Dodaj do ulubionych

Dekalog w domu dziecka

19.06.06, 13:19
Dlaczego istnieją jeszcze domy dziecka???? Przecież instytucja rodziny
zastępczej jest w tym układzie lepsza (oczywiście poza pewnymi wyjątkami.
Wcale nie dziwię się osobom, które rezygnują z odwiedzania tych dzieci
po "pierwszym razie" - stres, strach, nerwy, hałas.
Ja sama mam dwójkę własnych dzieci i choć kiedyś marzyłam o pomocy dzieciom z
domów dziecka dziś wiem, że - tak jak autorka artykułu - świata nie zbawię.
To smutne, ale prawdziwe...
Obserwuj wątek
    • stokrocia79 Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 13:22
      po przeczytaniu tego artykułu przypomniały mi się praktyki w Domu Dziecka,
      kóre odbyłam w zeszłym roku. Nie chce tam wracać...brak słów by opisywac
    • kozanka1 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 13:22
      jestem po resocjalizacji.miałam propozycję pracy w domu dziecka. wytrzymałam
      tam miesiąc i znalazłam coś innego. było tak jak w tym artykule.straszne miejsce
    • damianom79 Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 13:24
      Wstrząsające... Ja bym się nie odważył.
    • alpepe Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 13:25
      co za głupie pytanie, a gdzie znajdą pracę te wszystkie panie, co studiowały
      pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą? W świetlicach wszystkich nie upchniesz. A
      kucharki? A sprzątaczki i konserwatorzy? A intendentki? A księgowe?
      Domy dziecka są dla dzieci tylko z nazwy.
      Szkoda, bardzo. Te dzieci, zamiast mieć lepiej, mają gorzej.
    • symulacrum Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 13:58
      Pracowałam w czasie studiów w domu dziecka 2 lata wolontariuszka , więcej nie
      dałam rady. Niestety większość opisanych w artykule rzeczy to prawda. Jestem z
      całego serca przeciwna tradycyjnym domom dziecka. Powinno się dokładać
      wszelkich możliwych starań, by ich funkcję przejęły rodzinne domy dziecka.
      • nett1980 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 14:09
        Mam pytanie , czy jesli bedzie wychowanie patriotyczne to przestanie przybywac
        dzieci w takich domach?Przeciez Polak- patriota , nie pozwoli sobie na takie
        zaniedbywanie dzieci.. A tak serio , skonczyc z tymi 6 tygodniami po urodzeniu
        dziecka ,zeby uprawomocnila sie decyzja o oddaniu do adopcji , jesli jest taka
        mysl w kobiecie tuz po urodzeniu , to widac ze to nie jest glupie hop-
        siup.Jesli jest niewydolna to mnozy byty niekochane , skundlone ,
        niedorozwiniete.Jesli taki noworodek trafi od razu do kochajcej rodziny , to
        przeciez ma duze szanse na rozwoj.Nawet taki Michal Wiszniewski , ktory byl w
        domu dziecka zostal skazony porypanym dziecinstwem , w tak w sumie mlodym
        wiekunie nie moze znalezc stabilnosci i przy byle konflikcie ucieka od
        odpowiedzialnosci ...
        • nett1980 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 14:14
          "Z jego ust wylewa się niekontrolowany potok słów. Mówi szybko i bez sensu.
          Jest zadowolony, gdy go słuchamy. Kiedy tylko zauważy spadek zainteresowania,
          od nowa zaczyna gadać, coraz głośniej. Interesuje się samolotami, opowiada
          szczegółowo o ulubionych modelach, o ich częściach, o technice. Gdy widzi, że
          wracamy do swoich spraw, wali w biurko. Znowu uwaga skierowana jest na niego."
          Czy nie brzmi to prawie jak opis Wiszniewskiego?? Nawet te samoloty.Ostatnio
          podobno pogodzil sie z matka , moze to dobry symptom jakis przewartosciowan?
          • jarko20 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 14:22
            a ty co, mala obsesja?
            • nett1980 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 14:34
              NIEE . To jedyna publiczna osoba , ktora atakuje nas z tabloidow i ktorej
              dorosle zycie po pobycie w domu dziecka moge zobaczyc chce czy nie..
      • dandeliona Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 15:30
        Doskonale to rozumiem. Jestem w 2 klasie liceum - od pierwszej klasy chodziłam
        jako wolontariuszka do Domu Dziecka. Nie wytrzymałam. Całego świata nie można
        zbawić... Niestety to nie jest miejsce dla dzieci, brak mi słów gdy myślę o tym
        wszystkim. Swojego wychowanka spotykam co jakiś czas na mieście, ale nie mam
        siły (odwagi?) pojawić się u niego po raz kolejny.
        Pozdrawiam wszystkich wolontariuszy.
    • jarko20 to wiezenie, nie dom dziecka 19.06.06, 14:07
      no coz, system dzieki ktoremu zastraszone opiekunki wypracowaly sobie metody
      coby tylko za mocno od dzieciakow nie oberwaly, te znowu pozostawione bez
      jakiegokolwiek ciepla naparzaja sie lalkami po glowie, w miedzyczasie malujac w
      laurkach serduszka, a my za pare lat my bedziemy przerazeni wysluchiwac
      kolejnych wiadomosci, w ktorym ktos komus w domu krzywde zrobil, ale spokojnie,
      zaraz pozniej bedzie 10 newsow na temat lustracji ksiezy i zapomnimy o sprawie
      • katarzyna4511 Re: to wiezenie, nie dom dziecka 19.06.06, 14:35
        To rzeczywiście ponure miejsce i zupełnie nie dla dzieci. A co do
        przestępczości - przestępstwa popełniają także ludzie z tzw. "normalnych", a i
        często "dobrych" domów.
        • jarko20 Re: to wiezenie, nie dom dziecka 19.06.06, 14:56
          jasne, nie chcialem uogolniac
          • ledzeppelin3 Re: to wiezenie, nie dom dziecka 19.06.06, 15:49
            jarko20, trafiłeś w sedno, fakt.
    • alemor Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 14:32
      Coś okropnego, gratuluje Autorce cierpliwości, spokoju. Mam nadzieję, że takie
      domy dziecka kiedyś znikną z powierzchni ziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu.
      • bet-ka Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 15:52
        Berdzo dobry artykuł, prawdziwy, bez przegięć w żadną stronę. Dziękuję.
    • titta Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 16:44
      A ja nie rozumiem. Nie rozumiem ludzi, ktorzy sie poddaja, bo jest pod gorke.
      Relacje z ludzmi to nie jest latwa sprawa, za usmiech i dobre slowo czesciej
      mozna zostac oplutym i dostac piescia, niz uslyszec dziekuje. Czy ci, ktorzy
      zostaja wolontariuszami nie zdaja sobie z tego sprawy? Te dzieci zostaly
      zawiedzione juz raz przez bliskich. Dlaczego dopuszcza sie do tego by zostaly
      nauczone, ze nikomu nie nalezy ufac? Dlaczego nie ma selekcji wolontariuszy?
      Zeby miec psa bierze sie pod uwage, ze trzeba wychodzic trzy razy dziennie, w
      deszcz i zimno, znosic wycie i sikanie na dywan. Zaleca sie "sprawdzic" czy sie
      da rade wychadzac z sama smycza... "Stres, strach, nerwy, chalas" -pewnie, ale
      czy oczekiwalo sie milych i ulozonych dzieci, mowiacych "dziekuje" i nie
      podnoszacych glosu?
      Tak wiem, ze nie kazdy sie nadaje. Mam doczynienia z dzieciakami emigrantow
      (czasem troche pokrecanymi ale z "normalnych" rodzin). Wiele osob po pierwszym
      kontakcie bierze nogi za pas i swietnie ich rozumiem. I wlasnie dlatego, ze
      jest trudno, dlatego, ze te dzieci nie sa "normalne" powinno sie bardzo uwazac
      kto sie nimi zajmuje. Nie zabraniac budowac relacji, bo te dzieci potrzebuja
      tego jak powietrza. Tylko wybierac osoby ktore do tego dorosly: jako ludzie.
      Ktorzy rozumieja, ze swiata nie zbawi (i nie probuja nawet) ale moga komus
      pomoc.
      • nela42 Re: Dekalog w domu dziecka 21.06.06, 02:07
        Wolontariusz nie ma praw ma obowiazki,nie bedzie zmieniał zasad jakie tam
        panuja , bo nie moze,przepisy sa chore i zupełne zobojetnienie społeczeństwa,
        które nie ma wiedzy na ten temat.Ludzie którzy tam pracuja w wiekszości
        przypadków szukaja innej pracy, sa wypaleni,zobojetniali.Posiłkuja sie
        wolontariuszami,bo brakuje rak do pracy.Oni i tak wiedzą,ze nikt tam długo nie
        wytrzyma.Szkoda,ze nie pójdą z dzieciakiami pod sejm, jak górnicy moze
        wywalczyliby godniejsze zycie dla tych dzieci.
    • sonia_30 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 17:58
      Wszystko to prawda, tylko jezeli do kazdego problemu spolecznego podejdzie sie
      na zasadzie 'i tak swiata nie zbawie', bedziemy sie staczac po rowni pochylej.
    • smycha Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 18:32
      hmmm może uznacie mnie za zbyt młodą osobę abym mogła się wypowiadać na taki
      temat rok byłam wolontariuszką. A raczej mniej, gdyż mój podopieczny zaczął
      mieć problemy w szkole i zaczął uciekać co doprowadziło do tego, iz od kilku
      miesięcy nie widziałam go na oczy.... Taka praca jest bardzo trudna ale
      potrzebna... uważam, że nie można wychodzić z założenia "i tak nie zbawie
      świata.." bo to nic nie daje... Niestety dzieci przebywające w Domach Dziecka
      potrzebują wiele uczucia i wyrozumiałości, lecz to wszystko musi mieć swoje
      granice...
    • przypadek Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 18:51
      ... niż gdyby były w rodzinie składającej się z dwóch gejów albo lezbijek w
      stałym związku. Pomyślcie tylko, jakie to by było straszne! Jak dobrze, że
      homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci...


      ...nie?
      • corradocatani Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 19:10
        no pewnie. przecież po co takiemu dziecku ciepło, kontakt z normalnymi ludźmi,
        szansa na wykształcenie i lepsze życie które niejedna para homoseksualna jest w
        stanie bez problemu zapewnić takiemu dziecku, zamiast ciasnego, zaniedbanego
        bidula w którym pozostawione jest samemu sobie i uczy się "prawdziwego życia"
        opartego na prawach dżungli. powiedz mi które dziecko wg ciebie będzie
        bardziej "nienormalne"?
        • ronja_curka_zbujnika Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 19:52
          Chyba nie zrozumiałaś (-eś?) wymowy postu Przypadka...

      • corradocatani Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 19:11
        Poza tym, jak widzę po twoim podpisie jesteś zwykłym przypadkiem, tak pewnie na
        tym forum jak i w życiu.
      • dandeliona Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 19:49
        A co to ma do rzeczy? jaki związek z artykułem? Czy wszędzie trzeba wciskać
        takie bezsensowne komentarze? Więcej wrażliwości...
        • przypadek Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 22:03
          uważam że wszystko jest lepsze od domów dziecka, choćby adopcja przez pary
          homoseksualne i o tym piszę, że środowiska narodowo-katolickie bronią de facto
          tych wychowalni-przyszłych-przestępców przez zakazywanie adopcji parom homo
          "coby się dziecko nie wykrzywiło"
      • kubecek Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 19.06.06, 22:44
        > Jak dobrze, że
        > homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci...

        Ale moga i sa personelem w domach dziecka
        • przypadek Re: Ale i tak mają te dzieci lepiej niż... 20.06.06, 00:10
          > Ale moga i sa personelem w domach dziecka

          O nie! Jak w katolickim kraju można dopuścić, aby homoseksualiści mieli kontakt
          z dziećmi?
    • corradocatani dlaczego? 19.06.06, 19:08
      bo raczej państwo i społeczeństwo wolą zapchane bidule. Aby zostać rodziną
      zastępczą albo prowadić rodzinny dom dziecka trzeba przejść przez taki mafgiel
      ze nie bardzo jest szansa na coś takiego. chociaż domy dziecka są kompletnie
      nieprzystosowane do wychowania kogoklwiek to uznaje się taką sytuację za
      normalna i niewiele sie robi. kiedy ktoś zechce sie zając takimi dziećmi musi
      spełniac tak wyśrubowane warunki bo przeciez nie oddadzą dzieciaka
      z "przytulnego i świetnie prowadzonego" domu dziecka do obcych ludzi. paranoja
      i nic więcej.
    • autumn_mist podziekowac panu B. i innym 19.06.06, 19:45
      Jak mozna bylo przeczytac, wiekszosc tych dzieci to "sieroty" spoleczne, maja
      rodziny, tyle, ze patologiczne. Podziekujmy za terapie szokowa pana B., ktora
      spowodowala, ze ludzie slabsi, mniej zaradni stoczyli sie na samo dno. To jasne,
      ze przez lata socjalizmu wielu, bardzo wielu ludzi zostalo oduczonych
      samodzielnosci, zaradnosci, myslenia... i to jest najwieksza zbrodnia tamtego
      ustroju. Tylko ze tych ludzi nie wolno bylo zostawiac samym sobie. Reformatorzy
      mysleli, ze ludzie dadza sobie rade, ze "jakos to bedzie". Czesc dala sobie
      znakomicie, ale czesc zasilila obszar patologii. Nie bylo i do dzisiaj nie ma
      zadnego sensownego programu zwalczania obszarow dziedzicznej patologii i biedy.
      Latwiej dac jakies grosze z budzetu na "pomoc spoleczna", ktora jeszcze bardziej
      tych ludzi demoralizuje i niszczy, niz probowac ich ratowac, a przede wszystkim
      ratowac ich dzieci.
      • at_work Nie zgadzam się. To nie pan B. jest winien 19.06.06, 21:22
        Byłem wychowawcą w domu dziecka, w czasach Wielkiej Troskliwości generała. Domy dziecka były
        przepełnione sierotami społecznymi. To nieprawda, że ustrój decyduje o postawie wobec
        odpowiedzialności za los nasz i naszych dzieci. Dzisiaj rodzinom często jest znacznie trudniej, niż za
        komuny. Mimo iż chory system opieki społecznej premiuje patologie, to nie można winą za wszystko
        obarczać państwo.
        Państwo było i jest nadal chore, nieprzyjazne rodzinom, zwłaszcza wielodzietnym, których najczęściej
        spotyka los opisany w artykule.
        Uważam, jednak, że państwo musi tym razem stanąć na wysokości zadania i dać ludziom szansę, aby
        wreszcie mogli stanąć na nogi o własnych siłach. Ale bynajmniej nie przez system opieki dla rodzin "z
        marginesu", bo teraz tak funkcjonuje, lecz poprzez sensowny system zwolnień z podatków, tak aby
        każdy mógł radzic sobie sam, mógł samemu postanowić jak wydać własne pieniądze z pożytkiem dla
        swojej rodziny i aby, co jest kluczowe, sam zdecydował, czy warto jest pracować, czy tak jak do tej
        pory, opuścić ręce i biernie oczekiwać na (bezwarunkową) pomoc państwa w postaci zasiłków oraz
        domów dziecka, które de facto, są "państwową przechowalnią" dla bezradnych, często leniwych i
        okrótnie egoistycznych rodziców.
        Dajcie ludziom wreszcie decydować o ich losie, by mogli się tego nauczyć.
        Pewnie nie od razu, ale drugie lub trzecie pokolenie uwolni się wreszcie od tego poczucia bezradności,
        które wpoiło nam nadopiekuńcze państwo.
        Jednak, widząc kolejne zakazy i nakazy szykowne przez bezrozumnych biurokratów trudno łudzić się
        nadzieją, że już wkrótce Polacy zaczną myśleć odpowiedzialnie.
        Cierpimy wszyscy na syndrom maminsynka, skrzywdzonego przez nadopiekuńczą matkę. Za wszelką
        cenę musimy odowadniać na każdym kroku, że jesteśmy "dorośli" poprzez różnorodne akty
        nieposzłuszeństwa.
        Prosty przykład z ostatnich dni: Wiemy doskonale, że jazda pod wpływem alkoholu jest
        PRZESTĘPSTWEM ściganym przez KK. Więc co jest wytłumaczeniem dla tysięcy (zarejestrowanych)
        przypadków popełnienia tej głupoty? Niepowodzenia w MŚ? Frustracje w pracy? Burzowa pogoda?
        Każda z odpowiedzi jest jednakowo trafna i jednakowo niemądra.
        Więc o tyle państwo jest winne naszym życiowym nieszczęściom, na ile sami mu do tego przyznaliśmy
        prawo.

        Wracając do tematu artykuły. Wszyscy jesteśmy winni tego, że domy dziecka wciąż są przepełnione.
        Powinniśmy się tego wstydzić, że zrzucamy odpowiedzialność na państwo za los dzieci, które kiedyś
        być może będą decydować o naszym losie.

        _
        Co ty na to, tato.
        • maria333 Re: Nie zgadzam się. To nie pan B. jest winien 22.06.06, 05:49
          at_work napisał:

          > Byłem wychowawcą w domu dziecka, w czasach Wielkiej Troskliwości generała.
          Domy> dziecka były
          > przepełnione sierotami społecznymi. To nieprawda, że ustrój decyduje o
          postawie
          > wobec
          > odpowiedzialności za los nasz i naszych dzieci. Dzisiaj rodzinom często jest
          zn
          > acznie trudniej, niż za
          > komuny. Mimo iż chory system opieki społecznej premiuje patologie, to nie
          można
          > winą za wszystko
          > obarczać państwo.
          > Państwo było i jest nadal chore, nieprzyjazne rodzinom, zwłaszcza
          wielodzietnym
          > , których najczęściej
          > spotyka los opisany w artykule.
          > Uważam, jednak, że państwo musi tym razem stanąć na wysokości zadania i dać
          lud
          > ziom szansę, aby
          > wreszcie mogli stanąć na nogi o własnych siłach. Ale bynajmniej nie przez
          syste
          > m opieki dla rodzin "z
          > marginesu", bo teraz tak funkcjonuje, lecz poprzez sensowny system zwolnień z
          p
          > odatków, tak aby
          > każdy mógł radzic sobie sam, mógł samemu postanowić jak wydać własne
          pieniądze
          > z pożytkiem dla
          > swojej rodziny i aby, co jest kluczowe, sam zdecydował, czy warto jest
          pracować> , czy tak jak do tej > pory, opuścić ręce i biernie oczekiwać na
          (bezwarunkową) pomoc państwa w postac> i zasiłków oraz > domów dziecka, które
          de facto, są "państwową przechowalnią" dla bezradnych, czę> sto leniwych i >
          okrótnie egoistycznych rodziców.
          --

          NIe sposób nie zgodzić się z ostatnim zdaniem...
          A przy obecnej 'pro rodzinnej' (raczej [pro-prokreacyjnej, bo życiem poczętym i
          URODZONYM jakoś ci panowie (głównie) się już nie interesują...) polityce,
          problem będzie narastać... Niestety..

          Kiedyś też, jeszcze jako nastolatka, pomagałam dzieciom w Domu Dziecka w
          odrabianiu lekcji... Nie wytrzymałam długo, zbyt mi ich było szkoda...
    • at_work Asiu, dziękuję 19.06.06, 20:35
      Dawno temu, zaraz po maturze pracowałem w domu dziecka jako wychowawca.
      Na początku wydawało mi się to niezłym pomysłem na odroczenie w WKU (armia), jednak w miarę
      upływu czasu zacząłem zdawać sobię sprawę z niezwykłości tej pracy.
      Tak jak większość początkujących wolontariuszy, ja również miałem poczucie misji. Wierzyłem w sens
      tego trudu. Ta wiara nie opuściła mnie do ostatnich chwil pracy, jedna poświadczam o prawdziwości
      Twoich rozterek, wszystko o czym piszesz dzieje się w rzeczywistości. Przez cały czas miałem
      przemożne odczucie, że to straszne nieszczęście, które dotknęło dziecaki jest zbyt silne, aby moja, czy
      moich przyjaciół praca mogła im jakkolwiek pomóc. Pozostawała jedynie nadzieja, że może jenak
      któreś z nich, gdzieś tam w głębii zachowa, choć okruch i kiedyś ten okruch będzie dla niego czymś
      ważnym, będzie takim malutkim zaczynem, który uchroni ich i ich przyszłe dzieci od tego
      obezwładniającego cynizmu w którym same wzrastały.
      Moje losy potoczyły się inaczej niż planowałem. Gruby pułkownik w WKU uznał, że ojczyzna bardziej
      potrzebuje obrońcę granic niż wychowawcy dzieci. Po wojsku dostałem się na studia i już nie wróciłem
      do tamtego "domu".
      Komuna zmusiła mnie, żebym "zdezerterował "z tamtej służby. Jestem przekonany, że stokroć
      ważniejszej. Jednak cały czas noszę w sobie dzieciństwo tych chłopaków. To jest piętno, którym jest
      naznaczony każdy, kto choć raz chciał się tam odnaleźć, kto chciał pomagać. Niezależnie od tego, czy
      zdezerterował, czy wytrwał. Dzieje się tak dlatego, że obok losu jaki spotkał te dzieci nie można
      przejść obojętnie. Nie można go zignorować. Wiedzą o tym i wolontariusze i wiedzą o tym ''starzy"
      wychowawcy, którzy wyglądają na zmęczonych i dostatecznie znieczulonych, aby sprawiać wrażenie
      oziębłych. Świat domów dziecka to piekło. I tak jak w piekle Dantego przed bramą powinno się znależć
      ostrzeżenie. Ta przestroga wyziera z Twojego artykułu. Rozumiem je.
      Mimo to życzę wszystkim, aby się nie bali przekroczyć progu tego pierwszego kręgu piekła. Tam na
      nich czekają niesprawiedliwie potępieni przez ich własne rodziny, potępieni przez nierozumne państwo
      z jego bezdusznym biurokratyzmem, przez ich najbliższych towarzyszy niedoli i wreszcie przez
      samych siebie. Te dzieciaki bezustannie potępiają siebie samych za to co je spotyka i to jest najbardziej
      niesprawiedliwa niesprawiedliwość ze wszystkich.
      Niewinne, zbrukane i niechciane przez nikogo. Każde z nich to małe ogniwo długiego łańcucha
      nieszczęśliwych, straconych pokoleń. Straconych dla kraju, straconych bezpowrotnie.
      Ten, komu uda się uwolnić choć jedno dziecko z tych okowów jest wielkim bohaterem i prawdziwym
      Patriotą. To jest moja prywatna wykładnia patriotyzmu. Asiu, chylę czoła...

      ps.
      Teraz mam swoją rodzinę, liczną rodzinę i nie mogę zapomnieć o tamtych dzieciach.
    • ninus3 Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 21:31
      Mam 16 lat. Bardzo poruszył mnie ten artykuł. W rodzinie mam adoptowanego
      kuzyna. Wszyscy od samego poczatku otoczyli Go miloscia...
      Powaznie mysle zeby w przyszlosci sie czyms takim zajac, ten artykul bardzo
      mnie do tego zainspirowal, ale z drugiej strony boje sie tego przywiazania,
      przeciez wszystkich, nawet jakbym chciala, nie zaadoptuje. Boje sie takich
      sytuacji, ale chcialabym im stawic czola. Mam nadzieje ze kiedys bede miala
      okazje. Tym Dzieciom nalezy sie duzo milosci, wszystkim sie nalezy.
      • j.nas :) 19.06.06, 23:02
        dzieki :) mysle, ze tym dzieciom mozna bedzie pomoc dopiero gdy znajdzie sie
        duzo ludzi pelnych entuzjazmu, ktorzy beda gotowi poswiecic im mnostwo czasu.
        kiedy beda specjalne programy dla nich. kiedy jeden wychowawca bedzie przypadal
        na kilkoro dzieci, a nie kilkanascie lub kilkadziesiat. latwo "wypalic sie" gdy
        nikt nie pomaga, gdy kazdy patrzy sceptycznie na to co robisz.
        okazje masz zawsze, juz terazmozesz isc do domu dziecka i zaoferowac pomoc. mam
        nadzieje, ze trafisz na madrych wychowawcow, ktorzy Ci pomoga :). pozdrawiam
        serdecznie!
        i dziekuje wszystkich za mile komentarze, jak wdac moje doswiadczenie to nie
        wyjatek. i tym bardziej to smutne, bo mialam nadzieje, ze moze jednak zle trafilam.
    • obrazoburca A gdzie Kler? 19.06.06, 22:44
      siedzą z dupami, w otoczonych kamerami i innymi wynalazkami techniki rezydencjach i...
      Walczą z zepsuciem moralnym.
    • obrazoburca Becikowe!!!! 19.06.06, 22:46
      Becikowe powinno byc dwa razy wieksze!!!!

      Narobić dzieci za budzetowe pieniądze, i przypadkiem nie dac ich do adopcji żadnym dewiantom.
    • obrazoburca Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 19.06.06, 22:47
      Tylko kto tworzy te społeczne sieroty?
      - homoseksualisci?
      • dagps Re: Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 19.06.06, 23:18
        jednym z problemow wychowania w domu dziecka jest to ze nie naucza sie rol matki i ojca, a jak je nauczyc tych rol w rodzinie tworzonej przez 2 mezczyzn lub 2 kobiety?

        a przy okazji, nie tylko lepze ale i tansze sa rodzinne domy dziecka i rodziny zastepcze.
        a najbardziej wkurzajace jest to, ze wiekszosc dzieci nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, wiec nie mozna ich adoptowac:( maja przeciez rodzicow.
        • obrazoburca Re: Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 19.06.06, 23:46
          a co ma piernik do wiatraka?

          Ja tylko pokazuję wydźwiek tych haseł w zderzeniu z rzeczywistościa, jaka sa domy dziecka, czyli....

          > jednym z problemow wychowania w domu dziecka jest to ze nie naucza sie rol matk
          > i i ojca, a jak je nauczyc tych rol w rodzinie tworzonej przez 2 mezczyzn lub
          > 2 kobiety?

          Ja myśle, że roli matki i ojca, nauczyli juz te dzieci biologiczni rodzice.
          I żadne cudy na kiju nie zmienią tego wzorca.

          W Koncu to normalny związek wprowadził te istoty w dzieciństwo, dorosłość...
          Nie daj Boże, żeby zobaczyły, że mozna zyć inaczej niż w NORMALNYCH wrunkach.

          > a najbardziej wkurzajace jest to, ze wiekszosc dzieci nie ma uregulowanej sytua
          > cji prawnej, wiec nie mozna ich adoptowac:( maja przeciez rodzicow.

          NORMALNYCH rodziców. Zapomniałas dodac.
        • przypadek Re: Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 20.06.06, 00:15

          > jednym z problemow wychowania w domu dziecka jest to ze nie naucza sie rol matk
          > i i ojca, a jak je nauczyc tych rol w rodzinie tworzonej przez 2 mezczyzn lub
          > 2 kobiety?
          >

          Za to z pewnością nauczą się tych ról w rodzinie złożonej z 15 cioć, 100
          zmieniających się wolontariuszy i gromady dzieciaków z patologicznych rodzin..
          pomyśl też o tym, że masa ludzi w tym kraju wychowuje się w niepełnych rodzinach
          - czym to się różni od rodziny homoseksualnej? Tym że w tej ostatniej ludzie
          rzeczywiście się kochają?
        • daniel40 Re: Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 20.06.06, 01:43
          dagps napisała:

          > jednym z problemow wychowania w domu dziecka jest to ze nie naucza sie rol matk
          > i i ojca, a jak je nauczyc tych rol w rodzinie tworzonej przez 2 mezczyzn lub
          > 2 kobiety?
          A nie przyszło ci do główki, że nie każdy człowiek marzy o prokreacji? A nie
          przyszło ci do tej mądrej główki, że ci homoseksualiści mają ojców i matki?

        • nela42 Re: Chłopak + Dziewczyna = Normalna rodzina 21.06.06, 01:43
          Jak wychowuje sie dziecko w rodzinie , gdzie nie ma ojca tylko mama, babcia i
          np.ciocia?albo tata, jego brat i ojciec? czy normalna rodzina zaprasza swoje
          dziecko do sypialni jak uprawia sex,czy to,ze ktoś jest homoseksualistą znaczy
          ze tak będzie postepować?
          ktos kto nie przekroczył progu domu dziecka i ma wiedze tylko z opowiadań
          innych nie wie jak to jest.To jest piekło,z którego sie wychodzi do nikąd.
    • kierunek_zachod Hmmm, podoba mi sie ten artykul 19.06.06, 23:18
      ... bo jest prawdziwy. Zawsze chcialam adoptowac dziecko - ale nie niemowlaka,
      tylko swiadome swojej sytuacji dziecko. Ten artykul poniekad utwierdzil mnie w
      tym przekonaniu.

      Swiata nie zbawie, to juz wiem. Naprawde nie w tym rzecz. Dzieki, Joasiu
      • dagps Re: Hmmm, podoba mi sie ten artykul 19.06.06, 23:19
        otoz to, swiata nie, ale jedno zycie ciut odmienic zawsze warto.
        • kierunek_zachod Re: Hmmm, podoba mi sie ten artykul 19.06.06, 23:32
          Dokladnie. Wyroslam (na szczescie ? ;)) z idealizmu i z checi zrobienia
          wszystkiego od razu. Ale ... jeden maly krok - tyle spokojnie dam rade.
          I naprawde nie zalezy mi, czy ten maly czlowiek wyrosnie na Einsteina. Juz sam
          fakt, ze bedzie mial szanse wyrosnac na "przyzwoitego" czlowieka sprawia, ze
          mam usmiech na twarzy
    • typowy_kark Re: Dekalog w domu dziecka 19.06.06, 23:52
      swietny artykul, ktory uzmyslowil mi ogrom pracy i uczuc inwestowanych przez wolontariuszy.
      ja chyba nie dalbym rady dawac tyle z siebie, duzy szacunek dla Joasi.
    • ylemai Re: Dekalog w domu dziecka 20.06.06, 00:14
      przyjaciółka mej żony jest pedagogiem w domu dziecka.
      Byłem tam ostatnio. Hmm... zamieniłbym swoje dzieciństwo w niby standardowej
      rodzinie na ten dom dziecka. Nie chcę generalizować, ale sądzę że często
      profesjonalny pedagog, jeśli jeszcze ma serce do dzieci - jest o wiele lepszym
      rozwiązaniem niż niekompetentny rodzic.
      • daniel40 Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 20.06.06, 01:47
        Po co usuwać niechciane płody, skoro kobiety mogą utrzymać ciążę i potem
        zostawić dzieciaka w DDz:)
        • bombalinaz Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 20.06.06, 13:54
          o antykoncepcji slyszales? plodzie jeden. pieprzysz dla pieprzenai a ze nie w
          temacie to nie szkodzi, nie?
          • obrazoburca Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 20.06.06, 17:34
            bombalinaz napisał:

            > o antykoncepcji slyszales? plodzie jeden. pieprzysz dla pieprzenai a ze nie w
            > temacie to nie szkodzi, nie?

            A Ty Gamoniu słyszałes o becikowym?
            (o chrześcijańskich wartościach nie wspomnę)
            Związku z tematem nie bedę Ci tłuamczył.
            Jak wysilisz swoją pusta główke, to może go dostrzeżesz.
            • bombalinaz Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 21.06.06, 12:26
              sam gamon jestes. i chuligan.
              a jakbym poprosil? wytlumaczysz? bo zdaje mi sie ze naciagasz. zwlaszcza z
              wartosciami.
            • bombalinaz Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 21.06.06, 12:28
              wiesz... ty chyba jakies zgryzoty masz, nie?
          • ava40 Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 20.06.06, 21:15
            bombalinaz napisał:

            > o antykoncepcji slyszales? plodzie jeden. pieprzysz dla pieprzenai a ze nie w
            > temacie to nie szkodzi, nie?
            Nie ma antykoncepcji skutecznej w 100%. Czyżby klecha na religii nie mówił:)?
            BTW nie wszystkie kobiety na antykoncepcję stać.
            • nela42 Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 21.06.06, 01:55
              100% antykoncepcji jest osiągalne, wystarczy przestac traktować srodki
              antykoncepcyjne w kategoriach grzechu,a życie staje sie prostsze.Jesli ktos
              woli stosować szklankę wody zamiast też można.Każdy ma rozum i powinien
              swiadomie decydowac o sobie i swoim potomstwie.Nikt za nikogo nie wychowa
              dzieci, kosciół,opieka społeczna,nikogo to nie obchodzi.Warto zadbac o siebie.
        • wdakra Re: Pozdrawiam wszystkich przeciwników aborcji:) 25.06.06, 17:19
          daniel40 napisała:

          > Po co usuwać niechciane płody, skoro kobiety mogą utrzymać ciążę i potem
          > zostawić dzieciaka w DDz:)

          Czy to nie dziwne, że owi samozwańczy adwokaci embrionów nie prześcigają się w
          zapewnianiu dzieciom już urodzonym troski i miłości? Czemuż to młodzieńcy z MW
          nie ustawiają się w kolejkach do pełnienia funkcji wolontariuszy, tylko robią
          zadymy?
    • maria333 Re: Dekalog w domu dziecka 22.06.06, 05:38
      july64 napisała:

      > Dlaczego istnieją jeszcze domy dziecka???? Przecież instytucja rodziny
      > zastępczej jest w tym układzie lepsza (oczywiście poza pewnymi wyjątkami.

      Nie martw się, jak teraz nauczą nastolatki badania śluzu i zabronią nawet
      aborcji po gwałcie - będzie ich coraz więcej...

      Chyba że LPR i inni, w ramach spójności swoich przekonań, będą adoptować te
      wszystkie niechciane, a 'poczęte', jak już się urodzą...

      Bo łatwo księdzu prawić morały samotnej matce trójki dzieci...
      Nic to nie kosztuje...
      • gaiaa Re: Dekalog w domu dziecka 24.06.06, 08:58
        maria333 napisała:

        > july64 napisała:
        >
        > > Dlaczego istnieją jeszcze domy dziecka???? Przecież instytucja rodziny
        > > zastępczej jest w tym układzie lepsza (oczywiście poza pewnymi wyjątkami.
        >
        > Nie martw się, jak teraz nauczą nastolatki badania śluzu i zabronią nawet
        > aborcji po gwałcie - będzie ich coraz więcej...
        >
        > Chyba że LPR i inni, w ramach spójności swoich przekonań, będą adoptować te
        > wszystkie niechciane, a 'poczęte', jak już się urodzą...
        >
        > Bo łatwo księdzu prawić morały samotnej matce trójki dzieci...
        > Nic to nie kosztuje...
        >
        >

        Politycy LPR to nie jedyna grupa, która rozwodzi się nad problemami dzieci
        nienarodzonych mając już kompletnie w de problemy narodzonych. Hasło aborcja =
        morderstwo jest bardziej doniosłe niż apele kierownikó domów dziecka, gdzie
        dziecko może nie jest głodne, ale nie może być mowy o zaspokojeniu potrzeb
        emocjonalnych (brakuje pieniędzy na personel), czy nawet realizacji kaprysów
        dziecka typu kolonie nad morzem. Powszechnie brakuje też pieniędzy dla
        rodzinnych domów dziecka, rodzice samą miłością dzieci nie nakarmią.
        Problem niedojadających dzieci występuje za to masowo w rodzinach żyjących z
        pomocy (czyt. jałmużny) społecznej. Takich rodzin jest w Polsce wcale niemało i
        często jest to model LPR-owski: 2+4_i_więcej. Cóż, Bóg, choćda dziecko, to
        niestety, na dziecko trzeba samemu zarobić. Niedawno głoszone hasło, że bieda
        ma twarz dziecka jest aktualne i jeszcze długo będzie. Politycy, zamiast
        zwalczać, nagminnie pogłębiają to zjawisko, zwalczając antykoncepcję, a nawet
        edukację seksualną w szkole. Twierdzą, że to zadanie rodziców, ale jaki procent
        nastolatek z wielodzietnych, wegetujących na zasiłkach rodzin, będzie
        uświadomiona przez rodziców? Śmiechu warte. Niech rodzą się dzieci w nędzy,
        niechciane, dla któych ciepła kurtka i buty na zimę to szczyt marzeń.
    • kasia3012 do pani redaktor. jeśli tu zajrzy 26.06.06, 08:36
      Boże drogi ja jestem oligofrenopedagogiem. mam w szkole dzieci z domu dziecka
      to faktycznie jest instytucja którą trzeba rozgonić. ale w szkole specjalnej
      utwierdzanie o ułomności umysłowej?!!!!!!!!!!! kobieto!!co to oznacza???? my
      utwierdzamy?????? te dzieci mają II orzeczony na podstawie badania w poradni-
      psychologiczno - pedagogicznej prawdą jest że wielu z nich ma upośledzenie
      umiarkowane. Przepuszczamy za nic???????? a czy ta kobieta wie co to jest
      dopasowanie umiejętnosci do mozliwosći?? taka główna zasada ped. specjalnej????

      jeśli się już pisze artykuły i robi wzmiankę na jakiś temat to wypadałoby sie z
      nim lepiej zapoznać droga pani redaktor.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka