Dodaj do ulubionych

Ucałowania dla dr. Märtensa

20.01.11, 15:33
Niestety artykul nie podaje, ze produkcja wiekszosci wyrobow zostala przeniesiona do Chin. Legendarna jakosc DM jest juz historia. Kiedys mozna w jednej parze chodzic 10 lat i predzej sie znudzily niz rozpadly. Pod koniec lat 90 kupilem sandaly, ktore po jakichs 7 latach wyrzucilem bo jus nie moglem na nie patrzec, ale caly czas byly zdatne do chodzenia. W 2008 kupilem w Stanach pare ze strony DM i niestety juz sa dawno w smieciach - podeszwa nie wytrzymala. Olbrzymia szkoda, bo to smierc legendy.
Obserwuj wątek
    • asiazlasu Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 21.01.11, 14:03
      i owszem, artykul podaje wiadomosc o calkowitym przeniesieniu produkcji do Chin. Szkoda. znow badziewie nas zaleje...
      • jednorazowy3 Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 28.03.11, 20:43
        Do Chin? Moje martensy, kupione w USA, są chyba z bangladeszu (ale na pewno nie z Chin) i wygodne wcale nie są.
    • abere8 Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 21.01.11, 23:20
      Mam te same doświadczenia. Jedna para martensów jest u mnie w szafie od jakichś dziesięciu lat, drugą kupiłam kilka lat temu, już z tych tajwańskich i po 2-3 miesiącach podeszwa się... odkleiła! Te żółte nitki są na nich już tylko dla ozdoby, a podeszwy są przyklejane!!! Olbrzymie rozczarowanie.

      Co lepsze, ceny są nadal wysokie. Tu, gdzie mieszkam, para chińskich martensów kosztuje koło $320, a w sklepie mają jeden model, który jeszcze jest produkowany w Anglii i on kosztuje $450... Nie, dziękuję.
      • zyta2003 Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 26.01.11, 15:34
        Rzeczywiscie dramat z tym chinskim, czy innym badziewiem. Wspolczuje tego strasznego pecha. Chodzenie 10 lat w tym samym obuwiu? A moze trzymanie je w gablocie? Hm...
        Mysle, ze ani chinskie, ani angielskie martensy nie sa warte kilkuset dolarow. Warty jest ich umiejetny marketing wsrod odpowiedniego "targetu".
        • lililimarlene Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 30.01.11, 12:03
          Niestety zmiana miejsca produkcji strasznie butom zaszkodziła. W sumie w przeciągu ostatnich 12 lat miałam 5 par. Pierwsze granatowe poszły w odstawkę jak po 7 latach chodzenia od jesieni do wiosny zrobiły im się dziury na zgięciach, ale to głównie spowodowane było soleniem chodników. Druga para już produkowana w Chinach nie przetrwała roku bo zrobiły się dziury w tym samym miejscu a w reklamacji napisano, że "trzewiki turystyczne mają prawo się zniszczyć w taki sposób", trzewiki turystyczne za 400zł! Kolejne 2 pary kupowałam już na allegro czyhając na okazję i w ten sposób dopadłam po ok. 60 zł za parę niesprzedane magazynowe sztuki srebrnych i fioletowych Made in England, które służą mi dzielnie do tej pory. A z tych nowych typów mam jeszcze sprowadzony tej jesieni ze stanów model Darcie Viva, która mimo, że produkowana w Wietnamie na razie sprawuję się bardzo dobrze.
          W mojej rodzinie jeszcze moja mama i siostra są fankami, niestety w Mary Jane siostry podeszwa ostatnio się złamała. Co jest skandalem, szczególnie, że te moje pierwsze martensy mam do tej pory, dziury pozaklejane jakimś specjalnym klejem i jak jadę na żagle to je biorę ze sobą, bo jakby się utopiły to nie będzie mi szkoda.
    • viking001 Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 30.01.11, 15:45
      Oryginalne Martensy sa wciaz produkowane w Anglii pod nazwa Solovair, w tych samych fabrykach i przy pomocy tej samej technologii co dawne Martensy:
      en.wikipedia.org/wiki/Solovair
    • mr_doom Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 30.01.11, 16:33
      martensy nadal sa produkowane w gb. sa odpowiednio drozsze ok 20-30 funtow ale ja mam swoje juz dwa lata i wygladaja jak w dniu zakupu. moja rada nie warto oszczedzac.
    • alfalfa Re: Ucałowania dla dr. Märtensa 31.01.11, 00:09
      W pierwszych po ponad 4latach starły mi się podeszwy o połowę a skóra zrobiła się matowa, nieźle ostały się boki i tył. W drugich po 3latach pękła podeszwa. W trzecich po niecałych 2latach skróra zboku z nitkami odkleiła się od podeszwy. Już zacząłem wątpić ale skoro piszecie, że jeszcze są made in england to poszukam...
      A.
    • lopose.crime [...] 17.03.11, 10:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • robespiere666 Dr martens - syf 28.03.11, 18:54
      Jak jeden z userów napisał powyżej, faktycznie, dziś Martensy to dziadostwo. Niegdyś naprawdę mocne buty, dziś specjalnie są tak robione, by się rozpaść po góra 2 latach. W punkowym toku życia, właściwie po roku są do wyrzucenia.

      Druga sprawa, to przeniesienie ich produkcji do Chin - państwa totalitarnego, które okupuje i niszczy Tybet, morduje Ujgurów, gdzie dzieci pracują jak dorośli, a dorośli w zatrważających warunkach. Noszenie dziś Martensów to nie żaden bunt, tylko obrzydliwy koniunkturalizm i konformizm.

      Jak się chce rebelianckie buty, to proszę - szyte ręcznie przez punków z Krakowa - cockney.pl/
      A dla osób nie chcących na sobie nosić trupów zwierząt - www.vegetarian-shoes.co.uk/
      Nawet nieskórzane ramoneski mają.

      • jednorazowy3 Re: Dr martens - syf 28.03.11, 20:54
        Globalny kapitalizm zniszczył niestety wiele solidnych kiedyś marek. Coraz mniej ludzi może sobie teraz pozwolić na produkty wysokiej jakości bo są one bardzo drogie i coraz słabiej dostępne.
    • cafe_justysia Ucałowania dla dr. Märtensa 31.03.11, 12:22
      Noszę już swoje martensiaki prawie 5 lat,zapłaciłam chyba z 50 funtów,poza zagięciami w paru miejscach są naprawdę solidne(muszę sprawdzić gdzie były wyprodukowane)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka