Dodaj do ulubionych

Romans z żonatym

17.07.05, 11:12
To prawda co pisze "biedna kochanka" (?????) żonatego mężczyzny, że żony
często zapominają,iż o udane małżeństwo trzeba walczyć i baczyć czy coś ci
nie uciekło. Ja popełniłam ten błąd. Myślałam, że mój mąż to mój przyjaciel,
że kocha mnie nad życie. I tak po 14 latach małżeństwa to chyba koniec. A
apel " kochanki" o to, by nie myśleć źle o tych, które wyciągają ręce po
żonatych, zostawiam bez komentarza. Jak można mówić, czy pisać o tym, jakie
one są biedne??!
Obserwuj wątek
    • mm3511 Re: Romans z żonatym 22.07.05, 08:53
      To nie do końca tak, że "wyciąga się ręce" po żonatego. Gdyby on tych rąk nie
      szukał lub potrzebował nie byłoby od wieków "kochanek". Apel aby nie myśleć o
      nich źle nic nie da. Zawsze będziemy "złe" a on biedny uwiedziony bez szans na
      obronę przed romansem. (hehehehe). Pozdrawiam Dodę.
      • winka53 Re: Romans z żonatym-POPYT i PODAZ.... 22.07.05, 09:19
        <<<wlasnie dokladnie tak jest..nie ma jednego bez drugiego,
        ale o co rwac wlosy...w zyciu musi byc przyjemnie,
        w swerze wrazen,odczuc,a wiec sexu tez...
        nie widze problemu...
        a nalezy pamietac...ze nic nie jest na ZAWSZE...i O.K.
        pozdr.
    • kika52 Re: Romans z żonatym 22.07.05, 13:43
      Ja tez byłam kiedys biedna zona i któregos pieknego dnia dowiedziałam sie o
      dziwnej znajomosci mojego meza... Na poczatku był szok, potem płacz. Nie
      zasłuzyłam sobie na to aby byc oszukiwana ale z pewnoscia zawinił tutaj mój maz-
      nie ta kobieta. Przeciez to on mógł w kazdej chwili zerwac znajomosc a jednak
      nie zrobił tego. Zal mam do niego- to był wobec mnie nie uczciwy. Bawi mnie taki
      sposób postrzegania jeszcze przez wiele kobiet tego problemu jako " to ta wredna
      suka jest wszystkiemu winna". Drogie panie- to nasi małzonkowie szukaja nowych
      doznan i nowych wrazen. Bardzo czesto nie mówia napotkanym kobieta ze sa zonaci
      , ze maja dzieci itd...
      Przepraszam z góry tych uczciwych ale wsród całej masy nieuczciwych trudno o
      obiektywizm...
      Pozdrawiam
      • agniesia20 Re: Romans z żonatym 22.07.05, 23:03
        zgadzam się,że wina jest obojga.i nie zgadzam się,że nic nie jest na
        zawsze.skoro mężczyzna i kobieta decydują sie na ślub to składają przysięgę i
        nie powinno byc tak,że nagle im się zaczyna cos sypac to szukają substytutu.to
        jest zachowanie ludzi niedojrzałych emocjonalnie.skoro mężczyzna decyduje sie
        na romans to jest dla mnie jednoznaczne,że nie kocha głęboko swej
        partnerki.przeciez rozmowy są w stanie wiele wyjasnic,muszą byc tylko szczere.a
        jesli ma zamiar zdradzac to po co z nia nadal jest?dla bezpieczenstwa,zostawia
        sobie otwarte drzwi?to żałosne.
        kobiety,które spotykają się i łączy je cos z żonatymi mężczyznami są poprostu
        niewiele warte,niezbyt inteligentne i naiwne,bo skoro jest ten facet w stanie
        zdradzic swą żonę to czemu nie ma w przyszłości zdradzic jej.
        • mio_dowy Re: Romans z żonatym 24.07.05, 18:59
          > kobiety,które spotykają się i łączy je cos z żonatymi mężczyznami są poprostu
          > niewiele warte,niezbyt inteligentne i naiwne,bo skoro jest ten facet w stanie
          > zdradzic swą żonę to czemu nie ma w przyszłości zdradzic jej.

          surowo oceniasz, w twoim wieku robiłem podobnie... :)
          życie jednak pokazało (przynajmniej mnie), że:
          - namiętność nie jest wprost proporcjonalnie związana z inteligencją
          - kobiety spotykające się z żonatymi nie wymagają od nich (przeważnie)
          monogamiczności w takiej czy innej postaci
          - nie są wcale takie naiwne, często wiedzą czego chcą od takiej znajomości

          nie zaakceptujesz tego co napisałem, czuję to.
          w twoim wieku zrobiłym podobnie. :)
      • bratek71 Re: Romans z żonatym 23.07.05, 13:42
        -"i któregos pieknego dnia dowiedziałam sie o
        > dziwnej znajomosci mojego meza..." a co działo się przed tym pięknym dniem?
        -"Nie zasłuzyłam sobie na to..." każdemu według zasług....
        -"z pewnoscia zawinił tutaj mój maz" gratuluję dobrego samopoczucia i
        pewnoścoi, że wszystkiemu są winni jacyś "oni", "inni", "tamci". To miłe,
        myśleć o sobie, że jest się bez skazy, a ten wstrętny łobuz... (ew. ta
        wstrętna...). Tyle, że to po prostu płaskie i głupie.
        • guwernantka_olga Re: Romans z żonatym 23.07.05, 19:08
          Przestancie. Mezczyzni zawsze beda romnansowac. I chwala im za to!
        • kika52 Re: Romans z żonatym 25.07.05, 14:51
          .... nie masz prawa oceniac poniewaz nie wiesz jak było naprawde. Nie czuje sie
          winna tego, ze... no własnie, pytanie czego????
          Doszłam do tego dopiero po wielu spotkaniach z psychologiem. Stracilam na długi
          czas wiare w siebie oraz w bycie razem.
          Płytkie - byc moze- ale prawdziwe a ja sie ciesze ze moge teraz ze spokojem o
          tym mówic a do oczu nie cisna mi sie łzy. Utraciłam tylko jedna rzecz
          bezpowrotnie- mojego najlepszego przyjaciela , jakim był mój mąż.
          Ja nie jestem bez skazy bratku i zdaje sobie z tego sprawy ale jednego nie moge
          sobie zarzucic- bardzo sie starałam i bardzo mi zależało!
      • mio_dowy Re: Romans z żonatym 24.07.05, 18:47
        > Drogie panie- to nasi małzonkowie szukaja nowych
        > doznan i nowych wrazen. Bardzo czesto nie mówia napotkanym kobieta ze sa zonaci
        > ze maja dzieci itd...

        w moim skromnym przypadku jest dokładnie odwrotnie. nie wydaje mi się poza tym,
        żebym był jakimś niezwykłym wyjątkiem.
        kobiety, z którymi utrzymuję znajomości znają uwarunkowania, większość od
        pierwszego, często incydentalnego, spotkania. żonatego dzieciatego "czuć" na
        kilometr... zwłaszcza panie, tak intuicyjnie podchodzace do życia, czują co się
        święci od początku. wiem, bo rozmawiam.

        dla części jest to dowód, że facet nie jest papierowym tygrysem czy
        nadwrażliwcem, który chowa głowa w piasek przed wyzwaniami życia. ciekawość
        poznania takiego mężczyzny (a więc i intymnej bliskości) jest dla nich jak
        magnes. po prostu tak jest.

        inne panie "lubią wiedzieć z kim tańczą". to mentalny typ kontrolerek, które nim
        kogoś do siebie dopuszczą, muszą oszacować czy tego typu doznanie-poznanie
        będzie interesujące i coś dla nich wnoszące. a więc skanują co się da i nie
        można przed nimi ukryć pewnych prawd. :)

        pewnie, że nie opisałem wyczerpujaco statystycznej kochanki-mężokradki. :)
        ale nie takie jest moje zamierzenie. tak, jak napisałem, na pewnym etapie
        kontaktów damsko-męskich obie strony wiedzą co jest grane.

        pisanie z kolei o zapłakanych i oszukanych (zarówno żonach, jak i porzuconych
        kochankach) to ciężki kawałek chleba. dlaczego?
        ponieważ pewne osoby zawsze będą manipulowane przez kogoś lub przez coś. choćby
        przez własne "życzeniowe" widzenie świata. w takim świecie nikt i nic nie
        powinno się zmieniać, bo to przeszkadza. a więc taki np. mąż ma taki sam zestaw
        pragnień i zaprogramowanych doznań zmysłowych, jak 5, 10, czy 15 lat temu...
        albo kochanek ma się jasno okreslać na jakimśtam etapie znajomości "co jest dla
        niego wazniejsze".

        a w życiu tak nie jest i koniec, kropka.

        > Przepraszam z góry tych uczciwych ale wsród całej masy nieuczciwych

        uczciwych przepraszać nie trzeba, nieuczciwych nie ma sensu. :)
    • tydrych Re: Romans z żonatym 24.07.05, 13:22
      Nieraz , by ten Twoj mezczyzna nie szukal wrazen gdzie indziej, wystarczy
      potraktowac go po ludzku na codzien. Dobre zarcie i czysto w domu, to nie
      wszystko. To tez czlowiek!
      Przytul go serdecznie do serca, to odplaci miloscia. Warczenie nic dobrego nie
      przynosi.
      • viriana Re: Romans z żonatym 25.07.05, 11:14
        Tydrych - z moich obserwacji wynika, że jest dokładnie odwrotnie - "mężczyźni
        kochają zołzy"
    • onazg Re: Romans z żonatym 25.07.05, 11:16
      chcecie dowiedzieć się jakie naprawde jesteście ile tragedi w życiu innym
      narobiłyście..biedne uwiedzione kochanki..tylko 2% z was wdając się w romans
      nie jest świadome tego że rozbija rodzine a cała reszta.....Prawda jest
      jedna"Jak s..a nie poszczuje to pies nie weźmie!!!!!!"
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=28060 poczytajcie sobie choć nie
      sądzę aby do takich osób jak wy coś dotarło
      • mio_dowy Re: Romans z żonatym 26.07.05, 12:49
        wyniki sondażu z obopu czy pentora?
        manipulując procencikami PODEPRZESZ każdą tezę.
        ale nie UWIARYGODNISZ przeważnie żadnej.
        :(
    • dagny1001 Re: Romans z żonatym 28.07.05, 12:59
      Ewidentna wina męża nie umniejsza w niczym winy kochanki. Oboje popełniają
      poważne wykroczenie przeciwko moralności i społecznemu poczuciu przyzwoitości.
      A autorce listu bardzo się dziwię - nie dość, że postępuje nieuczciwie, to
      jeszcze na własne życzenie męczy się w związku bez przyszłości.
      • katetoja Re: Romans z żonatym 03.08.05, 12:55
        Żyjecie w strachu moje panie, że pewnego dnia jakaś kobieta odbierze wam
        mężczyznę. A najbardziej boicie sie, że okaże się mądra i brzydka. To będzie
        coś czego nie potraficie zrozumieć. I będziecie jęczeć, że skoro mnie rzucił,
        to ją też to kiedyś spotka. A tu niespodzianka. Bo on nie odszedł z powodu
        waszej kuchni i składania koszul. On odszedł, bo jesteście nudne i potraficie
        opowiadać tylko o dzieciach. Nie chce wam sie już nic i uważacie, że i tak wam
        sie należy, bo to przecież mąż! A mąż pewnego dnia pójdzie po rozum do głowy i
        z ta druga będzie żył długo i szczęśliwie. A ta laska, która tu opowiadała o
        wykroczeniu przeciwko moralnośći niech stanie przed lustrem i uczciwie powie
        ile razy w życiu nie była taka święta
        • dagny1001 Re: Romans z żonatym 03.08.05, 14:53
          Moja droga "lasko", czy używając takiego słownictwa również zaliczasz się do
          grona tych wspaniałych "mądrych i brzydkich"? Czy przeczytałaś uważnie list
          czytelniczki? Nic nie wskazuje na to, żeby mieli żyć razem długo i szczęśliwie.
          Nie dziwię się zresztą wcale, bo oboje nie dorośli do poważnego związku.
          Uważasz, że błyskotliwe, inteligentne, zajmujące i dowcipne kobiety nie są
          zdradzane?
          Co do osobistego przytyku do mnie - nic nie wnosi on do sprawy, choćbym
          puszczała się na prawo i lewo, nie zmieni to faktu, że zdrada i sypianie z
          cudzym mężem jest niemoralne.
        • sumire Re: Romans z żonatym 05.08.05, 13:34
          Niekoniecznie.
          Ja znam facetów, którzy kochają swoje żony i ani myślą od nich odchodzić - co
          im wcale nie przeszkadza seksować się z innymi kobietami. Tak dla odmiany. On
          wcale nie musi żyć z tą drugą długo i szczęśliwie. Po drugiej może być trzecia.
          Czwarta. Siedemnasta.
          Nie jestem zwolenniczką rozbijania związków, cudze chłopy mnie nie pociągają...
          ale był jeden wyjątek.
    • paola23 Re: Romans z żonatym 05.08.05, 11:59
      Ja miałam przypadek. Poznałam Faceta na weselu u jego rodziny. Miło się
      rozmawiało. Cały czas był bez żadnych kobiet koło siebie. Ewidentnie pokazywał,
      że się spodobałam mu. Potem jakieś pół roku spotykania się i doszło do tego, że
      się zauroczyłam. On dopiero wtedy powiedział, że ma żonę i roczne dziecko. I
      mogę z nim być, ale nie chce się ujawniać, bo dziecko itp. Lubie go pomimo
      wszystko, choć nie zdecydowałam się na związek z nim. Ewidetnie było bez szans,
      a ja pragne coś tworzyć w zwiazku a nie uprawiać sex ukradkiem. Niecałe rok
      puźniej spotkałam innego Pana, ten mi spokojnie powiedział, że jest na etapie
      rozwodu, rozwód trwa, walka trwa, a ja się zakochałam - bo był szczery, bo nie
      oszukuje. I nastałam po podjęciu przez nich decyzji, choć oficjalnie (dla takich
      co patrzą jednostronnie) mam związek z Żonatym :> Mam coś szczęście do żonatych ;P
      Przykłady można mnożyć: znajoma została przedstawiona !nawet! rodzinie faceta,
      sprawa się wymskła jak zaszła w ciąże, facet się dopiero przynał, że żonaty. Ale
      dla takich co oceniają jednostronnie to ona jest zła, wstrętna lafirynda, która
      próbowała zabrać męża.
      Parzcie prosze szerzej na te sprawy. Są kobiety wchodzące w związek z żonatym z
      100% informacji i są które naporawde nie wiedzą w co się ładują. I te drugi nie
      są naiwne i głupie, poprostu ufają drugiej stronie.
      • dagny1001 Re: Romans z żonatym 05.08.05, 12:28
        Jeśli chodzi o mnie, to się z Tobą zgadzam. Jeśli facet kłamie, albo jest w
        trakcie rozwodu, to trochę inna sytuacja. Przypadek autorki listu jest jednak inny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka