Dodaj do ulubionych

Szpetne dwudziestoletnie

13.11.09, 20:12
a może źle stawiają poprzeczkę? może same, ambitne, mądre, wyjątkowe, piękne, ale jednak niedoskonałe (bo doskonałych ludzi nie ma) szukają kogoś doskonalszego, lepszego od siebie i w ogóle bez skaz?
znam mnóstwo dziewczyn, naprawdę wartościowych, które o kolejnych kandydatach mówią: "za niski", "Brzydal", "nudziarz", "mało ambitny", "bez perspektyw"... - z góry skreślając kolejnych mężczyzn z powodu jednej cechy, która w ich oczach niweluje inne zalety tych mężczyzn. a potem wybierają ideał z wyglądu i płaczą, bo ideal okazał się "chamem", "prostakiem", "kobieciarzem", albo po prostu potraktował je jako przygodę.
skąd to podejrzenie?
bo sama taka byłam. studentka. podobno zdolna. podobno bardzo ładna. podobno ambitna. i z nietypowymi zainteresowaniami. i... bardzo bardzo samotna, bo wtedy mi się wydawało, że albo będę musiała dla mężczyzny zrezygnować ze swoich pasji, albo zostanę z pasjami, bo mężczyzny, który mnie pokocha taką jaką jestem, nie znajdę.
i przestałam szukać, a co za tym idzie - przestałam wymagać więcej niż wymagam d siebie.
i bardzo dobrze, bo dzięki temu mam męża. patrząc na niego swoimi oczyma sprzed 5-7 lat powiedziałabym, ze mógłby być wyższy, mógłby być ambitniejszy, mógłby jeszcze kilka innych rzeczy.
ale gdy patrzę na niego teraz i słyszę, że jestem największym szczęściem, jakie go spotkało, to wiem, że to ja w tym związku jestem szczęściarą.
ja, bo pokochałam człowieka takiego jakim był i zostałam pokochana taka jaka ja jestem. Jak u Wyclefa w piosence "Take me as I am"...

tak, że drogie dziewczyny, zamiast szukać niedoścignionego ideału, rozejrzyjcie się dokoła, bo może coś przegapiacie.
ja się rozejrzałam i znalazłam
czego i wam życzę

PS: też mam słabość do włoskiej piłki między innymi :)
Obserwuj wątek
    • figo-wiec Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 02:30
      tak, jakbym czytala o sobie.
      za kazdym razem kiedy mam wypowiedziec zyczenie to wlasnie TO.

      mam 23 lata, studiuje na prestizowej uczelni, mam wiele zainteresowan, jestem ladna, niezalezna, samodzielna... i bardzo samotna.

      wysoka poprzeczke stawiam przede wszytskim sobie sobie, ale tez swoim znajomym i potencjalnym facetom. albo diametralnie obnizam i ide do lozka z poznanym w klubie chlopakiem. pozniej zaluje, bo wiem ze zasluguje na cos lepszego.
      tyle tylko ze to cos lepszego nigdy nie nadchodzi. nie nadeszlo w liceum razem z pierwszymi milosciami, ani na studiach wraz z tymi powaznijeszymi...
      i wcale nie uwazam ze nie dalam komus szansy, czy skreslilam na wstepie. poznalam kilku facetow spelniajacych moje wymagania, tak sie zlozylo, ze byli zajeci, wyjezdzali, nie mogli...

      wszyscy mowia: zobaczysz, kiedys na pewno kogos spotkasz. "kazda potwora znajdzie swojego amatora"??? nie, dzięki.
      • baba67 Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 12:24
        Gdyby byli zakochani toby mogli, gdybys byla zakochana tobys wyjechala z
        nimi.Jak sie ma wysokie wymagania to sie dlugo szuka prosty rachunek
        prawdopodobienstwa. No i trzeba cos w imie zwiazku poswiecic.
      • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 16.11.09, 11:43
        No cóż, nie ma takiej zasady, że każdy kogoś spotka itp. Niektórzy do końca życią będą sami i tyle.
    • panpaniscus Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 12:22
      A może szukają nie tam, gdzie trzeba, albo raczej nie tego, co trzeba? A może
      po prostu nie ma tego, czego szukają? I gdzie jest powiedziane, że każdej
      ładnej, mądrej, inteligentnej, pracowitej po prostu się należy i się dostanie?
      Myślę, że przynajmniej część tej frustracji wynika z bardzo wyidealizowanego
      obrazu świata, siebie i związków.
      • szpil1 Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 12:29
        Hmm, czy te piękne, inteligentne, elokwentne i przewspaniałe
        dziewczyny nie mają żadnych wad? Bo mnie sie często wydaje, że one
        (a także ich męskie odpowiedniki - oj, wielu ich jest) uważają się
        za tak doskonałe istoty, że nigdy nie spotkają kogoś kto w ich
        mniemaniu bedzie wart ich uwagi. Nie dopuszczają do siebie myśli, że
        nikt nie jest doskonały - ani one, ani ich potencjalny partner (-ka).
    • anders76 Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 12:24
      Dziekuje Ci za szczera wypowiedz, jako chlopak kilka razy zostalem
      zdyskwalifikowany przez dziewczyne, dla ktorej zrobilbym wszystko. Potem ze
      smutkiem patrzylem jakiego to partnera sobie wybrala. Jej bylo kiepsko a mnie to
      juz zupelnie niedobrze. Moze inne dziewczyny cos z Twojej wypowiedzi wyciagna
      dla siebie, szczerze im zycze.
    • irennaj Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 12:58
      emancypacja sie krzyzuje z wychowaniem, stawiamy na rozwoj rzwoj rozwoj a
      jednoczesnie ciagle wierzymy ze mezczyzna przyjdzie i bedzie jednak troche
      madrzejszy, szlachetny...lepszy.
    • smokowski Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 14:04
      Bo wszystko sprowadza się do tego, że kazda chce być dobrze wyru..ana w pierwszej kolejności. Mili chłopcy, dobrze rokujący, uczciwi - to nudna sprawa. Jak od chłopa widać testosteron na odległość, to jest ok.
      A ze zwykle widać po chamach i prostakach - tym gorzej dla kobiet i miłych chłopców.

      Ode mnie testo widać z daleka (przez trening i zażywanie testosteronu - ostre, męskie rysy, wygląd faceta z okładki mens health, czy jak tam się to nazywa), ale jestem miły chłopak, więc na początku było "och ach", a potem "to chyba nie to, fajny jesteś, ale nie to".

      Teraz już nie ma miłego chłopaka - jest nawijanie makaronu na uszy i jest sprawa postawiona prosto (choć oczywiście elegancko i inteligentnie - po coś mi bozia dala mózg całkiem niezgorszej jakości) - chcę cię zerżnąć, jesteś fajna, ja jestem fajny, jedziemy? Potem oczywiście okazuje się, ze jestem miły, ale na początku nie o to chodzi. Tylko trochę za długo się tego uczyłem i za bardzo bolało po drodze.

      Mili chłopcy, po których widać, że na dobre i na złe chcą z dziewczyną być i chcą jej nieba przychylić - są nudni. Musi być adrenalinka, niepewność, najlepiej, żeby element zazdrości też był. Strasznie to popaprane. Jak to mówią - baby to ch.je ;)

      • bene_gesserit Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 15:26
        smokowski napisał:

        > Bo wszystko sprowadza się do tego, że kazda chce być dobrze
        wyru..ana w pierwsz
        > ej kolejności. Mili chłopcy, dobrze rokujący, uczciwi - to nudna
        sprawa.


        Powaznie ci mili i dobrze rokujacy zle ru...a? Smokowski - skad
        masz te dane?
        • ks.janusz15 do bene_gesserit 23.11.09, 10:55
          cześć bene_gesserit

          Nie wiem czy pamiętasz ale kiedyś się ścięliśmy na temat żydów w
          dyskusji pod artykułem o lesbijskim kabarecie. Ok. ale do rzeczy.

          To nie chodzi o to czy źle czy dobrze ru…. , bo to się okazuje
          dopiero w łóżku.
          W poście Smokowskiego chodzi o to, że dobry, miły, chłopiec na sex
          poczeka i to długo jeśli w ogóle go dostanie a zły weźmie sobie go
          od razu. Zwróć uwagę na przymiotniki w tym zdaniu: dobry DOSTANIE
          sex a zły WEŹMIE go sobie.
          To co pisze Smokowski to podstawa podrywu. Smutna prawda jest taka,
          że im gorzej traktujesz kobietę tym bardziej ją do siebie
          przywiązujesz tj. ( pisze w uproszczeniu ) kobieta chce aby jej
          życie było nacechowane emocjami jak brazylijska telenowela i dla
          tego fundują sobie huśtawkę emocjonalną za pomocą tego złego. Zły
          chłopiec nigdy nie jest Jej tj. zawsze trzyma ją w niepewności,
          nigdy nie wiadomo co i z kim robi zły chłopiec, zły chłopiec ma
          zawsze coś ważniejszego od Jej i zazwyczaj jest to inna kobieta. A
          chłopiec dobry jest jak pekińczyk na poduszce czy jorkszer z
          kokardką na grzywacze tj. miłe to, dobre to, posłuszne i potulne ale
          udomowione ZERO EMOCJI. Zero wyczekiwać na jaki kolwiek telefon od
          niego, zero niepewności, zero zazdrości etc.
      • anders76 Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 20:25
        Niestety, musze Ci przyznac racje. Wzniosle uczucia i romantyczne westchnienia
        znikaja gdzies jak panna poczuje dpowiednie ruchy w odpowiednim miejscu. Potem
        sobie z latwoscia dorabia legende o milosci bez granic do czasu, kiedy zostanie
        na lodzie. Wtedy pracuje bajka o wykorzystaniu. I tak czasami kilka razy az
        mlodosc minie i wtedy byle ktory, byle byl.
        • easz Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 22:55

          anders76 napisał:

          > Niestety, musze Ci przyznac racje. Wzniosle uczucia i romantyczne
          westchnienia znikaja gdzies jak panna poczuje dpowiednie ruchy w
          odpowiednim miejscu. Potem sobie z latwoscia dorabia legende o
          milosci bez granic do czasu, kiedy zostanie
          > na lodzie. Wtedy pracuje bajka o wykorzystaniu. I tak czasami
          kilka razy az mlodosc minie i wtedy byle ktory, byle byl.

          Czyli masz jeszcze szansę, nie smutaś się tak. A jak nie, to zawsze
          Ci zostają chłopcy, możesz zacząć nawet dziś, z pominięciem tych
          wrednych bab w ogóle, w czym problem?
      • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.09.10, 16:20
        Tia... a te miłe chłopaki to pewno lecą, na liryczne, miłe, kobiecce dziewczątka, a nie porozbierane solarki :> A jak kobieta, wokół którego skacze, stara się, to olewają i zdradzają.
    • kaiteki Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 16:58
      Wszystko da sie wytlumaczyc naukowo:
      kobiety zawsze byly pracowitsze i uczciwsze (generalnie) a kiedy
      wiek dwudziesty dal im nie tylko prawo ale i przyzwolenie
      spoleczenstwa na wyzsza edukacje i prawdziwe kariery, skwapliwie to
      wykorzystaly. To kazdy moze zaobserwowac we wlasnym domu nawet jesli
      jest mlody: kto dluzej i wiecej pracuje mama czy tata? babcia czy
      dziedek?
      A co zaobserwowali i policzyli naukowcy? Ano dwie rzeczy: nie
      rownomiernosc w pupulacji meskiej i zenskim o czym za chwile oraz
      tchorzliwosc zaprogramowana w mozgach meskich.
      Zaczne od tego drugiego: naukowcy amerykanscy odkryli, ze mozki
      meskie bardziej sie boja. Ze sa bardziej wrazliwe na stres wiemy od
      ok. 10 lat. No teraz niech te rozwijajace sie dwudziestolatki,
      chowane wciaz na Kopciuszku, ktorego taki VIP ksiaze wyzwolil od
      zlej macochy, wyjda za maz za duzego, silnego ale tchorzliwego
      amanta, co to nawet w sklepie nie umie zwrocic zepsutego kurczaka,
      bo to za duzy stres.(Podobnie zreszta byli tchorziwi tatus i dziedek
      tylko zakrywali ta autorytarnoscia)Po roku rozpad malzenstwa bo
      facet musi byc w jakichkolwiek czasach lepszy niz partnerka. Gorszy
      beddzie kula u nogi i nuda.

      Druga sprawa, ta nierownomiernosc, jest bardziej skoplikowana. Otoz
      przecietnosc jest w populacji zenskiej wyzsza niz w meskiej. Mamy
      duzo przecietnych w dobrym tego slowa znaczeniu, w dodatku
      pracowitych i ambitnych. Wsrod panow wiecej jest nieprzecietnych,
      zarowno geniuszy jak i degeneratow. Na przyklad, wsrod Noblistow
      dominuja panowie. Ale tez wsrod skazancow, np amerykanskich
      wiezieniach na jedna wieznierke przepada 300 skazanych mezczyzn.
      Nawet jesli nie w wiezieniu, to igrajacych nad przepascia mezczyzn
      takze jest o wiele wiecej. Sprytne babki jeszcze w szkole powylapuja
      tych przecietnych lub geniuszy. Te co w szkole pracowaly nad soba i
      myslaly, ze im wiecej pracuja tym na lepszego meza sobie zasluza
      zostaly na lodzie, bo nie znaly tych badan. Po prostu przecietny lub
      troche dobry mezczyzna to delikates latwy do upolowania dla
      spryciarek obytych z meskoscia od wczesnej mlodosci, a nie dla
      cnotliwych, ambitnych panien.
      Wynika z tego, ze niczyja to wina. Niedobory ilosciowe ot, co.
      Paniom polecam hodowanie zwierzatek, przynajmniej od razu widomo,
      kto na kim polega. Bez zludzen, ze doralysmy ksiecia, ktory nas
      bedzie bronil. A sprawami niskich urodzzen niech sie politycy
      zajmuja. Najlepij niech sami rodza. Wkrotce mozliwe bedzie hodowanie
      dowolnych narzadow z komorek macierzystych, takze macic.
      • katja Re: Szpetne dwudziestoletnie 14.11.09, 21:58
        chyba tak jest, masz kompletna racje!
      • corgan1 ale jak to - to niczyja wina? 15.11.09, 03:37
        > Wynika z tego, ze niczyja to wina. Niedobory ilosciowe ot, co.

        Przecież wiadomo że to wszystko wina facetów którzy są nie tacy jacy być powinni?
      • baba67 Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 12:50
        Sama znam takie malzenstwo-facet super, ona pracowiita, ale przecietna a sensie
        urody i intelektu. Za to mila i energiczna. Wyhaczyla jeszcze w
        podstawowce...Cos w tym jest co piszesz.
      • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 12:55
        > Sprytne babki jeszcze w szkole powylapuja
        > tych przecietnych lub geniuszy. Te co w szkole pracowaly nad soba i
        > myslaly, ze im wiecej pracuja tym na lepszego meza sobie zasluza
        > zostaly na lodzie, bo nie znaly tych badan.

        Jeśli za cel ma się złapanie męża :D
    • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 11:27
      > Ale prawda jest taka, że przy każdej spadającej gwiazdce, na każde
      > urodziny szepczą te same życzenia- móc kogoś kochać i być kochaną.

      Początek listu, a szczególnie ten moment - umarłam, cóż za melodramatyzm.:D

      > Czy to właśnie tak jest, że dzisiejsze młode kobiety nie potrafią > znaleźć
      mężczyzn, którzy sprostaliby ich oczekiwaniom? Czy to
      > mężczyźni boją się kobiet, które wiedzą czego chcą?

      Imo jedno i drugie. Lepiej być samą niż obniżać poprzeczkę, bo "trzeba" kogoś
      mieć, bo wszystkie koleżanki mają facetów. Ale większość ludzi nie potrafi być
      sama, źle się czuje tylko ze sobą. Moim zdaniem to i wada i zaleta, ciężko to
      zdefiniować. Człowiek jest istotą społeczną, ale też kultura współczesna
      roztacza przed nami wizje związku jako jedynej drogi, miłości romantycznej jako
      "prawidłowej" miłości. Ludzie tak naprawdę nie wiedzą czego sami chcą, gubią się.

      > Oglądam to wszystko trochę z boku. Tak, jakbym nie była jedną z
      > nich. I przy całej swojej znajomości świata zastanego - nie rozumiem.

      No tak, każda nastolatka i dwudziestolatka myśli, ze jest taka wyjątkowa.:)
    • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 11:37
      > znam mnóstwo dziewczyn, naprawdę wartościowych, które o kolejnych
      > kandydatach mówią: "za niski", "Brzydal", "nudziarz", "mało
      > ambitny", "bez perspektyw"

      Wiesz, skreślanie faceta z powodu wzrostu czy pryszcza na nosie jest typowe dla
      młodych dziewczyn, ale z tego sie wyrasta.:) Natomiast odrzucanie kogoś dlatego,
      że jest mało ambitny lub nie ma pomysłu na życie jest imo prawidłową postawą.
      Jakieś wymagania trzeba mieć, postawa "kocham za to że jest" kojarzy mi się z
      posiadaniem faceta za wszelka cenę. Warto kochać również za to, kim jest druga
      osoba. Co wcale nie oznacza materializmu, ja swojego faceta kocham dlatego, ze
      jest dobrym człowiekiem, ale również dlatego, że jest inteligentny, zaradny i
      ambitny.
      • kiciiaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 14:34
        czyli, gdyby twój facet będąc inteligentny i ambitny, nie był tak zaradny, to byś go kochała mniej? albo nie kochała?

        bo w mojej opinii człowieka się powinno kochać za zalety i pomimo braków, jakie ma. a że nie ma mężczyzn idealnych, tak samo, jak nie ma idealnych kobiet, to odrzucanie drugiej osoby tylko dlatego, że choć jest wartościowa, ale nie ma jednej z oczekiwanych przez nas cech - świadczy jedynie o niedojrzałości emocjonalnej takiej dziewczyny.

        a pryszczem na nosie mnie rozbawiłaś. tylko, że to raczej współczujący uśmiech. są dziewczyny, dla których te 10-20 cm róznicy to za mało, takie, które uznają, że wysepka na czole faceta dyskwalifikuje, takie dla których facet bardziej misiowaty jest grubasem. i one mają po dwadzieścia kilka lat, nie są to tylko osiemnastki.
        i owszem, one przestaną brać w pewnym momencie wygląd pod uwagę, ale nie dlatego, że wyrosną, ale dlatego, że im się wybór skurczy.

        a co do wymagań, to może zamiast wymagać od faceta, to wymagać od siebie i od pary jako całości?
        bo w udanym związku nie chodzi o to, że facet ma być zaradniejszy, ambitniejszy i w ogóle ideał, ale o to, żeby się kochać, szanować i uzupełniać. wzajemnie.
        • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 15:23
          Nie zrozumiałaś mnie. Nie chodzi mi o to, że powinno się stać z karteczką i
          odhaczać jakie cechy partner ma, a jakich nie ma. Ale każdy ma jakieś wymagania
          i oczekiwania, co jest jak najbardziej zdrowe. I nie wiem dlaczego postrzegasz
          oczekiwania jako poszukiwanie człowieka bez wad, ciągle piszesz o ideale. Mój
          facet, jak każdy, ma wady, ale takie, które jestem w stanie zaakceptować. I nie
          wiem co by było gdyby, bo nie lubię gdybać, a mój partner odpowiada mi pod
          względem całokształtu.

          > a co do wymagań, to może zamiast wymagać od faceta, to wymagać od siebie i od
          pary jako całości?

          Czy wymaganie od faceta wyklucza dwa następne?

          > bo w udanym związku nie chodzi o to, że facet ma być zaradniejszy, ambitniejszy

          A gdzie napisałam, że ma być?

          > i w ogóle ideał,

          Nie wiem, może Ty postrzegasz zaradność i ambicje u facetów w ramach jakiegoś
          "ideału", dla mnie to są normalne cechy.

          > ale o to, żeby się kochać, szanować i uzupełniać. wzajemnie.

          Jeszcze raz - gdzie to wyklucza posiadanie oczekiwań? Ja rozumiem, że są
          kobiety, którym wystarcza, że facet jest. Ale na szczęście nie wszystkie mają
          takie podejście.
          • kiciiaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 20:52
            a ty nie zrozumiałaś mojej pierwszej wypowiedzi.
            ja nie uznaję związku z facetem po to, żeby tylko mieć faceta.
            ale życie jest zbt skomplikowane, żeby sobie tworzyć niedoścignione ideały i potem plakać w poduszkę, że się nikogo nie ma.
            czasem trzeba docenić całokształt, zamiast czepiać się szczegółów

            a jeżeli któraś szuka ideału, to niech nie płacze potem, że jest nieszczęśliwa - sama odrzucała tych, którzy jej nie pasowali.
            coś za coś - ces't la vie
            • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 21:52
              Chyba to jednak Ty nie zrozumiałaś, skoro ciągle o tych niedoścignionych ideałach.;)
    • srogi_pan Szpetne dwudziestoletnie 15.11.09, 18:18
      "Studiują na prestiżowych uczelniach, czytają mądrą literaturę i można z nimi przegadać przy winie całe noce".

      A jakie to "prestiżowe uczelnie"? Na przykład na UW u prof. Szyszkowskiej mozna dostać tylko małpiego rozumu.
      A na innych... niby dlaczego od studiowania: ekonomii, medycyny, socjologiim, biotechnologi, ma przybywać oleju w głowie?
      Ta "mądra literatura" to jaka? Współcześni nobliści może? Poziom umysłowy i moralny wielu "mąsdrych" i "wykształconych" wykazała nam reakcja na aresztowanie Polańskiego w Szwajcarii.
      Same tego chciałyście, tysiące Grzegorzy Dyndałów!
    • the_sound_of_silence Szpetne dwudziestoletnie 16.11.09, 01:05
      Och i ach. To wszystko tak pięknie napisane. Tylko kojarzy mi się z
      zapatrzonymi w siebie i swoje kompleksy kobitkami (z jedną taką mieszkałam) co
      najpierw zazdroszczą rozbzykanym i ładniejszym koleżankom, a potem same
      zaczynają przygodnie mniej lub bardziej znajomości i chociaż cierpią, przed
      publiką trzymają fason i minę absolutnych pań własnego losu.
      Ja tam uważam, że faceci są coraz mniej ciekawi. W szczególności młodzi
      faceci. Ilość czasu poświęcana na alkohol niestety nie jest proporcjonalna do
      wiedzy zgromadzonej w szarych. A u starszych albo wzwód nie ten, albo rodzina
      na karku.
      Nic tylko lesbijką zostać.
    • three-gun-max 3 mozliwość 16.11.09, 11:40
      To one nie sprostają oczekiwaniom żadnego normalnego faceta. Nie oszukujmy się, każdy takie zna. Czytają "ambitne" książki (czyt: polecone przez mode pisemko), "rozwijają się", "realizują zawodowo" (czyt: żyją pracą i wydrapały by ci oczy za lepszą posadkę). Więc pytanie: po co sobie takie coś brać na chatę?
      • gondra Re: 3 mozliwość 17.11.09, 20:22
        Nie oszukujmy się, żadna myśląca i majaca poczucie własnej wartości kobieta, nie
        spojrzy na takiego "normalnego" faceta jak powyższy.
        • three-gun-max Re: 3 mozliwość 18.11.09, 09:36
          Zakładając, że owa "myśląca i mająca poczucie własnej wartości kobieta" przypomina bohaterkę artykułu to lepiej, żeby faktycznie trzymała się z dala :)))
          • gondra Re: 3 mozliwość 18.11.09, 12:35
            Nie masz się czego obawiać, to tak jak wykształcone singielki z miast i oderwani
            od pługa wiejscy kawalerowie po podstawówce - dwie grupy, które się nigdy nie
            spotkają.
            • three-gun-max Re: 3 mozliwość 18.11.09, 12:51
              Na szczęście udaje mi się unikać jednych i drugich :-)

              I jeszcze raz, dla utrwalenia: nie singielka tylko Stara Panna ;-)
              • gondra Re: 3 mozliwość 18.11.09, 18:47
                Jak dziecko - pisze głupoty, niewiele kuma, ale musi mieć ostatnie słowo.
                • kiciiaa Re: 3 mozliwość 18.11.09, 19:27
                  nieprawda, wcale nie pisze głupot.
                  dlaczego każda kobieta, czy facet, którzy nikogo nie mają, to od razu singiel?
                  dla mnie singlem jest ktoś, kto świadomie wybiera życie w pojedynkę i zamiast na związek stawia na siebie czy jakieś swoje cele.
                  a cała reszta, ta, która udaje wybitnych, a tak naprawdę zrobiłaby wszystko, żeby mieć żonę/męża to stare panny/kawalerowie.
                  nie ma bardziej żałosnej rzeczy, niż dziewczyna mówiąca o sobie dumnie singielka, a jenocześnie na siłe szukająca faceta.
                  mężczyzn to też dotyczy
                  • gondra Re: 3 mozliwość 19.11.09, 08:23
                    Chyba znowu nie zrozumiałaś, ale to już Twój problem.

                    > nie ma bardziej żałosnej rzeczy, niż dziewczyna mówiąca o sobie
                    > dumnie singielka, a jenocześnie na siłe szukająca faceta.

                    Nieprawda. Jest sporo bardziej żałosnych rzeczy.
                    • three-gun-max Re: 3 mozliwość 19.11.09, 08:31
                      Ale ta jest wysoko na liście
                    • kiciiaa Re: 3 mozliwość 19.11.09, 11:17
                      droga gondro - jest w języku polskim taki zabieg stylistyczny, ktory nazywa się nawiązanie. pozwala on wyrażać swoje zdanie nie bezpośrednio na dany temat, ale w powiązaniu z jedną z mysli/tematów pojawiających się w wypowiedziach.
                      ja swoje zdanie na temat szpetnych dwudziestoletnich przedstawiłam już w pierwszym moim poście i uważam je za bardziej merytoryczne, niż twoje wypowiedzi, że nie zrozumiałam.
                      język polski jest tak bogaty znaczeniowo, że ludzie mogą róznie rozumieć dane listy i tekst o niezrozumieniu może mi napisać autorka listu głównego. równie dobrze może tobie napisać, że nie zrozumiałaś - bo nie będąc autorką, nie masz monopolu na rozumienie. a ile osób, tyle poglądów.
                      zatem, zamiast się powtarzać, że nie zrozumiałam - napisz lepiej coś konkretnego, co wniesie coś więcej do rozmowy, bo na razie się powtarzasz.

                      i tak, są bardziej żałosne reczy od zdesperowanych kobietek pulujących na facetow, ale oficjalnie nazywających się singlami, ale to jest dla mnie w czołówce.
                      skoro dla ciebie takie stare panny są ok, to proszę cię bardzo - możesz nawet sama nią zostać.
                      ja jednak bardziej cenię takie, które umieją połaczyć swoje ambicje ze zwiazkiem z drugim człowiekiem, bez rezygnowania z siebie. i mężczyzn też takich wolę.
                      a szpetne dwudziestoletnie, jeżeli już mam być szczera, budzą moje współczucie.
                      • gondra Re: 3 mozliwość 19.11.09, 13:47
                        Masz rację, pisanie po raz enty, ze nie rozumiesz (nie tyle listu, co wypowiedzi
                        na forum) mija się z celem - Tobie to, jak widzę, nie pomoże, a mnie za bardzo
                        nie obchodzi.

                        > skoro dla ciebie takie stare panny są ok, to proszę cię bardzo - możesz nawet
                        sama nią zostać.

                        A dlaczego nie mają być ok? Jakąś krzywdę mi robią swoim postępowaniem? W czymś
                        przeszkadzają? Że niby ma mnie boleć, że jakaś kobieta ma, cytuję, "za wysokie
                        wymagania"?
                        • three-gun-max Re: 3 mozliwość 19.11.09, 14:26
                          Obchodzi, obchodzi :-) Pocieszaj się dalej. Chociaż jeśli chcesz być w zgodzie z prawdą to lepiej powtarzaj sobie codzień przed lustrem: "jestem starą panną".
                        • kiciiaa heh 19.11.09, 15:17
                          pozwolę sobie stwierdzić, że teraz ty nie rozumiesz kompletnie, co się pisze.
                          nie mam nic przeciwko starym pannom, czy singlom - wręcz przeciwnie, róznie się ludziom w życiu układa i nie mnie to oceniać.

                          ale jak kobieta chce faceta, to niech nie udaje singielki z wyboru i zamiast narzekać, jacy to faceci beznadziejni, przyjrzy się sobie.
                          jak któraś ma wysokie wymagania, to niech się pogodzi, że może nie znaleźć nikogo, kto jej wymagania spełni, zamiast szukać na siłę i potem narzekać.
                          a jak marzy o facecie, to niech nie udaje singla zadowolonego z życia, bo to żałosne, tylko niech się zastanowi, co dla niej ważniejsze i to realizuje.
                          w życiu nie ma tak, że zawsze ma się wszystko, czasem trzeba z czegoś zrezygnować, żeby coś zdobyć.

                          a czy robią krzywdę komuś? na pewno krzywdzą siebie - oszukując siebie i swoje otoczenie.
                          czy jeszcze komuś? trzeba by spytać to otoczenie
                          • gondra Umów sie z three-gun-max 19.11.09, 18:59
                            Światopogląd na kwestie damsko-męskie macie spójny, logikę w rozumowaniu
                            podobnie rozwiniętą.
                            A dla mnie są granice jałowości dyskusji.
                            • kiciiaa Re: Umów sie z three-gun-max 19.11.09, 19:43
                              na kawę bardzo chętnie, bo chłopak niegłupio mówi :)
                              ale trudno będzie, bo widzisz, nie dość, że jestem mężatką, to wkrótce będę rodziła, a chcę jeszcze przed terminem zamknąć przewód doktorski, bo potem może być trudno. więc niestety, czasu brak... :)

                              a twoja powyżza wypowiedź świadczy jedynie o braku argumentów, natomiast dalej nie jest na temat.
                              • gondra Re: Umów sie z three-gun-max 19.11.09, 19:46
                                > ale trudno będzie, bo widzisz, nie dość, że jestem mężatką, to wkrótce będę
                                rodziła

                                Brawo!!!:DDD
                                • kiciiaa dziękuję :) 19.11.09, 21:10
                                  urocze, ale kompletnie nietrafione.
                                  jak próbujesz być złośliwa, to jeszcze się dużo musisz nauczyć, moja droga :)
                                  • gondra Re: dziękuję :) 20.11.09, 15:09
                                    Ok, ja się nauczę bycia złośliwą, a Ty rozumienia czytanego tekstu. Przy
                                    doktoracie to może pomóc.:)))
                                    • kiciiaa dalej nieumiejętnie 20.11.09, 22:33
                                      a o moje rozumienie się nie martw - dam sobie radę.
                                      ale ćwicz, ćwicz, może kiedyś się czegoś nauczysz :D
                                      • gondra Re: dalej nieumiejętnie 23.11.09, 19:13
                                        Oczywiście, że dasz sobie rade. Są głupsi na świecie i jakoś żyją.
                                        • kiciiaa Re: dalej nieumiejętnie 23.11.09, 21:14
                                          nom :D
                                          ty jesteś tego najlepszym dowodem :)
                                          • gondra :D 25.11.09, 19:04
                                            Eot. Nie kopie się leżącego.;)
                                            • kiciiaa Re: :D 26.11.09, 09:26
                                              droga gondro, nieudolnymi próbami docinania tylko się kompromitujesz, bo nie dość, że nie na temat, to ci nie wychodzi.

                                              spróbuj się odnosić do meritum moich wypowiedzi, to a nuż uda się porozmawiać?
                                              i a nuż kogoś twoje teksty zainteresują? może nawet faceta? i świat przestanie być dla ciebie taki czarno - biały, jaki teraz prezentujesz w postach?

                                              pozdrawiam i życzę powodzenia
    • kretek_bladzi Szpetne dwudziestoletnie 16.11.09, 14:57
      Smutne są te listy, ale ukazują typową roszczeniową postawę, że "przecież tyle a tyle wiem i umiem to mi się należy". A to nieprawda.

      Mi się wydaje, że mylne jest przekonanie, iż rozwijaąc intelekt rozwija się nasza emocjonalność. Uczuciami trzeba być obdarowywanym i umieć obdarowywać. Jeśli ię tego nie potrafi czy nie chce, bo czas jest zabierany przez kilka fakultetów, kilka etatów, kilka kursów doszkalających i fitnes z kitesurfingiem, to nie dziwmy się, że na uczucia nie wystarcza już czasu.

      Wmawia się ludziom, kobietom w szczególności, że najważniejszymi za wszelką cenę są "realizowanie siebie" i "inwestowanie w siebie", a to jest po prostu wydłużowna w czasie uczuciowa lobotomia i hodowla egoisty doskonałego. Wszystko musi być z umiarem, rozwijanie się i niespoczywanie na laurach jest niezbędne, ale na uczucia też trzeba znajdować czas. Egoista nie będzie w stanie stworzyć związku, bo udany związek, to po pierwsze: oprócz brania bezwarunkowe dawanie i po drugie: kompromisy. POza tym sytuacji nie ułatwia naturalna i podświadoma u kobiet dążność do wiązania się z mężczyzną "lepszym" od siebie - a w sytuacji, kiedy wielka rzesza kobiet osiąga materialnie czy zawodowo (całkiem zapominając o uczuciach) co najmniej tyle samo lub więcej niż mężczyźni o frustrację nietrudno.

      Poza tym nie smućcie się. Wybitne w danej dziedzinie jednostki nie mają najczęściej ustabilizowanego zycia rodzinnego i nie tworzą zdrowych, udanych wniosków. Jeśli się realizują gdzie indziej, to widać można bez tego żyć ;)
      • hrv_77 Re: Szpetne dwudziestoletnie 17.11.09, 14:41
        "Wybitne w danej dziedzinie jednostki" - chyba jednak nie o takich kobietach
        mówi ten artykuł ...bo czy ukończenie dobrej uczelni i spełnienie zawodowe to
        taka nobilitacja społeczna? To po prostu kolej rzeczy. To po pierwsze
        A po drugie - wśród moich niezamężnych i niedzieciatych, a już po 30-tce
        koleżanek większość jest po prostu nieszczęśliwa będąc samotnymi (samymi, bez
        partnerów). I choć większość nie chce się do tego przyznać, dałyby wiele, żeby
        kogoś mieć. Inna sprawa, że w pracy dają z siebie 120% i szef jest szczęśliwy,
        bo nie domawiają wyjazdom, szkoleniom nawet na końcu świata trwającym tydzień.
        Co za tym idzie są doceniane. Jednak po powrocie nie mają nic prócz wspomnień. I
        tak to się kręci. Praca, praca, praca.
        Po trzecie, żeby z kimś być trzeba umieć iść na kompromis, mieć w sobie zdolność
        do dzielenie się. Wątpię, aby moje koleżanki potrafiły podzielić się czymkolwiek
        ...
        • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 17.11.09, 20:25
          Kłopot w tym, że związek i rodzina też nie są rajem, ale żyjemy w
          rzeczywistości, która nam to wmawia i nikt głośno nie przyzna, że jest inaczej.
          Bo przecież mając męża i dzieci TRZEBA być spełnioną. To takie automatyczne.
          KAŻDY powinien być sparowany, bo w głowach nam sie nie mieści, że są inne drogi.
          A jeśli kobieta nie ma rodziny, to na 100% jest nieszczęśliwa i ryczy w poduszkę.
          • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 09:42
            Oczywiście możesz sobie tłumaczyć, że są inne drogi itp. ale kto w to uwierzy ;-) Jeśli babka faktycznie jest po 30-stce (a tak naprawde to juz i kolo 25) i nadal nie ma faceta no to przykro mi - ale niech już lepiej zacznie hodować koty które umilą jej starość. Jaki facet weźmie 30-stke "z przeszłością" (czyli: niesympatyczną, zgorzkniałą, żyjącą pracą) skoro może mieć normalną, młodą dziewczynę?
            • pan_i_wladca_mx Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 10:43
              no wlasnie, a gdzie w tych ambitnych, prestizowych ohow i ahow po prostu fajne
              babki? takie, z ktorymi mozna pojsc na balet i ktore p[otrafia sie bawic zanim
              wypija pol litra (puszczaja wtedy szwy konwenansu prestizu i wyjatkowosci i sie
              skacze do diskopolo),
              gdzie sa te fajne dziewczyny, z ktorymi mozna pogadac o wszytskim, ktore znaja
              znaczenie slowa przyjazn i wiedza ze to slowo brzmi czasami jak telefon o 3 nad
              ranem z prosba o ratunek?

              a ja takie wokoło mam! nie sa super piekne, studiuja na panstwowej uczelni (to
              ten prestiz czy jak?), nie jedza pistacji i nie lubia wloskiej pilki noznej, nie
              uprawiaja zorbingu.

              i dzieki bogu, bo mam co z nimi robic a faceci zabijaja sie o ich numery telefonow
              • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 10:50
                Racja ale tutaj raczej nie chodzi o studentki tylko babki "po". Niestety po dostaniu pierwszej pracy (w korporacji, a jakże) wielu kobietom po prostu odbija.
                • moni.iza30 Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 16:34
                  three-gun-max napisał:

                  > Racja ale tutaj raczej nie chodzi o studentki tylko babki "po". Niestety po dos
                  > taniu pierwszej pracy (w korporacji, a jakże) wielu kobietom po prostu odbija.

                  Tak, jasne! Natomiast mężczyźni w takich sytuacjach mówią najczęściej szefowi: "Nie mogę: iść na to zebranie/napisać raportu/zrobić prezentacji, gdyż mam dziś randkę z kobietą mojego życia. Muszę kupić kwiaty, przygotować dla nas kolację przy świecach itp"
                  Zastanów się co piszesz. Kobiety wykazujące się w pracy, gdy już mają rodzinę uprawiają żonglerkę między domem/dziećmi a pracą. Wtedy mężczyźni robią karierę i nie mają czasu dla partnerki i dzieci.
                  • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 19.11.09, 08:32
                    Faceci jakoś tak po prostu robią to bardziej z głową. Częściej wiedzą kiedy przystopować. No i praca nie jest dla nich celem samym w sobie ani sposobem na podniesienie samooceny.
              • kamadra Re: Szpetne dwudziestoletnie 20.11.09, 12:49
                Oczywiście nie zabrzmi to szczerze, ale ja taka jestem. Ani za ładna, ani za
                głupia - o wszystkim można ze mną pogadać i mam przyjaciół. Tylko jakoś o mój
                numer telefonu nikt się nie zabija. Oczywiście szukam winy po drugiej stronie
                (bo to nieprawda, że tylko my mamy jakieś wyśrubowane wymagania, faceci też ale
                jest więcej dziewczyn, które spełniają te wysokie kryteria męskie - ładna,
                sympatyczna i jest z nią o czym pogadać, niż facetów którym się chce dostosować
                do wysokich kryteriów kobiet - bo niby po co? to dziewczynom zawsze bardziej
                zależy - niech się starają)ale mam też świadomość własnych błędów - po prostu
                "nie szukam". Nie kleje się do każdego nowo poznanego faceta, nie prowadzę
                głupawych rozmówek o niczym i mam niestety głęboko w podświadomości przekonanie,
                że to chyba faceci zawsze lubili zdobywać, starać się i podrywać. Tylko, że ci
                wartościowi zainteresowali się już ładniejszymi koleżankami, a reszta zachowuje
                się zwykle jak panna na wydaniu przebierając jak w ulęgałkach, bo - niestety dla
                mnie - ma w czym. Innymi słowy - zgodnie z teorią co poniektórych na tym forum
                powinnam chyba zainwestować w kota. Tyle, że świadomość tego nie ułatwia mi
                bycia jedyną osobą bez partnera na różnych imprezach.
                • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 23.11.09, 10:26
                  Obawiam się, że padłaś ofiarą powiedzonka "nie szukaj, miłosć sama cię znajdzie". Niestety, same znajdą cię najwyżej kłopoty :-)
            • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 12:36
              Na szczęście to nie ja muszę sobie tłumaczyć i wmawiać różne głupie rzeczy.:D
              Bye misiu.
              • three-gun-max Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 12:52
                Nie, skąd :-)) Zamiast tego wmawiasz wszystkim naokoło. Niestety - nie uwierzą :-))
    • moni.iza30 Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 16:27
      > a może źle stawiają poprzeczkę? może same, ambitne, mądre, wyjątkowe, piękne, a
      > le jednak niedoskonałe (bo doskonałych ludzi nie ma) szukają kogoś doskonalszeg
      > o, lepszego od siebie i w ogóle bez skaz?

      Być może. Ale wtedy spytajmy, jakie mężczyźni stawiają poprzeczki nam, kobietom, i czy stawiają je sobie.
      • kiciiaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.11.09, 19:40
        wiesz, napisałam w poście o dziewczynach stawiających zbyt wysoko poprzeczkę, bo list na który odpowiadałam, "szpetne dwudziestoletnie" mówił o kobietach.
        ale ja osobiście stoję na stanowisku, że problem dotyczy obu płci. są tak samo mężczyźni zachowujący się jak bohaterki listu i tak samo marzący o tym, aby kogoś mieć.
        to nie kwestia płci, ale przerostu ambicji i zbyt wysokich wymagań.

        ale ja akurat znam więcej facetów mniej wybrednych, niż kobiet przy doborze partnera.
    • ufffaa Szpetne dwudziestoletnie 19.11.09, 22:12
      Ojej, o dziewczynach z mojej generacji mowilo sie najwyzej, ze sa niebrzydkie,
      nieglupie, ciekawe itp. A tu od razu madre, piekne, wyjatkowe. My tez
      konczylysmy studia (wtedy tylko na panstwowych uczelniach), lubilysmy teatr,
      ksiazki, zeglowalysmy lub wspinalysmy sie na szczyty. Zadna z nas nie uwazala
      sie z tego powodu za kolejny cud swiata. Do kwestii meskiej podchodzilysmy
      chyba bardziej na luzie. Nie szukalysmy wyjatkowego, w dzisiejszym tego slowa
      znaczeniu, faceta. I nie uwazalysmy, ze nam sie nalezy, jako zaplata za, lub
      dodatek do dwoch fakultetow.
      • kiciiaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 19.11.09, 22:29
        o, to to to.
        mądre słowa :)
      • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 20.11.09, 15:07
        Wysokie poczucie własnej wartości jako wada. Fascynujące.:) Bo przecież dziewoja
        winna być skromna, żeby męża złapać.:)

        Niestety nie lubimy osób zadowolonych z siebie. Ba - złoszczą nas one,
        wydobywają kompleksy. Nie należy mówić o sobie w superlatywach, bo dla ludzi to
        = zarozumialstwo, a na pytanie jak leci odpowiadać "beznadziejnie". No i nie
        mieć (jedno z moich ulubionych sformułowań:) "zbyt wysokich wymagań" w stosunku
        do faceta, bo się faceta nie znajdzie. A jak wiadomo kobieta bez faceta jest
        nieszczęśliwa, a nawet jeśli mówi że nie jest, to i tak jest, bo niektórym się w
        główkach nie mieści, że może być inaczej.:)))

        > Ojej, o dziewczynach z mojej generacji mowilo sie najwyzej, ze sa niebrzydkie,
        > nieglupie, ciekawe itp. A tu od razu madre, piekne, wyjatkowe

        Co jest złego w uważaniu się za "mądrą", a nie "niegłupią"?
        • kiciiaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 20.11.09, 22:42
          czy kobieta, ktora, podobno mając wszystko, jednak marzy o facecie naprawdę jest szczęsliwa?

          naprawdę nie rozumiesz tego listu?
          on nie mówi o zrealizowanych i zadowolonych singielkach, dla których facet nie jest pępkiem świata. ten list mówi o dziewczynach, które uważają siebie (albo są uważane, bo odgrywają role) za wyjątkowe, piękne i ambitne, a które tak naprawdę chcą faceta.
          gdyby były szczęsliwe, wystarczałoby im to, co mają - nie wikłałyby się w nieudane związki i nie marzyły o byciu z kimś.

          i oczywiście, że głupotą jest mieć zbyt wysokie wymagania. trzeba mieć wymagania - ale dostosowane do realiów i do siebie, a nie marzyć o gwiazdce z nieba i potem się ualać, że się jej nie dostaje.
          bo, tak szczerze mówiąc, to niby co wyjątkowego jest w studiowaniu i posiadaniu swoich pasji? chyba trzeba trochę więcej, by się uważać za kogoś wyjątkowego, kto też na coś wyjątkowego zasługuje.
          • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 23.11.09, 19:17
            No widzisz, a mnie nie boli, że ktoś inny uważa się za kogoś wyjątkowego. Ba,
            nawet mnie to cieszy, bo meczy mnie patrzenie na zawistnych i zakompleksionych
            ludzi, których pełno. I nie przeszkadza mi, że jakieś dziewczyny podświadomie
            marzą o księciu z bajki, chociaż sie do tego nie przyznają. To ich sprawa, nie
            moja. A nawet wole je od takich, których życiowym celem jest złapanie chłopa.
        • ufffaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 21.11.09, 10:54
          Zgadzam sie z Toba. Wysokie poczucie wlasnej wartosci to zadna wada. Tak jak nie
          jest wada realistyczne spojzenie na sama siebie. Obserwuje jednak dewaluacje
          pojec. Madra, piekna, wspaniala sa to absolutne superlatywy. Uwazanie sie za
          osobe doskonala jest pulapka dla wielu. Dziala to na zasadzie:jestem doskonala,
          a wiec oczekuje podziwu, dla mnie tylko to, co najlepsze.
          Zgadzam sie tez z tym co napisalas o zwiazkach z mezczyznami. Naturalnie, zadna
          myslaca kobieta nie polaczy zycia z pierwszym lepszym tylko dla faktu bycia
          mezatka. Nalezy jednak odejsc od standartow i uzmyslowic samej sobie, co
          najbardziej ceni sie w mezczyznie. I wierz mi, nie zawsze musi byc to tzw.
          mezczyzna sukcesu. Mozna byc szczesliwa z czulym molem ksiazkowym, albo
          energicznym, dowcipnym typem sportowca, etc...
          Pozdrawiam
          • ufffaa Re: Szpetne dwudziestoletnie 21.11.09, 10:57
            Powyzsza odpowiedz jest skierowana do Gondry.
          • gondra Re: Szpetne dwudziestoletnie 23.11.09, 19:18
            > Nalezy jednak odejsc od standartow i uzmyslowic samej sobie, co
            > najbardziej ceni sie w mezczyznie. I wierz mi, nie zawsze musi byc to tzw.
            > mezczyzna sukcesu. Mozna byc szczesliwa z czulym molem ksiazkowym, albo
            > energicznym, dowcipnym typem sportowca, etc...

            Zgadzam sie z Tobą.:)
    • miss.mirabelka Re: Szpetne dwudziestoletnie 18.09.10, 20:35
      A może im brakuje po prostu życiowej mądrości? Są ludzie, którzy mają wiedzę książkowa, ale brak im zdolności do radzenia sobie z życiem. albo po prostu są mało sympatyczne? W codziennym życiu nie zawsze trzeba prowadzić naukowe dysputy, dobrze spędza się czas z osobą, która umie słuchać i rozmawiać o wszystkim, nie tylko o filozofii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka