alba20
24.03.08, 16:23
Wspaniały felieton( nie pierwszy, zresztą).
Wychowana przez b.pobożnych rodziców, sama szczerze praktykująca
nawet podczas studiów - ostatnimi czasy chodzę na msze niedzielne
tylko ze względu na dzieci, a do spowiedzi wcale.
Niebo w płomieniach? Może. Sami księża powodują widoczne pustoszenie
kościołów i upadek autorytetu KK (który pewnie był zawsze na wyrost).
Nie wiem, czy wszystkiemu winne wprowadzenie religii do szkół, ale
na pewno obnażyło prawdę o klerze.
Pracuję w dużym, dobrym zespole szkół ponadgomnazjalnych. Pomijam
fakt, że księża-katecheci są najdrożej ubrani i mają najlepsze (i
zawsze nowe) samochody, zegarki, narty itd. - wśród nauczycieli. Nie
przemawia jednak przeze mnie zazdrość. Jednak księża, otrzymując te
same co reszta pensje, nie mają wychowawstw, nie dyżurują, nie
przychodzą na zebrania, szkolenia i konferencje. Nawet nie raczyli
zostać na spotkanie opłatkowe pracowników, które przecież o
religijnej prowieniencji. Zaskoczony dyrektor, agnostyk, sam
przeczytał stosowny fragm. Biblii. Czuliśmy się jak pierwsi
chrześcijanie.
Nic nie obchodzimy ich nie tylko my, ale też uczniowie. Mają po 2
godz. lekcji w każdej kl. (gdy historii, fizyki, geografii - jedna),
ale to zmarnowany czas - albo nie robi się nic albo ogląda filmy,
głownie horrory. Czasem słyszę przez drzwi świńskie (tak) kawały. W
dzienniku są za to same piątki z góry na dół.
Przykłady nieróbstwa i zgorszenia mogę mnożyć.
Na pielgrzymkę z maturzystami na Jasną Górę koleżanka jechała w
autobusia sama, a ksiądz za nim swym autem, argumentując: "Jo mo
klima". (rzecz się dzieje na Górnym Śląsku).
Nie potrafię już przed takimi ludźmi klękać ze swymi słabościami.
Pozdrawiam Panią, pełna podziwu dla Pani licznych talentów, zmysłu
obserwacji i słuchu językowego.