Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

    • tredve Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:02
      Ja mam i kota, i córkę, i dobrze nam we czwórkę ;)
      Nie narzucam czy ktoś powinien czy nie mieć dzieci. To osobista sprawa.
      Przed urodzeniem małej bałem się, obrzydzały mnie pieluchy. Dziś kocham ją
      najmocniej jak potrafię- za to że jest.
      Co najlepsze, od wielu ludzi słyszymy, że jedno dziecko to kalectwo, czemu nie
      dwoje, albo i więcej. Ostatnio takie rady usłyszałem od... bezdzietnej znajomej :D
      Uważam, że nie ma jednego sposobu na życie, każdy ma swój i należy to
      uszanować. Niech każdy realizuje się w sposób, który mu pasuje. Najgorzej to
      być rodzicem na siłę, bo tak trzeba.
    • muszek0 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:06
      tylko, że za 60 lat, kiedy będziecie siedziec na wózku z waszym
      zapchlonym sierściuchem, zaslinieni i niewładni to właśnie te
      bachory bedą rzadzić światem. i wtedy to możecie sobie w dupe
      wsadzić ten wasz wątpliwy samorozwój.
    • gniewko36 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:11
      do tej pory uważałem, że gazeta trzyma poziom. po tej publikacji przekonałem
      się, iż większość czytelników, a przynajmniej bohaterowie artykułu to zwykłe
      wieśniaki z prowincji oszołomione wielkim miastem i "pseudokarierą". Gratuluję
      FRAJEROM Z WYBORU!!!
      ŻENADA!!!
    • depresciak Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:21
      Świetny artykuł.

      Nie chcę mieć dzieci, a na kocią sierść mam alergię :)

      Osobom którzy zaczynają opowiadać o swoim dziecku odpowiadam, że mam psa - i
      wystarczająco dużo obowiązków z nim związanych żeby zdecydować się na coś więcej.
    • bjh1 naukowiec, nauczycielka, podrozujaca po swiecie- 14.07.08, 19:21
      cudowne, ciekawe zycie. Pierwsze dziecko tuz przed 40 - i niczego
      nie da sie z tym porownac :-). W USA spotkalam wiele kobiet-
      naukowcow, ktore poswiecily sie nauce i gdzies przed 50 przezyly
      rozgoryczenie, bo kazda kariera ma gdzies swoj szklany sufit.

      Nie, wcale nie uwazam ze wszyscy powinni miec dzieci. Jednak wiele
      osob tak naprawde oklamuje siebie, ze ich nie chce.

      Jako woluntariusz pracowalam w hospicjum i mysle ze na koncu zycia
      nawet noblista nie mysli o swojej wspanialej karierze, ani o swoim
      wygodnym zyciu. Pamieta MILOSC! Patrz tez Agata Mroz.

      • melindap Re: naukowiec, nauczycielka, podrozujaca po swiec 14.07.08, 19:24
        Sugerujesz, że powinniśmy masowo się rozmnażać, aby na starość miał
        nam kto szklankę wody podać???? Bo takie IMHO jest meritum Twojego
        postu. Zajmij się może sobą, żeby Ciebie to nie spotkało, ok?♥♥♥
        • bjh1 Re: naukowiec, nauczycielka, podrozujaca po swiec 14.07.08, 19:38
          Oj,Ty jednak musisisz zaczac od nauki czytania, a potem czytania ze
          zrozumieniem..... Daleka droga :-(
    • agnen Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:24
      A mi się podoba że są tacy bezdzietni i dzieciom przeciwni. Ja planuję przynajmniej czwórkę (na razie jedno mam) więc ktoś musi być bez dzieci inaczej grozi nam przeludnienie ;)
    • mart-ka-live Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:28
      Czytalam w autobusie... chyba az mialam usta otwarte... To wszytsko jest nie do przyjecia... Czemu taka agresja bije od tych bezdzieciatych... po co te proby udowodnienia ze mozna miec doktorat, habilitacje i co tam jeszcze popadnie? Po co... moze ten brak spelnienia wychodzi... Ale macie bezdzietni racje... nigdy, przenigdy nie probojcie miec dzieci... jak wpadniecie usuncie dla dobra ludzkosci... co za porownanie do kota...!!!!!!! Moze wysterylizujcie sie lub wykastujcie (tak dla naszej dzietnych) pewnosci. Dziecko to skarb... nie wolno umniejszac matce ktora tarasuje wasza droge wozkiem tylko ruszyc tylki inna strona drogi, bo to jej jest ciezej niz wam tym niby bardziej wykształconym... Czemu to wyksztalcenie nie idzie w parze z wyrozumiałoscia? Te "smierdzace" dzieci beda pracowac na wasze emerytury, kiedy to wy bedziecie nosic pieluchy, kiedy bedziecie nieporadni bo reumatyzm połamie, to one beda was smierdzacych i nieznosnych musiały znosic... wiec troche szacunku dla ich matek i oczywiscie ojcow. Nie jestescie w stanie zrozumiec podstaw "normalnosci"... to nie my wam nakazujemy miec dzieci... to wy nam utrudniacie... Zostancie przy kotkach... chociaz i ich troche szkoda... Dumna Mama z Dumnym Tata
      • melindap Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:41
        Tak, naprawdę? A teraz my dopłacamy do tych "dzietnych": do
        szkolnictwa, zdrowia, ochrony itp. Mam pomysł:niech bezdzietni płacą
        tylko na siebie oraz zróbmy oddzielne fundusze emerytalne dla
        dzietnych i bezdzietnych i zobaczymy, kto sobie lepiej poradzi.Bo ja
        już wiem:) Nie mam zamiaru stawiac pomnika komuś, kto tego
        oczekuje, bo się rozmnożył. A jeśli zamierzasz wypominać emerytury-
        co świadczy o poziomie twojego yyyyntelektu, to najpierw zapłać sama
        za edukację, leki, wizyty u lekarza, oddaj zasiłki i ulgi, wtedy
        będziesz mogła powiedzieć że Twoje dzieci pracują na moją emeryturę.
        • mimka21 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:03

          ... jesli mi udowodnisz, ze sama z tego systemu nie korzystalas / korzystasz
          (nigdy nie zetknelas sie ze szkolnictwem panstwowym, ani z lekarzem panstwowym,
          przyszlas na swiat w prywatnej klinice, a panstwowy pediatra z panstwowej
          przychodni nie skazil swych zrenic twoim widokiem. Korzystasz z prywatnej
          karetki pogotowia, a w razie pozaru wzywasz legie cudzoziemska. Rowniez
          policjant wlepia ci mandaty prywatnie... Jesli to wszystko mi udowodnisz, to tak
          - zrobmy odzdzielne fundusze. na razie jednak, to ty splacasz dlug, a nie
          komukolwiek cokolwiek fundujesz.
          • mart-ka-live Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:32
            No jaka rozsadna wypowiedz... mnie to juz slow zabraklo jak przeczytalam o tym doplacaniu na moje dziecko przez taka biedna pokrzywdzona ale jak bardzo wyksztalcona.... :)
          • ready4freddy Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 10:43
            jesli splaca dlug, to najwyzej wlasnych rodzicow, co swoja droga przypominam
            oszolomom, domagajacym sie zwrotu za panstwowe studia od emigrantow.
        • mart-ka-live Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:31
          Nie wspomniałam o stawianiu pomnikow tylko o szacunku ktory nalezy sie kazdej matce i ojcu, no coz ale przekoloryzowanie problemu to taki standart kiedy sie nie ma racji albo kiedy nie ma sie argumentow. Placimy sami za leki, lekarza i edukacje naszego dziecka. Za nasza tez rodzice placili sami. Nie wiem jakie jest powiazanie intelektu z emerytura ale ty napewno wiesz i nie musisz sie z nami tym dzielic. Nie sadze zebys akurat ty doplacala jakies pieniadze do tych dzieciatych...
          • katarz1 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 10:20
            Wiesz, ten argument że cudze dzieci będa mnie kiedys utrzymywac to bzdura do
            kwadratu. Skąd ty możesz dzis wiedziec co twoje dziecko będzie robic za 20 lat?
            Nie masz najmniejszego pojęcia, to sie okaże dopiero za 20 lat.
            Znam taka rodzinę - sześcioro dzieci, dzis 25-35-letnich. Gdy byli dziećmi
            rodzina hojnie korzystała z pomocy - dofinansowanie do podręczników, wakacji,
            czynszu, ulgi, zniżki, pomoc ze szkoły,z kościoła - no bo wiadomo, rodzina
            wielodzietna, przyszłośc narodu. A dziś - trzej chłopcy juz od paru lat w anglii
            w myjni samochodowej, najstarsza córka też w anglii, pomaga mężowi w firmie,
            dwie młodsze - matki i żony przy mężu, nie pracują.
            Żadne z tych bezcennych dla narodu dzieci nie wniosło ani jednej złotówki do
            polskiego budżetu! Ani jednej. Pracują w anglii albo wcale nie pracują tylko
            wychowuja dzieci. Więc nie pisz bzdur że bez twoich dzieci zgine z głodu, bo
            przykład tej rodziny pokazuje że moge mimo nakładów ponoszonych na cudze dzieci
            nie miec z nich żadnego pożytku.
            • mimka21 Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 18:40
              Beda, beda,
              czyjes dzieci, niezaleznie, czy jedynacy, czy nie. Chyba, ze zakladasz
              dozywotnio mieszkac na bezludnej wyspie. Jak nasze dzieci wyjada, to na ich
              miejsce przyjada inni. Z Afganistanu na przyklad...
          • shanna12 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 18:52
            Szacunek na pewno NIE NALEŻY się każdej matce i każdemu ojcu. Nie pisz bzdur.
            Vide-> niemal codzienne wzmianki o katowaniu,porzucaniu, bądź zabijaniu własnych
            dzieci. Zresztą normalna, zwyczajna kobieta, która wychowuje dziecko z pewnością
            też nie oczekuje szacunku, bo to normalna sprawa, po prostu życie i tyle.
            Pierdzielenie o matce Polce tylko mnie irytuje. Mój syn ma już 25 lat, mieszka
            na drugiej półkuli i jest tzw. człowiekiem sukcesu. A ja? Nieustannie martwię
            się o niego, irracjonalnie, żeby mu czasem przysłowiowa cegła nie spadła na
            głowę, albo lecąc do PL samolot nie lądował przedwcześnie. Mimo codziennego
            gadania na Skype bardzo tęsknie i nieraz już zastanawiałam się, czy nie lepiej
            byłoby nie mieć dziecka a mieć za to święty spokój. W artykule dużo jest o
            kupach, wrzaskach itd. Ale dziecko determinuje całe nasze życie i nawet mając 50
            lat nadal musisz cholera ciągle myśleć o swojej latorośli, bo kochać takiego
            "bachorka" nigdy się nie przestaje i masz "problem" do końca życia ale i na
            pewno dużo radości również.
      • kotek.filemon Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:20
        > co za porownanie do kota...!!!!!!!

        Faktycznie, niejeden kot mógłby się obrazić...

        > nie wolno umniejszac matce ktora tarasuje wasza droge wozkiem
        > tylko ruszyc tylki inna strona drogi, bo to jej jest ciezej niz
        > wam tym niby bardziej wykształconym...

        Jak jej tak ciężko było sobie dzieciątka nie robić, od razu problemów mniej. Nie rozumiem, co mnie mają obchodzić czyjeś plany reprodukcyjne? Sam fakt rozmnożenia to też żadna podstawa do szacunku. Jak pisałem wyżej - na to nawet pijanej małpie więcej niż parę minut nie trzeba...

        > Te "smierdzace" dzieci beda pracowac na wasze emerytury,
        > kiedy to wy bedziecie nosic pieluchy,

        Jakie ładne dwójmyślenie. Za edukację i opiekę zdrowotną dzieci "płacę sama", za to "moje dzieci będą pracować na wasze emerytury".
        He he...
    • lonelyboy1989 Wybaczcie, ale... 14.07.08, 19:30
      ...ktoś kto twierdzi że 'brzydzi się niemowlętami' nie jest moim zdaniem dobrym człowiekiem. A już twierdzenie że nie wyobraża sobie posiadania dzieci bo 'ma dużo drogiego sprzętu' i 'dziecko bedzie mu wpychało zabawki w kompakt' zalatuje zwyczajnym egoizmem i zwykłą niedojrzałością emocjonalną.
      Za 10 lat będziesz mógł oddać swój 'drogi sprzęt' na złom bo będzie gó.. warty, bucu.
      Celem życia człowieka na świecie jest prokreacja, a takie pieprzenie głupot przez warszawkę ma na celu chyba tylko zaśmiecanie internetu.
      • mart-ka-live Re: Wybaczcie, ale... 14.07.08, 19:32
        Piekne, dobitne... mnie rece opadaja jak czytam...
        • kadanka Re: Wybaczcie, ale... 14.07.08, 19:51
          lonely boy, warto by ci zrobic test na ojca. daj jakiemus dwulatkowi
          swoja nowiutka komorke albo ipoda. niech zniszczy. co tam, to tylko
          złom za ktory zaplaciles 2 tysiaki albo podpisales umowe na 2 lata...
          uwielbiam takie gadanie jak twoje:/
          • titta Re: Wybaczcie, ale... 15.07.08, 01:17
            Albo ma taka za 30 zl i to donaszana po synu...
            (Nie miesci sie w glowie? ;)
          • lonelyboy1989 Re: Wybaczcie, ale... 21.07.08, 00:00
            Nie słyszałem jeszcze nigdy by małe dziecko zniszczyło iPoda (tak, trafiłaś - mam) czy komórkę - takie rzeczy trzeba trzymać z daleka, głównie dla dobra dziecka.
            Poza tym mówimy chyba o zupełnie różnych rzeczach, bo argumentacja że dziecko popsuje mi sprzęt i dlatego nie chcę go mieć brzmi w ustach dorosłego mężczyzny żałośnie...
        • sil8 Re: Wybaczcie, ale... 14.07.08, 21:51
          zwłąszcza piękne i dobitne jest sformułowanie "ty bucu"
          mnie ręce opadają jak jesteś głupia :P
      • homard Re: Wybaczcie, ale... 14.07.08, 21:06
        lonelyboy1989 napisał:

        > ...ktoś kto twierdzi że 'brzydzi się niemowlętami' nie jest moim zdaniem dobrym
        > człowiekiem. A już twierdzenie że nie wyobraża sobie posiadania dzieci bo 'ma
        > dużo drogiego sprzętu' i 'dziecko bedzie mu wpychało zabawki w kompakt' zalatuj
        > e zwyczajnym egoizmem i zwykłą niedojrzałością emocjonalną.
        > Za 10 lat będziesz mógł oddać swój 'drogi sprzęt' na złom bo będzie gó.. warty,
        > bucu.
        > Celem życia człowieka na świecie jest prokreacja, a takie pieprzenie głupot prz
        > ez warszawkę ma na celu chyba tylko zaśmiecanie internetu.


        Jesli 89 to rok twojego urodzenia to współczuje ci takiego spaczenia w tak
        młodym wieku...Rozmnazaj sie ile zechcesz...ale własnie przez takich ludzi jak
        TY ci ludzie maja taki a nie inny stosunek do dzieci...Przyznam ze niektore
        wypoweidzi sa za ostre i z jednej strony naparwde dobrze ze ci ludzie nie chca
        miec dzieci a z drugiej strony naprawde szkoda ze oni ich nie beda miec bo to
        madrzy, swiadomi i inteligentni ludzie...Natomiast człowiek to nie maszyna
        rozrodowa i celem zycia nie jest prokreacja tylko samorealizacja. Fakt jedno nie
        wyklucza drugiego, jednak w wypadku naszych bohaterów owszem i ja to szanuje.
        Powiem nawet wiecej jest mi blizej do takicego pogladu niz
        zasciankowo-katolickeigo o koniecznosci posiadania...

        • nangaparbat3 Re: Wybaczcie, ale... 14.07.08, 22:01
          Ja tez szanuje decyzje czy wole nieposiadania dzieci.
          Ale jesli słyszę, że ktoś "niemowleciem sie brzydzi", to chcialabym byc od tej
          osoby jak najdalej, a intuicja mi mówi, by takiej osobie wspołczuc, ale i
          wystrzegac się jej.
          I mowi mi, ze powinna ona pracowac jak najdalej od ludzi, którzy mogliby byc od
          niej zalezni, i ze absolutnie nie powinna miec dzieci.
        • bucefal_macedonski Prokreacja jest celem życia 15.07.08, 04:41
          homard napisał:

          > Natomiast człowiek to nie maszyna
          > rozrodowa i celem zycia nie jest prokreacja tylko samorealizacja.

          Samorealizacja? Samorealizacja czego? Samo się z siebie nic nie
          zrealizuje. Żeby się człowiek zrealizował, musi się najpierw
          urodzić. A potem dorosnąć. Wiesz, jak to się w ludzkim świecie
          odbywa, czy ci udzielić małej lekcji biologii? Ok.

          Pan dopada panią w odpowiednim momencie, albo pani pana, w każdym
          bądź razie odbywają ze sobą stosunek płciowy, w wyniku którego
          dochodzi do zapłodnienia a po około 10 księżycowych miesiącach
          porodu. Ludzkie szczenie co prada nie jest ślepe ani głuche, lecz
          mimo tego jest nieporadne i niezdolne do samodzielnego
          funkcjonowania w świecie. Z tego też powodu pozostaje pod relatywnie
          długą opieką rodziców oraz przeróżnych instytucji wychowawczo-
          oświatowych, nadbudowanych w toku społeczno-kulturowego rozwoju
          ludzkości. Okres ten powszechnie nosi miano rozwoju, i od
          samorealizacji różni się jedynie dojrzałością, tj. stopniem
          świadomego udziału dorastającej osoby w tym procesie. Krócej mówiąc,
          samorealizacja jest wyższą formą rozwoju. Do podstawówki chodzi się,
          bo istnieje obowiązek szkolny, do doktoratu, następującego później,
          przynajmniej formalnie, nikt nikogo nie zmusza. Oprócz rozwoju
          psychospołecznego mamy oczywiście, a może przede wszystkim do
          czynienia z rozwojem biologicznym, od którego, tu Cię muszę
          zasmucić, żaden człowiek zwolniony nie jest. Za szczytowy moment
          owego rozwoju uważa się osiągnięcie przez osobnika tzw. dojrzałości
          płciowej, czyli pełnej zdolności do płodzenia oraz wydawania na
          świat zdrowego potomstwa, czy też funkcjonalnie rzecz ujmując
          osiągnięcia stanu tej Twojej nieszczęsnej maszyny rozrodowej.

          Zatem jak by na sprawę nie spojrzeć, prokreacja jest zjawiskiem
          wobec samorealizacji nadrzędnym i stanowi warunek konieczny tego
          drugiego. Oczywiście nie każdy dla osiągniecia zamierzonego przez
          siebie celu wyższego musi najpierw sprostać najoczywistszym
          biologicznym faktom, co nie oznacza, że owe fakty miejsca nie mają
          gdzie indziej. Macierzyństwo czy ojcostwo się poświęci dla napisania
          mądrej książki, ok, fair enough. Ale ktoś inny będzie musiał dzieci
          światu przysporzyć, żeby ta książka została przez kogokolwiek poza
          autorem przeczytana i oceniona jako wiekopomne dzieło. Nie mówiąc o
          tym, że tak wybitni pisarze też nie rodzą się na kamieniu.

          > Powiem nawet wiecej jest mi blizej do takicego pogladu niz
          > zasciankowo-katolickeigo o koniecznosci posiadania...

          A zaściankowy anty-katolicyzm możesz sobie podarować.
          • homard Re: Prokreacja jest celem życia 15.07.08, 11:31
            Samorealizaja siebie, spełnienie w życiu. nA PRZYKłADZIE NASZYCH bohaterów chyba
            zobaczyłeś ze to nie idzie w parze z posiadaniem dzieci. Na szczscie nie wszyscy
            tak mysla i jest mozliwe pzetrwanie gatunku i lekcje bilologii to mozesz sobie
            darowac...Dla mnie MOJE potzreby sa mimo wszystko wazniejsze niz potrzeby
            potencjalnych dzieci, bo dzieci dorosna i zaczna zyc swoim zyciem,a osoby dla
            ktorych dzieci sa całym światem są dla mnie naiwne. Drażni mnie zwłaszcza
            wykrzykiwanie przez leciwe "oddałam ci całe życie a ty co?...Oddaj tyle ile
            cchesz nikt ci nie kaze oddawac całego...Samorealizaja jest wazniejsza choc
            nigdzie nie napisałem ze jedno wyklucza drugie. Dobrze ze sa ogół w ten sposb
            nie mysli aczkolwiek razacy jezyk uzyty przez bohaterów jest jakby wylaniem
            całego jadu ktory w nich drzemie. Ten jad sie w nich skumulował przez psotawe
            osob ich otaczajacy nie rozumiejacych faktu ze mozna byc szczesliwym bez
            koniecznosci posiadanie dzieci... Ważne żeby na łożu śmierci moc o sobie
            powiedzieć ze jest sie człowiekiem spełnionym i odejść pogodnym i szczęśliwym.
            Posiadając dzieci lub nie...

            • kebir Re: Prokreacja jest celem życia 15.07.08, 12:18
              homard napisał:

              > Samorealizaja siebie, spełnienie w życiu. nA PRZYKłADZIE NASZYCH
              > bohaterów chyb a zobaczyłeś ze to nie idzie w parze z posiadaniem
              > dzieci.

              Z drugiej jednak strony posiadanie dzieci też jest najczęściej
              uważane za środek do samorealizacji, zwłaszcza przez kobiety.
              Większość z nich twierdzi, że bez dziecka nie czułaby
              się "spełniona".
              • homard Re: Prokreacja jest celem życia 15.07.08, 15:45
                no ale nie przez wszystkich...Ten artykuł właśnie dotyka tej sprawy. Jest trochę
                na wyrost i ma sie wrażenie ze oni wszyscy mówią jednym głosem procz starszej
                pani... ale to miało na celu uświadomienie ze nie wszystkie kobiety sie w ten
                sposób samorealizują...Owszem masz racje wiele kobiet nie czuło by sie
                spełnionymi bez dziecka... ale jest cale gro takich ktorzm bez dziecka dobrze i
                sa tworza je tylko dlatego aby zaspokoic rodzine partnera i społeczeństwo. Ten
                artykuł ma tez na celu otworzenie oczu tym którzy maja zamiar stworzyć człowieka
                tylko po to aby zaspokoić rodzinę a nie dlatego ze są na to gotowi....


                Moim zdaniem dzieciaci często usiłują wmówić sobie ze są lepsi
                pozwalając swoim pociechom na wszystko nawet jeśli to uciążliwe dla
                innych...Ten artykuł dedykowany jest również dzieciatym aby ci czasem przejrzeli
                sie czasem swoim dzieciom i postawili sie w sytuacji innych wspolsazerow czy
                klientów i aby umieli przywołać swe dzieci do porządku....dzieci są tylko
                dziećmi ale naprawdę sa jakieś granice...

                Jeżdżę pociągami..i nie jedno widziałem , generalnie nie jest złe...ale drodzy
                rodzice zadbajcie o to zęby wasze pociechy miały jakieś malowanki gry czy inne
                mniej bądź bardziej zajmujące pierdoły...bo szaleństwa biorą sie z nudów...
        • lonelyboy1989 Re: Wybaczcie, ale... 21.07.08, 00:11
          Naprawdę jestem gotów nadrobić kawał drogi, by tylko ominąć najbliższy kościół szerokim łukiem, więc powiedzenie o katolickiej zaściankowości w moim przypadku jest tak nietrafione jak tylko można.
          A niech sobie oni nie mają dzieci, tylko niech zarabiają dzięki temu naprawdę dużo - bo nie będzie miał kto harować na ICH emeryturę.

          I to nie spaczenie, więc nie martw się o moje zdrowie psychiczne bo ludzi z 10 dzieci którzy żebrzą o pieniądze nazywam dzieciorobami.
          Nie jestem za rozmnażaniem bez kontroli, jak mi zarzucasz, ale jestem zwolennikiem modelu rodziny 2+2, i - naturalnie - kolejności: najpierw kariera, potem przedłużanie gatunku.

          I wytłumacz mi to:
          "Rozmnazaj sie ile zechcesz...ale własnie przez takich ludzi jak
          TY ci ludzie maja taki a nie inny stosunek do dzieci..."
          bo ni diabła nie mogę zrozumieć co miałeś na myśli. Że co, że wpycham zabawki w kompakt cz że śmierdzę?

    • grizzly321 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:33
      Rozumię, że ktoś może nie chcieć mieć dzieci, ale:

      Tomasz: - Dzieci mnie wkurzają, szczególnie gdy drą mordy.

      Klara: - Nie lubię zbędnego i bezsensownego ruchu. Irytuje mnie fikanie nogami, machanie rękoma, podskakiwanie. Nie chcę takich zachowań i takiego wyjca w domu.


      Zapomniał wół, jak cielęciem był!!!
      • kadanka Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:52
        szkoda że wół grizzly321 nie nauczył sie pisac po polsku:
        "rozumię"
        ...
    • hiperrealizm A teraz poprosze o tekst na temat 14.07.08, 19:33
      wyższości mniemanologii stosowanej nad dialektyką marsistowką!
      ===
      WO to pismo pisane przez znudzone życiem snobki a adresowane do
      debilek!
      Gdyby WO były wydawane samodzielnie to nie utrztymały by sie na
      rynku dłuzej niż pół roku!
    • golamos Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:36
      Życie bez dziecka to wybór każdego człowieka, jedni ich mieć nie mogą inni nie
      chcą i chwała tym drugim, po co unieszczęśliwiać na siłę i siebie i dziecko. I
      żadna tu dyskusja nie pomoże nad wyższością kota nad dzieckiem.
    • astronomiczna.ania o wyższości kota nad Klarą ;) 14.07.08, 19:42
      jeszcze nie spotkałam kota, który w tak nudny monotonny nużący
      sposób wyrażałby to, co zawrzeć można w jednym lapidarnym
      stwierdzeniu: "nie lubię małych i mieć ich nie zamierzam"

      jeszcze nie spotkałam kota, którego nieprzytomnie rajcuje to, że
      można mieć ubaw przy wyrażaniu swojego poglądu wśród innych kotów

      jeszcze nie spotkałam kota, który jest tak mało elegancki i mało
      dystyngowany w wyrażaniu swojego zdania

      Klara powinna zdecydowanie wstydzić się tego, że nie jest kotem ;)
      • katja_24 Re: o wyższości kota nad Klarą ;) 15.07.08, 11:38
        Ale zes bubla walnela, matko jedyna :/
        • astronomiczna.ania Re: o wyższości kota nad Klarą ;) 15.07.08, 17:25
          może dla Ciebie moja wypowiedź prezentuje zbyt wysoki poziom
          abstrakcji?
          a może po prostu nie potrafisz skojarzyć analogii, które nie są
          oczywiste?
          chyba powinnaś powstrzymać się od włączania się w dyskusję jeśli
          jedyne na co Cię stać to komentowanie wypowiedzi innych osób
          no chyba że to Twój mały prywatny sposób na przekonanie samej
          siebie, że masz coś do powiedzenia na każdy temat
          w takim razie: na zdrowie ;)
    • anutkas Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:43
      Kazdy ma prawo do wyboru wlasnej drogi zyciowej i ustawienia priorytetow
      zyciowych w sposob, ktory uwaza za wlasciwy, o ile oczywiscie nie szkodzi to
      innym. A nie sadze, zeby bezdzietnosc z wyboru szkodzila. Pisze to mimo, ze
      sama mam trojke dzieci ( 20,18 i 10 lat) i uwazam to za cos wspanialego. Dziwi
      mnie moze troche, ze zadna z osob wypowiadajacych sie w artykule nie dostrzega
      w dzieciach po prostu ludzi. A dziecinstwo jako okres wymagajacy opieki
      rodzicow nie trwa przeciez wiecznie.Poza tym oprocz obowiazkow i pracy opieka
      nad dzieckiem dostarcza tez wielu fajnych przezyc - jak wszystko w co czlowiek
      angazuje sie sercem i umyslem. A przy tym jesli uda nam sie " stworzyc" ( w
      sensie nie tylko fizycznym!) nowego, wartosciowego czlowieka moze to nadac
      zyciu sens. Zwlaszcza ludziom, dla ktorych samo gromadzenie dobr materialnych
      i hedonizm w zyciu nie wystarcza. A koty to wspaniale zwierzaki - tez mam
      jeden egzemplarz - nie wiem tylko po co przeciwstawiac i porownywac zwierze i
      dziecko. Jesli juz to moznaby powiedziec tez, ze koty dra meble, trzeba je
      karmic i zapewniac opieke podczas wyjazdow. jakze to klopotliwe - prawda? Jak
      cale zycie zreszta.
    • jakw No cóż, nie każdy nadaje się na rodzica 14.07.08, 19:50
      Dla potencjalnych dzieci chyba lepiej, że akurat te osoby nie
      są/nie będą ich rodzicami.
      • jakw Re: No cóż, nie każdy nadaje się na rodzica 14.07.08, 19:54
        Aha, niemowlakiem jest się około roku. A potem ewentualnie wyrasta z
        tych niemowlaków stopniowo takie ktoś jak pani Klara czy pan Tomek.
        Rozumiem, że od poczęcia byli ideałami.
    • ksywa Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:53
      1. Dzieci już raczej mieć nie będę - z wielu róznych powodów,
      nazwijmy to emocjonalnych. I pewnie kiedys tam będę tego żałowała,
      bo przeważnie żałujemy tego, czego żesmy nie zrobili, nie
      doświadczyli etc, ale nie z powodu 'szklanki wody'.
      2. Byłoby bosko, gdyby dzietni nie poprawiali sobie samopoczucia
      kosztem bezdzietnych, i na odwrót. I gdyby ludzie byli na tyle
      dobrze wychowani, zeby się nie wtryniac w czyjs model zycia.
      3. Artykuł może i potrzebny, ale ja - bezdzietna z wyboru -
      wstydziłam się za te emocjonalne mutanty wypowiadające się w taki
      bezpardonowy sposób, z taką pogardą dla innych i dla dzieci też.
      Sorry, ja się z nimi nie utożsamiam, a jak sobie pomyslę, że ktos
      ich motywacje może uznać za moje również... Przykre. jakby mnie ktos
      publicznie skompromitował:-/
      4. Kocham koty. Tydzień temu mój kot zdechł. Guz:-(((
      5. Dzieci mi nie przeszkadzają, chyba że mnie kopią, ale wtedy od
      razu reaguję i guzik mnie obchodzi, bo wyżywam się nie na dziecku
      wtedy, tylko na rodzicu, który uważa, że jego kopanie mnie to
      swietna sprawa i extra rozrywka. Nie przeszkadzają mi rodzice z
      dziecmi, jesli mna nie gardzą i nie uważaja za podludzia. Nie
      uważam, że dziecko uświęca.
    • vladdraco Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:53
      Nie wiem dlaczego, ale autorka artykułu skupiła się jedynie na
      minusach posiadania dzieci - osoby wypowiadające się tak
      niepochlebnie o dzieciach mówią tylko o tych najmłodszych - które
      wymagają najwięcej uwagi nie wspominając - lub nie dostrzegając, że
      dzieci rosną, przstają robić w pieluchę i chodzić umazane czekoladą
      i dobrze wychowane mogą być dla rodziców źródłem niesamowitego
      szczęścia. Szanuję ich wybór o nieposiadaniu dzieci - ale nie mogę
      się zgodzić na porównywanie dziecka do kota... Zczynamy żyć "po
      europejsku" - zachodnia Europa się starzeje - coraz wiecej ludzi na
      Zachodzie z typowo egoistycznych pobudek decyduje się na życie
      bezdzietne, ta moda dociera i do Polski. Problem może kiedyś okazać
      się bardziej palący niż by się mogło wydawać tym otwartym,
      nowocześnie myślącym, wygodnie żyjącym i egoistycznym "otwartym"
      umysłom.
      Całe szczęście że jeszcze na razie to wyjątek a nie reguła bo
      inaczej z naszym gatunkiem byłoby kiepsko..
      Pozdrawiam dzietnych i bezdzietnych - życząc wszystkim szerokich
      horyzontów
      • kosmosiki "Prowokacja" 14.07.08, 19:59
        > Nie wiem dlaczego, ale autorka artykułu skupiła
        > się jedynie na minusach posiadania dzieci

        Bo taka forma miała sprowokować. Te buńczuczne deklaracje, dzieci = zasmarkane
        bachory, koty lepsze itp. :) Udało się sprowokować do bólu. ;) Ludzie się muszą
        po prostu wypowiedzieć na forum, przeglądają, oglądają reklamy, kręci się. Jutro
        i tak o temacie zapomną, ważne, że przez chwilę jest ruch na stronie, jutro
        będzie inny temat.

        Pod tym względem (prowokacji) jest to wywiad (czy pseudo-wywiad bo nie wygląda
        na prawdziwy) udany.
        • kadanka Re: "Prowokacja" 14.07.08, 20:27
          reportaz albo pseudoreportaz, jesli juz
          • kosmosiki Re: "Prowokacja" 14.07.08, 20:30
            > reportaz albo pseudoreportaz, jesli juz

            Dla zobrazowania, iż prowokację można uznać za udaną nie robi to różnicy. Ale
            masz rację.
        • lokke Aaaach,czy to dlatego ?!!! 14.07.08, 20:53
          > Bo taka forma miała sprowokować.

          Czytając artykuł byłem pewien, że już kiedyś go czytałem... dwa,
          może nawet trzy razy. Czytałem go już z pewnością kiedyś w Wysokich
          i chyba ze dwa razy w Przekroju.

          Czy to dlatego żeby przy okazji zobaczyć reklamę na stronie obok,
          ten sam artykuł przerabia się podając innego autora i zmieniając
          kolejność zdań, oraz ewenualnie imiona wypowiadających swoje zdanie
          bohaterów?

          Czy Magdalena Grzebałkowska istnieje naprawdę, czy to może pseudonim
          Maleszki?
          Spisek, czy oszalała chęć zysku?
          Dziecko czy pies?
          Homo czy hetero?
          Kto zna odpowiedź? Ooo, kto to wie?

          Dzieci śmierdzą i robią kupę, tak samo dorośli... śmierdzą czarni,
          czerwoni, geje, księża, śmierdzi Klara, Tomasz lat 35 fotoreporter,
          oraz Lucyna Legut, śmierdzi Grzebałkowska (jeżeli rzeczywiście
          istnieje), no i najbardziej śmierdzą starcy: papież, Barbara Skarga,
          Kołakowski też pewnie ma problemy z trzymaniem moczu, a jak bardzo
          musi śmierdzieć taki Kirk Douglas lat 92 aktor.

          Wszyscy śmierdzimy i wszyscy byliśmy dzieciakami z kupą pieluchach,
          dlatego wszyscy zasługujemy na to aby budzić obrzydzenie i pogardę.
          Pogarda jest ok i zasługuje na akceptację, zwłaszcza pogarda
          wyrażana przez ludzi z kotem.


      • ready4freddy Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:09
        "Zczynamy żyć "po europejsku" - zachodnia Europa się starzeje - coraz wiecej
        ludzi na Zachodzie z typowo egoistycznych pobudek decyduje się na życie bezdzietne,"

        takie widzi swita kolo, jakie tepymi zakresla oczy, ze tak to ujme slowami
        wieszcza. naprawde myslisz, ze te decyzje to wylacznie z pobudek egoistycznych?
        i ze zawsze sa to "decyzje", a nie taki akurat bieg zdarzen? albo moze tak: czy
        nacpany koles na imprezie i jego pijana partnerka, ktora zachodzi w ciaze, mimo
        iz "na stojaco to sie nie zachodzi" i "pierwszy raz mozna bez gumy" DECYDUJA, ze
        beda mieli dziecko? no pomysl.
    • marika_live Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:56
      Artykul czytalam z zainteresowaniem i uwazam ze jest bardzo
      ciekawy.Oczywiscie uwazam ze kazdy ma prawo wyboru i nikogo nie
      powinno sie zmuszac do rodzicielstwa. Chce powiedziec ze nie tylko
      bezdzietni sa atakowani i nazywani egoistami.Ja mam dwojke dzieci i
      chcialabym miec jeszcze jedno. Niestety gdy glosno wyrazam swoja
      opinie wiekszosc ludzi wyraza oburzenie ze jak to mozna miec tyle
      dzieci, ze mam juz chlopca i dziewczynke to po co mi jeszcze jedno i
      ze jestem egoistka bo jak ja wychowam i wyksztalce taka
      gromade.Smiesza mnie wszystkie te opinie ze rodzina to powinna
      wygladac tak mama tata synek i coreczka a jak juz to masz to kup
      sobie psa lub kota a nie mysl o jeszcze jednym dziecku. Porownanie
      dziecka do kota jest bardzo smieszne i bez sensu. Szkoda ze w tym
      artykule pokazane sa tylko negatywne zachowania dzieci,bo dziecko to
      nie tylko placz i brudne pieluchy.
      • melindap Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:01
        Masz rację, porównywanie dziecka do kota jest bez sensu, kot jest
        nieporównywalnie leeeepszyyyyyyyyy:)
      • nessie-jp Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:40
        > dzieci, ze mam juz chlopca i dziewczynke to po co mi jeszcze jedno i
        > ze jestem egoistka bo jak ja wychowam i wyksztalce taka
        > gromade

        No cóż, to dość uzasadnione pytanie. I prosta odpowiedź
    • mamadwojga Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:08
      Sytuacja osób bezdzietnych jest świetna. Zero obowiązków, czas na przyjemności,
      więcej kasy. Nie da się ukryć że wychowywanie dziecka jest ogromnym
      przedsięwzięciem i wielokrotnie człowiek ma ochotę to rzucić i uciekać. Ale
      maleńkie radości równoważą wszystkie bóle i męczarnie. Przynajmniej mnie.
      Dopuszczam do siebie myśl że są osoby które mają to w nosie i chcą żyć dla
      siebie. I wcale ich nie potępiam.
      Ale...
      Myślę że na dłuższą metę kobiety przegrywają w takim związku. Facet może się
      "obudzić" nawet po sześćdziesiątce i stwierdzić ze jednak by się rozmnożył w
      sumie. Jego partnerka w tym momencie jest na przegranej pozycji. Zostaje
      wymieniona na "nowy model" i zostaje sama.
      Akurat znam taką sytuację osobiście.

      Ale dzieci mam nie dlatego.
      Tylko dlatego że MUSIAŁAM. Bo tylko to mi w głowie było. I nie żałuję ani sekundy.
      I nie liczę wcale na szklankę wody na starość. Bo chowam dzieci dla świata, nie
      dla siebie.
      • nie.grzeczna.kobieta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:19
        Częśc osob z tego artykułu to osoby uważające się za zbyt
        inteligentne aby swój cenny czas "marnować" na dzieci. Tylko, że
        prawdziwy intelektualista ma dokładnie w dupie to co myslą inni. Wie
        jaki ma pogląd na życie i tego się trzyma. Osoby z artykułu to
        pseudointelektualiści, którzy chcieliby bardzo grać kogoś kim nie
        są. To, że nie chcą mieć dzieci to ich sprawa ale niech nie
        dorabiają teorii do swojej niechęci.
        mam dzieci i mam kota-wole zmienić pieluchę niż sprzątać w kuwecie;))
        • kadanka Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:23
          elka 25 lat ktora juz wie ze bedzie wykladowcą i bedzie uczyc innych
          studentow:) dobrze miec taka wiedze i pewnosc w tym wieku, jak sie
          samemu jest jeszcze studentka he he.
        • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:55
          to nie dorabianie ideologii tyko wyrażanie swojego poglądu, który jest w jakiś sposób uzasadniony; inna rzecz czy Ty sie z nim zgadzasz czy nie, czy aprobujesz ich racje czy myslisz inaczej....
          a to że nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumieć racji innych świadczy li tylko o Twoich ograniczonych możliwościach intelektualnych
        • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 18:06
          dorabianie ideologii?
          wytłumaczenie dlaczego mają poglądy takie a nie inne
          i oni właśnie mają w dupie co inni o nich myślą...
      • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:21
        mamadwojga napisała:

        > Sytuacja osób bezdzietnych jest świetna. Zero obowiązków, czas na
        przyjemności,
        > więcej kasy. Nie da się ukryć że wychowywanie dziecka jest ogromnym
        > przedsięwzięciem i wielokrotnie człowiek ma ochotę to rzucić i
        uciekać. Ale
        > Myślę że na dłuższą metę kobiety przegrywają w takim związku.
        Facet może się
        > "obudzić" nawet po sześćdziesiątce i stwierdzić ze jednak by się
        rozmnożył w
        > sumie. Jego partnerka w tym momencie jest na przegranej pozycji.
        Zostaje
        > wymieniona na "nowy model" i zostaje sama.
        > Akurat znam taką sytuację osobiście.
        >
        Przykro mi, ale znam wiecej przypadkow, kiedy kobiety
        sa "wymieniane" po drugim dziecku, albo po trzecim, ktore
        mialo "zakitowac" malzenstwo, facet ma zawsze wolna reke, nie wazne
        dlaczego.
        • kadanka Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:24
          poza tym robienie dziecka po to, zeby bylo gwarantem,
          zabezpieczeniem przed odejsciem wspolmalzonka, jest cyniczne i
          egoistyczne. jak zechce, to odejdzie, zostawiajac cie chocby z
          piatka dzieci
          • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:58
            +1
      • bubster znowu stereotypy 15.07.08, 18:05
        Czy ktoś podejmie merytoryczną dyskusję z artykułem? Czy nadal
        będziemy czytać:
        - on Cie opuści, bo mu się odwidzi
        - kto Ci poda szklankę wody
        - BzW są nienormalni, przecież WSZYSCY chcą dzieci
        - to Ci się zmieni
        itp. itd.

        to już było, sektki razy
        niech ktoś napisze merytoryczną polemikę z arytkułem, proszę...
        • falka32 Re: znowu stereotypy 15.07.08, 21:08
          > Czy ktoś podejmie merytoryczną dyskusję z artykułem? Czy nadal
          > będziemy czytać:
          > - on Cie opuści, bo mu się odwidzi
          > - kto Ci poda szklankę wody
          > - BzW są nienormalni, przecież WSZYSCY chcą dzieci
          > - to Ci się zmieni
          > itp. itd.
          >
          > to już było, sektki razy
          > niech ktoś napisze merytoryczną polemikę z arytkułem, proszę...

          Bubster, a umiesz powiedzieć PO CO?
          I co to znaczy "merytoryczna polemika" w tym kontekście?
          Ja uważam, że artykuł jest tak napisany, żeby BZW ośmieszyć właśnie w oczach
          ludzi myślących ponad stereotypami - i jest to zrobione w białych rękawiczkach i
          profesjonalnie. I się udało, bo wam się bardzo podoba i nie widzicie tej
          śmieszności, która dla części komentujących, jak widać, jest czytelna. Więc
          czego chcesz, żeby ci pokazać, które miejsca mogą być śmieszne? Czy wolisz
          odpowiedź na pytanie, dlaczego i jakim fatalnym przypadkiem większość odpowiedzi
          leci najprostszymi stereotypami w odpowiedzi na wielce wysublimowane,
          egzystencjalne, przemyślane i nie mające NIC A NIC wspólnego ze stereotypami,
          refleksje osób wypowiadających się w tym artykule nad istotą i celem rodzicielstwa?
          • bubster Re: znowu stereotypy 16.07.08, 10:13
            falka32 napisała:

            > Bubster, a umiesz powiedzieć PO CO?

            bo ja mam taką idee fixe że dzietni i bezdzietni przestaną
            przerzucać się banałami i obelgami i zaczną rozmawiać

            > I co to znaczy "merytoryczna polemika" w tym kontekście?

            plusy i minusy takiego i takiego wyboru

            > Ja uważam, że artykuł jest tak napisany, żeby BZW ośmieszyć
            właśnie w oczach
            > ludzi myślących ponad stereotypami - i jest to zrobione w białych
            rękawiczkach
            > i
            > profesjonalnie.

            to fakt
            wybrani są ci najbardziej radykalni
            i przedstawieni w niekorzystnym świetle

            > I się udało, bo wam się bardzo podoba i nie widzicie tej
            > śmieszności, która dla części komentujących, jak widać, jest
            czytelna.

            Wam? czy ja napisałam że mi się podoba?

            > Więc
            > czego chcesz, żeby ci pokazać, które miejsca mogą być śmieszne?

            ???

            > Czy wolisz
            > odpowiedź na pytanie, dlaczego i jakim fatalnym przypadkiem
            większość odpowiedz
            > i
            > leci najprostszymi stereotypami w odpowiedzi na wielce
            wysublimowane,
            > egzystencjalne, przemyślane i nie mające NIC A NIC wspólnego ze
            stereotypami,
            > refleksje osób wypowiadających się w tym artykule nad istotą i
            celem rodziciels
            > twa?

            chciałabym odpowiedzi, dlaczego większość leci stereotypami
            natomiast druga część zdania mi się nie zgadza - chyba przypisujesz
            mi nie moje sądy/przemyślenia

            >
            • falka32 Re: znowu stereotypy 16.07.08, 14:48
              > > I co to znaczy "merytoryczna polemika" w tym kontekście?
              >
              > plusy i minusy takiego i takiego wyboru

              Przecież to już wszystko zostało tutaj powiedziane. Zarówno stereotypowe, jak i
              te z większą dozą refleksji. I racjonalne, i emocjonalne i metafizyczne też.
              Nawet polemiki z poszczególnym i argumentami się odbyły, choć nie zawsze
              merytoryczne.

              > Wam? czy ja napisałam że mi się podoba?

              Uogólniłam na całą populację bezdzietnych wypowiadających się w tonie "brawo,
              znakomity tekst, powieszę sobie nad biurkiem i pokażę wszystkim wstrętnym
              dzietnym, niech zobaczą, jacy jesteśmy superświetni" :) - skrót myślowy to był,
              znaczy się. Fakt, że akurat ty się tak nie wypowiadasz, ale skrót to skrót.

              > chciałabym odpowiedzi, dlaczego większość leci stereotypami
              > natomiast druga część zdania mi się nie zgadza - chyba przypisujesz
              > mi nie moje sądy/przemyślenia

              Nie przypisuję tobie, tylko swoje między wierszami przemycam.
              Odpowiedź: większość leci stereotypami, ponieważ myśli wypowiadane w tym
              artykule przez opisane postacie odwołują się głównie do najbardziej
              wyświechtanych stereotypów, więc na ten język i te kategorie myślenia
              odpowiadają najchętniej (i najżywiej reagują, bo im się chce) tacy sami
              niezależni wolnomyśliciele, tylko z drugiej strony barykady. Ci, którzy by mieli
              coś więcej do powiedzenia na ten temat, nie reagują tak samo, jak nie reagują na
              opinie, sądy i przemyślenia ojca Rydzyka, albo na argumenty starego Giertycha
              przeciwko emancypacji kobiet - ten brak reakcji nie oznacza zgody z rozmówcą
              bynajmniej.
              • bubster Re: znowu stereotypy 16.07.08, 15:06
                > Przecież to już wszystko zostało tutaj powiedziane. Zarówno
                stereotypowe, jak i
                > te z większą dozą refleksji.

                tych drugich nie znalazłam
                ale pewnie na starej zasadzie, że zauważa się najgłośniejszych

                > Odpowiedź: większość leci stereotypami, ponieważ myśli wypowiadane
                w tym
                > artykule przez opisane postacie odwołują się głównie do najbardziej
                > wyświechtanych stereotypów, więc na ten język i te kategorie
                myślenia
                > odpowiadają najchętniej (i najżywiej reagują, bo im się chce) tacy
                sami
                > niezależni wolnomyśliciele, tylko z drugiej strony barykady. Ci,
                którzy by miel
                > i
                > coś więcej do powiedzenia na ten temat, nie reagują tak samo, jak
                nie reagują n
                > a
                > opinie, sądy i przemyślenia ojca Rydzyka, albo na argumenty
                starego Giertycha
                > przeciwko emancypacji kobiet - ten brak reakcji nie oznacza zgody
                z rozmówcą
                > bynajmniej.

                no, fakt, racje masz

                tylko czy to tak na żywioł zostawić, niech się gryzą i uciekać?
                (takie moje filozofowanie)
    • madness_psycho Nie zawsze tylko lenistwo. 14.07.08, 20:12
      Ja tam licze sie do tych "brzydliwych". Uważam dzieci za oślinione, drące sie
      istoty i serdecznie podziwiam moją Mamę, która chciała trzymać w domu takiego
      stwora <mnie> i męczyć się spokojnie 10 lat, żeby zyskać ewentualnego towarzysza.

      Poza tym jest jeszcze jedna sprawa- znam swoją osobę na tyle, ze wiem, ze po
      pierwsze planuję poświecić się pracy, więc gdyby mi nawet "przeszło", to ów
      stwór byłby zmuszony oglądać w najlepszym razie moje plecy i komputer. Nie
      miałam nogdy obiekcji, zeby poświecić życie towarzyskie i wszelkie przyjemności
      na poczet pracy, nie mialabym i na poczet dziecka.
      Poza tym mam stwierdzone skłonności do agresji i wiem, ze gdyby taki stwór
      naprawdę mnie rozgniewał, potrafiłabym go uderzyć a nawet zrobić mu krzywdę,
      nawet, gdybym tego potem bardzo żałowała. Dlatego po pierwsze nie chcę narażać
      mnie na obcowanie z nieletnim stworzeniem a tym bardziej narażać onego
      stworzenia na obcowanie ze mną.

      I uważam, że na tym polega odpowiedzialność, przynajmniej w moim przypadku.
      • mart-ka-live Re: Nie zawsze tylko lenistwo. 14.07.08, 20:42
        Tak to jest rozsadna postawa...bo nikt tu nie mowi ze dzici miec trzeba... a jezeli nawet to to nie do konca prawda. Tylko ze po co zarzucac nam dzietnym ze dzici smierdza ze krzycza i robia inne dziwne rzeczy...??? ja chce, ty nie. i niech tak zostanie... :)
        • madness_psycho Re: Nie zawsze tylko lenistwo. 14.07.08, 22:52
          Oczywiście. Ja nie mówię, ze dzieci generalnie są jakimiś potworami, tylko naprawdę co do niemowląt jakoś tak mi nieprzyjemnie. ;P
          Tylko widzisz, to wygląda jak obustronna wojna. Cenie sąsiadów, którzy wiedzą, ze jestem migrenowcem i kiedy w oknie pojawia się blada moja paszczęka prosząc słabym głosem, żeby było ciszej, zabierają swoje potomstwo nieco dalej, ja odpłacam się tym, ze czekam z nagrywaniem dźwięku do "rozsądnych pór" mimo, ze generalnie pracuje w nocy. Po prostu wyobrażam sobie jak jest im trudno uśpić miniatury a jak im puszczę zgrzytająco-trzeszczące dźwięki to ww się obudza.
          Inną postawą jest czasami podejście "mam dzieci mam potęgę".
          Zdarzyło mi się posprzeczać z inną osoba w bloku, która pozwoliła swojemu potomstwu drzeć sie pod moim oknem, drąc sie na równi z nimi. Ja miałam wtedy migrenę, deadline a na dźwiękoszczelne okna mnie nie stać. Pani poproszona o odrobinę cichszą zabawę powiedziała, ze to są dzieci i one bawić się muszą a jeżeli ja mam z tym problem to moge iść pracować gdzie indziej bo ona nie ma gdzie z nimi iść. Zagadka polega na tym, że ulice dalej jest bezpłatny, nowy plac zabaw.
          Wielokrotnie naprawdę miałam okazję zetknąć się z dziećmi, kture pluły mi na ubranie, kopały mnie w autobusie itd, dlatego szanuję tych, którzy potrafią swojemu dziecku zwrócić uwagę, zamiast tłumaczyć, że ono tylko się bawi. Niestety, tacy od "bezstresowo- niszczycielskiego" wychowania, psują wam, rozsądnym rodzicom opinię, bo niestety, duzo prędzej zapamiętuje się potworka, który oplul nam torbę i pokopał płaszcz, niz sympatyczne stworzenie, które grzecznie siedzialo z mamusią na fotelu obok.
      • sabrinara Re: Nie zawsze tylko lenistwo. 15.07.08, 00:18
        no trudno:
        wiem cos o tym, tzn. o twoich "problemach", ale osoby rzeczywiscie
        wierzace w BOGA, bardzo rzadko maja takie "nierozwiazalniki".
        Twoja uczczciwosc, jesli bedzie dalej pielegnowana doprowadzi Cie,
        ufam, mysle, do.... odpowiesz nam kiedys....ja Ci trzymam kciuki..
        • madness_psycho Re: Nie zawsze tylko lenistwo. 16.07.08, 18:20
          Wiesz, może Cię to zdziwi, ale bywają także wierzący "z problemami" a nawet
          wierzący "chorzy psychicznie".

          Oczywiście, bardzo dziękuję. Ale moja szczerość bierze się nie tylko z wiary ale
          i z wychowania i treningu <o zgrozo?> sztuk walki, gdzie nam wpajano zasady nie
          tylko walk ale i szczerości, uczciwości, fair play, ochrony słabszych itd...
    • olanna po prostu nie chce 14.07.08, 20:17
      witam, mam 31 lat, od 6 jestem mezatka i mam kota. nie mam dzieci i
      miec nie chce. nie brzydza mnie - pracuje z dziecmi i jestem dobra w
      swoim zawodzie. maz na razie nie pyta o potomstwo, bo ja robie
      specjalizacje on rozwija sie w pracy, niedlugo wyprowadzamy sie z
      kawalerki, dorabiamy sie. W wolnej chwili siadamy na motocykl i
      jedziemy gdzie nam sie podoba. nie chce tego stracic. czy jestem
      egoistka? chyba nie. po prostu nie chce miec dzieci, ale przyznam
      sie , ze boje sie, ze on kiedys zachce. i co wtedy?
      • kadanka Re: po prostu nie chce 14.07.08, 20:25
        wtedy losujecie orzelek reszka ;)
        • kosmosiki Futurama 14.07.08, 20:29
          > wtedy losujecie orzelek reszka ;)

          Hehe był taki odcinek Futuramy. Bohaterowie spotkali się z alternatywnym
          wymiarem/światem, w którym WSZYSTKO było tak samo, poza jedną sprawą - rzut
          monetą w tym drugim świecie zawsze wchodził odwrotnie niż w pierwszym. :)

          en.wikipedia.org/wiki/The_Farnsworth_Parabox
          • ready4freddy Re: Futurama 15.07.08, 10:29
            kiedy wlasnie nic nie bylo tak samo, wlasnie dlatego, ze rzut moneta dawal
            przeciwny rezultat, a decyzje podejmowano w oparciu o wynik tego rzutu :)
    • mantha Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:33
      Jestem mama od 2 miesiecy, mam 32 lata i jeszcze calkiem niedawno bo
      2 pazdziernika ubieglego roku podpisalabym sie pod tym artykulem bez
      dwoch zdan.
      3 pazdziernika lezalam na lezance u pani doktor i na to co mi
      powiedziala zaniemowilam z wrazenia, ale ku mojemu zdziwieniu
      ucieszylam sie niezmiernie.
      teraz moge napisac jedno - ludzie ktorzy nie maja dzieci nie maja
      zielonego pojecia o czym mówią, i ze mnie tez chce sie smiac na moje
      egocentryczne i (teraz wiem, ze dosyc zalosne) dictum wyglaszane
      calkiem niedawno: nigdy dzieci - smierdza, absorbuja i na co mi to!
      to tak jakbym sie wymadrzala na temat lotu na ksiezyc, ze strach,
      glupota, po co to komu itd a wiadomo, ze z lotami na ksiezyc mam
      tyle wspolnego co z drogimi samochodami - czyli nic (cytując
      klasyka :-)
      aha i wyszlo na to, ze mozna pogodzic dziecko, koty, nauke i nawet
      zwiazek jakos sie trzyma :-)
      artykul prowokacja w celu rozpetania takiej jak ta dyskusji, nic
      wiecej.
      • kotek.filemon Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:35
        mantha napisała:

        > teraz moge napisac jedno - ludzie ktorzy nie maja dzieci nie maja
        > zielonego pojecia o czym mówią,

        Ależ mają, mają. Są wystarczająco osaczeni przez niekompetentnych rodziców i ich rozwydrzony i drący japę w miejscach publicznych przychówek. Naprawdę można sobie wyrazić pogląd na to co się "traci"
        • mantha Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:37
          a ja jednak niesmialo twierdze, ze poza 'darciem japy' dzieci robia
          jeszcze wiele fajnych rzeczy, na przyklad usmiecha sie bezzebną
          buzią na moj widok i w zasadzie to mi w zupelnosci wystarcza, ale ja
          to prosta kobita jestem, niewiele mi do szczescia potrzeba ;-)
          poza tym z tych rozwydrzonych bachorow wyrastaja potem calkiem fajni
          ludzie.
          o co w ogole jest cala awantura? jeszcze poki co nie ma odgornego
          nakazu posiadania dzieci.
          • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:46
            > o co w ogole jest cala awantura? jeszcze poki co
            > nie ma odgornego nakazu posiadania dzieci.

            Wydźwięk reportażu (według mnie), który jest przyćmiony jego formą, to według
            mnie presja społeczna rodziny, ludzi starszego pokolenia, innych rodziców na
            posiadanie dziecka. Opisani w reportażu ludzie buntują się przeciw tej presji.
            Według mnie słusznie się buntują.

            Presja (jakakolwiek, fizyczna, psychiczna) nigdy nie jest dobrą drogą. Regularne
            odpytywanie i to w żartobliwym tonie "kiedy ten dzieciak, kiedy ożenek, kiedy
            to, kiedy tamto" jest na prawdę formą presji, mającą na celu wywołanie poczucia
            winy.

            Dlatego niektórzy się przed tym bronią.

            I to, że się przed tym bronią wcale nie znaczy, że bronią się przed potomstwem,
            bronią się po prostu przed presją - w tym przypadku czyni ona więcej złego niż
            dobrego.
            • prober Presja, jedyne słuszne myślenie i poczucie winy 15.07.08, 11:11
              kosmosiki: Bardzo mądrze napisane!
          • crotalus1 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:55
            Masz rację, że bezdzietni nie wiedza tak naprawdę o czym mówią.
            Muszą sami tego doświadczyć. Moja córeczka ma 6 miesięcy i kocham ją
            tak, że życie bym za nią oddał. Uśmiecha się do mnie gdy mnie widzi
            i śmieje się kiedy bawimy się w chowanego. Jak do niej mówię patrzy
            na mnie tak jakby w jednej chwili chciała wszystko zrozumieć. To
            jest ponad pieluch i cokolwiek jeszcze.
      • madness_psycho Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:18
        a jeżeli jednak to minimum mają?
        Widzisz, jest jeszcze jeden level niż "te egocentryczne leniwce" i "godni,
        przekazujący życie". Są jeszcze ludzie o których otoczenie prędzej, czy później
        mówi, że nigdy dzieci mieć nie powinni. Ludzie, którzy potrafią być agresywni i
        potem bardzo żałowac, tego co zrobili w gniewie, którym umierają wszystkie
        rośliny, bo pracując zapominają karmić nawet siebie , nie mówiąc o podlewaniu
        kwiatów, choleryczni,nieprzyjemni, pracoholicy. Życzyłabyś dziecku przebywania
        z kimś takim? Ja nie. Dlatego pomijając, ze nie lubię niemowląt, nie chcę
        człowiekowi fundować dobrych paru lat życia z kimś takim jak ja. Niestety, wiele
        osób, którzy mają te same cechy albo decyduje się na dzieci "bo trzeba je mieć",
        albo nawet nie zastanawia się nad sobą.
        Zobaczcie, jaki to paradoks. Żeby poprawiać zdjecia do gazet, trzeba skończyć
        kurs, ale żeby mieć na dobrą sprawę pod swoją kontrolą przez ileś lat człowieka
        i być odpowiedzialnym za jego charakter- żaden kurs nie jest potrzebny. I gdzie
        tu logika?
        • falka32 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 22:13
          > Widzisz, jest jeszcze jeden level niż "te egocentryczne leniwce" i "godni,
          > przekazujący życie". Są jeszcze ludzie o których otoczenie prędzej, czy później
          > mówi, że nigdy dzieci mieć nie powinni. Ludzie, którzy potrafią być agresywni i
          > potem bardzo żałowac, tego co zrobili w gniewie, którym umierają wszystkie
          > rośliny, bo pracując zapominają karmić nawet siebie , nie mówiąc o podlewaniu
          > kwiatów, choleryczni,nieprzyjemni, pracoholicy. Życzyłabyś dziecku przebywania
          > z kimś takim? Ja nie. Dlatego pomijając, ze nie lubię niemowląt, nie chcę
          > człowiekowi fundować dobrych paru lat życia z kimś takim jak ja.

          Zauważ, madness_psycho, że jednakowoż w tym artykule ani jeden z bohaterów nie
          wygenerował z siebie argumentu w tym tonie. Raczej przekaz brzmiał "ja nie mam
          dzieci, bo jestem strasznie niezłym gościem i nie jestem takim frajerem, jak
          inni, którzy się wpieprzyli w ten syf", obrażając tym samym wszystkich, którzy
          mają dzieci i hurtowo wrzucając ich do worka podludzi z trzeciego świata, którzy
          nie mają pojęcia o dobrym smaku, kluczowej wartości dla człowieczeństwa. Jest
          różnica? Jest.

          I jeszcze (a propos "nie lubię niemowląt") jest taki banał i truizm, powtarzany
          jak mantrę przez wszystkich dzietnych w takich sytuacjach: nie trzeba lubić
          dzieci/niemowląt jako takich, żeby szczerze kochać i dobrze wychować własne, to
          w ogóle nie ma nic wspólnego i nie jest na temat. To mówią praktycy i z
          autopsji. Nie rozumiem, czemu pomimo tej wytartej prawdy jest to dla niektórych
          ludzi kluczowy argument uzasadniający ich bezdzietność i co dziwniejsze, wydaje
          się, że traktują go jako zupełnie poważny wskaźnik czegokolwiek, a nie jako
          tylko wygodną, powierzchowną wymówkę dla wścibskich, a taka jest praktyczna
          ranga tegoż lubienia/nielubienia w odniesieniu do rodzicielstwa osobistego.

          W artykule jedna kobitka opisała bardzo trafnie ten efekt "nie każdej staruszce
          nosi się zakupy, ale własnej babci tak", choć zaskoczyła mnie wolta myślowa, i
          wnioskowanie, którego zaraz potem dokonała mówiąc, że skoro po opiece nad
          siostrzeńcem - członkiem rodziny, nie pokochała automatycznie wszystkich dzieci
          świata, to znaczy, że własnego mieć nie powinna, bo własne to by było co? jak
          obca staruszka, jak ktoś spoza rodziny, jak obcy bachor w pociągu? Tego ciągu
          logicznego pojąć nie mogę, było to bardzo niespójne w porównaniu z tym, co
          wcześniej napisała o specyfice sytuacji opieki nad dzieckiem z rodziny, z którym
          była związana emocjonalnie. Jakby własne doświadczenia były nic nie warte w
          porównaniu z tym, co głoszą ludowe mądrości w rodzaju "jak ktoś nie świergoli
          nad każdym wózkiem to znaczy, że jest psycholem i nie powinien mieć dzieci". Tzn
          ja rozumiem, że można nie chcieć brać na siebie takiego długotrwałego obowiązku,
          jak własne dziecko - nie rozumiem tylko logiki tej konkretnej argumentacji
          (siostrzeniec był ok, bo był z rodziny, ale mojego własnego to bym tak nie
          lubiła, bo nie lubię dzieci), może to wynik cięcia i redakcji tekstu, ale wyszło
          jak zaprzeczanie samej sobie i brak logiki.
          • falka32 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 23:11
            > Zauważ, madness_psycho, że jednakowoż w tym artykule ani jeden z bohaterów nie
            > wygenerował z siebie argumentu w tym tonie.

            Error, odszczekuję "ani jeden". Lucyna Legut się wyłamała z tego tonu i to z
            fasonem.
          • madness_psycho Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 18:35
            Oczywiście ja ciebie rozumiem. Tylko, ze ja mam na myśli wszelkie skrajności
            typu "jak nie masz dzieci to jesteś egocentrycznym podelcem a jak masz- to
            matołem który nie słyszał o antykoncepcji". Oczywiście, że można być dobrym
            rodzicem, nawet jeśli sie generalnie nie lubi dzieci <nie mówię o kimś takim jak
            ja, który ma jeszcze bonusowe minusy co do tej roli>, ale wydaje mi się, ze
            jeżeli ktoś naprawdę nie lubi dzieci a nie jest to tylko wygodnictwo pod hasłem
            "nie chcę obowiązków", to zafunduje swojemu dziecku niezły koszmar. Jestem
            pewna, ze dziecko, którego rodzic traktowałby je w duchu "zimny chów" nie byłoby
            szczęśliwe, mimo, że ani nie bite, ani nie krzywdzone, nakarmione ubrane itd,
            ale świadome, ze rodzic najchętniej oglądałby je z dystansu.
            Dlatego wydaje mi się, ze absolutnie nie powinno być nagonki ani na jednych ani
            na drugich i powinna być propagowana wzajemna tolerancja. I powinny być zarówno
            tępione zachowania bezdzietnych, kiedy działają, jakby całe miejsce publiczne
            było ich, a pozostali wynocha, ale i reagować powinni rodzice, kiedy towarzystwo
            ich potomstwa zakłóca innym egzystencję <np dzieci biegające po galeriach
            potrącając ludzi, czy plujące na innych w autobusie>. Tak samo dojrzałość i
            odpowiedzialność nie powinna być oceniana przez pryzmat posiadania dziecka ale
            prostej samooceny. Coś jak "Nie chcę mieć dziecka bo nie chcę i wcale mi ten
            fakt nie przeszkadza, czy, jak już wspomniałaś, nie chcę, bo jestem za super, a
            ci co chcą to ostatnie matoły"
    • myszo-skoczek Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:34
      a później te kochane dzieci na święta lub wakacje nie dadzą wam leków żebyście
      trafili do szpitala i nie psuli im świąt/wakacji :-)
      • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:37
        myszo-skoczek napisała:

        > a później te kochane dzieci na święta lub wakacje nie dadzą wam
        leków żebyście
        > trafili do szpitala i nie psuli im świąt/wakacji :-)
        Co za bzdura! Dlaczego tak piszesz? Oczywiscie, ze sa takie dzieci,
        ale sa tez inne, fajne, to chyba ruletka, tak jak cale zycie...
        • myszo-skoczek Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:53
          bo studiuję medycynę i widziałam to
      • homard Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:10
        a później te kochane dzieci na święta lub wakacje nie dadzą wam leków żebyście
        > trafili do szpitala i nie psuli im świąt/wakacji :-)


        "trzeba mieszkanie wywietrzyć na święta"

        Jak to się słyszy na Izbie Przyjęc 23 grudnia i przed kazda wielkanoca...
    • petrucio Dzieci to pot, krew i łzy (parafrazujac Churchilla 14.07.08, 20:38
      a tak dodatkowo to strach, stres, strach, stres, i tak w kólko.
      Starch o wlasne dzieci nie da sie porownac z zadnym innym. Majac
      dwoke dzieci szczerze powiem, iz nie dziwie sie tak bardzo tym,
      ktorzy się na nie nie decyduja. Milos do swojego dziecka to zupelnie
      niewyobrazalne uczucie, ale ono ma swoją cenę. Tą ceną jest strach o
      to dziecko. Ach, nie chce mi się wiecej pisac, wszyscy, co maja
      dzieci wiedza w czym rzecz.
      • nessie-jp Re: Dzieci to pot, krew i łzy (parafrazujac Churc 14.07.08, 21:10
        > Milos do swojego dziecka to zupelnie
        > niewyobrazalne uczucie, ale ono ma swoją cenę.

        Mądrze piszesz. Oby wszyscy ludzie rozumieli, że nie każdy chce czy może
        (psychologicznie czy czysto fizycznie) tę cenę zapłacić.
    • nessie-jp Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:39
      Pani Klaro! Chyba mamy inne koty.

      "Nie przeszkadza, nie wymusza, nie domaga się zabawy." No, to dobrze że ja nie
      mam dzieci, skoro własne KOTY tak wychowałam, że zachowują się jak dzieciaki.
      Wrzeszczą w metrze. Budzą w nocy. Domagają się zabawy, pieszczot, zabawy,
      żarcia, pieszczot, zabawy, żarcia, wyczyszczenia kuwety (FUJ!). Trzeba im myć
      zęby i podmywać tyłeczki, gdy się pochorują. Wymiotują zawsze z wyjątkową
      precyzją na najcenniejszy koc, dywan, lub sztukę garderoby (potrafią
      nawymiotować do kozaka o cholewce wyższej od kota
    • kasia.cb.bdg Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:00
      "Kilka lat temu w 'Machinie' był test na rodzica. Idź do apteki, zostaw tam
      całą swoją wypłatę i wyjdź, grzecznie dziękując. Uwiąż arbuza pod sufitem na
      sznurku, zrób w nim małą dziurkę, tak żeby zmieściła się łyżeczka do herbaty.
      Rozbujaj owoc i spróbuj go nakarmić jogurtem."

      Hahaha!!! a ja o tym czytałam w poradniku "Zdrowie" z czerwca 2006... wtopa...
      Czy wszystkie magazyny zrzynają z jednego źródła? oj ubogo i nieładnie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka