Dodaj do ulubionych

Milcz, jak do mnie mówisz

28.04.08, 16:20
Uważam, że superniania to świetny program, gdyby tylko więcej
rodziców chciało skorzystać z tych porad... moja mama uważe
że "niania" i jej rady są "głupie", tylko że to ja byłam wychowywana
w poczuciu nienawiści i braku szacunku do własnej osoby...
Obserwuj wątek
    • joanekjoanek Milcz, jak do mnie mówisz 30.04.08, 08:09
      okropnie wizerunkowo-pedagogiczny jest ten cały wywiad. W wykonaniu pani superniani, rzecz jasna - a w wykonaniu dziennikarki płytki i powierzchowny. Ale jaki niby miałby być, z takim "mówiącym imydżem".

      Empatii tu brak. Recepty są dla przytomnego rodzica dostępne dość łatwo, sypią się z telewizora, gazet i gazetek, książek, kręgów towarzyskich. Ale co komu po niezawodnej recepcie, gdy wykonanie szwankuje. A nad rodzicem warto się też pochylić, bo to, co jest w nim ze "złego rodzica", to w większości konsekwencje krzywd i błędów, jakich doznał - sam będąc dzieckiem. I tutaj nie wystarczą komendy, magiczne tablice, sztuczki i lekkostrawne rozwiązania. No dobrze, może się czepiam. Ale sama jako przytomny, a przecież jakże często niewydolny i nie radzący sobie z niczym rodzic - nie znalazłam w wywiadzie ani jednego przydatnego słowa. Wszystko to banalne, już słyszane i kompletnie niepraktyczne. "Mama ma na wszystko gotowe sposoby, z którymi człowiek nie wie, co ma zrobić".
      • mondokane Re: Milcz, jak do mnie mówisz 30.04.08, 09:30
        janekjoanek:

        No chyba sie pani czepia - ale pewnie dlatego, ze nie zrozumiala pani o co
        chodzi w tym wywiadzie. Przeciez jego glownym tematem jest to, jaka jaki obraz
        polskiej rodziny wylania sie z kontaktow superniani z bohaterami programu, a nie
        to jak dobrze wychowac dziecko.

        A co do rad, jedna z lepszych to: dzieci dzielimy na dzieci czyste i dzieci
        szczesliwe. :-)
        • mis22 Dzieci mają problemy z rodzicami na całym świecie 03.05.08, 10:32
          mondokane napisał:
          > Jego glownym tematem jest to, jaka jaki obraz polskiej rodziny
          > wylania sie z kontaktow superniani z bohaterami programu

          Oglądam zapewne taki sam program brytyjski w amerykańskiej telewizji
          CMT. Problemy są takie same jak w polskich rodzinach. Gdy rodzice
          walczą ze sobą to również dzieci walczą ze sobą i z rodzicami. Z
          reguły problemy z dziećmi są spowodowane przez problemy między
          rodzicami.
          • inzynier2 Skrzywiony wizerunek rodziny 03.05.08, 10:51
            Niania mówi, że rodziny partnerskie są rzadkością. Ale jej wizerunek
            rodziny polskiej jest skrzywiony przez fakt, że ma do do czynienia z
            rodzinami, które mają duże problemy. Czyli jej opinia nie jest
            obiektywna.

            Na świecie był jest i będzie chaos. Nawet powstały matematyczne
            teorie chaosu. Niania musi się przyzwyczaić, że w rodzinach też jest
            chaos.

            Mojżesz kiedyś dostał od Boga tablice z 10 przykazaniami i dał swemu
            narodowi. Rodziny polskie powinny powiesić je na ścianie w swoich
            domach i przestrzegać tych zasad.

            Zgadzam się z nianią, że rodzice powinni dziecko traktować jak
            człowieka. Jeśli tego nie robią to potem nie powinni się dziwić, że
            gdy się zestarzeją to ich dorosłe dzieci będą traktować ich jak
            przedmioty do wyrzucenia na śmietnik. Tak w dzieciństwie nauczyli
            się od nich samych.

            Ma też rację mówiąc, że dobro dzieci jest ważniejsze niż pogoń za
            pieniędzmi i rywalizacja z sąsiadami, kto ma lepszy telewizor,
            ładniejsze futro, lepszy samochód - w efekcie bardziej rozwydrzone i
            zdemoralizowane dzieci.
            • mikromama Re: Skrzywiony wizerunek rodziny 09.05.08, 12:47
              Jeśli super niania ma "skrzywiony" wizerunek rodziny, to ciekawe dlaczego ja mam identycznie taki sam? Czy to znaczy, że wszystkie rodziny, z którymi się stykam, a przynajmniej 99%, to rodziny, które mają "duże problemy"?
              Myślę raczej, że to rodziny, które maja po prostu normalne problemy, polska norma. A polska norma niewiele odbiega od XIX-wiecznego przekonania, że dziecko to mały dorosły, tylko niedorozwój, więc wystarczy tu nakarmić i tam podetrzeć i wydać parę komend, a w razie problemów bić, ewentualnie maltretować psychicznie.
              Pamiętam matkę, która na zatłoczonej ulicy powiedziała małemu chłopcu, swojemu synkowi: ale z ciebie kretyn. Pamiętam inną, która też przy mnie na ulicy nazwała swoją córkę pindą: ty pindo, chodź tu. Pamiętam, że takie szokujące słowa słyszałam na ulicach wiele razy - to wszystko były czyste, tzw. zadbane dzieci, z normalnie wyglądającymi matkami, żadne patologie.
    • modest_pierwszy Milcz, jak do mnie mówisz 01.05.08, 17:36
      Taka jest nasza rzeczywistość,że niestety powielamy błędy wyniesione
      z własnego domu,a ta druga męska połowa
      niestety "synalkowie"mamusiek , niezaradni, nieodpowiedzialni,
      chcący mieć wszystko pod nos podstawione i zero obowiązków(bo
      wyrośli z takim wzorcem).Przy pierwszej próbie "ulżenia" partnerce w
      obowiązkach stwierdzą, że nie potrafią, że nie przypilnują ,że chcą
      mieć święty spokój itp. i wreszcie cały dom i wszystko wkoło ląduje
      na głowie kobiety, a ona też ma w sobie jakąś traumę i sprawa gotowa.
      Uważam, że najpierw matki i ojcowie powinny przejść sesje z
      psychologiem ,by uporządkować własne życie by móc prawidłowo
      wychowywać własne.
      • mikromama Re: Milcz, jak do mnie mówisz 09.05.08, 13:21
        Zgadzam się też w zupełności z tezą, że to kobiety odganiają swoich mężów od zajmowania się niemowlakami, a oni sobie odpuszczają, co skutecznie hamuje rozwój głębokiej więzi. Jeśli przez lata siedzisz bezczynnie, gdy Twoje dziecko je, płacze, ma zmienianą pieluchę, to w końcu przegapiasz moment, w którym musisz zareagować, zainteresować się.

        Widziałam to wiele razy wśród młodych, wykształconych mam - po porodzie pojawia się u nich syndrom kwoki. Kiedyś nie wytrzymałam i zapytałam, dlaczego moja skądinąd świetna i nowoczesna koleżanka w momencie, gdy ojciec jej dziecka zadowolony szedł do kuchni, bo dziecko było głodne, nagle zerwała się z kanapy i żwawym truchtem go wyprzedziła - odpowiedziała, że on nie umiałby tego zrobić. Nie umiałby własnemu dziecku zrobić kanapki.

        Szczerze mówiąc nie dziwię się, że on po pewnym czasie sobie odpuści. Moim zdaniem jednak nie o to chodziło: wyraźnie było widać, że karmienie dziecka dla niej było tym przyjemnym punktem dnia, tak przyjemnym, że nie oddałaby go nikomu. Czuła się w tym momencie spełniona i pełnowartościowa. A szkoda. Szkoda dla niego i dla malucha.

        Typowa scenka w stołówce, restauracji, barze, gdzie zasiada polska rodzina z małym dzieckiem, dziećmi: ojciec rozparty na krześle z, jak podejrzewam, przyklejoną do niego butaprenem tylną częścią ciała, siedzi, je, pali, leniwie rozgląda się dookoła, a matka z obłędem w oku karmi dziecko, ewentualnie biega za nim po sali. W ostatni weekend majowy naliczyłam takich scenek 8 (!!). Ojców karmiących dzieci: 0. Często to wina facetów, ale może kobiety też mogłyby trochę odpuścić sobie ten monopol?

    • anna_mlo Milcz, jak do mnie mówisz 01.05.08, 17:41
      Bardzo ciekawe są spostrzeżenia pani niani.Myślę, że rodzice generalnie nie
      zdają sobie sprawy, że do wychowywania dzieci należy być przygotowanym, to nie
      tak, że my z racji swej dorosłości już wszystko wiemy.Należy sięgać do
      poradników, dużo czytać i rozmawiać z innymi.A i tak efekty mogą być mizerne-nie
      mamy na wszystko wpływu.Ale mamy przynajmniej czyste sumienie na starość!
    • gazaj Sumerniania i jest złą matką 02.05.08, 11:50
      Kobiecina ma dużo do powiedzenia o wychowaniu cudzych dzieci, a jej
      własne dzieci serdecznie jej nie cierpią. Po rozwodzie z mężem oboje
      dzieci odmówiło mieszkania z nią. Wola mieszkać z ojcem.
      • 8n Re: Sumerniania i jest złą matką 02.05.08, 12:24
        normalka. nie słyszałaś nigdy, że szewc bez butów chodzi?
      • zawszemajka40 Re: Sumerniania i jest złą matką 02.05.08, 23:35
        Co ty klepiesz czlowieku. Superniania ma dwoch synow z ktorych starszy (lat 20 -
        student) mieszka SAM (sama mu zazdroszcze ze ma wlasne mieszkanie)we wlasnym
        mieszkaniu. A mlodszy lat 16 mieszka z mama. Po rozwodzie zostal z ojcem (
        powody tego wyjasniala Superniania wielkorotnie w wywiadach) ale teraz mieszka z
        nia. Jak nie wiesz to nie gadaj glupot.
        • jazg1 Po rozwodzie obaj chłopcy mieszkali z ojcem 06.05.08, 17:31
          Teraz starszy ma swoje mieszkanie, a młodszy nadal mieszka z ojcem i
          o matce nie chce słyszeć.
          • titta Re: Po rozwodzie obaj chłopcy mieszkali z ojcem 26.02.10, 17:41
            Zawsze sie znajdzie ktos kto swoje niepowodzenia skwituje "a w
            Ameryce Murzynow bija".
      • zawszemajka40 Supeniania jest ekstra matką:) 02.05.08, 23:37
        *lotki sa bez sensu. Superniania mieszka ze swoim mlodszym synem a starszy ma
        swoje mieszkanie....
    • rrosemary Milcz, jak do mnie mówisz 02.05.08, 15:02
      Zgadzam się z Supernianą. Niestety czasy są ciężkie, wszyscy zmęczeni, a dzieci
      nie traktujemy jak ludzi, pełnoprawnych członków rodzin. Do tego jeszcze ci
      wycofani mężczyźni, brak zespołowego działania wśród par wychowujących dzieci.
      Mówimy tu o rodzinach z programu, ale rzeczywiście w badaniach przeważnie ten
      obraz się potwierdza. Niestety.

      co do ostatnich dwu postów powyżej - zastanówcie się co piszecie, co z tego jak
      wygląda rodzina Superniani? Osobiście uważam, że bardzo dobrze postąpiła, bo
      czytałam i widziałam kilka wywiadów Superniani na temat jej rodziny. W
      przeciwieństwie to wielu rozwodzących się ludzi, ona i jej były mąż Usiedli
      razem z synami i ROZMAWIALI, Superniania zamiast walczyć za wszelką cenę i
      odciąć dzieci od ojca zgodziła się na taki układ, z pewnością niełatwy dla niej,
      to jest postawa którą należy podziwiać i szanować! Pokażcie mi drugą tak silną i
      wspaniałą kobietę!
      • corgan1 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 07:29
        > Niestety czasy są ciężkie,

        A kiedy niby były lekkie? Za komuny? wolne żarty!

        > wszyscy zmęczeni,

        jw.

        > a dzieci nie traktujemy jak ludzi, pełnoprawnych członków rodzin.

        Tak było niemal od zawsze.

        > Do tego jeszcze ci wycofani mężczyźni.

        Wycofani mężczyźni wzięli z tego że po rozwiązaniu zostają otoczone
        wianuszkiem bab - są to matka, teściowa, żona, babki, ciotki,
        koleżanki itp. tałatajstwo - które wiedzą lepiej w stylu "nie umiesz
        myć garów, daj ja to zrobię, nie potrafisz sprzątać więc ja to musze
        zrobić, nie potrząsaj dzieckiem bo upuścisz, nie potrafisz
        przewijać, myć, usypiać itp. więc my zrobimy to siame"

        I stąd faceci się wycofują.
        • veroy Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 09:04
          a dlaczego wianuszkiem bab ? bo tatus, tesc i inne meskie talatjstwo
          zwialo :) wina obustronna.

          od czasu do czasu ogladalam supernianie i dziwilam sie ,jak wogole
          mozna bylo doprowadzic do takiego stanu, jaki panuje w wielu domach -
          ja wiem, nie majac dzieci to sie moge dziwic ;) superniania wydaje
          mi sie bardzo rozsadna kobieta , jej rady - dosc oczywiste - jak
          bylo napisane powyzej - matka ma to wszytsko podane na talerzu ,
          tylko z wprowadzeniem jest problem i w takim dawaniu bezposredniego
          przykladu jest niania - w domu, dla nas w tv.

          mam nadzieje ,ze kiedy bede miala juz dzieci podolam wychowaniu i
          wychowam je dobrze. Bardzo doceniam, ze sama wyroslam na podobnym
          wychowaniu jak w programie (na dobrym wychowaniu) wiec otrzymalam w
          tej kwestii dobry przyklad.

          • corgan1 zwiało bo nikt ich nie nauczył wychowania dzieci 03.05.08, 19:40
            Na szczęście widzę po wszystkich swoich znajomych że to zaczyna się
            zmieniać. Dla mojego ojca i jemu podobnych kolegów kapiel dzieci
            albo zmiana pieluchy albo pójście z dzieckiem na spacet to była
            czynność taka samo abstrakcyjna jak lot na Marsa.

            > a dlaczego wianuszkiem bab ? bo tatus, tesc i inne meskie
            > talatjstwo zwialo :) wina obustronna.

            Akurat g... prawda. Tak było kiedyś ale teraz to się zmienia. Tyle
            że kobiety jak zwykle nie potrafią tego docenić że faceci się
            zmieniają.

            Poczytaj sobie lepiej ten art.
            www.charaktery.eu/charaktery/2008/05/2479/Tata-superniania/
            • breblebrox Re: zwiało bo nikt ich nie nauczył wychowania dzi 05.05.08, 21:13
              Uwielbiam takie skróty myślowe - za brak równouprawnienia w domu są winne tylko baby, a za brak równouprawnienia w pracy - tylko faceci.

              Skąd to przeświadczenie, że kobiety nie doceniają męskiego wkładu w wychowanie dzieci?

        • rrosemary Re: Milcz, jak do mnie mówisz 04.05.08, 01:40
          corgan1, to, że napisałam jak jest teraz nie wyklucza tego, że kiedyś też nie
          było różowo. Chodzi mi o to, że teraz też mamy inne standardy, więcej wiemy nt
          psychologii, dzieci stają się de facto "towarem deficytowym" (coraz więcej
          zdrowych młodych ludzi ma problem z zajściem w ciążę, ilość plemników w spermie
          się obniża etc.). Bogacimy się, mamy coraz lepsze warunki, decydujemy się
          głównie na model 2+1 lub 1+1, aby zapewnić jak najlepszy byt jednemu dziecku, by
          nie dzielić dóbr na więcej. Wszystko chwalebne, a jednak zapomina się o
          najważniejszym, że dzieciak to nie gadżet tylko człowiek, to co do niego włożymy
          odda nam jak będziemy starzy. Wina leży po obu stronach, póki nie mamy związków
          partnerskich i będziemy powielać schematy z domów to będzie tak, że nadal matki
          będą toksyczno-histeryczne a ojcowie nieobecni. Myślę, że wiele zależy od
          naszego pokolenia. Wiele osób w końcu podejmuje ten trud, kształci się,
          chociażby przez takie właśnie programy, mam nadzieję, że idzie ku lepszemu!

          Co do mechanizmu wycofanego faceta- sama zaczęłam to z powodzeniem stosować,
          muszę przyznać, że ten facetowy mechanizm jest genialny. Dlaczego tak się
          dzieje? Bo kobieta musi coś udowadniać, facet nie musi bo jest facetem(ma w
          patriarchacie uprzywilejowaną pozycję). Wystarczy zatem wjechać kobiecie na
          ambicję i ona zacznie prasować, gotować i nawet tego przysłowiowego gwoździa
          wbije, sama zacznie w końcu traktować faceta jak dziecko. A przecież kto z nas
          nie marzy, żeby być dzieckiem? Wszystko się za nie robi, wszystko się wybacza i
          jeszcze zabawki daje! Żyć nie umierać. Miałam dwie przełomowe sytuacje:
          1. JA: jesteś głody?
          ON: tak
          JA: to zrób sobie kanapki
          ON: e, to nie jestem
          2. JA: teraz ty uprasuj
          ON: ale ja tego nigdy nie robiłem
          JA: dasz radę, przecież nie jesteś ułomny?
          ON- kręcił się i wiercił, ale zacisnęłam zęby i się nie dałam, pogodziłam się,
          że być może spali mi bluzkę, ale O DZIWO prasowanie go nie przerosło!
          Natomiast, mnie olśniło, jak czegoś nie chcę robić, to robię się głupia i patrzę
          na niego bezradnie, aż mu nerwy puszczą i mówi "daj, ja to zrobię" rzeczywiście
          działa, a ja mam czas na gazetę i TV
    • zawszemajka40 Milcz, jak do mnie mówisz 02.05.08, 23:35
      Plotki sa bez sensu.
      • iwo32 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 09:02
        Skoro facet potrafi postawić na swoim i iść z kumplami na ryby, to równie dobrze potrafi postawić na swoim i umyć gary.
        Skoro potrafi zadecydować jaki komputer kupić to równie dobrze potrafi zadecydować w których spodniach ma iść dziecko do przedszkola.
        Dziwnym trafem to całe "wycofanie" dotyczy wyłącznie obszarów które go nie interesują i nie fascynują.
        Jak to sie dzieje, że "wycofany" facet będzie walczyć jak lew o pilota do telewizora, a przy kąpieli dziecka skwapliwie przyzna żonie, że ona to zrobi lepiej i błyskawicznie sie podda?!
        Najprościej jest zwalić na kobietę i całą robotę i winę za to, że się zwaliło...
        • alpepe Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 09:49
          bingo
        • auwmen Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 14:05
          prawda, tym bardziej jak sie przysłuchać debatom rodzinnym to
          panowie znają się na każdym temacie od sadzenia ozimin do wytopu
          stali a o myciu garów czy pobawieniu się z dzieckiem nie za
          bardzo... chociaż nie... w teorii sa doskonale... jak mawiał mój
          tata ... no idz pozmywaj co to za filozofia
        • de.bill Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 21:35
          > Dziwnym trafem to całe "wycofanie" dotyczy wyłącznie obszarów
          > które go nie inte resują i nie fascynują.

          Sam/a sobie odpowiedziales/as.

          a tak przy okazji .....

          Kiedys chcialem sie udzielac, ale jak sie nasluchalem:
          - tak sie nie zmywa (zaczynalem od talerzy, a ona od lyzek)
          - umyte naczynia ustawiles w zlej kolejnosci do wysuszenia (jakie to ma znaczenie skoro tak czy inaczej wyschly, a poznie odstawialem na polki?)
          - dywan sie odkurza od lewej do prawej, a nie na odwrot (niewazne, ze tak czy inaczej odkurzony)
          - ziemniaki sie obiera obieraczka, a nie nozem (malutka obieraczka zle mi lezy w dloni, nozem jest mi wygodniej - a ziemniaki i tak obrane)
          itp., itd.

          to nadal sie dziwisz ze 'podziekowalem' za wspolprace?

          zbyt wiele kobiet:
          - ma syndrom 'tylko ja wiem jak to zrobic dobrze'
          - katuja tym facetow
          - przy tym kompletnie ignoruja fakt, ze tak naprawde liczy sie efekt koncowy

          a pozniej sie dziwi ze facet sie nie chce udzielac....

          Myslcie drogie panie, myslcie .....
          • mha1 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 22:30
            bardzo ładnie udowodniłeś tezę koleżanki. pewnie gdyby chodziło o
            pilota do telewizora, to nie przeszkadzałoby Ci "gderanie", że źle
            przełączasz programy.
            • moni2000 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 23:33
              tylko ze de.bill (btw: fajny nick) ma dużo racji. Sama w pewnym stopniu to
              przerobiłam, na szczęście szybko mi przeszło. Kobiety często same sobie
              zapracowują na to, że harują w domu i tylko one zajmują się dziećmi bo przecież
              wiedzą lepiej a faceci nie potrafią. Często widzę szok na twarzach koleżanek,
              gdy mówię ze wyjezdzam na kilka dni a dzieci zostają tylko z tatą. Bo niby skąd
              on będzie wiedział jak ubrać dzieci, co im dać jeść, jak przewinąc, wykąpać itp.
              A dla mnie jest szokiem jak ojciec dzieci może tego nie wiedzieć!
              Z drugiej strony gdy widze niektóre moje koleżanki bezustannie strofujące swoich
              facetów (no jak ty trzymasz dziecko; nie umiesz... no co ty robisz... itd) to
              wcale się nie dziwię, że im się odechciewa i wolą siedzieć w pracy niż narażać
              się na przytyki chodzących ideałów.
              • mha1 nie ma racji 04.05.08, 22:05
                od roku siedzę na wychowawczym z córką, mąż dużo pracuje. jak jest w
                domu, to mnie poucza "uważaj, żeby się nie
                uderzyła/przewróciła/spadła". jakoś nie przyszło mi do głowy rzucić
                dziecko i wracać do pracy, tylko się z niego śmieję i robię wszystko
                po swojemu.
                i jeszcze jedno: takie obrażanie się to strasznie niemięskie jest...
          • iwo32 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 04.05.08, 15:56
            A tobie, to przyszłą żonę dopiero w dniu ślubu przedstawili?!
            Chyba wiedziałeś z kim sie żenisz...
            A więc nie marudź tylko:
            1. odkurzaj ten dywan od lewej do prawej lub
            2. pokaż, że potrafisz postawić na swoim i odkurzaj od prawej do lewej (w końcu znudzi jej sie to gadanie, każdemu sie nudzi) lub
            3. rozwiedź sie. Nie ma sensu sie katować, a jest duże prawdopodobieństwo, ze oboje znajdziecie właściwszych partnerów.
          • how-ever Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.03.09, 12:59
            Dlatego ja staram się mojego mężczyzny nie zniechęcać :) Nie mieszkamy co prawda
            razem, ale gdy u mnie nocuje albo cały weekend spędzamy u mnie, to proszę, żeby
            np umył naczynia, odkurzył, zaścielił łóżko. Robi to inaczej, niż ja, ale
            faktycznie- efekt końcowy jest najważniejszy. Część kobiet ma zwyczaj, bez
            wątpienia irytujący dla panów, poprawiania po nich. Ja tego nigdy nie robię-
            nieważne, że gdzieś w kąciku ostało się troszkę kurzu, a kapa nie leży dokładnie
            tak, jak wtedy, gdy ja ją układam. Ważne, że facet robi to, o co go poproszę- z
            uśmiechem :)
    • a_lucka Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 09:07
      Polecam Trening Skutecznego Rodzica metoda Thomasa Gordona. Wiecej o
      nim na www.gordon.edu.pl
      • marzena-dom Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 09:58
        wiec moze my zaczniemy wychowywac swoje dzieci (synow) tak zeby
        umieli robic rzeczy domowe? wtedy jego zona za kilkanascie lat
        bedzie zadowolona. a nie dostanie męzusia ktory tylko kanapa gazeta
        i "kobieto podaj"

        rozwalil mnie w super niani jeden odcinek: ojciec ktory zawsze
        pracowal i nigdy nie byl w domu gdy gdziecko bylo kapane i kladzione
        spac. a dziecko mialo juz ze 3 latka i robilo wtedy "dzikie tance" i
        darło sie na pol bloku. zobaczyl to dopiero nagrane przez super
        nianie... szok !
        • mis22 Za wcześnie mama kładła dziecko spać 03.05.08, 10:39
          marzena-dom napisała:
          > rozwalil mnie w super niani jeden odcinek: ojciec ktory zawsze
          > pracowal i nigdy nie byl w domu gdy dziecko bylo kapane i
          > kladzione spac. a dziecko mialo juz ze 3 latka i robilo
          > wtedy "dzikie tance" i darło sie na pol bloku. zobaczyl to
          > dopiero nagrane przez super nianie... szok !

          Wynika z tego, że matka za wcześnie kładła dziecko spać i nie
          pozwalała tacie na wieczorny kontakt z synkiem. W Dekalogu nie jest
          napisane, że dziecko ma kłaść się spać o 7 wieczorem tylko, że
          wyrasta na obraz i podobieństwo swoich rodziców.
          • aleksy1978 Dzieci i ryby głosu nie mają.... 03.05.08, 10:51





            --> "A to k.... Polska właśnie!" St.Wyspiański<--
          • nameja Do mis22: Niektórzy ojcowie wracają po 22 03.05.08, 22:37
            Co Ty na to?
        • tapatik Re: Milcz, jak do mnie mówisz 08.05.08, 14:28
          marzena-dom napisała:

          > wiec moze my zaczniemy wychowywac swoje dzieci (synow) tak zeby
          > umieli robic rzeczy domowe? wtedy jego zona za kilkanascie lat
          > bedzie zadowolona. a nie dostanie męzusia ktory tylko kanapa gazeta
          > i "kobieto podaj"

          "A po co Ty synku chcesz umieć gotować? Przecież jak Ty będziesz taki dobry to
          Ci się potem zła żona trafi....."
    • kiddo5 Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 11:10
      Wiele moich znajomych to Australijczycy i Nowozelandczycy, w dziecinstwie nikt
      ich nie ponizal i na nich nie krzyczal, ich rodzice nie przelali na nich swoich
      kompleksow, wszyscy maja swietny kontakt ze swoimi rodzicami, chociaz
      wyprowadzili sie z domu ok 18 roku zycia. Dzis rodzice nie maja zadnego wplywu
      na ich decyzje, dobor partnetrow, pracy itp., bo generalnie wychowano ich na
      dojrzalych ludzi, aha i co wazne sa bardzo stabilni emocjanalnie. tych kilka
      osob nie moze byc reprezentacja calego narodu ale strasznie im zazdroszcze.
      • tomek20062 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 12:29
        Swietna puenta. Mieszkam w USA i widze podobnie wychowywane dzieci.

        Ja natomiast bylem wychowany w Polsce wtedy, czyli "kiedys jak to
        bylo robione dobrze" wedlug tego artykulu. A bylo tak: ojciec na
        mnie krzyczal, matka tez, krzyczeli na mnie nauczyciele, krzyczal na
        mnie ksiadz z ambony i w konfesjonale, krzyczala sklepowa, krzyczal
        wozny w szkole, krzyczal kierowca w autobusie, krzyczal Gomulka z
        radja, itd... Jak dzis odwiedzam Polske to widze ze malo sie
        zmienilo.

        Pozdrawiam
    • lillajag Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 12:35
      To, co uwazam za bardzo wazne, to fakt, ze mowi sie o wspolnym wykonywaniu
      obowiazkow - rodzice z dziecmi. Bardzo czesto mozna obserwowac rodziny, gdzie
      dzieci sa "odcinane" od uczestnictwa we wspolnym sprzataniu (bo ma sie uczyc, bo
      ma jeszcze czas, bo zmeczony etc), a potem nagle wszyscy sie dziwia, ze
      nastolatki nie poczuwaja sie do robienia czegokolwiek, ze nie czuja
      odpowiedzialnosci za cokolwiek...
    • szarex2.0 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 12:51
      Stephen Covey napisał w swojej książce, że rodzice czasem zbyt często przechodzą od jednego skrajnego schematu w drugi: najpierw przyzwalają dziecku na wszystko, a potem widząc, że dziecko jest rozpieszczone denerwują się na nie. Potem stwierdzają, że może zdenerwowali się za bardzo, więc żeby to dzicku zrekompensować, znów pozwalają mu na wszystko... Kółko się zamyka.

      A gdyby na początku jasno określić zasady o obowiązki, bez krzyków relacje między dzieckiem a rodzicami mogły by wyglądać zupełnie inaczej...
    • tessa1973 wywiad w majowych "Charakterach" 03.05.08, 13:40
      w majowych "Charakterach" jest bardzo ciekawy wywiad z Supernianią
      na podobny temat - "Tata supernianią"

      www.charaktery.eu/charaktery/2008/05/2479/Tata-superniania/ -
      na stronie internetowej niestety tylko we fragmencie
    • js2008 Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 13:43
      Obejrzałam 2 programy .Podobały mi się. Myślę, że rodzice powinni je oglądać.
      Może zobaczyliby w nich siebie i swoje dzieci. Chyba nie wszyscy zdają sobie
      sprawę, jacy są i jakie są ich dzieci. Dopiero jak pojdą do szkoły, zaczynają
      się kłopoty.
      • tw.zenek "Co wolno Wojewodzie, to nie Tobie Smrodzie" 03.05.08, 14:38
        Tak kiedyś mawiano - do mnie też. Dzieci sadzano przy osobnym stole, a po 20-tej
        wszystkie maszerowały spać. Jakoś uszczerbku na psychice nie doznałem, a kiboli
        też wtedy było jakby mniej.

        Generalnie dawano sobie radę bez "Superniani".
        • kiddo5 Re: "Co wolno Wojewodzie, to nie Tobie Smrodzie" 03.05.08, 18:02
          Pokolenie ludzi wychowanych w ten sposob wychowalo kiboli wlasnie...
    • seminanec Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 15:40
      Znęcanie psychiczne nad dziećmi jest typowe dla polskich rodziców ,
      swoje kompleksy oraz mobbing w pracy odreagowują na dzieciach.
      • corgan1 a masz porównanie z amerykańskimi, angielskimi 03.05.08, 19:41
        albo niemieckimi? że p..dolisz tylko o polskich?
        • demole Re: a masz porównanie z amerykańskimi, angielskim 03.05.08, 20:38
          supreniania,dla dzieci
          wyrzuca radyjka na śmieci,
          w kazde miejsce gdzie ktos ryczy,
          suprniania kosza ćwiczy,
          kto sie wścieka,kto nadaje,
          tam przyciąga supernianię
    • czuly-wojtek Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 22:31
      Fajne zdjencie tej smarkuli :-D
    • hurricaine Milcz, jak do mnie mówisz 03.05.08, 23:25
      rodzice, zapraszam do ankietki nt książek dziecięcych:
      www.ankietka.pl/ankieta/pokaz/id/11782/ksiazki-dzieciece.html
    • alexandra220 Milcz, jak do mnie mówisz 04.05.08, 01:03
      dla mnie to nastepny artykul ktory jest fałszywie reklamowany
      nagłowkiem. przynajmniej niedokladnie. mysle ze powinniście zrobic
      juz gwiazdkę na dole pierwszej strony i dopisac nagłowki na
      pierwszej stronie naszego portalu to bulshit, zostawiamy je żeby wam
      wyprac głowy zwłaszcza tym ktorych nie zainteresują, bo piszemy co
      nam sie chce i nie obchodzi nas rzetelnośc oraz doór informacji
      zgodny z tym co najwazniejsze
    • alexandra220 Milcz, jak do mnie mówisz 04.05.08, 01:06
      o i proszę. znowu wysuniete w górę komentarze 3 ktore widac bez
      wchodzenia na forum ktore nie sa komentarzem 1,2 i 3cim.. co jest
      grane.. czy w ten sposob moze pozwolic sobie na nagranie
      nierzetelnej informacji pod artykułem, ktory musi byc rzetelny jako
      tako?? bo tu jest to opinia osoby ktora teoretycznie z gazetą nie ma
      nic wspolnego i moze budowac wasz wyobrazony albo pożądany oddźwięk
      na artykuł o takiej a nie innej treści..
    • allspice Milcz, jak do mnie mówisz 04.05.08, 10:19
      Czym skorupka za młodu...dziecko w przyszłości powielać będzie
      błędy rodziców...błędne koło:)
    • morra2 niania ma racje polscy rodzice sa w 80%chorzy 04.05.08, 17:05
      Niestety osobiscie obserwuje polskich rodzicow przyjezdzajac kilka razy do roku
      do kraju.Jest to porazajace.Matki kontroluja kazdy ruch dziecka,ciagle czegos
      zabraniaja,podnosza glos nieustannie,lub sa znudzono-naburmuszone.Tatusiowe
      wygladaja na takich co maja wszystko gdzies i marza tylko o piwie,czesto
      zdominowani przez swoje szanowne partnerki.Takiej musztry nie ogladam na
      szczescie w kraju, w ktorym mieszkam,ale martwi mnie co wyrosnie z tych
      dzieci.zal mi ich.sa kompletnie zahukane,zdezorientowane.polskie spoleczenstwo
      jest kompletnie spiete,sfrustrowane i ograniczone emocjonalnie.Jak zawsze sa
      cudowne wyjatki.Nie widze wyjscia z tego kregu-bo jak te dzieci maja byc
      inne?..pozdrawiam.
      • mha1 Re: niania ma racje polscy rodzice sa w 80%chorzy 04.05.08, 22:16
        oj, wstyd wydawać uogólnione opinie po takich obserwacjach kilka
        razy do roku, zakładam też, że nie za każdym razem jest to inne
        miejsca.
        nawet nie wiedząc, gdzie mieszkasz, w ciemno mogłabym wydać
        równie "rzetelne" opinie o Twoim otoczeniu: że ludzie chamscy (bo
        mnie ktoś objechał bez powodu), że młodzież przeklina (bo ktoś
        rzucił fuckiem na ulicy), że bród (bo śmietnik na ulicy
        przepełniony) i nigdy tam nie świeci słońce (bo akurat padało).
    • fioolkaa Milcz, jak do mnie mówisz 05.05.08, 01:05
      jw temat- w tym jednym zdaniu, można zawrzeć całą prawdę o moim ojcu- a mam 17 lat.
      Co do planów dnia to niania uogólnia- wiem na własnym pzrykładzie wiem że każdy
      plan mnie skutecznie zniechęca do jego wykonania, tak że zawsze w pierwszym
      punkcie zawsze odpadam
    • kimmie_baby Re: Milcz, jak do mnie mówisz 11.05.08, 21:32
      pobiegnę po wodę i jak wrócę to może i odpowiesz a tak to zielono
      żółtodzioby wam tam? albo tam, albo tam? jak wy was wybić na raz?

      ale nie martwcie się: to napewno wam przejdzie i się wkrótce u was
      też wszystko unormuje (jadem za granicem a tam gra szopen)
    • renulec Milcz, jak do mnie mówisz 23.10.09, 13:10
      Społeczeństwo potrzebuje autorytetów w prawie każdej dziedzinie
      zycia. Niestety, nikt nie ma 100% PEWNEGO przepisu na wychowywanie
      dzieci...Zgadzam się z poglądem Pani Doroty, że prawdziwych mężczyzn
      w dzisiejszych czasach (niestety) na lekarstwo. Nie mam tu na mysli
      muskułów, bynajmniej, a takie "staroświeckie" dbanie o potrzeby
      najbliższych (w tym właśnie dzieci) nie tylko bytowe, ale także
      emocjonalne.
    • 8magdalena8 Re: Milcz, jak do mnie mówisz 24.10.09, 12:05
      ogladalam pare razy supernianie i podobalo mi sie to jak ona jest
      skuteczna, ze wprowadzone zmiany rzeczywiscie zmieniaja zachowanie
      dziecka, no i rodzicow tez. pytanie jedak zasadnicze jest takie czy
      lepsze sa prawdziwe relacje w rodzinie, ktore kalecza dziecko, tzn.
      uwrazliwiaja, wydrazaja, choc zycie dziecka moze przybierac rozny
      obrot, jesli przezyje, to ma szanse na wiecej. czy tez na zasadzie
      takiej manipulacji,czyli wprowadzenia zasad superniani,ktore
      znieksztalcaja pierwotne intencje rodzicow, produkowac czlowieka na
      miare spolecznych oczekiwan. pamietam scene z programu, superniania
      mowi do kilkuletniego chlopaczka "mi sie to nie miesci w gowie", na
      co on jej odpowiada "no to powieksz sobie lep",:)jakie blyskotliwe,
      elokwentne dzecko, no po co mu superniania, nie rozumiem! czytam od
      dawna, nieregularnie, z przerwami i byc moze kiedys skoncze, zapis
      psychoanalizy dziecka melanie klein, i widze jak wszystko moze wiele
      znaczyc, co znaczy rozumiec dziecko, oczywiscie to w wersji naj. byc
      moze roznica polega na szacunku lub jego braku. sama zastanawiam sie
      np. nad tym dlaczego moze 10 letnia dziewczynka ktora ledwo co
      pozwolila pobrac sobie krew do badan, taka bardzo delikatna,
      dlaczego ona boi sie w ogole popatrzec na rane, ja bedac w poblizu,
      juz po pobraniu pokazuje jej swoja rane, i mowie, probujac ja
      uspokoic "no zobacz, prawie krew juz nie leci", wiec ona patrzy na
      ta moja rane, wydaje mi sie tak z ciekawosci, troche sie chyba
      uspokaja, jej mama zas jest wydaje mi sie rozbawiona nieco sytuacja,
      czy superniania zna odpowiedz na moje pytanie.
    • szary212 Milcz, jak do mnie mówisz 26.10.09, 12:15
      Uwielbiam Supernianię, a "Świat według dziecka" uczy mnie jaka mam być i -
      przede wszystkim - jaka nie być jako matka. Komentarze dzieci są bezcenne -
      niczym wiadoma karta kredytowa - bo szczere do bólu. To, czego nie powie mi
      mój syn, powiedzą mi "cudze" dzieci w programie. Dzięki temu widzę, że jestem
      bardziej otwarta na moje dziecko, pilnuję bardziej swoich reakcji i reakcji
      tatusia - i to naprawdę działa:) Proste, czytelne zasady, konsekwencja, prawo
      dziecka do płaczu i gorszego dnia, słuchanie, przytulanie, wspólne wygłupy,
      nauka "czynności życiowych" - to nie jest filozofia wielka, naprawdę. Kiedyś
      zdarzało mi się dać klapsa dziecku - dziś nigdy tego bym nie zrobiła;
      natomiast zawsze daję mu poznać, kiedy jestem zła, a kiedy jest mi przykro,
      kiedy miło, i rozmawiamy o tym, bo w końcu nie chcę nauczyć syna, że nie
      powinien okazywać "złych" emocji, bo to też kalectwo - bardzo męsko-polskie,
      niestety. Dziękuję Pani Dorocie za jej rady - z których korzystam zawsze
      pośrednio, ale chyba z dobrym skutkiem. Dzięki niej wiem, że jest jest opoka i
      wyrocznia:), do której zawsze można się zwrócić , i, która jak dotąd nie zawodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka