Dodaj do ulubionych

Książka Ewy Błaszczyk

29.05.05, 16:04
Pełen podziw dla determinacji Pani Ewy, artykuł jest poruszający do pewnego
momentu cyt."Zależy, o czyją śmierć chodzi. Jeśli w śpiączkę zapadł 80-letni
starzec, który miał zniszczone narządy wewnętrzne, wiele chorób... być może
lepsza dla niego jest śmierć... Ale jeśli chodzi o zdrowe dziecko, którego
wola życia jest przecież ogromna. Czuję, że Ola chce żyć... Gdybym miała
przestać o nią walczyć... musiałabym zabić w sobie to przekonanie."
Pani Ewo, dla najbliższych, ten "80-letni starzec" nigdy nie jest spisany na
straty, zawsze jest nadzieja na wyzdrowienie bo wola życia nie jest zależna od
wieku.Niestety ta "wola życia" mówiąc brutalnie zależy również od stanu
finansowego rodziny i co tu ukrywać pozycji jaką się zajmuje w społeczeństwie.
Odczucia rodziny 80-letniego starca są takie same jak Pani w stosunku do Oli
ONI po prostu chcą żyć.Nie można tego różnicować, a formułowanie takich
stwierdzeń jest nie na miejscu.
Obserwuj wątek
    • ceilidh Smutna postawa wartosciowania. 29.05.05, 23:30
      Absolutnie sie z toba zgadzam Milo 1.
      Kazdy, kto kiedykolwiek pracowal ze starszymi ludzmi, wie jak niesamowita wole
      zycia mozna miec w wieku 80 i wiecej lat. Rowniez kazdy, kto ma doswiadczenie w
      pracy w hospicjium dzieciecym, wie jak czesto wola ta gasnie u mlodych ludzi.

      WIEK NIE JEST WYZNACZNIKIEM WOLI ZYCIA !!!

      To piekne jak Pani Blaszczyk rehabilituje corke i zycze jej z calego serca
      powodzenia ale jej poglad na wole zycia jest wedlug mnie bardzo krzywdzacy.
      Na miejscu osobu, ktora nie ma doswiadczenia w tej dziedzinie, nie
      wypowiadalabym sie tak kategorycznie. Rozumiem, ze zycie corki jest dla niej
      bardziej wartosciowe niz zycie osoby starszej ale nie zgadzam sie aby jej
      przeswiadczeie mialo jakiekolwiek znaczenie dla tego co zeczywiscie stanowi
      wieksza wartosc.
    • marysia04 [...] 30.05.05, 12:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • anonim_ka Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 10:19
      filozofia kalego :((
      • mamawikusia Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 11:00
        Ludzie serce boli kiedy sie czyta Wasze wypowiedzi.
        zgadzam sie wiek nie jest wyznacznikiem woli zycia.
        jak jednak możecie sie wypowiadać pod takim artykułem nic o tym nie wiedząc.
        krzywdzicie innych.
        jesteście przykładem typowych polaczków którzy są znawcami w każdym temacie.
        odpowiedzcie sobie na pytanie czy Wy to przeżyliście,
        nikt nie wie jak sie zachowa w danej sytaucji i jakie będzie miał wtedy
        wartości póki nie przeżyje danego zdarzenia.
        opowiedziałabym swoją historie i mojego dziecka, tez wiele śmierci i cierpienia
        widziałam podczas swojego zycia ale nie zrobie tego- bo jesteście takimi
        egoistami że nie warto.
        potraficie tylko oceniać
        i zanim nastepnym razem bedziecie kogoś oceniać to pomyślcie przez chwile czy
        cierpienie dziecka, jego smierć jest dla Was tak samo łatwo wytłumaczalna i czy
        tak łatwo sie z tym pogodzić jak ze smiercią staruszka.
        wczujcie sie chocioaż przez chwile, zadajcie sobie ten ból i wyobraźcie sonbie
        ze chodzi o Wasze dziecko- nie jesteście w stanie!
        wiec proszę nie wypowiadajcie sie juz więcej, chyba ze chcecie oddać pokłon
        przed taką kobietą jak pani Ewa czy tysiącą innym kobiet które dzień za dniem
        walczą o życie.

        • milo_1 Do rozgoryczonej .....mamawikusia....... 31.05.05, 21:57
          w ub.roku przeżyłem śmierć takiego "84-letniego starca",który był moim ojcem
          ,poznałem "smak " opieki nad bliskim po udarze,poznałem jak silna wola życia w
          nim tkwiła pomimo schorzeń i chorób które w tym wieku są nieuniknione.Widziałem
          gesty,mimikę nawiązania kontaktu z najbliższymi - była nadzieja i nikt w takim
          momencie nawet przez chwilę nie pomyslał że lepiej by było aby ...... :((((.
          Nikt nie jest uprawniony do wypowiadania tak jednoznacznych opinii nawet Pani
          Ewa Błaszczyk. Takim "85 letnim starcem" był też JP II bardzo schorowany
          człowiek i cały Świat nie modlił się o jego śmierć tylko o zdrowie, pomimo tych
          wszystkich uwarunkowań które przez Panią Ewę zostały jednoznacznie określone
          "Jeśli w śpiączkę zapadł 80-letni starzec, który miał zniszczone narządy
          wewnętrzne, wiele chorób... być może lepsza dla niego jest śmierć..."
          • 0ffka Re: Do rozgoryczonej .....mamawikusia....... 26.01.11, 16:28
            daj spokój... Milo szkoda podejmować rozmowę z takim ludźmi, jak ta osoba.
        • mcmczu Re: Książka Ewy Błaszczyk 04.06.05, 21:53
          A jezeli tym staruszkiem jest Twoja mama czy tata?
          Pozdrawiam
      • marysia04 Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 17:01
        zaperzona mamo kogoś tam, (ja też jestem mamą kogoś tam), napisałabym o swoich
        doświadczeniach, ale nie jesteś warta, żeby je przeczytać. To świetnie, że
        matka walczy o dziecko, niejedna to robi, większość jest heroiczna ale bez
        wsparcia. To zresztą nie zarzut do tych które mają wsparcie, czy kilka willi na
        ratunek dla swojego. Kocham moje dziecko, kocham też innych moich bliskich i
        tak już jest, że nie przeszło by mi przez usta: niech tata umiera bo jest
        stary. Widzę różnicę, ale ty nie widzisz niuansów, nie jesteś z tej bajki, bądź
        zdrowa
        • berecik7 Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 22:20
          ja mam tylko pytanie - skąd u was bierze się tyle agresji i pogardy? Pytam
          zwłaszcza Marysię04. Jak możesz pisać, że ktoś nie jest wart , by posłuchać
          Twoich doświadczeń? Po co od razu kogoś poniżać? Skąd to się w ludziach bierze?
          • kataryna.kataryna Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 23:45
            berecik7 napisała:

            > ja mam tylko pytanie - skąd u was bierze się tyle agresji i pogardy? Pytam
            > zwłaszcza Marysię04. Jak możesz pisać, że ktoś nie jest wart , by posłuchać
            > Twoich doświadczeń? Po co od razu kogoś poniżać? Skąd to się w ludziach
            bierze?



            Też tego nie rozumiem, różne emocje może ta książka wywoływać ale żeby taką
            agresję?
            • trawozerca pare mysli - Re: Książka Ewy Błaszczyk 07.08.05, 19:04
              a ja mam mieszane odczucia. Trudno jednoznacznie stwierdzic gdzie jest ganica -
              np walki o czyjes zycie. Czy ma to w pewnych sytuacjach sens. Ale i trudno
              przeciez stwierdzic ze np Holendrzy czy Belgowie do narody dzikusow. A w
              pewnych sytuacjach dopuszczana jest eutanazja...
              Przychodzi mi do glowy ta historia z 'odlaczona' od odzywiania Amerykanka. I
              opinie - od rozmodlonych zwolennikow Pro-Life do ludzi o zupelnie odmiennych
              pogladach. A takze przesmiewcza kreskowke o tej historii nadana tydzien po
              smierci tej kobiety - South Park.
              Napewno wysilki pani Ewy zasluguja na zrozumienie i szacunek. Ale czy maja one
              sens w takim rozumieniu ze przyniosa Oli zdrowie. Nie znam na to pytanie
              odpowiedzi, bo medycyna z tego co czytalem sprzecznie okresla rokowania a bawic
              sie w proroka nie smiem.
            • yottsche Re: Książka Ewy Błaszczyk 18.08.05, 08:38
              i tu sie musze pierwszy raz co prawda, ale za to w calej rozciaglosci zgodzic z
              kataryna... czy wy w ogole czytaliscie ten artykul? bedziecie sie tu teraz
              licytowac na cierpienie??
          • marysia04 Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.06.05, 09:48
            w odpowiedzi fr postu mamywikusia:
            "jesteście przykładem typowych polaczków którzy są znawcami w każdym temacie.
            odpowiedzcie sobie na pytanie czy Wy to przeżyliście,
            nikt nie wie jak sie zachowa w danej sytaucji i jakie będzie miał wtedy
            wartości póki nie przeżyje danego zdarzenia.
            opowiedziałabym swoją historie i mojego dziecka, tez wiele śmierci i cierpienia
            widziałam podczas swojego zycia ale nie zrobie tego- bo jesteście takimi
            egoistami że nie warto.
            potraficie tylko oceniać"
          • kichote1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 06.08.05, 17:05
            Agresja rodzi agresje. Zdania mamywikusia o tym, ze wypowiadajacy sie powyzej
            sa "typowymi polaczkami" itd. itp. byly pelne pogardy. Naprawde warto czasem
            postarac sie o zrozumienie bolu i cierpienia innych, choc wlasny wydaje sie juz
            nie do zniesienia.
            Zgadzam sie z tym, ze smierc mojego 97-letniego dziadzia byla czyms naturalnym,
            a smierc, czy nawet cierpienie kilkuletniego dziecka wydaje sie byc jawna
            niesprawiedliwoscia, ale to nie znaczy, ze zycie osiemdziesiecio- czy
            dziewiecdziesieciolatka ma mniejsza wartosc.
        • anka_po_prostu Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 23:31
          marysia04 napisał:

          > zaperzona mamo kogoś tam, (ja też jestem mamą kogoś tam), napisałabym o
          swoich
          > doświadczeniach, ale nie jesteś warta, żeby je przeczytać.

          ------
          mam prośbę o więcej szacunku w tym wątku.
          Piszesz do mamy "kogoś tam", ten Ktoś już nie żyje, choć był maleńkim
          dzieckiem. Nie znamy swoich historii, nie musimy ich znać, ale możemy być dla
          siebie nieco lepsi.

          A.
          • marysia04 Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.06.05, 09:54
            w odpowiedzi fr postu mamywikusia:
            "jesteście przykładem typowych polaczków którzy są znawcami w każdym temacie.
            odpowiedzcie sobie na pytanie czy Wy to przeżyliście,
            nikt nie wie jak sie zachowa w danej sytaucji i jakie będzie miał wtedy
            wartości póki nie przeżyje danego zdarzenia.
            opowiedziałabym swoją historie i mojego dziecka, tez wiele śmierci i cierpienia
            widziałam podczas swojego zycia ale nie zrobie tego- bo jesteście takimi
            egoistami że nie warto".



          • franiaaa1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 21.04.10, 16:07
            Bywam prawie codziennie w szpitalu.. Pielęnujemy miedzy innymi osoby
            w stanie terminalnym, to znaczy takie, które umierają: myjemy,
            zmieniamy opatrunki na odleżynach. To trudne... Myślę, że łatwiej
            byłoby żyć jak dotąd, w zaprzeczeniu śmierci, odsuwaniu jej od
            świadomości.. Tymczasem mamy ją prawie namacalną... Na tym etapie ja
            przynajmniej nie dostrzegam tego o czym Państwo piszą, czyli woli
            życia i myślę, że najlepsze co można tu zrobić to pozwolić im
            odejść...w ciszy, możliwie bezboleśnie, z szacunkiem.. Z naszego,
            zdrowych punktu widzenia jest inaczej- odejście bliskiej osoby,
            niezależnie od jej wieku JEST dramatem.. Czy mniejszym niż kiedy
            umiera dziecko? Sama próba porównywania, licytowanie najbardziej
            osobistych i głębokich uczuć jest, jak to już ktoś napisał,
            nietaktem.
    • kataryna.kataryna Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.05.05, 23:37
      milo_1 napisał:

      > Pełen podziw dla determinacji Pani Ewy, artykuł jest poruszający do pewnego
      > momentu cyt."Zależy, o czyją śmierć chodzi. Jeśli w śpiączkę zapadł 80-letni
      > starzec, który miał zniszczone narządy wewnętrzne, wiele chorób... być może
      > lepsza dla niego jest śmierć... Ale jeśli chodzi o zdrowe dziecko, którego
      > wola życia jest przecież ogromna. Czuję, że Ola chce żyć... Gdybym miała
      > przestać o nią walczyć... musiałabym zabić w sobie to przekonanie."
      > Pani Ewo, dla najbliższych, ten "80-letni starzec" nigdy nie jest spisany na
      > straty, zawsze jest nadzieja na wyzdrowienie bo wola życia nie jest zależna od
      > wieku.Niestety ta "wola życia" mówiąc brutalnie zależy również od stanu
      > finansowego rodziny i co tu ukrywać pozycji jaką się zajmuje w społeczeństwie.
      > Odczucia rodziny 80-letniego starca są takie same jak Pani w stosunku do Oli
      > ONI po prostu chcą żyć.Nie można tego różnicować, a formułowanie takich
      > stwierdzeń jest nie na miejscu.


      Jakbyś przeczytał całą książkę a nie artykuł, który jest zlepkiem cytatów, to
      wiedziałbyś, że w tym miejscu dziennikarz wyrwał z kontekstu i zlał dwie
      oderwane od siebie wypowiedzi Błaszczyk. Ten fragment, który tak cię
      zbulwersował to reakcja Błaszczyk na list od dziewczyny, która po obejrzeniu
      Błaszczyk w TV napisała do niej, że przeżyła śmierć ojca, a teraz po obejrzeniu
      programu o Oli nie wie co jest gorsze, śmierć czy taka śpiączka. I właśnie w
      reakcji na to Błaszczyk pisze "Zależy o czyją śmierć chodzi...być może".
      Błaszczyk niczego nie ocenia ani nie wartościuje, głośno się zastanawia (w
      końcu ma doświadczenie i jednego i drugiego) i naprawdę nie rozumiem tych
      Waszych agresywnych reakcji na ten fragment. Książka jest piękna, naprawdę nie
      rozumiem dlaczego tak się rzucacie na matkę, która opisuje swoją pięcioletnią
      walkę o dziecko.
      • milo_1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.06.05, 01:30
        kataryna.kataryna napisała:

        Jakbyś przeczytał całą książkę a nie artykuł, który jest zlepkiem cytatów, to
        > wiedziałbyś, że w tym miejscu dziennikarz wyrwał z kontekstu i zlał dwie
        > oderwane od siebie wypowiedzi Błaszczyk. Ten fragment, który tak cię
        > zbulwersował to reakcja Błaszczyk na list od dziewczyny, która po obejrzeniu
        > Błaszczyk w TV napisała do niej, że przeżyła śmierć ojca, a teraz po obejrzeniu
        >
        > programu o Oli nie wie co jest gorsze, śmierć czy taka śpiączka. I właśnie w
        > reakcji na to Błaszczyk pisze "Zależy o czyją śmierć chodzi...być może".
        > Błaszczyk niczego nie ocenia ani nie wartościuje, głośno się zastanawia (w
        > końcu ma doświadczenie i jednego i drugiego) i naprawdę nie rozumiem tych
        > Waszych agresywnych reakcji na ten fragment. Książka jest piękna, naprawdę nie
        > rozumiem dlaczego tak się rzucacie na matkę, która opisuje swoją pięcioletnią
        > walkę o dziecko.
        -------------------------------------
        nie czytając książki -na podstawie "wyrwanych " z kontekstu cytatów odebrałem
        trafnie rozważania Pani Ewy i moja reakcja na ten fragment jest jedynie głośnym
        zastanawianiem się nad treścią tych słów .Ujrzawszy w jaśniejszym świetle dzięki
        Tobie kataryno znaczenie i żródło przytoczonego cytatu utwierdzam się w
        prawdziwości moich słów.Na jakiej podstawie można wyciągnąć wnioski że
        schorowany starzec w śpiączce nie posiada woli przeżycia i lepsza byłaby dla
        niego śmierć i jednocześnie na jakiej podstawie można wnioskować że dziecko w
        śpiączce posiada tą wolę przeżycia. W jednym i drugim przypadku można zadać
        pytanie (tak jak napisała dziewczyna ) co jest gorsze śmierć czy śpiączka ? ale
        nie można zadać pytania co BYŁOBY LEPSZE , bo w obu przypadkach trwa walka o
        życie i dopóki istnieje iskierka nadzieji to trzeba tą walkę toczyć i Pani Ewa
        robi to z wielką determinacją za co należy się jej wielki szacunek i
        uznanie.Tylko ile takich walk niezależnie od wieku chorego zostało przegranych i
        słowa z cytatu "Zależy, o czyją śmierć chodzi......." w tym momencie nie mają
        żadnego znaczenia.Myślę kataryno że niesprawiedliwie oceniłaś pewne "agresywne"
        reakcje i naprawdę nikt nie ma zmiaru rzucać się na matkę, która z taką
        determinacją walczy o swoje dziecko.
      • anna.i.ja Re: Książka Ewy Błaszczyk 02.06.05, 12:14
        Kontekst tej wypowiedzi jest nieistotny.
        Żaden kontekst nie upoważnia do wartościowania życia/woli życia dorosłego,
        dziecka czy "staruszka ze zniszczonymi organami".
        Świadomie czy nie Pani Ewa spłyciła sytuację, co nie zmienia faktu, że jest
        dzielną osobą (jak setki innych rodziców) i życzę Jej wszystkiego dobrego.

        anna
        • marysia04 Re: Książka Ewy Błaszczyk 03.06.05, 12:11
          Anno, dziękuję za Twojąopinię, w 100 proc się z nią zgadzam, nic dodać nic ująć
          • linn_linn Re: Książka Ewy Błaszczyk 04.06.05, 10:51
            Mnie zastanawia dlaczego w Polsce wciaz nie chroni sie wizerunku osoby
            nieletniej...
    • buziaczek214 Re: Książka Ewy Błaszczyk 10.06.05, 12:31
      Moim zdaniem książka Ewy Błaszczyk jest drogowskazem dla innych ludzi, którzy
      nie zauważją, jakie mają szczęście mając szczęśliwą i zdrową rodzinę. Nie
      potrafią tego docenić.Myślę,żę autorka napisała tę książkę dla siebie, żeby
      poukłądać to wszystko co stało się w jej życiu.
      • graga05 Re: Książka Ewy Błaszczyk 27.06.05, 22:56
        Linn linn chodzi ci o co? ze wyglad corki Ewy Blaszczyk razi twoj zmysl
        estetyczny. A co do reszty , jako osoba nieletnia jej matka decyduje, co jej
        corka moze a na co sie nie zgadza. Wstretna jestes linn linn
        • linn_linn Re: Książka Ewy Błaszczyk 31.07.05, 09:37
          Mnie chodzi o to, ze kazda osoba nieletnia ma prawo do ochrony swego
          wizerunku / tak jest w wielu krajach /. Nie wspomne juz o fakcie, ze
          sprzedawanie ksiazki podpierajac sie zdjeciem chorej corki nie jest zbyt
          eleganckie. Dla mnie nawet wstretne.
          • 0ffka Re: Książka Ewy Błaszczyk 26.01.11, 16:41
            Jak nie wiadomo o co chodzi... to chodzi o kasę. Masz rację, że żałosne!
    • winka53 Re: Książka Ewy Błaszczyk 04.07.05, 10:31
      <oczywiste jest,ze kazda matka walczy o swoje dziecko,
      tak jak umie i na ile ma mozliwosci,pania E.Blaszczyk zawsze lubilam jako
      aktorke i osobe tak bardzo przypomionajaca mnie wlasnie -wiele wspolnych cech
      charakteru mamy...
      ale czy nalezy gloryfikowac,to co robi...w koncu dla swego dziecka...
      pozdrwiam...
    • olab1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 08.07.05, 14:34
      To, co tu przeczytałam to dla mnie szok. Tematem artykułu jest choroba dziecka,
      które w niczym nikomu nie zaqwiniło - jest chore po porstu przed przypadek. Ale
      ŻYJE! Chylę czoła przed p. Ewą za miłość, poświęcenia, walkę o byt. Ta kobieta
      jest sama, nie ma wsparcia męża, kogoś bliskiego. JEST SAMA a mimo to walczy i
      to pięknie walczy.
      Zgadzam się z mamąwikusia. Małostkowość i podłość większości powyższych
      wypowiedzi jest porażająca. kto nie przeżył choroby, straty swojego dziecka ten
      nie wie, o czym pisze, o czym pisze. A jak nie macie o czym pisać to lepiej
      milczcie. I jeszcze te uwagi w stylu "nie jesteś warta..." Smutek mnie
      ogarnia, że tacy ludzie wypowiadają się na tematy tak poważne jak właśnie ten.
      Serdecznie pozdrawiam podobnie myślących.
      Wszystkiego dobrego.
      • kichote1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 06.08.05, 17:09
        Niestety, to mamam wikusia pierwsza rzucila uwage typu "nie jestecie warci"...
        • july.29 Re: Książka Ewy Błaszczyk 06.08.05, 18:37
          kichote1 napisała:

          > Niestety, to mamam wikusia pierwsza rzucila uwage typu "nie jestecie warci"...

          nieprawda,
          pierwsze bolesne słowa padły od Marysi04 (post usunięty przez moderatora). Post
          Mamy Wikusia był drugi w kolejności.

          j.
    • rapsodia4 Re: Książka Ewy Błaszczyk 20.07.05, 16:01
      Zastanawia mnie dlaczego wielu z Was tak ostro zareagowało na wypowiedź Ewy
      Błaszczyk. Ktoś wskazał, że to taka jednoznaczna, oceniająca wypowiedź a ta
      wypowiedź nie była właśnie jednoznaczna bo przeciez ona nie napisała, że uważa,
      iż śmierć osoby starszej jest lepsza niz młodej, tylko być może tak jest ale
      kto to wie. Ona tego nie stwierdziła (a tym bardziej nie jednoznacznie)tylko
      zastanawiała sie nad takim przypuszczeniem, bo ktos zadał jej takie pytanie.
      Rozumiem poruszenie wszystkich, którzy stracili bliską osobę, która była juz w
      starszym wieku ale byc może własnie to cierpienie po stracie kogos bliskiego
      sprawiło, że zobaczyliscie tam wiecej niz było napisane i zinterpretowaliscie
      to w sposób jaki najbardziej Wam pasował. Niepotrzebnie tylko takimi osądami
      krzywdzi się kogoś, kto wystarczająco długo zmaga się z cierpieniem żeby
      rozumieć, ze każde życie jest wartościowe i nie sądzę aby intencją tej
      wypowiedzi było stwierdzenie, że z pewnością tak nie jest.
    • margharita33 Re: Książka Ewy Błaszczyk 23.07.05, 17:42
      Przeczytałam artykuł, ujmujący, wzruszający i jestem pełna podziwu dla Mamay,
      Pani Ewy, szkoda tylko, ze artykuł kończy sie segregowaniem zycia, bo dlaczego
      starsza osoba ma byc mniej wazna od dziecka...Dla kazdego z nas strata bliskiej
      osoby, lub patrzenie na agonie tej osoby jest bolesne i nie rozumie tego
      segregowania. Dlaczego kobieta tak wrażliwa, wydawałoby sie ze rozumiejąca
      sytuacje osób, które walczą z przeciwnosciami losu, ma tak wypaczony i chory
      sposób rozumowania. Dla mnie człowiek jest człowiekiem i niezaleznie od wieku i
      przebytych chorób jest tak samo wazny... Dlatego nie rozumie... :(
      • panama4 Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.08.05, 12:04
        Przeczytalam fragmenty. Wspolczuje ogromnie i podziwiam za determinacje.
        Uderzylo mnie jednak cos, co okazuje sie uderzylo tez innych: nie mozna Pani
        Ewo "80-letniego starca" spokojnie usmiercac. Kazda tragedia ma swoj wymiar dla
        osob, ktore ja przezywaja. Nie ma znaczenia, czy jest to noworodek, dziecko,
        czlowiek w pelni sil witalnych, czy czlowiek, ktory wprawdzie z racji wieku
        powoli pochyla sie nad grobem, ale tez pragnie zyc dla siebie, dla bliskich...
        Najblizsi tragedie przezywaja tak samo mocno, jak Pani.
        • july.29 Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.08.05, 17:36
          panama4 napisała:

          > Przeczytalam fragmenty. Wspolczuje ogromnie i podziwiam za determinacje.
          > Uderzylo mnie jednak cos, co okazuje sie uderzylo tez innych: nie mozna Pani
          > Ewo "80-letniego starca" spokojnie usmiercac.

          ------
          A mnie to wcale nie uderzyło. Czy p. Błaszczyk "spokojnie kogoś uśmierca"?

          Przeczytałam - chyba jako nieliczna z dyskutantów tutaj - całą książkę i
          pisanie o fragmencie wyjętym z kontekstu, jest po prostu dziwne i sprawia
          wrażenie szukania dziury w całym.

          Książka jest niezwykle poruszająca, jest dla mnie głównie dokumentem walki o
          zdrowie i życie dziecka oraz o miłości doskonałej, jaką jest miłość matki.

          Dodam, że straciłam ojca, dziadków. Pamiętam, jak moja babcia parę miesięcy
          przed śmiercią powtarzała, że jej życie już się wypełniło, że doświaczyła tak
          wiele. Dodawała nie raz, że nigdy nie pogodzi się ze śmiercią dzieci i ludzi
          młodych.

          Nigdy nie postawiłabym znaku równości między niedołężnością staruszka/i a
          ciężką chorobą dziecka, przed którym jeszcze całe życie.

          I naprawdę rozumiem, że wszyscy chcemy, by nasi bliscy żyli jak najdłużej. Ja
          też rozpaczałam po tym, jak kolejne bliskie mi osoby umierały. Ale rozpaczy po
          znacznej utracie zdrowia przez dziecko, czyli chorobie zagrażającej nawet
          życiu, nie da się porównać z niczym.

          j.
    • vanity Re: Książka Ewy Błaszczyk 04.08.05, 19:35
      współczuję panie Ewie tego co się stało z jej córką. ale jak czytam że zbiera
      pieniądze od ludzi na swoje dziecko, a potem czytam że się ubiera u Ewy Minge,
      której kreacje nie kosztują jak zwykłe dzinsy to trochę mnie to dziwi wszystko.
      • july.29 Re: Książka Ewy Błaszczyk 04.08.05, 23:32
        vanity napisała:

        > współczuję panie Ewie tego co się stało z jej córką. ale jak czytam że zbiera
        > pieniądze od ludzi na swoje dziecko, a potem czytam że się ubiera u Ewy Minge,
        > której kreacje nie kosztują jak zwykłe dzinsy to trochę mnie to dziwi
        wszystko.
        >

        -----
        wiesz, vanity, wydaje mi się, że Fundacja Akogo nie zbiera pieniędzy na
        leczenie jej córki, lecz na stworzenie oddziału - wzorca dla dzieci w śpiączce.

        Dodatkowo pani Błaszczyk jest aktorką, w jakimś stopniu wróciła do zawodu i ma
        prawo ubierać się tam, gdzie jej się podoba, bo pracuje i dzięki temu zarabia.

        Dla mnie to takie "polskie piekiełko", bardzo ciekawie jest zajrzeć w życie, do
        łózka lub do portfeli osób znanych.

        Szkoda gadać :-(

        j.
      • hulagula1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 08.08.05, 05:41
        Ewa Blaszczyk nosi ubrania Ewy Minge na mocy jakiejs marketingowej symbiozy!

        Ewa Blaszczyk to pewnego rodzaju marka, ktora udziela swojego wizerunku innej
        marce! A na swoją popularność i nazwisko pracowala od dawna!

        Na swiecie wiele gwiazd tak robi. Kreatorzy o nie zabiegaja!
        Na przyklad Madonna na ubraniach Dolce&Gabbana OSZCZEDZA 2 miliony dolarow
        rocznie - bo ich nie kupuje tylko promuje!

        Z twojej wypowiedzi wynika,ze Ewa Blaszczyk bierze ludzi na litosc, doi kase, a
        potem idzie sobie na zakupy do drogiego butiku!
        Kobieto opamiętaj się!
      • maganuna Re: Książka Ewy Błaszczyk 14.05.09, 17:05
        jestes podla, ze tak mowisz.
      • 0ffka Re: Książka Ewy Błaszczyk 26.01.11, 16:48
        vanity napisała:

        > współczuję panie Ewie tego co się stało z jej córką. ale jak czytam że zbiera
        > pieniądze od ludzi na swoje dziecko, a potem czytam że się ubiera u Ewy Minge,
        > której kreacje nie kosztują jak zwykłe dzinsy to trochę mnie to dziwi wszystko.

        ups... no i wszystko jasne...
    • beata_sta Re: Książka Ewy Błaszczyk 06.08.05, 11:45
      Choroba i śmierć są takim samym dramatem zarówno dla młodego jak i starszego
      człowieka.Tak samo cierpią,tak samo chcą żyć..tak samo rozpaczają ich bliscy.
      Kiedyś miałam podobne zdanie jak pani Błaszczyk.Jednak po przeżyciu nagłej
      choroby i śmierci dobrego,skromnego i ciepłego 73-letniego człowieka,kiedy
      zdałam sobie sprawę jak bardzo był mi bliski,już nigdy nie będę wartościować
      pewnych spraw,a tym bardziej w tak delikatnym temacie jak ten.
      Na marginesie:wyjątkowym okrucieństwem jest mówienie choremu że nie ma szans na
      leczenie bo jest za stary.Choremu,który jeszcze kilka dni wcześniej był w pełni
      sił,pełen energii i mimo wieku planów na przyszłość.Nie życzę nikomu,aby
      zobaczył wyraz jego oczu w takiej chwili ani usłyszał:"to znaczy że mam czekać
      na śmierć,że już mi nikt nie pomoże"?Naprawdę ,nasi lekarze powinni mieć
      obowiązkowe szkolenia z psychologii i kontaktów z ludzmi...
      • persymonka Re: Książka Ewy Błaszczyk 29.08.05, 12:24
        Nie, Beato. Bliscy nie rozpaczają tak samo. Czy słyszałaś kiedyś o tym, że
        śmierć dziadka złamała komuś życie? Ze nie był w stanie się po tym pozbierać?
        Przeżyłam śmierć moich dziadków i ojca, wiem, że pewnego dnia będę pewnie
        musiała zmierzyć się ze śmiercią mojej mamy i chorego męża. Znam wielki smutek,
        żałobę, żal, wiem też dobrze, jak umierający człowiek potrafi chcieć żyć, wręcz
        czepiać się życia. Przeżyłam to i w przyszłości też będę to umiała przeżyć,
        chociaż z ogromnym bólem, poczuciem samotności... Ale nie wiem, czy umiałabym
        przeżyć śmierć mojego dziecka. Tylko dla dziecka byłabym w stanie oddać własne
        życie, i gdybym miała ten dylemat, kogo uratować, mojego dziadka czy mojego
        syna, komu podać jedyną porcję lekarstwa, nie zastanawiałabym się.
        Jesteśmy tak skonstruowani, że odchodzenie naszych dziadków, rodziców potrafimy
        znieść, bo taki jest porządek natury. Od lat odwajaliśmy się z myślą o tym.
        Wiele razy rozmawiałam z osobami przygnębionymi kilka dni po śmierci ich babci
        czy dziadka, które jednak mówiły: przeżył tak wiele, zmarł otoczony rodziną, to
        było smutne, ale tak to jest. I spotykałam też osoby, którym zmarło dziecko...
        Które po latach nie umiały o tym mówić spokojnie. To jest wielka, wielka
        różnica.
        • echtom Re: Książka Ewy Błaszczyk 19.10.06, 10:14
          Dziękuję Ci za mądry post. Śmierć bliskiego człowieka jest zawsze smutna, ale
          nie zawsze jest tragedią. Śmierć człowieka starego jest zjawiskiem n a t u r a
          l n y m i łatwiej się z nią pogodzić, a śmierć dziecka wywołuje wewnętrzny
          bunt i poczucie niesprawiedliwości. Czujemy podświadomie, że każdy człowiek ma
          prawo urodzić się, przeżyć dzieciństwo i młodość, dorosnąć, mieć własne dzieci,
          patrzeć, jak rosną i same mają dzieci. I jak przeżyje wszystkie te etapy, po
          drodze wypełniając większość życia pracą i innymi wartościami, łatwiej pogodzić
          się z tym, że musi odejść, bo "zrobił już w życiu swoje". A gdy umiera człowiek
          bardzo młody, trudno nam pogodzić się z tym, że już musiał odejść, choć jeszcze
          niczego nie dożył.
          Pół roku temu zmarł mój ojciec. Miał 91 lat, dwoje dzieci, czworo wnuków i dwie
          małe prawnuczki. Przez całe życie ciężko pracował i jego praca została
          doceniona. Był człowiekiem spełnionym i pogodzonym z nieuchronnością śmierci.
          Przez ostatnie miesiące życia bardzo cierpiał i nawet mama, dla której był
          najbliższym człowiekiem, mówiła czasem, że lepiej by było, gdyby odszedł,
          zamiast tak się męczyć. Przeżyłam mocno jego śmierć, ale życie toczy się dalej
          i tak naprawdę odejście ojca wiele dla mnie nie zmieniło.
          Siostrzeniec mojego męża ma 16 lat - jest rówieśnikiem naszej najstarszej
          córki. Choruje na zanik mięśni typu Duchenne i zostało mu jeszcze parę lat
          życia. Choć widuję tych ludzi raz do roku, ich tragedia boli mnie bardziej niż
          moja własna strata. I nie rekompensuje jej fakt, że po dziesięciu latach starań
          zostali rodzicami zdrowej dziewczynki.
          • jancio.wodnik Re: Książka Ewy Błaszczyk 13.03.08, 21:14
            echtom napisała:

            > Dziękuję Ci za mądry post. Śmierć bliskiego człowieka jest zawsze
            smutna, ale
            > nie zawsze jest tragedią. Śmierć człowieka starego jest zjawiskiem
            n a t u r a
            >
            > l n y m i łatwiej się z nią pogodzić,

            jestes po prostu BEZCZELNA
            • sir.vimes Sam jesteś bezczelny 14.03.08, 11:04
              To, ze umrzemy - wszyscy! - jest naturalne. I kazdy chcoiałby umrzeć spokojną
              śmiercią starego, spełnionego człowieka - taką śmiercią jaką opisuje Echtom. To
              wielka łaska.

              Kiedy umiera dziecko, kiedy umiera człowiek, który nie zakosztował pełni, kiedy
              smierć jest pozbawiona sensu (bo smierć po spełnionym życiu ma sens! Nie trzeba
              się jej bać!) - jest to inna śmierć.

              Żegnałam w swoim życiu wiele osób - śmierć dziadków była dla mnie bolesnym
              przeżyciem, jednak nie czułam takiego buntu, przerażenia, jak na pogrzebie
              znajomego 15 latka, jak na pogrzebie dziecka. Mimo, że nie była to bliska mi osoba.

              Człowiek widząc chowających dziecko rodziców ma poczucie, że nie jest to
              naturalna sytuacja. Młoda żona chowając młodego męża rozpacza nie tylko po nim -
              ale też po tym co RAZEM utracili - po dzieciach, które nigdy nie zaistnieją, po
              wnukach, które nigdy nie wdrapią się na dziadkowe kolana...

              Naturalne jest gdy dzieci chowają rodziców - nigdy odwrotnie!

              I zastanów się czemu w popularnych życzeniach życzy sie "100 lat" a nie
              wieczności. Każdy z nas musi odejść - obyśmy mieli szczęście wypełnić wcześniej
              wszystko do czego zostaliśmy powołani, obyśmy mieli szczęście odejść ZMĘCZENI
              długim i pełnym życiem, pogodzeni ze śmiercią...






              • jancio.wodnik Re: Sam jesteś bezczelny 14.03.08, 15:54
                Wprost przepadam za słowem "naturalny".

                Poza tym, zajebista racjonalizacja.
                • sir.vimes Re: Sam jesteś bezczelny 17.03.08, 09:27
                  > Wprost przepadam za słowem "naturalny".
                  >
                  > Poza tym, zajebista racjonalizacja.

                  No, widzę, ześ erudyta. Argumenty po prostu skrzą się błyskotliwością i powalają
                  na łopatki.
                • peryklejtos Re: Sam jesteś bezczelny 20.04.10, 11:27
                  sam o sobie dajesz świadectwo.
    • elzbieta_polek Re: Książka Ewy Błaszczyk 10.08.05, 22:54
      Pani Ewo, chciałabym wyrazic swój głęboki szacunek i wsparcie. Jest Pani
      niezwykłą osobą. Będę modlić się w intencji Pani i Oli.
      • tora99 Re: Książka Ewy Błaszczyk 26.08.05, 06:34
        dopisuje sie do tego co napisala Elzbieta, nie potrafie znalezc bardziej
        odpowiednich slow.

    • wojtow Re: Książka Ewy Błaszczyk 29.08.05, 19:15
      Jestem bardzo ciekawa tej książki, muszę ją zakupić.
    • magieb1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 09.02.06, 12:49
      Takiej matce powinno sie wystawic pomnik. Pani Ewa napewno probowala wszystkich metod, ale czy napewno? Sugeruje bioenergoterapię. Slyszlam o wyleczonych przez bioenergoterapeute, zdaniem lekarzy nieuleczalnych, beznadziejnych przypadkach. ostatnio w programie pani Ewy Drzyzgi byl aproszony bioenergoterapeuta( nie pamietam nazwiska),ma na swoim koncie duzo uzdrowien. widem , ze czasami potrzeba kilkudziesieciu wizyt ale pomaga.

      • lujoel Re: Książka Ewy Błaszczyk 11.04.06, 00:37
        czytam i czytam i zastanawiam się, czy piszące tu matki kochają swoje dzieci...
        i gdzie są te, które nie kochają! czyżby nie miały dostępu do internetu??
        czy można kochać swoje drugie dziecko, a porzucać pierwsze????? ciągle słyszę
        krzyk starszego chłopca: MAMO MAMO!!!, kiedy ta odjeżdża do domu z młodszym,
        dwulatkiem, który ogląda się za bratem i nie wie o co chodzi....
        Boże dlaczego pozwalasz kobietom tak bardzo nie kochać swoich dzieci, tak
        krzywdzić, pozwalasz aby partnerzy bili dzieci, żeby nie krzyczały za
        matkami!!! to takie straszne.... kochajcie swoje dzieci mocno ! i nie
        pozwalajcie krzywdzić dzieci które żyją obok, które spotykacie na ulicy!!!!
        Jest niebieska linia - telefon dla przeciwdziałania przemocy w rodzinie,gdzie
        można znależć pomoc.... pomagajcie dziecom, kiedy ich matki tego nie
        potrafią!!!!
    • wiatr3 Re: Książka Ewy Błaszczyk 26.05.06, 19:17
      PANI EWO,podziwiam sile wewnetrzna i spokoj.pozdrawiam z calego serca.trzeba
      byc PRAWDZIWYM CZLOWIEKIEM,wielkiego serca i wiary,zeby przyjac taka postawe i
      trwac w niej-bez wzgledu na to,co przynosi kolejny godzina.zycze Pani wiele
      swiatla,w kazdy,nawet najbardziej pochmurny dzien.a przede wszystkim-
      wspanialego 4 rozdzialu.
      Jeremiasz
    • anna552403 Re: Książka Ewy Błaszczyk 30.05.06, 12:07
      Pani Ewo- nie mogę sie nie odezwać, bo to co Pani pisze jest mi bliskie. Mój
      syn chorował przez całe życie na postępujacy zanik mięśni typu Duchenne,a.
      Oczywiście - to całkiem coś innego niż stan Oli. Ale ja nauczyłam sie takiej
      miłości , jakiej nie byłam w stanie dać nikomu ani wcześniej , ani później- po
      jego odejściu.
      Do dzisiaj , choć minęło 9 lat tęsknię za tą miłością , która nie znała
      ograniczeń , i której towarzyszył wysiłek wcześniej dla mnie niewyobrażalny.
      Ale to mnie nauczyło jednego. Nie mam w sobie goryczy. Nie buntuję się.W pewnym
      sensie to co spotkało moje dziecko i mnie - było darem, było szczęściem. Było
      sensem Życia. Było nauką pokory - tej rozumiejącej.
      Nie podnosiłam sie po tragedii- bo nie upadłam.
      Po prostu zmierzyłam sie z nią , i ona mnie nie pokonała. Nie pokonała też
      mojego syna. Dostał też i ten dar na koniec- że nie został podłączony do
      respiratora. Ola nie powie czego chce. To oczywiste, dlatego nie robię
      porównań. Mój syn chciał , aby dać mu odejść , gdy przyjdzie ta chwila.
      Wiedział on i ja wiedziałam , jak to się może stać w tej chorobie. Bóg
      wysłuchał naszych modlitw. Nie musiałam go ratować za wszelką cenę , a on nie
      cierpiał ponad miarę. Zmarł na zator. Miał 19 lat.
    • norcia1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 18.09.06, 08:56
      milo1, nic dodac, nic ujac. pozdrawiam!
      • alems Re: Książka Ewy Błaszczyk 19.10.06, 01:22
        przecież to proste! Niech każdy z Was kto ma rodziców i dzieci wyobrazi sobie
        śmierć swojego 70letniego ojca i swojej 19letniej córki. I co czujecie???
        ...ale to są nasze odczucia, to jest nasze cierpienie, to my rozpaczamy bo
        zostaliśmy sami. A to co czuje umierający 70letni mężczyzna i umierająca
        19letnia dziewczyna to ten sam strach przed nieznanym, to samo rozgoryczenie,
        ten sam ból i to samo umiłowanie życia. Każde z nich miało plany na bliższą lub
        dalszą przyszłośc, być może dla każdego z nich raj był tu, na Ziemi...
        to zupełnie inna strona umierania.
        a transplantologia? Które życie jest ważniejsze, życie dawcy serca czy biorcy?
        czyje odczucia są silniejsze? radośc rodziny uratowanego dzięki przeszczepowi
        70latka czy rozpacz rodziny dziewczyny, która zginęłą w wypadku?
        Są chyba pytania, na które nie powinno się nawet próbować odpowiadać bo
        wychodzi z tego taka niesmaczna przepychanka jak tutaj.
        Podziwiam panią Ewę i wszystkich, którzy z takim poświęceniem walczą o życie, o
        każde życie.
        Renata, pielęgniarka
    • purple_haze Re: Książka Ewy Błaszczyk 19.10.06, 03:20
      kataryna.kataryna napisała:

      > Jakbyś przeczytał całą książkę a nie artykuł, który jest zlepkiem cytatów, to
      > wiedziałbyś, że w tym miejscu dziennikarz wyrwał z kontekstu i zlał dwie
      > oderwane od siebie wypowiedzi Błaszczyk.

      widzisz, ale to jest tak: dziennikarz może i coś zlepił, ale p. błaszczyk nie
      poprawiła tego 'skrótu myślowego'
      i być może chcieli dobrze, ale wyszło jak zawsze...
    • omnima Książka Ewy Błaszczyk 11.03.08, 01:42
      Myślę, że aby się podnieść po tragedii należy wziąść się za siebie.
      Mi pomógł program IPZO psychorada.pl/ipzoodnowa.html
    • liwilla1 Re: Książka Ewy Błaszczyk 19.02.09, 22:24
      piękny, poruszający tekst. jakze wspaniala osoba jest Ewa Błaszczyk.
    • zyglinda Re: Książka Ewy Błaszczyk 30.04.10, 21:43
      No widziałam Ewe Błaszczyk w telewizji, był taki okres że zaroiło się od Ewy
      Błaszczyk, ale nie podoba mi się ta kobieta. Ja uważam, że KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ,
      czy ma lat 9 czy 90, więc to co Ewa Błaszczyk mówi jest nieuczciwe. Otacza się
      ona osobami duchownymi, a to co glosi to nie jest takie religijne chyba, bo Bóg
      kocha wszystkich nas i sam decyduje kogo zabierze????
      Po drugie nie podoba mi się imie MANIA, co to wogule za imię???? Podobałoby mi
      się gdyby nazwała córkę Kasia albo Iwonka albo Agatka. ALE NIE MANIA!!!!!
      • ding_yun Re: Książka Ewy Błaszczyk 30.04.10, 23:56
        Nie wiem, co powiedzieć. Dawno nie czytałam nic tak wstrząsającego, a
        wstrząsy przeżyłam dwa - jeden przeczytaniu artykułu, drugi po
        przejrzeniu komentarzy. Jeżeli człowiek nawet w obliczu takiej tragedii
        nie potrafi opanować jadu, to nie wiem co go do tego skłoni. Niedługo
        wszyscy się pozabijamy.
        • zyglinda Re: Książka Ewy Błaszczyk 01.05.10, 21:12
          A powiedz kto daje malutkim dzieciom duże tabletki do połykania??? Trzeba rozbić
          je na proszek.
          • agata51881 Re: Książka Ewy Błaszczyk 20.06.10, 17:09
            Nie wszystkie tabletki mozna kruszyc...
            • agata51881 Re: Książka Ewy Błaszczyk 20.06.10, 17:11
              jeszcze dodam ze dziecko moglo sie udlawic nawet i prowka czy pijac wode ze
              szklanki. Poprostu stalo sie nieszczescie, niestety kazdemu moze sie to
              przytrafic niezaleznie w jakim bedzie wieku.
    • nisar Re: Książka Ewy Błaszczyk 20.06.10, 22:22
      Chyba nie zrozumieliście wypowiedzi p. Ewy. Ona nie wartościuje
      śmierci, wobec której "wszyscy są równi", tylko jej - nie wiem jak
      to dobrze wyrazić - sprawiedliwość? Mimo wszystko łatwiej jest
      pogodzić się ze śmiercią kogoś, kto przeżył w życiu to, co każdemu
      powinno być dane. Wtedy ta śmierć jest chyba łatwiejsza do
      pogodzenia się. Śmierć dziecka, u progu życia, jest zawsze
      bezsensownym dramatem.
      Jak ktoś tu słusznie napisał: po śmierci dziadka czy babci jest ból,
      jest pustka, jest tęsknota, ale dla nikogo nie jest to koniec
      wszystkiego.
      Śmierć dziecka jest końcem całego świata. Jest okrutna, bezsensowna
      i niesprawiedliwa, bo odbiera możliwość doznania spełnienia. Śmierć
      dziecka odbiera sens istnienia. Tylko wiara w to, że śmierć nie jest
      końcem a tylko początkiem innego, czego jeszcze nie znamy,
      pozwalałaby ją ogarnąć.
    • maith Jak podnieść się po tragedii? O książce Ewy Bła... 28.12.10, 09:06
      Na marginesie - te gripeksy to koszmarnie wielkie i niewygodne do połykania tabletki. Do tego niepowlekane, więc jeszcze łatwiej przyklejają się do gardła.
    • drzewko214 Re: Książka Ewy Błaszczyk 28.12.10, 19:51
      Nazwa tej choroby jest zupelnie nieadekwatna...
      To dziecko przelyka pokarm samodzielnie (z wielkim bolem) , wodzi wzrokiem za wybrana osoba, czasami daje odzew (mrugnieciami) na prosby matki - jaka to śpiączka ?
      Mysle,ze opis pulapki w jaka schwytano dusze chorej osoby najpelniej oddaje stan Oli.
      Cuda sie zdarzają. A moze i medycyna tak sie unowoczesni, ze bedzie juz jakas metoda na taki stan...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka