Dodaj do ulubionych

Złe słowa

15.12.10, 11:27
Zgadzam się, to fanaberie rozpieszczanej młodzieży. Sama też byłam niejednokrotnie wyzywana i wyszydzana czy to w szkole czy w domu, ale nigdy bym nie powiedziała (i nie czuję), że kiedykolwiek w życiu byłam ofiarą jakiejkolwiek przemocy. Takie stwierdzenie to po prostu nadużycie.
Obserwuj wątek
      • rydzyk_fizyk Re: Złe słowa 21.12.10, 00:08
        Dlatego dziś rodzice, którzy stale upokarzają dzieci, mają prawo wyjść z gabinetu psychologa, uznawszy, że zbyt mocno ingeruje w ich kompetencje.

        Trudno żeby nie mieli takiego prawa.
        Jeszcze psychologom nie przyznano prawa do zatrzymania czy stosowania aresztu :>
        • darr.darek Re: Złe słowa 21.12.10, 02:05
          rydzyk_fizyk napisał:
          > Trudno żeby nie mieli takiego prawa.
          > Jeszcze psychologom nie przyznano prawa do zatrzymania czy stosowania aresztu :

          Dla mnie jednak najbardziej charakterystyczny w tym, był lewicowy, pro-feministyczny bełkot ubrany w słowa samo-oskarżania się całego społeczeństwa. Cytuję:
          >Ojciec wobec problemu pozostał bezradny, bo polskie prawo zakłada wszechwładzę
          >rodziców oraz to, że nikt nie powinien wtrącać się w proces wychowania.

          Lewi głupcy nigdy nie mogą nazwać rzeczy po imieniu, czyli:
          "Ojciec wobec problemu pozostał bezradny, bo unijne lewodawstwo zakłada wszechwładzę
          ex-żon oraz to, że nikt nie powinien wtrącać się w proces wychowania stosowany przez feministyczną awangardę lewicy".

          Wicie, rozumiecie, towarzyszu. Obowiązująca ideologia nie pozwala.
          "Wimy, rozumimy".
          Pozostaje mi podziękować Bogu, że nie muszę "wychowywać" swoich dzieci z ... feministyczną awangardą.


    • bene_gesserit Re: Złe słowa 15.12.10, 12:09
      Dokuczanie dziecku bez użycia narzędzi wywołuje u niego wiele negatywnych przeżyć: lek, poczucie niesprawiedliwości i bezsensu, świadomość braku miłości rodzicielskiej i wiele innych konsekwencji, takich jak zaburzenia snu, przygnębienie, nerwice, zachowania agresywne, a nawet myśli i próby samobójcze. Ponadto krzyczenie na dzieci i poniżanie powoduje poważne konsekwencje w ich dorosłym życiu. Osoby takie nawet wiele lat później mają poczucie winy, niską samoocenę, a także zaburzone poczucie własnej tożsamości, silną potrzebę kontrolowania innych oraz są psychicznie uzależnione od swoich rodziców. Ofiary przemocy psychicznej cierpią na depresje, nerwice, izolują się od otoczenia bądź odstraszają je swoim perfekcjonizmem lub negatywnymi oczekiwaniami w stosunku do innych. Częstymi następstwami doznanej w dzieciństwie "moralnej udręki" są zachowania przestępcze jej ofiar, a także stosowania przez nie przemocy emocjonalnej w życiu dorosłym.

      Zrodlo

      I moze jeszcze to sobie przeczytaj.
      • mali_kali Re: Złe słowa 20.12.10, 17:56
        Ha, ha, ha! Jakie smieszne wypocinki! Bez zadnych weryfikowalnych danych. Bardzo obiektywne... hihihi!

        Niech psycholodzy/psychoterapeuci maja sie dobrze i zarabiaja duza kase! Za pisanie takich eseikow, ze pozal sie Boze.
        • bene_gesserit Re: Złe słowa 20.12.10, 18:45
          Ha ha, temat maltretowania dzieci istotnie jest przesmieszny! Mozna smiac sie do rozpuku, bo przeciez bachory musza znac mores, wiec nie tylko mozna, ale nawet trzeba na nie wrzeszczec! Im wiecej, tym lepiej - w rodzinie powinno chodzic wszystko jak w zegarku! Zimny emocjonalnie chow jest najlepszy! A te glupoty o naruszaniu granic to jakies smieszne wypocinki!
          • mali_kali Re: Złe słowa 20.12.10, 20:26
            Ja sie nie smieje z maltretowanych dzieci, lecz z eseiku. Pol-inteligentko... przepraszam. Cwierc-inteligentko! Nie mieszaj pojec. Ja sie smieje z artykuliku zalinkowanego przez Ciebie i z wielkich panow profesurow. Nie z dzieci.
            • tylko-pralka Re: Złe słowa 20.12.10, 21:19

              Pol-inteligentko... p
              > rzepraszam. Cwierc-inteligentko!
              Czy to w rodzinnym domu nauczono Cię tak się odnosić do ludzi w czasie dyskusji?
              Skąd wiesz gdzie Ty czy inni dorośli, którzy kiedyś zostali przez własnych rodziców wyzywani byliby dziś? Jeśli pomimo nieciekawego traktowania i tak "wyszli na ludzi" to wspaniale, na pewno nie obyło się to bez ciężkiej pracy z ich strony, ale gdyby nie ten bagaż z dzieciństwa czy nie byłoby im łatwiej? Czy myślisz, że zwracanie się do kogoś kto ma kilka lat per "k u r w o" na pewno nie ma wpływu na jej postrzeganie siebie w dorosłym życiu? Jeśli od najmłodszych lat kogoś się gnoi, to chyba oczywiste, że to MA WPŁYW i raczej nie pozytywny na człowieka. Co robisz kiedy teraz, gdy jesteś dorosła ktoś Cię zaczyna krytykować i wyzywać, strzelać fochy i szantażować emocjonalnie - przyjmujesz to jako coś normalnego, bo tak zostałaś wychowana, czy starasz się bronić przed tym, bo masz poczucie własnej wartości i nie pozwalasz ludziom się tak traktować? - Stosujesz to drugie podejście, czy może nie, bo przecież to "fanaberie".
    • babunia_wygodka Re: Złe słowa 15.12.10, 12:18
      "I dodaje, że gdyby w polskiej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie pozostał zapis o tym, że nie wolno używać przemocy psychicznej wobec dzieci, oznaczałoby to dla wielu terapeutów i pracowników szczebla społecznego mocniejszy argument, którego mogliby użyć, pracując z rodzinami. - Nikt nikomu za to nie zabrałby dziecka, ale miałby prawo powiedzieć: 'Hola! Masz problem z umiejętnościami wychowawczymi!'."

      Tak, akurat. A najlepsze że w tym samym numerze piszą o żonie Honeckera, która wprowadziła odbieranie dzieci po uważaniu instytucji.
      • minkat Re: Złe słowa 15.12.10, 12:44
        Nie porownuj DDR jakimkolwiek normalnym krajem.

        Margot Honecker jest wyjatkowym scierwem i z luboscia niszczyla ludziom zycie. Nie tylko dzieciom.

