Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

    • ajela Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 14:33
      Padły ostre słowa pod adresem dzieci. Porównywanie dzieci do kotów i psów jest
      uwłaczające!!! Ale też nienormalne jest to, że bezdzietni muszą się tłumaczyc
      ze swoich decyzji, czego nie muszą dzietni. Nawet jeżeli dzieci nie chcieli,
      przeszkadzają im one i nie są dobrymi rodzicami. To z tego powinni tłumaczyc
      się niedojrzali dorośli! A decyzja, że człowiek nie nadaje się na powołanie
      drugiego człowieka, wychowanie go i bycie dla niego jest jak najbardziej
      dojrzała.
      Życie weryfikuje wiele poglądów, zmienia najbardziej zatwardziałych w swych
      przekonaniach i jeżeli ktoś nie zmieni decyzji pod wpływem zdarzeń i przeżyc,
      to znaczy, że tak ma byc. Bo takie jest życie.
      A ja jestem szczęśliwa, że mam córkę, jestem z nią, mogę patrze jak rośnie
      młoda, piękna, nowa osoba. Czy tak pozostanie, czy będziemy się kochały - nie
      wiem. Ale póki co moje dziecko to moje szczęście!!! I nie przeszkadza mi ono w
      byciu sobą, zrobieniu doktoratu, podyplomówek, paznokci i zarabianiu pieniędzy!!!
      • lukaszferchmin Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 22:24
        kto ci powiedział że dzietni nie muszą się tłumaczyć ze swoich
        decyzji? ja muszę, na każdym kroku.
    • stanislaw32 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:35
      Sorry, ja akceptuje ze wydalanie kalu jest rzecza ludzka i tez to robie ale w
      toalecie. Mysle ze moze mnie brzydzic fakt ze ktos sie tym publicznie upaja.
    • danka_l Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 14:50
      Kazdy ma prawo do podejmowania decyzji i posiadanie dzieci tez jest wyborem,
      nie kazdy musi chciec je miec. Ale kompletnie nie rozumiem dlaczego
      bohaterowie artykulu z pogarda wypowiadaja sie na temat dzieci i matek! Raczej
      nalezy im sie szacunek - wychowanie dzieci to nie jest prosta sprawa, trzeba
      sie sporo napracowac. I bezdzietni powinni modlic sie aby matki madrze
      wychowywaly swoje dzieci, bo to te wlasnie dzieci beda kiedys podcierac
      bezdzietnym tylki w luksusowych domach opieki. Lepiej wiec aby wpojono im
      troche empatii i wspolczucia dla innych :)
      • melindap Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 14:56
        A ja zawsze myślałam, że za opiekę nad dziećmi odpowiada i ojciec i
        matka, a nie tylko matka, widocznie u ciebie jest
        inaczej....Szacunek należy się każdemu człowiekowi, ale na pewno nie
        dlatego, że urodził czy tez wychował dzieci...
        • justyna302 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 15:07
          Oj melindo, po twoim zacietrzewieniu i doborze argumentów,
          wnioskuję, że jesteś naprawdę młodziutka..
          Szacunek nie należy się każdemu człowiekowi, na szacunek trzeba
          zasłużyć. Faktem spłodzenia potomstwa nikt nie staje się bohaterem,
          bo to potrafi każdy menel, bandyta itd. Ale fakt wychowania dziecka
          na dobrego człowieka to sztuka, za którą należy się prawdziwe
          uznanie. I im mniej ktoś korzystał z usług superniani, psychologa,
          podręczników, forum internetowego, a udała mu sie ta sztuka tym
          wieksze brawa dla niego.
          A to ze przedmówca napisał "matka" - to prawdopodobnie taki atawizm,
          a może rzeczywiśnie ma tylko matkę. Tym bardziej niegrzecznie mu to
          wypominać na forum.
      • oldbay Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 02:46
        > I bezdzietni powinni modlic sie aby matki madrze
        > wychowywaly swoje dzieci, bo to te wlasnie dzieci beda kiedys
        podcierac
        > bezdzietnym tylki w luksusowych domach opieki. Lepiej wiec aby
        wpojono im
        > troche empatii i wspolczucia dla innych :)


        Co za bzdura. Toć za darmo tych tyłków podcierać nie będą. Normalna
        usługa. A nie dość że mieszkańcy domu opieki będą za tą usługę słono
        płacić to jeszcze mają pracownikom dziękowac za istnienie? No to
        równie dobrze powinno się dentystom i fryzjerom dziękować za
        istnienie. Dziennikarzom też.
        -
        oldbay
        • sir.vimes Bzdura? 16.07.08, 10:20
          > > bezdzietnym tylki w luksusowych domach opieki. Lepiej wiec aby
          > wpojono im
          > > troche empatii i wspolczucia dla innych :)
          >
          >
          > Co za bzdura. Toć za darmo tych tyłków podcierać nie będą. Normalna
          > usługa.


          O domu starców w Radości słyszałeś?
          Tam też słono płacili.
          • oldbay Re: Bzdura? 17.07.08, 02:23
            Słyszałam.
            Nie dyskutujmy o skrajnościach bo bedziemy się wiecznie bić na
            przykłady.
            -
            oldbay
    • ewcia00 Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 14:57
      Rozumiem tych co świadomie nie chcą mieć dzieci i tych co ich pragną
      ponad wszystko. Zawsze byli różni ludzie, z różnymi potrzebami i
      podjeściem do życia. Ale po co robić od razu zamieszanie, pisać
      bzdurne artukuły, wyzywać dzieciaki od bachorów, widzieć w
      macierzyństwie tylko negatywne strony? Ludzi, którzy tak demonstrują
      swoje podjeście do życia i mówią, że nienawidzą dzieci lub są
      singlami z wyboru i bycie w stałym związku uważają za nudne i
      głupie, a na dodatke obnoszą się z tym i głośno to wykrzykują,
      postrzegam jako życiowych desperatów, tak naprawdę nieszczęsliwych i
      próbujących wytłumaczyć otoczeniu, a przede wszystki sobie,
      przyczynę tych życiowych porażek. Czy naprawdę nie można napisać
      czegoś mądrzejszego?
    • yoko.ono Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 15:00

      Ci wysublimowani esteci,poukładani i zaplanowani ludzie,
      przeżywający szok estetyczny na widok niemowlęcia są śmieszni.
      Cała ta żenująca dyskusja to jak rozmowa ze ślepym o gwiazdach.
      Dziecko to galaktyka doznań.


      • kotek.filemon Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 07:45
        yoko.ono napisała:

        > Dziecko to galaktyka doznań.

        Przykrych doznań, dodajmy...
    • myslenie-nie-szkodzi Nikt nie żałuje, że ma dzieci. 15.07.08, 15:03
      Bezdzietnym z wyboru chciałabym powiedzieć tylko tyle: dzieci, moim zdaniem,
      są po to by móc doświadczyć NAJWIĘKSZEJ MIŁOŚCI W ŻYCIU. Nikogo nigdy nie
      można pokochać tak jak się kocha dzieci (wszystko jedno czy genetycznie
      "własne" czy zaadoptowane). Oczywiście tego twierdzenia nie można udowodnić,
      bo jest to COŚ co się rozumie dopiero gdy dziecko spędzi z nami kilka miesięcy
      - wtedy pojawia się w nas jakiś pierwotny instynkt, miłość totalna, zupełne
      zatracenie, coś czego nigdy przedtem nie doświadczyliśmy, o czym nam się nawet
      nie śniło. Dla mnie to było jak odkrycie pełni człowieczeństwa.

      Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać kogoś kto na trzeźwo i na serio
      powiedziałby, że żałuje bycia ojcem/matką.
      • amon_sul Z dziećmi i bez dzieci 15.07.08, 15:12
        Jestem facetem i nie chcę mieć dzieci. Może chwilowo, może się to utrzyma. Za
        mną niewiele ponad ćwierćwiecze, więc chyba jeszcze coś w głowie może mi się
        zmienić. Jednak jak na razie, mam kilka refleksji na temat ludzi z dziećmi i
        ludzi bezdzietnych.

        1. Kiedy wybieram się do kawiarni, odsapnąć trochę po pracy, wypić kawkę,
        poczytać gazetę, do szału doprowadzają mnie dzieci biegające między stolikami,
        krzyczące, dobierające się do mojej torby... Ale nie winię za to dzieci. Całą
        winą obarczam siedzącą dwa stoliki dalej matkę, która wraz z przyjaciółką wręcz
        ekstatycznie traktuje wyczyny swej pociechy. Dziecko jest dzieckiem. Rozumie to,
        co przekaże mu rodzic. I to rodzic, pozwalając dziecku na dzikie harce, wyraża
        brak szacunku dla mnie - bo przeszkadza mi nadmiernym hałasem i zamieszaniem w
        miejscu, które nie jest przedszkolem, tylko kawiarnią. Doskonale rozumiem, że
        dziecko ma swoje potrzeby - że musi pobiegać, pokrzyczeć, powygłupiać się - ma
        do nich prawo. Przydałoby się, żeby matka zatem zabrała je na plac zabaw albo do
        parku, a nie do kawiarni, gdzie inni klienci zwykle pragną mieć chwilę spokoju.
        Podobne odczucia miałem co do komunikacji miejskiej. Jeśli do autobusu wsiadła
        kobieta z płaczącym dzieckiem - cóż: ona musi gdzieś dojechać, może właśnie
        jedzie z dzieckiem do lekarza - powód płaczu jest nieistotny. Dziecko jest
        dzieckiem i nie będzie zachowywać się racjonalnie. Jeśli natomiast (zwykle znów
        w towarzystwie przyjaciółki) zachęca pociechę do wydzierania się na cały
        autobus, mam tego serdecznie dość. Niestety, kiedy raz (dłuższa podróż)
        kulturalnie zwróciłem uwagę i poprosiłem, by dziecko nie biegało po mojej
        torbie, część pasażerów mało mnie nie zlinczowała.

        2. Sporo moich znajomych ma dzieci. Małe dzieci. Kiedy idę do nich z wizytą,
        akceptuję ten stan - zresztą przez wiele pociech jestem uważany za "ulubionego
        wujka". To nie ma nic z hipokryzji - po prostu idąc do czyjegoś domu, szanuję
        zasady, jakie w nim panują. Rozumiem, że dziecko jest skarbem rodziców.
        Kilkakrotnie zdarzyło mi się być świadkiem wybuchów niezadowolenia, ze strony
        innych gości w domu, w którym jest dziecko. I to jest niedopuszczalne. Jeśli
        przychodzisz do kogoś z wizytą i uważasz coś (w sensie "zjawisko", a nie
        "dziecko") za uciążliwe, grzecznie żegnasz się i wychodzisz. To nie biblioteka,
        nie kawiarnia i nie hotel, gdzie masz prawo żądać ciszy i porządku.

        3. Pod moim oknem stoi sobie plac zabaw. Codziennie jest pełen dzieci, które
        biegają, krzyczą, śpiewają i czasem Bóg jeden tylko wie co jeszcze, aby wyrazić
        się ruchowo i dźwiękowo. I bardzo dobrze. Nie mam dzieci, ale wiem (niewiele,
        ale zawsze coś) o ich potrzebach. Tuż pod moim oknem znajduje się miejsce, w
        którym mogą je realizować i niech to robią do woli. Wszak to normalne, a
        odrobina tolerancji względem potrzeb innych to naprawdę coś, o czym każdy
        powinien pamiętać. Z adnotacją jednak, że na wszystko jest właściwy czas i
        stosowne miejsce.

        4. Posiadam kota, a właściwie kotkę. Charakterną. Czasem opowiadam o jej
        wyczynach znajomym, ale niechętnie pozostaję w towarzystwie "fanatycznych
        kociarzy", którzy godzinami rozprawiają o osobowościach i dokonaniach swoich
        futrzaków. Podobnie, staram się unikać towarzystwa ludzi, którzy zaczynają
        prześcigać się w fantastycznych opowieściach o swych dzieciach. Czasem obie
        grupy uważam za pretensjonalne, a czasem za zwyczajnie nudne. Nikomu niczego nie
        zabraniam, oni mają swoje zdanie, ja swoje. Po prostu zmieniam wtedy miejsce
        (przy stole choćby) i nikt nikomu w drogę nie wchodzi.

        5. Mam dosyć ludzi, którzy uważają mnie za odmieńca, albo "typowego faceta,
        którego jeszcze biologia nie naprawiła, ale naprawi, napraaaawi..." dlatego, że
        nie mam i (póki co) nie chcę mieć dzieci. Mam dosyć ludzi, którzy o godzinie
        17.00 przychodzą i od razu usiłują się na mnie wydzierać, że ja tu telewizor mam
        włączony, a oni właśnie dziecko spać położyli i żebym go natychmiast wyciszył,
        bo to chyba normalne, że dziecko spać musi (niech żyje nowe budownictwo i
        gipsowe ściany). Tak właśnie przywitali mnie nowi sąsiedzi, a że ja nie lubię
        jak ktoś zaczyna od krzyku i nie toleruję tego typu zachowań, to już raczej za
        sobą nie przepadamy. Mam dosyć ludzi, którzy wymuszają na mnie pełną akceptację,
        podziw, wręcz zachwyt dla swych dzieci zawsze i wszędzie.

        6. Chciałbym, żeby nam wszystkim żyło się normalnie. Nie potępiam ludzi, którzy
        mają dzieci. Sam za dziećmi nie przepadam, więc nie mam własnych. Chciałbym już
        z tego powodu nie być pariasem, wiecznym chłopcem, który boi się naprawdę
        związać z kobietą (bo przecież jeśli nie ma się dziecka, to nigdy nie jest to
        "prawdziwy związek"). Krótko mówiąc - chciałbym żeby "dzieciaci" szanowali mnie:
        moją osobę, moją przestrzeń i moje prawa. W zamian oferuję dokładnie to samo.

        Nie byłoby nam wszystkim łatwiej?
        • mcgoo Re: Z dziećmi i bez dzieci 15.07.08, 16:40
          Masz bardzo rozsadne podejscie do tematu.
          Ja z autopsji zauwazylem ze po 30-tce zmienia sie optyka. Przed 30
          nie wiedzialem, ze bede chcial miec dzieci. (koniec akapitu)
          -------------------------------------------------------------
          W momencie gdy zostalem ojcem zauwazylem, ze dziecko to zywiol, na
          ktory nie zawsze rodzice maja wplyw. Zywiol ten ma usprawiedliwione
          prawo do swojej zywiolowosci. Gdyby probowac go okieznac na sile i w
          kazdych warunkach, wyrzadziloby sie mu krzywde. Nie oznacza to, ze
          dzieci w kawiarni to cos normalnego(czasami wszak zdaza sie ze i
          dziecko w kawiarni sie znajdzie). Jakis znany psycholog powiedzial
          kiedys ze dziecko to nie czlowiek, jest w tym cos .. dziecko ma inne
          prawa niz czlowiek i inaczej powinno na nim egzekwowac obowiazki.
          (koniec akapitu)
          -------------------------------------------------------------
          w czyjejs wczesniejszej wypowiedzi przeczytalem o dziwnym uczuciu
          otwarcia na niesamowicie nowe i pelne odczuwanie szczescia. Otoz po
          urodzeniu mojego syna mialem zupelnie podobne wrazenie - do tej pory
          jestem zdziwiony gdyz generalnie bylem juz dosyc znudzony zyciem,
          praca pieniedzmi korporacjami nowymi samochodami mieszkaniami
          pralkami suszarkami do wlosow, a tu jednak calkiem nowe odkrycie
          prawdziwej pelni (nirwana czy jaki czort?).(koniec akapitu)
          -------------------------------------------------------------
          Nie mam nic przeciwko kotom..
        • przedsesja Re: Z dziećmi i bez dzieci 16.07.08, 14:23
          bardzo rozsądnie i w pełni się zgadzam, zwłaszcza z tym, że niegrzeczne dzieci
          to wina przede wszystkim rodziców

          matka trójki
          (szczęśliwa, ze już nie musi siedzieć przy piaskownicy, bo trójka juz podrosła -
          ta piaskownica to trauma mojego macierzyństwa - nie ma nic nudniejszego pod
          słońcem!!)
          • shanna12 Re: Z dziećmi i bez dzieci 16.07.08, 16:43
            To, że piaskownica już za Tobą, to nie powód do westchnienia ulgi. Jest stare
            przysłowie : "Małe dzieci, mały kłopot. Duże dzieci, duzy kłopot." Zresztą sama
            to stwierdzisz z autopsji.
            • przedsesja Re: Z dziećmi i bez dzieci 18.07.08, 11:14
              hehe, ja to wiem, ale ta piaskownica i tak była masakrycznie nudna
              pozdrawiam
      • ml130676 Re: Nikt nie żałuje, że ma dzieci. 15.07.08, 16:07
        Ja żałuję, bo widzę z każdym dniem coraz bardziej, że się na matkę
        nie nadaję i to jest chyba dziedziczne, żeby było "śmieszniej" -
        kiepską matką były też moja matka, babcia i prababcia. Kiepska też
        była i jest moja teściowa, która jeszcze dogorywa ze
        swoim "programem wychowawczym" w stosunku do młodszego syna, a
        mojego szwagra. Chyba jestem zbyt wymagająca w stosunku do dzieci,
        chciałabym, aby były perfekcyjne pod względem wyglądu, zachowania,
        inteleku, wyników w nauce, a tak nie jest. I chciałabym, żeby nie
        miały dzieci, a cieszyły się życiem, w którym nie muszą się dla
        nikogo poświęcać.
      • stanislaw32 Re: Nikt nie żałuje, że ma dzieci. 15.07.08, 16:56
        no to wspolczuje twojemu mezowi...
        • twojafantazja Re: Nikt nie żałuje, że ma dzieci. 16.07.08, 09:21
          A dlaczego akurat mężowi? Autorka postu pisze tylko o swoim stosunku do dzieci,a
          nie męża.
          Trudno zrozumieć,że ktoś może kompletnie nie nadawać się na matkę,a być dobrą
          żoną i partnerką?
          W którym zdaniu autorka napisała coś o swoim małżeństwie i stosunku do męża?
          Może nie zauważyłam? Czy dobra żona=dobra matka?

      • sir.vimes Tabu 16.07.08, 09:38
        >
        > Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać kogoś kto na trzeźwo i na serio
        > powiedziałby, że żałuje bycia ojcem/matką.

        To, ze ludzie wstydza się o tym móiwć nie znaczy, ze takich nie ma.

        Zreszta - po niektórych rodxzicach WIDAĆ że żałują i , że nigdy na rodziców się
        nie nadawali.

        Nie wspominając o makabrach typu katowanie dziecka.
    • pannax27 Niemowlętami się brzydzę a ich matki glupieja 15.07.08, 15:31
      mam prawie 30 lat, nie mam dzieci z wyboru. i dodam ze sie z tego ciesze. mamy
      czas dla siebie z mezem i mozemy sie rozwijac, odpoczywac i cieszyc sie soba. a
      moje wszystkie kolezanki maja dzieci. z kazda sie spotkalam poporodzie, byly
      obwisle, gadaly tylko o rozstepach, kupach dzieci, ze z praca teraz
      beznadziejnie bo to dziecko to trzeba...., nie da sie z nimi wyjechac na
      wakacje, nie da sie wyjsc do normalnej restauracji, nie da sie spotkac wieczorem
      na winko. moze tylko siedziec i sluchac o gownach, biegunkach, kolkach. to nie
      jest na przykladzie jednej kobiety, tylko ok 15 kolezanek, z czego 2 byly moimi
      przyjaciolkami do dnia porodu. potem zglupialy tak ze nie mam po co sie z nimi
      spotykac. tylko czesc wrocila do pracy, reszta siedzi zaniedbana w domu,
      sfrustrowane i coraz glupsze. jesli o mnie chodzi, zawsze wolalm sie kolegowac z
      facetami. zaden z nich nie opowiada o kupach, kolkach i rozstepach. a tez maja
      dzieci.
      NIE BEDE MIALA DZIECI BO NIE CHCE SIE COFNAC W ROZWOJU. wole byc zadbana,
      wypoczeta, robic to na co mam ochote. a jak mi smutno sie zrobi na starosc to
      sie przytule do meza :)
      • pannax27 Re: Niemowlętami się brzydzę a ich matki glupiej 15.07.08, 16:10
        dodam tez ze na kota nie mamy czasu. mamy rybke :) na czas wyjazdow oddaje ja
        bratu na przechowanie. dziecka tak latwo by nie przyjal...
        • asaofetida Re: Niemowlętami się brzydzę a ich matki glupiej 31.10.09, 13:58
          Ja uwazam, ze jak ktos nie chce miec dzieci to jego sprawa. Ja mam
          jedna coreczke i ciesze sie, ze ja mam. Ale faktem jest, ze
          wychowanie dziecka jest bardzo pracochlonne. Znam, duzo par
          bezdzietnych i uwazam, ze to ich sprawa i nikt nie powinien sie
          wtracac. Dzisiejsze dzieci sa czesto bardzo meczace. Moja corka jest
          w miare spokojna i umie sie tez sama bawic ale znam ludzi, ktorych
          dzieciaki potrzebuja ciaglej animacji. Miec takie meczace dziecko to
          koszmar. Dzieci brudza, niszcza, choruja, wrzeszcza, uciekaja,
          budza w nocy....Ale oczywiscie dzieci daja tez duzo radosci.
          Wychowanie dziecka wymaga duzo poswiecenia. Ale kazdy czlowiek jest
          inny. I zawsze beda rodzice, ktorzy chca miec dzieci i tacy , ktorzy
          nie chca miec. Sa tez tacy co nie moga miec dzieci. Musimy byc
          bardziej tolerancyjni wobec innych.
          Mi sie jedynie nie podoba rozpuszczanie dzieciakow, z ktorymi nie
          mozna sobie dac rady. Kiedys nasi dziadkowie posiadali wiecej
          potomstwa ale wychowanie bylo latwiejsze. Istniala dyscyplina i
          szacunek dla starszych. A dzis takie bachory moga wszystko robic co
          chca a mamuski sa takie przewrazliwione na ich punkcie. Znam kilka
          takich rodzin i naprawde unikalam ich przez jakis czas dopoki te
          dzieci troche nie podrosly i nie zmadrzaly.
          • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę a ich matki glupiej 01.11.09, 08:35
            > Sa tez tacy co nie moga miec dzieci. Musimy byc
            > bardziej tolerancyjni wobec innych.

            Tolerancja to powinna iść w dwie strony. I to mnie najbardziej złości, że mi
            jest wszystko jedno czy ktoś chce dziecka czy nie a wielu bezdzietnym w necie
            mój wybór się nie widzi :P

            > Mi sie jedynie nie podoba rozpuszczanie dzieciakow, z ktorymi nie
            > mozna sobie dac rady. Kiedys nasi dziadkowie posiadali wiecej
            > potomstwa ale wychowanie bylo latwiejsze.

            Dzieci rozpuszczonych jest tyle co kiedyś ale ludzie wyszli z chałup i dzieci
            korzystają z przestrzeni publicznej. To jest ból, co? :)
      • akuku_1 Re: Niemowlętami się brzydzę a ich matki glupiej 17.07.08, 11:01
        O ile nie umrze przed Tobą...
    • lehoo Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:03
      Wy kociarze gupki jesteście bez umiejętności przewidywania czegokolwiek. Z
      moimi dorosłymi synami gram w karty, chodzę na piwo i żegluję. I będzie miał
      mi kto kuffa oczy zamknąć jak palnę w kalendarz. A wy zleććie te wszystkie
      czynności kotu. Powodzenia.
      • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:14
        WOW! Ale jesteś super facet! Pozazdrościć!!!
        A teoretycznie,gdybyś zamiast swoich zdrowych,jak mniemam,synów miałbyś
        niepełnosprawną psychicznie i fizycznie córkę to jakbyś się czuł?
        Nie zagrałaby z Tobą raczej w karty,ani nie żeglowała.
        Więcej niż 60% ojców niepełnosprawnych dzieci zostawia je z matkami.
        • pochodnia_nerona Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:31
          Artykuł porusza ważny temat, ale, prócz p. Legut, wypowiadają się w nim niedojrzałe, egoistyczne osóbki. Ja też jestem bezdzietna i dzieci raczej mieć nie zamierzam, też denerwują mnie infantylne mamuśki i bezstresowo chowane dziecięta, ale bez przesady, ludzie!
          Jeśli chodzi o mnie, to moja bezdzietność wynika z wielu przyczyn: braku instynktu macierzyńskiego, niesprzyjającej sytuacji ekonomicznej, braku dojrzałości emocjonalnej, złych doświadczeń z dzieciństwa (wychowana przez samotną matkę; matki było za dużo tam, gdzie nie trzeba i za mało tam, gdzie trzeba było), wreszcie - lęku przed dzisiejszym światem. Sama się go boję, sama się w nim nie odnajduję, mnie samą przytłacza chamstwo, poczucie zagrożenia, to jak mam wychować dziecko w poczuciu bezpieczeństwa? Bo jedynie rodzic może mu je dać.
          Jednak argumentacja ludzi z artykułu jest absurdalna. Lepiej, żeby nie "wpadli".
          Osobną rzeczą jest, że dzieci ma mnóstwo ludzi, którzy mieć ich nie powinni. Codziennie mijam palących, klnących i pijanych wyrostków, dziewczęta ubrane i zachowujące się jak ulicznice i myślę - co z ich rodzicami? również rodziców, którzy szarpią, biją swoje dzieci i przeklinają przy nich. Myślę, że to ich powinno się pytać: a dlaczego ty masz dziecko? (dwoje, troje), nie zaś nas, bezdzietnych, dlaczego tych dzieci nie mamy.
          A tak w ogóle, to zdjęcie malucha z kotkiem jest prześliczne :-)
          • liwilla1 Re: pochodnia 15.07.08, 17:14
            w koncu jakis madry post osoby bezdzietnej. bo juz tracilam wiare w ludzi i
            rzeczywista swiadomosc ich "swiadomych" wyborow. zgadzam sie z Toba w 100% i
            szczerze sciskam reke :) naprawde super wypowiedz!
            pozdrawiam!
      • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 18:22
        a oprócz zrobienia synów (co nie jest trudne)
        co godnego zauważenia w życiu zrobiłeś, że uważasz się za skarbnice
        mądrości?
        • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 09:16
          bubster napisała:

          > a oprócz zrobienia synów (co nie jest trudne)
          > co godnego zauważenia w życiu zrobiłeś, że uważasz się za skarbnice
          > mądrości?

          W krajach arabskich facet posiadający synów (nie córki) jest traktowany z dużym
          szacunkiem.Co się go czepiasz :/
          • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 10:15
            bo ja nie wiedziałam, że Pan jest Arabem :-)
    • mikronn Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 18:32
      Samce i samice rozpłodowe- dajcie sobie spokój z produkowaniem
      kolejnych bachorów, świat jest już przeludniony.
      • k-a-s-i-a-online Re: Niemowlętami się brzydzę 01.10.08, 14:54
        mikronn napisał:

        > Samce i samice rozpłodowe- dajcie sobie spokój z produkowaniem
        > kolejnych bachorów, świat jest już przeludniony.

        Nie obrażaj osób, które maja dzieci. Ludzie! co się z Wami dzieje?!
        Rodzicielstwo, to osobista sprawa kazdego człowieka, jedni dzieci chcą, inni nie czują potrzeby ich posiadania. LUDZIE SĄ RÓŻNI i bardzo dobrze.. ale wypada szanować poglądy innych, chocbyśmy sie z nimi nie utożsamiali. A nazwać kogoś "samicą czy samcem rozpłodowym" to szczyt chamstwa i bezczelnosci.
        bezdzietna :)
    • miss_a Skad ta sie bierze i czemu ma sluzyc ta agresja 15.07.08, 21:14
      wobec osob, ktore czuja niechec do rodzicielstwa?

      Jesli ktos nie lubi dzieci, to duzo lepiej, zeby sie na nie nie decydowal,
      zamiast dwoch nieszczesliwych osob bedziemy mieli dzieki temu na swiecie jedna
      szczesliwa. O ile lepszym miejscem bylby swiat, gdyby dzieci mieli tylko ci,
      ktorzy sa w stanie im zapewnic milosc i opieke.
      • twojafantazja Re: Skad ta sie bierze i czemu ma sluzyc ta agres 16.07.08, 10:38
        Ale dlaczego uważasz nas jako grupę za nieszczęśliwe osoby?
        U nas (tak samo jak i u innych grup społecznych: rodzin z dziećmi,gejów itp.) są
        osoby szczęśliwe (mniej lub bardziej) i nieszczęśliwe.
        Jak to w życiu bywa.Rodziny z dziećmi też bywają nieszczęśliwe.Dziecko nie
        zawsze równa się szczęście (tak samo jak bezdzietność z wyboru,bycie gejem lub
        lesbijką).
        • miss_a Re: Skad ta sie bierze i czemu ma sluzyc ta agres 16.07.08, 12:18
          Przepraszam, kogo Twoim zdaniem uwazam "jako grupę za nieszczęśliwe osoby"?
          Prosze, czytaj ze zrozumieniem.
    • greenmiau Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 21:16
      Wśród moich znajomych, gdy się z nimi tak sam na sam pogadało, absolutnie każdy
      facet chciał mieć kiedyś w przyszłości dziecko. Wśród kobiet było kilka które na
      pewno nie chciały, sporo wahających się i takich co urodzą "bo facet tak czy
      inaczej będzie chciał", no i większość przekonanych, że na pewno, ale kiedyś.
      Teraz, dobijając powoli do 30-tki, kilka twierdzi, że to już. Jedną prześladują
      dziecięce uśmiechy, sama jest trochę przerażona tym, że kiedyś nigdy nie
      chciała, a tu nagle czuje się jakby sterowana, "ciało się domaga", mówi - i boi
      się czy będzie umiała wychować to dziecko.

      Jaki procent facetów to ci, którzy nigdy, przenigdy by nie chcieli i którym nic
      na tym punkcie nie odbije? Jak trafić w 100% na dwie osoby, które będą pod tym
      względem zgodne przez całe życie - że albo obie chcą, albo obie nie chcą (na to
      dużo trudniej trafić)?

      Dziecko nie jest na nic receptą, ani na samotność, ani na brak miłości. Jeśli
      się patrzy z dystansu, to widać, że dziecko to przewaga obowiązków, wyrzeczeń,
      poświęcenia + radość płynąca z obcowania z drugim człowiekiem po prostu,
      człowiekiem odkrywającym świat (sama mam córeczkę, ale drugiego już nie chcę).
      Roztkliwianie się nad lepkimi rączkami nie ma tu nic do rzeczy. Sama nigdy się
      nie rozpływałam nad takimi momentami... ale te pytania dziecięce, patrzenie
      nowymi oczami na pewne oczywiste sprawy... Uderzyło mnie to, hormony już się
      uspokoiły, dopiero teraz tak naprawdę cieszę się - świadomie, z obecności dziecka.
      Oczywiście to nie musiałoby być moje własne dziecko. Zwyczajnie odezwała się
      biologia, "chodziło mi po głowie" - bez tego... po co mieć własne? Każda
      odpowiedź będzie komplikować obraz - bo co, może żeby scementować związek,
      zapewnić społeczeństwu nowego podatnika, bo wszystkie z rodziny już mają, bo
      każda rodzina tak powinna wyglądać?
      Po co komukolwiek własne dziecko? Z jakichś racjonalnych, wykalkulowanych przyczyn?
      Jeśli tak chcą nasze ciała, to tak widać ma już być, tak potoczy się dalej
      życie. Jeśli jednak nie chcą - to po co komplikować życie sobie i dziecku?
      Naprawdę popieram osoby, które nie czując nigdy "bluesa", pozostają bezdzietnymi
      aż do śmierci. W końcu na przekór większości... Ja akurat poczułam i cieszę się
      z tego powodu. Nie powinno to nas wszystkich jednak dzielić - jedni mają inni
      nie, a tu od razu przeciwne obozy i jazda jedni na drugich. Tak chyba nie jest w
      rzeczywistości..? Mam większość bezdzietnych przyjaciół - o moją córkę oni sami
      pytają, zawsze, ja nigdy od dziecka nie zaczynam... No więc - gdzie problem? :)
    • jazzy_k Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 09:03
      jak to się czyta ...załamka normalnie!!!!!!!!!!!
      Porównanie czlowieka do kota ....szok

      ..a Wy nigdy nie byliście mali ....człowiek rodzac się jest bezbronny ..i kot
      jak się rodzi tez jest bezbronny i zarówno kotem jak i niemowlakiem trzeba się
      tak samo zajmowac ...ale nadto kot bedąc głodny jest w stanie zjeść własnego
      właściciela ..jak śpi..ale to tam tylko taki tam szczegół

      Ja jestem wykształcona i mam dziecko ....ktore kocham za to że jest ..że
      cudownie razem poznajemy świat ...synek nie jest wrzeszczącym, brudnym
      dzieckiem , tylko zrównoważonym , wrażliwym dzieckiem ..znajduje czas dla
      siebie , sami z męzem zajmujemy się synkiem ....staramy się nikogo nie obciążać
      ...opieką, ...staramy sie twórczo dziecko wychowywać ..a zaznaczam że oboje
      pracujemy ....wszystko da się pogodzić to tylko kwestia dobrej organizacji a
      przede wszystkim chęci....zastanawiam się skad w ludziach taki konsupcjonizm
      ..ile można kupic ile można mieć ....to jest nudne... mebel czy kolejny złoty
      pierścionek ....to tylko rzecz...która powszednieje ..żeby nie wiem co mowic i
      pisac ...co robic wiecznie się bawić...to jest płytkie dopiero ....
      jak ktos nie chce miec dzieci ..ok jego wybór ...ale pisać takie rzeczy o drugim
      czlowieku vide dziecku ..każdy z nas był mały ..tylko chyba rodzice tych
      bezdzietnych zaniedbali co nie co ..wychowując takich egoistów...i nie chodzi o
      chęć posiadania potomstwa...znam wielu bezdzietnych .....którzy są wspaniałymi
      ludźmi ....bo sa świetnie wychowani i wrazliwi na świat a nie egoistami
      porownującymi dzieci z kotami ....
      życze wszystkim doskonalych wyborów z dziećmi czy bez ...w zgodzie ze sobą
      ...ale z uczuciami i wrażliwościa na świat i innego czlowieka .!!!!!!!!
      • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 09:27
        Ale z tym kotem to pojechałaś po bandzie.
        Gdzie przeczytałaś o kocie,który zjadł swojego właściciela? Nawet na "pudelku"
        takich głupot nie wypisują.Pierwsze też słyszę,że kotem trzeba zajmować się tyle
        samo czasu co niemowlakiem.
        Podam przykład: kilka razy wyjechaliśmy z mężem na dwa dni i zostawiliśmy dwa
        koty same (zostawiając odpowiedni zapas jedzenia i wody) i wszystko było w
        porządku.Rozumiem,że niemowlę też można zostawić samo na dwa dni (lub nawet
        powiedzmy kilka godzin)?



        • jazzy_k Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 10:17
          Twoja fantazjo: zdarzały się takie przypadki ....oj zdarzały !!!!!!i wcale nie
          sa to głupoty ...widac brak oczytania z Twojej strony ..malo zaiteresowań ..ale
          jak się czyta tylko co pisza na pudelku ...to i dzieci porównuje się do zwierząt
          ...żal tego czytac...doczytaj mojego posta uwaznie ....ze zrozumieniem i
          zobacz...o co tam dokładnie chodzi ......

          A wogóle co to za porównanie dziecka i zwierzęcia ..szok !!!!!

          Poprostu ...egoizm z niektorych wyplywa drzwiami i oknami ....makabra
          ....wlasciwie ...nawet dyskutowac ...nie potrafią ....

          • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 10:32
            Akurat na kotach znam się dość dobrze i często bywam na stronach poświęconych
            tym zwierzętom (także naukowych lub weterynaryjnych).
            I nigdzie nie czytałam o kocie,który zjadł (lub tylko lekko napoczął) swojego
            właściciela w czasie snu.Jeżeli Ty gdzieś czytałaś-proszę podaj link lub
            źródło-naprawdę jestem bardzo ciekawa takiego artykułu.
            I dlaczego szok porównywać dziecko do zwierzęcia? Człowiek w końcu to też
            zwierzę,jakby nie patrzeć.
            • jazzy_k Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 10:50
              twojafantazja napisała:

              > Akurat na kotach znam się dość dobrze i często bywam na stronach poświęconych
              > tym zwierzętom (także naukowych lub weterynaryjnych).
              > I nigdzie nie czytałam o kocie,który zjadł (lub tylko lekko napoczął) swojego
              > właściciela w czasie snu.Jeżeli Ty gdzieś czytałaś-proszę podaj link lub
              > źródło-naprawdę jestem bardzo ciekawa takiego artykułu.
              > I dlaczego szok porównywać dziecko do zwierzęcia? Człowiek w końcu to też
              > zwierzę,jakby nie patrzeć.
              lekko napoczął ..czyli kawalek zjadł....czyli się zgadza....Ty tez jesz kawałek
              chleba np. ..czyli ten kawałek zjadasz...

              mnie dokładnie chodzilo o to zdarzenie ..które przytoczylas...!!!!!!!!
              • sir.vimes Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 11:48
                czyli chodziło ci o tym, że właściciel nie został zjedzony ani lekko napoczęty.

                ?
            • jop Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 09:41
              Kurczę, jak to "poznawanie świata" ma wyglądać jak u jazzy_k, czyli
              sprowadzać się do plotek z pisemek piszących o UFO, seansach
              spirystycznych i yeti, to ja bardzo dziękuję.

              Poza tym ja w ogóle nie kupuję tego "poznawania świata z dzieckiem".
              Takie zagadnienia jak to, czemu niebo jest niebieskie, albo w którą
              stronę wiruje woda wypuszczana z wanny, to ja przerabiałam gdzieś w
              wieku lat 6 do 8 i niespecjalnie mam ochotę na powtórkę. Pozostaje
              mi tylko współczuć niektórym braków w edukacji, że muszą takie
              rzeczy nadrabiać, bo dla mnie zajmowanie się tym byłoby śmiertelnie
              nudne, jako człowiek dorosły wolę dorosłe rozrywki.
      • melindap Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 11:51
        Masz rację, mój kot załamałby się, gdyby dowiedział się, że
        porównują go z niemowlakami... I po tysiąckroć wolę mojego
        zwierzaczka niż wszystkie dzieci świata....Jakim prawem uważasz, że
        człowiek jest lepszy niż reszta zwierząt?
    • ranita_08 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 16.07.08, 09:48
      Wiesz to chyba nie o to chodzi. Chodzi nie o brzydzienie się kupy,
      tylko o to, że nie pokazuje się sraki swojego dziecka w miejscu
      poublicznym, gdy obok jest toaleta (do której wspomniana mama się
      potem udała).

      Nie miałabym ochoty na taki widok. W żadnym razie.

      Ludziom się czasem wydaje że jeśli sprawa dotyczy dziecka to nie
      powinna wzbudzać żadnych negatywnych odczuć, czy to jest sraka na
      środku korytarza, kopanie , polucie czy cokolwiek innego. Trudno
      wymagac o dziecka, ale rodzice powinni zdac sobie sprawę, że nie
      każdy musi mieć ochotę na to i o ile jest gdzieś w pobliżu miejsce
      ustronne to powinni się tam udać.
    • olcia.kaktus Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 09:58
      Bywałam na forum BZW, tak troche z ciekawości, troche tak z przekory.
      Ale lektura tych wpisów wiele mnie nauczyła i zwróciła uwagę na to, jak powinnam
      postępować z moim dzieckiem. Nie powiem, że na niektóre pomysły z własnej
      kultury osobistej bym wpadła ( w życiu by mi nie wpadło do głowy, by dziecko
      przewijać przy innych), ale niektóre rzeczy dla jednych są naturalne, dla innych
      nie.
      Szanuję tych ludzi za ich wybór, uważam się za osobę tolerancyjną wobec
      wszystkich myślących inaczej niż ja. Nie pozwolę swojemu dziecku drzeć się w
      kanjpce czy restauracji, biegać pomiedzy stolikami, nie pozwolę zaczepiać
      innych. Wiele innych szczegółów zauważyłam czytając uwagi BZW.
      Moje dziecko aktualnie ma rok, ja mam 32 lata, więc długi czas żyłam tak jak
      oni, wiem, co rozumieją pod pojęciem inwestycji w siebie oraz chęci korzystania
      z życia.
      Faktem jest dla mnie (teraz) oczywistym, że dziecko daje wieeele radości, wrażeń
      wcześniej nie znanych, ale też jest prawdą, co piszą bezdzietni, że dziecko to
      brak czasu, że kosztuje naprawdę wiele i pieniędzy i uwagi.
      To trochę tak jak z miłoscią - spotyka się ukochanego/ukochaną i nagle nie
      jesteśmy sami, nie mamy tyle czasu tylko dla siebie, nasza przestrzeń się
      zmniejsza. Kwiestia tylko regół, by określić jej granice. Przy dzieciach
      niestety jest to na jeszcze większą skalę i jeszcze trudniej te granice
      określic. I nie dziwię się, że niektórzy nie mają ta to ochoty.
      Ich strata ale też ich zysk.
    • przedsesja Nic bulwersującego tu nie ma 16.07.08, 10:35
      w tym tekście. Sama jestem mamą trójki świetnych chłopców, już dorastających -
      najmłodszy ma już 7 a najstarszy 14 lat. Nigdy nie pociągały mnie wrzeszczące
      niemowlęta w wózkach, jako dziecko wolałam zabawy z chłopakami z podwórka w
      podchody a nie "w sklep" czy "w dom". Marzyłam, zeby opłynąć samotnie świat,
      jak Chojnowska Listkiewicz, albo wleźć na jakąś niebotyczną górę. Marzenia
      pozostały na razie marzeniami, teraz jest proza życia. Z trójki moich dzieci
      dwójka w zasadzie nie była planowana, zresztą to trzecie też własciwie nie.
      Gdybym miała planować z kalendarzem w ręku, pewnie nie byłabym dzisiaj mamą.
      Nie dziwią mnie opinie osób, które dzieci nie pragną. Ja tak naprawdę
      strasznie zapragnęłam dziecka, dopiero, kiedy drugi mój syn skończył cztery
      miesiące. I było to z czystego egoizmu - ja chcę jeszcze dzidziusia, bo
      przeciez nie jestem jeszcze taka stara, żeby już ten wspaniały okres zakończyć
      w życiu. Że wspaniał, o tym nie wiedziałam przed, tylko po urodzeniu dzieci.
      Po roku ta chęć na kolejnego potomka zdążyła mi przejść, ale właśnie wtedy
      okazało się, że jestem znowu w ciąży. Wcale nie byłam szczęśliwa, ale
      urodziłam i nie żałuję choć nie było łatwo i nadal nie zawsze jest. Dzisiaj
      nadal nie przepadam za śliniącymi się niemowlętami, a zawartość pampersa mnie
      przeraża. To obrzydzenie minęło mi tylko na okres niemowlęctwa moich własnych
      dzieci, teraz mam je znowu. Dzieci lubię, jestem dość tolerancyjna, ale nie
      zamierzam poświęcić reszty życia na chowanie przyszłych wnuków. Nie dziwią
      mnie też ludzie, którzy wcale dzieci nie pragną. Ja też nie pragnęłam, a kiedy
      je urodziłam strasznie je kocham. Kazdy ma prawo żyć jak chce, a uroki
      macierzyństwa niektórzy , jak ja, widzą dopiero kiedy ich osobiście dotyczą.
      Zgadzam się, ze dzieci bywają okropne, wrzeszczące, robią w majtki, wymiotują.
      Ale bywają też słodkie, zadziwiająco bystre i mądre, sprytne, samodzielne. Te
      drugie to oczywiście własne dzieci :). Te cudze są zwykle rozpuszczone i
      niegrzeczne.Własne są zupełnie inne. Warto sprawdzić. Jak ktoś chce.
      Pozdrawiam rodziców i tych bez dzieci.
    • kalatala ODP: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 12:00
      DZIĘKUJĘ za ten artykuł!! Myślałam, że jestem jedyną Polką świadomie
      rezygnującą z posiadania potomstwa. Podpisuję się obiema rękoma pod wszystkimi
      wypowiedziami bohaterów artykułu. Mam 2 koty i w życiu nie zamienię ich na
      jakiegoś bachora. Rodzenie dzieci dla własnej przyjemności, by się potem
      męczyły na tym padole łez jest szczytem egoizmu. Do tego jest nas ponad 6
      miliardów, ludzie, opanujcie się z tym rozmnażaniem! Pozdrawiam wszystkich
      bezdzietnych z wyboru :-)
      • przedsesja Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 14:17
        zdecydowałaś, ze na ten moment nie pragniesz dzieci. Szanuję to i rozumiem.
        Wolisz swoje dwa koty - OK. Doskonale rozumiem, ze dzieci są/bywają okropne. To,
        czy życie jest padołem łez, to zupełnie inne zagadnienie. Ja mam trójkę dzieci i
        dwa koty. Życie jest piękne, chociaż bywa ciężko, a nawet bardzo ciężko. Nikogo
        nie namawiam na ten miód, jaki jest udziałem moim i mojej rodziny. Ty również
        nie nawołuj nikogo do nieposiadania dzieci, bo każdy powinien sam układać sobie
        życie. Skoro uważasz, że jest nas za dużo, to co jeszcze tutaj robisz? Szanuj
        moje decyzje i decyzje innych dzieciatych tak jak ja szanuje twoje.
      • akuku_1 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 11:13
        Trochę szacunku dla dzieci...Ty też byłaś takim "bachorem"
        • samira33 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 11:57
          > Trochę szacunku dla dzieci...Ty też byłaś takim "bachorem"

          Polecam zakup słownika języka polskiego. Słowo "bachor" nie jest
          wyrazem braku szacunku, tylko wyrazem braku sympatii dla dzieci.
          • akuku_1 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 12:21
            Niestety jest słowem pejoratywnym, określenie kogoś takim słowem jest z zasady obraźliwe. Czy chciałabyś być tak nazwana?
            • samira33 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 16:58
              > Niestety jest słowem pejoratywnym, określenie kogoś takim słowem
              > jest z zasady obraźliwe.

              Słowo "bachor" jest obraźliwe? Według jakiej zasady? Chyba tylko z
              powodu czyjejś obsesji na punkcie dzieci, która nie umożliwia
              nazwania dziecka inaczej niż cud, piękność, geniusz itp. itd.

              > Czy chciałabyś być tak nazwana?

              Nie jestem już dzieckiem, więc nie ma mnie kto tak nazywać - chyba,
              że jest to ktoś kto jak Ty nie rozumie znaczenia używanych słów.

              Jeżeli natomiast ktoś nazwałby tak moje dziecko, które akurat drze
              się wniebogłosy i innym przeszkadza, to nie mam nic przeciwko temu,
              bo uważam, że jego niechęć do dziecka spowodowana niewłaściwym
              zachowaniem dziecka byłaby uzasadniona.
              • akuku_1 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 18:21
                Nie mówię o słownikach i mądrych słowach w nich zawartych, skąd inąd prawdziwych. Nie jest ważne, czy jesteś dorosła, czy nie. Nie jest ważne, czy dla mnie dzieci są zawsze kochane i słodkie, czy nie, bo też ani razu nie powiedziałam, czy je uwielbiam, czy nienawidzę. Chodzi o to, co być poczuła, gdyby ktoś tak Cię nazwał. Czy chciałabyś być tak nazwana? Czy cieszyłabyś się, gdyby ktoś tak Cię nazwał? Odpowiedz na pytanie.
                • samira33 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 19:43
                  > Czy chciałabyś być tak nazwana? Czy cieszyłabyś się, gdyby
                  > ktoś tak Cię nazwał? Odpowiedz na pytanie.

                  Oczywiście, że nie cieszyłabym się. Byłoby mi głupio, że
                  zachowywałam się w sposób, który uraził inną osobę, i że
                  spowodowałam jej negatywną reakcję wobec mnie.

                  BTW. Z reguły ludzie nie nazywają grzecznych, dobrze zachowujących
                  się dzieci, bachorami. Na tego rodzju określenie dzieci muszą sobie
                  zasłużyć. Wrzaskliwe, przeszkadzające innym ludziom dzieci, naprawdę
                  nie zasługują na sympatię i nie są sympatyczne dla osób postronnych.
                  Nie dziwię się, że ludzie wtedy reagują na takie dzieci z niechęcią
                  i nazywaję je bachorami.
                  • lukaszferchmin Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 22:28
                    kocham takie opinie ludzi, którzy znają dzieci "z teorii". każde
                    dziecko czasem wrzeszczy, zachowuje się nieznośnie i przeszkadza
                    innym. taka jego natura, a nie wina takiego czy innego wychowania. co
                    ty wiesz na ten przykład o buncie trzylatka??
                    • samira33 Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 23:51
                      > kocham takie opinie ludzi, którzy znają dzieci "z teorii".

                      A ja nie kocham ludzi, którzy nie są w ogóle przygotowani do
                      wychowywania dzieci i wydaje im się, że sami wszystko najlepiej
                      wiedzą. Dobrze jest znać wychowanie dzieci też z teorii.

                      > każde
                      > dziecko czasem wrzeszczy, zachowuje się nieznośnie i przeszkadza
                      > innym. taka jego natura, a nie wina takiego czy innego wychowania.

                      Każde dziecko czasem zachowuje się nieznośnie. Tylko zależy co to
                      słowo "czasem" oznacza. W moim przypadku "czasem" oznacza raz na
                      parę miesięcy. I to jestem w stanie jeszcze zaakaceptować. Ale znam
                      takie egzemplarze, które cały czas chcą coś na rodzicach wymusić. I
                      nie mów mi, że nie jest to wina wychowania. Jeżeli rodzice uważają
                      dziecko za pępek świata, jeżeli pozwalają dziecku decydować o
                      sprawach, o których dziecko nie powinno decydować, to dziecko
                      notorycznie zachowuje się nieznośnie. Czy się Tobie to podoba czy
                      nie, to negatywne zachowanie dzieci jest efektem złego wychowania.

                      > co
                      > ty wiesz na ten przykład o buncie trzylatka??

                      Przy umiejętnym podejściu do dziecka nie ma z 3-4 latkiem żadnych
                      większych problemów. Trzeba tylko konsekwencji obojga rodziców.
                      Dziecko musi być traktowane jak dziecko, a nie jak jeszcze jeden
                      dorosły w rodzinie.
                      • p_a_m Re: ODP: Niemowlętami się brzydzę 12.09.09, 11:14
                        gdzie o tym przeczytałaś
                    • praca3d Religia im nie pozwala :) 23.07.08, 16:04
                      W każdy weekend do ŚWIĄTYNI BOGA HEDONA, niektórzy wolą - CLUBU (nie mylić
                      Klubu). Wspólne składanie ofiar, ekstaza czasami... Nie ma czasu na to
                      tamto... Religia jest wymagająca. Wymaga poświęceń. Hedon naucza, by się
                      zadowalać, a by się zadowalać trzeba harować, by mieć za co się zadowalać.
                      Bogini Konsumpcja też żąda ofiary. Głowa na tacy i samorealizacja w kieszeni.
                      Instynkt samozachowawczy można wepchnąć do portfela. Spełnieni na drukach
                      kredytowych na zawsze będą wypełnieni tym, czym są.

                      Nie jestem "dzietny". Chcę być. Ktoś musi. Chyba, że wynajdziecie lekarstwo na
                      śmierć i będziecie chcieli żyć dalej. Natura sobie z wami doskonale radzi,
                      tylko to niestety trwa. Ale i tak wygrywa :)

                      P
    • madissa Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 12:18
      Wszyscy byliśmy dziećmi - do dzieci nic nie mam! Ale ich rodzice, a szczególnie
      matki!
      Jak to jest, że po pięciu minutach rozmowy przez telefon z dawno niewidzianym
      znajomym-bezdzietnym kawalerem (żadnym tam serdecznym przyjacielem) młoda matka
      3 letniego bobasa zbacza z ogólnego tematu rozmowy na: poród, problemy po
      porodzie, problemy związane z higieną i pielęgnacja niemowląt, problemy związku,
      w którym jest dziecko (a ja, jako osoba postronna, MUSZĘ tego wszystkiego po raz
      setny wysłuchiwać)??? Jak to jest, że kobiety non-stop opowiadają (i to po wiele
      razy) szczegóły swojego/swojej kuzynki/ciotki porodu. Non-stop rozmawiają o
      biegunkach, flegmach, wymiotach swoich pociech - i to przy osobach postronnych!
      O rozmiarach i cenach bucików, lekarstw,opiekunkach, pieluchach. I o niczym
      więcej??? Nie dyskutują o książkach, polityce, wydarzeniach, kulturze,
      koncertach, muzyce, nauce - chyba, że jest to koncert dziecka w szkole, lekcje
      muzyki dziecka, lektura szkolna dziecka, wydarzenie w życiu dziecka!
      Czy matkom po urodzeniu dzieci pada na mózg i głupieją totalnie (no dobrze - nie
      "głupieją", tylko zamieniają się w maszynki do wychowywania dziecka) I czy to
      już tak zostaje na zawsze???


      • sir.vimes A ile z tych osób dyskutowało wcześniej? 16.07.08, 13:46
        Nie dyskutują o książkach, polityce, wydarzeniach, kulturze,
        > koncertach, muzyce, nauce

        Człowiek bez zainteresowań bedzie taki z dziekciem czy bez.

        Można opowiadać o bluzeczkach bobasa i jego ulubionej pomidorówce, można
        godzinami o swojej kosmetyczce i jej akrylach - jedno i drugie tak samo nudne i
        męczące.
        • falka32 Re: A ile z tych osób dyskutowało wcześniej? 16.07.08, 14:59
          > Nie dyskutują o książkach, polityce, wydarzeniach, kulturze,
          > > koncertach, muzyce, nauce

          Może dlatego, że o polityce i nauce już się nadyskutowali, a o dzieciach jeszcze
          nie? A dzieci akurat w tym momencie życia ich interesują i wymiana doświadczeń
          na ich temat jest dla nich ważniejsza i bardziej pożyteczna tu i teraz, niż o
          polityce czy muzyce, która może sobie poczekać nieprzedyskutowana bez większej
          szkody? Jakie praktyczne zastosowanie w życiu, oprócz czystej przyjemności
          wypowiedzenia się i zabłyśnięcia w towarzystwie, ma żarliwa dyskusja o kulturze
          przy drinku w knajpie? Jak ktoś się naprawdę tym interesuje, to niekoniecznie
          musi o tym godzinami dyskutować, może po prostu słuchać muzyki, czytać gazety i
          głosować a język strzępić na te rzeczy, których jeszcze nie wie i chętnie się
          ich dowiaduje, bo są mu potrzebne na codzień.
          • shanna12 Re: A ile z tych osób dyskutowało wcześniej? 16.07.08, 17:07
            falka32 napisał(a):

            > > Nie dyskutują o książkach, polityce, wydarzeniach, kulturze,
            > > > koncertach, muzyce, nauce
            >
            > Może dlatego, że o polityce i nauce już się nadyskutowali, a o dzieciach jeszcz
            > e
            > nie? A dzieci akurat w tym momencie życia ich interesują i wymiana doświadczeń
            > na ich temat jest dla nich ważniejsza i bardziej pożyteczna tu i teraz, niż o
            > polityce czy muzyce, która może sobie poczekać nieprzedyskutowana bez większej
            > szkody? Jakie praktyczne zastosowanie w życiu, oprócz czystej przyjemności
            > wypowiedzenia się i zabłyśnięcia w towarzystwie, ma żarliwa dyskusja o kulturze
            > przy drinku w knajpie? Jak ktoś się naprawdę tym interesuje, to niekoniecznie
            > musi o tym godzinami dyskutować, może po prostu słuchać muzyki, czytać gazety i
            > głosować a język strzępić na te rzeczy, których jeszcze nie wie i chętnie się
            > ich dowiaduje, bo są mu potrzebne na codzień.
            A może po prostu wyrazili swoje zdanie, bo ktoś ich zapytał akurat o to? Nie
            wiem po jaką cholerę szukać drugiego dna i plątać w temat muzykę, literaturę itd.
            • madissa Re: A ile z tych osób dyskutowało wcześniej? 17.07.08, 18:21
              Ja nie szukam drugiego dna - ja po prostu jestem desperacko zmęczona
              i znudzona takimi rozmowami (a często monologami), których muszę
              wysłuchiwać, bo toczą się w godzinach pracy. Rozumiem, że wymiana
              doświadczeń na temat koloru i konsystencji kupki dziecka siostry
              kuzynki (sprzed 10 lat) może być pouczająca, rozumiem też, że
              zrozumiecie, jeśli pewnego dnia przypadkowy słuchacz zwymiotuje pół
              metra od was pod stół.

              A najgorsze, że te "rozmówki"nigdy się nie kończą!

              Rany,kobiety - bo jeśli naprawdę nie interesuje was nic więcej poza
              kupami, gotowaniem, chorobami, zakupami, kremami na zmarszczki
              farbami do włosów i tipsami tudzież edeukacją własnych dzieci - to
              przepraszam, ale sufrażystki na darmo głodziły się w londyńskich
              więzieniach w walce o prawo głosu dla was!



    • off_he_goes Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 12:24
      Cóż za beznadziejny artykuł !!!

      Osoby opisane są niczym innym jak wstrętnymi egoistami i karierowiczami.
      Wnioskuję, że pani Klara i reszta ferajny nigdy nie byli dziećmi. Od razu urodzili się cyborgami.
    • donata_t Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 12:35
      Nie wszyscy nadają się na wychowywanie dzieci. Czytając ten artykuł to całe
      szczęście, że tym ludziom nie przytrafiła się żadna wpadka. O tyle mniej
      nieszczęśliwych dzieci na tym świecie.
    • jajofka niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 15:56
      nie chodzi o to czy ktoś chce czy nie chce mieć dzieci, to kwestia
      wyboru, nie rozumiem tylko jednego, dlaczego jedni i drudzy sobie
      dokuczają. jedni "dzietnym", drudzy "bezdzietnym". zostawmy się w
      spokoju i tyle. a na szklankę wody od dwojga swoich dzieci nie
      liczę, bo to egoizm.
    • shanna12 Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 16:58
      Dyskusja bez sensu. Każdy ma tylko jedno życie i swoje priorytety. Niech je
      realizuje i spełnia się w życiu. Nic na siłę. Uważam, że społeczeństwo w PL na
      tyle już dojrzało, że nie gnębi singli pytaniami <kiedy bobas?> - chyba, że na
      jakichś zakutych wsiach. Niech każdy żyje tak jak uważa za stosowne i będzie
      git. Ja jako dzieciata (syn, jedynak, 25 lat) rozumiem świetnie
      niedzieciatych, bo dziecko to ogromne wyrzeczenie na całe życie. Pomijając
      krótki etap srania w pieluchy, rzygania i wrzasków, który naprawdę krótko
      trwa, później zaczyna się prawdziwa, nigdy niekończąca się gehenna. Bo nawet
      jeśli wychowasz "bachora" dobrze, ma sukcesy w życiu, jest przebojowy, to ci
      wypierniczy na drugą półkulę i martwisz się codziennie, jak głupia krowa, czy
      aby nic mu się dzisiaj nie stało. Patrzysz na Skype, kiedy będzie online i
      czekasz, bo niestety dziecko, czy to 2-letnie, czy 30-letnie matka kocha
      miłością bezwarunkową, nieporównywalną do żadnej innej i to jest niewygodna
      miłość na całe życie. Nie raz i nie dwa zastanawiałam się czy nie lepiej być
      bezdzietną i mieć słodki, święty spokój.
      P.S. Zdravim Misia w NYC:)
      • chicarica Re: Niemowlętami się brzydzę 18.07.08, 12:59
        > Uważam, że społeczeństwo w PL na
        > tyle już dojrzało, że nie gnębi singli pytaniami <kiedy bobas?> - chyba
        > , że na
        > jakichś zakutych wsiach.

        Polska, miasto powyżej 500 tys mieszkańców, z pytaniem spotkałam się
        wielokrotnie. W tym roku pytano mnie o to już kilka razy, za każdym razem była
        to osoba z wyższym wykształceniem, pochodząca nie ze wsi, a z tego właśnie miasta.
    • mama_mateusza_i_niny Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 17:00
      Moj login mówi wszystko.Jestem matką,mam dwoje dzieci i jestem z
      tego ogromnie dumna.Przerażeniem mnie napawają wypowiedzi z tego
      artykułu,określenia typu 'drą mordy,tamagochi' szokują mnie-jak
      można mówić w ten sposób???

      Te osoby najwyraźniej zapomniały że dziecko to też człowiek,bardzo
      wartościowy i zasługujący na szacunek.To nie bezpłatna opiekunka na
      starość czy ktoś kto kocha bezwarunkowo.To osoba którą można poznać,
      zrozumieć, pokochać.Która może, ale nie musi pokochać nas.Zależna od
      rodzica,wymagająca uwagi i poświęcenia,ale również odwagi by wziąć
      na siebie odpowiedzialność za jej los.

      Dobrze że istnieje antykoncepcja.Dobrze że Klara,Elka,Tomasz czy
      Beata mogą wybrać bezdzietność.Są raczej dobrze sytuowani,stać ich
      na to żeby nie mieć dzieci.Całe szczęście.

      Niestety nie każdy myślący podobnie ma możliwość zapobiegania.Potem
      są noworodki na śmietniku,niemowlęta rzucane o ścianę,zakatowane na
      śmierć kilkulatki.Bo dzieci płaczą,wymagają uwagi i opieki.A nie
      każdy chce im to dać.Dzieci przeszkadzają,absorbują,nie zostają same
      w domu.A jak zostają, to wypadają z okien.

      Nie zamierzam obwiniać, czy oceniać ludzi bezdzietnych z
      wyboru.Uważam że to ich osobista sprawa.Proszę tylko o odrobinę
      zrozumienia i szacunku dla nas,ludzi z dzieckiem, kredytem na
      mieszkanie,trochę gorszym samochodem.Niemowlęca kupa to może nie
      jest ósmy cud świata,nie wymagam żeby się ktoś tym zachwycał.Ale
      powstrzymajcie się od uwłaczających rodzicom komentarzy.Czy do
      swoich rodziców również macie tak lekceważący stosunek?Przecież oni
      też kiedyś te pieluchy musieli zmieniać.A i wy drodzy bezdzietni
      będziecie pewnie jeszcze robili w pieluchy.Też będziecie
      obrzydliwi,brudni,będzicie wypluwać przeżute (o ile będziecie mieli
      zęby) jedzenie.I ktoś pewnie będzie na to patrzył.Oby nie myślał tak
      jak wy.
      • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 17:16
        > Dobrze że istnieje antykoncepcja.Dobrze że Klara,Elka,Tomasz czy
        > Beata mogą wybrać bezdzietność.Są raczej dobrze sytuowani,stać ich
        > na to żeby nie mieć dzieci.Całe szczęście.
        >
        > Niestety nie każdy myślący podobnie ma możliwość zapobiegania.Potem
        > są noworodki na śmietniku,niemowlęta rzucane o ścianę,zakatowane na
        > śmierć kilkulatki.Bo dzieci płaczą,wymagają uwagi i opieki.A nie
        > każdy chce im to dać.Dzieci przeszkadzają,absorbują,nie zostają same
        > w domu.A jak zostają, to wypadają z okien.

        Czyli Twoim zdaniem wszyscy ci co katują swoje dzieci lub wyrzucają je na
        śmietnik mają mentalność osób z reportażu?
        A to ciekawe....
        Sugerujesz,że gdyby Klara,Elka,Tomasz czy Beata nie mieli możliwości stosowania
        skutecznej antykoncepcji to rzucali by niemowlakami o ścianę
        albo w ostateczności wrzucili do kubła ze śmieciami?
        A może ja coś źle zrozumiałam z Twojej wypowiedzi:/
        • shanna12 Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 17:28
          twojafantazja napisała:

          > > Dobrze że istnieje antykoncepcja.Dobrze że Klara,Elka,Tomasz czy
          > > Beata mogą wybrać bezdzietność.Są raczej dobrze sytuowani,stać ich
          > > na to żeby nie mieć dzieci.Całe szczęście.
          > >
          > > Niestety nie każdy myślący podobnie ma możliwość zapobiegania.Potem
          > > są noworodki na śmietniku,niemowlęta rzucane o ścianę,zakatowane na
          > > śmierć kilkulatki.Bo dzieci płaczą,wymagają uwagi i opieki.A nie
          > > każdy chce im to dać.Dzieci przeszkadzają,absorbują,nie zostają same
          > > w domu.A jak zostają, to wypadają z okien.
          >
          > Czyli Twoim zdaniem wszyscy ci co katują swoje dzieci lub wyrzucają je na
          > śmietnik mają mentalność osób z reportażu?
          > A to ciekawe....
          > Sugerujesz,że gdyby Klara,Elka,Tomasz czy Beata nie mieli możliwości stosowania
          > skutecznej antykoncepcji to rzucali by niemowlakami o ścianę
          > albo w ostateczności wrzucili do kubła ze śmieciami?
          > A może ja coś źle zrozumiałam z Twojej wypowiedzi:/
          Chyba źle zrozumiałaś, bo nikt tutaj nie miał bezmózgiej patologii na myśli,
          tylko świadome wybory.
      • jop Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 09:20
        > Moj login mówi wszystko.

        Ano. Nie masz żadnej tożsamości innej niż Twój status reproduktywny.
        • stanislassia jop: otóż to... n/t 20.07.08, 22:20
      • 2-pswiecki Droga Pani, Wielce Szanowana Pani Matko, 07.06.09, 17:26
        Osobiście, jako ojciec dwójki mam wielki szacunek dla wszystkich
        rodziców ciężko pracujących na wychowanie swoich dzieci.To
        kolosalnie ciężką harówka.Czy to jednak znaczy, że mając to
        doświadczenie, mam popierać linię myślenia Kościoła Katolickiego?
        Mogłem się dać złapać na urojenia o niebiosach dwa razy, ale nie
        więcej. Dawno już nie patrzyłem w niebo z braku czasu. Kulturowego
        stęczycielstwa do rozpłodu nie można wspierać jeśli nie chcemy potem
        przeżywać hekatomb w postaci krwawych wojen o przestrzeń do życia.
    • shanna12 Sztuczna dyskusja 16.07.08, 17:43
      W sumie,. to każdemu wali, czy sąsiad, kuzyn, kolega ma dzieci, czy nie ma.
      Może na jakichś wiochach ma to znaczenie, ale normalnie to każdy zlewa, bo
      temat spowszedniał i każdemu rura. Może wyrażę swoje zdanie (obywatelki 400
      tys. miasta w centrum Polski) zwisa mi, czy ktoś chce, czy nie che mieć
      dzieci, to jego prywatna sprawa. Zwisa mi czy ktoś toleruje czarnych, czy jest
      rasistą, to jego prywatna sprawa, zwisa mi czy ktoś akceptuje homo, to jego
      prywatna sprawa, byle nie wkraczali z butami w moje życie, resztę mam w dupie.
      • bubster Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 17:50
        Tobie zwisa i myślisz że innym zwisa?
        Jest cała masa obywateli o życiu tak nudnym, iż muszą się
        interesować życiem innych
        • kropkacom Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 17:55
          Ale moment. Ludzi wszystko ciekawi i wiele przeszkadza. Bezdzietnego będą
          dręczyć czemu nie ma dzieci. Dzietnego molestować kiedy dorobi się kolejnego.
          Wielodzietnego ze tworzy patologię. Itd.
          • bubster Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 17:57
            I każdy z nich ma prawo do świętego oburzenia, że mu z butami w
            życie włażą.
            • kropkacom Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 18:04
              > I każdy z nich ma prawo do świętego oburzenia,

              Ma prawo. Co nie zmienia faktu ze najczęstszą reakcją na taką wścibskość jest
              atak i generalizowanie. A tu trzeba olać.
              • bubster Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 18:12
                Albo olać, albo głośno uświadamiać że "tak się nie robi".
                Podteksty nie pomagają w takiej sytuacji, bo nagabujący czuje się
                silny mocną społecznego przyzwolenia, albo olewania.
                • kropkacom Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 18:16
                  Osobiście Ci powiem, gdybym miała walczyć z każdym komentującym moje dzietnego
                  wybory życiowe to bym osiwiała. Ale oczywiście niektórym trzeba głośno i dużymi
                  literami:) I tak jak ktoś wcześniej pisał nie twórzmy sztucznych podziałów.
                  • kropkacom Re: Sztuczna dyskusja 16.07.08, 18:27
                    Bezdzietni z forum BzW odczuwają każde ryczące dziecko jako policzek w swoim
                    kierunku. A to nieprawda. Trzeba nauczyć się żyć obok bo kontakty są
                    nieuniknione. Mniej retoryki typu bachory i matki per krowy.

                    Wczoraj koleżanka (nie mająca jeszcze dzieci) po miłej wizycie na odchodne
                    powiedziała: Ty sobie kropka znajdź pracę. Nosz kuźwa, to mój wybór aby być w
                    domu i wychowywać osobiście dzieci. I na razie dobrze mi z tym. Mam wyższe
                    studia, pracowałam i czuję się spełniona. No i kto jej dał prawo do tej szpili?
                    • bubster uogólniasz 17.07.08, 09:40
                      kropkacom napisała:

                      > Bezdzietni z forum BzW odczuwają każde ryczące dziecko jako
                      policzek w swoim
                      > kierunku. A to nieprawda. Trzeba nauczyć się żyć obok bo kontakty

                      > nieuniknione. Mniej retoryki typu bachory i matki per krowy.

                      ja jestem z tego forum
                      udowodnij mi, że gdzieś tak napisałam

                      >
                      > Wczoraj koleżanka (nie mająca jeszcze dzieci) po miłej wizycie na
                      odchodne
                      > powiedziała: Ty sobie kropka znajdź pracę. Nosz kuźwa, to mój
                      wybór aby być w
                      > domu i wychowywać osobiście dzieci. I na razie dobrze mi z tym.
                      Mam wyższe
                      > studia, pracowałam i czuję się spełniona. No i kto jej dał prawo
                      do tej szpili?

                      może to nie była szpila, tylko rada?
                      tak bardzo Cię boli że nie pracujesz?
                      a jak nie boli to nie potrafisz odszczeknąć?

                      >
                      • falka32 Re: uogólniasz 17.07.08, 19:06
                        > > Wczoraj koleżanka (nie mająca jeszcze dzieci) po miłej wizycie na
                        > odchodne
                        > > powiedziała: Ty sobie kropka znajdź pracę. Nosz kuźwa, to mój
                        > wybór aby być w
                        > > domu i wychowywać osobiście dzieci. I na razie dobrze mi z tym.
                        > Mam wyższe
                        > > studia, pracowałam i czuję się spełniona. No i kto jej dał prawo
                        > do tej szpili?
                        >
                        > może to nie była szpila, tylko rada?
                        > tak bardzo Cię boli że nie pracujesz?
                        > a jak nie boli to nie potrafisz odszczeknąć?
                        >
                        > >

                        Bubster, nie czujesz, że to jest taka sama rada, jak "zrób se w końcu dziecko,
                        zamiast się marnować czas na zabawę"?
                        Jasne, że można się odszczeknąć.
                        Ale powiedz to najpierw bohaterom artykułu, którzy jednym głosem narzekają na
                        to, że dzietni mogli by sobie darować te złote rady, skoro o nie nie proszą...
                        • bubster Re: uogólniasz 18.07.08, 09:50
                          falka32 napisała:

                          > > >
                          >
                          > Bubster, nie czujesz, że to jest taka sama rada, jak "zrób se w
                          końcu dziecko,
                          > zamiast się marnować czas na zabawę"?

                          jest
                          i dlatego radodawcę się albo op...la, albo mu odszczekuje ("a
                          pozbyłaś się już tego cellulitu?") albo zlewa

                          > Ale powiedz to najpierw bohaterom artykułu, którzy jednym głosem
                          narzekają na
                          > to, że dzietni mogli by sobie darować te złote rady, skoro o nie
                          nie proszą...

                          a czy ja mówię, że oni w swojej ortodoksyjności są ok?

                          ale sama musisz przyznać, że "dobre rady' dzietnych wobec
                          bezdzietnych są dużo częstsze niż bezdzietnych wobec dzietnych
                          chociażby dlatego, że dzietnych jest więcej :-)
                          • falka32 Re: uogólniasz 18.07.08, 14:02
                            > ale sama musisz przyznać, że "dobre rady' dzietnych wobec
                            > bezdzietnych są dużo częstsze niż bezdzietnych wobec dzietnych
                            > chociażby dlatego, że dzietnych jest więcej :-)

                            Nie mam pojęcia, jak często bezdzietni dostają rady od dzietnych. Natomiast jako
                            "wielodzietna patologia" mam spore pojęcie, jak często dzietni otrzymują
                            nieproszone złote rady od całego społeczeństwa - bezdzietnego i dzietnego. I
                            zapewniam cię, że gdyby ktoś chciał się tym przejmować i je stosować to zarówno
                            on jak i jego dzieci dostaliby szybciutko świra.
                            Choćby nawet w tym wątku masz piękny przykład, ile wspaniałych praktycznych rad
                            dostała zaocznie nieznana mama zafajdanego niemowlęcia na lotnisku. W większości
                            od osób, którzy niemowlęcej kupy nie widzieli na oczy i nie mają zamiaru, za to
                            doskonale wiedzą, co się z nią POWINNO zrobić i jaką przy tym jeszcze mieć minę.
                            Czy ta mama prosiła o radę?
                            Bubster, ja rozumiem, że bezdzietni też dostają takie rady. Ale do cholery
                            jasnej, naprawdę nie są dyskryminowanymi, jedynymi biedactwami w tym kraju.
                            Wypożycz sobie dziecko od kogoś i pojedź na weekend nad morze albo choćby idź z
                            nim do parku na spacer, wyglądaj przy tym młodo, a dopiero zobaczysz, co to
                            znaczy wpieprzanie się na każdym kroku obcych ludzi w twoje prywatne sprawy i
                            wybory. Wtedy podziękujesz Bozi za to, że ciebie się czepiają tylko okazjonalnie
                            i z rzadka, nikt obcy na ulicy nie zwraca ci uwagi, nie poucza oficjalnie i za
                            przyzwoleniem społecznym, nie każe ci się ubrać cieplej albo lżej, założyć
                            skarpetki do butów, stojący za tobą w kolejce nie mówi ci "niech go pani tak nie
                            buja, bo się przyzwyczai", nikt w sklepie ani w tramwaju nie pyta cię o imiona,
                            płeć i stan zdrowia twojej rodziny, o zawiłości twojego stanu cywilnego ani nie
                            pyta cię na głos przy obcych ludziach, jak dysponujesz swoimi cyckami ("A karmi
                            pani cycem?"). Ja nie mówię o rodzinie czy znajomych, tylko o obcych ludziach,
                            których spotykasz w przestrzeni publicznej, z których prawie każdy czuje się
                            upoważniony do omówienia z tobą twoich spraw, zachowania twojego lub twojego
                            dziecka i dziwi się niepomiernie, jeżeli nie masz na to ochoty.

                            Więc jeżeli chcesz się licytować, komu częściej obcy ludzie się wchrzaniają w
                            życie, to źle trafiłaś :) W Polsce brzuchy kobiet są własnością społeczną i o
                            ile idąc sama nie leziesz za bardzo w oczy i tylko w bezpośredniej rozmowie
                            możesz się "ujawnić" i narazić na gadki dydaktyczne, tak pojawiając się z
                            brzuchem albo z dzieckiem w miejscu publicznym sama dajesz przyzwolenie na
                            pouczanie cię i zwracanie ci uwagi co jest dla ciebie lepsze, bez względu na to
                            ile masz lat, dzieci i doświadczenia.

                            O ile pamiętam, na forum BZW też można by znaleźć niemało praktycznych i
                            przydatnych porad dla rodziców, których to porad rodzice (przez wrodzone
                            chamstwo zapewne) nie palą się wykorzystać. Jak więc widzisz, nawet bezdzietni
                            znają się na wychowaniu dzieci lepiej od ich rodziców i bywają skarbnicą
                            spontanicznie wygłaszanych porad - od żywieniowych i pielęgnacyjnych, po savoir
                            - vivre dwulatka, kryteria wyboru opiekunki, właściwy wiek do nocnikowania i
                            skuteczne techniki usypiania lub uspokajania dziecka, a co dopiero mówić o
                            dzietnych ciotkach, babciach, kuzynkach, koleżankach z pracy, sąsiadkach i
                            paniach w osiedlowym spożywczaku...
                            Bezdzietni przynajmniej dostają porady tylko w jednej, jedynej sprawie, więc
                            wystarczy im opracować tylko jedną zbywającą odpowiedź :)
                            • gosia_sam_osia Re: uogólniasz 18.07.08, 17:53
                              > Choćby nawet w tym wątku masz piękny przykład, ile wspaniałych
                              > praktycznych rad dostała zaocznie nieznana mama zafajdanego
                              > niemowlęcia na lotnisku. W większośc i od osób, którzy niemowlęcej
                              > kupy nie widzieli na oczy i nie mają zamiaru, za to doskonale
                              > wiedzą, co się z nią POWINNO zrobić i jaką przy tym jeszcze mieć
                              > minę. Czy ta mama prosiła o radę?

                              Przesadziłaś. Jaką radę? Ta mama zachowała się niewłaściwie wobec
                              innych osób. To nie rady, tylko oburzenie jak można się tak
                              zachować. Czy się to mamom cudownych bobasków podoba czy nie, to
                              muszą brać pod uwagę odczucia innych ludzi. Zachwycanie się kupą w
                              miejscu publicznym i komentarze matki na ten temat, to zachowanie
                              nie do zaakceptowania. Ciekawe czy taka mama byłaby równie
                              zachwycona, gdyby jakiś przystojniak rozwodził się w poczekalni nad
                              swoim przyrodzeniem, może jeszcze do niego zaglądał i czule
                              przemawiał. :-P
                            • sir.vimes A czy gdyby nie chodziło o dziecko 18.07.08, 18:59
                              tylko o , dajmy na to, menela, który na głos oznajmia fakt potrzeby wypróżnienia
                              i omawia swój "produkt" publicznie - oburzenie i porady jak się zachować tez by
                              cię , Falko , zdziwiły?

                              Wątpię.

                              Problem kupy nie jest akurat problemem "bezdzietni kontra dzietni".

                              Niektóre matki, niektórzy ojcowie TEŻ BRZYDZĄ się cudza kupą, kupą cudzego
                              dziecka, omawianiem faktu wydalania publicznie.

                              Czym innym jest przewijanie niemowlaka w miejscu publicznym PONIEWAŻ nie ma w
                              poblizu toalety - fakt braku toalet miejskich to wina władz miasta, gminy.

                              Jeżeli MOŻNA skorzystać z odpowiedniego miejsca - NALEŻY to zrobić.

                              W toalecie mozan wesoło omawiać kupkę, robić ją, dłubać w nosie - pełna swoboda
                              za drzwiami kabiny.

                              O poradach dotyczących wychowania dzieci można dyskutować - ale akurat ta sprawa
                              z kupką jest BEZDYSKUSYJNA.

                              To jak plucie na chodnik - PO PROSTU tego się nie robi.

                              • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 18.07.08, 23:56
                                sir.vimes napisała:

                                > tylko o , dajmy na to, menela, który na głos oznajmia fakt potrzeby wypróżnieni
                                > a
                                > i omawia swój "produkt" publicznie - oburzenie i porady jak się zachować tez by
                                > cię , Falko , zdziwiły?

                                No zaraz, zaraz. czy my mówimy o tym samym artykule i o tej samej sytuacji?
                                Ja pamiętam opis zachowania kobiety, która w rutynowy sposób sprawdziła stan
                                pieluchy dziecka, nie rozwijając jej publicznie, i mówiła do dziecka z którym
                                była a nie do pani siedzącej obok. Pani po prostu podsłuchiwała. A po ustaleniu,
                                że w ogóle jest po co iść do toalety, poszła. A że kupa w międzyczasie
                                zaśmierdziała, no to cóż, pewnie dlatego matka się zorientowała, że trzeba
                                sprawdzić. Pani obok poczuła się urażona smrodem kupy jako osobistą obelgą?
                                Niemowlęta robią kupy niekoniecznie w toaletach, dlatego właśnie noszą pieluchy.
                                Akurat okazało się niewychowane i zrobiło koło niej. Jak pani tego nie wie, to
                                się będzie wiecznie dziwić światu i liczyć, że składa się on z dorosłych
                                plastikowych ludzi, którzy się nawet nie pocą.
                                A dziecko to nie jest worek, żeby z nim latać co 5 minut (na lotnisku, z
                                bagażami) do kibla, żeby sprawdzić, czy nie trzeba go przewinąć, stwierdzić, że
                                nie trzeba i za 5 minut znowu lecieć, żeby sprawdzić, czy może już i tak 12 razy
                                w ciągu godziny. Jak już tak sobie pouczamy innych
                                pouczamy, to ja dodam swoją radę (też mi wolno, a co), że dobra matka jest
                                najpierw odpowiedzialna za samopoczucie dziecka przed podróżą, a dopiero w
                                drugiej kolejności za wrażenia estetyczne obcych ludzi, więc nie naraża dziecka
                                na dodatkowy stres spowodowany bieganiem z nim do toalety co 5 minut (bo potem
                                się będzie bardziej darło w samolocie :P). Od menela takich abstrakcyjnych akcji
                                i miotania się nie wymagasz chyba?

                                Więc pytam jeszcze raz:
                                - czy ta pani przewijała dziecko publicznie?
                                - czy omawiała z współpasażerami kwestie wydalania?
                                - czy oczekiwała od kogoś jawnie zachwytu?
                                - czy z dzieckiem omawiała szerzej kwestie wydalania używając słów obrzydliwych
                                (czy może tylko powiedziała do niego "a co my tu mamy?")?
                                - czy pokazała komuś tę kupę i omawiała na głos produkt publicznie, jej wygląd
                                lub zapach, oczekując
                                pozytywnych reakcji?
                                - Czy ktoś w ogóle tę kupę widział?????? Czy tylko jedna osoba siedząca obok
                                poczuła jej nieuchronny zapach a resztę sobie dośpiewała?

                                I jeszcze jedno - jakim prawem ktoś odmawia nieznanej sobie, dorosłej kobiecie
                                rozumu i wiedzy o tym, co się robi w toalecie, jakim prawem udziela od razu
                                porad w rodzaju "można przecież iść do toalety" (wysoce odkrywcze, ta pani na
                                pewno nie wie, co to jest toaleta), nie wiedząc nic o tym, jak w praktyce
                                wyglądają jej możliwości, potrzeby i doświadczenie i dlaczego zachowała się tak,
                                a nie inaczej, nie zastanawiając się nad tym ani sekundy, tylko WYMAGAJĄC
                                DOSTOSOWANIA SIĘ DO SWOICH NORM?

                                Przypadkiem nie tym samym prawem, którym sąsiadka poucza bezdzietną kobietę
                                "powinnaś się postarać o dziecko, bo nie można być takim egoistą!", odmawiając
                                jej w ten sposób domyślnie moralności, uczuć wyższych i inteligencji i wymagając
                                DOSTOSOWANIA SIĘ DO SWOICH NORM?
                                • gosia_sam_osia Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 19.07.08, 12:18
                                  Chyba Falko nie przeczytałaś uważnie tego artykułu. Dziewczyna
                                  siedząca obok tej pani z dzieckiem wcale jej nie pouczała. Na
                                  potrzeby artykułu opowiedziała o sytuacji jaka ją spotkała, gdy
                                  oczekiwała na samolot.

                                  Piszesz, że matka najpierw jest odpowiedzialna za dziecko, a dopiero
                                  potem za "wrażenia artystyczne" innych ludzi. Otóż kultura wymaga,
                                  aby najpierw brać pod uwagę wrażenia innych. Jeżeli matka tak bardzo
                                  nie chciała dziecka stresować, to nie powinna była latać samolotem.
                                  A jeżeli już zdecydowała się na to, to powinna brać pod uwagę
                                  odczucia współpasażerów. Jeżeli już wydarzyła się ta sytuacja z kupą
                                  w poczekalni, co oczywiście może się zdarzyć, to matka POWINNA
                                  PRZEPROSIĆ pasażerów siedzących obok, którzy mogli się dostać w
                                  zasięg dzialania kupy jej dziecka.

                                  Ta matka po prostu pokazała brak elementarnej kultury. Ale czego ja
                                  wymagam... Niektórym matkom się wydaje (napisałam niektórym, ale to
                                  teraz zdecydowana większość), że dziecku wszystko wolno, że jeżeli
                                  coś zrobiło dziecko - jej dziecko - to jest to z góry
                                  usprawiedliwione i odczucia innych ludzi się nie liczą.
                                  • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 20.07.08, 08:33
                                    > Chyba Falko nie przeczytałaś uważnie tego artykułu. Dziewczyna
                                    > siedząca obok tej pani z dzieckiem wcale jej nie pouczała. Na
                                    > potrzeby artykułu opowiedziała o sytuacji jaka ją spotkała, gdy
                                    > oczekiwała na samolot.

                                    Czyli publicznie na łamach prasy obsmarowała jej tyłek w sposób świadczący tylko
                                    o jej własnych problemach z osadzeniem w realiach.

                                    > Piszesz, że matka najpierw jest odpowiedzialna za dziecko, a dopiero
                                    > potem za "wrażenia artystyczne" innych ludzi. Otóż kultura wymaga,
                                    > aby najpierw brać pod uwagę wrażenia innych. Jeżeli matka tak bardzo
                                    > nie chciała dziecka stresować, to nie powinna była latać samolotem.
                                    > A jeżeli już zdecydowała się na to, to powinna brać pod uwagę
                                    > odczucia współpasażerów. Jeżeli już wydarzyła się ta sytuacja z kupą
                                    > w poczekalni, co oczywiście może się zdarzyć, to matka POWINNA
                                    > PRZEPROSIĆ pasażerów siedzących obok, którzy mogli się dostać w
                                    > zasięg dzialania kupy jej dziecka.

                                    Pierwszy raz słyszę taką definicję kultury, polegającą na stawianiu wrażeń
                                    estetycznych innych ludzi ponad dobro swoje i najbliższej rodziny. Dzięki temu
                                    już wiem, że mam wychowywać dzieci tak, aby w pierwszej kolejności nie robiły
                                    złego wrażenia na innych i nie psuły mi opinii, a dopiero potem mogę ewentualnie
                                    się zająć tym, czy są szczęśliwe. Więc jeżeli moje dziecko będzie miało ostrą
                                    sraczkę, a ja nie będę miała możliwości wezwać taksówki, to nie pojadę z nim do
                                    lekarza, bo jeszcze zepsuje humor ludziom w tramwaju i wyjdę na źle wychowaną
                                    świętą krowę. Że też ja o tym wcześniej nie pomyślałam, że wrażenia obcych ludzi
                                    widzianych przez 5 sekund, powinny być dla mnie priorytetem w życiu, ech.

                                    No i jestem w ogóle pod wrażeniem twojej znajomości zasad kultury i pełnej listy
                                    wytycznych, co POWINNA zrobić rzeczona matka (która oczywiście przecież tego nie
                                    wiedziała, bo jako matka jest domyślnie debilką). Kolejnej z miliona, jakich
                                    każda matka musi wysłuchać w swoim życiu, od ludzi, którzy znają wszystkie
                                    zasady dobrego wychowania z wyjątkiem Pierwszego Przykazania: "żyj i daj żyć
                                    innym", oraz "cały świat nie kręci się wokół ciebie".
                                    • p_a_m Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 12.09.09, 11:29
                                      sorry ale dyskusja z jaśnie panią gosią jest chyba bezcelowa
                                • sir.vimes Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 19.07.08, 12:38
                                  Kurczę, dla ciebie to sposób rutynowy - dla mnie rutynowe było chodzenie do
                                  toalety z dzieckiem w celu sprawdzenia - jesli była.

                                  W tramwajach, parkach itp - gdzie nie było toalety - nie sprawdzałam - bo co
                                  niby miałabym zrobić nawet gdyby kupa była?

                                  Staram się nie rozmawiać o sprawach takich jak kupa, siku tak by inne osoby w
                                  pobliżu słyszały.

                                  Dziekco już korzystające z toalety też można nauczyć by ryczało na całą
                                  restauracje "kupa już!!" (sama słyszałam) lub by informowało dyskretniej.

                                  ie wiedząc nic o tym, jak w praktyce
                                  > wyglądają jej możliwości, potrzeby i doświadczenie i dlaczego zachowała się tak
                                  > ,
                                  > a nie inaczej, nie zastanawiając się nad tym ani sekundy, tylko WYMAGAJĄC
                                  > DOSTOSOWANIA SIĘ DO SWOICH NORM?

                                  Tak, zyczę sobie by NIKT nie rozmawiał publicznie o swoim g... - czy dorosł czy
                                  dziecko.

                                  I życzę sobie dostosowania do ogólnoludzkich zasad.
                                  • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 20.07.08, 09:15
                                    > Kurczę, dla ciebie to sposób rutynowy - dla mnie rutynowe było chodzenie do
                                    > toalety z dzieckiem w celu sprawdzenia - jesli była.

                                    Ok, to jest to rutynowy, domowy sposób sprawdzania, czy w ogóle warto się
                                    zabierać za szukanie nowej pieluchy. Czyli matka czuła się swobodnie. Gdyby
                                    siedziała obok mnie, a nie koło przewrażliwonej na wszelkie objawy dzieciństwa
                                    paniusi, to pewnie nawet nie zauważyłabym co się dzieje obok. Domyślam się z
                                    opisanej sceny, że sytuacja nie była ewidentna, skoro matka sprawdzała w taki
                                    sposób - bo gdyby była ewidentna, to by nie było potrzeby wsadzania nosa w
                                    okolice pieluchy. Zapach tak czy inaczej dotarłby do matki i może nawet do
                                    sąsiadki. Skoro trzeba było wsadzać nos, to opis "pozostawienia w oparach kupy"
                                    wydaje mi się tutaj tylko licencia poetica dla podniesienia suspence'u.

                                    > W tramwajach, parkach itp - gdzie nie było toalety - nie sprawdzałam - bo co
                                    > niby miałabym zrobić nawet gdyby kupa była?

                                    Ja w ten sposób kiedyś wróciłam ze spaceru z dzieckiem z tyłkiem odparzonym do
                                    żywego mięsa (tzw żrąca czy tam kwaśna kupa spowodowana uczuleniem na coś, co
                                    zjadło) i leczyłam potem ten tyłek przez 3 tygodnie i od tej pory nie krępuję
                                    się sprawdzać publicznie kupy, jeżeli mam cień podejrzenia, że zaistniała -
                                    nawet, jeżeli nie ma cienia toalety naokoło, bo wiem, że i tak muszę jakoś tę
                                    kupę usunąć i to szybko. Wrażenia estetyczne innych obchodzą mnie znacznie
                                    mniej, niż ewentualność ponownego leczenia głębokich ran na tyłku dziecka,
                                    ponieważ dziecko nie jest nic winne temu, że niektórzy ludzie nie mogą znieść
                                    myśli o tym, że ktoś zrobił kupę i za mocno to działa na ich wyobraźnię.

                                    > Staram się nie rozmawiać o sprawach takich jak kupa, siku tak by inne osoby w
                                    > pobliżu słyszały.

                                    Ponownie zapytam - czy powiedzenie do trzymanego na kolanach niemowlęcia "co my
                                    tu mamy" również uważasz za niedopuszczalne rozmawianie o kupie? Ja uważam, że
                                    trzeba mieć hysia na tym punkcie, żeby takie teksty wyłapywać z szumu
                                    informacyjnego naokoło ciebie i robić z nich wielkie halo.

                                    > Dziekco już korzystające z toalety też można nauczyć by ryczało na całą
                                    > restauracje "kupa już!!" (sama słyszałam) lub by informowało dyskretniej.

                                    Czyżby twoje dziecko nigdy nie zaskoczyło cię publicznie żenującym tekstem,
                                    którego się nie spodziewałaś, bo wygłosiło go po raz pierwszy? Jeżeli tak, to
                                    jesteś tylko szczęściarą, a nie supermatką.

                                    > Tak, zyczę sobie by NIKT nie rozmawiał publicznie o swoim g... - czy dorosł czy
                                    > dziecko.
                                    >
                                    > I życzę sobie dostosowania do ogólnoludzkich zasad.

                                    To nie są ogólnoludzkie zasady, tylko, jak sama wyraziłaś, twoje życzenie. Które
                                    nie musi być dla innych rozkazem. Jeżeli w twoim towarzystwie nie może zaistnieć
                                    nawet cień sugestii istnienia kupy (w rodzaju odezwania się matki do niemowlęcia
                                    bez użycia nawet tego słowa), to nie oczekuj, że cały świat się do tej twojej
                                    jazdy dostosuje. Po prostu unikaj miejsc publicznych, nie lataj samolotami (jak
                                    tu zasugerowano, skoro matka mogła nie lecieć, to ty też nie musisz), nie chodź
                                    do restauracji, gdzie ciągle spotykają cię afronty estetyczne i tak dalej. Albo
                                    się przeprowadź do Szwajcarii czy w inne cywilizowane miejsce.
                                    • sir.vimes Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 20.07.08, 16:07
                                      > Ja w ten sposób kiedyś wróciłam ze spaceru z dzieckiem z tyłkiem odparzonym do
                                      > żywego mięsa (tzw żrąca czy tam kwaśna kupa spowodowana uczuleniem na coś, co
                                      > zjadło) i leczyłam potem ten tyłek przez 3 tygodnie i od tej pory nie krępuję
                                      > się sprawdzać publicznie kupy,

                                      A ja po prostu planowałam tak trasę spaceru by mieć dostęp do toalety - np. w
                                      kawiarni.

                                      > Czyżby twoje dziecko nigdy nie zaskoczyło cię publicznie żenującym tekstem,
                                      > którego się nie spodziewałaś, bo wygłosiło go po raz pierwszy? Jeżeli tak, to
                                      > jesteś tylko szczęściarą, a nie supermatką.

                                      Akurat o kupie w miejscu publicznym jakoś się nie zdarzyło.

                                      Poza tym - hmm.. po co starasz się być zgryźliwa? Nikt cię nie atakuje - nie
                                      musisz się bronić.

                                      > Ponownie zapytam - czy powiedzenie do trzymanego na kolanach niemowlęcia "co my
                                      > tu mamy" również uważasz za niedopuszczalne rozmawianie o kupie?

                                      Zaglądania do pieluchy i komentowanie zawartości - jest niedposzczalne w miejscu
                                      publicznym , szczególnie w pobliżu toaletym w której można sprawdzić pieluchę.

                                      > To nie są ogólnoludzkie zasady, tylko, jak sama wyraziłaś, twoje życzenie. Któr
                                      > e
                                      > nie musi być dla innych rozkazem.

                                      Zdaje sie, że jednak traktowanie wydalania i kwestii z nim powiązanych z
                                      odpowiednią dyskrecją jest zasadą ogólnoludzką.

                                      • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 22:49
                                        > A ja po prostu planowałam tak trasę spaceru by mieć dostęp do toalety - np. w
                                        > kawiarni.

                                        Po prostu. Ja po prostu chodziłam na spacery w okolice domu i do parku,
                                        najbliższa toaleta w domu była, najbliższa kawiarnia z toaletą, gdzie być może
                                        da się przewinąć niemowlę, zmieścić tam wózek i nie wdepnąć przy tym w cudze
                                        g..., jakieś 7 km dalej. Czy w związku z tym czujesz się lepiej zorganizowana
                                        ode mnie?

                                        > Akurat o kupie w miejscu publicznym jakoś się nie zdarzyło.
                                        >
                                        > Poza tym - hmm.. po co starasz się być zgryźliwa? Nikt cię nie atakuje - nie
                                        > musisz się bronić.

                                        Och, a czemu musisz dopatrywać się w tym mojej osobistej obrony? Nie łatwiej
                                        zauważyć, że wnioskujesz z żenującego okrzyku cudzego dziecka o jego złym
                                        wychowaniu, ponieważ TOBIE AKURAT w tym temacie się nie zdarzyło, choć wiesz, że
                                        dzieci tak robią? Czyli że wytykam ci błąd logiczny?

                                        > Zdaje sie, że jednak traktowanie wydalania i kwestii z nim powiązanych z
                                        > odpowiednią dyskrecją jest zasadą ogólnoludzką.

                                        Zdaje się, że jednak tak nie jest. A przynajmniej zdaje się, że nie w tym
                                        stopniu, którego oczekujesz od otoczenia. Jest wiele osób, które nie załatwiają
                                        się publicznie, a pomimo to "omówienie" z niemowlęciem sprawy kupy nie wywołuje
                                        u nich szoku estetycznego. Jest też wiele osób, dla których eufemizm "co my tu
                                        mamy?" jest właśnie zachowaniem optymalnego poziomu dyskrecji. Nie czują
                                        potrzeby, żeby milczeć w tym temacie jak grób.

                                        Zdaje się też, że tutaj na forum sama omawiasz kwestie wydalania zupełnie
                                        swobodnie i słowa na G tez używasz oraz soczystych opisów. Jakim cudem
                                        przechodzi ci to przez gardło w świetle powyższej ogólnoludzkiej zasady? A może
                                        to nie jest publiczne miejsce?
                                        • marcunio Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 22.07.08, 18:19
                                          Falko :-)

                                          Uwielbiam Twój styl. Krótkie i dosadne zdania. Jasno sprecyzowane priorytety. Trzymanie się tematu. Logiczne argumenty i kontrargumenty. Pasja w Tym co mówisz. Praktyczne podejście do życia.

                                          Tak Trzymaj !!
                                          Pozdrawiam,
                                          Marcunio
                                          • malanuna Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 23.07.08, 16:20
                                            pozostaje sie tylko podpisac pod falco,

                                            • p_a_m Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 12.09.09, 11:35
                                              przyłączam się:)
                                        • sir.vimes Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 01.08.08, 12:57
                                          Czy w związku z tym czujesz się lepiej zorganizowana
                                          > ode mnie?
                                          >

                                          Tak. Nie tylko zorganizowana i nie tylko w związku z tym.

                                          > Zdaje się też, że tutaj na forum sama omawiasz kwestie wydalania zupełnie
                                          > swobodnie i słowa na G tez używasz oraz soczystych opisów. Jakim cudem
                                          > przechodzi ci to przez gardło w świetle powyższej ogólnoludzkiej zasady? A może
                                          > to nie jest publiczne miejsce?

                                          Przez klawiaturę, Falko.


                                          Skończmy z tą dyskusje bo nie ma to najmniejszego sensu - uważasz, że odrobina
                                          kultury jest nadmiernym postulatem wobec większości ludzi (z czym się, niestety,
                                          muszę zgodzic) i , ze nie powinno się tej odrobiny od nich wymagac (z czym się
                                          zgodzic nie mogę).

                                          Do porozumienia nie dojdziemy.
                                          • p_a_m Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 12.09.09, 11:36
                                            uff
                                            jedna przewrażliwiona osoba na forum mniej
                                    • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 01:59
                                      > To nie są ogólnoludzkie zasady, tylko, jak sama wyraziłaś, twoje
                                      > życzenie. Które nie musi być dla innych rozkazem. Jeżeli w twoim
                                      > towarzystwie nie może zaistnieć nawet cień sugestii istnienia
                                      > kupy (w rodzaju odezwania się matki do niemowlęcia bez użycia
                                      > nawet tego słowa), to nie oczekuj, że cały świat się do tej
                                      > twojej jazdy dostosuje. Po prostu unikaj miejsc publicznych,
                                      > nie lataj samolotami (jak tu zasugerowano, skoro matka mogła
                                      > nie lecieć, to ty też nie musisz), nie chodź do restauracji,
                                      > gdzie ciągle spotykają cię afronty estetyczne i tak dalej. Albo
                                      > się przeprowadź do Szwajcarii czy w inne cywilizowane miejsce.

                                      To SĄ ogólnie przyjęte zasady dobrego wychowania! Jak widać Tobie są
                                      one obce. Obce są też one sporej części dzisiejszych rodziców.
                                      Myślę, że właśnie przez ten brak szacunku dla innych ludzi, brak
                                      elementarnej kultury rodziców, dzieci są w dzisiejszych czasach źle
                                      postrzegane i nielubiane.
                                      • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 22:21
                                        > To SĄ ogólnie przyjęte zasady dobrego wychowania! Jak widać Tobie są
                                        > one obce. Obce są też one sporej części dzisiejszych rodziców.
                                        > Myślę, że właśnie przez ten brak szacunku dla innych ludzi, brak
                                        > elementarnej kultury rodziców, dzieci są w dzisiejszych czasach źle
                                        > postrzegane i nielubiane.

                                        Haha, jak ja lubię takie rozumowanie :DDDDDDDD
                                        Zasady są ogólnoludzkie jeżeli większość ludzi ich przestrzega i uważa za
                                        słuszne. Jeżeli większość rodziców (a ich jest z kolei większość w populacji) ma
                                        te zasady głęboko w rzyci, żyje bez nich i jest szczęśliwa, to znaczy, że nie są
                                        one ogólnoludzkie ani elementarne, tylko są obowiązującym niszowym kanonem dla
                                        mniejszości oraz w dyplomacji :)
                                        • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 23.07.08, 13:41
                                          > Zasady są ogólnoludzkie jeżeli większość ludzi ich przestrzega i
                                          > uważa za słuszne. Jeżeli większość rodziców (a ich jest z kolei
                                          > większość w populacji) ma te zasady głęboko w rzyci, żyje bez
                                          > nich i jest szczęśliwa, to znaczy, że nie są one ogólnoludzkie
                                          > ani elementarne, tylko są obowiązującym niszowym kanonem dla
                                          > mniejszości oraz w dyplomacji

                                          Przez wieki wyżej stojąca w hierarchii mniejszość ustalała zasady i
                                          reguły zachowania. Zmieniło się to z nadejściem komunizmu, kiedy to
                                          zasady narzuciła plebejska większość. Ja chciałabym być jak najdalej
                                          od tej części społeczeństwa.
                                          • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 25.07.08, 12:18
                                            > Przez wieki wyżej stojąca w hierarchii mniejszość ustalała zasady i
                                            > reguły zachowania.

                                            Tak, owszem. Dla siebie samej. Żeby się odróżnić od plebsu czymkolwiek, skoro
                                            kupy robili takie same. No i nie podróżowali z plebsem jednym samolotem, bo
                                            plebs miał gdzieś wielkopańskie reguły :)

                                            Ja chciałabym być jak najdalej
                                            > od tej części społeczeństwa.

                                            a, tu masz problem :) - chciałoby się poczuć elitą, ech. Ja na szczęście nie
                                            muszę, nie mam poczucia, że bez przestrzegania reguł dobrego wychowania jestem
                                            nikim.
                                          • p_a_m Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 12.09.09, 11:39
                                            samira33 napisała:

                                            Przez wieki wyżej stojąca w hierarchii mniejszość ustalała zasady i
                                            reguły zachowania. Zmieniło się to z nadejściem komunizmu, kiedy to
                                            zasady narzuciła plebejska większość. Ja chciałabym być jak najdalej
                                            od tej części społeczeństwa.

                                            uwolnij resztę tego kumunistycznego społeczeństwa od siebie
                                            zapewniam że tylko nieliczni będą tęsknić
                                    • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 02:15
                                      > Wrażenia estetyczne innych obchodzą mnie znacznie mniej, niż
                                      > ewentualność ponownego leczenia głębokich ran na tyłku dziecka,
                                      > ponieważ dziecko nie jest nic winne temu, że niektórzy ludzie
                                      > nie mogą znieść myśli o tym, że ktoś zrobił kupę i za mocno to
                                      > działa na ich wyobraźnię.

                                      Zacznij jeszcze załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na chodniku,
                                      skoro inni ludzie Cię tak bardzo nie obchodzą. W końcu co jesteś
                                      winna, że Ci się zachciało akurat w takim miejscu... Skąd Ty się
                                      wzięłaś? :-P
                                      • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 22:33
                                        > Zacznij jeszcze załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na chodniku,
                                        > skoro inni ludzie Cię tak bardzo nie obchodzą. W końcu co jesteś
                                        > winna, że Ci się zachciało akurat w takim miejscu... Skąd Ty się
                                        > wzięłaś? :-P

                                        Jak to mówi Doda - z dupy :)

                                        A tu wierszyk z dedykacją dla ciebie, wyrocznio dobrego wychowania. Wierszyk dla
                                        dzieci, więc interpretacja i zrozumienie nie powinno być problemem dla dorosłego
                                        umysłu.

                                        Proszę pana, pewna kwoka
                                        Traktowała świat z wysoka.
                                        I mówiła z przekonaniem:
                                        - Grunt - to dobre wychowanie.
                                        Zaprosiła raz więc gości,
                                        By nauczyć ich grzeczności.

                                        Osioł pierwszy wszedł, lecz przy tym
                                        W progu garnek stłukł kopytem.
                                        Kwoka wielki krzyk podniosła:
                                        - Widział kto takiego osła?!

                                        Przyszła krowa, tuż za progiem
                                        Zbiła szybę lewym rogiem.
                                        Kwoka, gniewna i surowa,
                                        Zawołała: - A to krowa!

                                        Przyszła świnia prosto z błota.
                                        Kwoka złości się i miota:
                                        - Co też pani tu wyczynia?
                                        Tak nabłocić! A to świnia!

                                        Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
                                        Siąść cichutko w drugim rzędzie,
                                        Grzęda pękła. Kwoka, wściekła,
                                        Coś o łbie baranim rzekła

                                        I dodała: - próżne słowa,
                                        Takich nikt już nie wychowa.
                                        Takich nikt już nie wychowa.

                                        Trudno... Wszyscy się wynoście!
                                        No, i poszli sobie goście.
                                        Czy ta kwoka, proszę pana,
                                        Była dobrze wychowana?
                                        • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 23.07.08, 13:43
                                          Przytoczony przez Ciebie wierszyk nijak nie pasuje do sytacji. Ale
                                          sądząc z Twoich wypowiedzi nie za dobrze orientujesz się w zasadach
                                          dobrego wychowania, więc możliwe, że po prostu nie wiesz o czym mowa.
                                          • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 25.07.08, 12:28
                                            > Przytoczony przez Ciebie wierszyk nijak nie pasuje do sytacji. Ale
                                            > sądząc z Twoich wypowiedzi nie za dobrze orientujesz się w zasadach
                                            > dobrego wychowania, więc możliwe, że po prostu nie wiesz o czym mowa.

                                            Przytoczony przeze mnie wierszyk odnosi się do twoich wypowiedzi na temat tego,
                                            czym jest dobre wychowanie. Ale być może faktycznie, nie wiesz, o czym mowa.
                                            • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 10.08.08, 02:14
                                              > Przytoczony przeze mnie wierszyk odnosi się do twoich wypowiedzi
                                              > na temat tego, czym jest dobre wychowanie. Ale być może
                                              > faktycznie, nie wiesz, o czym mowa.

                                              Widać, że Ty, Falko, nic z tego wierszyka nie zrozumiałaś i wygląda
                                              na to, że nie masz bladego nawet pojęcia o czym w nim mowa.
                                              Ale cóż... jak tu już ktoś przede mną zauważył, szkoda czasu na
                                              dyskusję z Tobą. Pa, pa...
                                              • falka32 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 11.08.08, 20:36
                                                > Widać, że Ty, Falko, nic z tego wierszyka nie zrozumiałaś i wygląda
                                                > na to, że nie masz bladego nawet pojęcia o czym w nim mowa.
                                                > Ale cóż... jak tu już ktoś przede mną zauważył, szkoda czasu na
                                                > dyskusję z Tobą. Pa, pa...

                                                Ach, jaka szkoda, myślałam, że zostanę uświadomiona na temat tego, co poeta,
                                                wbrew pozorom i wbrew oficjalnym interpretacjom miał na myśli :PPPPP
                                                • samira33 Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 29.08.08, 11:24
                                                  Droga Falko, do tego niepotrzebne są oficjalne interpretacje -
                                                  znajomość savoir-vivre w zupełności by wystarczyła aby odpowiednio
                                                  zrozumieć ten wierszyk. :-P
                              • aurita Re: A czy gdyby nie chodziło o dziecko 21.07.08, 21:20
                                slonko nie denerwuj sie ale niemowlaka nie przewija sie w toalecie. Gdzie chcesz
                                go polozyc? na muszli klozetowej?
                                Pozatym matka wedlug artykulu poszla przewinac brzdaca w inne miejsce wiec w
                                czym problem nie rozumiem?

                                Moim zdaniem Pania oburzylo cos innego niz kupa/jej zapach, ona z obrzydliwoscia
                                patrzyla na milosc matki do dziecka. Matka usmiechala sie do swojego dziecka a
                                ta panienka nie mogla tego pojac... kupa nie kupa, smutne to troche
                            • bubster czyli najlepiej 19.07.08, 17:39
                              przyswoić sobie odpowiedź Wujka Heńka Cięta Riposta :-)
                            • p_a_m Re: uogólniasz 12.09.09, 11:23
                              jestem pod wrażeniem:)
                              lepiej bym tego nie ujął:)
                              pozdrawiam
    • ba1955.pl Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 20:32
      Ja wprawdzie mam dwoje dzieci ( właściwie ze strachu przed tą
      tzw.pustką), ale jestem pełna podziwu i uznania dla ludzi którzy
      mają odwagę przyznać się że dzieci nie lubią i nie chcą ich mieć.
      Czy to jest obowiązek? Ludzi jest o wiele za dużo na świecie.
      Gdziekolwiek się pójdzie - tłumy.Czy nie lepiej inwestowac w
      siebie, rozwijać się , realizować swoje plany i marzenia? A
      gadaniem ciotek i sąsiadek nie należy się przejmować!
    • ba1955.pl Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 20:42
      Jestem pełna uznania dla ludzi którzy mają odwagę przyznać się że
      dzieci nie lubią i nie chcą ich mieć. Swiat jest przeludniony, niech
      sie rozmnażają ci którzy mają taką potrzebę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka