roza_am
07.04.08, 15:39
Moja pierwsza reakcja - dlaczego znowu ten sam temat, przecież już o tym było w WO.
Tym razem jednak więcej uwagi poświęcono sytuacji materialnej. Kobiety nie mają własnego pokoju, bo ich na to nie stać. I dlatego nie mogą się w pełni rozwijać artystycznie czy naukowo. Przecież taka sytuacja jest niezależna od płci. Generalnie bycie artystą czy naukowcem wiąże się z trudną sytuacją materialną, bądź koniecznością kompromisów (kilka etatów, "sprzedawanie się" w obszarach komercyjnych). Nasz kapitalizm jest brutalny, wobec czego obszary nie przynoszące bezpośredniego zysku są traktowane po macoszemu, niezależnie od płci wykonawcy.
Gdzieniegdzie przemyka jednak teza o własnym pokoju jako oazie niezależności kobiety - jako samodzielnej jednostki, mającej własne potrzeby, nie tylko zorientowanej na zaspokajanie potrzeb rodziny (własnej czy przyszywanej). To warto podkreślać, bo jak mówi pani Profesor J. T.-B. nie jesteśmy wystarczająco uczeni szanowania nawzajem swoich potrzeb, a jako kobiety zbyt często nie znamy i nie szanujemy potrzeb własnych.
Na koniec - polecam artykuł w Twoim Stylu o samodzielnym pokoju p. Doroty Wellman i co na to pani gosposia...