wscieklyuklad
23.12.17, 19:16
Bardzo ciekawa analiza w "Polityce" - jak otumanić Ciemny Luud stawiajac Suwerena pomiędzy ciapatym (słabszy) a elitarnym złodziejem.
Niezaradni i leniwi, kupieni za 500+, ciemni, zmanipulowani i dający się oszukiwać – tak znaczna część przeciwników PiS definiuje elektorat partii Jarosława Kaczyńskiego. I im bardziej ich zdaniem PiS się kompromituje, tym bardziej utwierdzają się oni w tej prostej wizji pisowskiego „suwerena”. Zupełnie inne spojrzenie proponuje zespół socjologów pod kierownictwem dr. hab. Macieja Gduli. Rewolucyjnie inne, ale oparte na arcyciekawych badaniach.
Przeprowadził je zespół Instytutu Studiów Zaawansowanych wiosną i latem tego roku, sprawdzając poglądy klasy ludowej i średniej w niewielkim mazowieckim mieście (nazwanym kryptonimem „Miastko”), gdzie przytłaczające zwycięstwo wyborcze odniosło Prawo i Sprawiedliwość. Technika, jakiej użył, to nie znane powszechnie i budzące stałe kontrowersje badania ilościowe, ankietowe. Badacze przeprowadzili bowiem i opracowali dwa razy po 30 wywiadów z tymi samymi osobami (biograficznych oraz pogłębionych – o stosunku do polityki poprzedniej i obecnej władzy oraz o źródłach wiedzy o nich), z przedstawicielami klasy ludowej i średniej (zgodnie z teorią francuskiego socjologa Pierre’a Bourdieu), a ich wypowiedzi – jak wyjaśniają – były interpretowane w kategoriach specyficznych dla tych klas dyspozycji. „W pogłębionych wywiadach szukano informacji na temat źródeł, z których badani czerpią wiedzę o polityce, a do opinii i postaw politycznych dochodzono, konfrontując badanych przede wszystkim z pytaniami o wydarzenia i tematy klucze, które żywo są dyskutowane w sferze publicznej”.
Podstawowym wnioskiem z badań było to, że „poparcie dla PiS silnie wiąże się z przekonaniem o skorumpowanym charakterze poprzednich elit politycznych i z akceptacją aktualnych programów społecznych, a także z wizją wspólnoty, jaką oferuje swoim wyborcom partia Kaczyńskiego. Natomiast wyborcy niepopierający PiS są zrażeni i zniechęceni do polityki”.
Suweren walczy z elitą
Taki wniosek mógłby jeszcze nie stanowić nadzwyczajnego odkrycia, gdyby nie to, że zdaniem badaczy podstawą do akceptacji PiS nie jest wcale klasyczny populizm, ale zjawisko nazwane przez nich neoautorytaryzmem, który „łączy przedstawicieli różnych klas, obiecując rozliczenie establishmentu, stworzenie dumnej wspólnoty narodowej i wzrost poczucia mocy zarówno wobec elit, jak i grup o słabszej pozycji, np. uchodźców. Dla tego typu sprawowania władzy bardzo ważne są relacje, w jakie publiczność wchodzi z liderem i organizowanym przez niego dramatem politycznym. W dramacie tym publiczność uczestniczy w różnych rolach – ofiary, dumnego członka wspólnoty narodowej czy człowieka twardych zasad moralnych. Jednocześnie neoautorytaryzm mieści się w ramach paradygmatu demokratycznego, kładąc nacisk na uczestnictwo wyborcze, dawanie głosu zwykłym ludziom i niezależność państwa narodowego”.
Definicja ta pozwala inaczej spojrzeć na wysokie poparcie dla PiS w 2015 roku. U jego podstaw – według analizy socjologów – „leżały nie napięcia o podłożu ekonomicznym, ale wzrost aspiracji związany z podnoszeniem się standardu życia. PiS odwoływał się do tych aspiracji o wiele lepiej niż Platforma Obywatelska, i obiecywał ludziom, że państwo będzie ważnym partnerem w ich zaspokajaniu”.
Dodają oni też, że „kwestie interesów nie tłumaczą jednak wszystkiego. PiS był w stanie dużo sprawniej poruszać się w nowej sferze publicznej, która znacząco różni się od tej, która funkcjonowała 20, 15 i jeszcze 10 lat temu. W przeszłości sfera publiczna zorganizowana była wokół prasy, radia i telewizji. Uczestnictwo polityczne w tej sferze polegało na rywalizacji o narzucenie narracji, która okaże się przekonująca dla szerokiej publiczności. W rywalizacji tej uczestniczyli politycy, publicyści i intelektualiści. Można powiedzieć, że był to świat »pośredników kulturowych«. (...) Dziś komunikacja uległa głębokiemu przekształceniu z powodu rozwoju internetu. Nie chodzi tylko o to, że internet zabrał część publiczności, a dawne media działają w starym stylu, choć w mniejszej skali niż kiedyś. Internet przebudował stare media na swoją modłę. Oznacza to większą segmentację przekazu i jednocześnie olbrzymią presję konkurencyjną, by zdobyć uwagę publiczności. Dotyczy to także polityki, która przestała być aktywnością nastawioną na tworzenie i narzucenie narracji i przekształciła się w organizowanie publiczności wokół lidera. Lider nie tylko staje się uosobieniem proponowanego kierunku polityki, ale reaguje na wydarzenia, a czasem wręcz je wywołuje”.
cdn