dar61 02.06.10, 15:17 Pozwólmy się redaktorom utytłać w komercji? Po moim trupie! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dar61 Pozwólmy się redaktorom utytłać w komercji? 02.06.10, 16:02 Słuchajno, Redaktorko, autorko tej reklamówki. Czy nie można pisać uczciwych artykułów o alergii? Zamiast tego melanżu ogłoszeń czego wolno-nie wolno, co spalić, jakich leków zażyć, którą pierś ssać - może by wreszcie dojść do sedna? Kiedyż wreszcie uda się przeczytać/ napisać artykuł o medycznych sposobach odczulania? Post-factum zaistnienia alergii? Tej jedynej skutecznej metody na uniknięcie poalergicznych kłopotów? Ile lat to trwa, kiedy warto zacząć, że wiek rozpoczęcia kuracji [prócz niemowlęcych faz kształtowania się układy odpornościowego człowieka] nie ma większego znaczenia. Ile kosztuje taka kuracja. To są owe nierozpoznane przez żurnalistykę wysokoobcasową rejony - nuże, do dzieła! Zaczęła redaktorka z dużego pułapu, padło wreszcie to magiczne zadanie "Dajmy_Dzieciom_Się_Brudzić" [i dlaczego "trochę"??] - a potem na koniec ani słowa, że preparaty wstrzymujące wysięki z nosa nic nie dają, postępów choroby nie wstrzymają - a jedynie mogą spowodować martwice śluzówki i gigantyczne powikłania, już o sterydach jako takich nie wspominając. Jak sie rzekło "A" "na krótką metę... o skórze, to trzeba i "Z" - o krótkiej mecie preparatów wziewnych! Uczciwie to traktujący lekarze już w czasie prób skórnych ["prick tests"?? - po co ta terminologia anglosaska, pani redaktorko?!] powinni badanych przestrzec, że kierowanie samochodem po takich próbach może być kłopotliwe! Ci najlepsi dają nawet lek pozwalający odjechać swym samochodem po takim badaniu skórnym. Żaden z lekarzy wypisujących medykamenty przeciwkatarowe nie wpominał mi, że nie można leków sterydowych zażywać w nieskończoność. Ale każdy używał nazw "leki antyalergiczne". A to kłamstwo. Jeden z nich to nawet powiedział: "Ja już nie wiem, co dalej, nie znam się". I za to go dobrze oceniłem. Ale nie tych pulmonologów i alergologów, co emigrują z Polski. Dalej, pisze autorka tej reklamówki "uczulają". A co nie uczula, jeśli jest pierwszym kontaktem dla układu odpornościowego? Można by pomyśleć, że niejedzenie czegoś tam da nam święty spokój. No to kiedy się "brudzić" uodporniając, hę?! Kurze ścierać? Dywany/ zwierzaki/ pomidory/ truskawki etc. - won!? To jak mamy się na kurz [dokładniej: odchody roztoczy] itd. unieczulić? Nie brudząc się?! Ejże, pierwsze zdanie artykułu padło, motto, rzekłbym! "w zamian może się u nich rozwinąć uczulenie..." To jak - straszymy dalej, redaktorko? Ku celowi? Ku reklamom końcowym? Apage, że tak powiem! Na koniec - proszę nie mieszać przewlekłej obturacyjnej choroby płuc z astmą. To dwie różne sprawy. --- "...usunąć z domu dywany, wykładziny, kotary..." Oooo, lobby dekoratorów wnętrz też miało na autorkę naciski... Bo o lobbowaniu spa-ńskich wodoleczników już pisac nie warto, widać to wyraźnie po wzmiance o ogórecznikach i "słońcu i słonej morskiej". Odpowiedz Link Zgłoś