2-pswiecki
26.09.09, 20:24
Film pewnie ciekawy - tylko co to niby za geniusz Tarantino, gdy
Niemcy mówią po niemiecku? "W czterech pancernych" Przymanowskiego
tak jest. W ogóle ciekawy ten trend kinematografii, gdy Melanie
Grifith jako Żydówka rozpracowuje tajemnicę rakiet V-2, Anglicy
rozszyfrowują Enigmę, a teraz Amerykanie pewnie wyzwalają Berlin.
Jakby zrobili film o budowie bomby atomowej - to konkret - żydowskie
umysły zrobiły sprawę większego kalibru, co jest prawdą. Tylko
dlaczego przez "pop-kulturę, która wygląda tu na "historical
fiction" zamazywać fakty i zasługi innych? Lepszy byłby film o
pierwszym leki na AIDS, który wymyśliła nieżyjąca juz Gertruda
Eliot. To zjednałoby Żydom sympatii, a tak obawiam się, że będzie
odczytane jako przypisywanie sobie cudzych zasług.