        A dzieci w DDR zabierano rodzicom z roznych powodow, rowniez za niepawomyslnosc. Odbieranie dzieci rodzicom, ktorzy je bili, molestowali etc bylo duzo mniej wazne od wsadzenia do poprawczakow wszystkich niepokornych,
    • mamaoli21 Złe słowa 15.12.10, 14:47
      Przeraża mnie jak wielu ludzi tak bezmyślnie krzywdzi swoje dzieci i jak wiele dzieci wchodzi w dorosłe życie pokaleczonych emocjonalnie przez głupotę tych, którzy powinni kochać i chronić. Dzieci na świat się nie proszą, my je tu sprowadzamy i naszym obowiązkem (chciałoby się powiedzieć "psim obowiązkiem") jest je kochać, szanować i traktować jak człowieka, tylko tyle i aż tyle. Dla mnie jest to miara odpowiedzialności i dojrzałości dorosłego człowieka. Sama mam dzieci i nie wyobrażam sobie, że mogłabym je tak poniewierać. Jak mogłabym na starość oczekiwać szacunku i opieki? Na szacunek, również dziecka, trzeba sobie zasłużyć i nauczyć tego szacunku. Gdybym miała taką matkę jak opisana Anka, nie chciałabym jej znać i na pewno nie interesowałoby mnie co sie z nią dzieje na starość. Po prostu. Na szczęście moi rodzice byli normalni. Dlatego sama nie wiem czy jej decyzja bardziej mnie dziwi czy wzbudza mój szacunek, że jednak potrafiła się nią zająć mimo, że matka dalej ją krzywdzi.
      Przeraża mnie również ignoranctwo niektórych internautów, piszących frazesy w stylu "też mnie wyzywano i jest OK, jakoś żyję". Zupełny brak refleksji i głębszego spojrzenia na problem. Kompletna płycizna emocjonalna i umysłowa.
      • panpaniscus Re: Złe słowa 15.12.10, 17:28
        Wiesz co jest najgorsze? Jak byś miała taką matkę, jak Anka, to byś ją kochała. Bo nie miałabyś innej. To jest dla mnie najbardziej przerażające, dzieci są na swoich rodziców skazane - i kochają ich i idealizują.
        Nie wyzywałabym od "kompletnej płycizny emocjonalnej i umysłowej" osób, które nie zauważają przemocy psychicznej, bo same padły jej ofiarą. One długo nad tym pracowały, by chronić swoją psychikę, przed świadomością, że rodzice je krzywdzą. Dostrzeżenie tego, że zostały skrzywdzone byloby dla nich bardzo bolesne.
        • thequeenbee Re: Złe słowa 16.12.10, 12:21
          Zgadzm się z Tobą, ja też idealizuje i umiejszam zło jakie wyrządziła mi moja Matka. Zawsze było tak, że w konfrontacji brakowało argumentów a to co wydawało się złem, nagle znajdywało usprawiedliwienie.
      • thequeenbee Re: Złe słowa 16.12.10, 12:17
        O to ja się nasłuchałam od własnej matki, że to mój szacunek do niej jest moim "psim obowiązkiem" :( Nie tylko to - obelgi, wyśmiewanie itd, później już nie tylko mnie ale i mojego męża. Mniejsza z tym, słowa bolą chyba bardziej i ciężko udowodnić takie psychiczne dręczenie bo dziecko dręczone nie powie nikomu nic złego na swoich rodziców. Ja do dziś ryczę po nocach z bezsilności, czuje się oszukana i rozżalona. A gdybym miała zadzwonić albo spotkać się z Mamą to bym chyba umarła. Boję się jej strasznie...
        • bene_gesserit Re: Złe słowa 16.12.10, 16:10
          Mozesz to przepracowac na terapii.
          Tym bardziej, ze widac, ze jestes w odpowiednim do tego momencie - z roznych spraw zdajesz sobie sprawe, noi umiesz to zwerbalizowac. To dosc bolesna podroz, ale imho warto - taka potluczona przeszlosc wisi jak kamien u szyi.
          • thequeenbee Re: Złe słowa 17.12.10, 15:50
            Właśnie do tych wszystkich wniosków doszłam dzięki terapii, bo nigdy sama przed sobą bym się do tego wszystkiego nie przyznała, a o zwerbalizowaniu to już wogóle nie było mowy. Dziś umiem o tym mówić coraz łatwiej. Jednak czuję, że jestem gdzieś po środku jeszcze - jedną nogą w przeszłości a jedną w teraźniejszości. Na pewno bardzo wiele się już zmieniło, oj dużo. Ale poczucie winy wisi mi jeszcze u szyi jak ten kamień.
            • bene_gesserit Re: Złe słowa 17.12.10, 20:33
              E, to jestem w takim razie spokojna o ciebie :)
              Jakbym mogla ci cos radzic: gdybys kiedys miala okazje, rzuc okiem na te ksiazke:
              Szantaz emocjonalny
              (w ksiegarniach niedostepna, ale jest np na chomiku)
              Trzymaj sie. :)
    • smetek_pstry Re: Złe słowa 15.12.10, 20:24
      To zależy od skali. Jeśli raz rodzic się zdenerwuje i nazwie dziecko "kretynem" to na pewno nie jest przemoc. Tu chodzi o systematyczne robienie krzywdy, a nie pojedyńcze wypadki.
      A z tym kawałkiem z Niebieską Linią, to byłaby sceptyczna. Nie zawsze dzieci prawdę mówią i są niegrzeczne.
      Bo jeśli ktoś ma same jedynki i rodzic da mu szlaban albo pokrzyczy, to już jest to już jest przemoc ? Ma po głowie głaskać ? Rodzice też są ludźmi i mogą się zdenerwować.
      Są w szkole wypadki, gdzie jedno biję drugie. Nauczyciel nakrzyczy, a następnego dnia matka agresora przyjdzie z pyskiem - Co pan mojego aniołka krzywdzisz ?
      • thequeenbee Re: Złe słowa 16.12.10, 12:26
        smetek_pstry napisała:
        > Bo jeśli ktoś ma same jedynki i rodzic da mu szlaban albo pokrzyczy, to już jes
        > t to już jest przemoc ? Ma po głowie głaskać ? Rodzice też są ludźmi i mogą się
        > zdenerwować.
        >
        Wydaje mi się, że dziecko dręczone jest na tyle zastraszone że ono nawet przed sobą się nie przyzna, że rodzice robią mu krzywdę. Ja na pewno nie miałabym (jako dziecko) odwagi żeby komuś powiedzieć coś. Ja dopiero roku temu wyrzuciłam z siebie wszystko na ten temat do mojej chrzestnej, a mam 28 lat.

        • asiazlasu Re: Złe słowa 16.12.10, 12:54
          Oooo skad ja znam ten "psi obowiazek" ! Cos mi sie wydaje ze glupota jest przekazywana z pokolenia na pokolenie (jestem duzo starsza od Ciebie). Twoje zycie jest przed Toba, z przeszlosci trzeba zapamietac jedno : ze nie ma obowiazku kochac ludzi ktorzy robia nam krzywde, nawet jesli sa to rodzice. Bo jeszcze do tego pewnie czujesz sie winna ? Nie nalezy.
          • thequeenbee Re: Złe słowa 16.12.10, 13:54
            Poczucie winy jest ogromne. No bo jak to taka córka co to się Matce sprzeciwia i się do niej nie odzywa (w drugą stronę to nie działa). Ciągle mi się wydaje że przecież mogłam inaczej coś zrobić, inaczej coś powiedzieć, nie bać się, że w końcu przecież to nic takiego itd. No właśnie najtrudniej jest to zrozumieć, że "nie ma obowiazku kochac ludzi ktorzy robia nam krzywde, nawet jesli sa to rodzice." Niby oczywiste - jakby z boku na to popatrzeć, ba - ja o tym wiem. Jednak mimo to, poczucie winy i to że nie należy jego mieć to są dla mnie dwa sprzeczne uczucia. I albo jest dobrze albo jest źle. I tak w kółko.
        • bene_gesserit Re: Złe słowa 16.12.10, 16:15
          Dziecko jest tak skonstruowane, ze MUSI kochac swoich rodzicow. Obojetnie od tego, jacy oni są i co mu robią. Wiec kiedy robia mu krzywdę, a ono czuje strach, agresje, chec odwetu, ucieczki czy nienawisc, to jest tymi uczuciami przerazone i je wypiera - chowa je i odcina sie od nich. Co nie oznacza, ze one znikają. Na pozor taki czlowiek prowadzi normalne zycie, ale wiele energii musi spozytkowac na to, zeby nadal sie od tych uczuc odcinac. To jak mieszkac w pieknym domu z ogrodkiem, w piwnicach ktorego sa uwiezione pokrzywdzone maluchy, ktorych placz czasem slychac. Kiedy taki dreczony czlowiek dorasta, moze sie tymi emocjami zaopiekowac.
          • znudzona_japonistka Re: Złe słowa 17.12.10, 00:39
            "Dziecko jest tak skonstruowane, ze MUSI kochac swoich rodzicow."
            Bynajmniej. Co najwyżej, można to komuś wmówić, ale takie działanie to już pranie mózgu. ;)
            Człowiek jest tak skonstruowany, że ma rozum i niekiedy nawet potrafi wyciągnąć prosty wniosek: jeżeli ktoś mnie męczy, to nie zasługuje na miłość.
            Ja tam swojej mamy ani nie kocham, ani nie nienawidzę, więc jednak nie jest tak jak piszesz, Bene.
                  • asiazlasu Re: Złe słowa 17.12.10, 15:15
                    niemowle czlowieka jest najwiekszym wczesniakiem sposrod wszystkich ssakow. Nikt sobie nie zadaje pytania dlaczego 18 lat jest wiekiem pelnoletnosci ?
                    No bo zwyczajnie przedtem Human jest niedokonczony w rozwoju. I umyslowo rowniez.
                    Psychika dziecka jest wrazliwa i niekompletna. Nie pozwala mu sie bronic przed atakim a zadane rany rosna razem z nim. Osoby ktore maja byc jego obroncami, protektorami staja sie katami. I z czym w zycie isc w takim przypadku ...?
                  • lost-in-time Re: Złe słowa 21.12.10, 01:34
                    Racja, dzieci nie mają wyboru. Mój ojciec był sqrwysynem i nie miałam wyboru - nie mogłam go kochać i nigdy nie kochałam. Nie czuję się też winna z tego powodu, a kiedy ktoś próbuje mnie umoralniać, że przecież to mój tata i nie powinnam np. źle o nim mówić, albo że powinnam zapalić mu znicz 1 listopada, to mu odpowiadam, że nigdy nie miałam taty.

                    Nie wiem, skąd się w ludziach bierze to przekonanie, że facetów trzeba kochać i szanować za to, że kiedyś skutecznie użyli przyrodzenia. Też mi wyczyn.
            • berta-live Re: Złe słowa 21.12.10, 00:17
              >> "Dziecko jest tak skonstruowane, ze MUSI kochac swoich rodzicow."
              > Bynajmniej. Co najwyżej, można to komuś wmówić, ale takie działanie to już pran
              > ie mózgu. ;)

              Nie dlatego MUSI, że ktoś mu każe tylko MUSI bo tak mu instynkt samozachowawczy nakazuje. Pytanie tylko czy to jest miłość, czy jakieś patologiczne przywiązanie, lęk separacyjny czy coś w tym stylu.

              Zauważ, że dzieci, podobnie jak i młode wszystkich zwierząt, zostały stworzone do życia w dżungli a nie w cywilizowanym świecie. Czyli tam, gdzie nie ma żadnej alternatywy do instytucji rodzicielstwa i jeszcze wszystko czyha na młode. I taki rodzic, choćby i najgorszy jest lepszy niż jego brak. I jak dziecko uniesie się honorem i wypnie na niego to jest to równoznaczne ze śmiercią. Jak nie głodową to coś go zeżre. Dlatego matka natura musiała go wyposażyć w jakiś mechanizm, który za wszelką cenę będzie go trzymał w łapach rodziców. Bo nawet jak rodzic to sadysta, pedofil, czy bandyta, to zawsze jest chociaż ten ułamek procenta szans, że uda się przy nim jakoś dotrwać do dorosłości. Bo jak ucieknie to szansa wynosi 0%.

              A żeby nie dochodziło to patologii, to rodziców wyposażyła w instynkt rodzicielski, który nakazuje opiekować się młodymi i powstrzymuje przed ich krzywdzeniem. I ten instynkt u homo sapiensa coś mocno szwankuje.
      • berta-live Re: Złe słowa 21.12.10, 00:42
        Problem w tym, że dzieci naprawdę niegrzeczne nie są dziećmi maltretowanymi. I to wcale nie dlatego, że są bezstresowo wychowywane, tylko dlatego, że mają silną psychikę i należą do gatunku tzw samodzielnych i zaradnych życiowo. One mają niski poziom lęku, nikogo i niczego się nie boją i żeby się paliło i waliło, to i tak postawią na swoim. I z jednej strony tą swoją przebojową postawą wzbudzają nawet u rodziców jakiś respekt, który je chroni przed nadmierną przemocą a z drugiej strony bardzo szybko wprowadzają tych rodziców w coś w rodzaju stanu wyuczonej bezradności. Czyli rodzic szybko uczy się, że szkoda jego nerwów bo Jaś i tak zrobi co zechce. A z trzeciej strony nie są dziećmi wymagającymi jakiejś kurateli bo same sobie świetnie radzą, więc rodzice nie mają zbytniej motywacji, żeby je kontrolować na każdym kroku. A po czwarte najczęściej są to osoby, którym jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi, więc nawet nie notują tego, że ktoś je zwyzywał czy skrytykował. Żyją na zasadzie huc se ta huc. I one mają złe oceny, wagarują, szlajają się po nocach, wcześnie zaczynają poznawać seks drugs and rock'n'roll, itp. Jednym słowem robią wszystko, żeby jednak być represjonowane, tylko się nie dają. Prawdziwy młodociany bandzior, który jest koszmarem nauczycieli, rodziców i kolegów w życiu na taką linię nie zadzwoni. Bo nawet jak się od czasu do czasu ojciec na niego wkurzy i mu przyleje kablem od żelazka i powie, że żałuje że go spłodził, to on nawet się tym nie przejmie.

        Natomiast osoby, które dzwonią na niebieskie linie, skarżą się, że rodzice im dają szlaban, wrzeszczą na nie, krytykują, wyzywają, zmuszają do zbierania dobrych ocen itp, to dzieci słabe psychicznie. Takie, które nie potrafiły wypracować sobie pozycji w stadzie i uniezależnić emocjonalnie od rodziców. I teraz wszystko co zrobią obraca się przeciwko nim. Rodzice widząc w nich kogoś na kogo mogą bezkarnie wsiąść, wsiadają. Coś jak zadziobywanie najsłabszego pisklęcia w miocie. I one faktycznie za byle co są karane, one mają stawiane wysokie poprzeczki, one są uważane za te najgorsze bo śmiały się sprzeciwić czy odpyskować. I ta niebieska linia jest dla nich ostatnią deską ratunku.
      • ikropka.blrg Re: Złe słowa 01.01.11, 20:45
        Nie zawsze dzieci pr
        > awdę mówią i są niegrzeczne.
        prawda, ale nie wyobrażam sobie co miałby na celu anonimowy telefon na niebieską linię z kłamstwem. przecież, zdaje się, to jest linia z poradami psychologów, nie policja. poza tym, stygmat prześladowanego dziecka jest tak poważny, że mało kto wymyśliłby sobie coś takiego dla rozrywki,czy ze złośliwości. to nie to samo, co szkolna bójka.
        wiem, co mówię. od lat walczę z wyrytymi we mnie słowami matki, że zawsze za mało się staram, zachowuję jak gó...ara, nie dojdę do niczego i będę miała ciężkie życie, bo jestem zbyt głupia na inne, ona jest biedna, bo ma taką córkę, co jest wiecznym ciężarem. to zbyt hardcore'owe żeby sobie to wymyślić.
      • asiazlasu Re: Złe słowa 16.12.10, 11:15
        od lat szokuje mnie sposob traktowania psychicznych potrzeb dziecka w Polsce. XiX wiek sie klania. Psy traktowane sa lepiej (bo uzyteczne). Cala reszta nazywana jest krotko i zwiezle histeria i wymyslaniem. Niesamowite.
    • cora_komtura Re: Złe słowa 16.12.10, 13:08
      Nie ma Pani pojęcia, jak ja Pani zazdroszczę tego, że nie potrafi sobie Pani nawet wyobrazić, jak wygląda przemoc psychiczna. Nie wszyscy mieli to szczęście....
    • robert6_666666 Re: Złe słowa 16.12.10, 15:11
      jak od dziecka bylas traktowana jak szmata to nic dziwnego ze nie widzisz w tym nic nienaturalnego... gorzej ze wlasne dzieci tez tak bedziesz traktowac (lub juz traktujesz) - i wyrosna nastepne szmaty
    • lena575 Re: Złe słowa 16.12.10, 20:04
      To, że dzieci się przezywają i próbują poniżać, to normalne, robią to co wynieśli z domów - czasem świadomie czasem nie. To, że dorosły człowiek poniża swoje dziecko nie jest normalne.
      Moim zdaniem w szkole należy uczyć dzieci godności i odróżniania złych i dobrych zachowań - to własnie edukacyjna rola szkoły. Jeśli dziecko w domu nie ma "normalności" i jeszcze powieli to szkoła, to on nigdy i nigdzie nie nauuczy się szanania swojej i cudzej godnosci. Będzie albo pomiatany albo pomiatający. Bez względu na poziom wykształcenia.
    • white_lake Złe słowa 17.12.10, 13:08
      Wszystko święta prawda. To JEST problem. Dziecko w Polsce to ciągle nie jest człowiek, bywa albo maskotką i jest zagłaskiwanie, zaćwierkiwane, ubezwłasnowolniane (daj, mamunia źlobi śwojemu śkalbowi), albo jest traktowane jak jakiś złośliwy stwór, którego trzeba okiełznać, złamać, podporządkować sobie.
      Zero szacunku, dostrzegania czy prób zrozumienia uczuć dziecka, rozmowy jak równy z równym. Oczywiście są świadomi rodzice, coraz więcej, ale przeważająca, dziedziczona od pokoleń postawa jest właśnie taka: siedź cicho, szanuj rodziców, dobrze się ucz i bądź wdzięczny za wszystko. A jakimi środkami to jest osiągane, o to mniejsza.
      Też jestem ofiarą takiego ojca, "pedagogda" zresztą. Efekt? Katastrofalnie niskie poczucie własnej wartości i samookaleczanie, obgryzanie skórek i paznokci w mocno dorosłym wieku.
      • utleniony Re: Złe słowa 20.12.10, 17:02
        Jestem takim własnie zagłaskanym i podporządkowanym dzieckiem. Przynajmniej tak byłem wychowywany. Dopiero niedawno dzięki terapii uświadomiłem sobie, że przez całe moje dorastanie próbowałem odnaleźć akceptację u moich rodziców. To było dla mnie szokujące odkrycie, bo odkąd pamiętam nieustannie między mną a mamą (tatą w mniejszym stopniu, bo nieangażował się w proces wychowawczy) wybuchały konflikty i kłótnie i przez tak wiele lat byłem przekonany, że to ja je wywoływałem. Że byłem złym, niegrzecznym dzieckiem, które nie szanuje rodziców.
        Tymczasem dzisiaj wiem, że "szacunek dla rodziców" w myśleniu mojej mamy miał oznaczać całkowite podporządkowanie. Dla niej brakiem szacunku była nie tylko każda występująca między nami różnica zdań, każda moja inicjatywa, która nie wynikała z jej polecenia.
        Zależało jej, żebym jak najlepiej się uczył. Zatem przynosiłem świadectwa ze średnią 5,8, ale wtedy słyszałem, że w nastepnej klasie nie pójdzie już tak dobrze, albo że to słaba szkoła, albo że dlaczego z matematyki tylko czwórka.
        W liceum poszedłem na olimpiadę przedmiotową. Przez rok przygotowań słyszałem od mojej mamy tylko tyle, że przez to zawalę oceny w szkole. Nie zawaliłem. Uczyłem się, pracowałem i wygrałem ogólnopolską olimpiadę. Moja podświadomośc liczyła chyba wtedy na to, że jesli osiągnę wielki sukces, mama okaże uznanie, że poczuję się akceptowany. Oczywiście tak się nie stało. Miałem wrażenie, że moje zwycięstwo stało się dla niej problemem.
        Dla mnie również się nim stało. Poszedłem na wymarzone studia do nowego miasta i nowych ludzi. Jednak nie potrafiłem się w tym wszystkim odnaleźć. Próbowałem znowu osiągać wielkie sukcesy, ale podświadomie chyba juz czułem, że to na marne. Do tego przyplątała się jeszcze powazna choroba przewlekła i tak pojawiła się depresja, z której od półtorej roku próbuję pozbierać. Od roku nie studiuję.
        Mimo to wydaje mi się dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek, że wszystko będzie dobrze. Mam wrażenie, że terapia rzeczywiście jest dobrym sposobem na wyniesione z dzieciństwa poczucie winy i brak akceptacji dla samego siebie. Należy wreszcie głośno mówić o tym, że rodzice nie są właścicielami dzieci. Warto natomiast, żeby byli towarzyszami ich życia, okazywali im wsparcie, które również czasami oznacza zabronienie im czegoś.

        Sam dzisiaj nie wiem, co czuję do moich rodziców. Z tatą rozumiem się dobrze jak nigdy wcześniej. Chyba po latach zauważył, że w domu mieszka ktoś, kto może być dla niego nie tylko problemem, ale kimś bliskim. Moje relacje z mamą nie są dobre. Czuję do niej coś, co mieści się gdzieś między miłością, żalem i nienawiścią. Dziękuję osobom, które napisały o tym, że nie musimy kochać osób, które nas krzywdzą. Chciałbym dzisiaj mieć podobne odczucia, ale być może to kwestia dalszej pracy.

        Pozdrawiam Was serdecznie, damy radę! ;)
    • sceptyklodz They fuck you up, your mum and dad 20.12.10, 17:36
      They fuck you up, your mum and dad.
      They may not mean to, but they do.
      They fill you with the faults they had
      And add some extra, just for you.

      But they were fucked up in their turn
      By fools in old-style hats and coats,
      Who half the time were soppy-stern
      And half at one another's throats.

      Man hands on misery to man.
      It deepens like a coastal shelf.
      Get out as early as you can,
      And don't have any kids yourself.
    • mali_kali Wlasciwy sens artykulu 20.12.10, 18:08
      Tak naprawde w tym artykule dazy sie do jednego i widac to wyraznie w podsumowaniu. POLITYKA. Wprowadzajac ustawe i ustawowa robote dla psychologow. Strasznie ich duzo sie produkuje ostatnio, wiec musza gdziec pracowac.

      Postraszymy okrutnymi rodzicami, przemoca psychiczna, etc. I jak to zalatwimy? Nic sie nie bojcie - panstwowi urzednicy tym sie zajma. Wezma zlych rodzicow za morde i odbiora im dzieci. Artykul podal jako problem, ze biedni urzednicy nie moga sie wtracac do rodziny, co oczywiscie nie jest prawda. Im raczej chodzi o jeszcze wieksza wladze nad rodzina. Wieksza wladza, wiecej kontroli, wiecej pracy i kasiorki dla pol-inteligentow po ;) "wymagajacych" ;) studiach humanistycznych.

      Wywolaj strach, a nastepnie kradnij. Stara maksyma:
      "Cry havoc and let slip the dogs of war" - W. Shakespeare
      • o_retyy Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 20.12.10, 18:25
        Opisali jakieś z palca wyssane dwa przypadki plus dorzucili do kompletu wynurzenia pana psychologa, i tak stworzyli tekst, z którego jasno wynika, że rodzina w gruncie rzeczy to zło, patologia,, przemoc i w ogóle chora instytucja, która niszczy dzieci, natomiast państwo i urzędasy to najlepsi wychowawcy i opiekunowie. Takim pijarem załatwia się ustawy, urzędnicy mają podstawy, a wzruszone społeczeństwo odda swoje kolejne prawa na tacy.
          • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 20.12.10, 20:30
            Wynikami referendum do przystapienia do UE zmanipulowala. Michnik otwarcie powiedzial, ze mial nagranie dotyczace Lwa Rywina w czerwcu, ale czekal z ujawnieniem do grudnia, zeby nie wplynac na wyniki referendum. To sa zeznania Adama Michnika, pod przysiega, przed komisja sejmowa. Potrafisz temu zaprzeczyc?
              • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 20.12.10, 21:48
                > A to jest watek o lub czasopismach? Ojej, to w takim razie mi sie cos po
                > mylilo.

                Nie. To jest odpowiedz na to, ze gazeta z nakladem 300 tys. nie moze manipulowac. Otoz manipulowala. Historie znasz, jak widze, i nie zaprzeczasz, ze potrafi manipulowac.

                No to teraz sie wycofaj grzecznie z glupotek pisanych dwa posty wyzej. Dziekuje.
                    • lena575 Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 00:05
                      Myślę,że niektórzy wprowadzają w takie dyskusje politykę i jej podziały i każdy problem o którym pisze GW (choćby to były WO) do tego sprowadzają.
                      Czasem po prostu problem i ch nie dotyczy, mają zbyt mała wyobraźnie by to dostrzec, zero empatii by się powstrzymać, za to trochę poglądów politycznych i jak im nic nie pasuje do tego czeo nie przeżyli, nie rozumieją i nie czują to uznają z wystarczające pole do politycznych pyskówek. Może to być mobbing, przemoc domowa, wykorzystywanie seksualne przez księży.
                      • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 10:31
                        > Myślę,że niektórzy wprowadzają w takie dyskusje politykę i jej podziały i każdy
                        > problem o którym pisze GW (choćby to były WO) do tego sprowadzają.

                        Ale przeczytalas ten artykul? Kto sie wypowiadal w tym artykule? Pani polityk Magdalena Sroda. Pani poslanka PO.

                        Jaka jest konluzja koncowa arytkulu? Ustawa. Ja to napisalem? Ja chce wprowadzac polityke? A moze jednak pora przyznac, ze Wysokie Obcasy takze potrafia byc rozpolitykowane? To nie wszyscy w okolo sa winni, lecz same WO, ktore pisza o polityce i zamieniaja temat przemocy domowej na pichcenie ustawy.
                    • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 10:01
                      Sadze, ze to w duzej mierze dzieki obecnosci takich osob jak bene, ktore dominuja wybrane przez siebie fora (wystarczy, zebys uruchomila wyszukiwarke i zobaczysz, ze ona postuje zawodowo) i kazdego dyskutanta, ktory mysli inaczej niz one "flamuja". Innymi slowy pisza, ze nic nie wiesz na ten temat, a one sa ekspertami. Wysmiewaja sie z wypowiedzi innych i nazywaja ich "gowniarzami". Generalnie naduzywaja argumentow "ad personam". Jest kilka takich osob i nie dotyczy to tylko bene. Mysla, ze sa lepsze od innych, a tymczasem nalogowo chodza na terapie i placza cichutko wieczorami. Ot i caly sekret.
                  • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 09:51
                    > Chcesz powiedzieć,że traktowanie dzieci jak własność i wpisana we wszelkie pols
                    > kie prawo "władza rodzicielska" jest wyimaginowanym problemem ?

                    Czy ja cos na ten temat napisalem?

                    Przeczytaj jeszcze raz, co juz napisalem, to bedzie wiedzial(a) o czym sie wypowiadam. Nie kazdy mysli w taki sam sposob jak Ty. Dlatego wlasnie warto czytac wypowiedzi innych osob.
                    • lena575 Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 23:27
                      No właśnie przeczytałam. I uważam,ze piszesz kłamstwa Ani Środa, ani PO, ani Michnik nie powiedział,że upublicznił ofertę korupcji z powodu o którym piszesz.
                      Jeśli próbujesz karmic nas tu jakimiś włąanym "przemysleniami" jako "faktami" i manipulować to po prostu jesteś kłamcą. W ogóle nie odnosisz się do problemu poza stwierdzeniem,ze go kiedyś nie było. Co jest kłamstwem. Dla mnie twoje wypowiedzi to żenada.
                • bene_gesserit Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 02:39
                  Po pierwsze, watek 'chore i pozbawione sensu teorie spiskowe' to nie to forum.
                  Po drugie - fajnie, ze nakrecasz biznes GW i Agorze, siedlisku zla i spisku, podwyzszajac im klikalnosc.
                  Po trzecie - twoje wypowiedzi w tym watku sa wyjatkowo agresywne i chamskie, wiec dyskusji nie bedzie - wrzucam cie dozywotnio do kill-file'a. Jestes strata czasu.
                  • mali_kali Re: Gazetka znów chce załatwić jakąś ustawę... 21.12.10, 10:06
                    1. To tylko Twoja opinia, ze dotyczy teorii spiskowych. Nie jestes krolowa tego forum i Twoje opinie nie sa wiazace.

                    2. Nie podwyzszam klikalnosci, bo nikt tutaj nie wchodzi, zeby czytac wypowiedzi slynnego na caly swiat mali_kali.

                    3. Moje wypowiedzi sa agresywne i chamskie? Spojrz w lusterko!

                    Kill-file'a? Hahahaha! Bene_gesserit ma kill-file'a na forum GW! Hahahahaha!
          • lena575 Re: Wlasciwy sens artykulu 20.12.10, 23:51
            W Polsce nie istniało znęcanie się nad rodziną, bo wzywana "władza" uważała to - zgdonie z istaniejącym prawem i zwyczajami za "sprawy rodzinne". Była taka samą włądzą nad obywatelem jak znęcająca się głowa rodziny nad rodziną.
            W Rumunii nie istniała śmiertelność wśród niemowląt. Dziecko rejestrowano gdy skończyło rok życia.
            To są takie statystyki "demokracji socjalistycznej", która tym różni się od normalnej .... znamy to ...
            • mali_kali Re: Wlasciwy sens artykulu 21.12.10, 10:20
              W ten sposob mowiac, to bedzie w stanie udowodnic, ze polowa spoleczenstwa to homoseksualisci. Bo zgodnie z istniejacymi prawami i obyczajami... Bo wladza nie toleruje homoseksualistow..., etc., etc. W taki sposob mozesz udowodnic kazda teze.

              Tymczasem statystyki sa nieublagane. Przestepczosc wsrod nieletnich systematycznie rosnie. Ilosc rozowodow rosnie. Samotnych matek coraz wiecej. Dzieci zupelnie oderwane od wartosci ich rodzicow.

              Tak wlasnie dziala inzynieria spoleczna. Tak wlasnie pracuja psychologowie. Eksperymenty spoleczne. Ale oni chcieli dobrze... i im nie wyszlo.
              • lena575 Re: Wlasciwy sens artykulu 21.12.10, 23:36
                mali_kali napisał:

                > W ten sposob mowiac, to bedzie w stanie udowodnic, ze polowa spoleczenstwa to h
                > omoseksualisci. Bo zgodnie z istniejacymi prawami i obyczajami... Bo wladza nie
                > toleruje homoseksualistow..., etc., etc. W taki sposob mozesz udowodnic kazda
                > teze.
                >
                > Tymczasem statystyki sa nieublagane. Przestepczosc wsrod nieletnich systematycz
                > nie rosnie. Ilosc rozowodow rosnie. Samotnych matek coraz wiecej. Dzieci zupeln
                > ie oderwane od wartosci ich rodzicow.
                >
                > Tak wlasnie dziala inzynieria spoleczna. Tak wlasnie pracuja psychologowie. Eks
                > perymenty spoleczne. Ale oni chcieli dobrze... i im nie wyszlo.
                >
                Jasne, odkąd prawa człowieka coś znaczą wzrasta jego pozycja, odpowedzialność i ... samotność.
                Dziś kobiety już nie muszą (a jednak często znoszą) złego traktowania w rodzinie i często za nic mają sobie takie "wartości rodzinne". Tak samo i dzieci powinny mieć kochających rodziców bez względu na to,czy rodzonych przy przybranych. Nie interesują mnie wartości oparte na przymusie i tzw. tradycji. Każdy ma prawo do osobistego szczęscia bez względu na to do czego prawo ma - w swoim mniemaniu - jego rodzic.
          • nett1980 Re: Wlasciwy sens artykulu 20.12.10, 23:58
            > Dokladnie tak. Nie istniala. Wystarczy poczytac sobie statystyki dotyczace prze
            > mocy i przestepstw wsrod mlodziezy. Dziekuje za brawa. Dziekuje.

            Sa granice, ktorych przekaraczac w wojnie POPISOWEJ nie wolno, co ty pierniczysz politruku forumowy? Ja i maz pochodzimy z rodzin, w ktorych przemoc wobec slabych ciagnie sie chyba od wiekow, dopiero nam sie udalo ten zaklety krag przerwac, nie masz pojecia ile to wymaga energii i samoswiadomosci.
            • mali_kali Re: Wlasciwy sens artykulu 21.12.10, 10:22
              To ja napisalem o ustawie? Czy o polityce napisala Gazeta W.? To ja cytowalem poslow i politykow takich jak Magdalena Sroda????? Ja?????

              Gazeta zrobila z tego temat polityczny. Pretensje do nich.
    • lumita Re: Złe słowa 20.12.10, 19:13
      A jakby wyzywano cie w pracy, to tez nie byloby to przemoca? Widze ze nie wyroslas jeszcze z dziecinnej naiwnosci, ze niby tatus i mamusia zawsze chca dobrze, tylko czasami im nie wychodzi. Dzieki ignorancji ludzi jak ty tyle jest przemocy w wychowaniu dzieci.
    • suzanax Re: Złe słowa 20.12.10, 19:39
      Masz "skrzywioną" psychę w sposób, który nie pozwala Ci dostrzegać krzywdy w przemocy psychicznej. Ja byłam wyszydzana, wyzywana w domu, bito mnie, kopano ale się stawiałam do ostatniej chwili. I sądzę, że na moje życie miało wpływ to iż tak mnie traktowano. Zdaję sobie jednak sprawę z tego i staram się sobie z tym radzić. Nie potrafię jednak wybaczyć tego co zrobiono z moim dzieciństwem.Gdyby było normalne, dziś być może żyłoby mi się znacznie lepiej-byłabym kimś innym, miałabym większe, lepsze szanse na rozwój itp.
    • pochodnia_nerona Złe słowa 20.12.10, 20:25
      To prawda, że złe słowa potrafią zrobić dziecku krzywdę, czasem większą, niż samo bicie. Nawet, gdy się słyszy od matki "tylko" tyle, że jest się brzydkim, ma się szerokie usta, kartoflowaty nos, to potem, choćby ukochany wodził maślanymi oczami i obsypywał komplementami na temat cudownej urody, człowiek zastanawia się, "jak takie zero jak ja, takie brzydactwo, mogło się komuś spodobać". A mamusia mówi potem, po latach: to tak, żebyś w dumę nie wpadła i w samozachwyt. Jaaaasne. Pamiętam również inne "miłe" słowa, kontrolę tam, gdzie nie powinno jej być, a brak jej tam, gdzie być powinna. Ciągłe poczucie zagrożenia. Zerową wartość własną. Choć myślę, że i tak jest to spowodowane tym, że ona sama miała zbyt surowego ojca - mojego dziadka. To się przenosi. Pamiętajcie o tym, mamy.
    • loppe Re: Złe słowa 20.12.10, 20:52
      Język to podstawa. Systematycznie zły język to znęcanie się nad słabszym - dzieckiem. Marlon Brando jak wspomina w swojej świetnej autobiografii po raz pierwszy skonforontował takiego właśnie toksycznego ojca dopiero po 30. Literatura nt. toksycznych rodziców jest przebogata w Ameryce, np. Narcistic Parents, Toxic Parents oraz Self-Absorbed Parents............
      • loppe Dzieci potrzebują miłości 20.12.10, 20:57
        W ogóle ludzie potrzebują miłości, lecz dzieci szczególnie mocno. I teraz - zdarzają się rodzice którzy nie są zdolni już nie tylko do bezwarunkowej miłości, ale nawet do warunkowej miłości - czyli, możesz być fajnym dzieciakiem a ta stara k...czy stary k...i tak cię zgnoi. I to jest istota problemu, dramatu, tragedii nawet.
      • elazurek75 Re: Złe słowa 20.12.10, 21:34
        Pochodzę z takiego domu. To nie są historie wyssane z palca. W czasie terapii grupowej słyszałam takie opowieści od których normalnemu człowiekowi sie włosy jeżą na głowie. Jakie straszne rzeczy potrafia rodzice robić własnym dzieciom, jacy potrafią być bezmyślni i okrutni. To nie są wymyślone hstorie, tak niektórzy wychowują dzieci. Sama do tej pory nie potarfię się otrząsnąć z przeszłości, ale dzięki roku terapii indywidualnej i grupowej zaczynam sobie normalnie układać życie. Mam 35 lat, a w dalszym ciągu mam koszmary i ogromne poczucie bezsilności w stosunku do własnego życia. Chciałabym zapomnieć o wszystkim, co było, ale sie niestety nie da. Tak sobie myśla jakim cudem nikt nie zauważył, ze dzieje sie coś niedobrego, a wyraźnie odstawałam od reszty dzieci (dlatego też często takie dzieci są wyszydzane przez rówieśników, bo są zaniedbane, zastraszone, mają niskie umiejetności społeczne, bo nikt ich nie nauczył co to znaczy miłość i zaufanie, czesto brudne czy ubrane w szmaty po kimś). Żałuję, że nikt sie nie wtrącił i nie powiedział mi, ze życie wygląda inaczej, że to nie jest norma, ze nie pomógł. Ktoś, kto żył w "normalnej" rodzinie nie jest w stanie zrozumieć co to znaczy mieć patologiczny dom. Z takiego domu sie nie wyrasta- to jest jak ciężka waliza, którą się dzwiga przez całę życie, a w niej same złe wspomnienia i koszmary. To nie są pojedyńcze wyzwiska, to jest codzienne poniżanie, wyzywanie i niedowierzanie własnemu dziecku, codzienne podważanie kompetencji dziecka, codzienna obojętność rodzica (czesto sami doświadczyli tego samego w domu i nie potrafia kochać). Ostatnio w pracy rozmawialiśmy o tym jak wyglądało nasze dzieciństwo, nie odzywałam się, bo co miałam powiedzieć, że ojciec wyzyzwał swoje dzieci od bękartów, że wykorzystywał mnie, że matka wyzywała mnie od niemot pie...nych i innych przyjemnych wyzwisk, że miałam jedną bluzke na cały rok.
        Więc niezmiernie wk..wia mnie takie bagatelizowanie sprawy i sprowadzanie wszystkiego do tego, że to jest wymysł państwa. To nie jest wymysł, to jest rzeczywistość części małych dzieci.
        • anna_s Re: Złe słowa 20.12.10, 23:51
          Co do "jednej bluzki na rok": miałam dwadzieścia parę lat, pracowałam zarabiałam na siebie, nie mieszkałam już z rodzicami, wpadałam w odwiedziny. Pewnego dnia odwiedziłam swoją babcię, przy pożegnaniu sakramentalne pytanie czy wracam prosto do domu. Nie, mówię wesoło, bo cieszyłam się z góry na tę przyjemność, wpadnę jeszcze do sklepu, chcę obejrzeć jedną sukienkę, która mi się podoba. Odpowiedź: "A po co ci sukienka, przecież w zeszłym roku kupowałaś" :-)

          Dobrze się śmiać, jak człowiek sobie już uświadomi, co go spotkało. Do dzisiaj się zbieram rodzinnej "miłości", bez terapii, bo psychologowie gładko mnie dobili pytaniami : "ale czemu ty się w ogóle przejmujesz rodziną?" "to fanaberie rozpieszczonej jedynaczki", itp., itd.

          Pozdrawiam Cię,
          • bene_gesserit Re: Złe słowa 21.12.10, 02:43
            > się zbieram rodzinnej "miłości", bez terapii, bo psychologowie gładko mnie dob
            > ili pytaniami : "ale czemu ty się w ogóle przejmujesz rodziną?" "to fanaberie r
            > ozpieszczonej jedynaczki", itp., itd.

            To nie byli psychologowie.
            Znajdz prawdziwych terapeutow - są. Powodzenia.
      • takisobienik Re: Złe słowa 21.12.10, 11:55
        klarak napisała:

        > Byłam półdzikim dzieciakiem, które zazdrościło koleżance - to się komuś już rodzaje do imentu pomyliły!

        Klarak, a ty przypadkiem nie byłaś (końcówka -aś, czyli gramatycznie r.żeński) kiedyś dzieckiem (r. nijaki), a może nawet dzieciakiem (r. męski)?
        :)
    • berta-live Złe słowa 20.12.10, 21:17
      Ja to zawsze powtarzam, że wystarczyłaby ustawa nakazująca, nawet nie dobieranie ale ograniczanie praw rodzicielskich wszystkim osobom z jakimikolwiek odchyleniami psychicznymi. I tak jak są sprawdzani pod tym kątem kandydaci na rodziców adopcyjnych tak powinno się sprawdzać i rodziców biologicznych. Dzieci powinny być też poddawane okresowym badaniom psychologicznym, które na bieżąco będą monitorować ich rozwój emocjonalny, stan zdrowia psychicznego itp. Analogicznie jak są poddawane okresowym badaniom lekarskim. Też pozwoliłoby to wyłapać osoby potrzebujące pomocy i będące ofiarami przemocy.

      Całkiem zdrowy człowiek nie stosuje wobec nikogo przemocy. A zwłaszcza wobec własnego dziecka. Nawet zwierzęta 'wiedzą', że młode jest święte i nietykalne, żeby nie wiadomo co zrobiło. Natomiast jak się okazuje, że mimo prawidłowych warunków w domu dziecko sprawia jakieś realne problemy, bo też się tak może zdarzyć, to zdrowy rodzic szuka fachowej pomocy a nie rozwiązuje tych problemów za pomocą bicia, wrzasków, wyzwisk czy jakichkolwiek form represji.
      • krociech Zgadzam się 20.12.10, 21:37
        I piszę to jako ofiara przemocy psychicznej ojca furiata-psychopaty udającego porządnego człowieka i matki-nieleczonej schizofreniczki (jak się okazało po 30 latach). Masz 100% racji niezależnie od tego, co ktoś za chwilę napisze o "wtrącaniu się urzędasów" i "szukaniu roboty dla humanistów".
    • mangosz Złe słowa 20.12.10, 21:19
      Wszyscy zastanawiają się nad tym dlaczego rodzice nie panują nad sobą, czy potrafią wychowywać swoje dzieci, że są złymi rodzicami. Ja chciałbym trochę wyprzedzić te pytania. Być może nie trzebaby było ich zadawać albo rodziców oskarżać.
      Dlaczego panuje w naszym społeczeństwie, że wszyscy "muszą" mieć dzieci? Dlaczego Kościół, rząd, rodzice, teściowie, rodzina, ciotki itp itd. pytają, nie wymuszają na młodych ludziach decyzję o posiadaniu dzieci. Później, gdy Ci sobie nie radzą z zarabianiem na tą rodzinę, problemami w przedszolem, szkołą, chorobami dzieci, ograniczeniem w pracy, robieniu kariery-przyszłości również rodziny, a czasami w konsekwencji z wychowaniem dzieci to wszyscy, ktorzy "ubrali" młodych rodziców w dzieci, wymądrzają się jacy oni są źli, niedojrzali. A najlepiej ograniczyć takim rodzicom prawa ustawą! A jak tylko puszczą im nerwy i przyłożą dziciakowi to najlepiej posadzić ich w więzieniu i odebrać prawa rodzicielskie !


      ....A przecież ci młodzi ludzie mogli sobie żyć spokojnie i podjąć własną decyzję, gdy przyjdzie na to czas lub zdecydować, że nie chcą mieć dzieci.

      Nie wszycy muszą i nie wszyscy powinni mieć DZIECI !!!!!!!!!!!!!!

      Ale im więcej giertychów z becikowymi na start i mądralów kościelnych i rządowych piep***cych o przyroście naturalnym itp. tym jakość przejdzie w ilość. Co ciekawe najwięcej na temat dzieci mają do powiedzenia życiowi single, którzy myślą tylko o sobie - księża :)
    • jagger2009 Re: Złe słowa 20.12.10, 22:08
      no to cos jest z toba nie w porzadku bo wyzwiska lub wyszydzanie jest wlasnie przemoca obojetnie czy to dziecka czy dooslej osoby al ew Polsce chyba nie ma zadnej ochrony dla tego rodzaju ofiar, skoro pijany facet obije zone lub dzieci i albo zostanie zatrzymany na izbie wytrzezwien i po wytrzezwieniu wypouszczony gdziewraca do domu i dalej obija zoen ze dzwonila na gline, daleko Polsce z prawami ochrony czlowieka (dziecko to tez czlowiek) brakuje w odniesieniu do innych krajow cywilizowanych
      A TY SKOR UWAZASZ ZE TO FANABERIE TO CHYBA ROBISZ TO SAMO DO BLISKICH
    • kolbet Złe słowa 21.12.10, 00:12
      Artykuł sygnalizuje problem, ale nie wyciągałbym jednoznacznych wniosków.

      Faktem jest, ze w Polsce na skutek przede wszystkim Komunizmu i Kościoła mamy obecnie źle uformowana większą część społeczeństwa i trudno oczekiwać nagłej zmiany. Bo "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Wzory zachowania wynosi się najczęściej z domu.
      Proszę mnie źle nie zrozumieć - To społeczeństwo ma też dobre strony.
      Ja jestem z pokolenia wychowywanego kablem od żelazka lub maszynki elektrycznej.
      Moi "starzy" lali mnie na zmiane, więc mogę powiedzieć, że wiem o czym jest ten tekst.
      Kluczem dla mnie było opuszczenie domu i studia, ale tego moi Rodzice nie zrozumieją nigdy. I ja od nich tego już nie oczekuję. I widzę przyglądając się innym, że można było to rozegrać inaczej.
      Nie ma jednoznacznej granicy, ile przemocy tworzy charakter dziecka, motywuje je, a od którego momentu niszczy. Każdy jest indywidualny.
      Jak ktoś mówi, że tekst jest o sprawie której nie ma, to tylko znaczy, że tego nie zauważa, a to coś innego.
      Ja uważam, że dobrze że ten troche niezgrabny tekst powstał, bo trzeba o tym mówić. Żle uformowanych w dziecinstwie dorosłych jest dużo i jeśli ten tekst popchnął kogoś w kierunku samorozwoju, albo pokazał mu, że nie jest jedynym z takimi problemami, to już coś.
      • bene_gesserit Re: Złe słowa 21.12.10, 02:48
        > Faktem jest, ze w Polsce na skutek przede wszystkim Komunizmu i Kościoła mamy o
        > becnie źle uformowana większą część społeczeństwa

        Kosciol upadl? Gdzie i kiedy?
        I co - juz, po 20 latach wieksza czesc spoleczenstwa sie zle uformowala? Jak to technicznie mozliwe?

        > Nie ma jednoznacznej granicy, ile przemocy tworzy charakter dziecka, motywuje j
        > e, a od którego momentu niszczy. Każdy jest indywidualny.

        Kazda przemoc niszczy. Owszem - niektorzy moga sie znieczulic, ale to nie jest sila, tylko odciecie sie od emocji, za ktore sie potem bardzo duzo placi - w zyciu emocjonalnym i zdrowiu.

        > Jak ktoś mówi, że tekst jest o sprawie której nie ma, to tylko znaczy, że tego
        > nie zauważa, a to coś innego.
        > Ja uważam, że dobrze że ten troche niezgrabny tekst powstał, bo trzeba o tym mó
        > wić. Żle uformowanych w dziecinstwie dorosłych jest dużo i jeśli ten tekst popc
        > hnął kogoś w kierunku samorozwoju, albo pokazał mu, że nie jest jedynym z takim
        > i problemami, to już coś.

        To prawda.
        Jednak najbolesniejsze swiadectwo potrzeby tekstow na ten temat jest tu w watku - w wypowiedziach osob, ktorym problem wydaje sie wymyslony, sztuczny i polityczny. Wg ktorych 'bachory kłamią' wiec 'bajki o raniacych slowach' to 'jakies bzdury'. Do nich przede wzyszystkim powinny dotrzec te swiadectwa.
    • coppermind Złe słowa 21.12.10, 07:38
      w przyrodzie matki zagryzają niechciane/nieudane/nadliczbowe dzieci.

      U ludzi rolą ojca jest pilnować, żeby żadne dziecko nie zostało zagryzione przez
      zwierzęcy instynkt matki.
      W artykule bardzo nietrafnie dobrano ojca jako źródło agresji, gdyż w realnym
      życiu to 99,9% agresji pochodzi od matek. No ale autorką jest samica, która musi
      fałszować rzeczywistość, bo inaczej by się okazało, że matka polka to jednak
      nie anioł tylko zwierzę znęcające się nad niechcianymi dziećmi.
      • asiazlasu Re: Złe słowa 21.12.10, 09:49
        niestety tak nie jest bo ilosc gatunkow gdzie male sa zabijane przez samcow i samica musi je przed nim chronic jest duza.
        Wiec ta teoria sie nie trzyma.
        • coppermind Re: Złe słowa 21.12.10, 21:49
          u części gatunków zabija samiec, ale na polecenie samicy - i w nagrodę dostaje doopy.

          To samice decydują które dzieci z miotu mają zginąć, a czyje zęby gryzą
          jest już bez znaczenia.
          • berta-live Re: Złe słowa 22.12.10, 00:39
            > To samice decydują które dzieci z miotu mają zginąć, a czyje zęby gryzą
            > jest już bez znaczenia.

            Chyba jednak nie. Samce zagryzają młode samce, żeby pozbyć się przyszłej konkurencji. A u niektórych gatunków zabijają cały miot, który pochodzi od innego samca. To w sytuacji kiedy stado dostaje nowego samca alfa. A samice średnio skutecznie bronią młodych, bo takie zachowania mają miejsce wśród zwierząt, gdzie jest duży dymorfizm płciowy.

            I jak ktoś by się chciał doszukiwać jakiś analogii w ludzkich zachowaniach to konkubenci często w analogiczny sposób próbują pozbyć się dzieci konkubiny z poprzednich związków. Zadziwiająco dużo jest tego typu przypadków.
            • coppermind Re: Złe słowa 27.12.10, 03:07
              chyba jednak tak.

              konkubina ma w oczach nowego konkubenta niską wartość jako samica z dzieckiem i
              dlatego sama zagryza młode z poprzedniego miotu albo namawia do tego (pozwala)
              nowego konkubenta.

              nie ważne czyje zęby zagryzają - ważne czyj instynkt podejmuje decyzję.
              W przyrodzie nie ma przypadku zagryzania przez samców w walce o samice.
              Walka o samice to wielki teatr dla samicy i żaden kolo grający w tym teatrze nie
              ponosi większych kosztów.

              Prawdziwe mordowanie zaczyna się zawsze w głowach samic, bo one tylko tak
              potrafią realizować swoją strategię reprodukcyjną.

              samce decydują kogo pokryć a samice kogo zagryźć.

      • berta-live Re: Złe słowa 22.12.10, 00:57
        Teoretycznie można by i w ten sposób na to popatrzeć. W South Park był odcinek, w którym tą całą medialną nagonkę na Britney Spears wytłumaczono tym, że odkąd ludzkość powstała to zawsze składano ofiary z młodych dziewczyn. A, że teraz jesteśmy cywilizowani, to już dokonuje się żadnych rytualnych mordów, teraz w cywilizowany sposób sprawia się, że ofiara popełni samobójstwo. I oczywiście przez analogię można też stwierdzić, że dzisiaj jesteśmy cywilizowani, więc nie zrzucamy niechcianych dzieci ze skał, dzisiaj doprowadzamy je do samobójstwa. Zwłaszcza, że dziwnym trafem ofiarami przemocy najczęściej padają jednostki słabe, może nie tyle fizycznie co psychicznie.

        Tylko, że to trochę słabe wyjaśnienie. Ludzkość od dawna dysponuje innymi metodami nieposiadania niechcianych dzieci. Mamy antykoncepcję, aborcję i adopcję. Mamy też wszelakie możliwości leczenia chorych, z czego ludzie nagminnie korzystają i wydają fortuny na leczenie swoich dzieci.

        A agresja wobec potomstwa bierze się najczęściej z braku umiejętności opiekowania się nim i z tego, że sprawca sam zazwyczaj był swojego czasu ofiarą. U naczelnych instynkt macierzyński musi być wzmocniony nabytymi umiejętnościami. Wychowane przez ludzi i mieszkające w zoo najczęściej nie podejmują opieki nad potomstwem. Makaki, które nie miały matek i były wychowane przez druciane stelaże z butelkami, do których nie mogły się przytulić ani zwrócić w razie niebezpieczeństwa i które dodatkowo jeszcze miały kolce, jak same zostawały matkami to wykazywały dużą agresję w stosunku do młodych, z zachowaniami kanibalistycznymi łącznie. I ja bym raczej w tych przykładach szukała przyczyn przemocy w rodzinie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka