Dodaj do ulubionych

Portrecistka arystokracji

25.06.07, 13:32
smutne i żałosne życie z pogardą dla innych.

A country gentleman, jakim jest mój mąż, uznaje tylko sztruksy i marynarkę z
tweedu. O innym stroju nie ma mowy. Kiedyś odwiedził nas mój przyjaciel z
Polski. Biedak został potraktowany jak powietrze, bo przyjechał w garniturze.
Od razu było wiadomo, że to jest ktoś, kto nie potrafi się ubrać.


Nie wiem czemu wzorem ma byc prosty cham - choc z hrabiowskim tytułem, który
ignoruje innych ludzi z powodu wyglądu , czy ubioru. Gdyby przyjąc ten tok
rozumowania, to jeśli angielski gentleman udaje się na bliski wschód, to jak
rozumiem przebiara się w burkę, a w Indiach chodzi w turbanie.


A smutne, bo Świat dawno wymyślił kołdry, ale Ian ciągle śpi pod kocem
podwijanym pod materac.

Rozumiem zatem, że Pani hrabianka sypia gdzie indziej, niz jaśnie Pan. To
jest małżeństwo ?


W sumie nie wiele mnie to obchodzi, ale po co z taką atencją portetowac
ludzi, którzy może są i ciekawi (bo inni niż otaczająca nas rzeczywsitośc),
ale vzy ten artykuł musi byc pisany na kolanach?
Obserwuj wątek
    • obseerwator PS w tych samych WO 25.06.07, 13:37
      fantastyczny i przenikliwy wywiad z Aloną Frankel.

      P. Bielas nie pytała na kolanach i nie bała zadawac się trudnych pytań.
      • tetlian Re: PS w tych samych WO 25.06.07, 19:25
        Arystokraci w XXI wieku. Rzadko spotykane to zjawisko.
        • koala_tralalala Re: PS w tych samych WO 25.06.07, 22:27
          W krajach postsocjalistycznych owszem. W Wlk.Brytanii, Francji, Wloszech,
          Hiszpanii, etc. arystokracja istnieje, ma sie bardzo dobrze.
          • onufry.zagloba Nie ma sie bardzo dobrze: sprzedaje siedziby 26.06.07, 04:50
            rodowe lub przerabia je na luksusowe hotele, wynajmuje je na wesela rosyjskim i
            ukrainskim mafiozom-milionerom etc.etc.
    • magdzicka1 Re: Portrecistka arystokracji 25.06.07, 15:03
      Jak dobrze ze swiat nie zaczyna sie i nie konczy na takich Wyspiarzach bo bylby
      strasznie sztywny, hermetyczny i przygnebiajacy. Widocznie niektorzy sa dumni z
      zycia konwenansami i nie potrzebuja wychodzenia poza ustalone normy ale nie
      wydaje mi sie zeby to byl obiektywny opis calej grupy. Nie wierze ze moge by
      oceniana tylko na podstawie mojej kurtki czy butow, bo chyba nie moze byc nic
      bardziej malostkowego i plytkiego.
      • lol76 [...] 25.06.07, 18:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • onufry.zagloba To nie Bryty maja zajoba, ma go ta pacykara:) I WO 26.06.07, 05:00
        A jesli chodzi o ubieranie sie, to calkowicie sie z toba nie zgadzam:
        dopasowanie odziezy do sytuacji jest niezbednym elementem dobrego wychowania i
        towarzyskiego obycia.
        To tylko post-sowieckie "panstwo" z awansu spolecznego moze sie ubrac na wies w
        garnitur jak..rep, tj. przedstawiciel handlowy. I tylko w postsowietach
        sekretarka zjawia sie w biurze odziana jak prostytutka na lowach:)To nie jest
        snobizm - to wyraz szacunku dla klienta i redukcja w pracy osobowosci do
        profesjonalizmu (bo osobowosc w pracy moze zdradzac artysta, nie zas panienka w
        urzedzie: ta ma byc zawodowo sprawna osoba, nie zas "ksiezniczka" - sami
        hodujecie takie zmije na wlasnej piersi).
        Polska szlachta i stara inteligencja o tym wie: pamietam, jak jakis czas temu
        pokpiwalem sobie na tym forum wraz z jednym z ostatnich polskich arystokratow w
        Polsce ze stylu ubierania sie imc Palikota, ktory to do "horse jacket" z bardzo
        dobrego szkockiego czy irlandzkiego tweedu zalozyl biala koszule i krawat:)
        Reszta internautow najwyrazniej nie wiedziala o co nam chodzi - coz, schamienie
        spoleczenstwa za komuny poszlo stanowczo za daleko:)
        • obseerwator Re: To nie Bryty maja zajoba, ma go ta pacykara:) 26.06.07, 08:52
          onufry.zagloba napisał:

          > A jesli chodzi o ubieranie sie, to calkowicie sie z toba nie zgadzam:
          > dopasowanie odziezy do sytuacji jest niezbednym elementem dobrego wychowania
          i
          > towarzyskiego obycia.


          Masz 100% racji. Nie zrozumiałeś jednak mnie. Nie śmieszy, ani oburza mnie styl
          i sposób ubierania się kogokolwiek. Przeciwnie szanuje rzadkie w dzisiejszych
          czasach dbanie o wygląd.

          Oburzony, a raczej zniesmaczony, jestem wypowiedziami osoby rzekomo
          kulturalnej, która bez cienia żenady opowiada o pogardzie okazywanej ludziom,
          którzy nie mieli w życiu "szczęścia" :) i nie urodzili się w zamku, zatem nie
          mieli okazji nauczyc się rózróżniania tweedu o garnituru. O klasie człowieka
          nie świadczy tytuł przed nazwiskiem, ale sposób traktowania innych.

          Śmieszy mnie też dziennikarka, która przeprowadza wywiad na kolanach. Takie
          wywiady nigdy się nie udają.
      • minkat Re: Portrecistka arystokracji 26.06.07, 11:25
        Ale musisz przyznac, ze swiat bez wyspiarzy bylby ubozszy- moze i oni sa dziwni,
        ale mnie ten artykul rozbawil :-)
    • praptak Sir upper class łyka marketingową ściemę 25.06.07, 18:03
      "Hamilton nie może nosić kratki Stuartów!"

      Całe to przyporządkowanie wzorów do klanów zostało wymyślone przez firmę Wilson
      & Sons produkującą tartan żeby zaspokoić fascynację Brytów szkocką cepelią.
      Dopiero potem klany kupiły tę cepeliadę. Ech...
      • onufry.zagloba A od KOGO kupily swe kratki klany irlandzkie? 26.06.07, 04:48
        Tartan od wielu wiekow byl tu znakiem rozpoznawczym klanow, choc mozesz miec
        czesciowa racje i dzisiejse kratki nie maja wiele wspolnego z tymi
        tradycyjnymi, ktore (sprawa chocby barwnikow roslinnych) nie byly zapewne tak
        barwne, jak te wspolczesne:)
        • praptak Od firmy Wilson & Sons 26.06.07, 09:52
          > Tartan od wielu wiekow byl tu znakiem rozpoznawczym klanow,

          A dokładnie od ilu wieków? Bo według źródeł, do których udało mi się dotrzeć,
          przyporządkowanie wzorów do klanów jeszcze w 1822 roku nie było powszechne,
          chociaż już w 1815 firma Wilson & Sons nadawała wzorom nazwy katalogowe - od
          miast, regionów i klanów, nie miało to jednak znaczenia historycznego. Tu masz
          linki do artykułów na ten temat:

          www.albanach.org/sources.htm
          www.scottishtartans.org/tartan.html
    • szwet14 "Smutne, 25.06.07, 18:13
      zalosne, z pogarda " ? Ciezko zyc z taka przenikliwoscia, uff, wspolczuje.
    • r1234_76 Portrecistka arystokracji 25.06.07, 22:35
      życie klas wyższej to jedno, a przeciętni ludzie to drugie.

      kiedyś, z 10 lat temu będąc na kursie językowym mieszkałem u jednej angielskiej
      rodziny. do dziś pamiętam, że nie mieli w domu ani jednej książki. ani jednej.
      nie wiem, czy odpisują na listy, ale jakoś trudno mi sobie to wyobrazić...

      • onufry.zagloba Miales kwatere u prolos. Ci nie wiedza, co to list 26.06.07, 05:07
        A w ich domach nie tylko o ksiazke, ale i o kartke papieru i dlugopis trudno
        (jesli nie maja dzieci w wieku szkolnym, od ktorych te przybory moga pozyczyc).
        Nb. Ten obowiazek odpisywania na listy dotyczy tez...urzedow, a nawet i firm.
        Mozna dana sprawe dlugo zalatwiac, ale niezbedny jest tzw. acknowledgement,
        natychmiastowe potwierdzenie, ze sie list czy podanie otrzymalo. Jesli tego
        brak, to urzedas czy firma odbierana jest jako szczyt arogancji:)
    • cassedy Portrecistka arystokracji 25.06.07, 22:55
      grzejniki nie sa letnie zeby bylo elegancko tylko sa letnie zeby bylo TANIO.
      Nieladnie tak zaklamywac rzeczywistosc. Jestem niemal pewien ze kazdy Szkot na
      poziomie nie bedzie zwracal uwagi na kolor garnituru, kratke itp tylko kim jest
      jego gosc i co ma do powiedzenia. To jest bardzo pragmatyczny narod. Zle jest
      uogolniac na podstawie jednego przypadku nawet jesli tym przypadkiem jest wlasny
      maz. Poza tym smutne ze pani malarka tak zostala zdominowana przez swojego meza.
      To jest oczywiscie godne uwagi ze Anglicy bardzo slabo sie asymiluja w
      przeciwienstwie do Polakow ktorzy niejako staraja sie zasymilowac. Nizszosc
      kulturowa, chyba jednak tak.
      • onufry.zagloba Kolejny, co Anglika w Szkocie widzi... 26.06.07, 05:18
        A na ubranie zwraca sie uwage - i slusznie. I nie chodzi tu o drogie czy
        wymyslne stroje, ale o UBRANIE SIE W ZALEZNOSCI OD OKAZJI, znajomosc czego -
        sadzac po polskich sekretarkach etc - w postkomunie zupelnie zanikla.
        Ten durny Polak z artykulu lepiej by zrobil, gdyby - skoro przyjal zaproszenie
        na wies - pozyczyl od polskiego budowlanca w Londynie kufajke i gumiaki:) Albo
        zaraz po przybyciu poprosil gospodarza (a jakze!) o pozyczenie jakiegos
        normalnego ubrania, gdyz takiego z soba nie ma, a jest w garniturze,bo
        przylecial do Londynu sluzbowo i wolnego czasu nie planowal. I moge sie
        zalozyc, ze wowczas ow Szkot zabralby delikwenta "jak swego" i jako "swego" do
        wlasnej sypialni czy garderoby i pomogl mu dobrac cos na wies odpowiedniego -
        to sie na Wyspach czesto zdarza, takie prosby to normalka, gdy kogos wyjazd czy
        sytuacja zaskoczy (a garnitur by sie gosciowi przydal do kolacji, jesli ciemny,
        taki bardziej wieczorowy).
        Widzisz, nie bylo problemem to jego ubranie, ale fakt, ze FACET ZDRADZIL
        NIEOBYCIE TOWARZYSKIE. Powtarzam, lepiej by wypadl zjawiajac sie w owej
        proletariackiej kufajce i gumiakach:)))
        • gaudia Re: Kolejny, co Anglika w Szkocie widzi... 26.06.07, 09:22
          onufry.zagloba napisał:

          > Ten durny Polak z artykulu lepiej by zrobil, gdyby - skoro przyjal zaproszenie
          > na wies - pozyczyl od polskiego budowlanca w Londynie kufajke i gumiaki:) Albo
          > zaraz po przybyciu poprosil gospodarza (a jakze!) o pozyczenie jakiegos
          > normalnego ubrania, gdyz takiego z soba nie ma, a jest w garniturze,bo
          > przylecial do Londynu sluzbowo i wolnego czasu nie planowal. I moge sie
          > zalozyc, ze wowczas ow Szkot zabralby delikwenta "jak swego"


          Nie, to Szkot okazałby klasę, gdyby zaproponował przyjacielowi żony wygodniejsze
          ubranie na czas pobytu u nich, zamiast traktować tak ważnego (przyjaciel żony)
          gościa jak powietrze.
        • cassedy garnitur 26.06.07, 12:15
          No dobrze napisze otwartym tekstem. Maz pani malarki na pewno nie jest na wysokim poziomie i tak
          prawde mowiac nie wiem kim on jest poniewaz zachowal sie obrazliwie w stosunku do goscia swojej
          zony. No nie wiem czy mozna popelnic wieksza gafe bo zona wszak najwazniejsza. Podstawa kazdego
          "dobrego wychowania" jest umiejetnosc dopasowania sie do poziomu drugiej osoby i zrobienie wysilku
          by ta osoba dobrze sie czula w naszym towarzystwie. Nie twierdze ze nalezy olewac w zasady lokalne
          zwyczaje takie jak noszenie kraty badz beretu ale tez nie widze koniecznosci ulegania im. Tak ze moim
          zdaniem Szkot-Maz mial tylko jedno wyjscie pokazania prawdziwej klasy - mianowicie samemu wbic sie
          w znienawidzony garnitur. Proste i jasne.
          • onufry.zagloba Powiem ci, ze i ja tego nie rozumiem 26.06.07, 14:56
            Byc moze owa pacykara tu cos poprzestawiala, bo podobne zachowanie mialoby sens
            tylko w jednym i dosc typowym na Wyspach przypadku: maz mowi grzeczne "Hello" i
            sie zmywa, by zonie w spotkaniu ze starym przyjacielem nie przeszkadzac; nb. my
            mamy taka umowe z zona, wzajemna, bo mnie nudza jej psiapsiolki, a ja moi
            koledzy z wojska. Innymi slowy, to mogla byc grzecznosc, to "wycofanie sie po
            angielsku":)
            Ta baba jest taka durna snobka, ze nawet w oczernianie wlasnego meza dla zle
            pojetego szpanu sklonny jestem uwierzyc. Swoja droga, im status Anglika
            (Szkotow nie znam)wyzszy, tym z reguly jest on bardziej przesadnie uprzejmy
            dla "nizszym stanem" - to tez taki tutejszy snobizm, ale pozytywny.
    • middoo Anglicy przekonani o wlasnej wyzszosci, a tu... 26.06.07, 01:23
      d.u.p.a. zbita... jak zawsze. Najlepiej ta wyzszosc zawsze im wychodzila w
      sporcie. Przed wojna Anglicy nie grali w MŚ bo uwazali ze i tak sa najlepsi. Po
      wojnie pojechali zmiazdzyc caly swiat i dostali od Amerykanow 1:0. Kiedy
      nadeszla depesza do Londynu USA 1:0 Anglia to stwierdzili, ze napewno wygrali
      10:1 tylko maszyna nie przeslala trzycyfrofego wyniku...

      Niedlugo bedzie Wimbledon w tenisa najwiekszy turniej, korty trawiaste elita
      itd. Oczywiscie wszystkie kluby angielskie to elyta, elyty itd. Szkoda tylko,
      ze ostatnia Angielka wygrala ten turniej 30 lat temu, a facet 70 lat temu. No
      ale i tak sa najbardziej elitarni...

      Z drugiej strony nie kazdy Anglik jest taki, ale niestety wielu...
      • onufry.zagloba Wydaje mi sie, ze mowa o Szkocie i jego polskiej 26.06.07, 04:45
        zonie, nieprawdaz? I GDZIE ty Anglikow widzisz poza w polowie niemiecka rodzina
        krolewska?
        Poza tym mowiac o sporcie w UK BREDZISZ: polega on tutaj nie na kibicowaniu,
        ale na jego powszechnym uprawianiu, a w tenisa gra tu wlasciwie kazdy (poza
        prolami), podobnie jak w golfa.
        A pilka nozna NIE JEST sportem, ktorym na Wyspach pasjonuje sie ktokolwiek
        powyzej robociarza. Nie bez kozery tradycja pilkarska istnieje tu wylacznie na
        dawnych terenach gorniczych i wielkoprzemyslowych. Klasy srednie kibicuja
        rugbystom i - jak w artykule - krykietowi (choc nie jest to obowiazek, gdyby
        synek tej pani byl dobry w rugby darowano by mu dupowatosc w krykiecie).
        Mowienie w dobrym towarzystwie o meczach pilkarskich jest jakby..nietaktem:)
        • monika_04 Re: Wydaje mi sie, ze mowa o Szkocie i jego polsk 26.06.07, 09:08
          Cytuję: "Życie na angielskiej wsi jest bardzo uporządkowane. " Parę razy w
          artykule jest mowa o angielskiej arystokracji, angielskich zwyczajach i
          angielskiej wyższości nad resztą Europy.
          Zastanawiam się czym te dwie naje tak naprawdę się różnią poza ową nieszczęsną
          kratką?
          • onufry.zagloba Jezykiem, religia i parlamentem:)Tudziez autonomia 26.06.07, 14:59
            A do bredni Wybiorczych zurnalistow i ich durnych rozmowcow juz sie
            przyzwyczailem:)
    • onufry.zagloba Buhahaha! Ta baba jest straszna snobka, co 26.06.07, 04:38
      - zdaniem Anglikow - NAJBARDZIEJ ZDRADZA NUWORYSZA.;)))))))))))))
      Dawno sie tak nie usmialem, jak przy czytaniu wypowiedzi tejze pacykary (bo
      artystka toto nie jest: suche pastele rozciera palcami, "Jan
      malowal ...piekniejsze twarze":)
      Czy do niej - po 20 latach w UK - jeszcze nie dotarlo, ze arystokracje
      wyspiarska poznaje sie glownie po olewaniu konwenansow? A PO CO maly Harry
      przywdzial na siebie mundur hitlerowski? Przeciez nie z milosci do Krauts:)
      A zupelnie powaznie, to 3 rodzaje kraty Hamiltonow to sciema: kazdy klan - czy
      szkocki czy irlandzki - ma tylko jedna kratke, swoj sztandarowy znak
      rozpoznawczy, choc ta kratka moze byc uzyta do wykonania roznych ubiorow
      (wieczorowy to spodniczka z marynarka lub smokingiem, na polowania - jesli nie
      konne; te maja wlasny stroj - zamiast spodniczki nosi sie pumpy w temze krate
      itp.)
      Co do kodu odziezowego, to Wyspiarze z klasy sredniej i wyzszej sa nan
      wyczuleni od dzieciaka: to ciagle spoleczenstwo klasowe i prole poznaje sie po
      tym, ze sa w dresach i adidasach na ulicy, nie zas na boisku czy w hali
      sportowej. Sam snobem nie jestem, ale ani z wizyta na wieS, ani na moj wlasny
      wyklad w uniwersytecie nie ubralbym sie w garnitur (w ogole nie mam garniturow,
      poza czysto wizytowymi, tj. jakims dyzurnym smokingiem, bo na frakowych
      imprezach poza slubami nie bywam); nb. garnitur to tu znak rozpoznawczy
      komiwojazera czyli po lokalnemu "repa" - przedstawiciela handlowego firmy.
      Sam sypiam pod koldra, ale znam takich, ktorym i pod byle kocem cieplo. I ci
      maja lepiej - reumatyzmu w tym wilgotnym klimacie nie lapia i grypa ich nie
      dopada, a wiec tylko pozazdroscic. W ogole te brytyjskie klasy wyzsze sprawiaja
      wrazenie niezlych twardzieli i twardzielami sa - zaczyna sie pojmowac, czemu
      niegdys podbili z pol swiata.
      A jesli chodzi o sypianie osobno to jest w pewnym wieku (ci panstwo nie pobrali
      sie mlodo!) wygodne i dla zadnej ze stron nie krepujace: w sypialni malzenskiej
      po prostu stoja kolo siebie dwa lozka. Gdy zechce sie pospac razem to sie je
      zsuwa, gdy nie - kazdy spi osobno i wolnosc Tomku...
      • obseerwator Re: Buhahaha! Ta baba jest straszna snobka, co 26.06.07, 08:59
        onufry.zagloba napisał:

        > - zdaniem Anglikow - NAJBARDZIEJ ZDRADZA NUWORYSZA.;)))))))))))))

        oooo - no właśnie,

        > A jesli chodzi o sypianie osobno to jest w pewnym wieku (ci panstwo nie
        pobrali
        >
        > sie mlodo!) wygodne i dla zadnej ze stron nie krepujace: w sypialni
        malzenskiej
        >
        > po prostu stoja kolo siebie dwa lozka. Gdy zechce sie pospac razem to sie je
        > zsuwa, gdy nie - kazdy spi osobno i wolnosc Tomku...

        Trochę mnie poniosło, ale jak przeczytałem wypowiedzi jaśnie wilemożnej Pani,
        jak to młodzi Polacy powinni brac przykład z arystokracji.

        Onufy, jeśli rzeczywiście jesteś wykładowcą w UK, czy rzeczywiście
        przedstawiciele klas wyższych, okazują pogardę lub wyśmiewają się z
        osób "gorzej" urodzonych ? (myślę o XXI a nie XIX wieku)
        • onufry.zagloba Alez ja watpie, by Szkot sie wysmiewal - to pewnie 26.06.07, 15:35
          tylko jego zona-ciezka idiotka tak jego zachowanie pojela!!!

          1) Wycofanie sie meza POZA spotkanie zony z jej starym przyjacielem jest dosc
          typowa na Wyspach GRZECZNOSCIA (pisze o tym wiecej wyzej)- jego dluzsza
          obecnosc uznano by tu raczej za nietakt, za pilnowanie zony czy naganne
          wtracanie sie w jej "privacy", takie wlazenie do duszy z butami. Nie twierdze,
          ze tak bylo w tym przypadku, ale naprawde tak moglo byc! Tu wcale nie ma
          obowiazku chodzenia malzenstw wszedzie parami jak ma to miejsce w Polsce - inny
          obyczaj. Moze pomiedzy pacykara i Szkotem w tym przypadku zdarzylo
          sie "zderzenie kultur" i totalne nieporozumienie, "misunderstanding" (o ktorym
          w UK sie wie, bo to tygiel ras i kultur i do podobnych potkniec czesto dochodzi)

          2)Garnitur na wsi i przed kolacja jest napewno nie na miejscu, bo jest strojem
          sluzbowym w okreslonych zawodach (np. wspomniany rep), ale kazdy Anglik (nie
          tylko z klas wyzszych; Szkoci sa dla mnie nieznani) choc swoje by sobie
          pomyslal, to NIC by po sobie nie pokazal, bo pokazujac TRACI TWARZ -
          Wlk.Brytania jest krajem, gdzie sie naprawde toleruje przeroznych ubraniowych
          ekscentrykow, by to wiedziec wystarczy przejsc sie po Londynie: za najwiekszym
          dziwadlem NIKT sie nawet nie obejrzy!

          3)Im status Anglika WYZSZY(Szkotow znam slabo, a z tymi ktorych znalem mam zle
          doswiadcenia - jeden mnie po prostu okradl! Co nie znaczy ze uogolniam, moglem
          miec pecha)tym robi sie on coraz bardziej, nawet przesadnie uprzejmy, im status
          jego rozmowcy NIZSZY - to jest bardzo, bardzo angielskie i nie dotyczy tylko
          arystokracji, ale jest dosc powszechna NORMA. Rzecz jasna gdy to "wyzsze"
          towarzystwo to pare zgranych osob, to moga przelatywac dobrze zakodowane aluzje
          do gaf czy przywar tego "nizszego", niemniej takie by za diabla ich nie
          zrozumial; nb. to tez czesta metoda cichej zabawy z cudzoziemcow - moze i
          cyniczne, ale nieszkodliwe i kuku delikwentowi nie robi, bo i nie powinno robic
          (w tym cala zabawa, ze nie wie on i nie powinien sie nawet domyslac, o co
          biega).Nb. my sie tez tak cicho zabawiamy w ramach kadry...naszymi studentami.
          I z tego powodu wcale nie mam wyrzutow sumienia, bo generalnie szczeniactwo
          lubie:)))

          Reasumujac: dalbym sobie glowe uciac, ze ten koszmarny obraz brytyjskich klas
          wyzszych w 90% stworzyla owa polska pacykara w swym bezgranicnie durnym
          snobizmie ...kucharki (tu sie mowi: lokaja, kamerdynera, "butler'a", bo ci sa
          znani z wiekszej arystokratycznosci od ich panow, z czego zreszta panowie sobie
          miedzy soba pokpiwaja). A idiotka-dziennikarka w swej glupocie jeszcze zapewne
          cos od siebie dodala:)
      • naturelovers Re: Buhahaha! Ta baba jest straszna snobka, co 26.06.07, 16:03
        onufry.zagloba napisał: "Sam snobem nie jestem [...]"

        Po przeczytaniu wszystkich postow Waszmosci odnosze zgola inne wrazenie.
    • sir.vimes Hiacynta z "Co ludzie powiedzą" 26.06.07, 17:05
      jakoś mi się przypomniała gdy czytałam wywiad z malarką klas wyższych.

      Kto nie oglądał - polecam.
    • zielka off topic (o futbolu) 30.06.07, 11:29
      Jeden z Panow wyzej zauwazyl, ze tylko przedstawiciele klasy burackiej, czy jak
      to tam Pan zechcial okreslic, interesuja sie futbolem.

      Bez wchodzenia w szczegoly, musze zauwazyc, ze sie w. w. Pan myli; chociaz i dla
      mnie sytuacja jest juz mniej interesujaca, odkad Thierry Henry odszedl z
      Arsenalu... Mniejsza z tym.
      • onufry.zagloba Mowa byla o Anglikach, a nie np.Brazylijczykach:) 01.07.07, 19:00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka