Dodaj do ulubionych

Defekt mafijnych muzguf

10.01.20, 19:38
Błąd w systemie.

Przez błąd w Facebooku wyszło na jaw kto edytuje publiczne strony (fanpage) polityków i instytucji rządowych.

Konto Antoniego Macierewicza edytował Edmund Janniger.

Profil premiera Mateusza Morawieckiego dyrektor PKO BP Mariusz Chłopik, a w profil Zbigniewa Ziobry i Ministerstwa Sprawiedliwości radny-troll PiS Dariusz Matecki.

Z kolei wpisy na profilu Beaty Szydło edytował były podwładny Tomasza Sakiewicza Paweł Rybicki z „Gazety Polskiej Codziennie”.
Obserwuj wątek
      • 1agfa Re: Defekt mafijnych muzguf 10.01.20, 21:10
        Czymże ach czymże Elbląg zasłużył na taki muzg rejpnowy? : D : D


        https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/81757901_2724535727637706_8512961425071669248_n.jpg?_nc_cat=106&_nc_ohc=-xq8f9aldBQAX-b6wQu&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=c0d2891e59bb95d86147f1e90687bc94&oe=5EDA300C

        O ile wiem, togi są prywatną własnością prawników. Różne togi w odpowiednich specjalnościach, z różnokolorowym wykończeniem. A może chodzi o to, ze togi będą przydzielane wybrańcom ludu rządzącego...z łapanki? Na zasadzie: dzisiaj ty kolejarzu będziesz sędzią, a jutro ty górniku.
        Dziś ten mecenas, jutro tamten radca, pojutrze ówty sędzia. Jak kiedyś wzorzec nad wzorce orzekł, że "kuchta*" może rządzić państwem. Zgniłe owoce tego "rządzenia" wprędce spożywać będziemy.
        *(piszę "kuchta", bo dobra kucharka jest skarbem).

        --
        "Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy" M.Thatcher.
          • 1agfa Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 00:15
            Rzeczywiście zabawne jak na nieszkodliwy mem przystało: )
            Natomiast to poniżej jest prawdziwe, nie jest tzw. fejkiem i stanowczo nie jest zabawne.

            https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/81944573_2540514449495015_2074374263715921920_o.jpg?_nc_cat=111&_nc_ohc=6eRMd5YsPUwAX97ff04&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=4c44503e28429869ed1a980ef1eedfed&oe=5EAB99B3

            --
            "Polsce potrzebna jest dzisiaj jasna koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich". Z Projektu Konstytucji Pis z 2005r.
            • 1agfa Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 00:26
              PS. Powyżej ze strony "Polskie granice absurdu". Piękny, aktualizowany zbiorek z życia wzięty : )

              --
              Musicie baczyć aby nie wyzyskiwali Waszej wiary ci, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony. Wincenty Witos
              • dunajec1 Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 01:08
                Wydaje mi sie ze jednak te Witek trzeba wzisc w obrone, bo jak wiemy wojna zaczela sie z chwila powstania PiS-u, byla to wojna ze wszystkimi co byli przeciw pisiorom, tak ze ona ma racje, uczyla sie z przedwojennych ksiazek.
                    • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 10:32
                      KOPERTA, A W KOPERCIE 4 GROSZE ŁAPÓWKI...

                      Dawno, dawno temu Waldemar Łysiak, w jednej ze swoich "napoleońskich" powieści ("Szachista"?), napisał: "z Anglikiem można zrobić tylko jedno. Dać mu w pysk...". Od mojej lektury tej powieści minęło ponad 30 lat. A jednak zapamiętałem te słowa. Dziś je sparafrazuję, a właściwie uzupełnię. Z PIS-owcem można zrobić tylko jedną rzecz. Dać mu w pysk, a potem niezwłocznie wsadzić do więzienia".

                      Jakoś tak mi się dziwnie porobiło, że co widzę na ekranie TV wypowiedź jakiegoś członka partii Kaczyńskiego, to zamiast jego twarzy przed oczami migają mi takie oto symbole... § § §. Symbole paragrafu kodeksu karnego.

                      Marszałek Sejmu Witek widziałem wczoraj w "Faktach" przez 8-10 sekund. Zdążyła powiedzieć zaledwie dwa zdania. Na pytanie, dlaczego nie spotka się z wysłannikami Komisji Weneckiej odpowiedziała mniej więcej tak: "nikt ze mną nie konsultował takiego spotkania, a ja mam dużo pracy". I na koniec "Jestem poważną osobą!". I już miałem ochotę zrobić to, co napisałem na wstępie. Pani Marszałek nie ma czasu spotkać się z przedstawicielami jednej z najbardziej prestiżowych i szanowanych instytucji na świecie, którą szanuje nawet Prezydent Putin, który z zasady w ogóle nikogo i niczego nie szanuje? A co tak zaprząta uwagę i czas tej zasr... "poważnej osoby"? Obmyślanie szczegółów kolejnego przestępstwa? Jak na razie ma na koncie trzy z trzech różnych paragrafów.

                      Minęło kilkanaście minut. Na ekranie pojawił się spocony jak zwykle ryj wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika. Tu to właściwie po każdym wypowiedzianym słowie powinien się rozlec odgłos chlaśnięcia w pysk. Nie chce mi się już tu nawet cytować słów tej kreatury o prywatnym, nieoficjalnych charakterze wizyty przedstawicieli Komisji Weneckiej. Skupię się na ostatnich słowach jego wypowiedzi. "Marszałek Grodzki powinien podać się do dymisji" oraz "zamiast jeździć do pani Jourovej (wiceszefowej KE!) powinien narodowi jednoznacznie wyjaśnić - brał pieniądze, czy nie brał pieniędzy...".

                      A to Marszałek Grodzki jeszcze tego nie wyjaśnił??? Dałbym sobie głowę uciąć, że ja sam kilkanaście razy słyszałem jego zapewnienia, że nigdy nie wziął żadnej łapówki! Co to jest, jak nie wyjaśnienia? Co tu jest jeszcze do wyjaśniania?! Przecież to wiecznie spocony Wójcik razem ze swoim resortem mają wyjaśnić całą sprawę! Jak na razie idzie im to nie tylko kulawo, ale i mało wiarygodnie. Żeby nie powiedzieć żałośnie. "Wiecznie Spocony" wraz ze swoim pryncypałem Ziobrą znaleźli "świadka", który twierdzi, że 25 lat temu, gdy był pacjentem w szczecińskim szpitalu, wręczył Marszałkowi w kopercie 400 zł łapówki... Mocny świadek. A jaką ma pamięć! Pamięć a'la kalafior mają natomiast "Wiecznie Spocony" i jego pryncypał Ziobro. Gdy dyktowali swojemu "świadkowi" zeznania obciążające Marszałka zapomnieli, że po drodze była denominacja... Ot, taki drobiazg. Owe 400 zł z 1994 r. to dziś 4 grosze. Gdy rozszedł się śmiech w mediach, świadkowi szybko przypomniało się, że nie chodziło o rok 1994, tylko 1999... Wystarczyło "4" w dacie jego zeznania przerobić na "9". Nawet mój pies to potrafi. Ciekawe, czy ów pacjent leżał w tym szpitalnym łóżku przez 5 lat, czy też tak często trafiał do tego szpitala...

                      Próbowałem już kiedyś wytłumaczyć mechanizm bronienia przez PIS-owców swoich partyjnych kolegów-przestępców. Mechanizm mafijny. Przestępca broni innego przestępcę w imię zwykłej przestępczej solidarności. "My, choć jesteśmy przestępcami, jesteśmy ci dobrzy". "Oni" są źli, bo nam wypominają fakty popełnienia przestępstw i chcą nas za te przestępstwa ukarać. Nawet jak trafi sie jakiś PIS-owiec nie będący jeszcze przestępcą, to na wszelki wypadek osłoni własną piersią kolegę-przestępcę. W rewanżu, gdy sam popełni w końcu przestępstwo, inni PIS-owcy będą go traktować jak "swojaka" i też staną w jego obronie. Proste.

                      Ale czymś innym jest chronienie lub usprawiedliwianie przestępców z własnych szeregów, a czymś zgoła innym oskarżanie niewinnego człowieka. Za każde słowo takiego nieudokumentowanego oskarżenia każdy bez wyjątku PIS-owiec i PIS-da powinni dostać strzał w pysk, a potem wylądować na ławie oskarżonych za pomówienia. Bo samo nieuzasadnione sugerowanie apelem lub pytaniem (pytaniem!), że ktoś wziął łapówkę, jest przestępstwem.

                      Przykład? Proszę bardzo! Panie "Wiecznie Spocony"! Dlaczego zataił pan fakt, że 13 lat temu z agentem KGB Iwanowem i bossem narkotykowym Escobarem łączyły pana i pana Ziobro zażyłe stosunki??? Czy prawdą jest, że otrzymaliście od nich łącznie 50 milionów $ łapówek? Podobno pieniądze wręczano wam w czarnych neseserach, w gabinecie pana Ziobry! Zaprzecza pan? Nie braliście łapówek od Iwanowa i Escobara?! Nawet ich nie znaliście?! To udowodnijcie, że ich nie znaliście!!! Jakie macie na to dowody? Nie macie dowodów na swoją niewinność?! Dlaczego nie chcecie wyjaśnić Polakom, czy braliście łapówki, czy nie braliście?! Jak tacy ludzie jak wy mogą być szefami ministerstwa sprawiedliwości???

                      PIS już dziesiątki razy stosowało tę bolszewicką metodę. Na taką skalę, jak obecnie, ostatni raz chyba przy okazji obarczania Donalda Tuska winą za "Smoleńsk". Jeśli nie za zorganizowanie zamachu, to przynajmniej za zbrodnicze zaniedbania w trakcie przygotowań wizyty w Katyniu. Minęło od "Smoleńska" niemal 10 lat. W ciągu 4 ostatnich lat, mimo gorączkowych, histerycznych wręcz poszukiwań, nie znaleziono żadnego dowodu na zamach. Tydzień temu szef MSW Kamiński w trakcie wizyty w USA otwarcie powiedział, że nie było żadnego zamachu. Tylko wypadek... Nikt Tuskowi nie postawił również zarzutu zaniedbań. Za to przy okazji procesu Arabskiego wyszło na jaw, że rażących zaniedbań dopuścili się ówcześni PIS-owscy ministrowie Kancelarii prezydenta, Duda i Sasin. Ale z ust setek PIS-owców nikt dziś nie usłyszy słów: "przepraszam, myliłem się, moje oskarżenia i sugestie były niesłuszne!". A przypomnę, że przez cały czas trwania ich tańca na trumnach smoleńskich żaden członek partii nie walnął pięścią w stół i nie powiedział "to kłamstwa, żadnego zamachu przecież nie było!". Już całkiem niedawno identyczną nagonkę, tylko na nieco mniejszą skalę, PIS zorganizowało na Prezydenta Adamowicza...

                      Dziś PIS-owcy tańczą radosnego kankana na głowie Marszałka Grodzkiego. Ten taniec jest wart tyle, ile ta łapówka z 1994 r. Czyli 4 grosze. Dawno temu, po wybuchu afery z pobieraniem przez posłów PIS-u wynagrodzenia za udział w posiedzeniu Sejmu, na którym nie byli obecni, pisałem, że honor i godność PIS-owca są warte 300 zł. Tyle, co 2 sztangi fajek lub obiad w wypasionej restauracji dla 2 osób. Dotyczyło to również Kaczyńskiego, Szydłowej, Błaszczaka lub Ziobry, bo i oni podpisali się wtedy na liście. Dziś ich honor jest wart już tylko 4 grosze. Równowartość 2 zapałek... I tacy ludzie rządzą naszym krajem...

                      Połowa tekstu miała dotyczyć nie jakiegoś "Wiecznie Spoconego" lub przestępczyni pełniącej funkcję 2. osoby w państwie. Tylko naszej kochanej sejmowej opozycji. Ale znów sie rozPISałem. Więc króciutko.

                      Wygląda na to, że jak już jakimś cudem PIS ma problemy w trakcie sejmowych głosowań, to zawsze może liczyć na wsparcie posłów opozycji... Wczoraj mieliśmy tego kolejny przykład... Posłanka Tracz jest w Sejmie nowicjuszką, ale i tak w żaden sposób jej to nie usprawiedliwia. Natomiast dla weteranki pani Śledzińskiej-Katarasińskiej to już kolejna "wtopa". Wszyscy na okrągło powtarzamy, że jakiekolwiek pomyłki lub nieobecności na ważnych głosowaniach są niedopuszczalne i niewybaczalne! Dla mnie w ogóle niepojęte jest, że kilka dni po słynnym okupowaniu mównicy sejmowej przez posłów opozycji w grudniu 2016 r. posłowie tej opozycji dzielili się opłatkiem z ówczesnym Marszałkiem Kuchcińskim! Przed ostatnimi Świętami widzieliśmy identyczne obrazki "zawieszenia broni" opozycji i PIS-owców! Co to, do k... nędzy, ma znaczyć??? To tak, jakby Piłsudski i gen. Rozwadowski, chwilę po zakończeniu Bitwy Warszawskiej, spotkali się na wódce z Tuchaczewskim i Budionnym!

                      Bardzo dawno temu oglądałem program z udziałem Brud
                      • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 13:43
                        Tys prowda matołuszku

                        "Gdy Morawiecki mówił, że rząd PiS podejmuje w sprawach sądownictwa „niezbędne decyzje personalne”, dziennikarze „Die Welt” zauważyli, że przeciętny wiek sędziów w Polsce to 40 lat. Jak więc można oskarżać ich o związki z komunizmem?
                        – Komunistyczni sędziowie wychowali sobie następców – skwitował Morawiecki. "
                        No, uprzejmy Długonosy Matoluszku, a co w sprawie tych "wychowawców", których progenitura jest obecnie przy "korycie":
                        1.Tatuś pana Zbyszka, niejaki Jerzy Ziobro - był członkiem PZPR aż do chwili wyprowadzenia jej sztandaru.
                        - Na partyjnym forum był aktywny. Na zebraniach zabierał głos, ale głównie w sprawach związanych z uzdrowiskiem - wspomina jeden z dawnych krynickich funkcjonariuszy partyjnych. W latach 80., tuż po formalnym zniesieniu stanu wojennego, przyjął wysokie państwowe odznaczenie."
                        2, Tatuś przystojnego marszalka Terleckiego, Olgierd - przez 35 lat, od roku 1951, był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL.
                        3. Tatuś pewnych bliźniaków, Rajmund.
                        " "Rajmund w pierwszej połowie lat 50. organizował na polecenie partii skrócone studia dla towarzyszy z wyższych – partyjnych i państwowych – sfer. Jeden z nich, z bardzo wysokiego szczebla, zainteresował się losem młodego naukowca ze 'złą przeszłością' i załatwił mu komunalne mieszkanie w willi".
                        4.Tatuś malej Beatki, niejaki Płonka Walenty - członek i aktywista PZPR. Gdy Beatka podrosła, wypuściła biust i wypiękniała, to zamieniła się w Beatę Kempę.

                        Z netu
                        • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 13:44
                          Sędzia Andrzej Żuk z Jeleniej Góry zapytał Sąd Najwyższy o legalność nowej KRS. I zaraz zajął się nim rzecznik dyscyplinarny. - To wstęp do dyscyplinarki - nie mają wątpliwości prawnicy

                          Z netu

                          I susznie. Nie będzie kasta pluć mafii w ryj.
                          • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 13:47
                            – „Konkurs na Dzbana miesiąca bardzo ostry”; – „Czyli Morawiecki nie tylko donosi na Polskę, ale też szkaluje polskich sędziów w niemieckiej prasie. Nie sprawdziły się kłamstwa o „sędziach z okresu stanu wojennego”, to teraz przeskoczył na kolejne pokolenie. Taka swojska, „dobrozmianowa” forma”; – „Idąc tokiem myślenia Morawieckiego, to złodziej rodzi złodzieja, esbek esbeka, kłamczuch kłamczucha, morderca mordercę, reasumując Morawiecki jest kłamczuchem, co udowodnił sąd, to jego dzieci są też kłamczuchami”; – „Panie Morawiecki, „Szczerość to coś dla silnych ludzi. Słabi wybierają kłamstwa.” Nie dziwi zatem, że tyle już bzdur pan naopowiadał i to nie tylko dla ,,Die Welt”!”; – „Najjaskrawszym przykładem następców komunizmu i PRL jest PiS i PMM. To oni zadłużają kraj jak Gierek, prześladują sędziów jak w PRL i wynoszą na wyżyny społeczne ludzi Dyzmów jak Duda, Morawiecki czy Piotrowicz. To oni interpretują prawo zamiast go przestrzegać” – komentowali wypowiedź premiera internauci.

                            To dzban stulecia a nie miesiąca.
                      • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 13:51
                        PROF. MATCZAK: WARCHOŁ POWINIEN ZAPROSIĆ KOMISJĘ WENECKĄ DO ZWIEDZANIA KAMIENICY BANASIA.

                        Profesor Marcin Matczak zareagował na zaproszenie wystosowane przez wiceministra Marcina Warchoła (PiS) dla Komisji Wenckiej do zwiedzania Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.
                        Politycy PiS nie chcieli rozmawiać z przedstawicielami Komisji Weneckiej na temat ustawy dotyczącej sądownictwa. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zaprosił KW do zwiedzenia muzeum ŻW - miał być to argument za słusznością zmian PiS-u w sądach. Komisja Wencka z zaproszenia nie skorzystała i wyjechała po dwóch dniach spędzonych w Polsce.
                        Wnioski Komisji Weneckiej na temat ustawy PiS-u mają być zaprezentowane w krótkim terminie. Jej przedstawiciele zapewnili marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego o nadanie sprawie trybu pilnego.
                        - Zaczynam mieć kłopoty z percepcją głupoty państwa PiS - zbyt duża koncentracja w czasie, nie nadążam za tym geometrycznym postępem. Najpierw informacja, że prezes Sądu Rejonowego w Elblągu zatrzymała sędziowskie togi, by nie można ich było wynieść z budynku sądu. Później min. Warchoł, zamiast podjąć merytoryczne rozmowy z Komisją Wenecką, zaprasza ją na wycieczkę do muzeum. Na koniec wreszcie sędzia Mitera próbuje udowodnić, że tzw. ustawa dyscyplinująca to tylko wzmocnienie niezawisłości sędziowskiej. I to wszystko właściwie jednego dnia - komentuje prawnik prof. Jerzy Zajadło z Uniwersytetu Gdańskiego.
                        - Doszło do kuriozalnej sytuacji, że minister Warchoł, jako przedstawiciel resortu sprawiedliwości, nie chciał spotkać się z Komisją Wenecką, której jest przedstawicielem - mówił w Polsat News mec. Jacek Dubois.
                        Prof. Wojciech Sadurski (prawnik): "Czekam, aż panowie Warchoł i Muszyński złożą mandaty członków Komisji Weneckiej – instytucji nielubianej przez rząd PiS. Przecież do Wenecji można przejechać się przy jakiejś innej okazji. Ale uprzedzam: strasznie dużo kanałów!".

                        Do zachowania polityka PiS względem Komisji Wenckiej odniósł się także prawnik prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego.
                        - Przyjeżdżają do nas poważni ludzie , bo chcą porozmawiać o ważnych sprawach. Wiceminister Warchoł nie chce rozmawiać. Zaprasza ich na spacer do muzeum, żeby się mogli dokształcić. Arogancja to motyw przewodni w naszych relacjach ze światem zewnętrznym. Naszła mnie myśl, że Minister Warchoł powinien zaprosić Komisję Wenecką do zwiedzania kamienicy Pana Banasia, aby rzekomo nieproszeni goście mogli się osobiście przekonać, na jak silnych podstawach aksjologicznych opiera się nasz system checks nad balances.

                        Z netu
                            • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 11.01.20, 18:59
                              PROKURATOR TWIERDZI, ŻE PUBLICZNE NAZYWANIE LUDZI "CZARNUCHAMI" TO WOLNOŚĆ SŁOWA.

                              Prokuratura Warszawa - Ochota wydała kuriozalną decyzję. Odmówiła ścigania znieważenia z powodu pochodzenia powołując się na... wolność słowa!
                              W tym przypadku prokuratura stwierdza, że nie ma żadnego sensu istnienie art. 257 kk, który mówi o zakazie znieważania z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej.

                              Ośrodek złożył zażalenie na tę decyzję podkreślając, że wedle najnowszego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw nie ma charakteru bezwzględnego. Zgodnie z art. 17. Konwencji Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka wolność słowa kończy się tam, gdzie są naruszane inne wolności podstawowe, takie jak prawo do tego, by nie żaden człowiek nie był dyskryminowany z powodu swojego pochodzenia.

                              Wg prawników Ośrodka określenie "czarnuch" jest ewidentnie znieważające. Pochodzi od angielskiego "nigger", które jest jednoznacznie pejoratywne i wyraża pogardę. Również słowa „ciapaty”, „kebab” oraz „żółtek” to pogardliwe i obraźliwe oznaczenie osób odmiennego pochodzenia.

                              I wolność słowa nie gwarantuje prawa do używania ich, co potwierdzają liczne wyroki polskich sądów.

                              Z perspektywy takiej decyzji prokuratora nie dziwi, że Prokuratura Krajowa nadal nie chce ujawnić statystyk przestępstw z nienawiści w Polsce. Najwyraźniej robią co mogą, by nie przyznać się, że polityka PiS doprowadziła do wzrostu fali rasizmu.

                              Sprawą zażalenia zajmie się sąd.
                              __________
                              Z netu
                              • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 12.01.20, 09:27
                                Zacznijmy milo i obiecująco, proszę Państwa ...
                                Ta zapamiętana szeroko i głęboko ofiara niemieckiej przemocy na pokładzie samolotu Lufthansy, rozdzierająco wykrzykująca "Niemcy mnie bija!!", była ponoć kiedyś ..."młodym, błyskotliwym politykiem, któremu wróżono wielką karierę. W wieku dojrzałym niegdysiejszy poseł Unii Demokratycznej, uważany za najzdolniejszego ucznia Bronisława Geremka, postanowił zostać propagandystą Prawa i Sprawiedliwości."
                                I tak oto, proszę Państwa, prawi ten tuz intelektu oraz niedoszły kiedyś "premier z Krakowa":
                                "„Pełzający bunt elity sędziowskiej, będący reakcją na ograniczenie przez państwo potęgi tej korporacji zawodowej, zszedł w ciągu minionego roku nieco na drugi plan, by na powrót gwałtownie rozpalić się w końcówce roku, po listopadowym wyroku unijnego trybunału” – pisze Rokita w „Teologii Politycznej co Tydzień”. A dalej: „Taki radykalny model oporu wobec państwa wyraźnie odwołuje się do sarmackiego dziedzictwa konfederacji (czy też rokoszu), gdzie grupa obywateli postanawia zbiorowo działać »zamiast państwa«, jednocześnie nadając legalną moc podejmowanym przez siebie aktom władczym”.
                                Innymi słowy, Rokita tak jak Jarosław Kaczyński i działacze jego partii uznaje, że państwo to rząd mający za sobą większość parlamentarną. Jego decyzje – faktycznie decyzje jednego człowieka – stają się prawem, a inne instytucje muszą się podporządkować jego woli. To oczywiste odrzucenie zasady trójpodziału władzy postulowanej przez Monteskiusza, który pisał: „Kiedy w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności. (…) nie ma również wolności, jeśli władza sędziowska nie jest oddzielona od prawodawczej i wykonawczej”."
                                Na pewne usprawiedliwienie pisuarowego zamętu w mózgowych odmętach uprzejmego Jana oraz Marii, proszę Państwa, może mieć tzw. sytuacja rodzinna.
                                A dokładniej, równie znana z tzw. potencjału intelektualnego, tzw. małżonka o pięknym, starosłowiańskim imieniu Nelly.
                                " To ja wymodliłam wam Dudę" - oświadczyła niezbyt dawno w tzw. środkach masowego przekazu wspomniana pani Jano-Mariowa.
                                A łatwo nie było, proszę Państwa ...
                                "Przez miesiąc podążała w Hiszpanii drogą św. Jakuba w intencji zwycięstwa kandydata PiS. Pielgrzymka, według niej przyniosła zamierzony cel. Była „posłanka”, w czasie gdy Andrzej Duda toczył pojedynek z Bronisławem Komorowskim przemierzała 300 km szlak, który zakończyła przy grobie św. Jakuba w Santiago di Compostela.
                                – To był czas refleksji, modlitwy. Modliłam się m. in. za wygraną Andrzeja Dudy w wyborach, za siebie, za rodzinę, za Polskę. Cieszę się, że Andrzej wygrał wybory” – zwierzała się dziennikowi."
                                Wiec miejmy trochę empatii dla naszego Jana Marii, proszę Państwa.

                                Z netu

                                No tak, to wyraźny przykład wpływu jawnej opcji niemieckiej.
                                To przecież na pokładzie Hansy do Luftu oberwało to to po pustym łbie.
                                  • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 12.01.20, 19:23
                                    Idąc po władzę PiS obiecywał pomoc frankowiczom. To właśnie zobowiązanie się do pomocy ofiarom nieuczciwych praktyk w bankach pomogło wygrać Andrzejowi Dudzie.

                                    – Deklaruję, że – jeśli zostanę prezydentem – w pierwszych 3 miesiącach urzędowania złożę w parlamencie projekt ustawy, która rozwiąże ten palący problem milionów Polaków, którzy znaleźli się w rozpaczliwej sytuacji z winy banków i z powodu kompletnej bezczynności polskiego państwa – obiecywał w 2015 roku Duda.

                                    Po zdobyciu władzy PiS i Duda zostawili frankowiczów na lodzie.

                                    Przyjacielem Dudy jest PR-owiec Igor Janke, którego agencja Bridge pracuje dla Związku Banków Polskich. To właśnie po ujawnieniu jego nieformalnych spotkań z rzecznikiem i doradcą Dudy – Markiem Magierowskim, ten ostatni pożegnał się ze stanowiskiem.

                                    ZBP nie chce bowiem dopuścić do niekorzystnych dla banków rozwiązań. I tak też się do niedawna udawało.

                                    Jednak w październiku 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dał zielone światło dla unieważnienia umów z powodu nieuczciwych klauzul w umowach konsumenckich.

                                    Efektem orzeczenia TSUE była lawina wyroków polskich sądów, które zaczęły wydawać orzeczenia korzystne dla frankowiczów.

                                    Dziś PiS, walcząc z polskimi sędziami, którzy stosują się do orzeczeń TSUE, w istocie działa na korzyść banków, które obawiają się kolejnych druzgoczących wyroków.

                                    Jak opisuje Money.pl już teraz banki robią wszystko, aby opóźnić lub nawet zniechęcić klientów do kierowania spraw do sądów.

                                    – Dokumenty dot. umów kredytowych są wydawane bardzo opornie. Trzeba na nie czekać nawet do 2 miesięcy i często ponosić wysokie opłaty. Jeden z banków potrafi obecnie zażądać za komplet takiej dokumentacji ponad 3 tysiące złotych. Standardowo jest to 200-400 zł – opisuje portal.

                                    Tymczasem uchwalona przez PiS ustawa represyjna i zmuszenie sądów do ignorowania orzeczeń m.in. TSUE to nic innego jak cios w interesy oszukanych frankowiczów.

                                    Jaki interes miałby PiS w walce w imię banków? To np. korzystne kredyty, od których zależy czy rozdawnicza polityka socjalistycznego rządu nie zakończy się bankructwem państwa.

                                    Źródło: Money.pl / Gazeta Finansowa
      • wscieklyuklad Re: Defekt mafijnych muzguf 14.01.20, 11:34
        Wielka fabryka w Szczecinie w stanie upadłości. Pracownicy piszą do premiera: gdzie obietnice wyborcze?
        Piotr Nowak 13/01/2020

        Plan Morawieckiego w pełnej krasie. Spółka ST3 Offshore, zajmująca się produkcją turbin wiatrowych znajduje się na krawędzi upadku. Nie może pozyskać zleceń, bo nie dysponuje własnymi środkami, przez co nie ma z czego wytwarzać towarów. Jej właścicielem jest fundusz zasilany pieniędzmi Skarbu Państwa. Mimo to rząd bezczynnie przygląda się agonii przedsiębiorstwa.

        Pracownicy ST3 Offshore apelują o uratowanie ich fabryki. Przypominają politykom PiS ich słowa z niedawnej kampanii. „Gdzie są obietnice przedwyborcze, chociażby lokalnych polityków deklarujących wsparcie dla przemysłu w województwie zachodniopomorskim?” – pytają, zaznaczając, że czują się oszukani. „Karmienie ułudnymi obietnicami, najpierw dotyczącymi reaktywacji Stoczni Szczecińskiej, a potem całkowita ignorancja problemów związanych z sytuacją firmy ST3 doprowadziła do zapaści przemysłu w Szczecinie” – piszą w liście do premiera.

        Firma ST3 Offshore posiada jednej z najnowocześniejszych parków maszynowych i systemów infrastruktury produkcyjnej w Europie. W 2015 roku zagraniczny inwestor postawił 120-metrową, najwyższą na Starym Kontynencie suwnicę bramową. Miał to być symbol reindustrializacji Szczecina. Dołożyło się również miasto, które zafundowało nowy most na wyspę Ostrów Brdowski, na której prowadzona była produkcja.

        W 2017 roku podmiot trafił w ręce funduszu Mars, który miał się zająć jego rozwojem. Robił to z takim powodzeniem, że ST3 Offshore znajduje się obecnie w stanie kroczącego bankructwa. Firma jest zadłużona, a jej wierzyciele nie mogą się doprosić przelewów od dwóch lat. W efekcie na skraju plajty stanęło ponad 400 przedsiębiorstw kooperujących z agencją, które borykają się z problemami z płynnością, Do końca roku miał zostać opracowany i wdrożony układ pomiędzy wierzycielami a ST3O. Niestety, zarządcy zadłużonego podmiotu nie popisali się sprawnością.

        Obecnie firma zalega zarówno kontrahentom, jak i pracownikom. Z powodu ośrodków inwestycyjnych wykonuje tylko proste zlecenia, nie wykorzystując ogromnych możliwości parku maszynowego. Zatrudnieni podkreślają jednak, że dokładają wszelkiej staranności, by efekt ich pracy był na najwyższym poziomie.

        „My z naszej strony robimy wszystko, żeby nasze produkty były jak najlepsze i pożądane przez klientów”- piszą w swoim wniosku do premera. – Obecnie produkujemy suwnice portowe dla firmy Konecranes i elementy mostu dla firmy Bladt” – dodają.

        Pracownicy ST3 Offshore przypominają premierowi, że ich firma miała produkować elementy do polskich elektrowni wiatrowych. Te jednak wciąż pozostają na papierze. Nie mają wątpliwości, że odpowiedzialność za zapaść fabryki ponosi nieudolny rząd, a dokładniej – „papierowy prezes Funduszu Mars przywieziony w teczce z Warszawy, który nie ma elementarnej wiedzy o zarządzaniu firmą”.

        „Jesteśmy zdziwieni, że nasza firma, należąca do Skarbu Państwa została doprowadzona do obecnego stanu przez kolejne zarządy powoływane przez Fundusz Mars, będący również podmiotem Skarbu Państwa. Przecież głównym zadaniem zarządu było zapewnienie ST3 rentownych kontraktów i jak najszybsze wyprowadzenie z restrukturyzacji” – czytamy w liście pracowników ST3 Offshore.


        To ja podpowiem gdzie są. W CZARNEJ DUPIE SĄ OTÓŻ.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka