Dodaj do ulubionych

Kto ma rację?

11.08.09, 23:47
Kochani
Mam taki dylemat. Mój mąż uważa,że jeżdzę do swoich rodziców za
często.Średnio jest to tak 2 razy w miesiącu. Z uwagi na fakt, że
mam do nich 50km, więc jadę 2 razy na 2 góra 3 dni(żeby było taniej).
Mąż nie lubi bywać u moich rodziców (w przeszłości były niesnaski),
więc przeważnie jadę sama z 2,5 córeczką, która lubi jechać na wieś
do dziadków (są tam psy, koty, króliki więc jest w siódmym niebie).
I jak już mówię,że jadę do rodziców to się zaczyna że nie chcę z nim
czyli z mężem być,że z nim wzięłam ślub,jest tak podminowany,że może
to być przyczyną rozstania.

Czy robię coś złego. Mam się wyrzeć swojej rodziny ??
Proszę o rady!!!

Obserwuj wątek
    • vocativa Re: Kto ma rację? 12.08.09, 01:26
      Myślę,że przede wszystkim z mężem musisz spokojnie porozmawiać i powiedzieć mu,że to on jest dla Ciebie najważniejszy(bo rozumiem,że jest?)ale,że kontakty z rodzicami też są dla Ciebie ważne.Może ustalcie,ze np. będziesz jeździć do rodziców raz w miesiącu?Bo nie napisałaś kiedy jeździsz do rodziców,ale np. jeżeli pracujecie w tygodniu(albo Twój mąż pracuje w tygodniu-bo nie wiem czy jesteś na urlopie wychowawczym?)i w weekendy macie dla siebie najwięcej czasu a Ty np. wyjeżdżasz co drugi weekend do rodziców,to rozumiem,że może to Twojemu mężowi przeszkadzać.
      Napisz coś więcej o tej sytuacji.
      pozdrawiam:)
      • karolina33.0 Re: Kto ma rację? 12.08.09, 19:00
        Ja jestem na urlopie wychowawczym, mąż pracuje w tygodniu i w domu
        jest o wpół do piatej i praktycznie do wieczora jesteśmy razem.
        Abyśmy byli więcej czasu razem do rodziców jadę przeważnie w
        tygodniu. Co do moich obowiązków to moim zdaniem wywiązuję się z
        nich. Mężowi zależy żeby miał obiad, więc jak wyjeżdzam to wcześniej
        przygotowuje mu obiady,aby mu starczyło do mojego powrotu. Musi
        sobie tylko odgrzać.
        Myślę, że najlepiej to jakbym wogóle nie jechała do rodziców.
        Niewiem już co o tym myśleć.
    • alexxa6 Re: Kto ma rację? 12.08.09, 07:03
      Czy przeszkadza mu że w ogóle wyjeżdżasz czy że jedziesz właśnie do rodziców
      których on nie lubi?
      Jeździsz tam regularnie?
      Jeśli tak, to praktycznie 1 tydzień w miesiącu nie ma Cię w domu.Z jednej
      strony: jeśli nie zaniedbujesz przez te wyjazdy swoich obowiązków to w zasadzie
      mąż nie ma prawa mieć pretensji. Ale to teoria.50km, to żadna odległość, można
      np. rano pojechać a na wieczór wrócić, nie ma powodu byś rezygnowała z tych
      odwiedzin, ale może trochę je ogranicz. Jeśli na kilka dni to tylko raz w
      miesiącu, lub rzadziej.Wytłumacz mężowi że Tobie te kontakty z rodziną są
      potrzebne, że chcesz by dziecko też miało kontakt z dziadkami,że przez te
      kontakty on nic nie traci, i nie świadczy to że mniej go kochasz.Ale jednak
      priorytetem musi być dobro i spokój Waszej rodziny jeśli na utrzymaniu jej Ci
      zależy.
    • premeda Re: Kto ma rację? 12.08.09, 11:19
      Nie napisałaś ile czasu z mężem wspólnie spędzacie? I jeśli wasze
      kontakty są podobne jak u mnie, czyli chłop w domu o godz. 20, a Ty
      wyjeżdżasz, co 2 weekend, to mężowi się nie dziwię. Po drugie może
      on się boi, że twoja rodzina jątrzy przeciw niemu, dlatego tak
      kategorycznie reaguje? Nie wiemy jak konflikt męża z rodzicami
      wyglądał, na jakim był tle itp. Musisz to przemyśleć.
      Po trzecie 50 km to żadna odległość, pociag jedzie ok 1,5 godz.
      (jeśli obie miejscowosci mają połączenie) samochodem jest szybciej,
      więc zawsze można wrócić w ten sam dzień. My odwiedzając rodzinę
      robimy w jedną stronę trochę ponad 100 km i nigdy nie zostaliśmy na
      noc, nawet z wesela wróciliśmy w nocy.
    • arieta Re: Kto ma rację? 13.08.09, 09:15
      Czyli tak jak ja rozumiem sytuację, Tobie zależy na jeżdżeniu do rodziców, ale boisz się rozpadu swojego związku.
      Gdybym ja uległa takiemu życzeniu męża, to zaczęłabym być wredna. Taka bierna agresja, dobra niby jest tak jak chcesz, ale zapłacisz za to tym, ze będę bardzo nieprzyjemna. Nie wiem jak ty byś się zachowała, czy umiałabyś nie chować urazy?
      A z boku patrząc, jakie ma motywy facet, rozważając odejście od zony i dziecka, z powodu tego, ze ona dwa razy w miesiącu jeździ do rodziców? To dość duża artyleria biorąc pod uwagę charakter twojego „występku”.
      Ja bym jeździła, z tym ze nie wdawałabym się w dyskusje przekonywujące go, ze chcesz z nim być, ze wzięłaś z nim ślub. Po prostu jadę do rodziców, obiad masz w lodowce.
      Możesz mu tez jakoś ten czas umilić, np zostawić w kilku miejscach jakąś karteczkę z miłym napisem by ja znalazł kiedy ciebie nie ma, albo wypożyczając mu jakiś film na DVD. By pokazać, ze to nie jest walka i nie działasz przeciwko niemu tylko dla siebie. No i mimo niesnasek zaproponuj wspólny wyjazd (może krótszy) bo może czuje się wyrzucony za nawias.
      • karolina33.0 Re: Kto ma rację? 13.08.09, 13:46
        Dzięki arieta za swą wypowiedź. Myślę podobnie jak Ty. Zależy mi na
        tych kontaktach z rodzicami mieszkają sami i zawsze im milej jak ich
        odwiedzę. A tym bardziej jestem u rodziców 2 lub 2,5 dnia.
        Były miesiące zimowe,że jechałam raz na miesiąc. Myślę, że jak ktoś
        chce się doczepisz to i tak zawsze się doczepi. Mąż jest w dobrej
        sytuacji, bo jego rodzice mieszkają w tej samej miejscowości i jak
        ja jadę to słyszę, że to daleko i duży koszt. Chyba mam pecha !
        • burza4 Re: Kto ma rację? 13.08.09, 16:33
          myślę że z niecierpliwością czekałaś na post pt "rób jak dotąd, ja
          on śmie ci zwracać uwagę" - tylko po co w takim razie piszesz, że
          się zastanawiasz nad tym kto ma rację?

          rację ma mąż - to on jest twoją rodziną, kimś najbliższym, od
          którego po prostu uciekasz, zabierając dziecko. Mąż może chciałby
          pobyć z rodziną, a nie wracać do pustych 4 ścian, dodatkowo być może
          boli go, że żona jest bardziej lojalna w stosunku do rodziców niż do
          niego (nie wiem na czym polegaly niesnaski sprzed paru lat i po
          czyjej stronie byla racja). Tydzień w miesiącu poza domem? pytasz
          czy to dużo? o wiele ZA dużo, jak na dorosłą kobietę, która ma
          własny dom i własną rodzinę.
    • kicia031 Re: Kto ma rację? 13.08.09, 20:25
      Ja cie doskonale rozumiem - siedzac wieksza czesc dnia w domu w domu
      z 2.5 latka dostalabym kota i jechala gdziekolwiek, byle pobyc
      troche z doroslymi ludzmi.
      Twoj maz jest wyjatkowo zaborczy, dla mnie to byloby nie do
      przyjecia - sama srednio 3 - 4 dni w miesiacu spedzam poza domem
      sluzbowo, a bywaja miesiace, gdy jest to 10 - 12 dni. Moj partner
      doskonale sobie radzi beze mnie i nie musze mu przygotowywac
      obiadow, bo jeszcze mu lapek nie upie...lo.

      Pozdrawiam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kto ma rację? 15.08.09, 21:43
      Z całą pewnością nie musi się Pani wyrzekać swojej rodziny.
      Myślę, że w takim ustawieniu problemu tkwi kłopot. A zatem nie chodzi tu o
      częstotliwość czy długość pobytu, ale raczej o poczucie konkurencji i
      rywalizacji męża z Pani rodziną. Każde z Was przeżywa to na swój sposób
      Wygląda na to, że mąż przeżywa Pani wizyty jako wypowiedzenie lojalności wobec
      niego , większą przynależność Pani do swojej rodziny, pominięcie jego.
      Nadmiarowość reakcji w stosunku do sytuacji zdaje się o tym świadczyć.Można to
      nazwać zaborczością, ale wtedy niczego nie da się zrozumieć bo bycie zaborczym
      jest raczej postrzegane pejoratywnie. Czując tę nadmiarowość Pani zaczyna się
      bronić, uważając że coś naturalnego jest Pani zabraniane. Pani czuje się
      zniewolona, mąż pominięty, konflikt się zaognia, a Wy kłócicie się zapamiętale
      ile dni w miesiącu spędza Pani u rodziców i ile to kosztuje budżet rodziny.
      Czyli spieracie zastępczo, o problem tak naprawdę fasadowy a nie dotykacie
      sedna sprawy.
      Może warto porozmawiać z mężem o tym. Bez pretensji, spokojnie. Odsunąć
      powierzchowny problem, bo on skłania do obwarowania się na swoich stanowiskach.
      Może lepiej się rozumiejąc znajdziecie rozwiązanie, które Was nie będzie
      nawzajem tak dotykało. Korzyść będzie taka, ze Pani będzie mogła spokojniej
      korzystać z przyjemności bycia z bliskimi. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • karolina33.0 Re: Kto ma rację? 16.08.09, 23:16
        Pani Agnieszka dziękuję za odpowiedź. Wiem już, że nie robię nic
        niestosownego odwiedzając swoich rodziców. Ale pewnie trudno będzie
        o tym przekonać mojego męża. Jak chcę jechać do rodziców to zawsze
        proponuję mężowi żeby jechł z nami. Odmawia argumentując, że nie
        lubi spać w innym miejscu to ja mówię ok jadę sama. Tylko potem
        znowu są pretensje o wyjazd. Zobaczymy może jakoś się to ułoży.
        Pozdrawiam
      • cab-ron Re: Kto ma rację? 18.08.09, 00:10
        > Może warto porozmawiać z mężem o tym. Bez pretensji, spokojnie. Odsunąć
        > powierzchowny problem, bo on skłania do obwarowania się na swoich stanowiskach.
        > Może lepiej się rozumiejąc znajdziecie rozwiązanie, które Was nie będzie
        > nawzajem tak dotykało.

        Pani Agnieszko, ma Pani stu procentowa racje, niestety nie wszyscy ludzie sa
        gotowi do rozmowy, w przypadku mojej zonu kiedykolwiek zaczynam tzw.
        konstruktywna rozmowe ona podnosi glos i sie po prostu wydziera, wbija mi tylko
        szpile swoimi odpowiedziami i nie dazy do rozwiazania problemu.
        Byc moze podobny problem, ma autorka tego tekstu i dlatego moze akurat ten
        sposob nie funkcjonowac choc jest on najlepszy z najlepszych
        • wiki11110 Re: Kto ma rację? 21.08.09, 22:28
          Mój maż też często robił wymówki, że znowu chcę do rodziców. Z tym, że u nas
          jest inaczej bo mieszkamy na przeciwko teściów, którzy codziennie widują
          wnuczkę. Więc z uporem maniaka tłumaczyłam mężowi, że moje dziecko ma dwie
          babcie i dwóch dziadków i jeśli nie pojedzie z Nami to zadzwonię po tatę a on
          będzie siedział sam jak palec. O dziwo zawsze skutkowało.
          • styczniowka82 Re: Kto ma rację? 22.08.09, 21:47
            Karolina a powiedz jak często twój mąż widuje się ze swoimi
            rodzicami?
            U nas jest trochę inna sytuacja w sumie to mąż jak już nie ma mi
            czym dogadać to wyżuca mi to że codziennie jadę do mamy (dzieli nas
            2 km) wtedy ja mu na to że to nie ja, tylko on mieszka dalej z
            mamusią (oczywiście razem mieszkamy) i nie chce się od niej
            wyprowadzić mimo moich próśb i gruźb (wyprowadziłam się od nich na
            kilka dni co nic nie dało).
            Niestety mój mąż otwarcie mówi że to jego rodzina jest ważniejsza
            niż nasze małżeństwo:(
            Wiem już dawno powinnam odejść ale dopiero teraz zaczynam widzieć co
            się dzieje:(
            • karolina33.0 Re: Kto ma rację? 24.08.09, 18:59
              Witam, mój mąż widuje się ze swoimi rodzicami tak 3 razy w miesiącu,
              z ojcem częściej. Wcześniej chciał jeździć częściej aby jego mama
              miała kontakt z naszą córką. Teraz tak bardzo mu już chyba na tym
              nie zależy (może dlatego że jego mama ma już drugą wnuczkę i ma czym
              się zająć). Ale mnie zależy na kontaktach z rodziną z mojej strony
              (jakieś ciocie, kuzyni), to jest ważne. Teraz o dziwo mąż zgodził
              się na wyjazd do mojej siostry, która mieszka za granicą. Zobaczymy
              czy kiedyś tego nie wypomni czas pokaże.

              Ale Ty(styczniówka82) nie rezygnuj z odwiedzin u swojej mamy w
              żadnym wypadku. W dodatku masz tak blisko. Twój mąż źle robi.
              Pozdrawiam, Trzymaj się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka