Dodaj do ulubionych

Z pewna taka niesmialoscia...

03.02.10, 17:32
....tu zagladam, jako iz frankofil i frankofon ze mnie...
na tej francuskiej ziemi...
tak mnie tu przelinkowalo bezczelnie..

Sie niesmialo przedstawiam, by w tych rozprawach estetyczno-
sabaryckich pouczestniczyc...
mam nadzieje, ze sie nie wpraszam smile
Dziekuje za uwage smile
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: Z pewna taka niesmialoscia... 03.02.10, 17:46
      Zapraszamy, rozgosc sie i rozprawiaj big_grin
    • metodiw Re: Z pewna taka niesmialoscia... 03.02.10, 18:04
      Co prawda o Francji i Francuzach mam niewiele do powiedzenia, ale zapraszam
      serdecznie smile
      Czasem rozmawiamy też o czymś innym wink
      • felinecaline Re: Z pewna taka niesmialoscia... 03.02.10, 18:10
        Mam nadzieje, Meto, ze te nasze frankofilne fanaberie Cie nie "gwalca" w zadnej
        materii.
        Bo ze "budynie" tak to wszem wiadomo smile))
        • marguyu Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 01:37
          Witaj smile Bardzo nam milo smile
    • kwiatek_leona Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 08:47
      No to pieknie - nastepny frankofon a ja wciaz ani be ani me w tym
      pieknym jezyku. Bogu dzieki alzatczycy tez maja z tym powazne
      problemy wink Witaj!
      • janou Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 10:22
        Bienvenue chez nouswink
        www.youtube.com/watch?v=IN_rQFLvSVA
        • janou Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 10:34

          kwiatek_leona napisala;
          No to pieknie - nastepny frankofon a ja wciaz ani be ani me w tym
          pieknym jezyku. Bogu dzieki alzatczycy tez maja z tym powazne
          problemy Witaj!
          *************
          kwiatku czy te fotki cos Ci przypominaja?smile

          https://img407.imageshack.us/img407/6891/p1140932.jpg
          https://img34.imageshack.us/img34/864/p1140860z.jpg
          • kwiatek_leona Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 12:19
            Ojej a tos mi sprawila przyjemnosc!!!
            Dla niezorientowanych: to jest sam srodeczek "mojego" miasteczka w
            Alzacji, Munster. Ten pieknie pomalowany budynek w prawym rogu
            zdjecia, ze spuszczona zelazna zaluzja w drzwiach, to (kiedys)
            swietny hotel i restauracja - "La Cigogne". To "kiedys" mialo
            miejsce jeszcze przed kilkoma laty, kiedy jego wlascicielami i
            glownymi zarazem pracownikami byla para gejow. Po zakupieniu tego
            businesu pieknie odrestaurowali budynek z zewnatrz i ciekawie
            umeblowali wewnatrz. Od poczatku towarzyszylismy im w
            gastronomicznej podrozy przeksztalcania restauracji z nudnej
            lokalnej knajpy w elegancka restauracje z rzadko tam spotykanymi
            propozycjami innych regionow Francji. Poczatki byly w kratke, ale z
            roku na rok restauracja stawala sie elegantsza w smaku jak i
            wystroju stolow, zastawie, itd. Chlopaki wlasciciele nigdy nam nie
            zapomnieli, ze bylismy od poczatku wiernymi klientami, kibicujac im
            od potwornie przesolonego i lykowatego koguta w winie, poprzez
            ciekawy, choc toporny wieczor kuchni wloskiej, po zupe truflowa,
            rownie dobra, jak ta podawana u mistrza Bocuse'a. Nie zapomnieli i
            wlewali w nas tony drinkow i pysznych win "na koszt lokalu".
            Niestety zycie gejow w malym prawicowym miasteczku alzackim moze byc
            nieco samotne. Lokalne zakute lby czesto reagowaly na nasza wzmianke
            o La Cigogne kreceniem glowy i uwagami w stylu: ja tam nie mam nic
            przeciwko gejom, ale... . Tak wiec chlopaki sprzedali caly business
            za grube pieniadze, spakowal dobytek i wyjechali do Argentyny. Hotel
            i restauracja zostaly zakupione przez corke restauratorow z
            sasiedniej wsi. Bardzo szybko w miejsce pieknych unikalnych szklanek
            i talerzy na stole pojawily sie takie toporne z malunkiem
            wszechobecnych w Alzacji bocianow. O jedzeniu szkoda gadac, bo z
            bogatego menu zostaly tylko potrawy alzackie, czyli mniej wiecej
            kapucha kiszona z wieprzowina i kilka innych gwozdzi programu.
            Jeszcze jakis czas sie tam stolowalismy ale trzeba sie wreszcie bylo
            poddac i teraz juz tylko wpadamy czasem na zimne piwko pod
            parasolami.

            A to sie baba rozgadala na samo wspomnienie darmowej gorzalki smile
            Dzieki Janou!
            • kwiatek_leona Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 12:23
              Spiesze dodac, ze drugie zdjecie nie przedstawia lokalnego baru i
              dlatego nie cieszy sie wielka lokalnych (i nasza) frekwencja wink
              • felinecaline Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 12:36
                Nie znam, czego zaluje, tej knajpki z epoki gejowskiej.
                Samo zdjecie natomiast ma jeden arcyzabawny aspekt: drogowskaz "wszystkie
                kierunki" (toutes directions) skierowany wprost na te knajpke wlasnie tongue_out
                • kwiatek_leona Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 12:57
                  Hihi! To jeszcze jeden przyklad, jak ta miescina rozpaczliwie stara
                  sie przystroic w wielkomiejskie piorka. Jest to bowiem ulica
                  jednokierunkowa i nie ma silnych: trzeba nia jechac az do rogatki,
                  gdzie znajduje sie bar, no i tak w kolko smile
                  • felinecaline Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 13:02
                    W kazdym razie bary w tej miescinie sa bardzo logicznie zlokalizowane.
                    Godne narodu o kartezjanskich umyslach.tongue_out
                    • marguyu Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 14:00
                      Tak wiec chlopaki sprzedali caly business
                      za grube pieniadze, spakowal dobytek i wyjechali do Argentyny.


                      Madre chlopaki! Cos mi mowi,i to bardzo glosno i wyraznie, ze pomimo
                      ogromnych usilowani przemowienia sobie nawzajem do rozsadku i my
                      oboje tam wyladujemy.
                      Nigdy do tej pory nie tesknilam za miejscami. Bardzo lubie Lille i
                      to jest moj punkt odniesienia, ale moge zyc z dala od niego. Inaczej
                      jest poludniem Poludniowej Ameryki. Oboje zwyczajnie tesknimy za
                      Argentyna i Urugwajem. Przydaloby sie takze dobrze poznac Chile.
                      • fettinia Chile:) 04.02.10, 15:35
                        A chcesz poznac osobiscie czy na poczatek wystarczy czyjas opowiesc?smileBo mam
                        kolezanke forumowa wlasnie z Chilesmile
                        • marguyu Re: Chile:) 04.02.10, 22:55
                          fettino,
                          jesli masz na mysli Mysiulka to mialam ogromna przyjemnosc forumowo
                          ja poznac gdy jeszcze bylismy na Tahiti.
                          Zloty czlowiek! Podala mi wszystkie niezbedne informacje,
                          wytlumaczyla, wyjasnila wszystko co chcialam.
                          Troche glupio sie czuje, bo przez ostatnie cztery miesiace na Tahiti
                          mialam maly dostep do netu i z mojej winy znajomosc rozwiala sie.
                          W Urugwaju takze z dostepem bylo kiepsko, bo co innego hotelowy net
                          a co innego domowy. Wpadalam na chwile, sprawdzalam poczte i tyle.
                          Na nowo podlaczylam sie do sieci dopiero po pol roku juz w Polsce.
                          Znam wiec historie Volviny na pamiec smile To byl pierwszy blog, ktory
                          przeczytalam od deski do deski smile
                          My tu posiedzimy jeszcze rok, poltora, bo mamy w Europie sprawy do
                          uregulowania i tyle to bedzie mniej wiecej trwalo. A potem
                          ruszylibysmy od kraju do kraju, od miasta do miasta przez Urugwaj,
                          Argentyne i Chile. Nie jest wykluczone, ze gdy trafimy na miejsce
                          ktore nas zauroczy to przysiadziemy w nim na dluzej.
                          Trudno mi sobie wyobrazic spedzenie reszty zycia na jednym miejscu.
                          Jeszcze nie teraz, jeszcze na to za wczesnie.
                          • fettinia Re: Chile:) 05.02.10, 07:55
                            No myslalam o Mysiulkusmile
                            Alez masz planysmilePodziwiam-ja to sie boje "egzotycznych" krajowsmile
    • fettinia Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 15:34
      Witamsmile
    • zettrzy Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 15:40
      cze!
      ja ani frankofil ani frankofon, ale jakos tutaj daje rade... nawet
      pare watkow zalozylam!
      Chile, o tak Chile, najpiekniejszy basen na dachu hotelu pamietam z
      Chile, w samym sercu Santiago, o jaki wspanialy byl stamtad widok na
      smog!
      • janou Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 17:35
        kwiatek_leona napisala;
        A to sie baba rozgadala na samo wspomnienie darmowej gorzalki
        Dzieki Janou!
        ***********
        Kwiatku to ja Ci dziekuje ze tak pieknie opisalas historie
        restauracji a zakutych lbow jest coraz mniej,mentalnosci powolutku
        sie zmieniajasmile

        Bylismy z mezem w Alzacji we wrzesniu ale pogoda nie taka jakiej
        spodziewalismy sie,Alzacja to naprawde piekny region a zima w tym
        roku dala tam znac,widzielismy jeszcze dzisiaj piekne fotki w
        TV,mieszkancom bylo mniej do smiechu,ledwie byly widoczne
        samochody,ale o tym napewno wiesz.


        ponizej fotka nie z Munster ale takze z Alzacji ,piekarnia w uroczym
        miasteczku Riquewihr.
        https://img198.imageshack.us/img198/6119/p1140919b.jpg
      • felinecaline Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 17:59
        Zetko, bo na tym forum przypadkiem zebrali sie frankofijoly raczej niz
        "franszujardy" (tzn ksenofobi francuscy.
        Dla nas Francja i to co francuskie jest przyjemnoscia obcowania z pieknym
        krajem, wspaniala kultura ciekawymi i w wiekszosci sympatycznymi ludzmi ale
        nasza intencja nie jest nikogo na "frankofijolie" przekabacac, czy do niej zmuszac.
        posylamy Wam francuskie piosenki na dobranocki, ale ja np z rozkosza slucham
        Metodowych szant (nawiasem mowiac znowu sie francuzcyzna pcha, bo przeciez to
        slowo to spolonizowany "chant" (spiew ludzi morza i w ogole wod wszelkich).
        I czesto same wklejamy przeciez linki do piosenek polskich, akceptujemy
        hamerykanskie , byly zydowskie, nawet chyba chinska sie trafila.
        To jest forumo paru zwariowanych bab (w mocno podeszlym wieku, oczywiscie)
        kochajacych zycie, ciekawych zycia i swiata i...lubiacych wszelkie przyjemnosci,
        ktore to zycie nam daje.
        Ups, znowu mi odezwa do narodu wylazla.
        A jak Wam za duzo francofolii to wolajcie - a glownie...proponujcie cos w zamian.
      • marguyu Re: Z pewna taka niesmialoscia... 04.02.10, 22:58
        zettrzy,
        polecam Montevideo. Tam nie ma smogu, bo wiatr od morza skutecznie
        wszystko wywiewa. Najlepsza plaze znajdziesz w Punta del Este, a i w
        samym Montevideo jest jej kilkanascie km. Zreszta, co tu duzo
        pisac - Urugwaj to jedna wielka plaza.
        • zettrzy Re: Z pewna taka niesmialoscia... 09.02.10, 13:00
          dziekuje... jak mnie kiedys przypnie na plaze, to kto wie?
          chociaz plaze atlantyckie sa klopotliwe, bo faaaaaale taaaaakie
          wielkie... i niespokojne... nie to co przyjemny, leniwy Pacyfik!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka