Dodaj do ulubionych

Wychodzę o 16, bo mam jogę

04.08.11, 21:30
Świeże mięso do wyścigu szczurów i wyplucia około 35-tki. Nie żal ich, bo sami się pchają pod noż.
Obserwuj wątek
    • greges58 Wychodzę o 16, bo mam jogę 04.08.11, 22:02
      Do Jasnej Cholery !!!
      Mam 53 lata.
      I też NIE chcę budować barykad.
      Wszystko jasne ???

      Co za Idiota to napisał ;)

      Pozdrawiam ^^
      Grzesiek
    • rs_gazeta_forum Wychodzę o 16, bo mam jogę 04.08.11, 22:02
      Niespójne to takie jakieś. Te przykłady z rozmów o pracę chyba miały być tym trzęsieniem ziemi, po którym napięcie narasta, ale są niespójne z dalej wyrażanymi opiniami o ukierunkowaniu młodych ludzi już w szkole średniej na robienie kariery.
      Może to nie ci sami młodzi ludzie, a p. etnograf lubi uogólniać na przykładach?
      Poza tym dziwnie mierzy się popularność. Być może Opener jest popularniejszy w prasie, ale to nie jest chyba ta miara, jaką należy przykładać do porównywania popularności festiwali?

      Co do tych 30paro-latków zajmujących się "fajnymi" rzeczami. Świat przeżył przełom technologiczny właśnie wtedy, kiedy oni zaczynali wchodzić w życie i oni to wykorzystali. Taki skype już jest. A aby konkurować na zajętym rynku nie wystarczy pomysł, bo ten już był, tylko kapitał, a tego młodzi akurat nie mają.
      No i znów mowa o jednostkach (no ile osób stworzyło te gadu, microsofty itd?), a wnioski od razu jadą po całym pokoleniu.
      • exxon71 Dokladnie, pan etnograf sam sobie zaprzecza 04.08.11, 23:12
        Pan etnograf sam sobie zaprzecza. Najpierw mówi że kiedyś się studenci cieszyli z odwołanego wykładu, a teraz marudzą. Po czym po chwili stwierdza że teraz się studiuje dla papieru a kiedyś dla zainteresowań. To ciekawe, bo jakbym ja się interesował tym co studiuję, to bym się z odwołanego wykładu nie cieszył. A jakbym studiował dla papieru to wręcz przeciwnie - na obecności na zajęciach by mi zależało co najwyżej wtedy jeśliby wpływała na zaliczenie. Gdzie tu sens?

        Nie mówiąc o tym że to dosyć oczywiste że dwadzieścia lat temu nie padłby tekst o "odliczaniu od czesnego" bo po prostu nie było płatnych studiów.

        Dalej co do podróżowania - dla dwudziestolatków ode mnie z rodziny czy z pracy podróżowanie po Europie czy nawet świecie jest zupełnie normalne. Ja jestem tylko kilka lat starszy, też trochę świata zwiedziłem ale jednak jeszcze dziesięć lat temu takie podróże nie były normalką.

        Nie rozumiem też tekstu "Nie ma już lansu na życie studenckie. Spójrzmy na juwenalia. Kto tam przychodzi? Poza tymi studiującymi my - stare dziady - plus trochę licealistów, ciężko powiedzieć, że tam są sami studenci." Nic nowego, ja całe liceum chodziłem na Juwenalia, a było to ponad 10 lat temu. Wtedy może rzeczywiście 30-latków było tam mniej, ale to raczej dlatego że te koncerty były mniej profesjonalne, w bardziej prowizorycznych warunkach.

        Dalej, nasza-klasa jest stworzona przez obecnego 27-latka ale rozumiem że dla Pana etnografa to już trzydziestolatek.

        Potem tekst o mieszkaniu z rodzicami - już to widzę jak kiedyś ludzie wyprowadzali się wcześniej. Jak ktoś dostał mieszkanie, to się wyprowadzał, a jak nie to mieszkał z rodzicami i do 40tki. Różnica tylko taka że kiedyś często z rodzicami mieszkały już małżeństwa, a teraz single.

        Zgadzam się z niektórymi tezami artykułu (np o przyzwyczajeniu do konsumpcji czy zmianie relacji z rodzicami). Ale wiele rzeczy jest albo naciąganych, albo z niezrozumiałych przyczyn przedstawianych w negatywnym świetle (np. zdolność do przystosowywania się, albo myślenia o przyszłości, a nie "pójdę na studia i jakoś to będzie).
        • lulu_oi Re: Dokladnie, pan etnograf sam sobie zaprzecza 05.08.11, 01:38
          Pan etnograf nie zaprzecza sam sobie, on tylko rejestruje deklaracje młodych ludzi, które nam mogą wydawać się niespójne. Jednak za nimi stoi jakiś (być może spójny, być może nie) światopogląd 20-latków, jaki - to analizować nie etnografowi, a historykowi idei.

          I tego podjął się Jan Hartman w "Krytyce młodzieżowego rozumu": tygodnik.onet.pl/30,0,60775,godne__bo_wygodne,artykul.html gorąco polecam, bo świetnie się rymuje z powyższym wywiadem.
          • exxon71 Re: Dokladnie, pan etnograf sam sobie zaprzecza 05.08.11, 08:52
            OK, ale w takim razie deklaracje młodych kilkanaście lat temu były jeszcze bardziej niespójne, skoro szli na studia dla rozwijania zainteresowań, a potem się cieszyli z odwołanych wykładów.
          • rs_gazeta_forum Re: Dokladnie, pan etnograf sam sobie zaprzecza 06.08.11, 09:21
            lulu_oi napisała:
            > I tego podjął się Jan Hartman w "Krytyce młodzieżowego rozumu": tygodnik.onet.pl/30,0,60775,godne__bo_wygodne,artykul.html gorąco polecam, bo świetnie się rymuje z powyższym wywiadem.


            Hartman łże jak pies.
            Nie w sferze sprawozdawczości, nie mam podstaw by negować jego opis postaw tego pokolenia.
            Ale łże jak pies w swoich ocenach.
            Najogólniej p. Hartman rozpacza nad płytką i pozbawioną wyższych motywacji racjonalnością młodzieży, nad jej 'egalitaryzmem' sprowadzającym się do motta życiowego 'każdy ma prawo żyć i nie ma prawa być za swoje życie oceniany przez innych'.
            Ale p. Hartman tylko biadoli, że jemu taka postawa nie odpowiada, a nie zastanawia się, że może jednak aby tłum ludzi nie zabijał się wzajemnie jest to najlepsza 'uśredniona' filozofia?
            Może wśród takiego społeczeństwa nie byłoby wypraw krzyżowych i wojen światowych?
            Może córka nie musiałaby bać się, że zabije ją własny ojciec, bo ten poczuł się urażony na honorze jej zachowaniem?

            Nie mam ochoty polemizować z całością, długie to by było, a pożytek niewielki, bo kto to przeczyta.
            Więc przykładowo tylko - we fragmencie dotyczącym uczestnictwa w działaniach charytatywnych p. Hartman pisze "Gdy pytam młodzież, dlaczego wspiera akcje charytatywne, słyszę nieodmiennie, że „pomagam, bo sam mogę kiedyś potrzebować pomocy”. Współczucie i bezinteresowny odruch serca nie wydają się godnymi racjami działania."
            Ja panu Hartmanowi przypomnę, że bezinteresowne dbanie o dusze owieczek kazało te owieczki palić na stosach. Kierujący na te stosy nie spodziewali się wzajemności bynajmniej. Ja naprawdę wolę tę pierwszą motywację.

            "„Nikt nie ma prawa narzucać innym swojego zdania”, brzmi jeden z obmierzłych frazesów otumanionej młodzieży."
            Tu p. Hartman omija minę, nie pisząc, kto ma prawo narzucać swoje zdanie innym. To oczywiste, że nie ma na myśli siebie, ale zastanawiam się, kogo?

            Kłamie Hartman:
            "Wszak „jeśli czegoś nie można zobaczyć i dotknąć, to znaczy, że tego czegoś nie ma” – by zacytować kolejną mantrę młodego studenta. Tak się jednak składa, że i ja sam nie jestem taki całkiem materialny i nie mogę zobaczyć tego czegoś, co nazywam słowem „ja”."
            Dlaczego kłamie? Bo jest jak najbardziej materialny - właśnie zobaczyłem go poprzez jego przekaz. Tylko niezbyt mądry, skoro próbuje używać wzroku do zobaczenia 'siebie', to tak jakby próbował samym dotykiem wyczuć pole magnetyczne Ziemi.

            A co 'trywialności' współczesnego epikurejczyka, to może go po prostu jeszcze nauczyć wysmakowanych dysput, elegancji i stylu. Bo najważniejsze podstawy, czyli przekonania już są.
    • askold Wychodzę o 16, bo mam jogę 04.08.11, 22:41
      Jestem już stosunkowo starym repem i niestety - potwierdzam. Rzeczą naturalną u młodych jest bunt - chęć zmiany świata. Ci młodzi nie chcą właściwie niczego zmieniać. Ich "bunty" są pozorne i łatwo poddają się manipulacji. Ot, taki "bunt" przeciw Krzyżowi na Krakowskim. I co przyniósł ? Otóż nic ! Trochę zabawy, śmiechu, drwin i fajnie było - do widzenia ! Jestem nauczycielem i niedawno prowadziłem lekcję pokazową dla młodego narybku. Podobno najlepsi studenci. Przy okazji byli obecni ich naukowi opiekunowie w liczbie i dostojeństwie aż do wyrzygania. Po skończonej lekcji - omówienie. Czekam na pytania. Nie ma pytań. Cisza. Muchy zdychają z nudów w powietrzu. By przerwać dręczącą tę sytuację pytam co ich zdaniem nie poszło jak trzeba (tu ryzykuję własnym t..łkiem ponieważ lekcja wiązała się z oceną nauczyciela - oni o tym nie wiedzieli). Nic. Cisza. Wiem, że jestem dobry ale nie genialny, i zresztą nie ma takiej lekcji, która nie ma felerów. Nic. Cisza. Poprosiłem siły naukowe by wyszły - może się studenty boją. Nie pomogło. Nic. Cisza. Łyknęli wszystko jak młode pelikany. Bezrefleksyjnie i bezproblemowo. Gdy ja byłem w ich wieku (już mówię jak własny dziadek - pierwszy objaw stetryczenia) to ze mną i z naszą grupą żadnemu nauczycielowi nie było łatwo. A tu nic. Cisza. To kto "ruszać z posad tę bryłę świata " ? Ja ? Facet w średnim wieku ? Pięćdziesięcioczteroletni Tusk, czerstwy sześćdziesięciodwuletni Kaczyński, czy hoży sześćdziesięciopięcioletni Michnik ? Tu się nie ma z czego cieszyć. To jest chore. Nikt przecież nie żąda heroizmu czy przelewu krwi. Bez ich własnego wysiłku ich przystosowanie się do narzuconych warunków da w efekcie czekanie na Godota i gorzkie rozczarowanie. Zresztą i tak zaczynamy grzęznąć w dryfie.
      • ahk4iepaiv8u żeby się ktoś starał 05.08.11, 00:42
        musi widzieć, że wysiłek przynosi efekty. A gdzie ma widzieć,
        skoro wszędzie widzi że efekty, to przynosi kombinowanie
        jak koń pod górkę a nie wysiłek, wciskanie kitu, i robienie
        z ludzi na siłę idiotów? Żeby ktoś się starał cokolwiek robić,
        musi widzieć, że robienie czegokolwiek przynosi pozytywne
        efekty, a jak widzi, że
        "ciężką pracą ludzie się bogacą tylko niekoniecznie ci co pracują"
        to czemu, do licha, miałby się starać? Lepiej czekać na dobrą
        okazję do zrobienia jakiegoś przekrętu, jak to się mówiło kiedyś?
        pracuj pracuj, a garb ci wyrośnie. A ci ludzie nie są ślepi, i widzą,
        że od ciężkiej pracy w dzisiejszych czasach dostaje się ewentualnie
        garba, i jeszcze więcej ciężkiej pracy, a na sam koniec ciężko pracujących
        ktoś inny wydyma, zgarnie śmietankę bo ma rodziców gdzie trzeba, albo
        kolegów biznesmenów po MBA z marketingu w korpie, albo ładnie
        bredzi o niczym przed kamerami.. no to po co się mają starać?
        PO CO? Żeby kredyt spłacać? Dopłacać do akcyzy za paliwo bo
        "czerstwy pięcdziesięciolatek" albo "okrąglutki sześcdziesięciolatek",
        albo były I sekretarz KW PZPR akurat się dopchał do koryta i stwierdził
        że trzeba podnieść? Wolne żarty..
        • ahk4iepaiv8u ... 05.08.11, 00:47
          ten system zabija sam siebie, i zwala winę na kogo popadnie.
          Ja się cieszę, że młodsi to widzą. Dajcie im warunki dochodzenia
          do czegoś, zamiast odbierać trzy czwarte dochodu, zobaczycie
          jak wezmą się do roboty. Ale nie, bo "emeryci", niczyi dziadkowie
          i niczyi rodzice, którzy nic nie umieją robić i niczego nie chcą robić,
          "nie mogą umierać na ulicy". Kto ma na to tyrać, najmłodsi i najbardziej
          naiwni? Oszukujcie się dalej, guzik z tego będzie..
        • askold Re: żeby się ktoś starał 05.08.11, 02:42
          Smuteczek niejaki mnie ogarnął ahk4iepaiv8u (strasznie to trudne dla mojego postępującego starczego rozmemłania). Jak sądzę o wiele młodszyś ode mnie. Nie podoba Ci się "krzepki" sześćdziesięciolatek czy seksowny 48 - latek (oczywiście mam na myśli Wojewódzkiego - do diabła jak on to robi, że rwie coraz młodsze laski ?) albo były sekretarz partii ? To dlaczego do cholery wy młodzi nie kopniecie nas w dupę ? Nie przepędzicie ? Czekacie aż sami odejdziemy ? Urocze nieporozumienie ! Sami nie odejdziemy - władza, stanowiska, wpływy, prestiż, kasa to rzeczy boskie i będziemy się tego trzymać zębami oraz pazurami póki tchu w piersi. I co to znaczy "dajcie im" to znaczy wam ? Sami sobie weźcie ! Dzisiejsza Polska to nie komuna, nie wymaga heroizmu i daje całkiem spore możliwości. Niezależnie jak ich oceniasz ; w roku 1989 dzisiejszy premier miał 32 lata, wicepremier Pawlak 30 lat, dzisiejszy prezydent 37, dzisiejszy europoseł PO Paweł Zalewski - 25 lat ! (byłem z nim na roku), nasz wspólny kolega (dziś tzw. prawica) główny animator polityki historycznej - Dariusz Gawin także 25 lat !. Tacy ludzie nadawali ton ówczesnym fundamentalnym zmianom przy pomocy mniej licznych czterdziestoparolatków w roli wspólprzywódców i ideologów. Ci zdążyli się załapać w pełni na lata 70 - te i na Sierpień 80 (przypomnę, że Lech Wałęsa miał w 1980 - 37 lat). Możesz powiedzieć - mieli fart i się załapali. OK ! Ale gdyby wcześniej tylko czekali i się przystosowywali to by się nie załapali i nie mieliby fartu. Chcesz czekać i przeczekać - Twoja wola ! Pamiętaj jednak, że większość z nas jak widzisz nie jest jeszcze taka stara i będziemy Was blokować jeszcze przez 20 - 25 lat. Ile lat będziesz miał wtedy ? Pewnie będziesz wciąż spłacał kredyt... może nawet awansujesz... . Zgodnie z tocquevillowską zasadą Ci, którzy zdobyli władzę w sposób rewolucyjny lub quasi rewolucyjny w końcu stają się reakcjonistami zainteresowanymi głównie w zakonserwowaniu systemu, który przynosi im korzyści. Przy braku zaangażowania młodszych pokoleń - państwo w końcu grzęźnie w maraźmie. Dlatego uważąm (to oczywiście moje prywatne zdanie) brak postaw "buntowniczych" wśród dzisiejszej polskiej młodzieży za rzecz chorą. I oczywiście szkodliwą - najbardziej dla niej samej.
          • ahk4iepaiv8u .. 05.08.11, 14:24
            właściwie to mialem na myśli tylko niskie podatki i święty spokój :)
            • ahk4iepaiv8u ? 05.08.11, 14:41
              Jakieś pomysły jak mam sobie "je wziąć"? Tak wiem, "jakoś", pod warunkiem że będę płacił tyle żeby wszyscy byli zadowoleni, mam się "buntować" ale "społecznie" i "pozytywnie". Dziękuję, nie skorzystam.
      • sam16 Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 07:46
        askold napisał:

        Wie
        > m, że jestem dobry ale nie genialny, i zresztą nie ma takiej lekcji, która nie
        > ma felerów. Nic. Cisza. Poprosiłem siły naukowe by wyszły - może się studenty b
        > oją. Nie pomogło. Nic. Cisza. Łyknęli wszystko jak młode pelikany.

        Dobry nauczyciel kocha swoich uczniow i mlodziez.
        Dobry nauczyciel nie uzywa w stosunku do przyszlych mlodszych kolegow wulgarnego okreslenia "Lykneli jak mlode pelikany"
        Dobry nauczycie tez nie uzywa slowa "lykneli" bo to jest jezyk marginesu spolecznego.
        Mysle ze nie jestes nauczycielem,a jesli jestes to nie jestes dobyrm nauczycielem.
        Dobry nauczyciel nigdy nie mowi o mlodziezy jak o drobiu.
        Mysle ze powinienes zostac chodowca pelikanow albo innego ptactwa.
        • askold Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 13:14
          Drogi Samie ! Właściwie sam sobie udzieliłeś odpowiedzi - jestem fatalnym nauczycielem ! Złym wychowawcą. Posługuję się językiem marginesu społecznego. I bynajmniej nie kocham młodzieży bezwarunkowo. To czemu nikt nie miał pytań co do fatalnej lekcji, którą przeprowadziłem ? Czemu nikt ze studentów będących tuż przed magisterką nie wytknął moich karygodnych błędów ?
          Nawiasem mówiąc nie wiedziałem , iż słowo łyknąć należy do umiłowanej przeze mnie odmiany polszczyzny czyli do języka knajackiego. A Ty co robisz jak jesz ? Nie łykasz by nie dać złego przykładu ? I od kiedy to słowo "pelikan" jest jest słowem wulgarnym ? Ciekaw jestem jak nazywasz te sympatyczne ptaszyska ? Przecież nawet po łacinie to brzmi podobnie : Pelecanus. Jest oczywiście możliwe, że ci dranie Rzymianie (starożytni ma się rozumieć) przekazali nam w spadku parę wulgaryzmów w tym - pelikana - . Jednak to rzecz nie udowodniona i póki co pozostaje hipotezą co do której możesz zgłosić swoje autorstwo. Nie będę o to zazdrosny. Zbigniew Hołdys nazwał Jarosława Kaczyńskiego publicznie ch...jem i nikt z tego powodu szat nie rozdzierał. Poszło w świat. Niektórzy nawet go podziwiali. To znaczy Hołdysa a nie ch..ja. Notabene ja nazwałem pelikanami dorosłe młode damy <pamiętam, że jak nie dawno Kaczyński nazwał pewną niewiastę damą uznano to za nieprzyzwoite. Tak, tu Kaczor (też ptak) zaliczył wpadkę nie każda bowiem niewiasta jest damą. Uwaga dla przyszłych językoznawców - zaliczyć wpadkę - to zwrot potoczny ludzi z marginesu społecznego> i dorosłych dżentelmenów. Choć przyznaję - była to młodzież. Ale dlaczego miałbym ich od razu kochać ? Co do ptaków - to trafiłeś bracie w dziesiątkę - chciałem je hodować. Niestety nie powiodło mi się. I jako typowy nieudacznik zostałem nauczycielem. Typowym. Jak zorientowałeś się po udzielonej Ci odpowiedzi - lubię bowiem dręczyć ludzi. Hodować, hodowca i temu podobne wyrazy zapisujemy w języku polskim stawiając na początku głoskę -h-. To taka nauka na przyszłość mój młody, obrażony wulgarnie przyjacielu. Oczywiście ostatnia uwaga dowodzi, iż nie kocham Cię wcale. Chociażeś młodzież.
          • fiodor44 ... 05.08.11, 15:01
            Po co odpisujesz trolującemu frustratowi?
          • sam16 Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 15:56
            askold napisał:

            > Drogi Samie ! Właściwie sam sobie udzieliłeś odpowiedzi - jestem fatalnym na
            > uczycielem ! Złym wychowawcą. Posługuję się językiem marginesu społecznego. I b
            > ynajmniej nie kocham młodzieży bezwarunkowo. To czemu nikt nie miał pytań co do
            > fatalnej lekcji, którą przeprowadziłem ? Czemu nikt ze studentów będących tuż
            > przed magisterką nie wytknął moich karygodnych błędów ?
            > Nawiasem mówiąc nie wiedziałem , iż słowo łyknąć należy do umiłowanej przeze
            > mnie odmiany polszczyzny czyli do języka knajackiego. A Ty co robisz jak jesz ?
            > Nie łykasz by nie dać złego przykładu ?
            Nie mam czasu na dluzsza wypowiedz bo u mnie jest teraz wczesnie rano.Wiec tylko zasygalizuje kilka spraw.
            Lykanie i pelikan to polskie slowa natomiast ich uzycie w stosunku do mlodych ludzi staje sie wulgarne tak jak spieprzaj dziadu albo malpa w czerwonej sukience w doniesieniu do pewnej damy.

            I od kiedy to słowo "pelikan" jest jes
            > t słowem wulgarnym ? Ciekaw jestem jak nazywasz te sympatyczne ptaszyska ? Prze
            > cież nawet po łacinie to brzmi podobnie : Pelecanus. Jest oczywiście możliwe, ż
            > e ci dranie Rzymianie (starożytni ma się rozumieć) przekazali nam w spadku parę
            > wulgaryzmów w tym - pelikana - . Jednak to rzecz nie udowodniona i póki co poz
            > ostaje hipotezą co do której możesz zgłosić swoje autorstwo. Nie będę o to zazd
            > rosny. Zbigniew Hołdys nazwał Jarosława Kaczyńskiego publicznie ch...jem i nik
            > t z tego powodu szat nie rozdzierał. Poszło w świat.
            Nie poszlo w swiat bo ja w tym swiecie mieszkam i do mnie nie doszlo a sledze polska prase i polskie sprawy.

            Niektórzy nawet go podziwi
            > ali. To znaczy Hołdysa a nie ch..ja. Notabene ja nazwałem pelikanami dorosłe mł
            > ode damy <pamiętam, że jak nie dawno Kaczyński nazwał pewną niewiastę damą
            > uznano to za nieprzyzwoite. Tak, tu Kaczor (też ptak) zaliczył wpadkę nie każda
            > bowiem niewiasta jest damą. Uwaga dla przyszłych językoznawców - zaliczyć wpad
            > kę - to zwrot potoczny ludzi z marginesu społecznego> i dorosłych dżentelme
            > nów. Choć przyznaję - była to młodzież. Ale dlaczego miałbym ich od razu kochać
            Nauczyciel ktory nie kocha swoich studentow nie powinien byc nauczycielem.
            Nie ma przymusu,mozna byc hodowca przez samo h o czym dobrze wiem ale nie sprawdzam swoich tekstwo wiec sie nie poprawilem. A poniewaz uzywam polskiego jezyka dosyc rzadko takie literowki mi sie zdarzaja.

            > ? Co do ptaków - to trafiłeś bracie w dziesiątkę - chciałem je hodować. Nieste
            > ty nie powiodło mi się. I jako typowy nieudacznik zostałem nauczycielem. Typowy
            > m. Jak zorientowałeś się po udzielonej Ci odpowiedzi - lubię bowiem dręczyć lud
            > zi. Hodować, hodowca i temu podobne wyrazy zapisujemy w języku polskim stawiają
            > c na początku głoskę -h-. To taka nauka na przyszłość mój młody, obrażony wulga
            > rnie przyjacielu. Oczywiście ostatnia uwaga dowodzi, iż nie kocham Cię wcale. C
            > hociażeś młodzież.
            Moj wiek nie ma tu zadnego znaczenia.
            Mlody znaczy niedoswiadczony czyli zdobywajacy wiedze. Jesli mlody czegos nie wie to nie znaczy ze jest lykajacym lemingiem (co w jezyku knajackim)znacy cos gorszego. I tylko w takim zestawieniu robi sie wulgarnie.
            Jako znawca jezyka jestes napewno tego swiadomy.
            Ciesze sie ze roznimy sie pogladami. To obiecujaca prognoza.
            • askold Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 16:12
              Teraz naprawdę krótko ! Uwielbiam wkręcać takich jak Ty Samie. Przynosi mi to wręcz perwersyjną przyjemność :)
              • sam16 Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 16:44
                askold napisał:

                > Teraz naprawdę krótko ! Uwielbiam wkręcać takich jak Ty Samie. Przynosi mi to
                > wręcz perwersyjną przyjemność :)
                Ja tez mam przyjemnosc chociaz bez przymiotnika.
                Nie jestem perwertem.
      • stern-75 Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 13:32
        > Bez ich własnego wysiłku ich przystosowanie się do narzuconych warunków d
        > a w efekcie czekanie na Godota i gorzkie rozczarowanie.

        No to będą mieli problem, a moim paroletnim dzieciom będzie łatwiej nimi zarządzać. :)
        Czyny, zachowania i podejście do życia owocuje w określony sposób. Skoro młodzi są skupieni na sobie - zostaną odstawieni na bok przez tych skupionych na obowiązkach.
    • sympatyksportu Pierdolę, nie robię :) 04.08.11, 23:09
      Jak w temacie.
    • leszekk_k Wychodzę o 16, bo mam jogę 04.08.11, 23:48
      >Długoterminowym celem naszej młodzieży jest życie życiem klasy średniej. Popatrzmy sobie >na reklamy. Kto tam jest? Fajni ludzie: mieszkają w domach, jeżdżą samochodami, stać ich >na kupowanie, są szczęśliwi. Czego innego młodzi mają chcieć? Marzą więc, żeby kupić >samochód, zbudować dom z ogródkiem i kupić psa, który ładnie będzie wyglądał w ogródku.


      mam dla mlodych zla wiadomość, zeby spelnic te cele, to trzeba zarabiac przynajmniej 2 srednie krajowe,
      Takie zarobki , bez zalożenia własnej firmy - nieosiagalne dlas was
    • ongoing Wychodzę o 16, bo mam jogę 04.08.11, 23:51
      smutne i nudne to pokolenie
    • franek31 Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 00:24
      saint_just napisał:

      > Świeże mięso do wyścigu szczurów i wyplucia około 35-tki. Nie żal ich, bo sami
      > się pchają pod noż.

      Oj tam, oj tam. Ktoś ich przecież tego nauczył. I to zapewne ludzie dużo starsi, cwańsi i nieźle wzbogacający się na kształtowaniu młodego pokolenia w taki sposób.

      Przy okazji: rano pod tym artykułem było dużo więcej komentarzy (i to zawierających ciekawe myśli), tylko że zamieszczanych tak kolejno, wszystkie na jednej stronie. Przy okazji przeniesienia wątku na forum - skasowano wszystkie. Ot, wolność słowa a la Gazeta Wyborcza.
    • ahk4iepaiv8u "nie wyobrażam sobie takiej kwestii" 05.08.11, 00:28
      pieprzenie, ja mam 33 lata i też lubię chodzić na siłownię czy basen.
      Wstaję przed szóstą rano, żeby zjeść śniadanie, na 6.30 iść na
      ćwiczenia, skończyć je około 7.30-7.45, przynajmniej kilka razy w
      tygodniu, włącznie z sobotą i niedzielą. Wymaga to nieco samozaparcia,
      i daje sporo satysfakcji. W dodatku kosztuje, bo przecież abonament
      w ośrodku sportowym nie jest za darmo.

      I co, znajdę powiedzmy pracę w biurze, przychodzę tam codziennie
      od poniedziałku do piątku i wypełniam różne papierki, klikam w komputer,
      odbieram telefony, i tak dalej - nie widzę powodu, dla którego pacan
      ma mnie opier..lać jak psa tylko dlatego, że zamiast lizać klamkę o
      07:58:00 i merdać ogonem na wycieraczce, wolę przychodzić na 9,
      i siedzieć przynajmniej do 17stej.

      Jak szukają kogoś, kto będzie merdał, niech znajdą kogo innego, ja znajdę
      inną pracę, i tak będę w niej robił mniej więcej to samo, bo mi się nie chce
      naciągać ludzi i zarabiać na cudzej pracy, zadowolę się nieco niższą pensją.
      Młodzi stażyści i tak są naciągani ponad wszelkie wyobrażenie, są firmy
      które z zasady zatrudniają wyłącznie stażystów. Budowanie "doświadczenia"
      na stażu to jest zwykle fikcja mająca na celu naciąganie ludzi.

      Nie dajcie się robić w konia, pacan który potrafi drzeć ryj bo zamiast merdać
      za pięć ósma wolicie przychodzić bez pośpiechu na dziewiątą, nie jest wart
      dobrych pracowników. Pamiętajcie że ten gość zarabia na was, i po prostu
      w ten sposób was "urabia". Jak nie zarabia - niech nie zatrudnia, łaski nie robi,
      a jak zarabia, to niech się ostrożnie obchodzi z kurą przynoszącą złote jajka,
      bo się kura wk.. i złotych jajek nie będzie.
      Taki gość zwykle nie ma tyle samodyscypliny, żeby ruszyć tyłek o 5.45 i iść
      przez godzinkę pływać albo biegać, za to "nie wyobraża sobie" że ktoś, kto to
      potrafi, przyjdzie kwadrans czy dwadzieścia minut później klikać w komputer..

      • kosmosiki Ojtam ojtam 05.08.11, 02:16
        Poniekąd masz rację, ale nie do końca. Oczywiście nie można dać sobą pomiatać ale czasami aby znaleźć pracę, która nas satysfakcjonuje, jest ciekawa i ją lubimy warto czasami jednak poświęcić te poranne treningi - przecież to nic takiego...

        Klasa średnia już tak ma, że praca to większość jej życia dlatego moim zdaniem warto jest znaleźć złoty środek i nie popadać w skrajności.
      • sam16 Re: "nie wyobrażam sobie takiej kwestii" 05.08.11, 08:06
        ahk4iepaiv8u napisał:

        > Taki gość zwykle nie ma tyle samodyscypliny, żeby ruszyć tyłek o 5.45 i iść
        > przez godzinkę pływać albo biegać, za to "nie wyobraża sobie" że ktoś, kto to
        > potrafi, przyjdzie kwadrans czy dwadzieścia minut później klikać w komputer..
        >
        Eistein powiedzial ze wyobraznia jest waniejsza od wiedzy.
        Jesli nie potrafisz sobie wyobrazic ze dyscyplina w pracy jest potrzebna to trudno od ciebie wymagac czegokolwiek.
        Kierownik czy wlasciciel firmy nie ma czasu na pilnowanie czy ktos sie spozni czy zostanie dluzej. Ten kto cie zatrunia ma wazniejsze spray do zalatwieni niz twoje cwiczenia czy joga.
        Upraiam joge i cwicze po to zeby byc na czas w pracy i nie stresowac sie z tego powodu ze ktos na mnie czeka bo jestm odpowiedzialny za calosc, Dlatego bardziej niz pracownicy musze byc pierwszy. Musze byc pierwszy bo odpowiadam za tych ktorzy przychodza na czas i tych ktorzy maja czelnosc sie spoznic.
        Praca to przywilej. Nie ma przymusu korzystania z przywileju.
        • ahk4iepaiv8u ta 05.08.11, 14:29
          "Kierownik czy wlasciciel firmy nie ma czasu na pilnowanie czy ktos sie spozni "

          Nie ma czasu na pilnowanie, dlatego pilnuje, i stoi przy zegarze, żeby mnie opie...ć jak się spóźnię. Ma ważniejsze sprawy, dlatego zamiast zajmować się ważniejszymi sprawami, zajmuje się tym żeby osiołek meldował się posłusznie a nie chodził na jakieś baseny.. praca to przywilej, owszem, tylko że nie każda, a w szczególności nie taka której jedyny sens polega na tym, że nie ma innego sensu poza psim posłuszeństwem.
          Dziękuję, nie skorzystam..
        • ahk4iepaiv8u ble 05.08.11, 14:37
          Niedobrze mi się zrobiło. Ja się wynajmuję po to, żeby daną pracę wykonać,
          a nie po to, żeby lizać klamkę i żeby mnie ktoś mógł opie...ć za to że "ma ważniejsze sprawy". Einstein może i powiedział że "wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy", ale, jak sądzę, nie miał na myśli "wyobraźni" polegającej na tym, że się potrafi sobie wyobrazić że się nie ma wyobraźni, a ma zegarek. Tfu, obrzydliwe.
        • ahk4iepaiv8u Einstein powiedział 05.08.11, 14:51
          "Eistein powiedzial ze wyobraznia jest ważniejsza od wiedzy. Jesli nie potrafisz sobie wyobrazic ze dyscyplina w pracy jest potrzebna to trudno od ciebie wymagac czegokolwiek."

          Człowieku, sam sobie przeczysz. Einstein powiedział że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, i dlatego miałbym sobie "wyobrazić" że dyscyplina jest "potrzebna" tj w domyśle ważniejsza od wyobraźni. Genialne. A Newton powiedział że jeżeli ciało A działa na ciało B z pewną siłą to ciało B działa na ciało A z siłą o tej samej wartości i kierunku lecz przeciwnym zwrocie, i dlatego wóz ma jechać ja jestem konikiem a woźnica woźnicą i tak ma być. Brawo. Uff, wymiękam, idę zajmować się ważniejszymi sprawami :)
          • sam16 Re: Einstein powiedział 05.08.11, 16:12
            ahk4iepaiv8u napisał:

            > "Eistein powiedzial ze wyobraznia jest ważniejsza od wiedzy. Jesli nie potrafi
            > sz sobie wyobrazic ze dyscyplina w pracy jest potrzebna to trudno od ciebie wym
            > agac czegokolwiek."
            >
            Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy bo bez wyobrazni nie ma postepu.
            Wiedza bez wyobrazni jest jak ewangeliczny skarb zakopany i bezuzyteczny.
            Kazdy powinien dbac o swoj interes. Pracownik i wlasciciel pozornie sa w konflikcie interesow ale to tylko pozor. Ludzie z wyobraznia potrafia sobie ustawic wlasciwa relacje miedzy pracownikiem i wlascicielem.
            Kiedy firma dobrze prosperuje korzysci z tego czerpia pracujacy i wlasciciele.
            Mysle ze nie trzeba do tego zbyt wybujalej wyobrazni aby sobie to uszeregowac w odpowienich proporcjach.
        • hammurabina Re: "nie wyobrażam sobie takiej kwestii" 05.08.11, 19:17
          "przywilej" to będzie wtedy jeżeli mu BARDZO dużo zapłacisz. Tacy jak ty szukają niewolników na możliwie najniższe wynagrodzenie. A jak się to za darmo. No, bo "przywilej" utrzymywania ciebie.
    • gunga.din Cytaty, to nie dowody 05.08.11, 19:28
      To, co chce nam udowodnić ten etnograf (rzeczywiście ?!), że młodzi Polacy mają gdzieś to, o co na całym świecie walczą dziś ich równieśnicy (którzy późno, bo późno, ale wreszcie się ruszyli) - różnych nacji odmiany "Oburzonych" - BYŁOBY PRZERAŻAJĄCE, gdyby nie fakt, że cały ten dowód jest niewart funta kłaków. I dziwi, że "GW" drukuje teksty, w których ZA DOWÓD TRAKTUJE SIĘ CYTATY z czyichś wypowiedzi (nawet nie żadnych Autorytetów, ale dobieranych dla potrzeb dowodu postaci (bez znaczenia - realnych czy zmyślonych).
      Kiedy to piszę, pojawia się dymek z komunikatem, że tekst pochodzi z Wysokich Obcasów" - niepotrzebnie wchodziłem i poświęciłem mu pić zdań. Piszcie sobie... Na Berdyczów...
    • alienangel Re: Wychodzę o 16, bo mam jogę 05.08.11, 20:08
      Nieścisłości w artykule już wyłowiono. Ja od siebie dodam, ze przypadki typu "o 10.00 chcę przerwę na tipsy, a o 14.00 na masaż" to margines (c'mon!). A jeśli prawdą jest taka a nie inna postawa młodego pokolenia, to tylko pogratulować braku niewolniczej mentalności, a także świadomości, ze pracuje się po to, żeby żyć, a nie żyje po to, żeby pracować.
    • sam16 Kodeks pracy konczy sie na bramie firmy.... 07.08.11, 15:00
      Taki poglad reprezentuja niektorzy wlasciciele firm.
      Dziki kapitalizm wykorzystujacy sytuacje na rynku pracy prowadzi do takich anomalii.
      Nadmiar rak do pracy stwarza sytuacje,ktore prowadza do naduzyc i dobrze ze mlodzi ludzie nie chca byc niewolnikami jakiegos buraka dorobkeiwicza.
      Jednak nie kazdy wlasciciel to burak i dorobkiewicz. Wymaganie dyscypliny to nie przejaw buractwa i chciwosci ale wymog konkurencji.
      Firma musi dzialac jak sprawna maszyna a to nie jest mozliwe kiedy male kuleczka w tej maszynie co jakis czas wypadaja na joge czy inne wazne z punktu widzenie kuleczek sprawy.
      Ludziom bez wyobrazni wydaje sie ze jesli ktos jest wlascicielem to automatycznie oplywa we wszelkie benefity kosztem biednego pracownika.
      To nie jest prawda.Wlasciciel czasami szczegolnie na poczatku dzialalnosci zarabia mniej niz jego pracownik albo sie zadluza zeby wyplacic ludziom.Wlasciciel tez nie ma czasu na joge bo musi byc do dyspozycji kiljenta cala dobe. Tak sie dzieje szczegolnie w malych firmach.
      Oczywiscie to nie jest problem pracownika ale tylko pozornie. Bowiem kiedy firma upadnie albo bedzie zle prosperowac to uderzy rowniez w pracownika.
      Na szczescie mlodzi maja szanse wyjechac i sprobowac szczescia w innych krajach dlatego niech beda roszczeniowi. Moze sie to jednak tak skonczyc ze przyjada pracownicy z Indii albo Kazachstanu i oni zniosa wszystkie wymogi wlasciciela.
    • claratrueba Wychodzę o 16, bo mam jogę 09.08.11, 10:07
      Wypisz, wymaluj- młodzi ludzie, których regularnie zwalniam z roboty. O ile wcześniej sami nie odejdą, co się zdarza częściej. 100% z nich przychodzi z podkulonym ogonem z powrotem,a nie, sorry, z połowa to mamusie przysyła, żeby wyżebrały pracę dla synusia czy córuni dwudziestoparoletniej. Niestety, u nas potrzeba ludzi, którzy zrobią konkretną pracę na bardzo dokładnie określony czas, a nie posiedzą sobie bo w siłowni czy na jodze to się nie da cały dzień a puby do południa zamknięte. I nie zarobi się Bóg wie ile, jeśli się niewiele umie i więcej czasu starszym kolegom d.. zawraca, żeby pomogli (ich robota sama się nie zrobi) niż samemu robi. Perspektywa osiągnięcia takiego poziomu umiejętności, który zapewni bardzo, jak na moje miasto, przyzwoite zarobki to jest kilka lat- za długo. To powodzenia. Na zmywaku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka