Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

    • aurora-83 Niemowlętami się brzydzę....... 15.07.08, 10:05
      ...biedni ludzie....
    • tomolesrow To osoby niedojrzałe 15.07.08, 10:15
      Jak dla mnie bohaterzy artykułu to osoby niedojrzałe, bojące się
      odpowiedzialnosci. Za 10- 15 lat przyjaciele się odsuną , bo założą rodziny a
      balowanie przez 20 lat też się znudzi - i co pozostanie????? Kot??? Porównanie
      kota i dziecka dla mnie jest obraźliwe - jak można postawić ic hobok siebie??? .
      Żal mi tych ludzi - a własciwie nie żal
      • stanislaw32 Re: To osoby niedojrzałe 15.07.08, 16:45
        Czyli Ty sie decydujesz na dzieci bo jak sie przyjaciele odsuna to nie bedziesz
        miec innych pomyslow na spedzanie wolnego czasu?
        Zal mi Twoich dzieci.
    • malypieniadz Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 10:48
      koty też robią kupę i z tego co zauważyłam nie są skore do
      sprzątania po sobie.
    • amambilis Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 10:52
      Ja też długo nie chciałam mieć dziecka. I po urodzeniu wcale mi się
      nie zmieniło, w każdym razie nie od razu :) I cały czas (a córka ma
      już 3 lata)zdarza mi się tęsknić za czasami, kiedy byliśmy z
      mężem "tylko we dwoje". Ta swoboda...
      Ale prawda jest banalna: dzięki dziecku jego rodzic staje się
      lepszym człowiekiem. Dziecko wychowuje. I kocha. Mocno i
      bezwarunkowo.

      A jak ktoś sobie chce poczytać więcej, jak to jest z dzieckiem to
      niech zajrzy do zakładki "Mirka" na amabilis.blox.pl
      • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:21


        > Ale prawda jest banalna: dzięki dziecku jego rodzic staje się
        > lepszym człowiekiem. Dziecko wychowuje. I kocha. Mocno i
        > bezwarunkowo.

        To prawda.
        Proponuję od dzisiaj pozamykać oddziały dla alkoholików
        i narkomanów-zamiast tego zmusić ich do zajścia w ciążę-od razu rzucą nałóg i
        staną się lepszym człowiekiem(podobnie w przypadku więźniów).
        Nie wierzycie? Popatrzcie na matkę 3-letniego zakatowanego Kubusia.
        Dla Ciebie-my bezdzietni jesteśmy "gorszym" człowiekiem.
        Może być i tak :-)

    • hunkar Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:01
      ja kupiłam sobie psa. wolę mieć w domu przyjaciela niż wroga :)
    • mehundo Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:11
      zauważyłam, że zarówno reportaż, jak i opinie osób komentujących w
      większości bardzo skrajnie przedstawiają obie grupy - bezdzietnych
      jako "warszawkę" z parciem na karierę, drogim i egzotycznym hobby,
      sprzętem RTV za 15000, a dzietnych - jako bezmózgie głupawe laleczki
      roztkliwiające się nad kupkami. i jedna i druga opinia jest
      krzywdząca, chociaż...
      ja mam 29 lat, nie mam dzieci i nie czuję na razie instynktu
      macierzyńskiego w ogóle. przy czym nie wynika to z mojego parcia na
      karierę. pracuję w normalnej firmie, dość lubię swoją pracę, rozwija
      mnie ale też nie uważam pracy za cel swojego życia - głównie jednak
      jako źródło dochodów. nie uczęszczam na żadne zajęcia typu joga,
      biznes-inglisz, nie mam drogiego hobby typu nurkowanie na rafach.
      mam całkiem fajne życie, uwielbiam mazury, chcę się zapisać na kurs
      żeglarski, lubię wycieczki rowerowe, nie wydaję za dużo na ciuchy
      ani kosmetyki, staram się nie opuszczać w czytaniu... jak widać - w
      ogóle nie reprezentuję osób które - jak bezdzietne - często
      oskarżane są o wybujałe ambicje, przewrócenie w głowie od nadmiaru
      kasy, wyrachowane i materialne podejście do życia. jednak instynktu
      macierzyńskiego nie mam. i nie wynika to z jakiegoś strasznie
      twardego wyboru, demonstracji, bo nie obnoszę się z tym, ani nie
      komentuję innych wyborów. nie argumentuję tego obrzydzeniem do kup,
      brakiem czasu i brakiem ochoty na poświęcanie się.
      po prostu nie mam dzieci, na razie nie chcę i już. nie mówię też że
      za 5 lat nie zmienię zdania, bo może zmienię - generalnie pozwalam
      sobie żyć w tym przypadku zgodnie ze swoim instynktem, nie
      narzucając sobie żadnej woli.

      natomiast rzeczywiście miałam taki okres niedawno, kiedy wszystkie
      koleżanki dokoła rodziły dzieci, zachodziły w ciążę, a główną
      tematyką spotkań towarzyskich było "a wy kiedy", "wiesz, co maciuś
      ostatnio zrobił", "dzidzi ma smoooooczka..." - rzeczywiście coś w
      tym niestety jest, że większości kobietom świat się mocno zawęził.
      rozumiem że to ważne wydarzenie w życiu i rozumiem nawet że są z
      tymi kupami szczęśliwe bo poza kupami jest dużo więcej radości dla
      nich, ale faktycznie ciągnięcie mnie do łóżeczka, sadzanie mi na
      kolanach dzieci, niemożność skoncentrowania się na jakiejkowiek
      rozmowie (bo kątem oka cały czas obserwuje dziecko choćby ono spało
      grzecznie), a co najgorsze - zanudzanie, naprawdę zanudzanie do
      granic możliwości opowiadaniami o paluszku, lekarzu,
      zaczerwienieniu, ząbkach - to wszystko jest naprawdę mocno
      zniechęcające.
      doszło do tego że na imprezach częściej rozmawiam z facetami - o
      pracy, o polityce, "o życiu", o czymś ciekawym po prostu - niż z ich
      partnerkami (ostatnio dziewczyna 20 minut miała słowotok na temat
      siniaczka na kolanku dziecka, 20 minut!!!)
      zdecydowanie wkurzające były pytania - a kiedy wy? masz coraz mniej
      czasu do 30! kobieta musi urodzić przed 30. no przestań, zajdziesz w
      ciążę to zobaczysz! a ty kiedy chcesz mieć dzieci? - zarówno ze
      strony znajomych jak i rodziny. jak już bratowa zaszła w ciążę i
      usłyszałam z ust jej matki (jej matki, czyli teściowej mojego brata,
      osoby zupełnie mi obcej!!) "to teraz czekamy na was" naprawdę byłam
      bliska powiedzenia czegoś mało grzecznego...

      w każdym razie był taki czas że zamotana tymi atakami zaczęłam nawet
      obwiniać partnera za istniejący stan rzeczy i męczyć go o dziecko!!!
      presja społeczeństwa potrafi naprawdę człowiekowi zamieszać w
      głowie. wydawało mi się że jestem tak strasznie nieszczęśliwa bo nie
      mam dziecka, a jednocześnie coś mi podpowiadało że jestem
      nieszczęśliwa, bo inni mi wmawiają i atakują "bez dziecka nie można
      być szczęśliwym!".

      artykuł może nie jest jakiś specjalnie dobry - zbyt przejaskrawia
      większość bahaterów - ale porusza ważny problem - dajcie ludziom
      spokój z tymi dziećmi do 30, z tym męczeniem "kiedy dziecko", to
      jest niegrzeczne! tak jakbym ja ciocię pytała "czy ciocia ma jeszcze
      okres czy już nie?", to są osobiste sprawy każdego człowieka,
      naprawdę nie każdy dąży do posiadania dzieci. wywoływanie presji w
      człowieku że MUSI mieć dziecko i zamęczanie rozmowami o paluszku i
      dupce jest naprawdę nie do zniesienia.

      i w tym kontekście nie dziwi mnie radykalizm bohaterów, choć sama
      jeszcze aż takiego radykalizmu nie prezentuję. ale też już czuję
      większą agresję gdy ktoś zaczyna temat dzieci niż jeszcze np. rok
      temu.

      ale się rozpisałam... : )
      • pannax27 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 15:52
        w pwelni popieram Twoja wypowiedz. tylko ja wysluchiwalam o zabkach przez pol godziny. cos we mnie peklo i postanowilam przestac sie spotykac z kobietami ktore do powiedzenia maja tylko o dziecku.
        i ja wysluchuje "a kiedy Wy?". I rzygac mi sie chce jak to slysze, ale zawsze stanowczo odpowiadam ze: nigdy, nigdy bo jestem zbyt samolubna by miec dzieci.
        • ml130676 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:31
          Wydaje mi się, że jak się kobieta szybko nie pozbiera po porodzie
          (góra pół roku siedzenia z bobasem) to się zaczyna cofać w rozwoju i
          nie zauważa nic poza "kupą dziecka". Ja nie miałam szansy na długie
          siedzenie w domu, z tego powodu zostałam objęta współczuciem innych
          matek, ale tak naprawdę cieszyłam się, kiedy wreszcie wyrwałam się z
          pieluch do pracy, gdzie z kolei musiałam odpierać ataki innych
          mamusiek lub "ciężarówek", że "porzuciłam" swoje dziecko nie
          wspominając o "dobrych radach" i wywieraniu presji celem włączenia
          mnie do dyskusji na wiadomy temat w wiadomym gronie. Wiedzę na temat
          moich dzieci trzeba ode mnie na siłę i powoli wyciągać, bo
          macierzyństwa nie traktuję jako dowartościowanie się i argument do
          przyznania "Nobla". Póki mam jeszcze własne marzenia nie związane z
          dziećmi - nauka języków obcych, kurs żeglarstwa i jazdy konnej,
          dodatkowa fajna praca, to chyba żyję i oddycham, a nie tylko
          wegetuję pomiędzy świnką a zapaleniem ucha córek.
          • ar.co Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 20:15
            I o to właśnie chodzi - tylko że przeciętna matka-Polka uważa
            urodzenie dziecka za bohaterstwo godne co najmniej Virtuti Militari
            (najlepiej od razu w połączeniu z Krzyżem Walecznych), a swoje
            potomstwo za pierwszy (bo przecież nie ósmy!) cud świata. W związku
            z czym jej rozwój intelektualny zatrzymuje się na poziomie "ale
            słuchajcie co mój Maciuś dzisiaj powiedział" (i tu leci 20-minutowe
            nieskładne opowiadanie o jakimś kretyńskim i pozbawionym sensu
            wyczynie 3-latka, który nikogo poza opowiadającą nie obchodzi).
            Niestety, rzadko kobieta po "szczęśliwym rozwiązaniu" potrafi
            dorównać intelektualnie rozwijającym się dalej szczęśliwym
            bezdzietnym. Co zresztą w dużej mierze wynika z panującego w naszym
            kraju wzorca rodziny.
    • yaroslav straszne to i smutne... 15.07.08, 11:25
      W dobie powszechnej wolności do niemal wszystkiego, w zasadzie nikogo nie
      powinno się zmuszać do posiadania potomstwa - a jeśli w dodatku taka osoba
      deklaruje "ze brzydzi sie niemowlętami", uważa dzieci za dopust Boży albo
      twierdzi ze nie ma czasu na takie bzdury itp itd to absolutnie nie powinna ich
      mieć bo tylko je skrzywdzi na cale życie. Z drugiej strony jednak jeśli taka
      osoba nie jest kimś wybitnym kto zostawi po sobie dzieła wnoszące coś
      istotnego do puli rozwoju cywilizacyjnego to w zasadzie należałoby uznać
      takiego osobnika za pasożyta, który tylko konsumuje i wydala (bo ani nic
      mądrego nie wymyślił (cywilizacyjne zero) ani nie wydał potomstwa (zero
      pożytku dla gatunku: człowiek). A już zupełnie na marginesie: ktoś kto to
      pisał chyba kota na oczy nie widział.
      (podpisano: strasznie zabiegany właściciel małej firmy i dwóch kotów,
      oczekujący na bliźniaki i bardzo z tego powodu szczęśliwy :D )
      • p.s.j Re: straszne to i smutne... 15.07.08, 13:20
        > Z drugiej strony jednak jeśli taka
        > osoba nie jest kimś wybitnym kto zostawi po sobie dzieła wnoszące coś
        > istotnego do puli rozwoju cywilizacyjnego to w zasadzie należałoby uznać
        > takiego osobnika za pasożyta, który tylko konsumuje i wydala (bo ani nic
        > mądrego nie wymyślił (cywilizacyjne zero) ani nie wydał potomstwa (zero
        > pożytku dla gatunku: człowiek).

        Oczywiście to samo możemy odnieść, prawdaż, do:

        - kalek;
        - bezpłodnych;
        - sióstr zakonnych (czasy Katarzyny ze Sieny minęły...)

        Strasznie masz radykalne poglądy.
    • ml130676 Rozumiem tę niechęć do dzieci choć mam 2 latorośle 15.07.08, 11:28
      Niestety, muszę się zgodzić z tymi przedstawicielami filozofii "no
      children" i uważam, że to nie wyłącznie ich egoizm powoduje takie
      osłabienie względnie ustanie popędu rozrodczego. Większość dzietnych
      zmusza resztę otoczenia do peanów i ogólnej afirmacji faktu, że są
      rodzicami. I każdą głupotę, chamstwo, nie zachowanie zasad savoir-
      vivre'u w miejscach publicznych tłumaczą: "bo my mamy dzieci", co
      automatycznie "powinno" ich usprawiedliwiać na każdym odcinku
      działania. "Numer na dziecko" jest dobry, żeby ominąć kolejkę w
      urzędzie, nie zapłacić za zniszczony towar i bałagan w sklepie,
      zająć wygodne miejsce w autobusie, czy też zrobić syf w restauracji.
      Dziecko to prywatna sprawa rodziców, ale włóczenie się z nim po
      knajpach, wyciąganie cycka na środku ulicy, bo karmienie naturalne
      jest w modzie, tolerowanie ich wrzasku, a nawet zmuszanie osób
      postronnych do ich niańczenia mogą doprowadzać bezdzietne otoczenie
      do szału. Wszystko to wynika z przesady i nie zachowania zdrowego
      dystansu do swego rodzicielstwa oraz braku poszanowania praw i
      poglądów innych ludzi. Do głowy by mi nie przyszło, żeby pytać kogoś
      o jego plany prokreacyjne, krytykować singla, czy bezdzietną parę za
      ich styl życia. A co mnie to obchodzi? Nie ciągnę dzieci na imprezy
      nie adresowane do dzieci, nie toleruję ich krzyku, fochów,
      skłonności destrukcyjnych i zabraniam im atakować obcych ludzi
      potokiem pytań, bo może sobie tego nie życzą. Ktoś powie, że je
      tresuję, niestety, skoro już porównujemy dziecko do kotka, to
      zarówno zwierzęciu, jak i kilkulatkowi mała tresura nie zaszkodzi.
      Dziecko musi znać swoje miejsce, a "często-gęsto" znajduje się w
      centrum uwagi i myśli, że jest pępkiem świata, co jeszcze swoim
      zachowaniem potwierdzają bezrefleksyjni rodzice, którzy po raz
      kolejny zabierają dziecko do sklepu wiedząc doskonale, że dokona tam
      ono inwazji i znowu wszyscy, od personelu po klientów będą wkurzeni.
      W Polsce oficjalne przyznanie się do "niechcenia dzieci" jest prawie
      jak obnoszenie się ze skłonnościami homoseksualnymi, napotyka na
      ataki ze strony tych "jedynie słusznie myślących". Choć mam dwoje
      dzieci, inne kobiety czasami doprowadzają mnie do szału, zwłaszcza,
      gdy starają się absorbować cały czas swojego dziecka swoją osobą,
      jakby szukały potwierdzenia, że są najlepszymi matkami. Dzieciak
      chce się bawić, a mamuśka go ciągle "atakuje", przeszkadza, nie daje
      chwili spokoju, ciągle pytając: "kochasz mamusię, a kogo bardziej
      mamusię czy tatusia, a daj buzi, a pocałuj mamusie,ciu-ciu-ciu". Ze
      zwykłego siniaka robią aferę, a każdą próbę zabawy z innym dzieckiem
      piętnują stwierdzeniem, że jeszcze się maleństwo czymś zarazi. Wbrew
      pozorom, rodzice rywalizują ze sobą, te kwoki z wózkami uprawiają
      zawody, które dziecko pierwsze samo zaczęło chodzić, które ma
      pierwszego zęba etc. Nie da się porozmawiać o czymś innym, niż o
      zupkach i kupkach. Jakiś taki rodzaj odmóżdżenia. Nie daj Boże, jak
      już ktoś na ławce bez dziecka usiądzie: "pewnie pedofil albo
      bezpłodny". Dzieci tak naprawdę rządzą rodzicami i są nietykalne.
      Mogą się człowiekowi zrzygać na odświętne ubranie, a mamuśki się
      cieszą. Kocham swoje pociechy, ale mam do nich krytyczny stosunek.
      Napatrzyłam się wiele na mojego rozhisteryzowanego brata, który
      terroryzował otoczenie przez 15 lat i nadal próbuje urozmaicać czas
      rodzinie, a matka wytrząsa się nad nim, jak nad jajkiem. Popieram
      wszytkich bezdzietnych, gdybym miała cofnąć czas, zastanowiłabym się
      nad tym, czy nie lepiej zająć się sobą niż stale niańczyć i
      strofować dwójkę bardzo żywych "maleństw", a ja jeszcze dołożyłam
      sobie psa i kota, dodając do tego męża, mam zatem małe przedszkole i
      ciągle przepraszam wszystkich z tę całą menażerię - za męża, że za
      dużo sobie nałożył bigosu na imieninach u cioci, za córki, że
      krzyczą zamiast mówić, choć nie są głuche, za psa, że obwąchuje
      każdą atrakcyjną blondynkę ubraną na biało i za kota, że wymiaukuje
      przez okno serenady do kota z naprzeciwka. Na koniec za siebie -
      sorry, nie nadaję się na matkę i o wiele więcej przyjemności sprawia
      mi zakup nowej sukienki albo kurs tańca niż pląsanie na
      przedszkolnym przedstawieniu w takt piosenki zespołu "Fasolki". PS.
      myślę, że taksówkarz we właściwym czasie zawiezie mnie, starą babę,
      do domu starców i nie będę ciężarem dla swoich dzieci.
      • nika_75 Re: Rozumiem tę niechęć do dzieci choć mam 2 lato 15.07.08, 11:56
        Ej, ml130676, pełno truizmów w Twoim długim poście, jak w
        gimnazjalnym wypracowaniu. A ja widzę wokół normalne matki i
        normalne dzieci. Jak w życiu.
        • ml130676 Re: Rozumiem tę niechęć do dzieci choć mam 2 lato 15.07.08, 12:24
          A czym się różni "wokół" od "w życiu" ? Bo skoro już o stylistyce
          mowa, to też się przyczepiam do tego zdania. Co do gimnazjalności
          wypracowania - sorry, nie jestem polonistką, a to nie jest konkurs
          na esej, takie pierdu-pierdu, jak na forum, inni piszą z błędami
          albo po jednym zdaniu lub stwierdzeniu typu "i ch...j", a nikt się
          nie czepia. Myślę, że to nie o styl ani poziom pisania chodzi, ale o
          twój czuły punkt, który poruszyłam w tekście. Tylko się nie popłacz.
      • akuku_1 Re: Rozumiem tę niechęć do dzieci choć mam 2 lato 15.07.08, 11:57
        Współczuję. Niechciane macierzyństwo to szkoda dla siebie i dzieci, których spłodzenie jest czymś, czego się żałuje. W takiej sytuacji, rzeczywiście lepiej się nie pchać w rodzicielstwo. Chyba problem polega bardziej na wzajemnej tolerancji i samopoznaniu niż na tym, czy warto mieć dzieci, czy nie.
      • homard Re: Rozumiem tę niechęć do dzieci choć mam 2 lato 15.07.08, 16:53
        ml130676 napisała:


        > Dziecko to prywatna sprawa rodziców, ale włóczenie się z nim po
        > knajpach, wyciąganie cycka na środku ulicy, bo karmienie naturalne
        > jest w modzie, tolerowanie ich wrzasku, a nawet zmuszanie osób
        > postronnych do ich niańczenia mogą doprowadzać bezdzietne otoczenie
        > do szału. Wszystko to wynika z przesady i nie zachowania zdrowego
        > dystansu do swego rodzicielstwa oraz braku poszanowania praw i
        > poglądów innych ludzi. Do głowy by mi nie przyszło, żeby pytać kogoś
        > o jego plany prokreacyjne, krytykować singla, czy bezdzietną parę za
        > ich styl życia. A co mnie to obchodzi?


        BRAWO ZA CALOKSZTAłT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
    • milkab007 Porównymwanie dziecka do kota, psa... 15.07.08, 11:30
      Porównywanie dziecka do kota czy psa to jakaś paranoja.
      Kot/pies zyje przeciętnie 12,13 lat - człowiek w Europie ponad 60,
      więc psy/koty szybciej się rozwijają.
      Zapewne każdy z nas widział "na żywo" szczeniaka albo kociaka. I
      takie maleństwa póki nie widzą jeżeli nie śpią albo nie jedzą to
      piszczą - noworodek płacze. Kiedy piesek, kotek są starsze kiedy ich
      matka odejdzie, są głodne, zimno im itp. też piszczą - dziecko
      płacze albo krzyczy. Mały kot/ pies gdy zaczyna chodzić potrafi
      włazić wrzędzie, bawi się z rodzeństwem, biega, miałczy/szczeka, -
      dziecko też biega, wszędzie chce wejść, biaga, krzyczy, rozmawia.
      Kot/pies jak jest chory będzie wymiotował tak samo jak człowiek.
      Dziecko z czasem nauczy się korzystać z wc - tak jak kot czy pies z
      kuwety. Małe dziecko nie kontroluje jeszcze zwieraczy - tak jak
      nowonarodzony szczeniaczek/ kotek.
      Więc o co chodzi Klarze? Ona tak jakby porównuje szczeniaczka
      (dziecko) do psa (dorosłego).
      • des4 klara z artykułu 15.07.08, 11:42
        to klaranyc aktywnie udzielająca się na forum BzW...reprezentuje
        odłam bezdzietnych fanatyczek..ą/ę, ameryka, kariera, byznes, party
        i takie tam...argument żalosne, a panna wyraźnie sfrustrowana...
        • kadanka Re: klara z artykułu 15.07.08, 15:06
          klara po prostu wyrazila swoje pogladu, nie lubi dzieci. ma prawo. a
          ty od razu wyzywasz ja od fanatyczek. i to jest w porzadku?? poza
          tym chyba cie kola w oczy ta ameryka, kariera i biznes-party...
          polska zazdrosc?
          • des4 Re: klara z artykułu 15.07.08, 17:09
            poczytaj jej wypowiedzi na BzW...
            • kadanka Re: klara z artykułu 15.07.08, 17:51
              co to za forum bzw?:)
    • akuku_1 Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:47
      Na szczęście egoiści i materialiści żyją krótko...z tą trucizną świetna sprawa, uśmiałem się do łez, aż się chce samemu ją podać takiemu komuś :D
      • ar.co Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 20:20
        Akurat niespecjalnie. Kobiety niezamężne i bezdzietne żyją dłużej od
        mężatych i dzieciatych - natomiast żonaci faceci żyją dłużej od
        nieżonatych (posiadanie dzieci zdaje się nie ma na nich wpływu).
        Daje do myślenia, nieprawdaż?
        • akuku_1 Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 08:59
          Akurat mowa była o egoistach i materialistach. Kto powiedział, że chodzi o kobiety niezamężne i bezdzietne, czy też bezdzietnych facetów? A że ogółem Ci, którzy wolą CD i sprzęt od żyjącej istoty, to materialiści i w dodatku bezdzietni to już inna sprawa - tak się jakoś składa.
        • akuku_1 Re: Niemowlętami się brzydzę 17.07.08, 09:16
          I jeszcze jedno. Nie mogę stwierdzić, czy niezamężni i bezdzietni żyją dłużej, bo nie znam źródła tego twierdzenia. Badania statystyczne? Co więcej, ciąża chroni przed wieloma chorobami, typu rak piersi i macicy, który zabija szybko i skutecznie. A chyba zgodzisz się, że egoizm jest niezdrowy z natury. Niereformowalni egoiści w końcu zostają sami, a samotność to "przedsionek śmierci".
          Ogólnie rzecz ujmując, ekstrema są niezdrowe, a i tak każdy ma wolność wyboru - dokonując go pokazujemy kim jesteśmy, a konsekwencje wyboru i tak musimy ponieść sami...a przynajmniej powinnyśmy.
    • allegro_wship Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:50
      Ja mam inaczej niz wy wszyscy.
      Mam dziecko ale nie po tym co to zmienilo w moim zwiazku nie czuje
      sie na silach zeby je wychowywac. MIelismy duze problemy z zajsciem,
      bujalismy sie po lekarzach prawie rok. Az sie udalo. Cel zostal
      osiagniety ale to co ja o tym myslalem pozostalo we mnie do dnia
      dzisiejszego. Nie wiem co bedzie dalej? Wiem ze moja decyzja go
      skrzywdzi a ja z dnia na dzien coraz wiecej z nim przebywam, nie
      odtracam go, w koncu on nie jest temu winien ze ojciec nie umie
      pogodzic sie z pewnymi sprawami. Ale tak czy siak nie wiem co robic
    • princealbert chlopak Elki byl z LPR? 15.07.08, 12:02
      tekst jak zwykle przesadzony. Porownanie kota do dziecka nie
      przekonuje. Zreszta jesli ktos nie chce miec dzieci, to nie. co to
      za problem do dyskusji?
    • kokos-is-one Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:03
      Czytając to forum zastanawiam się nad kondycją naszego społeczeństwa
      co do tolerancji wobec innych wyborów życiowych,
      Dajmy każdemu dokonywać swoich wyborów, tym bardziej, że nikogo nie
      krzywdzą. Po co oceniać kogoś po tego typu decyzji jako bezdusznego
      nieludzkiego i z amputowanymi ludzkimi odczuciami, skoro nie znamy
      pojedyńczej osoby.
      Głosząc sprzeciw wobec bezdzitnych przyklejacie sobie etykietę
      nietolerancji i zaściankowości, zamiast szerzyć szerokopojętą
      bezgraniczną miłość do ludzi, małych czy większych :)
    • azosiolek Każdy ma prawo wyboru 15.07.08, 12:04
      I te osoby, wypowiadające się w tym artykule - także. Zastanawia
      mnie tylko, czy fakt, że z tego artykułu wynika, że wszystkie te
      osoby to egoiści, ludzie unikający odpowiedzialności, myślący
      wyłącznie o własnej wygodzie to wynik pewnej manipulacji ich
      wypowiedziami przez dziennikarkę, czy faktycznie właśnie tacy są.
      • mark.byd Re: Każdy ma prawo wyboru 15.07.08, 12:15
        całe szczeście ..... że życie toczy się swoją drogą ..... cóż czas
        ucieka ... przyjdzie "walec" i już niedługo nas wszystkich
        wyrówna ... zmienią sie mody, style, poglady, ... wszystko ....... i
        niech dzieci rosną zdrowe i mądre ........ tak zwyczajnie
        normalnie ..... szkoda tych wszystkich złych, destrukcyjnych
        emocji ...... jałowych i sporów
    • umbertol Egoizm w czystej postac...i, ale to nie zakazane 15.07.08, 12:09
      Felieton dość jednostronny, ale pokazujący, że nie ma w nim tak
      naprawdę mowy o ludziach niechcących mieć dzieci tylko o ludziach
      nie lubiących innych ludzi. Wymagający i nic nie dający, ale za to
      płacący. Najsmutniejsze jest to, że tak dobrane pary, na zasadzie
      solidarności w niechęci do dzieci, przy pierszych problemach
      finansowych lub zdrowotnych wezmą nogi za pas, by szukać wymarzonego
      przecież świata bez problemów i obowiązków. Nie czułbym się
      bezpieczny w takim związku, bo jeśli trzeba będzie mnie wykąpać,
      albo nie daj bóg podetrzeć to czy ta partnerka się na to
      zdobędzie??? Rozumiem, że kolejny artykuł autorki powinien wychwalać
      eutanazję - bo to pozwoli uciec, gdy problemy staną się nazbyt
      realne...
      • akuku_1 Re: Egoizm w czystej postac...i, ale to nie zakaz 15.07.08, 12:28
        Dobre! Trafna uwaga.
      • kropkacom Re: Egoizm w czystej postac...i, ale to nie zakaz 15.07.08, 12:36
        umbertol, dokładnie. Znam ludzi którzy nie planują potomstwa i nie zieją
        nienawiścią do rodziców i dzieci i egoistami nie są. Ten artykuł pokazuje jakiś
        chory odłam bezdzietnych.
      • bene_gesserit Oj umbertol, co ty chrzanisz 17.07.08, 02:20
        umbertol napisał:

        > Felieton dość jednostronny, ale pokazujący, że nie ma w nim tak
        > naprawdę mowy o ludziach niechcących mieć dzieci tylko o ludziach
        > nie lubiących innych ludzi. Wymagający i nic nie dający, ale za
        to
        > płacący. Najsmutniejsze jest to, że tak dobrane pary, na zasadzie
        > solidarności w niechęci do dzieci, przy pierszych problemach
        > finansowych lub zdrowotnych wezmą nogi za pas, by szukać
        wymarzonego
        > przecież świata bez problemów i obowiązków. Nie czułbym się
        > bezpieczny w takim związku, bo jeśli trzeba będzie mnie wykąpać,
        > albo nie daj bóg podetrzeć to czy ta partnerka się na to
        > zdobędzie??? Rozumiem, że kolejny artykuł autorki powinien
        wychwalać
        > eutanazję - bo to pozwoli uciec, gdy problemy staną się nazbyt
        > realne...

        Przedziwny rodzaj wnioskowania.
        Wynikaloby z niego, ze nie trafiaja sie rodzice, ktorzy decyzje o
        dziecku podejmuja pod wplywem egoizmu. A to 'zeby zostal lekarzem,
        bo mi sie nie udalo', a to zeby - no wlasnie - 'mial mi kto
        szklanke wody na starosc podac', a to by rod nie wygasl itd.

        To sa wszystko indywidualistyczne, eogistyczne motywacje. I
        niektorych z rodzicow z tego typu motywacjami dziecko uczy
        poswiecania sie, a innych nie.

        Znam wielu niegodnych zaufania sukinkotow, ktorzy maja i kilkoro
        dzieci.
    • winifred Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:33
      " Kilka lat temu w 'Machinie' był test na rodzica. Idź do apteki, zostaw tam całą swoją wypłatę i wyjdź, grzecznie dziękując. Uwiąż arbuza pod sufitem na sznurku, zrób w nim małą dziurkę, tak żeby zmieściła się łyżeczka do herbaty. Rozbujaj owoc i spróbuj go nakarmić jogurtem. Zabierz kozę do supermarketu, zrób normalne zakupy, pilnuj kozy, a przy kasie zapłać za to, co masz w koszyku, i za to, co koza zniszczyła i zżarła po drodze. Jak chcesz mieć dwoje dzieci, zabierz z sobą dwie kozy. "

      już to kiedyś słyszałam, było tam chyba jeszcze coś o tym jak trenować techniki ubierania dzieci: "spróbuj włożyć wściekłego kota do siatkowej torby"

      heheheheh
    • antidotumm Kiedys tez nie cierpialam dzieci, obecnie uwielbia 15.07.08, 12:39
      Tez kiedys nie lubilam dzieci, a niemowlat i 2- 3- latkow w szczegolnosci,
      mialam zwyczajna awersje i juz. Uwielbialam za to ksiazki, podroze, spotkania z
      przyjaciolmi.
      Teraz mam wlasne - 5-letnią córeczke. I jest to dla mnie osmy cud swiata. Moge
      wpatrywac sie w nia godzinami i nigdy mi sie nie znudzi. I to od jej narodzin.
      Bardzo lubie tez jej kolegow i kolezanki i - o dziwo - bawie sie z nimi
      gdziekolwiek jestem (jako jedyna z doroslych) - znajduje z dziecmi wspolny jezyk
      i sprawia mi to przyjemnosc.
      Kiedys duzo podrozowalam - i - wierzcie mi - wychowanie dziecka w porownaniu z
      najwspanialsza podroza, to jak porownianie Mount Everestu z Gubałówką.
      • hermina5 Re: Kiedys tez nie cierpialam dzieci, obecnie uwi 18.07.08, 15:35
        Wiesz, jest rzeczą dziwną porównywac podróze i dzieci, to tak jakby
        porównywać seks i lekcję fizyki - co najmniej dziwne - z tej prostej
        przyczyny, z e nie ma zadnej cechy wspólnej.
        5 latki sa ok, noworodków i niemowląt nie trawie ;/
    • fmona Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:40
      Po przeczytaniu artykułu stwierdzam, że osoby w nim się
      wypowiadające zachowały się dokładnie tak jak inni, którzy im
      zarzucają egozim i złośliwie skomentowały ich poglądy.
      Porównania, słowa użyte w artykule po prostu mnie zmroziły. Nikomu
      absolutnie nie bronię posiadania własnego zdania. Jestem matką, w
      naszym towarzystwie są osoby z dzieckiem i bez, w gronie
      najbliższych przyjaciół jest małżeństwo, które nie chce mieć dzieci,
      ale to znaczy, że ja ich za to neguję, bo jest to ich indywidualna
      sprawa, ale nie oznacza też to, żeby oni obrażali mnie czy moje
      dziecko tylko z faktu jego istnienia na tym świecie. Nie wymagam od
      nich przewijania kupy mojego malucha, ale po prostu akceptacji tego,
      że my chcemy i mamy dziecko, które kochamy i które jak każdy
      normalny człowiek ma gorsze i lepsze dni.
      Decydując się na wypowiedź do takiego artykułu nie wskazana była ta
      kompletnie nie trafiona krytyka wycelowana w stronę rodziców i
      dzieci, bo postawiło tylko Was w świetle tak samo nieczułych i
      egoistycznych osób jak te, które wam dotychczas wytknęły brak
      posiadania dziecka!
      • krokodyl_13 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:54
        Popieram bardzo.
        Osobiście nie przepadam za maluchami. Moje wypowiedzi w ciaży i po
        porodzie bulwersowały wszystkie matki polki. No cuż moje zdanie nie
        zmieniło się choć mam dwoje dzieci. Nie urodziły się po to by
        zarobić na moją emeryturę, podać mi szklankę wody czy osłodzić
        samotność na lata. Mam dwa koty i psa i w zasadzie nie wiem dlaczego
        choć ktoś musiał je wziąść, lubię je wszystkie i sznuję wszystkie.
        Moje dzieci do różne wszechświaty, mają odrębne potrzeby tak jak
        każy z nas i nie jest ważne czy jest sam czy nie. Kocham patrzeć jak
        dorastają chcę by były samodzielne i pomagam im jak potrafię. Ani
        dzieci, ani zwierzęta nie są rzeczą i nie można traktować ich jak
        lokatę kapitału na stare lata. W życiu różnie bywa, osoba samotna
        życzliwa całemu światu zawsze znajdzie pomoc, a dzieci rzucone w
        świat nie zawsze przyją z pomocą, a i te bliskie mogą zafundować
        nam "drewniany talerz".
        • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:57
          > osoba samotna
          > życzliwa całemu światu zawsze znajdzie pomoc,

          Która z osób przedstawionych w artykule jesz życzliwa?
      • pietuszki Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:06
        Sprowadzacie dzieci do "wytwórni"odchodów normalne dziecko około roku zaczyna
        świadomie te sprawy kontrolować.Myślę że Klara chce sobie sama sobie obrzydzić
        macierzyństwo.Ludzie mają prawo być bezdzietni.Ja mam dzieci które kocham ,ale
        rozumiem tych którzy nie mają na to chęci .Oczekiwanie na opiekę na starość ze
        strony potomstwa to chyba utopia.Wczasach domów wielopokoleniowych to było
        możliwe ,ale teraz gdy rodzina rozproszona po świecie?
    • wieczna-gosia Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:06
      aaaaaaaaa..............

      z tego calego zbioru osobowosci dla mnie wiarygodna najbardziej jest Lucyna Legut.
      Tak w ogole temat bezdzietnych w ogole mnie nie rusza.

      Aczkolwiek chcialam dodac ze:
      kupami
      rzygami
      pacianiem
      itp atrakcjami rowniez sie brzydze.

      jak musze cos takiego sprzatnac- sama robie to z zamknietymi oczyna, klamerka
      na nosie i w rekawiczka gumowych. nie ma absolutnie znaczenia czy sato rzygi
      itp. kota czy dziecka.

      A co najciekawsze posiadam dzieci, jak rowniez posiadam kota :)
    • mikewodzowski Niektórzy nie powinni miec dzieci 15.07.08, 13:13
      To proste: Niektórzy nie powinni mieć dzieci.
      Będzie to korzystne dla obu stron.
      Na tym można zakończyć dyskuję :)
    • maryssia1 Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:34
      Jak czytam takie bzdury to aż mnie ściska,jak można takie głupoty wypisywać!
      Od 5 lat jest mamą, ciąży nie planowałam, ale nie żałuję. Mam fajnego synka,
      który w niczym mi nie przeszkadza. Pracuję w jeden firmie na stałe w drugiej
      trochę dorabiam, 3 razy w tygodniu chodzę na trening, w weekendy spotykamy się
      z przyjaciółmi, mąż również ma czas na swoje pasje. Po prosty trzeba potrafić
      sobie organizować czas i z niczym nie będzie problemu.
      Jakie to szczęście budzić się rano i słyszeć od takie maleństwa, że bardzo kocha:)
      • irenka82 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:49
        ja nie chce przez najblizsze 10 lat a moze nawet wcale. nie chce mi sie kims
        opiekowac.
      • melindap Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:50
        > Jakie to szczęście budzić się rano i słyszeć od takie maleństwa,
        że bardzo koch
        > a:)

        To, że jest to szczęściem dla Ciebie, nie oznacza, że byłoby to
        szczęściem dla mnie. Osobiście nie widzę żadnych plusów posiadania
        potomstwa, a minusów wiele, wiele, wiele...
    • irza50 Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 13:47
      Hmmm. W zasadzie ludzie tak naprawdę nie posiadają dzieci z jakiegoś
      konkretnego powodu, tylko dlatego, że jesteśmy cząstką przyrody, a
      rozrodem sterują hormony. Tak więc ci, którzy nie mają instynktu
      posiadania dzieci są jednak "wybrakowani", mają po prostu niedobory
      pewnych hormonów. Choć oczywiście uważam, że jeśli nie mamy ochoty
      na dziecko, to nie powinniśmy go mieć, ze wszystkimi tego dobrymi i
      złymi konsekwencjami.
      • twojafantazja Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 16:25
        irza50 napisała:

        > Hmmm. W zasadzie ludzie tak naprawdę nie posiadają dzieci z jakiegoś
        > konkretnego powodu, tylko dlatego, że jesteśmy cząstką przyrody, a
        > rozrodem sterują hormony. Tak więc ci, którzy nie mają instynktu
        > posiadania dzieci są jednak "wybrakowani", mają po prostu niedobory
        > pewnych hormonów. Choć oczywiście uważam, że jeśli nie mamy ochoty
        > na dziecko, to nie powinniśmy go mieć, ze wszystkimi tego dobrymi i
        > złymi konsekwencjami.

        Bardzo mnie zaciekawiłaś tym "niedoborem hormonów".
        Możesz mi napisać jakich konkretnie hormonów(jest ich bardzo dużo,a nie stać
        mnie,żeby wszystkie zbadać,więc zbadam tylko te,których "niedobór" powoduje
        bezdzietność z wyboru).
        Proszę napisz o jakie hormony,chodzi!!!!
      • ar.co Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 20:24
        No to nie wiem, czy ci, którzy dzieci uwielbiają i koncentrują się
        na dzieciróbstwie mają się z czego cieszyć - skoro są
        tylko "wykonawcami" instynktu i mają w sobie tyle samo inteligencji
        czy wolnej woli, co rozwielitka.
        • konwencja1 Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 15:01
          Pochodzisz od rozwielitki? Ktoś Cię urodził
    • zwyklaosoba Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu !!! 15.07.08, 14:02
      Dopóki nie miałem dziecka myślałem, że wiem o czym mi mówią, a mówią
      bla, bla, bla. Dopiero gdy mam córkę, zrozumiałem, że to tak jakby
      niewidomemu opowiadać o kolorach. nie masz/miałeś dziecka, to nie
      zrozumiesz. Koniec. Kropka.
      • melindap Re: Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu ! 15.07.08, 14:11
        Nie mam dzieci i nie zamierzam mieć, ale mylisz się twierdząc,że
        bezdzietni nie wiedzą co to oznacza mieć dziecko. Po pierwsze: ja
        np. opiekowałam się dzieckiem brata ponad miesiąc, gdy ten leżał w
        szpitalu. Po drugie: bezdzietni nie żyją w odosobnieniu i na każdym
        kroku bombardowani są towarzystwem dzieci- więc wiedzą, jak one się
        zachowują itp.
        • towita Re: Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu ! 15.07.08, 14:33
          Myślę, że jednak nie wiesz :-)
        • marzencic Re: Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu ! 16.07.08, 10:39
          Niestety nie wiedza. Znam pare dobrze sytuowanych bezdzietnych par.
          Maja pieski, kotki jezdza po calym swiecie i nudza sie potwornie
          ze soba i swoja samotnoscia. Myslalem ze kocham bardzo swoja zone i jestem
          szczesliwy dopoki nie urodzily sie nam corki. To jest zupelnie inny wymiar.
          Chociaz wiem ze moja dwojka opusci dom za pare lat
          ciesze sie kazdym dniem , ktory spedzam z nimi i nie zamienilbym tego na zaden
          jacht, dom etc. Pozdrawiam serdecznie i zycze milego dnia.
          • hermina5 Re: Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu ! 18.07.08, 15:42
            Znam pare dobrze sytuowanych bezdzietnych par.
            > Maja pieski, kotki jezdza po calym swiecie i nudza sie potwornie
            > ze soba i swoja samotnoscia

            Skoro sie ze soba nudzą, to dawno powinni od siebie odejsc, zamiast
            robić sobie dziecko, zeby przestać sie nudzić ! No ludzie - ten wpis
            już mnie autentycznie zbulwersował ! Dziecko to nie ejst recepta na
            nudny związek, albo - nie daj Boże, co zdarzasie cześciej, na
            szantazowanie czy zmuszenie partnera do pozostania!
      • kotek.filemon Re: Teksty bezdzietnym o dzieciach są bez sensu ! 16.07.08, 07:42
        Nie do końca bez sensu. Mówią przede wszystkim o zachowaniu rozwydrzonych
        bachorów w miejscach publicznych oraz absolutnie nieadekwatnych reakcjach ich
        rodziców rozpłodowców. Do tego chyba nie trzeba mieć własnych dzieci?

        Poza tym - większość ginekologów to mężczyźni. Widać należałoby im odebrać w
        trybie pilnym specjalizacje, bo przecież też nie mają pojęcia jak to jest i
        wiedzą tylko bla, bla, bla...
    • kota_anka Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 14:06
      Beata Kot powiedziała: "Bo jest to postawa życiowa, która budzi
      agresję." A jaka postawę prezentuje inna bohaterka artykułu, Klara,
      kiedy o dzieciach wypowiada się w sposób graniczący z wulgarnością?
      Mam troje dzieci, to mój wybór. Klara nie chce żadnego - to jej
      wybór. Ale nie popadajmy w skrajności, nie dajmy się zwariować.
      Obrazanie - nie ma sensu, podobnie, jak nazywanie w ten sposób
      dzieci.
      • ar.co Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 20:26
        Ale nie spotykasz się co krok z pytaniami typu: "Dlaczego masz
        dzieci?" "Po co ci aż troje?" albo "Może to trzecie to już za dużo?"
        A właśnie tego typu pytania (a contrario) są na porządku dziennym
        wobec ludzi, którym akurat ta forma aktywności nie odpowiada. I nikt
        nie uważa, że jest to po prostu chamstwo i pchanie nosa w nie swoje
        sprawy.
        • lukaszferchmin Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 01:54
          a i owszem. ja też mam troje dzieci. i reakcje w moim środowisku (przedsiębiorcy, agencje reklamowe, prawnicy itd.), to często "o rany, aż troje??" "i twoja żona tak chciała?" "wy to musicie się poświęcać" – to najłagodniejsze z nich. inni wydymają wargi, przewracają oczami lub szybko zmieniają temat.

          tak, gdybym się tym przejmował, mogłoby być niełatwo. a mam znajomych którzy mają czwórkę lub piątkę i – ujmując rzecz dosadnie – prze...ane w towarzychu.

          a zatem - drodzy bezdzietni - nie czujcie się tacy samotni w swoim męczeństwie bycia osamotnionym i wyobcowanym ://
    • frycek.chopin Niemowlętami się brzydzę- komentarz do artykułu 15.07.08, 14:10
      Lucyna Legut: - Był taki moment, kiedy żyłam z Wojciechem Hassem, gdy
      myślałam, że jestem w ciąży. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam: 'Niestety,
      będziesz musiała się zająć dzieckiem'. Na szczęście to był fałszywy alarm. Ale
      czasem kłamałam moim kochankom, że chcę mieć z nimi dziecko. Oni uwielbiali
      tego słuchać, bo dziecko to największy dowód oddania mężczyźnie.
      Moja żona chyba myśli to samo ale na mnie to nie działa ja sprawdzam to
      codziennie poprzez jej zachowanie i z nią żadnego dziecka już nie chce jej
      partner jest potrzebny tylko w dni płodne i kiedy ona chce dzidziusia
      • amon_sul Dzietni kontra bezdzietni i inne gry towarzyskie 15.07.08, 15:08
        Jestem facetem i nie chcę mieć dzieci. Może chwilowo, może się to utrzyma. Za
        mną niewiele ponad ćwierćwiecze, więc chyba jeszcze coś w głowie może mi się
        zmienić. Jednak jak na razie, mam kilka refleksji na temat ludzi z dziećmi i
        ludzi bezdzietnych.

        1. Kiedy wybieram się do kawiarni, odsapnąć trochę po pracy, wypić kawkę,
        poczytać gazetę, do szału doprowadzają mnie dzieci biegające między stolikami,
        krzyczące, dobierające się do mojej torby... Ale nie winię za to dzieci. Całą
        winą obarczam siedzącą dwa stoliki dalej matkę, która wraz z przyjaciółką wręcz
        ekstatycznie traktuje wyczyny swej pociechy. Dziecko jest dzieckiem. Rozumie to,
        co przekaże mu rodzic. I to rodzic, pozwalając dziecku na dzikie harce, wyraża
        brak szacunku dla mnie - bo przeszkadza mi nadmiernym hałasem i zamieszaniem w
        miejscu, które nie jest przedszkolem, tylko kawiarnią. Doskonale rozumiem, że
        dziecko ma swoje potrzeby - że musi pobiegać, pokrzyczeć, powygłupiać się - ma
        do nich prawo. Przydałoby się, żeby matka zatem zabrała je na plac zabaw albo do
        parku, a nie do kawiarni, gdzie inni klienci zwykle pragną mieć chwilę spokoju.
        Podobne odczucia miałem co do komunikacji miejskiej. Jeśli do autobusu wsiadła
        kobieta z płaczącym dzieckiem - cóż: ona musi gdzieś dojechać, może właśnie
        jedzie z dzieckiem do lekarza - powód płaczu jest nieistotny. Dziecko jest
        dzieckiem i nie będzie zachowywać się racjonalnie. Jeśli natomiast (zwykle znów
        w towarzystwie przyjaciółki) zachęca pociechę do wydzierania się na cały
        autobus, mam tego serdecznie dość. Niestety, kiedy raz (dłuższa podróż)
        kulturalnie zwróciłem uwagę i poprosiłem, by dziecko nie biegało po mojej
        torbie, część pasażerów mało mnie nie zlinczowała.

        2. Sporo moich znajomych ma dzieci. Małe dzieci. Kiedy idę do nich z wizytą,
        akceptuję ten stan - zresztą przez wiele pociech jestem uważany za "ulubionego
        wujka". To nie ma nic z hipokryzji - po prostu idąc do czyjegoś domu, szanuję
        zasady, jakie w nim panują. Rozumiem, że dziecko jest skarbem rodziców.
        Kilkakrotnie zdarzyło mi się być świadkiem wybuchów niezadowolenia, ze strony
        innych gości w domu, w którym jest dziecko. I to jest niedopuszczalne. Jeśli
        przychodzisz do kogoś z wizytą i uważasz coś (w sensie "zjawisko", a nie
        "dziecko") za uciążliwe, grzecznie żegnasz się i wychodzisz. To nie biblioteka,
        nie kawiarnia i nie hotel, gdzie masz prawo żądać ciszy i porządku.

        3. Pod moim oknem stoi sobie plac zabaw. Codziennie jest pełen dzieci, które
        biegają, krzyczą, śpiewają i czasem Bóg jeden tylko wie co jeszcze, aby wyrazić
        się ruchowo i dźwiękowo. I bardzo dobrze. Nie mam dzieci, ale wiem (niewiele,
        ale zawsze coś) o ich potrzebach. Tuż pod moim oknem znajduje się miejsce, w
        którym mogą je realizować i niech to robią do woli. Wszak to normalne, a
        odrobina tolerancji względem potrzeb innych to naprawdę coś, o czym każdy
        powinien pamiętać. Z adnotacją jednak, że na wszystko jest właściwy czas i
        stosowne miejsce.

        4. Posiadam kota, a właściwie kotkę. Charakterną. Czasem opowiadam o jej
        wyczynach znajomym, ale niechętnie pozostaję w towarzystwie "fanatycznych
        kociarzy", którzy godzinami rozprawiają o osobowościach i dokonaniach swoich
        futrzaków. Podobnie, staram się unikać towarzystwa ludzi, którzy zaczynają
        prześcigać się w fantastycznych opowieściach o swych dzieciach. Czasem obie
        grupy uważam za pretensjonalne, a czasem za zwyczajnie nudne. Nikomu niczego nie
        zabraniam, oni mają swoje zdanie, ja swoje. Po prostu zmieniam wtedy miejsce
        (przy stole choćby) i nikt nikomu w drogę nie wchodzi.

        5. Mam dosyć ludzi, którzy uważają mnie za odmieńca, albo "typowego faceta,
        którego jeszcze biologia nie naprawiła, ale naprawi, napraaaawi..." dlatego, że
        nie mam i (póki co) nie chcę mieć dzieci. Mam dosyć ludzi, którzy o godzinie
        17.00 przychodzą i od razu usiłują się na mnie wydzierać, że ja tu telewizor mam
        włączony, a oni właśnie dziecko spać położyli i żebym go natychmiast wyciszył,
        bo to chyba normalne, że dziecko spać musi (niech żyje nowe budownictwo i
        gipsowe ściany). Tak właśnie przywitali mnie nowi sąsiedzi, a że ja nie lubię
        jak ktoś zaczyna od krzyku i nie toleruję tego typu zachowań, to już raczej za
        sobą nie przepadamy. Mam dosyć ludzi, którzy wymuszają na mnie pełną akceptację,
        podziw, wręcz zachwyt dla swych dzieci zawsze i wszędzie.

        6. Chciałbym, żeby nam wszystkim żyło się normalnie. Nie potępiam ludzi, którzy
        mają dzieci. Sam za dziećmi nie przepadam, więc nie mam własnych. Chciałbym już
        z tego powodu nie być pariasem, wiecznym chłopcem, który boi się naprawdę
        związać z kobietą (bo przecież jeśli nie ma się dziecka, to nigdy nie jest to
        "prawdziwy związek"). Krótko mówiąc - chciałbym żeby "dzieciaci" szanowali mnie:
        moją osobę, moją przestrzeń i moje prawa. W zamian oferuję dokładnie to samo.

        Nie byłoby nam wszystkim łatwiej?
        • liwilla1 Re: amon 15.07.08, 17:21
          drugi fajny postosoby bezdzietnej, pod ktorym sie podpisuje :) grunt to nie
          tworzyc sztucznych podzialow i wzajemnie darzyc sie szacunkiem, oraz chociaz
          starac sie rozumiec druga strone barykady :)
          pozdrawiam, dzieki za ten orzezwiajacy powiew racjonalizmu :)
        • akuku_1 Re: Dzietni kontra bezdzietni i inne gry towarzys 17.07.08, 09:38
          Ma pan absolutną rację, tyle tylko, że między zasadami organizującymi nasze życie a ich realizacją jest duża, pusta przestrzeń, na której dochodzi do sporów. Póki co, nic lepszego jak dialog nie wymyślono. Ale nie ze wszystkimi da się rozmawiać. Ot paradoks. Musi być Pan trudny, ale trudne charaktery są ciekawe. Życzę zmiany zdania, bo warto coś po sobie zostawić, ale, jak Pan powiedział, na wszystko jest czas i miejsce. Pozdrowienia
        • nukaa Re: Dzietni kontra bezdzietni i inne gry towarzys 22.07.08, 18:47
          Bardzo mądrze, Młody Człowieku :-). Po lekturze Twojego postu wiem, że
          wybierzesz dobrze. Życzę Ci jak najlepiej, nieważne z dzieckiem (dziećmi?) w
          przyszłości, czy bez.. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka