magdalaena1977
25.01.11, 23:37
"Nie wystarczy zachęcać kobiety, aby szły do polityki, pracowały. Nie wystarczą kwoty. Musimy dać im na to czas. Odciążyć. Zmienić reguły gry w rodzicielstwo. Zmusić państwo, aby przestało spychać na babcie to, co winne jest matkom. Zaprosić - a może lekko popchnąć? - mężczyzn do sfery prywatnej, opiekuńczej, domowej. Wciąż słyszę, że to kwestia indywidualnych wyborów, hierarchii wartości, że Polacy są po prostu konserwatywni. Ja jednak myślę, że ludzie wybierają to, co im się wydaje sensowne i opłacalne. "
A ja uważam, że to jest kwestia interesów. Bo sytuacja w której kobieta rezygnuje z części pracy zawodowej / bardziej zajmuje się dziećmi, wykonuje więcej wspólnych obowiązków jest ... no cóż korzystna dla jej męża. Znacznie więcej mężczyzn będzie dążyło do takiego modelu rodziny niż było gotowych do wykonywania konkretnych obowiązków "domowych".
I dlatego silne wyemancypowane kobiety czasami mają niełatwy wybór - mogą zgodzić się na ten nieidealny model rodziny, na mężczyznę, który nie chce sprzątać i gotować, nie zrezygnuje ze swojej kariery. Może liczą że po ślubie / z czasem się zmieni.
Albo mogą zostać same - bez miłości i dzieci albo z przelotnym seksem i samotnym macierzyństwem - zależnie od tego, jakie ktoś wyznaje zasady moralne.