswoić, że teraz poza nim w rodzinie
      będzie ktoś jeszcze. To zachowanie egoisty, który poza
      czubkiem własnego nosa świata nie widzi, jeżeli nawet własne dziecko
      mu przeszkadza. Takiego to ja sama bym zostawiła. Albo spakowała
      i wysłała do diabła czym prędzej.
    • mama-dzwoni Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 11.07.09, 20:54
      problem jest o wiele bardziej złożony niż się wydaje. Cieszył się dzieckiem w
      ciąży, beczał na USG a teraz czuje do dziecka niechęć i najchętniej pewnie
      wyprowadziłby się z domu.
      Rozmawiałaś z nim co się takiego po porodzie stało? Czy chodzi mu sex, o uwagę
      jaką poświęcasz dziecku? A może jedno i drugie?! Trzeba porozmawiać na
      spokojnie, kiedy dziecko już będzie spało.
      MOże po cichu oczekiwał synka ,urodziła się jednak córeczka? Problemów mógł
      sobie w głowie naroić mnóstwo, tylko szczera rozmowa wyjaśni sprawę. Warto
      walczyć o małżeństwo ale nie za wszelką cenę. Bo jeśli Twój mąż się 'wypalił' i
      nie widzi wspólnej przyszłości z wami to bycie razem dla dziecka tylko go
      (dziecko) bardziej skrzywdzi aniżeli była byś sama. Oszczędzisz dziecku w ten
      sposób wielu awantur, przykrych słów i widoku Twoich łez oraz smutnej miny.
      Dziecko wchłania każdy nastrój rodzica jak gąbka, szóstym zmysłem wyczuwa smutek
      i zło. Będzie wychowywać się w atmosferze nienawiści i złośliwości a tego chyba
      nie chcesz. Twój mąż nie zachowuje się normalnie, to nie jest zwyczajne
      zachowanie mężczyzny po narodzinach dziecka. On faktycznie chyba nie był na nie
      gotowy, nawet za ten rok.
      Zwaliło mu się wszystko na łeb i sobie nie radzi. Pogadajcie o tym szczerze.
      • sanciasancia Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 12.07.09, 09:42
        > Zwaliło mu się wszystko na łeb i sobie nie radzi. Pogadajcie o tym szczerze.
        Litości. To niech się stuknie w swe puste czółko i sobie poradzi.
        Skoro matka może sobie poradzić z "wpadkowym" macierzyństwem, to ojciec też może.

        I o co chodzi z tą uwagą poświęcana dziecku? Dziecku się poświeca tyle uwagi,
        ile uwagi potrzebuje. Trudno żeby kobieta z wrzeszczącym noworodkiem, karmiąca
        średnio co trzy godziny, śpiąca może nawet i kilka godzin, ale z przerwami, w
        najbardziej wyczerpującym okresie swojego zycia (laktacja), zaraz po porodzie,
        który nie jest bynajmniej łatwym i bezbolesnym doświadczeniem, skakała wokół
        pana i go wspierała, który ciężko przeżywa swoje ojcostwo. Bo ona czuje, ze nie
        dorósł i w ogóle jest mu ciężko. Ciężko to pracują górnicy w kopalniach uranu.
        I nie, to nie jest normalne, że mężczyzna dostarcza kobiecie w takim momencie
        jeszcze wątpliwych "rozrywek", żeby już zupełnie nie mogła dojść do siebie.
        Ja bym pewnie zastosowała się do rady Deeli, sugerując teściom seppuku w prime
        time'ie, skoro takiego gnojka wychowali, który nawet nie jest w stanie podjąć
        się swoich zobowiązań.
        • kozica111 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 21:45
          Z waszego podpuszczania tyle tylko wyniknie ze zamiast zgody będzie jeszcze
          gorszy kanał.Jasne niech zostanie sama z dzieckiem bo tatus niedojrzały.Z
          chłopem trzeba rozmawiać i nie spychać go na bok. Co w tym dziwnego ze emocje go
          poniosły po 2 miesiącach zupek, kupek, wrzasków, świergolącej nad becikiem
          partnerki?
          Na własne emocje nie ma sie wpływu! Na REAKCJE owszem, nie powinien mowic tego
          co powiedział, ale stalo sie.Podgrzewanie atmosfery nie ma sensu.Nie ważne czy
          dupek, czy głupek.Zreszta nie bylismy i nie widzielismy, zawsze sa dwa konce
          kija.Niech sie dziewczyna ocknie i skoro tak kocha dziecko to niech mysli o
          RODZINIE bo dziecko potrzebuje nie tylko załazawionej mamusi ale i ojca, a nie
          pisze dyrdymały ze "chce by on o nie walczył"...Kolejny kryzys skonczy sie tym
          ze znudzi mu sie walka i pojdzie do baby ktora mu walczyć nie każe. Tylko
          rozmowa na spokojnie cos moze zmienić.
          • kicia031 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 12:26
            Kolejny kryzys skonczy sie tym
            > ze znudzi mu sie walka i pojdzie do baby ktora mu walczyć nie każe.

            Z moich doswiadczen wynika, ze mezczyzni wola kobiety o ktore trzeba
            walczyc.
            • krzysztof-lis Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 18:12
              > Z moich doswiadczen wynika, ze mezczyzni wola kobiety o ktore
              > trzeba walczyc.

              Kobiety o które trzeba walczyć, czy takie, z którymi trzeba walczyć?

              Znowu wepchnęłaś się między wódkę a zakąskę.
    • deodyma Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 14.07.09, 18:55
      wybacz, ale zachowanie Twojego meza nie jest normalne...
      facet chcial miec rodzine?
      zycie to nie bajka a jak wygaduje takie glupoty, to znaczy, ze do
      zycia w rodzinie nie dojrzal.
    • cegielka612 Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 15.07.09, 13:28
      Nie mam pojęcia co z takim egzemplarzem zrobić. To nie jest normalne
      zachowanie ojca, tak się nie zachowują dojrzali ludzie. Może on ma
      depresję poporodową w wersji męskiej?
      polki.pl/rodzina_rodzice_artykul,10010060.html
      bo nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić, że kochający małzonek
      nagle zmienia się w potwora.
    • krzysztof-lis to nie mąż odwrócił się od córeczki... 15.07.09, 18:00
      tylko Ty od niego.

      Zaznaczę na wstępie, że odpisuję nie przeczytawszy innych wypowiedzi w tym wątku.

      > Wczoraj odbyliśmy jednak poważną rozmowę, podczas której
      > zakomunikował mi, że nie chce więcej "dotykać się" do dziecka, że
      > drażni go opieka nad małą, może ją nosić przez 5 minut, a potem
      > szlag go trafia, że on wcale nie chciał dziecka, że dla niego to
      > za wcześnie na bycie ojcem...

      W dużym skrócie
      • cegielka612 Re: to nie mąż odwrócił się od córeczki... 16.07.09, 08:16
        Nie tylko nie przeczytałeś wypowiedzi w tym wątku, ale bardzo
        pobieżnie i wycinkowo wypowiedź autorki.
      • gosiakd1 do Krzysztof-lis 16.07.09, 08:44
        Także odpisuję nie przeczytawszy wczesniejszych wypowiedzi. Nawet
        nie wyobrażasz sobie, jaki dramat wewnętrzny musi przeżywać kobieta,
        która dowiaduje się, że mąż nienawidzi ich współnego Bogu ducha
        winnego dziecka. Z wypowiedzi autorki wątku wynika, że planowanli
        potomstwo tyle, że za rok. Nie była to więc zachcianka tylko i
        wyłącznie Pani. Pan także - jak rozumię - brał udział w procesie
        decyzyjnym.
        Ja, jako matka dwójki malutkich dzieci potwierdzam, jaką radością
        jest każdy nowo nauczony gest w wykonaniu niemowlęcia i Pani się nie
        dziwię, że więcej czasu pościęca dziecku niż mężowi. A co to? Jemu
        też trzeba pieluchę zmienić, dać jeść i brzuszek masować, ponadto
        nosić nocami na rękach??? I co masz na myśli pisząc o zaniedbywaniu
        partnera? Brak ochoty na sex po całym dniu na nogach, czy
        nieprzespanej nocy?
        I kilka słów do Pana Męża: drogi Mężu i Tatusiu, pora w y d o r o ś
        l e ć, ponieść konsekwencje własnych decyzji, być Mężczyzną i
        wspierać żonę w trudnym także dla Niej okresie. Nie tylko Ty bijesz
        się w myślach z tysiącem wątpliwości. Jesteś Ojcem i pora to
        zrozumieć, chociażby z pomocą specjalisty.

        pozdrawiam
        • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 11:16
          Ale ona napisała wrecz cos odwrotnego ; ze maz kocha dziecko-co
          powiedział tyle ze dziecko go drażni.

          Drazni bo płacze i jest absorbujące, płacz ma draznic taka jego
          funkcja, facet nie musial byc tego swiadomy, a poniewaz nie jest
          pompowany hormonem przywiazania - oksytocyna, tak jak matka to
          reaguje nerwowo.Musi ochlonąc i sie przystosowac co tez zapewne
          zrobi.
          • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 17:59
            kozica111 napisała:

            > Ale ona napisała wrecz cos odwrotnego ; ze maz kocha dziecko-co
            > powiedział tyle ze dziecko go drażni.
            >
            > Drazni bo płacze i jest absorbujące, płacz ma draznic taka jego
            > funkcja, facet nie musial byc tego swiadomy, a poniewaz nie jest
            > pompowany hormonem przywiazania - oksytocyna, tak jak matka to
            > reaguje nerwowo.

            Czyżby te " przemyślenia " o hormonach nasunęły się po wypowiedziach
            krzysztofa???

            >Musi ochlonąc i sie przystosowac co tez zapewne
            > zrobi.

            Zgadza się.. tylko po co straszy żonę jakimiś rozmyślaniami o
            odejściu od nich ???
            Wystarczy spokojnie powiedzieć, zagubiłem się, potrzebuję czasu, aby
            się z tym uporać.
            Nie trzeba od razu iść w hardcore! (czy jak to się pisze)
            A mąż pomyślał o tym czy aby żona pomocy nie potrzebuje ?
            Nie, bo to ON się złości, tupie nóżką i jest na "nie", więc co tam
            uczucia żony.
            • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:06
              Na te wszystkie złośliwości proponuje przeczytać zalinkowany artykuł.

              Krzysztof z tego co pamietam powołał sie na hormony ale nie podał nazwy wiec
              ciężko mówić o "przemyśleniach".Informacje na temat oksytocyny sa dość
              powszechne wiec inspiracje nie sa mi potrzebne.
              Proponuje zwrócić uwage szczególnie na ostatnie akapity artykułu.

              www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/anatomia/oksytocyna-hormon-milosci_36649.html
              • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:30
                kozica111 napisała:

                > Na te wszystkie złośliwości proponuje przeczytać zalinkowany
                artykuł.

                A gdzie tu są złośliwości? Bo ja nie zauwazyłam..To były pytania.

                >
                > Krzysztof z tego co pamietam powołał sie na hormony ale nie podał
                nazwy wiec
                > ciężko mówić o "przemyśleniach".Informacje na temat oksytocyny sa
                dość
                > powszechne wiec inspiracje nie sa mi potrzebne.
                > Proponuje zwrócić uwage szczególnie na ostatnie akapity artykułu.
                >
                > www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/anatomia/oksytocyna-hormon-milosci_36649.html

                "Kiedy młodą mamę pochłania opieka nad dzieckiem, jego tata często
                czuje się zazdrosny, odtrącony. Jeśli jednak otrzyma odpowiednią
                porcję miłości od partnerki, okaże ją także dziecku. Pamiętaj, że
                będąc czułymi kochankami, macie sporą szansę być także dobrymi
                rodzicami."

                To są te słowa.. No i co one nam wnoszą?
                Czy gdzieś autorka napisała, że mąż jest zazdrosny , o to że
                ukochana żona poświęca więcej czasu dziecku niż jemu?
                Czy wiecznie zdenerwowany mąż to "czuły kochanek"? raczej nie..
                Czy on w ogóle CHCE okazać dziecku miłość, też nie..
                To raczej on ODGRODZIŁ się od rodziny. Nie żona on niego.

                I ty moja droga myślisz, że jak ktoś tak napisał w artykule to tak
                jest i każdy mężczyzna jest taki sam... bzdura!

                Ponowie swoje pytanie- czy musiał wspominać o odejściu od nich?
                czy nie wystarczny spokojnie porozmawiać i przedstawić swoje żale?
                że potrzebuje czasu, by ochłonąć?
                Tylko czy ten Pan umie spokojnie rozmawiać?
                Czy tylko tupać nóżką.

                Znam również wiele rodzin, nie tylko sytuację w swojej rodzinie, a
                żeby stwierdzić że zachowanie Pana nie jest normalne.

                I ani ty Kozico, ani p. Krzysztof nie zmieni tego swoim gadaniem, że
                chciał dziecka dopiero za rok, więc ma prawo tupać nóżką i nie
                angażować się w ogóle w pomoc przy niemowlęciu i bycie tatą.
                Aże niby za rok byłby kochającym pomocnym tatą.. akurat.

                Dziękuję za uwagę
                Pozdrawiam

                • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:37
                  Czytasz wybiórczo, owszem myslalm tez o tym fragmencie ale glownie tez o tym;"
                  To dzięki oksytocynie rozwija się twój instynkt macierzyński, ta niepowtarzalna
                  więź z maleństwem. Wystarczy, że spojrzysz na swojego dzidziusia, a oksytocyna
                  już strzela jak z katapulty. Przystawiając maleństwo do piersi, odczuwasz
                  przyjemność wręcz fizyczną. Jeśli hormonu jest za mało, możesz mieć większe
                  problemy z akceptacją nowej sytuacji i zwykłe fizyczne dolegliwości, np.
                  nieprzyjemny ból piersi."

                  Tu jest wytłumaczenie czemu kobiety świrgola od samego początku a facetom trudno
                  złapać taki ciąg, nie dostają po prostu "zastrzyku" znieczulacza.Kobieta jest
                  zwyczajnie "naćpana" hormonalnie i ma cieplejsze uczucia- nie dlatego ze jest
                  lepszym rodzicem niz ojciec tylko dlatego ze natura o to zadbała.A zadbała bo
                  "wiedziała" ze małe dziecko to hardcore.
                  • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:45
                    kozica111 napisała:

                    > Czytasz wybiórczo, owszem myslalm tez o tym fragmencie ale glownie
                    tez o tym;"
                    > To dzięki oksytocynie rozwija się twój instynkt macierzyński, ta
                    niepowtarz
                    > alna
                    > więź z maleństwem. Wystarczy, że spojrzysz na swojego dzidziusia,
                    a oksytocyna
                    > już strzela jak z katapulty. Przystawiając maleństwo do piersi,
                    odczuwasz
                    > przyjemność wręcz fizyczną. Jeśli hormonu jest za mało, możesz
                    mieć większe
                    > problemy z akceptacją nowej sytuacji i zwykłe fizyczne
                    dolegliwości, np.
                    > nieprzyjemny ból piersi."
                    >
                    > Tu jest wytłumaczenie czemu kobiety świrgola od samego początku a
                    facetom trudn
                    > o
                    > złapać taki ciąg, nie dostają po prostu "zastrzyku"
                    znieczulacza.Kobieta jest
                    > zwyczajnie "naćpana" hormonalnie i ma cieplejsze uczucia- nie
                    dlatego ze jest
                    > lepszym rodzicem niz ojciec tylko dlatego ze natura o to zadbała.A
                    zadbała bo
                    > "wiedziała" ze małe dziecko to hardcore.

                    Co ty mi tu piep.. kobieto , urodzisz to pogadamy. O ile jesteś
                    kobietą.
                    Też nie jestem za męczeniem taty aby wciąż cieszył si tym czy
                    tamtym, ale nie pisz, że dlatego kochamy swoje dzieci bo oksytocyna,
                    a za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
                    głupie gadanie!
                    • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:47
                      > Też nie jestem za męczeniem taty aby wciąż cieszył si tym czy
                      > tamtym, ale nie pisz, że dlatego kochamy swoje dzieci bo
                      > oksytocyna, a za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony
                      > szczęścia, co za głupie gadanie!

                      Doucz się jeszcze, bo na razie to Ty smarujesz tu głupoty.
                      • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:07
                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Też nie jestem za męczeniem taty aby wciąż cieszył si tym czy
                        > > tamtym, ale nie pisz, że dlatego kochamy swoje dzieci bo
                        > > oksytocyna, a za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony
                        > > szczęścia, co za głupie gadanie!
                        >
                        > Doucz się jeszcze, bo na razie to Ty smarujesz tu głupoty.

                        Panie Krzysztofie głupoty to sam Pan pisze, a douczona jestem na
                        pewno lepiej, ale to chyba nie o tym powinno się pisać, autorka ma
                        problem, prosiła o radę a jedyne co ty i kozica wciąż tłuczecie to
                        to ze problemem jej jest oksytocyna.
                        To bardzo powierzchowne podejście!

                        • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:31
                          > > > Też nie jestem za męczeniem taty aby wciąż cieszył si tym czy
                          > > > tamtym, ale nie pisz, że dlatego kochamy swoje dzieci bo
                          > > > oksytocyna, a za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony
                          > > > szczęścia, co za głupie gadanie!

                          > >
                          > > Doucz się jeszcze, bo na razie to Ty smarujesz tu głupoty.
                          >
                          > Panie Krzysztofie głupoty to sam Pan pisze, a douczona jestem na
                          > pewno lepiej, ale to chyba nie o tym powinno się pisać,

                          To teraz porównaj to, co wytłuściłem z tym, co znajdziesz tutaj
                          pl.wikipedia.org/wiki/Zakochanie
                          a potem wróć do mędrkowania na forum.

                          Dalej będziesz się tu rzucać jak pchła na grzebieniu i twierdzić, że hormony nie
                          tworzą uczucia miłości?

                          > autorka ma problem, prosiła o radę a jedyne co ty i kozica wciąż
                          > tłuczecie to to ze problemem jej jest oksytocyna.

                          Autorka dostała od nas bardzo dobrą radę
                          • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:39
                            Nie mam zamiaru czytać twoich linków, i zagłębiać się w lekturze o
                            hormonach, bo to wszystko prawda, nigdzie nie napisałąm, że się nie
                            zgadzam z tym , a ty wałkujesz to i wałkujesz
                            hormony hormonami ok
                            ale ty dalej nie rozumiesz
                            WSZYSTKIE WIEMY JAKIE ZADANIE SPEŁNIA OKSYTOCYNA
                            ALE
                            TO NIE TŁUMACZY ZACHOWANIA MĘŻA

                            zrozumiałeś w końcu?
                            dziękuję

                            ps. a znikać z forum na pewno nie będę :)
                            może ty? bo jak czytam twoje posty to mnie osłabia i wiele
                            forumowiczek także.
                            • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:48
                              "WSZYSTKIE WIEMY JAKIE ZADANIE SPEŁNIA OKSYTOCYNA
                              > ALE
                              > TO NIE TŁUMACZY ZACHOWANIA MĘŻA"

                              Owszem tłumaczy....tylko.... nie usprawiedliwia, nikt go nie każe głaskać czy
                              rozgrzeszać a spróbować zrozumieć.
                              >
                            • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:58
                              > Nie mam zamiaru czytać twoich linków, i zagłębiać się w lekturze o
                              > hormonach, bo to wszystko prawda,

                              No to przestań chrzanić głupoty, że miłość do partnera i miłość do noworodka nie
                              są sterowane hormonami.

                              > WSZYSTKIE WIEMY JAKIE ZADANIE SPEŁNIA OKSYTOCYNA
                              > ALE
                              > TO NIE TŁUMACZY ZACHOWANIA MĘŻA

                              Ależ brak oksytocyny doskonale TŁUMACZY i USPRAWIEDLIWIA to, że facet się od
                              żony i dziecka odsunął.

                              Nie usprawiedliwia zaniedbywania dziecka, ale też nikt tu czegoś takiego nie
                              napisał.
                              • amilos Re: do Krzysztof-lis 17.07.09, 22:44
                                w takim razie mojemu mężowi chyba wstrzyknęli dużą dawkę hormonu oksytocyny, bo
                                się od nas nie odsunął i potrafił kochać dziecko od początku. No chyba ze jego
                                organizm samodzielnie wytworzył tę oksytocynę, co?
                                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 13:55
                                  > No chyba ze jego organizm samodzielnie wytworzył tę oksytocynę, co?

                                  Raczej nie ma takiej opcji
                    • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 20:14
                      "Co ty mi tu piep.. kobieto , urodzisz to pogadamy. O ile jesteś
                      > kobietą.
                      > Też nie jestem za męczeniem taty aby wciąż cieszył si tym czy
                      > tamtym, ale nie pisz, że dlatego kochamy swoje dzieci bo oksytocyna,
                      > a za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
                      > głupie gadanie!"

                      Atak jest najlepsza obrona, brak argumentów i już emocje szaleją.
                      Mozesz tupać ale to nie zmienia faktów; nasze zachowania w dużej części sa
                      sterowane hormonami, za cala resztę odpowiadają normy moralne które nabywamy i
                      dzięki temu człowiek to nie zwierze.
                      • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:02
                        kozica111 napisała:

                        >
                        > Atak jest najlepsza obrona, brak argumentów i już emocje szaleją.
                        > Mozesz tupać ale to nie zmienia faktów; nasze zachowania w dużej
                        części sa
                        > sterowane hormonami, za cala resztę odpowiadają normy moralne
                        które nabywamy i
                        > dzięki temu człowiek to nie zwierze.

                        Brak argumentów z twojej strony, a jedyny to oksytocyna bo tak
                        przeczytałaś..
                        I powtórzę się koleżanko, urodzisz to pogadamy o twoim podejściu do
                        dziecka:)
                        • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:32
                          > Brak argumentów z twojej strony, a jedyny to oksytocyna bo tak
                          > przeczytałaś..

                          A jakie są z Twojej strony? "Urodź to pogadamy"?
                          • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:43
                            krzysztof-lis napisał:

                            > > Brak argumentów z twojej strony, a jedyny to oksytocyna bo tak
                            > > przeczytałaś..
                            >
                            > A jakie są z Twojej strony? "Urodź to pogadamy"?

                            Tak jeśli chodzi o tą panią, tak.
                            Moja przyjaciółka dokładnie tak samo śpiewała przed porodem,
                            nie będę spala z dzieckiem, będę karmić tylko pół roku, a po... coż
                            zmieniła zdanie o 360 stopni
                            śpi z dzieckiem, mąż został odsunięty na boczny tor ,o czym głośno
                            mówi.
                            A wcześniej równie gorliwie broniła swoich racji jak kozica.
                            Widać po porodzie zmieniła zdanie, może to samo zrobi kozica? kto
                            wie..

                            • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:54
                              "Moja przyjaciółka dokładnie tak samo śpiewała przed porodem,
                              > nie będę spala z dzieckiem, będę karmić tylko pół roku, a po... coż
                              > zmieniła zdanie o 360 stopni
                              > śpi z dzieckiem, mąż został odsunięty na boczny tor ,o czym głośno
                              > mówi."
                              To patologia, ja mam zdrowe kolezanki.
                              Urodziły i nie spia z dzieckiem, nie zyja z wywieszonym cyckiem, życie kreci sie
                              wokól rodziny a nie dziecka, wredne jakieś chyba.
                              • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:59
                                kozica111 napisała:

                                > "Moja przyjaciółka dokładnie tak samo śpiewała przed porodem,
                                > > nie będę spala z dzieckiem, będę karmić tylko pół roku, a po...
                                coż
                                > > zmieniła zdanie o 360 stopni
                                > > śpi z dzieckiem, mąż został odsunięty na boczny tor ,o czym
                                głośno
                                > > mówi."
                                > To patologia, ja mam zdrowe kolezanki.
                                > Urodziły i nie spia z dzieckiem, nie zyja z wywieszonym cyckiem,
                                życie kreci si
                                > e
                                > wokól rodziny a nie dziecka, wredne jakieś chyba.

                                Aha to teraz obrażasz od patologi kobiety, które śpią z dziećmi, hmm
                                radzę zajżeć na fora, jest mnóstwo takich kobiet.. czy tam im
                                sypniesz że są patologią??

                                Ja bym tak nie zrobiła, nie spałabym z dzieckiem. To ich wybór. Ale
                                na pewno bym od patologi nie obrażała, licz się ze słowami..
                                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:01
                                  > Ja bym tak nie zrobiła, nie spałabym z dzieckiem. To ich wybór. Ale
                                  > na pewno bym od patologi nie obrażała, licz się ze słowami..

                                  No tak
                                  • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:03
                                    krzysztof-lis napisał:

                                    > > Ja bym tak nie zrobiła, nie spałabym z dzieckiem. To ich wybór.
                                    Ale
                                    > > na pewno bym od patologi nie obrażała, licz się ze słowami..
                                    >
                                    > No tak
                                    • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:06
                                      > Patologia a niedojrzałość to dwie zupełnie inne rzeczy.

                                      Oczywiście. Nazwać faceta niedojrzałym to tak, jak powiedzieć, że niebo jest
                                      niebieskie. Ot, równouprawnienie.
                            • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:58
                              > Moja przyjaciółka dokładnie tak samo śpiewała przed porodem,
                              > nie będę spala z dzieckiem, będę karmić tylko pół roku, a po... coż
                              > zmieniła zdanie o 360 stopni

                              A nie o 90?
                              • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:01
                                krzysztof-lis napisał:

                                > > Moja przyjaciółka dokładnie tak samo śpiewała przed porodem,
                                > > nie będę spala z dzieckiem, będę karmić tylko pół roku, a po...
                                coż
                                > > zmieniła zdanie o 360 stopni
                                >
                                > A nie o 90?

                                Nie, nie o 90, bo właśnie całkowicie zmieniła zdanie.
                                >
                                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:06
                                  > Nie, nie o 90, bo właśnie całkowicie zmieniła zdanie.

                                  To może o 270 stopni?
                        • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:43
                          "I powtórzę się koleżanko, urodzisz to pogadamy o twoim podejściu do
                          > dziecka:)"

                          O! Wygrałaś na brzuchy!Zostałaś "wtajemniczona" a ja nie! Jesteś lepsza!:-DDDD.
                          Nie mowimy o MOIM stosunku do dzieci bo jak juz wspomniałam mnie płacz
                          niemowlaka nie drażni, swoja wczesna młodość spędziłam, wynajmując mieszkanie z
                          samotna matka, koleżanka.Mówimy o stosunku faceta.
                          Co do dziecka, jesli będe je miała nie dostane bzika na jego punkcie i nie będę
                          cierpieć na budyniowatośc mózgu.
                          Argumenty Ci przedstawiłam, naukowe.Wkleiłam przypadkowy artykuł ale jest wiele
                          bardziej merytorycznych opracowań.Oczywiście możesz zatkać uszy i powtarzać " to
                          nieprawda, to nieprawda"
                          • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:50
                            kozica111 napisała:


                            > Argumenty Ci przedstawiłam, naukowe.Wkleiłam przypadkowy artykuł
                            ale jest wiele
                            > bardziej merytorycznych opracowań.Oczywiście możesz zatkać uszy i
                            powtarzać " t
                            > o
                            > nieprawda, to nieprawda"

                            A gdzie napisałam że to nie prawda??? Dziecko ja to wiem, nie muszę
                            czytać żadnych artykułów, tego uczą w szkole.
                            Poraz kolejny nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.. oksytocyna nie
                            tłumaczy zachowania męża.
                            co najwyżej żony, jeśli odsunęła męża na boczny tor,
                            długo bedziemy się tak wykłócać?
                            to wina oksytocyny, że facet ma gdzieś dziecko?
                            nie
                            powtórzę się
                            JEŚLI żona faktycznie odsuneła męża - powinna mu poświęcać więcej
                            czasu,
                            ale
                            mąż powienien jej więcej pomagać
                            Problem jest po obu stronach.
                            Ale muszą o tym porozmawiać.

                            • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:59
                              > Poraz kolejny nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.. oksytocyna nie
                              > tłumaczy zachowania męża.

                              Ależ tłumaczy
                              • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:02
                                krzysztof-lis napisał:

                                > > Poraz kolejny nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.. oksytocyna nie
                                > > tłumaczy zachowania męża.
                                >
                                > Ależ tłumaczy
                                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 23:07
                                  > > Ależ tłumaczy
                              • amilos Re: do Krzysztof-lis 17.07.09, 22:51
                                to mojemu mężowi wstrzyknięto chyba oksytocynę - bo nie odsunął się od nas po
                                urodzeniu dziecka i od razu małą pokochał. A może jego organizm wytwarza
                                oksytocynę, co?

                                Więc musi być INNY POWÓD niż oksytocyna, pomyśl jeszcze trochę, a może
                                wymyślisz? Ja bym szukała w cechach charakteru, wzorcu własnego ojca, stresie...
                                podpowiadać dalej?
                                • kozica111 Re: do Krzysztof-lis 17.07.09, 22:58
                                  Po prostu wybrałaś odpowiedzialnego i dojrzałego partnera.
                                  Wzorzec ojca jest bardzo istotny i co więcej to ze miał dobre wzorce nie jest
                                  jego zasługą a szczęściem.

                                  Ale nie każdy jest taki i nie każdy miał farta natomiast są tez tacy co sie
                                  zmieniają i dojrzewają i dlatego ja radze rozmowę i analizę a nie kopa z buta.
                                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 14:00
                                  > Więc musi być INNY POWÓD niż oksytocyna, pomyśl jeszcze trochę, a
                                  > może wymyślisz? Ja bym szukała w cechach charakteru, wzorcu
                                  > własnego ojca, stresie...
                                  > podpowiadać dalej?

                                  To, że inne czynniki również wpływają na stosunek rodziców do dzieci nie
                                  oznacza, że dawka oksytocyny ma olbrzymi (jeśli nie największy) na to wpływ.

                                  No chyba że masz dostęp do jakiś wiarygodnych artykułów naukowych na ten temat
                                • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 20:54
                                  amilos napisała:

                                  > to mojemu mężowi wstrzyknięto chyba oksytocynę - bo nie odsunął
                                  się od nas po
                                  > urodzeniu dziecka i od razu małą pokochał. A może jego organizm
                                  wytwarza
                                  > oksytocynę, co?
                                  >
                                  > Więc musi być INNY POWÓD niż oksytocyna, pomyśl jeszcze trochę, a
                                  może
                                  > wymyślisz? Ja bym szukała w cechach charakteru, wzorcu własnego
                                  ojca, stresie..
                                  > .
                                  > podpowiadać dalej?

                                  Dokładnie!
                                  Ale jak się chce wszystko zgonić na naturę ( brak oksytocyny), a nie
                                  widzieć błędów, które człowiek popełnia to tak jest..

                                  Mój mąż także we wszystkim (prawie) mi pomagał , wspierał i cieszył
                                  sie każdą chwilą, każdym nowym osiągnięciem synka.
                                  Do niczego nie musiałam go zmuszać, to wychodziło samo z niego.
                                  Jest wspaniałym ojcem i czytając ten wątek zgadzał się razem ze mną,
                                  że mąż autorki jest poprostu niedojrzały..
                                  • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 21:34
                                    > Dokładnie!
                                    > Ale jak się chce wszystko zgonić na naturę ( brak oksytocyny), a nie
                                    > widzieć błędów, które człowiek popełnia to tak jest..

                                    Ale zrozum
                                    • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 21:47
                                      krzysztof-lis napisał:

                                      > > Dokładnie!
                                      > > Ale jak się chce wszystko zgonić na naturę ( brak oksytocyny), a
                                      nie
                                      > > widzieć błędów, które człowiek popełnia to tak jest..
                                      >
                                      > Ale zrozum
                                      • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 18.07.09, 23:35
                                        > >To jeszcze nie dowodzi, że mąż autorki jest niedojrzały.
                                        >
                                        > A co wg ciebie dowodziło?

                                        To dowodzi tylko tego, że zacytowana przeze mnie forumka ma męża o podejściu do
                                        dzieci, które przekracza podejście prezentowane przez przeciętnego faceta. Ale
                                        nie dowodzi tego, że mąż wątkotwórczyni (którego uczucia mieszczą się moim
                                        zdaniem w obrębie przeciętnych) jest niedojrzały. Za to zachowanie męża
                                        wątkotwórczyni wcale nie musi być efektem tego, że on jest buc i cham
                                        • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 19.07.09, 18:12
                                          krzysztof-lis napisał:

                                          > > >To jeszcze nie dowodzi, że mąż autorki jest niedojrzały.
                                          > >
                                          > > A co wg ciebie dowodziło?
                                          >
                                          > To dowodzi tylko tego, że zacytowana przeze mnie forumka ma męża o
                                          podejściu do
                                          > dzieci, które przekracza podejście prezentowane przez przeciętnego
                                          faceta.

                                          Przecietnego wg ciebie chyba.a nie reszty, ty zapewne taki jesteś
                                          więc ydaje ci się , że wszyscy mężczyżni są tak samo beznadziejni.

                                          >
                                          > Sama wypowiedź jest głupia, ale nie chciałem od razu, żeby
                                          czytelnicy mojego
                                          > podpisu naśmiewali się z Ciebie.

                                          Pomyśl ile osób naśmiewa się z ciebie Krzychu! :) chyba nawet nie
                                          wiesz jak wiele, czytają twoje wypowiedzi z politowaniem :))

                                          Posłuchaj widzę, że masz duży problem ze sobą, inteligencją i
                                          kulturą osobistą.
                                          Ja takiego problemu nie mam.

                                          Twoje podejście do życia i do większości problemow jest tak głupie i
                                          porównywalne z myśleniem bardzo płytkiego faceta, jakiego
                                          przedstawiasz za przeciętnego, że nie mogę cię już czytać i myślę,
                                          że większość osób na forum także.

                                          Czepiasz się każdego słówka, które ktoś napisze, analizujesz,
                                          poprawiasz, wytykasz blędy, zamiast -skoro się wypowiadasz -pomagać
                                          osobom, które o to proszą.
                                          Zaśmiecasz większość z wątków.
                                          twoje wypowiedzi procz zamętu nic więcej nie wnoszą, więc może daruj
                                          sobie te uszczypliwości i zniesmaczone żarty???

                                          a pod moim adresem już się nie wypowiadaj bo sam się kompromitujesz
                                          dziecko oj i to bardzo..

                                          • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 20.07.09, 21:52
                                            > Przecietnego wg ciebie chyba.a nie reszty, ty zapewne taki jesteś
                                            > więc ydaje ci się , że wszyscy mężczyżni są tak samo beznadziejni.

                                            To forum w żaden sposób nie jest wyznacznikiem przeciętności. Jeśli chodzi o mój
                                            kontakt z moim synem naprawdę nie mam sobie wiele do zarzucenia, a na pewno nie
                                            można powiedzieć, żebym się odsunął od dziecka i żony. Tylko że ja dla mojej
                                            żony jestem ważny.

                                            > Pomyśl ile osób naśmiewa się z ciebie Krzychu! :) chyba nawet nie
                                            > wiesz jak wiele, czytają twoje wypowiedzi z politowaniem :))

                                            To jeszcze nie zmienia faktu, że napisałaś bzdurę tylko po to, by coś napisać.

                                            > Posłuchaj widzę, że masz duży problem ze sobą, inteligencją i
                                            > kulturą osobistą.
                                            > Ja takiego problemu nie mam.

                                            Nie mam żadnego problemu
                                        • mala-beti Krzychu przeczytaj ze Z r o z u m i e n i e m! 19.07.09, 18:35
                                          ''To teraz porównaj to, co wytłuściłem z tym, co znajdziesz tutaj
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Zakochanie
                                          a potem wróć do mędrkowania na forum.

                                          Dalej będziesz się tu rzucać jak pchła na grzebieniu i twierdzić, że
                                          hormony nie
                                          tworzą uczucia miłości? ''

                                          Dopiero teraz to znalazlam w twojej wypowiedzi
                                          A wiec to o to sie tak rzucasz krzychu?
                                          zrozumiales ze ja tego nie wiem? a ty chciales wytlumaczyc,posluzyc
                                          rada, tak?
                                          haha biedny krzychu naszukal sie nawklejal , a nie przyszlo mu do
                                          glowy ze napisalam , ze zarowno TYLKO oksztocyna i TYLKO hormony
                                          szczescia i milosci wplywaja na to ze kochasz... czy dziecko czy
                                          partnera.
                                          ala zapomnialam ze tobie dwa razy trzeba tlumaczyc..
                                          haha jeszcze cos wyjasnic???
                                          • krzysztof-lis Re: Krzychu przeczytaj ze Z r o z u m i e n i e 20.07.09, 21:54
                                            > haha jeszcze cos wyjasnic???

                                            Wystarczyłoby przyznać się do błędu, i nie byłoby sprawy. A tak, usilnie starasz
                                            się udowodnić mi, że miałaś na myśli coś innego, niż napisałaś. Że "czarne nie
                                            jest czarne"?
                                            • mala-beti Re: Krzychu przeczytaj ze Z r o z u m i e n i e 23.07.09, 15:43
                                              krzysztof-lis napisał:

                                              > > haha jeszcze cos wyjasnic???
                                              >
                                              > Wystarczyłoby przyznać się do błędu, i nie byłoby sprawy. A tak,
                                              usilnie staras
                                              > z
                                              > się udowodnić mi, że miałaś na myśli coś innego, niż napisałaś.
                                              Że "czarne nie
                                              > jest czarne"?

                                              Ale do jakiego błędu? Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi i tyle.
                                              jedynym błędem było wdawanie się z tobą w jakąkolwiek rozmowę, które
                                              zazwyczaj nie mają sensu.
                                              Bo ty i tak będziesz się głupio upierał przy swoim choć racji nie
                                              masz.
                                              • krzysztof-lis Re: Krzychu przeczytaj ze Z r o z u m i e n i e 23.07.09, 19:07
                                                > Ale do jakiego błędu?

                                                To, co napisałaś (a ja zacytowałem) jest bzdurą
                                        • kacpercio1 Oj Krzysztofie Krzyszfofie... 19.07.09, 18:50
                                          "Sama wypowiedź jest głupia, ale nie chciałem od razu, żeby
                                          czytelnicy mojego
                                          podpisu naśmiewali się z Ciebie.
                                          • krzysztof-lis Re: Oj Krzysztofie Krzyszfofie... 20.07.09, 21:54
                                            Ale przepraszam
                  • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:46
                    > Kobieta jest zwyczajnie "naćpana" hormonalnie i ma cieplejsze
                    > uczucia- nie dlatego ze jest lepszym rodzicem niz ojciec tylko
                    > dlatego ze natura o to zadbała.

                    Jak widać po tym wątku znaczna część forumek uważa, że kobieta jednak jest
                    lepszym rodzicem bo jest dojrzała a facet nie
                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:45
                  > "Kiedy młodą mamę pochłania opieka nad dzieckiem, jego tata często
                  > czuje się zazdrosny, odtrącony. Jeśli jednak otrzyma odpowiednią
                  > porcję miłości od partnerki, okaże ją także dziecku. Pamiętaj, że
                  > będąc czułymi kochankami, macie sporą szansę być także dobrymi
                  > rodzicami."
                  >
                  > To są te słowa.. No i co one nam wnoszą?
                  > Czy gdzieś autorka napisała, że mąż jest zazdrosny , o to że
                  > ukochana żona poświęca więcej czasu dziecku niż jemu?

                  Nie, bo do głowy jej nie przyszło, że w tym może być problem, a facet jej o tym
                  nie powiedział. Ubzdurała sobie bowiem, że jak pojawia się dziecko, to się całą
                  miłość przelewa na niego a każdy "normalny" facet to akceptuje i popiera.
                  Gorzej, że myśli tak spora część forumek, które zabrały głos w wątku.

                  > To raczej on ODGRODZIŁ się od rodziny. Nie żona on niego.

                  Oczywiście
                  • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:53
                    krzysztof-lis napisał:

                    > > "Kiedy młodą mamę pochłania opieka nad dzieckiem, jego tata
                    często
                    > > czuje się zazdrosny, odtrącony. Jeśli jednak otrzyma odpowiednią
                    > > porcję miłości od partnerki, okaże ją także dziecku. Pamiętaj, że
                    > > będąc czułymi kochankami, macie sporą szansę być także dobrymi
                    > > rodzicami."
                    > >
                    > > To są te słowa.. No i co one nam wnoszą?
                    > > Czy gdzieś autorka napisała, że mąż jest zazdrosny , o to że
                    > > ukochana żona poświęca więcej czasu dziecku niż jemu?
                    >
                    > Nie, bo do głowy jej nie przyszło, że w tym może być problem, a
                    facet jej o tym
                    > nie powiedział. Ubzdurała sobie bowiem, że jak pojawia się
                    dziecko, to się całą
                    > miłość przelewa na niego a każdy "normalny" facet to akceptuje i
                    popiera.

                    Wcale nie przelewa się całej miłości nadziecko! Kto tak powiedział.
                    Aby wszyscy byli szczęśliwi rodzice muszą kochać siebie nawzajem i
                    dziecko. Tylko wtedy jest dobrze.

                    > Gorzej, że myśli tak spora część forumek, które zabrały głos w
                    wątku.

                    Nieprawda, kto tak napisał?Na pewno nie ja.

                    >
                    > > To raczej on ODGRODZIŁ się od rodziny. Nie żona on niego.
                    >
                    > Oczywiście
                    • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 19:08
                      > Wcale nie przelewa się całej miłości nadziecko! Kto tak powiedział.
                      > Aby wszyscy byli szczęśliwi rodzice muszą kochać siebie nawzajem i
                      > dziecko. Tylko wtedy jest dobrze.

                      No proszę
                      • mala-beti Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:31
                        krzysztof-lis napisał:

                        >
                        > Urodzenie się dziecka w sytuacji gdy się go nie chce mieć (a "chcę
                        dziecko za
                        > rok" oznacza również "nie chcę mieć dziecka teraz") nie będzie dla
                        faceta
                        > powodem do radości. Jak dobrze pewnie wiesz, posiadanie dziecka
                        zmusza do
                        > diametralnej zmiany trybu życia, rezygnacji z przyjemności,
                        wolnego czasu, itd.
                        > Gdy ktoś tego nie chce a jest do tego zmuszony, szczęśliwy nie
                        będzie.

                        Owszem zgodzę się z tym , że wiele się zmienia. zgodzę się też z
                        tym, że jeżeli nie chciał jeszcze dziecka, to może go ta zmiana nie
                        cieszyć tak jak żonę, która dziecka bardzo wyczekiwała.
                        Ale..
                        jeżeli dziecko już się pojawiło to trzeba wziąc tę odpowiedzialność
                        na siebie, bo ono już nie zniknie.To mąż i autorka są odpowiedzialni
                        za życie tej małej bezbronnej kruszynki, która jest od nich
                        uzależniona.


                        > No chyba że jest to kobieta, która od matki natury dostaje kopa
                        oksytocynowego.
                        > Facet go nie dostaje
                        • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 22:33
                          > Ale..
                          > jeżeli dziecko już się pojawiło to trzeba wziąc tę odpowiedzialność
                          > na siebie, bo ono już nie zniknie.To mąż i autorka są
                          > odpowiedzialni za życie tej małej bezbronnej kruszynki, która jest
                          > od nich uzależniona.

                          No i co z tego?

                          Czy to oznacza, że facet nie ma prawa do uczucia złości czy zawodu?

                          > To, że facet nie dostaje kopa, to nie powód by nie pomagać żonie w
                          > opiece nad niemowlęciem.

                          A kto twierdzi inaczej? Przeczytaj moje wypowiedzi raz jeszcze, to może
                          zrozumiesz, co tak naprawdę napisałem.

                          > a mąż powinien pomagać jej , choćby od czasu do czasu by odsapnęla,
                          > wtedy i z większą chęcią i radością spędzi czas z mężem, czyż nie?
                          > :)

                          Gdyby to było takie proste...
                          • kacpercio1 o co ten spór? 17.07.09, 11:32
                            Nierozumiem tego sporu, naprawde..
                            Z działaniem oksytocyny się zgodzę, ale niestosowne zachowanie meza
                            to co innego.I tego brak hormonu u mężczyzny nie tłumaczy.

                            Chcesz powiedzieć , że mężczyźni nie kochają swoich dzieci bo natura
                            nie obdazyła ich oksytocyną?
                            Mąż autorki powiedzial że kocha.. i co ta miłość ma się sprowadzać
                            tylko do słów? a gdzie czyny?


                            > > Ale..
                            > > jeżeli dziecko już się pojawiło to trzeba wziąc tę
                            odpowiedzialność
                            > > na siebie, bo ono już nie zniknie.To mąż i autorka są
                            > > odpowiedzialni za życie tej małej bezbronnej kruszynki, która
                            jest
                            > > od nich uzależniona.
                            >
                            > No i co z tego?

                            Jak to no i co , to chyba najwaniejsze w posiadaniu potomstwa ,
                            zapewnic mu bezpieczeństwo miłość i opieke. ale jeśli ty tego nie
                            rozumiesz..
                            Facet nie chce "tykać się" dziecka bo pojawiło się wcześniej .. aha
                            to kobieta też może teraz powiedzieć nie "tykam się" go bo- płacze,
                            jestem zmęczona, nie da mi pospać , nie tak miało być, bo kłócimy
                            się o niego, bo nie mam dla siebie czasu itp..
                            Ale zaraz to kto wtedy zajmie się dzieckiem?
                            Oddamy do domu dziecka, a może zostawimy komuś pod drzwiami?

                            Czy to właśnie nie brak odpowiedzialności i niedojrzałość?

                            > Czy to oznacza, że facet nie ma prawa do uczucia złości czy zawodu?

                            A czy kobieta nie ma prawa czuc zawodu z powodu niecheci ojca do
                            dziecka?

                            > > To, że facet nie dostaje kopa, to nie powód by nie pomagać żonie
                            w
                            > > opiece nad niemowlęciem.
                            >
                            > A kto twierdzi inaczej? Przeczytaj moje wypowiedzi raz jeszcze, to
                            może
                            > zrozumiesz, co tak naprawdę napisałem.
                            >
                            > > a mąż powinien pomagać jej , choćby od czasu do czasu by
                            odsapnęla,
                            > > wtedy i z większą chęcią i radością spędzi czas z mężem, czyż
                            nie?
                            > > :)
                            >
                            > Gdyby to było takie proste...

                            A proste jest to czego wymagasz, by poświecała mu więcej uwagi?
                            jeśli tak, to tak samo proste jest to by pomagał jej w opiece i
                            spędzał też czas z rodziną.

                            Co do kozicy, nie każdy matakie podejście dorodzicielstwa jak Pani.
                            Niektóre mamy (tak jak to pani zakłada w swojej przyszłości) nie
                            śfirują na punkcie swojego dziecka a niektóre tak.
                            Niektórzy śpią w trójkę ze swoim maluchem, a niektórzy nie, niektóre
                            mamy karmią piersią, a inne butelką, niektóre mamy dają dziecko do
                            żłobka a niektóre poświęcają się, i są z dziećmi do ukończenia 3
                            roku życia.

                            To indywidualny wybór każdej rodziny i nie powinno się na ten temat
                            dyskutować i kogoś oczerniać cytuję-" to patologia".
                            • kozica111 Re: o co ten spór? 17.07.09, 12:29
                              Nie twierdzi nikt że ojciec zchował sie ok-ile to razy mozna
                              powtarzac.Powstala tylko proba wyjasnienia motywow takiej reakcji,
                              bo to sensowniejsze zamiast ograniczenie dyskusji do wyzywania meza
                              autorki.
                              Spanie z niemowlakiem jest patologią- bo zagraza życiu dziecka.Kazde
                              zachowanie potencjalnie niebezpieczne lub stwarzające zagrożenie
                              jest patologiczne.
                              • marianka_marianka kozico 17.07.09, 21:46
                                kozica111 napisała:
                                "... Spanie z niemowlakiem jest patologią- bo zagraza życiu dziecka."

                                Rozbawiłaś mnie do łez! Hahahahahahha!

                                Mam prośbę napisz skąd masz takie informacje. No i możesz rozwinąć temat, naprawdę chętnie posłucham.

                                A gdybyś chciała ukierunkować wiedzę na właściwy tor, mogę podesłać linki do wiarygodnych, rzetelnych źródeł.
                                • kozica111 Re: kozico 17.07.09, 22:51
                                  To sie śmiej dalej, ale możesz tez poczytać;

                                  www.dzieci.org.pl/pap/nauka/20000908203717.html
                                  Osobiście miałam taki przypadek w rodzinie, dziecko na cale szczęście nie zmarło
                                  bo zostało "tylko" w nocy przez zmęczona matkę wepchnięte miedzy ścianę i
                                  wersalkę i zsunęło sie na podłogę - zapewne kwililo ale kobieta byla tak
                                  zmęczona ze nie słyszała.Gdy sie obudziła wpadła w panikę, znalazła maleństwo
                                  wyziębione na ziemi, od tamtej pory dziecko spalo w swoim łóźku, ale każdy robi
                                  jak chce.
                                  • kozica111 Re: kozico 17.07.09, 23:06
                                    Badania grupy Pankhurst i wsp. pokazały, że istnieje związek między SIDS a
                                    wspólnym spaniem z rodzicami (bedsharing), masą ciała rodziców i wiekiem
                                    dziecka. W latach 1992-96 w Cleveland analizowano wszystkie zgony niemowląt w
                                    domu. Do badań zakwalifikowano wszystkie niewyjaśnione przypadki potwierdzone
                                    autopsją. Współczynnik SIDS w Cleveland w 1994 wyniósł 2,6/1000. (Współczynnik
                                    SIDS w USA-1,0/1000). Do badań wykorzystano: wyniki autopsji, akty urodzenia i
                                    zgonu, kartoteki policyjne, dokumentację medyczną dotyczącą matki i dziecka.
                                    Jako 'bedsharing' klasyfikowano przypadki, gdy dziecko zmarło śpiąc z 1 lub 2
                                    rodzicami. Zgony występują częściej u młodszych dzieci, jeśli śpią one z
                                    rodzicami, oraz częściej, jeśli rodzic jest otyły2. Nie analizowano pozycji w
                                    czasie snu, gdyż tylko od 1/3 uzyskano te dane.

                                    Tu masz jeszcze inne dane, no ale zrobisz jak bedziesz chciala - w koncu smiech
                                    to zdrowie.
                                    • sanciasancia Re: kozico 24.07.09, 13:37
                                      lib.bioinfo.pl/pmid:11230594
                                      Statystyczne testowanie hipotez to ciężka praca. Szczególnie, jak próbka liczy
                                      84 przypadki. A 10 z nich jest w arbitralny sposób przyporządkowane jednej z
                                      grup, w momencie gdy powinny zapewne być odrzucone.
                                      Postawienie hipotezy zerowej "compared with other SIDS cases, the age
                                      distribution of deaths associated with bedsharing should be lower in younger,
                                      less vigorous infants." jest co najmniej kuriozalne. Jak rozkład może być niższy
                                      (jego średnia czy mediana to jeszcze rozumiem)? I dlaczego powinien a nie jest?
                                      Poza tym wydaje się, że duży związek z SIDS ma pozycja spania, której nie
                                      uwzględniono w tych badaniach (tak, wiem, linkują jeden artykuł z Kaliforni, w
                                      którym nie znaleziono takiej zalezności).
                                      I test t-studenta przy takiej liczebności próbki? Zaprawdę ciekawy pomysł. Po
                                      grzyba go stosować, jak i tak stosuje się ANOVĘ wykorzystująca test Wilcoxona?
                                      Dlaczego nie sprawdzono, czy grubsze matki częściej nie śpią z dzieckiem? I czy
                                      przypadkiem te wyniki tego nie obrazują (jeżeli 84 przypadki mogą cokolwiek
                                      obrazować).

                                      A poza tym jest kilka innych artykułów, które w rozsądniejszy sposób dobierają
                                      próbki (mogłyby być większe, szczególnie kontrolne) np:
                                      www.bmj.com/cgi/content/full/311/7015/1269
                                      • kozica111 Re: kozico 24.07.09, 15:36
                                        Ale tak naprawde tu nie chodzi o przebiajnie sie artykułami.Dla mnie
                                        sprawa jest prosta; spanie z dzieckiem moze byc niebezpieczne, co
                                        nie zmienia faktu ze wiele matek spi i spac bedzie, ich sprawa.Co
                                        jednak ciekawe duzo tych z dzieckiem spiących w czasie ciąży nie
                                        jadło miesa niewiadomego pochodzenia i nawet na wszelki wypadek
                                        unkało serów pleśniowych choc były pasteryzowane- gromkim głosem
                                        oznajmiając profilaktykę listeriozy, ktora jest mniej prawdopodobna
                                        niz przyduszenie spiacego dziecka.
                                  • marianka_marianka Re: kozico 17.07.09, 23:40
                                    Faktycznie taka mama, która nie słyszy płaczu własnego dziecka śpiącego obok, nie powinna z nim spać.
                                    Co do innych danych - wiele jest badań - żadne nie potwierdzają, że śmierć dziecka następuje wyłącznie z powodu wspólnego spania.

                                    Nagła śmierć łóżeczkowa jest pochodną wielu czynników występujących łącznie.

                                    Każda mama ma wybór. Dla mnie był oczywisty.
                                    Do pewnego momentu życia niemowlę jest przekonane, że ono i mama to jedno. Ja moich dzieci zbyt szybko nie wyprowadzałam z tego przekonania;)

                                    Jestem przeciwna niepotrzebnemu straszeniu. Po przeczytaniu Twojej teorii powiało grozą...
                                    A tak na marginesie:
                                    To ja powiem Tobie w sekrecie, że ryzyko że zginiesz w wypadku drogowym jest bardzo duże. A zwiększy się szczególnie kiedy wsiądziesz do samochodu...
                              • arieta Re: o co ten spór? 17.07.09, 23:29
                                Kazde
                                > zachowanie potencjalnie niebezpieczne lub stwarzające zagrożenie
                                > jest patologiczne.
                                Bez przesady, przechodzenie przez ulicę też jest potencjalnie niebezpieczne, a nie jest patologią.
                                • marianka_marianka arieto 17.07.09, 23:43
                                  arieta napisała:
                                  "Bez przesady, przechodzenie przez ulicę też jest potencjalnie niebezpieczne, a nie jest patologią."

                                  Otóż to:)
                                  • kozica111 Re: arieto 18.07.09, 07:49
                                    Kazdy bedzie robił według własnego uznania i przekonania.Nikomu na siłe
                                    opinii nie bede i nie chce zmieniać.
                                    Spanie z dzieckiem stwarza dla niego potencjalne zagrozenie, skoro mozna je
                                    wyeliminowac to wedlug mnie warto.
                                    Porownanie z samochodem nie jest trafione- gdyz tych sytuacji nie da sie uniknac
                                    jesli chce sie normalnie funkcjonowac a spania z dzieckiem owszem mozna.Szklanka
                                    wody tez moze byc niebezpieczna bo moge sie zachlysnac ale wiadomo pic czlowiek
                                    musi ;)Nie widze tu analogii.Ty spalas z dziecmi i bylo ok, ale zapewne sporo
                                    osob mialo inne doswiadczenia.Nigdy bym sobie nie darowala gdyby sie okazalo ze
                                    moje dziecko ucierpialo przeze mnie mimo iz moglam tego uniknac.I tyle.
                                    • marianka_marianka Re: arieto 18.07.09, 14:09
                                      kozica111 napisała:
                                      Porownanie z samochodem nie jest trafione...

                                      Oczywiście, że nie jest porównywalne, miałam na celu tylko zwrócenie uwagi na to, żeby nie uogólniać.
                                      Warto zwracać uwagę na sytuacje ryzykowne.
                                      Właściwie chodziło mi o to, aby przypomnieć, że największą potrzebą takiego malucha jest bycie z mamą, również w nocy. Czując namacalnie jej kojącą obecność, zapach, ssąc na żadanie - jest bezpieczny.
                                      Jeżeli spełnione jest kilka podstawowych warunków, spanie z maluszkiem nie niesie za sobą żadnych zagrożeń, ba wręcz same plusy dla mamy i dziecka:)
                                      I tym optymistycznym akcentem kończę tę ciekawą dyskusję:)
                                      • krzysztof-lis Re: arieto 18.07.09, 14:14
                                        > Czując namacalnie jej kojącą obecność, zapach, ssąc na żadanie -
                                        > jest bezpieczny.

                                        Bzdura
                                        • marianka_marianka Krzysztofie 18.07.09, 15:16
                                          czepiasz się słówek - dokładnie to miałam na myśli, że czuje się bezpieczny.
                                          Ja jako matka chciałam i nadal chcę ofiarować moim dzieciom właśnie takie poczucie bezpieczeństwa.
                                          • krzysztof-lis Re: Krzysztofie 18.07.09, 21:34
                                            > czepiasz się słówek

                                            Oczywiście, w końcu chodzi o to, by się dobrze zrozumieć, prawda?
                                            • mala-beti Re: Krzysztofie 19.07.09, 18:15
                                              krzysztof-lis napisał:

                                              > > czepiasz się słówek
                                              >
                                              > Oczywiście, w końcu chodzi o to, by się dobrze zrozumieć, prawda?


                                              Wiesz, bo każdy oprócz ciebie zrozumiał krzychu...
                                              Ale twoje wypowiedzi w większości to czepianie także lux,
                                              przyzwyczailiśmy się.
            • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:39
              > Zgadza się.. tylko po co straszy żonę jakimiś rozmyślaniami o
              > odejściu od nich ???

              Wow, to może on ma ukrywać uczucia, które się w nim kotłują, tylko po to, by
              matka miała spokój i nie zaprzątała sobie głowy pierdołami (w domyśle
              • myroad Re: do Krzysztof-lis 19.07.09, 14:38
                No tak facet przecież to też malutkie dziecko i trzeba go przytulać
                i pocieszać.
                Małżonka także powinna ciągle dowartościowywać młodego ojca bo
                przecież on czuje sie jak zabłądzona owieczka i jeszcze nemowlaczka
                obsługiwać 24 na dobe ( oczywiscie z przerwami na dopieszczanie
                tatusia) a i zapomniałam dodać, nie może sie przy takim układzie
                zaniedbać ale o 2 w nocy ćwiczyć na rowerku bo jej ciałko musi być
                apetyczne i witalne bo co sobie ludzie pomyśla o żonce.
                Najlepiej żeby tatuś który jest napewno dojrzałym mezczyzna nie był
                zmuszany do dzielenia łóżka z niemowlakiem i żonka tyko niech ona
                tak bryka do jego łóżeczka 20 razy w nocy to i on skorzysta bo
                bedzie lepiej wyspany.

                Heh gdyby mój był takim gnojkiem którego musiałabym w połogu tulić
                do piersi bo to on przecież jest poszkodowany i odstawiony na boczny
                tor to już dawno poiedziałbym mu żegnaj.
                Dojrzały facet bierze odpowiedzialność za rodzine , nie tylko w
                kwesti materialnej.
                • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 20.07.09, 21:59
                  > No tak facet przecież to też malutkie dziecko i trzeba go przytulać
                  > i pocieszać.

                  Nie do końca, ale wyjaśnię Ci to z pomocą cytatu.

                  -
        • krzysztof-lis Re: do Krzysztof-lis 16.07.09, 18:38
          > Z wypowiedzi autorki wątku wynika, że planowanli potomstwo tyle,
          > że za rok. Nie była to więc zachcianka tylko i wyłącznie Pani. Pan
          > także - jak rozumię - brał udział w procesie decyzyjnym.

          Zgadza się
    • asia_i_p Re: Mąż odwrócił się od córeczki- proszę o pomoc 25.07.09, 11:16
      Wśród mężczyzn, chociaż rzadko, też zdarza się depresja poporodowa.
      Czy są jakieś inne objawy? Zaburzenia snu, apetytu, zwolnienie wykonywania
      czynności codziennych (jak miałam depresję, uprasowanie 5 body dziecięcych
      zajmowało mi godzinę), drażliwość, brak zainteresowania seksem, spadki lub
      wahania nastroju? Jeśli tak, mąż potrzebuje pomocy fachowej, nieleczona depresja
      jest groźna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka