wscieklyuklad
15.05.15, 19:05
miesiączka terlikowskiej.
Piękniejsza (podobno) połowa tej znanej parki dała medialny głos.
Dyskusja dotyczyła konferencji jak najbardziej uniwersyteckiej, która miała zająć się umysłowym stanem kobiety w "trudnych dniach" (jak to określają właśnie reklamy!).
Katopisiaczne elity pragną naukowo potwierdzić tezę następującą: kobieta w trakcie "trudnych dni" jest umysłowo zaćmiona, toteż w tym czasie nie powinna podejmować żadnych decyzji z prawnymi na czele.
Szczęśliwie Madzia Mizeria Ogórek przepadła w wyścigu o prezydencki tron, więc nie będzie musiała bumelować przez kilka dni w miesiącu, jednak spróbowałem sobie wyobrazić praktyczne konsekwencje ustaleń tych debili.
Oto np. rozprawa sądowa rozpoczyna się od ustalenia przez powołanego w tym celu biegłego w jakiej fazie cyklu znajduje się nie tylko pozwana czy świadek, ale i WYsoki Sąd - jeśli tenże - podobnie jak Kopernik - będzie kobietą.
Albo dajmy na to klauzula testamentowa będzie ważna jedynie wtedy, gdy będzie zawierała adnotację, iż spisano ją w "pełni władz umysłowych" a więc "pozatrudnodniowo".
Identycznie winno być w każdym urzędzie a nawet zakładzie pracy, w którym kobieta-dyrektor podejmuje decyzje strategiczne dla przedsięwzięcia.
Notariusz (kobieta?) winna brać zwolnienie opłacane przez ZUS i także ustalać "kumatość" klientki.
Szykuje się Eldorado dla ginekologów a może i lekarzy w ogóle!
Jednym słowem bieżące wydarzenia uzmysławiają nam, co czeka nas po dojściu tej skretyniałej sitwy do władzy.
Czeka nas istna rewolucja obyczajowa, prawna, społeczna, polityczna, ekonomiczna tak w ujęciu wewnętrznym, jak i międzynarodowym.
Aż strach się bać!
Terlikowska bez wątpienia ma permanentny "okres".
Dlaczego zatem publicznie zabiera głos w sprawach tyczących prawa?