Dodaj do ulubionych

Konkubinat jest poza terminologią

18.04.11, 21:04
Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • mporo Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:12
      Bo niestety w takim zaściankowym państwie mieszkamy, zaścianek zaściankiem pogania ...
    • 0ffka Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:17
      Celibat też ;(
    • leszekk_k Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:25

      Ha ha, to nie Francja, gdzie zwiazki partnerskie sa norma,

      to Polska to Azja,
      im dalej od zachodniej granicy tym gorzej
    • es_zet_pe Re: Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:42
      Odnoszę wrażenie że szanowna autorka chciałaby mieć ciastko i zjeść ciastko jednocześnie.
    • leszekk_k Re: Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:50
      a co ma wspolnego związek partnerski z homoseksualizmem ????

      wiadomo, ze inny jest punkt widzenia mieszkańca duzego miasta, a jakiegoś Kazia
      z koziej wolki !!

      więc człowieku z koziej wolki - nie pisz pierdół tutaj
    • mm0427 Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 21:50
      W 100 % podzielam zdanie autorki
    • ubiquitousghost88 Dobrze wpisałaś. Pannom wszystko wolno. 18.04.11, 22:09
      Jak ci mamusia, albo ojczulek (you may interprete as you wish) powiedzieli, że po bzykaniu nie będziesz panną, to ich problem, nie tfuj!
      Dopiero jak wyjdziesz za mąż przestaniesz być panną i wtedy... hulaj dusza!
    • aaron_agorenstein Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 18.04.11, 22:16
      W sensie prawnym to kobieta, która dotąd nigdy nie zawarła związku małżeńskiego i to do tej pani całkowicie pasuje. To, czy chce ona dodatkowo nazywać się "partnerką", "narzeczoną", "konkubiną", czy może nawet "pysiem swojego misia", to już jej prywatna sprawa i powinna się raczej cieszyć, że przeprowadzający spis nie wpierniczają się w jej życie. Ale ludziom trudno dogodzić.
      • altavitae Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 19.04.11, 03:05
        aaron_agorenstein napisał:

        > W sensie prawnym to kobieta, która dotąd nigdy nie zawarła związku małżeńskiego
        > i to do tej pani całkowicie pasuje. To, czy chce ona dodatkowo nazywać się "pa
        > rtnerką", "narzeczoną", "konkubiną", czy może nawet "pysiem swojego misia", to
        > już jej prywatna sprawa i powinna się raczej cieszyć, że przeprowadzający spis
        > nie wpierniczają się w jej życie. Ale ludziom trudno dogodzić.
        _____________________________________________________________________________
        I w tym nie masz racji..i to totalnie.
        Bo sytuacja jest nienormalna kiedy znaczaca liczba ludzi zyje w zwiazkach nieformalnych(??!), ktore to zwiazki sa PRAWNIE uznawana forma spoleczna w innych krajach rozwinietych wraz z okreslonymi przez prawo rodzinne przywilejami .
        Ja zylam w takim zwiazku przez wiele lat..i rzadowe dokumenty wszelkiego rodzaju ZAWIERALY opcje " common-law"
        • maura4 Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 19.04.11, 08:10
          Była szansa zbadania w spisie ile par żyje w związkach nieformalnych, ale chyba państwo nie chce tego wiedzieć.
          • aaron_agorenstein Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 19.04.11, 12:56
            Po pierwsze tego zbadać się nie da, bo opiera się to na ludzkim "uważaniu". NAJPIERW trzeba by wprowadzić prawne usankcjonowanie związków jakiegoś innego typu, a dopiero POTEM można o nie pytać.

            Po drugie, równie dobrze można pytać, ile osób uważa się za single, za single ale czasowe, za "wiecznych narzeczonych", za "prawie małżeństwo". Można sobie tu wymyślić dziesiątki odpowiedzi, a i tak komuś się nie dogodzi. Czyli pytanie otwarte, i każdy wpisuje co chce? Ale co się wtedy "zbada", skoro nie wiadomo, co ludzie przez te pojęcia rozumieją?
            • hajmen6 Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 19.04.11, 19:56
              Ale narodowość to sobie dowolną wpisać.
          • sid-the-sloth Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 24.04.11, 16:18
            > Była szansa zbadania w spisie ile par żyje w związkach nieformalnych, ale chyba
            > państwo nie chce tego wiedzieć.

            I to jest celna uwaga, mnie też to dziwi.
        • joseph.007 Re: Opcja "panna" jest w tym wypadku prawdziwa 23.04.11, 20:17
          altavitae napisała:

          > Bo sytuacja jest nienormalna kiedy znaczaca liczba ludzi zyje w zwiazkach nief
          > ormalnych(??!), ktore to zwiazki sa PRAWNIE uznawana forma spoleczna w innych k
          > rajach rozwinietych wraz z okreslonymi przez prawo rodzinne przywilejami .
          > Ja zylam w takim zwiazku przez wiele lat..i rzadowe dokumenty wszelkiego rodzaj
          > u ZAWIERALY opcje " common-law"

          Pardon, ale logicznie rzecz biorąc to jakaś bzdura. Skoro jakiś wniosek jest nieformalny, to niejako z definicji nie może być uznany prawnie, czyli (to synonim) sformalizowany. Rozumiem, że można chcieć wprowadzenia jakiejś dodatkowej kategorii małżeństw "lekkiego typu", które dawałyby mniej praw, ale za to nakładałyby i mniej obowiązków niż "normalne" małżeństwa. Ale przecież nie będą to już związki nieformalne...
    • aekielski Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 22:26
      Spis powszechny ma za zadanie przedstawić społeczeństwo w miarę bogate,szczęśliwe,w drodze do raju. W poprzednim spisie było pytanie o źródło utrzymania. Mąż i żona bezrobotni bez prawa do zasiłku. Przeprowadzający spis zapytał wobec tego czy mają zasiłek na dzieci i wpisał jako źródło utrzymania: żyją z zasiłku. Tak to tworzy się fikcję, na której potem buduje się politykę.
    • yago1234 Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 22:33
      A jak juz będzie Pani umierać to co wtedy ? Jak trogwa to do Boga ?
      • altavitae Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 03:06
        Co to ma wspolnego z tematem???
      • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 08:14
        Stary, ty przestań tak bać się tej śmierci. Dla ciebie to będzie najpiękniejszy moment w życiu, do którego przecież przygotowujesz się całe zycie. Dopiero po śmierci rozpoczniesz właściwe, cudowne życie. O innych się nie martw.
    • same.zalety Konkubinat jest poza terminologią 18.04.11, 22:45
      też mnie trochę zaskoczyło to pytanie, nie wiedziałam co wpisać. niby panna zgodnie z litera prawa, ale to trochę nieprawda, bo partnerka od prawie 10 lat.

      i uważam że takie pytanie to nie ingerowanie w moje życie (jakby reszta spisu nie była), po prostu wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego. moze jakby rządzący zobaczyli ile jest konkubinatów to by pomyśleli nad tymi związkami partnerskimi.

      i odwołanie do związków homoseksualnych ma sens. autorka jest partnerką z wyboru, oni z przymusu. widać empatyczna kobieta, skoro myśli o innych.

      nie rozumiem niektórych komentarzy na tym forum, po co ta pogarda.
      • aaron_agorenstein "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 18.04.11, 22:59
        Ależ oddaje! Natomiast może nie oddaje jakichś stanów emocjonalnych, potrzeby podkreślenia, że nie jest się samą itp. Ale znowu inna kobieta być może chciałaby właśnie podkreślić, że ona jest singielką, i nigdy w życiu... A z kolei jeszcze inna, że ona jest singielką, ale tymczasowo, do zrobienia doktoratu. No i jak tu ludziom dogodzić? Zrobić otwarte pytanie, żeby każdy podawał taki opis swojego "stanu faktycznego", jaki go satysfakcjonuje? A może od razu załączał nowelkę o swoim życiu?
        • altavitae Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 19.04.11, 03:13
          aaron_agorenstein napisał:

          > Ależ oddaje! Natomiast może nie oddaje jakichś stanów emocjonalnych, potrzeby p
          > odkreślenia, że nie jest się samą itp. Ale znowu inna kobieta być może chciałab
          > y właśnie podkreślić, że ona jest singielką, i nigdy w życiu... A z kolei jeszc
          > ze inna, że ona jest singielką, ale tymczasowo, do zrobienia doktoratu. No i ja
          > k tu ludziom dogodzić? Zrobić otwarte pytanie, żeby każdy podawał taki opis swo
          > jego "stanu faktycznego", jaki go satysfakcjonuje? A może od razu załączał nowe
          > lkę o swoim życiu?
          ___________________________________________________________________________
          Kolejna bzdura i belkot.
          Takie typowo zasciankowe, polskie spojrzenie na rzeczywistosc.
          We wszelkich dokumentach, spisach, surveyach..sa kategorie jak nastepuje..
          -male
          - female
          - married
          - unmarried-
          - widow
          - widower
          - common -law
          To oddaje dokladnie status kazdej doroslej osoby bo sa ADEKWATNE opcje DO WYBORU.
          • aaron_agorenstein Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 19.04.11, 13:03
            altavitae napisała:

            > Kolejna bzdura i belkot.
            > Takie typowo zasciankowe, polskie spojrzenie na rzeczywistosc.

            Żadna z Ciebie nowoczesna osoba, tylko zwykłe chamidło, któremu brakuje argumentów.

            Kategoria "common-law" to kategoria-worek, kompletnie bezużyteczna spisowo, bo obejmuje skrajnie różne typy związków. Może ją zaznaczyć singiel, który aktualnie ma partnera, ale jest to dla niego drugorzędne, jak i ktoś, kto żyje w konkubinacie od 10 lat i ma szczery zamiar tak żyć do końca życia.

            P.S> Jeśli kolejny post zaczniesz od plucia, to go już nawet nie przeczytam.
          • policjawkrainieczarow Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 19.04.11, 14:16
            > - common -law
            > To oddaje dokladnie status kazdej doroslej osoby bo sa ADEKWATNE opcje DO WYBO
            > RU.

            jeżeli prawo danego kraju przewiduje związek typu "common law". Jeśli nie, to nie mozna go wstawić w kwestionariusz, bo nikt dokładnie nie wie, jakie są jego kryteria.
        • fomica Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 19.04.11, 08:50
          Dokładnie tak. Kawaler/panna to konkretny określony stan, zdefiniowany, łatwy do określenia. Albo ktoś pasuje do tej prostej jak cep definicji albo nie. Autorka jest po prostu panną. Nie wiem w czym jej to tak przeszkadza.
          • herbapol Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 19.04.11, 13:03
            fomica napisał:

            > Dokładnie tak. Kawaler/panna to konkretny określony stan, zdefiniowany, łatwy d
            > o określenia. Albo ktoś pasuje do tej prostej jak cep definicji albo nie. Autor
            > ka jest po prostu panną. Nie wiem w czym jej to tak przeszkadza.

            Może warto wspomnieć o tym,że z języka niemieckiego słowo "panna" (Fräulein) praktycznie zniknęło,chociaż jeszcze nie tak dawno było w złym tonie do "panny" zwracać się per "pani" (Frau).Termin ten został w urzędowym języku zastąpiony określeniem "stan wolny" (ledig).Takie jest życie - żywe !
            • ar.co Re: "wpisanie panna nie oddaje stanu faktycznego" 22.04.11, 14:33
              W języku polskim też w zasadzie zniknęło - kto słyszał, żeby ktokolwiek zwracał się do młodej kobiety (czy wręcz dziewczyny) per "panno" (nawet z dodatkiem Małgosiu, Agnieszko czy jakaś tam). Używa się wyłącznie formy "pani", nawet jeśli wiadomo, że dana osoba jest niezamężna.
      • skowronp Konkubinat jest nie wiarygodny 18.04.11, 23:07
        Niestety konkubinat nie jest wiarygodny tak jak firma działająca "na czarno". Co z tego, że firma działa 10 lat ale nie jest uregulowana prawnie. Tak samo z konkubinatem. Brak jakiegokolwiek uregulowania prawnego, brak określenia OBOWIĄZKÓW stron. Prawo rodzinne określa OBOWIĄZKI i prawa w małżeństwie. Nie ma co wymyślać "związków partnerskich". Nie ma obowiązku rejestracji związku (w przeciwieństwie do firm). Można za to dyskutować o zmianach prawa rodzinnego.
        • bene_gesserit Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 02:21
          Problem w tym, ze gdyby spis uwzglednial w kwestionariuszu mozliwosc zaznaczenia okienka 'konkubent/konkubina', to moglo by sie okazac, ze takich zwiazkow jest o wiele wiecej, niz to sie komukolwiek wydaje. I potrzeba uregulowania tego prawnie bylaby oczywista.

          Ale prawica tyle lat skutecznie straszyla, ze mozliwosc zawierania zwiazkow partnerskich to tak naprawde pierwszy stopien do strrraszliwej mozliwosci adaptowania dzieci przez pary jednoseksualne, ze kazdy rzad woli sie zajmowac wszystkim, tylko nie tym.
        • altavitae Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 03:16
          Pelna racja.
          Tak dlugo jak nie ma prawnych przepisow w tym wzgledzie..cala reszta jest pustym gadaniem.
          I w tym wzgledzie nalezy nacisnac na odpowiednie organa ustawodawcze , zeby sytuacje prawna wielu osob w Polsce prawidlowo i praworzadnie sklasyfikowac.
          • maura4 Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 08:32
            Gdyby spis wykazał, że związków partnerskich jest dużo, że tendencja jest rosnąca, to państwo stanęłoby w obowiązku zajęcia się ta sprawą. Uregulowania jej od strony prawnej. Naraziłoby się wtedy KK i tu jest problem.
            • fomica Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 08:55
              Uregulowanie prawne konkubinatu nazywa się... związek małżeński. Sądziłam że na tym właśnie polega różnica pomiędzy konkubinatem i malżeństwem, że żadne prawo i formalne uregulowania tam nie sięgają. Skoro mamy regulować konkubinaty prawnie, czyli nadawać im jakieś przywileje, obowiązki, ramy, to czym właściwie miałyby się różnic od małżeństwa i jaki jest sens wprowadzania takiej osobnej kategorii związku?
              • maura4 Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 09:26
                A ja myślę, że prawo ma służyć ludziom, a nie odwrotnie. Myślę też, że państwo jest od tego, aby regulować prawnie nowe zjawiska, jakie się w życiu ludzi pojawiają. Jeżeli coraz więcej ludzi żyje poza małżeństwem, rodzi to rozmaite komplikacje dla całego społeczeństwa. Ty masz receptę -ślub. A oni nie chcą. Oni chcą żyć inaczej. Mają prawo. Dlaczego dwoje ludzi tworzący rodzinę z dziećmi, a nie mający ślubu mają być pozbawieni róznych praw, jakie ma rodzina ? To jest gorsza rodzina, niż ta sprzed ołtarza ?
                • fomica Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 09:35
                  Po pierwsze: nie interesuje mnie ślub jak piszesz "sprzed ołtarza". Mówię wyłącznie o ślubach cywilnych, czyli pewnego rodzaju zapisaniu, zarejestrowaniu w urzędzie. Takie zarejestrowanie pociąga za sobą pewne przywileje - wspólne rozliczenia podatkowe, reprezentowanie na poczcie czy w szpitalu, udzielanie info o stanie zdrowia, wspólne nazwisko, ale tez pewne zobowiązania: wspólnota majątkowa, odpowiadanie za długi, alimenty na wypadek rozwodu. Ponawiam pytanie: o jakiego rodzaju prawach i regulacjach przeznaczonych dla rodzin "nieformalnych" piszesz, takich, które nie pokrywałyby się z tymi, które przyslugują cywilnym małżeństwom? Bo jeśli sie pokrywają - to jaki sens ma tworzenie osobnej kategorii związku - takiego związku-niemałżeństwa?
                  • bene_gesserit Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 11:46
                    Sprawa nie jest taka prosta, bo rozbija sie o kwestie zwiazkow jednoplciowych.
                    To glownie im - jako niemogacym zawrzec malzenstwa - przyslugiwaloby prawo do formalnego, rejestrowanego konkubinatu. Wlasnie z tego powodu polscy politycy nie chca sie ta sprawa zająć.
                    • maura4 Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 13:23
                      Może w tym rzecz. Jeżeli jednak związki partnerskie będa "rosły w siłę", to chowanie glowy w piasek na nic się zda.
                      • bene_gesserit Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 13:47
                        Oczywiscie, ze beda i oczywiscie, ze nic nie da. Ale pewnie bedziemy musieli czekac do nastepnego spisu co najmniej :(
                    • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 14:26
                      bene_gesserit napisała:

                      > Sprawa nie jest taka prosta, bo rozbija sie o kwestie zwiazkow jednoplciowych.
                      > To glownie im - jako niemogacym zawrzec malzenstwa - przyslugiwaloby prawo do f
                      > ormalnego, rejestrowanego konkubinatu. Wlasnie z tego powodu polscy politycy ni
                      > e chca sie ta sprawa zająć.

                      Nie sądzę.
                      family-law.lawyers.com/divorce/Common-Law-Marriage.html
                      public.getlegal.com/legal-info-center/marriage
                    • easz Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 29.04.11, 00:12
                      bene_gesserit napisała:

                      > Sprawa nie jest taka prosta, bo rozbija sie o kwestie zwiazkow jednoplciowych.
                      > To glownie im - jako niemogacym zawrzec malzenstwa - przyslugiwaloby prawo do f
                      > ormalnego, rejestrowanego konkubinatu. Wlasnie z tego powodu polscy politycy ni
                      > e chca sie ta sprawa zająć.

                      Moim zdaniem zwiazki jednoplciowe, to pikus. Latwo mozna by bylo je wykluczyc, nawet przy jakichs awanturach i sprzeciwie obywatelskim, a zalegalizowac jednak te konkubinatowe. Problem w tym, ze chodzi wlasnie o te hetero, ale na kocia lape, co nie na lape np. trzymajacym wladze nad legalnoscia zwiazkow malzenskich, czyli wiemy komu. Takze urzedniczynom zastrachanym i mentalnie wciaz w '89 roku. No i jeszcze kasa, pewnie duzo sie rozbija o kase, cos tam pewnie z tego wynika finansowo bardziej, niz nam sie wydaje. Czyli wladza mentalna i obyczajowa oraz ta zwyczajna.

                      Poza tym, osobiscie NIE CIERPIE tego slowa - konkubinat, no nie cierpie. Ucho mi wiednie, jak je slysze, nie wiem dlaczego, jakis osrodek postrzegania estetycznego w mozgu mi drazni chyba, podobnie jak rezym, plastyk itp. Brr.
                  • altavitae Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 23:37
                    W krajach gdzie konkubinat jest uregulowany prawnie ..te prawa i obowiazki nie pokrywaja sie w 100% z prawami malzenskimi.
                    Sa pewne kwestie prawne, finansowe, dziedziczne i pare innych z ktorymi konkubenci musza sie liczyc.
                    Z drugiej strony patrzac ..prawny konkubinat daje ludziom pewne przywileje para-malzenskie..i w zwiazku z tym..jak podkreslila maura...daje im opcje i wolny wybor.
                    Nie ma szarej strefy .Regulacje sa scisle i prawnie opatrzone ustawami .
                    Daja one obu stronom ukladu pewne obowiazki i jednoczesnie bronia poszczegolne strony w razie smierci partnera lub " rozwodu".
                    TO DZIALA calkiem fajnie.
                • terleo Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 18:47
                  RODZINA = `grupa społeczna złożona z małżonków i ich dzieci`. Małżonek, małżonka =
                  `mąż, żona`. Tzw. "wolny związek" nie jest rodziną. Nie znaczy to jednak, że *wolnozwIązkowcy* kochają inaczej, lub gorzej. Dzieci poczęte w związkach wolnych są dziećmi "pozarodzinnymi". Mają prawo mówić /i mówią! /: mamo, tato. Są szczęśliwe i kochane; tylko DLACZEGO ICH RODZICIELE NIE CHCĄ ŻYĆ JAK NORMALNA RODZINA?
                  Czy to nie jest powrót do stanu dzikości? Na ten temat napisano nawet prace naukowe, doktoraty. . . Jest problem do zbadania, DLACZEGO NIEKTÓRZY NIE PRZYJMUJĄ CYWILIZOWANYCH FORM WSPÓŁŻYCIA?
                  • maura4 Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 20:17
                    Stawiasz tezę, że bez papierka od księdza czy z urzędu, rodzina normalna być nie może ? Nie czujesz, że bardzo ryzykowną i nieprawdziwą ? No i drugą równie niewydarzoną, że ludzie odrzucający ślub nie przyjmują cywilizowanych norm współżycia. To co z maczugami po miastach pędzają ?
                  • bene_gesserit Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 19.04.11, 20:37
                    No widzisz - gdyby ankieta spisu przewidywala okienko 'konkubinat', calkiem mozliwe, ze okazalo by sie, ze NORMĄ jest rowniez zwiazek nieformalny. Co, tak zupelnie na oko, w niektorych populacjach zdaje sie byc prawdą.

                    > Czy to nie jest powrót do stanu dzikości? Na ten temat napisano nawet prace nau
                    > kowe, doktoraty. . . Jest problem do zbadania, DLACZEGO NIEKTÓRZY NIE PRZYJMUJĄ
                    > CYWILIZOWANYCH FORM WSPÓŁŻYCIA?[/i]

                    No wlasnie, dlaczego NIEKTORZY nie przyjmują CYWILIZOWANYCH form wspolzycia? Najwyrazniej mają je w nosie albo GDZIE INDZIEJ.
                    • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest nie wiarygodny 23.04.11, 17:35
                      bene_gesserit napisała:

                      > No widzisz - gdyby ankieta spisu przewidywala okienko 'konkubinat', calkiem moz
                      > liwe, ze okazalo by sie, ze NORMĄ jest rowniez zwiazek nieformalny. Co, tak zup
                      > elnie na oko, w niektorych populacjach zdaje sie byc prawdą.

                      ja nadal neirozumiem czego sie czepiasz. Z tego, co rozumiem, 25% formularzy pytało o te relacje. 25% odpowiedzi juz pozwoli uzyskać wiarygodny obraz pt. na ile związki nieformalne są popularne w społeczeństwie. A że definicja takich jest w Polsce dość płynna (ja tam nie kupuję kawałka o wsppólnych rachunkach z prund itd, bo pod to podchodza również zwykli roommates), to i dokładnej liczby co do jednego i tak by sie nie uzyskało, gdyby wszystkich przepytać. Robienie igieł z wideł IMO.
    • eeela nie podoba mi się 19.04.11, 02:35
      Mnie się ten artykuł nie podoba. Zgadzam się z główną tezą, że brak opcji "partner/partnerka" jest bezsensowny - w ten sposób tylko zafałszowuje się statystyki. Sama jestem w związku nieformalnym od pięciu lat, i nie zamierzam tego zmieniać. Ale nie podoba mi się bardzo to ideologiczne rozróżnienie partnerstwa i małżeństwa przedstawione w artykule. Zapisywanie wszystkich małżeństw do kategorii "wyzysk kobiety", a wszystkich związków nieformalnych do kategorii "wspaniałe partnerstwo" jest potwornie tendencyjne. No sorry, ale tak się nie da. I to jeszcze w artykule, który ponoć zmaga się z krzywdzącymi stereotypami.
      • thegreatmongo Re: nie podoba mi się 19.04.11, 04:20
        Nie rozumiem oburzenia...

        Malzenstwo to zgoda na pewne wzajemne prawa i obowiazki. Partnerstwo nie.

        Eot

        Argumenty tej pani sa smieszne. Np. z nazwiskiem. Oczywiscie moze ona zachowac swoje nazwisko nawet po slubie, moze rowniez nazwac dziecko jak chce...
        Moze tez zmienic imie i nazwisko kiedy ma ochote.

        Dziedziczenie.
        Ok tu jest podatek, ale przeciez moga miec np. wspolwlasnosc mieszkania.


        Prawo cywilne daje mozliwosc skonstruowania umowy o partnerstwie tak jak chcecie. Po co wam panstwo do tego?
        • altavitae Re: nie podoba mi się 19.04.11, 05:14
          Bardzo sie mylisz.
          Panstwo jest regulatorem prawnym i w tym wypadku rowniez obronca stron w razie rozpadu konkubinatu.
          I z tego wlasnie powodu w panstwach o rozwinietej kulturze prawno-spolecznej instytucja " common law" jest strzezona przepisami.

          Cytuje..
          "..Malzenstwo to zgoda na pewne wzajemne prawa i obowiazki. Partnerstwo nie.".
          No to tutaj palnales jak slepy z procy !
        • maura4 Re: nie podoba mi się 19.04.11, 08:24
          Małżeństwo zgoda na wzajemne obowiązki. Do rozwodu. Małżeństwo nie jest gwarantem niczego. Sytuacji, w których młodzi zostali "zmuszeni" pod presją rodziny do małżeństwa, znam parę. Wszystkie skończyły się źle. Rozwodem.
        • eeela Re: nie podoba mi się 19.04.11, 14:57

          > Malzenstwo to zgoda na pewne wzajemne prawa i obowiazki. Partnerstwo nie.

          Sugerujesz, że ludzie żyjący ze sobą bez ślubu nie uwzględniają wzajemnych praw i obowiązków? Czy ty w ogóle widziałeś kiedyś z bliska parę żyjącą bez ślubu? Chyba nie.
    • tinto123 Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 08:16
      Dopóki w tym kraju dzieci będą uczyły się nietolerancji i jedynej słusznej ideologii katolickiej na lekcjach religii przez 2 godziny w tygodniu, dopóty będziemy żyć w nienormalnym (zaściankowym) kraju.
    • fomica Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 08:47
      Odnoszę wrażenie, że to autorka artykułu ma taką zaściankową wizje małżeństwa. Oburza ją to, że w prezencie dostaje sie np. sprzęt AGD. To co, wolałaby jakies bezużyteczne bibeloty? Albo furę kosmetyków? I to byłby ten przejaw "nowoczesności"? Nie wiem w jakim dziwnym przerażającym środowisku była wychowywana, ale w życiu nie słyszałam żeby mnie i moim znajomym: "Zanim jeszcze się urodziliśmy, zaplanowano dla nas życie w najdrobniejszych szczegółach. Co ubierzemy, gdzie pójdziemy, czego się napijemy i do czego zatańczymy". Co to za brednie?
      Panią oburza tez formularz spisu powszechnego, ale właściwie dlaczego? - termin "kawaler/panna" oznacza osobę, która nie zawarła związku małżeńskiego. Koniec definicji. Pani spełnia to kryterium, jest zatem panną. Więc w czym jest problem? Czy bycie formalnie panną jest dla tej pani jakies obraźliwe, ponizające? Czyżby chciała za wszelka cene zaznaczyć że nie jest "samotna", że nikt jej nie chciał tylko ma faceta - niech nikt w to nie wątpi!! Jaki inny sens ma wykłócanie sie o jakąś definicje w urzędowych papierach?

      • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 09:11
        Autorka ma taką wizję małażeństwa, jaką obserwuje.W rodzinie, wśród znajomych. Co do prezentów, ta ja wolałabym dostać obraz, grafikę. Nie jakąś nędzną reprodukcję rzecz jasna. Też rzecz w domu przydatna. Szkoda, że nie wiemy co dostał pan młody od kolegów. Czyżby odkurzacz ? A może komplet ekskluzywnych garnków ? Związki partnerskie istnieją. Dlaczego nasze państwo nie chce wiedzieć, ile ich jest ? Dlaczego nie chce wiedzieć, jak zmienia się model rodziny ? Ostatnio gdzieś czytałam, że w Polsce 20% dzieci rodzi sie poza małżeństwem i że to spory wzrost od roku, nie pamiętam którego. Po co więc robić taki spis, który nie odzwierciedla prawdy o tej sferze życia Polaków ? No, ale jeżeli ty zrozumiałeś z tego listu, że ona wstydzi się nazywać się panną, to niczego nie zrozumiałeś.
        • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 10:00
          W kwestii prezentów: dla mnie sprzęty domowe typu AGD, odkurzacz czy garnki to są typowe prezenty "dla domu", a nie dla przyjemności jednej ze stron. Oczywiste jest że slużą obojgu partnerom i sa po prostu wspólne więc licytowanie się kto to dostał jest niepoważne.
          > Dlaczego nasze państwo nie chce wiedzieć, ile ich
          > jest ? Dlaczego nie chce wiedzieć, jak zmienia się model rodziny?
          Może dlatego że w interesie państwa jako struktury formalnej, prawnej jest promowanie modelu "małżeńskiego" - to taki bardzie uporządkowany świat, opisany, zarejestrowany, z którego może czerpać korzyści. To tak jakby sie zastanawiać dlaczego w rozliczeniach podatkowych nie ma rubryki "dochody z pracy na czarno". Praca na czarno jak i związki nieformalne sa niejako poza tym głównym legalnym nurtem, więc żadne państwo nie będzie promować takich obocznych rozwiązań. Formularze spisowe nie nadążaja za zmianami w obyczajowości, co nie zmienia faktu że osoby nie pozostające w związkach malżeńskich sa kawalerami/pannami zgodnie z definicja i koniec kropka.
          • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 11:31
            A nie sądzisz, że w interesie państwa i społeczeństwa jest, aby jak najmniej ludzi pozostawalo poza legalnymi strukturami ? Wszystko jedno czy to praca, czy związki między ludźmi. Nie chodzi mi o ewentualne zyski, a o wykluczenie. Piszesz, że spis nie nadąża za zmianami w obyczajowości, a ja myślę, że nadążać nie chce. Od dłuższego już czasu piszą o tym socjolodzy. Ja to widzę na codzień. Czytałam też wypowiedzi księży, którzy ubolewali po kolędzie, że dużo młodych żyje w takich związkach. Państwo może udawać oczywiście, że nic takiego nie istnieje. Tylko od tego zawisko nie zniknie, a wprost przeciwnie. Im bardziej będzie się rozszerzać nieuregulowane, tym więcej będzie kłopotów.
            • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 12:17
              > A nie sądzisz, że w interesie państwa i społeczeństwa jest, aby jak najmniej lu
              > dzi pozostawalo poza legalnymi strukturami ?
              Oczywiście że jest, dokładnie to napisałam. Nie zauważyłam żeby państwo stawiało jakies szczególne wymagania i barykady przez tymi, którzy chcą do tych legalnych struktur należeć - przeciwnie, zachęca się ich przywilejami, ulgami itd.
              > Im bardziej będzie się rozszerzać nieuregulowane, tym więcej będzie kłopotów.
              Zapytam juz po raz trzeci, bo na to samo pytanie kilka wersów wyżej nie odpowiedziałaś - na czym miałoby polegać owo "regulowanie" konkubinatów? Czym takie "uregulowane konkubinaty" różnić sie mają od malżeństwa? Poważnie pytam, bo naprawdę nie rozumiem tej wizji. Ktos domaga sie regulacji prawnych, objęcia przywilejami i prawami przewidzianymi dla małżeństw, ale upiera się że nie chce tego nazywać małżeństwem.
              Ja to widze jako - jak ktoś wyżej napisal - miec ciastko i zjeść ciastko - ulgi podatkowe i ułatwienia formalne owszem, bo to przecież taka sama wartościowa rodzina jak małżenstwo, ale gdyby pojawiły się problemy, choćby te długi czy alimenty to.. nie znamy sie, jesteśmy obcymi ludźmi, formalnie nic nas przecież nie łączy. Biorąc ślub przyjmuję na siebie potencjalne pozytywne konsekwencje jak i potencjalne problemy i odpowiedzialność - także prawną. Mam wrażenie że ta nowoczesna wizja "uregulowanych konkubinatów" zakłada po prostu uniknięcie tego drugiego.
              • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:20
                Nie jestem prawnikiem, a nawet nie mam własnych doświadczeń w omawianej sprawie, więc na pewno nie wyłuszczę wszystkiego i z sensem. Konkubinat w świetle prawa nie jest rodziną, więc ze wszystkimi sprawami jej dotyczącymi ma problemy. Nie wiem np. czy jeżeli któreś z pary ulegnie wypadkowi i potrzebna jest zgoda na operację rodziny, to konkubent może pdpisać ? Pewnie nie. Co z dziedziczeniem, które w małżeństwach jest automatyczne ? O rozliczeniach sama pisałaś i pewnie wiele spraw, o ktorych się nie wie, dopóki się z nimi nie zetknie. Ludzie mają prawo żyć tak, jak chcą. Nie chcą stawać przed ołtarzem czy urzędnikiem, przysięgać miłość do grobowej deski. Nie wiem dlaczego. Wiem natomiast, że im ich więcej, tym wiecej wykluczonych. Z tym ciastkiem, to przesada. Małżeństwo nie jest panaceum na wszystkie bolączki. Dużo, coraz więcej małżeństw się rozwodzi. Wsród alimenciarzy nie płacących na dzieci, z pewnością są głównie byli małżonkowie. Na razie. Nawet z tego powodu, aby konkubenci nie unikali zobowiązań, jakie wynikają z tego, że postanowili założyć związek, spłodzić dzieci, warto te sprawy uregulować. Rozstania są i będą. Ani małżeństwo, ani konkubinat nie gwaratuje trwania związku po grób. Są jednak zobowiązania, które człowiek podejmuje jeżeli nie na całe, to na znaczną część życia i o te sprawy państwo dla dobra wszystkich, powinno zatroszczyć się od strony prawnej. Najpierw jednak trzeba wiedzieć, jaka jest skala zjawiska. Jestem zdziwiona, że państwo nie chce tego wiedzieć.
                • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:53
                  Konkubinat w świetle pr
                  > awa nie jest rodziną, więc ze wszystkimi sprawami jej dotyczącymi ma problemy.
                  > Nie wiem np. czy jeżeli któreś z pary ulegnie wypadkowi i potrzebna jest zgoda
                  > na operację rodziny, to konkubent może pdpisać ? Pewnie nie. Co z dziedziczenie
                  > m, które w małżeństwach jest automatyczne ? O rozliczeniach sama pisałaś i pewn
                  > ie wiele spraw, o ktorych się nie wie, dopóki się z nimi nie zetknie.
                  Ok, ale to wynika z pewnej symetrii praw i obowiązków o której tez pisałam - jak mój mąż wygra w totolotka to połowa wygranej jest moja. Ale jak narobi długów - to tez ja solidarnie będe je spłacać... Ty znowu piszesz o prawach, których nie ma konkubinat, a co z obowiązkami? Chciałabyś mieć prawo do połowy wygranej w totolotka i tych wszystkich formalnych ułatwień, ale czy jednocześnie zgadzasz sie na to że będziesz ewentualnie spłacać długi partnera? Bo skoro tak to znowu jesteśmy w punkcie wyjścia - tak właśnie działa małżeństwo...

                  > Nie chcą stawać przed ołtarzem czy urzędnikiem, przysięgać miłość do grobowej deski.
                  Bez przesady, ślub cywilny trwa 10 minut i nie ma tam ani słowa o grobowej desce, sa dwa zdania o dołożeniu starań i złożenie podpisu. Czysty pragmatyzm.

                  Tak naprawdę zwisa mi i powiewa jaki model związku przyjmują inni ludzie - niech to będzie małżeństwo, niemałżeństwo, co tam chcą, ale trochę mnie razi taka niekonsekwencja - my jesteśmy nowocześni, wyzwoleni, państwo i formalności wara od nas, ale jednoczesnie niech państwo nam zagwarantuje wszelkie ułatwienia które daje małżenstwom. Czyli - chcemy mieć prawa, ale nie zgadzamy sie na żadne ograniczenia.
                  • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:28
                    > Ok, ale to wynika z pewnej symetrii praw i obowiązków o której tez pisałam - ja
                    > k mój mąż wygra w totolotka to połowa wygranej jest moja. Ale jak narobi długów
                    > - to tez ja solidarnie będe je spłacać...

                    To akurat kiepskie przyklady, bo obie te sprawy malzenstwo moze uregulowac intecyzą i rozdzielnością majątkową. Co jest zreszta wykorzystywane przez roznej masci oszustow.
                    • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 16:07
                      Wszystko można uregulować w ramach prawa cywilnego, wszelkie zobowiązania, rozdzielności majątkowe, pelnomocnictwa, testamenty itd., o ile pomyslisz o wszystkim, zaplanujesz szczegóły i dopniesz wszystkie guziczki - wszystko można uregulować. Natomiast małżeństwo ma taką w moim odczuciu zaletę, że wiele spraw reguluje "z automatu", czyli nie trzeba chodzić po urzędach, zbierać papierów, skladać oświadczeń, podpisując jeden dokument automatycznie przyjmuję na siebie cały szereg konsekwencji. A w przypadkach nieprzewidzianych łatwo sprawdzić co mnie czeka - bo kodeks rodzinny już to uregulował. Mnie to pasuje.
                      • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 20:43
                        Nie, to nie jest prawda.
                        Mnostwo ludzi zyjacych w zwiazkach homoseksualnych nie cieszy sie tymi przywilejami i nie moze, chocby odwiedzili wszystkie urzedy swiata. Jesli jedna z partnerek, matka biologiczna dzieci wychowywanych 15 lat przez obie kobiety umrze, o ich losach decyduja rodzice zmarlej.
                        Jesli umrze partner - wlasciciel mieszkania, w ktorym mieszkal 10 lat ze swoim konkubentem, to o ile nie zostawil testamentu, konkubent moze wyladowac na bruku. W najlepszym wypadku bedzie musial zaplacic bardzo duzy podatek. Itd itd itd. Oczywiscie, wiele z przykladow mozna zastosowac do par dwuplciowych.

                        Mnie nie interesuje, co ci pasuje, bo nie o tobie tu rozmawiamy.
                        Rozmawiamy o fakcie istnienia setek tysiecy zwiazkow nieformalnych, ktore z takich czy innych powodow nie chca decydowac sie na slub. Panstwo jest od tego, zeby ruszylo tylki urzednikow i sie tym zajeło. Za konkubentow pieniadze, bo my tez placimy podatki.
                  • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:42
                    Nie przesadzaj z tym kompletnym brakiem ograniczeń, bo już samo wejście w jakikolwiek związek formalny czy nie, powoduje, że cżłowiek musi sie ograniczać. Musi liczyć się z drugim, inaczej szybciej się taki związek się rozpadnie, niż powstał.To co mnie wydaje się bardzo na plus, to ewentualne rozstanie bez kosztownego i długotrwałego często rozwodu.Prawdopodobnie łatwiejszy jest też podział majątku, bo nieformalni trochę inaczej, niż w małżeństwie ustawiają sprawy finansowe. Poza tym pewnie niezbyt różnią się od małżeństwa. Tak samo muszą utrzymać dom czy mieszkanie. Wychowują i utrzymują dzieci. Planują wakacje i większe wydatki. Chyba raczej nie ma mowy o tym, aby kobieta w nieformalnym związku nie pracowała zarobkowo. Nie wiem czy związki nieformalne obojga płci, domagają się jakichś praw. Wiem, że państwo nie chce wiedzieć, że istnieją. Inaczej by ich spisali.
                    • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 16:18
                      > Nie przesadzaj z tym kompletnym brakiem ograniczeń, bo już samo wejście w jakik
                      > olwiek związek formalny czy nie, powoduje, że człowiek musi sie ograniczać.
                      Nie chodzi o jakieś nieformalne zobowiązania jednej osoby wobec drugiej i ich prywatny tryb życia, spójrz na to bardziej abstrakcyjnie. Chodzi mi o to jak taka znajomość wygląda w świetle prawa. Ograniczenia w małżeństwie które miałam na myśli to np. zgoda na to że jednak w jakims urzędzie w jakiejś teczce jest przechowywany akt ślubu z twoim nazwiskiem, z czym część ludzi nie może się pogodzić, zgoda na to, że jak będą chcieli zakończyc związek to muszą przejść przez pewne formalności, zgoda na to, że jak małżonek popadnie w długi to jednak druga strona może je mieć ściągane ze swojego konta, zgoda na to, że nawet jak zarabiam pięc razy więcej to po rozwodzie i tak dzielimy sie po połowie. To wszystko to jest jakaś tam rezygnacja z części doskonałej wolności. Zdaje sie że w konkubinatach strony nie maja takich formalnych zobowiązań wobec siebie nawzajem.
                  • hajmen6 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 20:06
                    Co się czepiłeś tej wspólności majątkowej? Można zawrzeć małżeństwo z rozdzielnością majątkową.
              • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:51
                Zwiazki partnerskie do szansa dla par jednoplciowych na normalne zycie. To rowniez szansa dla osob, ktore nie pozostaja w konkubinacie, ale od lat zyja i mieszkaja razem - np wspolnego gospodarstwa domowego, prowadzonego od lat przez dwie owdowiale siostry - dlaczego nie mialyby miec prawa do wspolnego rozliczania podatkow np?
                Jest tez cala grupa ludzi, ktora z roznych powodow nie wierzy w malzenstwa, w jedna milosc na cale zycie, przysiegi przed urzednikiem czy zaklinania sie przed Bogiem. Dla nich partnerski zwiazek rejestrowany jest rowniez wyjsciem idealnym.
      • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 11:50
        Chodzi o to, ze wspolczesne znaczenie slowa 'panna' sie zmienia - i bedzie zmieniac.
        Wspolczesne 'panny' maja bowiem czesto dluzszy staz zycia w zgodnym stadle (zdarza sie, ze i z dziecmi) niz niejedna mezatka. Taka osoba mieszka razem z partnerem, prowadza wspolne gospodarstwo, planuja razem wieksze wydatki itd itd - dla statystyki to sa informacje ultraistotne, takze przy interpretacji danych.
        Formularz spisu, z tajemniczych powodow, najwyrazniej nie nadąża za zmianami spolecznymi, a wiec bedzie przeklamany. Tyle roboty psu na budę.
        • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:34
          Istnienie takiej struktury jak małżeństwo zakłada zerojedynkowość - albo się małżeństwem jest, z calym dobrodziejstwem inwentarza i konsekwencji albo się po prostu nie jest. Załóżmy że wprowadzamy do formularza jeszcze jedną kategorię: "związek nieformalny". Co to właściwie oznacza? Mamy parę która żyje razem bez ślubu 10 lat i ma troje dzieci, drugą która żyje 10 lat, ale każdy mieszka w innym mieście i prowadzi dom sam, trzecią która zyje razem 5 lat ale każde mieszka ze swoimi rodzicami, czwartą która poznała się przed miesiącem, mieszka razem ale wciąż sie słabo znają, piątą parę studentów którzy mieszkają w akademiku i codziennie razem gotują...
          Wszystkie wpadną do kategorii "związek nieformalny", ale tak naprawdę każda z tych grup to kompletnie inna sytuacja. Jaka wiedzę da nam taki misz masz? Co najwyżej taka, ile ludzi w kraju nie wzięło ślubu, ale to akurat można policzyć przez odjęcie liczby żonatych od ogólnej liczby obywateli.
          • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:57
            Przeciez problem mozna zlikwidowac, definiujac zjawisko. W definicji mozna rowniez, bazujac na statystykach psychologicznych i socjologicznych ustalic ramy czasowe, okreslajac, ze zwiazek partnerski, to taki, ktory miedzy innymi spelnia warunek wspolnego zamieszkania razem dluzej niz trzy lata czy costam. To jest jak najbardziej do zrobienia i to bez wiekszego wysilku. Dziwne, ze statystykom, odpowiedzialnym za ksztalt ankiety tego wysilku nie chcialo sie zrobic - zawsze smieje sie z teorii spiskowych, ale naprawde wyglada to na dzialanie polityczne.

            A badanie wewnetrznej struktury zwiazkow nieformalnych takze moglby przyniesc fascynujace wyniki, bardzo istotne statystycznie, politycznie, antropologicznie i jakkolwiek.

            > Wszystkie wpadną do kategorii "związek nieformalny", ale tak naprawdę każda z t
            > ych grup to kompletnie inna sytuacja. Jaka wiedzę da nam taki misz masz? Co naj
            > wyżej taka, ile ludzi w kraju nie wzięło ślubu, ale to akurat można policzyć pr
            > zez odjęcie liczby żonatych od ogólnej liczby obywateli.

            No, to akurat nie jest prawda. To wlasnie obecne badania w tym ksztalcie dadza nam taka glupia, klamliwa i niepotrzebna odpowiedz. Panna, acha. Tymczasem panna zyje w stalym zwiazku 15 lat i planuje wlasnie trzecie dziecko z tym samym partnerem, z ktorym mieszka razem od lat 12. Smiechu warte.
            • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 14:24
              > okreslajac, ze zwiazek partnerski, to taki, ktory miedzy innymi spelnia
              > warunek wspolnego zamieszkania razem dluzej niz trzy lata czy costam. To jest j
              > ak najbardziej do zrobienia i to bez wiekszego wysilku.
              Ale to wlasnie jest ten największy wysiłek, ta definicja! No bo dlaczego akurat 3 lata a nie dwa albo pięć? Dlaczego przyjmujemy arbitralnie że trzyletni staz to juz ho ho, a dwuletni konkubinat, który ma juz dwoje dzieci i wspólny samochód to co? to obcy ludzie? i nie łapia sie do naszej kategorii? Podział na małżeństwo i niemałżenstwo jest jednoznaczny - odpada problem jakie przyjąć kryteria. Przyjmując do statystyk związki nieformalne od np. 3 letniego stazu robimy taki zabieg kosmetyczny - nadajemy status osobnej kategorii spisowej zjawisku, które wyodrębniamy arbitralnie, według naszego widzimisię - bo tak przyjęliśmy na potrzeby statystyki.

              A tak w ogóle taka ciekawostka - przeklejone z jakiegos demo formularza spisowego: pytanie dotyczy związków partnerskich!

              10. Czy pozostaje Pani lub pozostawa³a kiedykolwiek w zwi¹zku ma³¿eñskim lub partnerskim?
              • tak 1
              • nie 2
              przejϾ do pyt. 11
              przejϾ do pyt. 12

              11. Proszê wymieniæ ma³¿eñstwa i zwi¹zki partnerskie w kolejnoœci ich powstania
              Numer kolejny ma³¿eñstwa (zwi¹zku)
              Czy zosta³o zawarte ma³¿eñstwo (w urzêdzie stanu cywilnego lub w instytucji wyznaniowej)?
              Data zawarcia ma³¿eñstwa (powstania zwi¹zku partnerskiego)
              Data ustania ma³¿eñstwa (zwi¹zku partnerskiego)a)
              • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:44
                > Ale to wlasnie jest ten największy wysiłek, ta definicja!

                Nie wiem, czy najwiekszy, w kazdym razie i tak niespecjalnie wielki. Zwiazki malzenskie sa przebadane przez rozne odmiany nauk spoleczny wtę i nazad - to sie latwo bada, dane sa dostepne albo niemal leza na ulicy, wystarczy sie na tym oprzec przy definicji konkubinatu. A kolejne definicje skorygowac o dane, uzyskane w tym spisie. Tzn mozna by bylo, ale okazja przeszla wlasnie kolo nosa :/

                No bo dlaczego akurat
                > 3 lata a nie dwa albo pięć? Dlaczego przyjmujemy arbitralnie że trzyletni staz
                > to juz ho ho, a dwuletni konkubinat, który ma juz dwoje dzieci i wspólny samoc
                > hód to co? to obcy ludzie? i nie łapia sie do naszej kategorii?

                Akurat trzy lata i wiecej przyszly mi do glowy z pamieci - z 'Psychologii milosci' pamietam, ze malzenstwa pierwszy powazny kryzys, czasami konczacy sie rozstaniem, przechodza miedzy drugim a trzecim rokiem po slubie. Co ciekawe, z obserwacji znajomych par - zameznych i nie, jednoplciowych i heteryckich - wynika, ze ta regula sprawdza sie bardzo czesto.

                Ja sie przy tych trzech latach nie upieram, bo nie jestem specjalistka. Chodzilo mi tylko o przyklad. Zjawisko konkubinatow jedno lub dwuplciowych jest coraz czestsze, takie pary mieszkaja razem, miewaja rowniez dzieci, a ich sytuacja jest bardziej niz niejasna. Dla dobra panstwa nalezaloby to uregulowac. I niekoniecznie ta regulacja mialaby polegac na (przymusowym) ozenku :)

                Podział na małż
                > eństwo i niemałżenstwo jest jednoznaczny - odpada problem jakie przyjąć kryteri
                > a. Przyjmując do statystyk związki nieformalne od np. 3 letniego stazu robimy t
                > aki zabieg kosmetyczny - nadajemy status osobnej kategorii spisowej zjawisku, k
                > tóre wyodrębniamy arbitralnie, według naszego widzimisię - bo tak przyjęliśmy n
                > a potrzeby statystyki.

                No, z tego co pamietam z trzech lat statystyki na studiach, to zalozenia sa wszedzie. Zaznaczenie okienka kobieta/mezczyzna rowniez opiera sie na jakiestam definicji. Np 'kobieta to osoba z drugo- i pierwszorzedowymi cechami plciowymi, zarejestrowana przy urodzeniu jako kobieta'. A jesli ta osoba jest transseksualna? Jesli cale zycie czula sie mezczyzna i jest w trakcie terapii hormonalnej, przygotowujacej ja do zabiegu zmiany plci?

                Tak samo mozna czepnac sie malzenstw - czy zwiazek, ktory nie zostal formalnie rozwiazany przez zadna ze stron od paru lat, ale w ktorym obie strony od tychze paru lat zyja osobno, miewaja romanse i kontaktuja sie ze zoba dwa razy na rok, mozna nazwac malzenstwem? Wg statystykow, ktorzy przyjeli pewne zalozenia i definicje - tak. Ale wg dzieci tej pary, ich krewnych i przyjaciol - ani troche.

                Itd itd itd. Wszedzie sa zalozenia i definicje, zwykle upraszczajace sprawe, ale statystyka jest brutalna. Dlaczego nie mialoby to dotyczyc zwiazkow konkubenckich, nie rozumiem?
                • fomica Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 16:00
                  > Akurat trzy lata i wiecej przyszly mi do glowy z pamieci
                  ok, ja oczywiście rozumiem że to był przykład i nie chodzilo mi o przyczepienie sie do tych 3 lat, ale do przyczepienie sie do jakiegokolwiek kryterium tego co jest a co nie jest poważnym związkiem.

                  > Dlaczego nie mialoby to dotyczyc zwiazkow konkubenckich, nie rozumiem?
                  Dlatego, moim skromnym zdaniem, że tworząc dodatkowe definicje, dorzucając dodatkowe kategorie zastepujemy jeden problem drugim. I tu juz nie widzę sensu. Dopuszczając kolejne kategorie związków przerzucamy problem na niższy (czy wyższy, zależy jak patrzeć) poziom. Owszem, teraz pary o stazu 3-letnim będa zadowolone, bo dostały swoja kategorię w kafeterii, ale taki sam list jak ten założycielski będa mogły teraz napisac wszelkie pary 1, 2 - letnie, które mimo wspólnego dziecka i kredytu wciąż sa na papierze traktowane jako "kawalerowie/panny". Także nie widze w jaki sposób taka zmiana miałaby rozwiązac problem - zawsze kogoś to badanie nie uwzględni w taki sposób w jaki by sobie życzył. Więc po co to ruszać?

                  Dla dobra panstwa nalezaloby to uregulowac. I niekoni
                  > ecznie ta regulacja mialaby polegac na (przymusowym) ozenku :)
                  Na czym ma polegac "regulacja konkubinatów"? Na jakimś notowaniu ich, rejestrowaniu, wydawaniu świadectw? Naprawde tego nie rozumiem.

                  > Tak samo mozna czepnac sie malzenstw - czy zwiazek, ktory nie zostal formalnie
                  > rozwiazany przez zadna ze stron od paru lat, ale w ktorym obie strony od tychze
                  > paru lat zyja osobno, miewaja romanse i kontaktuja sie ze zoba dwa razy na rok
                  > , mozna nazwac malzenstwem? Wg statystykow, ktorzy przyjeli pewne zalozenia i
                  > definicje - tak. Ale wg dzieci tej pary, ich krewnych i przyjaciol - ani troche
                  Tak oczywiście że można, przecież wszelkie łączące ich formalności nie ustały tylko dlatego że przestali dzielić lóżko. Dla statystyków sa małżeństwem, z wszelkimi konsekwencjami. A my tu zdaje się rozważamy formularz spisu powszechnego i generalnie statystyki demograficzne, więc jakie ma znaczenie to jak ich postrzegają znajomi?
                  • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 20:54
                    > > Dlaczego nie mialoby to dotyczyc zwiazkow konkubenckich, nie rozumiem?
                    > Dlatego, moim skromnym zdaniem, że tworząc dodatkowe definicje, dorzucając doda
                    > tkowe kategorie zastepujemy jeden problem drugim. I tu juz nie widzę sensu. Dop
                    > uszczając kolejne kategorie związków przerzucamy problem na niższy (czy wyższy,
                    > zależy jak patrzeć) poziom. Owszem, teraz pary o stazu 3-letnim będa zadowolon
                    > e, bo dostały swoja kategorię w kafeterii, ale taki sam list jak ten założyciel
                    > ski będa mogły teraz napisac wszelkie pary 1, 2 - letnie, które mimo wspólnego
                    > dziecka i kredytu wciąż sa na papierze traktowane jako "kawalerowie/panny". Tak
                    > że nie widze w jaki sposób taka zmiana miałaby rozwiązac problem - zawsze kogoś
                    > to badanie nie uwzględni w taki sposób w jaki by sobie życzył. Więc po co to
                    > ruszać?

                    Tak samo nie bedzie zadowolony mezczyzna z mojego przykladu - ten w ciele kobiety, ktory za pare lat dopiero bedzie mogl zmienic dowod i metrykę. I takie same przeklamania beda dotyczyc drugiego przykladu - malzenstwa po rozstaniu, ktore sie nie rozwiodlo na papierze. I co ma niby z tego wynikac? Zycie jest zlozone, a badanie ma jakos te zlozonosc poupychac w okienkach, jakies kryteria trzeba przyjac.
                    Imo zaznaczenie 'konkubinat' zamiast 'panna/kawaler' jest o wiele blizsze prawdzie, po prostu. A co niby ma byc wynikiem tych badan, jak nie prawda?

                    > Tak oczywiście że można, przecież wszelkie łączące ich formalności nie ustały t
                    > ylko dlatego że przestali dzielić lóżko. Dla statystyków sa małżeństwem, z wsze
                    > lkimi konsekwencjami.

                    Otoz to - z konsekwencjami, a wiec przeklamujac. Bo wieloletni rozpad malzenstwa nie polega wylacznie na spaniu w oddzielnych lozkach, ale na prowadzeniu osobnych gospodarstw w osobnych domach, podziale opieki nad dziecmi itd. A w rubryce bedzie 'mamy dwa mieszkania i dwa samochody', he he.

                    A my tu zdaje się rozważamy formularz spisu powszechnego
                    > i generalnie statystyki demograficzne, więc jakie ma znaczenie to jak ich postr
                    > zegają znajomi?

                    Znajomi jako reprezentaci spoleczenstwa, jako pewnego rodzaju odbicie w lustrze. Ludzie, ktorzy NIE SĄ malzenstwem, dla ankieterow SĄ małżenstwem, bo nie maja papierka. Podobna sytuacja jest z konkubinatami - ludzie, ktorzy sa w stalym zwiazku widziani są jako 'kawaler' lub 'panna'. I nagle sie okaze, ze samotnych i to wielokrotnych matek z dziecmi u nas cale mrowie, mimo tego, ze zyja ze swoimi facetami od lat.
                • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest poza terminologią 23.04.11, 17:27
                  > Tak samo mozna czepnac sie malzenstw - czy zwiazek, ktory nie zostal formalnie
                  > rozwiazany przez zadna ze stron od paru lat, ale w ktorym obie strony od tychze
                  > paru lat zyja osobno, miewaja romanse i kontaktuja sie ze zoba dwa razy na rok
                  > , mozna nazwac malzenstwem? Wg statystykow, ktorzy przyjeli pewne zalozenia i
                  > definicje - tak. Ale wg dzieci tej pary, ich krewnych i przyjaciol - ani troche
                  > .
                  >
                  > Itd itd itd. Wszedzie sa zalozenia i definicje, zwykle upraszczajace sprawe, al
                  > e statystyka jest brutalna. Dlaczego nie mialoby to dotyczyc zwiazkow konkubenc
                  > kich, nie rozumiem?

                  ale co ma niby nie dotyczyć? jeśli nie ma osobnej rubryczki na "jestem w związku małżeńskim, ale wcale ze sobą nie śpimy", to i nie ma rubryczki na sytuację odwrotną, proste. Pytanie w spisie najwyraźniej dotyczyło założeń i definicji statystyków, a nie tego, co sądzą krewni i przyjaciele.Pytanie w spisie najwyraźniej dotyczyło założeń i definicji statystyków, a nie tego, co sądzą krewni i przyjaciele.
            • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 14:33
              okreslajac, ze zwiazek partnerski, to taki, ktory miedzy innymi spelnia
              > warunek wspolnego zamieszkania razem dluzej niz trzy lata czy costam.

              to by dopiero był burdel.
            • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 14:35
              Panna, acha. Tymczas
              > em panna zyje w stalym zwiazku 15 lat i planuje wlasnie trzecie dziecko z tym s
              > amym partnerem, z ktorym mieszka razem od lat 12. Smiechu warte.

              niekoieczne, zalezy, czego autrzy spisu się chcieli dowiedzieć.
          • eeela Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:06
            Załóżmy że wprowadzamy do formularza jeszcze jedną kategorię: "
            > związek nieformalny". Co to właściwie oznacza? Mamy parę która żyje razem bez ś
            > lubu 10 lat i ma troje dzieci, drugą która żyje 10 lat, ale każdy mieszka w inn
            > ym mieście i prowadzi dom sam, trzecią która zyje razem 5 lat ale każde mieszka
            > ze swoimi rodzicami, czwartą która poznała się przed miesiącem, mieszka razem
            > ale wciąż sie słabo znają, piątą parę studentów którzy mieszkają w akademiku i
            > codziennie razem gotują...
            > Wszystkie wpadną do kategorii "związek nieformalny", ale tak naprawdę każda z t
            > ych grup to kompletnie inna sytuacja. Jaka wiedzę da nam taki misz masz?

            W UK sprawa jest prosta. Jeśli jesteś w stanie udokumentować, że żyjesz w związku partnerskim - pod jednym adresem, jako para, nie jako współlokatorzy - dwa lata lub dłużej, obejmują cię mniej więcej te same prawa, obowiązki, zabezpieczenia lub zobowiązania finansowe etc. jak w małżeństwie. Na przykład: mój partner mógłby aplikować o wizę partnerską, ja natomiast nie miałabym prawa pobierać pełnego zasiłku dla bezrobotnych, gdybym straciła pracę, ponieważ żyję w związku i mam zarabiającego partnera.
            • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:49
              > W UK sprawa jest prosta. Jeśli jesteś w stanie udokumentować, że żyjesz w związ
              > ku partnerskim - pod jednym adresem, jako para, nie jako współlokatorzy - dwa l
              > ata lub dłużej, obejmują cię mniej więcej te same prawa, obowiązki, zabezpiecze
              > nia lub zobowiązania finansowe etc. jak w małżeństwie. Na przykład: mój partner
              > mógłby aplikować o wizę partnerską, ja natomiast nie miałabym prawa pobierać p
              > ełnego zasiłku dla bezrobotnych, gdybym straciła pracę, ponieważ żyję w związku
              > i mam zarabiającego partnera.

              No wlasnie, otoz to.
              Nie trzeba wymyslac zadnych rozwiazan, bo one juz zostaly wymyslone przez duza czesc europejskich panstw.
              W Polsce nie zostaly wymyslone ani skopiowane, bo w Polsce, wg panstwa, zwiazkow nierejestrowanych nie ma, nawet jesli są. I osoba, ktora ankieter ze spisu policzy jako 'samotną matkę', bo nie wziela slubu z ojcem dziecka, chociaz z nim mieszka od pieciu lat, bedzie np miala fory w kolejce przy zapisach do przedszkola. itd itd.
    • prawdziwy_dobrze_poinformowany Polska to dziki kraj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.11, 08:59
      b/k
    • jedyny-wonderpig Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 10:55
      To prawda, że uzyskanie informacji na temat rzeczywistej ilości tzw. związków partnerskich przy okazji spisu powszechnego byłoby korzystne dla państwa. W końcu organizacja spisu sporo kosztuje i za te pieniądze można by pozyskać jak najwięcej danych. Jednak wartościowanie poszczególnych rodzajów związków (partnerskie contra małżeńskie) przez autorkę listu jest po prostu tendencyjne - w gruncie rzeczy w wielu tzw. związkach partnerskich istnieje tradycyjny podział ról, a wiele dzisiejszych małżeństw opartych jest na partnerstwie i vice versa. Wszystko zależy od relacji między ludźmi, rodzaj związku niczego nie przesądza. Jeśli autorka listu ma rodzinę, która lubi na nią naciskać, no to sorry, ale nie wszystkie rodziny są takie. Rejestrowanie konkubinatu, który dałaby ludziom przywileje podobne do tych, jakie mają małżeństwa, to tylko tworzenie zbędnych przepisów, by usatysfakcjonować ludzi za pomocą zmiany nomenklatury, czyli głupota.
      Sama żyłam w konkubinacie 15 lat zanim ów konkubinat skończył się małżeństwem; małżeństwa nie zawieraliśmy tak długo ze względu na to, że zawsze pojawiały się bardziej istotne wydatki niż ślub, poza tym sama uroczystość ślubu wydawała mi się po prostu żenująca, w końcu jednak trzeba było przez to przebrnąć ze względu na dzieci. Jak dla mnie - powinna istnieć możliwość zwykłej rejestracji małżeństwa bez konieczności odsłuchiwania marszu Mendelssohna Ale wielu ludzi nie zawiera małżeństwa, bo boi się odpowiedzialności. I jak tu mówić o związku partnerskim w sytuacji, gdy jedna ze stron zwyczajnie miga się przed podjęciem zobowiazań ?
      • grazka58 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:18
        Brałam ślub cywilny 26 lat temu. Ponieważ akurat dla nas była to jedynie konieczna formalnośc przed ślubem kościelnym, zarzyczyliśmy sobie uroczystość bez gości, obrączek i marsza. Myślę, że teraz też tak można.
      • maura4 Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:35
        Naprawdę nie rozumiem takiego myślenia. Ty twierdzisz, że niechęć do zawarcia małżeństwa, to miganie się od odpowiedzialności. To każdy, kto zawarł związek małżeński jest osobą odpowiedzialną. To zdanie jest nieprawdziwe. Po tym świecie chodzi ogrom nieodpowiedzialnych małżonków płci obojga, choć jeżeli mam sądzić po tych, których znam, to ze wskazaniem na płeć brzydką.
      • astrum-on-line Re: Konkubinat jest poza terminologią 04.05.11, 09:37
        Zarejestrowanie związku w Polsce kosztuje grosze i zajmuje około dwóch godzin. Nazywa się zawarciem związku małżeńskiego w Urzędzie Stanu Cywilnego.
        Najpierw trzeba się zgłosić, wypełnić formularz, dołączyć dwie metryki i wybrać datę ślubu. W wyznaczonym dniu należy się stawić w Urzędzie z dwojgiem świadków. Ceremonia trwa około pół godziny.
        Przerabiałam to 5 lat temu. Kosztu nie pamiętam, ale groszowy 50 - 80 zł. Wydatki żadne, obrączki nie były konieczne, fotograf też, szampana nie trzeba było pić po ślubie. Nikogo nie obchodzi w czym pójdziesz do ślubu, możesz iść w sukience plażowej albo jeansach. Po ślubie możesz się uścisnąć ze świadkami i mężem i wrócić do pracy. Nazwiska zmieniać nie trzeba. W dowodzie stanu cywilnego już nie ma wpisanego, więc nie trzeba wymieniać. To naprawdę nie jest ani kłopotliwa ani czasochłonna ani kosztowna impreza.
        Dla mnie gadanie o rejestracji związków nieformalnych jest bez sensu. Związki nieformalne są nieformalnymi z definicji - ludzie wybierają życie w związku nieformalnym, więc dlaczego uszczęśliwiać ich formalizowaniem na siłę. Formalizowanie jest proste i tanie, pomimo propagandy wmawiającej co innego.

        Dyskusji wymaga jedynie sytuacja związków jednopłciowych.
    • pjpb Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 13:42
      Co ma piernik do wiatraka? Polskie prawo nie rozpoznaje innych związków niż małżeństwo i rejestruje rodziny rozumiene jako małżeństwa z ewentualnymi dziecmi. To jest pewien przyjęty punkt odcięcia. Mnożyć opcje w forularzach można do woli - ale, jak już zauważono, i tak się wszystkich nie zadowoli, a użyteczność wyników najwyżej zmaleje ('singiel', 'osoba samotna', 'mieszka z chłopakiem, ale zasadniczo to dupek więc pewnie się rozstaniemy', 'zameżna ale w wolnym związkum absolutnie nie moher; i bzyknie się czasem coś na boku' itp itd)
      Z wizją małżeństwa pozostaje tylko pokręcić głową. Niby się marudzi na szufladkowanie a w głowie szuflaska najglębsza i najciaśniejsza. Jeśli są dzieci jakoś je trzeba nazwać. W małżeństwie, czy nie. Małżeństwo jest formą prawną skonstruowaną dla umożliwienia planowania długoterminowego i zapewnienie stabilności. Cała reszta jest sprawą indywidualną.
      • eeela Re: Konkubinat jest poza terminologią 19.04.11, 15:14
        Mnożyć opcje w forularzach można do wol
        > i - ale, jak już zauważono, i tak się wszystkich nie zadowoli, a użyteczność wy
        > ników najwyżej zmaleje ('singiel', 'osoba samotna', 'mieszka z chłopakiem, ale
        > zasadniczo to dupek więc pewnie się rozstaniemy',

        Przecież te wszystkie opcje można znaleźć również w odniesieniu do osób pozostających w związku małżeńskim. Są ludzie, którzy wkraczają w małżeństwo z różnych powodów i bynajmniej nie traktuja tego jako czegoś stałego i na całe życie. Są też tacy, dla których ślub to nie "podpisanie papierka", tylko zobowiązanie się na całe życie. Niektórzy czują się na to gotowi, inni wolą takich przysiąg nie składać, bo wiedzą, że życie różnie się układa. Ja do nich należę. Nie mam zamiaru wychodzić za mąż, bo chociaż kocham swojego partnera i mam nadzieję, że uda nam się razem dotrwac starości, to pewności mieć nie mogę, więc nie chcę niczego przyrzekać. Ale stanem faktycznym pozostaje, że nie jestem osobą prowadzącą swoje życie i gospodarstwo domowe samotnie. Jeśli autorzy polskiego spisu powszechnego nie chcą uwzględniać stanu faktycznego, to mnie to w sumie osobiście wisi, mnie ten spis nie obejmuje i osobiście nie dotyka. Ale statystyki ze spisu pozostaną zafałszowane.
    • avadoro Konkubinat JEST w spisie 19.04.11, 16:20
      Nie pamiętam, jak w formularzu krótszym (którym objęto 75% gospodarstw domowych), ale w dłuższym (25% gospodarstw) pytanie o związek partnerski występuje przy dwóch pytaniach:
      1) przy określaniu relacji rodzinnych między członkami gospodarstwa domowego jedną z opcji do wyboru jest opcja "mąż/partner lub żona/partnerka reprezentanta [tj. osoby udzielającej odpowiedzi] pozostająca z reprezentantem w formalnym małżeństwie lub związku nieformalnym (partnerskim), wspólnie zamieszkujący";
      2) w ankiecie osobowej po pytaniu o stan cywilny (gdzie rzeczywiście nie ma opcji związku nieformalnego) jest pytanie: "Czy związek, w którym Pan(i) pozostaje, został zawarty w urzędzie stanu cywilnego lub w kościele (związku wyznaniowym)?"
      • maura4 Re: Konkubinat JEST w spisie 19.04.11, 20:29
        No to jednak jest ? To po co ja cały dzień w klawiaturę stukałam ? Przepraszam swoich rozmówców, bo fajnie się gadało. Dzięki.
        • avadoro Natomiast w formularzu krótkim nie ma 20.04.11, 00:21
          Właśnie sprawdziłem, jak to wygląda w formularzu krótkim (tzw. spis pełny, w sensie, że te pytania są zadawane wszystkim). Tam faktycznie jest tylko pytanie o stan cywilny. I ogólnie pytań jest mało - piętnaście. I nie ma wielu istotnych, np. o wyznanie. Dlatego z tych 25%, którym zadano wszystkie pytania, będzie się wnioskować o całej populacji.
          • eeela Re: Natomiast w formularzu krótkim nie ma 20.04.11, 17:48
            Trochę to dziwne, swoją drogą, że są dwie wersje spisu. Nie rozumiem, dlaczego tak jest. W UK tez był spis powszechny, jakiś miesiąc temu, i wszyscy dostawali ten sam zestaw pytań.
            • ar.co Re: Natomiast w formularzu krótkim nie ma 22.04.11, 14:43
              Też nie rozumiem, zwłaszcza że przepytanie wszystkich wg dłuższego formularza kosztowałoby zapewne tyle samo, co w obecnej wersji, a dałoby nieporównanie więcej informacji.
    • vicctorr Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 17:42
      Nie wiem skąd autorka artykułu wzięła informację, że konkubinat jest stanem cywilnym? Zadaniem spisu jest ustalenie stanu cywilnego a nie sposobu czy też stylu życia.
      Stany cywilne to: zamężna/żonaty, kawaler/panna, wdowiec/wdowa, rozwiedziony/rozwódka. Innych stanów cywilnych po prostu nie ma. Autorka, jeśli obecnie pozostaje w konkubinacie jest albo panną, albo mężatką albo rozwiedzioną albo wdową. Innych możliwości po prostu nie ma.
      Chodzi bowiem o ustalenie PRAWNEGO stanu cywilnego.

      Konkubinat jest pojęciem ustalającym STYL życia a nie formalny stan cywilny. Jeśli przyjąć, że jest inaczej - jak czyni to autorka artykułu - powinny być również dostępne opcje np. mężatka żyjąca w związku z kochankiem, wdowa żyjąca z dwoma partnerami czy też inne formy poliandrii, które również w Polsce występują czy np. mężatka pozostająca związkach seryjnych monogamicznych bądź poligamicznych i pewnie tysiące innych różnych kategorii.
      Ale zadaniem spisu nie jest ustalanie stylu życia respondentów a ich formalny stan cywilny. A te są tylko cztery.

      Problem ten dotyczy również skalowania odpowiedzi. Przypominam, że poprawnie zbudowana skala odpowiedzi powinna być nie tylko wyczerpująca ale również rozłączna. Ponieważ zaś formalny stan cywilny i prowadzony styl życia określają różne rzeczy nie powinno się o nie pytać w jednym pytaniu.
      • bene_gesserit Re: Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 20:58
        vicctorr napisał:

        > Nie wiem skąd autorka artykułu wzięła informację, że konkubinat jest stanem cyw
        > ilnym? Zadaniem spisu jest ustalenie stanu cywilnego a nie sposobu czy też styl
        > u życia.

        A mozesz zdradzic, skad czerpiesz informacje o tym, co jest zadaniem spisu?
        • vicctorr Re: Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 23:36
          Bardzo proszę. Czerpię z samego pytania, jakie jest zadawane.
          Pytanie 11 spisu brzmi:
          "Jaki jest Pana(i) prawny stan cywilny?" [wyróżnienie własne]

          Nie ma prawnego stanu cywilnego "konkubinat". I nie ma go nie dlatego, że nie znalazł się w oferowanych odpowiedziach tylko dlatego, że takiego prawnego stanu cywilnego po prostu nie ma.
        • vicctorr Re: Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 23:43
          Zapomniałem jeszcze dodać w poprzednim wpisie...
          Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie aby pytać również o związki nieformalne - ale nie w pytaniu o formalny stan cywilny a w innym pytaniu, np. Czy niezależnie od Pana/Pani formalnego stanu cywilnego, pozostaje Pan/Pani obecnie w związku nieformalnym/konkubinacie?

          Z jakiegoś powodu autorzy badania nie zdecydowali się na takie pytanie i pozostali jedynie przy formalnym stanie cywilnym.

          Dodam jeszcze, że konsekwencją uwzględnienia konkubinatu na skali odpowiedzi w pytaniu takim, jak jest ono obecnie w spisie zadawanym jest nie tylko niepoprawność związana z nieprawdą (bo konkubinat nie jest formalnym stanem cywilnym), ale również niemożność ustalenia formalnego stanu cywilnego! Tak, właśnie tak!
          Gdyby bowiem pytać o formalny stan cywilny z uwzględnieniem konkubinatu, to dla tych osób, które by go zaznaczyły, formalny stan cywilny pozostałby nieznany. W dalszym ciągu nie wiedzielibyśmy o nich czy są to panny/wdowy czy rozwódki.
      • altavitae Re: Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 23:53
        vicctorr napisał:

        > Nie wiem skąd autorka artykułu wzięła informację, że konkubinat jest stanem cyw
        > ilnym? Zadaniem spisu jest ustalenie stanu cywilnego a nie sposobu czy też styl
        > u życia.
        > Stany cywilne to: zamężna/żonaty, kawaler/panna, wdowiec/wdowa, rozwiedziony/ro
        > zwódka. Innych stanów cywilnych po prostu nie ma. Autorka, jeśli obecnie pozost
        > aje w konkubinacie jest albo panną, albo mężatką albo rozwiedzioną albo wdową.
        > Innych możliwości po prostu nie ma.
        > Chodzi bowiem o ustalenie PRAWNEGO stanu cywilnego.
        >
        > Konkubinat jest pojęciem ustalającym STYL życia a nie formalny stan cywilny. Je
        > śli przyjąć, że jest inaczej - jak czyni to autorka artykułu - powinny być równ
        > ież dostępne opcje np. mężatka żyjąca w związku z kochankiem, wdowa żyjąca z dw
        > oma partnerami czy też inne formy poliandrii, które również w Polsce występują
        > czy np. mężatka pozostająca związkach seryjnych monogamicznych bądź poligamiczn
        > ych i pewnie tysiące innych różnych kategorii.
        > Ale zadaniem spisu nie jest ustalanie stylu życia respondentów a ich formalny s
        > tan cywilny. A te są tylko cztery.
        >
        > Problem ten dotyczy również skalowania odpowiedzi. Przypominam, że poprawnie zb
        > udowana skala odpowiedzi powinna być nie tylko wyczerpująca ale również rozłącz
        > na. Ponieważ zaś formalny stan cywilny i prowadzony styl życia określają różne
        > rzeczy nie powinno się o nie pytać w jednym pytaniu.
        __________________________________________________________________________
        Mylisz sie na potege..az trudno dyskutowac.
        Otoz , zebys wiedzial na przyszlosc..
        Konkubinat nie jest pojeciem okreslajacym styl zycia sensu stricte w znaczacej liczbie krajow rozwinietych spolecznie.
        Tak jest tylko w krajach ktore nie objely tej formy wspozycia w swoim prawie.
        Do tych krajow niestety jeszcze zalicza sie wlasnie Polska.
        Cala reszta twojego wpisu ..po tym wszystkim poprostu nie ma sensu.
        No comments.
        • vicctorr Re: Konkubinat nie jest stanem cywilnym! 19.04.11, 23:59
          altavitae napisała:

          > Otoz , zebys wiedzial na przyszlosc..
          > Konkubinat nie jest pojeciem okreslajacym styl zycia sensu strict
          > e w znaczacej liczbie krajow rozwinietych spolecznie.

          Ależ oczywiście, że nie jest sensu stricte! Nigdzie tak nie napisałem.

          > Tak jest tylko w krajach ktore nie objely tej formy wspozycia w swoim pr
          > awie.
          > Do tych krajow niestety jeszcze zalicza sie wlasnie Polska.

          Nie wiem czy niestety - ale masz rację. Nie jest ujęty w prawie i właśnie dlatego nie jest stanem cywilnym. Jeśli będzie ujęty to będzie również zapewne ujęte to, czy rejestrować związki partnerskie mogą np. osoby wyłącznie stanu wolnego (panna/wdowa/rozwódka) czy też również np. mężatki. I wówczas gdy będzie ujęty w prawie z pewnością będzie również ujęty w spisie.
    • heterofob2 po co komplikować?! 19.04.11, 22:06
      Jestem mężczyzną.

      Jestem gejem.

      Mam partnera.

      Związek zalegalizowaliśmy dwa lata temu.

      Jestem więc oficjalnie i legalnie mężaty.

      Razem z mężem współwychowujemy dziecko.

      Dzieciak ma dwóch "ojców zastępczych".

      Polskie prawodawstwo nie uznaje praw dzieciaka. Ile się da, wywalczę mu, wydrę pazurami, wyduszę: www.youtube.com/user/ark951
    • heterofob2 po co komplikować?! 19.04.11, 22:08
      Jestem mężczyzną.

      Jestem gejem.

      Mam partnera.

      Związek zalegalizowaliśmy dwa lata temu.

      Jestem więc oficjalnie i legalnie mężaty.

      Razem z mężem współwychowujemy dziecko.

      Dzieciak ma dwóch "ojców zastępczych".

      Polskie prawodawstwo nie uznaje praw dzieciaka. Ile się da, wywalczę mu, wydrę pazurami, wyduszę: www.youtube.com/user/ark951
    • wojo.b Konkubinat jest poza terminologią 20.04.11, 11:04
      Beznadziejny problem - ma męża/żonę wobec prawa? Nie ma. No to status prawny: panna.
      Jakie ma to znaczenie, z kim się gzi bez ślubu czy też z kim mieszka. Męża nie ma, to panna. Był - to wdowa.
      Idąc tym tokiem myślenia, należałoby się z wielką uwagą pochylić nad małżeństwami w stanie rozkładu, kiedy to już ślubni nie mieszkają ze sobą, ale rozwodu w sensie prawnym nie było. To jaki jest ich status? Mąż/żona, i tyle. A nie "pozostający w związku formalnym, ale nie prowadzący wspólnego gospodarstwa".
      Wydumane, gazetowe problemy...
      • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 20.04.11, 12:04
        He he he. Tak, wazne zeby odhaczyc okienko w formularzu, pieprzyc stan faktyczny.

        Po pierwsze - konkubinat nie polega, jak to ujales, na 'gzeniu'. Nie dotyczy tez wylacznie kobiet, to po drugie.

        "Spis powszechny to najszersze badanie społeczne, jakie się wykonuje, na największej próbie. Dzięki temu uzyskuje się bardzo dużo danych" - podkreśliła dr Izabela Grabowska-Lusińska ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
        Ta wielka liczba danych pozwoli zweryfikować niektóre informacje na temat zjawisk zachodzących w naszym społeczeństwie.
        • manekineko Re: Konkubinat jest poza terminologią 20.04.11, 12:15
          Ale w badaniu reprezentacyjnym- tym dłuższym, jak się tworzy relacje między reprezentantem a innymi mieszkańcami domu można zaznaczyć mąż/żona/ partner/ partnerka. Chyba tylko badanie pełne (krótsze) tego nie uwzględnia.
          • bene_gesserit Re: Konkubinat jest poza terminologią 21.04.11, 11:59
            Ale w tym watku rozmawiamy o dwoch, a moze trzech sprawach.
            Najpierw - czy jest zasadne badanie rowniez istnienia konkubinatow.
            Rowniez o tym, czy to jest potrzebne (skoro jest).
            I trzecia sprawa - jak. Jesli nie podano definicji zwiazku parnterskiego (ani mozliwosci zaznaczenia plci partnera, co daloby nader istotna informacje o zwiazkach jednoplciowych), to cala robota jest troche psu na budę.
            • manekineko Re: Konkubinat jest poza terminologią 01.05.11, 00:10
              bene_gesserit napisała:

              > Ale w tym watku rozmawiamy o dwoch, a moze trzech sprawach.
              > Najpierw - czy jest zasadne badanie rowniez istnienia konkubinatow.
              > Rowniez o tym, czy to jest potrzebne (skoro jest).
              > I trzecia sprawa - jak. Jesli nie podano definicji zwiazku parnterskiego (ani m
              > ozliwosci zaznaczenia plci partnera, co daloby nader istotna informacje o zwiaz
              > kach jednoplciowych), to cala robota jest troche psu na budę.

              Jeśli ustala się relację między reprezentantem a innymi osobami przebywającymi w mieszkaniu, można zaznaczyć kim ktoś jest dla kogoś. Np. mamy Jana K. uznajemy, że jestem reprezentantem, to Stefan C. będzie dla niego partnerem. I można tak wprowadzić do systemu.
              A później jest już pytanie kiedy powstał związek partnerski.
              Tyle.
        • easz Re: Konkubinat jest poza terminologią 29.04.11, 00:25

          To oznacza, ze nasz obecny spis, to po prostu jeden wielki pic na wode i niewypal za kupe kasy, zeby nie powiedziec oszustwo!
          • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest poza terminologią 29.04.11, 01:36
            easz napisała:

            >
            > To oznacza, ze nasz obecny spis, to po prostu jeden wielki pic na wode i niewyp
            > al za kupe kasy, zeby nie powiedziec oszustwo!

            rany, nie piekl się tak. 25% ludzi mialo okazję się wypowiedzieć w kwestii takich związków, tak?
            no to chyba jest to wystarczająca próba do okreslenia "zjawisk zachodzących w społeczeństwie"?
            • easz Re: Konkubinat jest poza terminologią 29.04.11, 11:31
              policjawkrainieczarow napisała:

              > rany, nie piekl się tak

              A Ty nie badz taka przewrazliwiona. Jeden post, jeden post.

              Chodzi o zasady i analogie - jesli sp. to, to co jeszcze, bo imo nie tylko to. Napisalam, jak napisalam i powyzej, ale nie wietrze spiskow, raczej niechlujstwo itd, to co zwykle czyli.
              Tak, czy siak, uwazam, ze to bubel, kropka.

              Aaaczkolwiek mam to gdzies i tak:)
              • policjawkrainieczarow Re: Konkubinat jest poza terminologią 29.04.11, 13:42

                > Chodzi o zasady i analogie - jesli sp. to, to co jeszcze, bo imo nie tylko to.
                > Napisalam, jak napisalam i powyzej, ale nie wietrze spiskow, raczej niechlujstw
                > o itd, to co zwykle czyli.

                no przed chwilą było, ze oszustwo :) niechlujstwa to ne trzeba wietrzyć, wiadomo, ze jest, ale akurat w tym wypadku IMO naprawde 25% wystarczy do ocenienia TRENDU, dokładnych danych i tak nie bedo miec bo nie ma w polskim prawie sprecyzowanego od którego momentu sie konkubinat zaczyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka