Dodaj do ulubionych

czas na kolejny mit - uwaga!

05.10.05, 14:32
W najnowszym numerze "Wprost" artykuł o Jasnej Górze. Słynnej obrony podobno w
ogóle nie było! Co na to nasz czołowy odbrązawiacz? Czy też "prawdę zna"?
Obserwuj wątek
    • Gość: black Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 14:35
      następny mit padł !
      jak to prawda wypływa
    • Gość: Ramon Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 14:35
      pardon ze sie wttracam, ale to nie jest nasza slaska historija.
      • Gość: black Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 14:40
        ale kolejna zafałszowana historia
        • Gość: Ramon Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 14:42
          Gość portalu: black napisał(a):

          > ale kolejna zafałszowana historia

          teraz czy przedtem?
          • Gość: black Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 14:44
            teraz zaczyna się stopniowo prawda robić prawdziwa.
            • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 05.10.05, 15:24
              Potop - Jak zwykle tylko jakas powiesc, a nic wiecej.
              • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 05.10.05, 15:27
                monika.univ.gda.pl/~literat/potop/0042.htm
                • jopekpl JEST TO prawda ale mit ten został stworzony przez 05.10.05, 16:11
                  kościół katolicki który jak wiemy jest ponad narodowy!!!
                • Gość: :)))))) Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 16:46
                  monika.univ.gda.pl/~literat/potop/0037.htm
                  :))))))))))))
                • Gość: :)))) - A z jakich racyj:))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 16:47
                  Lisola pochylił swą rozumną głowę na piersi.

                  - Straszne, niesłychane rzeczy! - rzekł.

                  Rozmowa była prowadzona w niemieckim języku. Kmicic nie tracił z niej ani
                  jednego słowa.

                  - Ekscelencjo - odpowiedział Wrzeszczowicz - co się stało, to się stać musiało.

                  - Może być; trudno jednak nie mieć kompasji dla tej potęgi, która w oczach
                  naszych upadła, i kto nie jest Szwedem; boleć nad tym musi.

                  - Ja nie jestem Szwedem, ale gdy sami Polacy nie boleją, nie poczuwam się i ja
                  do tego - odparł Wrzeszczowicz.

                  Lisola spojrzał na niego uważnie. - Prawda, że nazwisko waszmości nieszwedzkie.
                  Z jakiego narodu, proszę?

                  - Jestem Czech.

                  - Proszę! zatem cesarza niemieckiego poddany?... Więc spod jednego pana jesteśmy.

                  - Jestem w służbie najjaśniejszego króla szwedzkiego - odrzekł z ukłonem
                  Wrzeszczowicz.

                  - Nie chcę ja bynajmniej tej służbie ubliżyć! - odparł Lisola - ale takie służby
                  bywają przemijające, będąc zaś poddanym naszego miłościwego pana, gdziekolwiek
                  waszmość byś był, komukolwiek byś służył, nie możesz kogo innego za
                  przyrodzonego zwierzchnika uważać.

                  - Tego nie neguję.

                  - Więc też powiem szczerze waszmości, że pan nasz boleje nad tą prześwietną
                  Rzeczpospolitą, nad losem wspaniałego jej monarchy i nie może łaskawym ani
                  chętnym okiem spoglądać na tych swoich poddanych, którzy się do ostatecznej
                  ruiny przyjaznego państwa przykładają. Co wasz- mości uczynili Polacy, że im
                  taką nieżyczliwość okazujesz?...

                  - Ekscelencjo! siła mógłbym na to odpowiedzieć, ale obawiam się nadużyć
                  cierpliwości waszej ekscelencji.

                  - Waszmość wydajesz mi się być nie tylko znamienitym oficerem, ale i rozumnym
                  człowiekiem, a mnie mój urząd nakazuje patrzeć, słuchać, o racje wypytywać; mów
                  więc waszmość choćby najobszerniej i nie obawiaj się znużyć mej cierpliwości.
                  Owszem, jeśli zgłosisz się kiedy do służby cesarskiej, czego ci najmocniej
                  życzę, znajdziesz wasza mość we mnie przyjaciela, który cię wytłomaczy i racje
                  twoje powtórzy, jeśliby ci za złe twoją dzisiejszą służbę poczytać chciano.

                  - Tedy wypowiem wszystko, co mam na myśli. Jako wielu szlachty, młodszych synów,
                  tak i ja musiałem fortuny poza granicami kraju szukać, przybyłem więc tutaj,
                  gdzie i naród jest mojemu pokrewny, i cudzoziemców chętnie do służby zażywają.

                  - Źle waszą mość przyjęto?

                  - Dano mi żupy solne w zawiadywanie. Znalazłem przystęp do chleba, do ludzi i do
                  samego króla. Obecnie służę Szwedom, a jednak, gdyby mnie kto za niewdzięcznika
                  chciał poczytać, wręcz bym mu musiał zanegować.

                  - A to z jakich racyj?

                  - A z jakich racyj można więcej ode mnie wymagać niż od Polaków samych? Gdzie są
                  dziś Polacy? Gdzie senatorowie tego królestwa, książęta, magnaci; szlachta,
                  rycerstwo, jeśli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi powinni
                  wiedzieć, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a gdzie zguba dla ich ojczyzny.
                  Ja idę za nimi, więc któryż z nich ma mnie prawo nazwać niewdzięcznikiem? Czemu
                  to ja, cudzoziemiec, mam być wierniejszym królowi polskiemu i Rzeczypospolitej
                  niż oni sami? Czemu miałbym pogardzać służbą, o którą oni sami się proszą?

                  Lisola nie odrzekł nic. Wsparł głowę na ręku i zamyślił się. Zdawałoby się, że
                  słucha poświstu wiatru i szumu jesiennego dżdżu, który począł zacinać w okna
                  karczmy.

                  - Mów waszmość dalej - rzekł wreszcie - zaprawdę szczególne rzeczy mi mówisz.

                  - Ja szukam fortuny tam, gdzie ją znaleźć mogę - rzekł Wrzeszczowicz - a że ten
                  naród ginie, nie potrzebuję się o to więcej troszczyć od niego samego. Zresztą
                  choćbym się troszczył, nic by to nie pomogło, bo oni zginąć muszą!

                  - A to dlaczego?

                  - Naprzód dlatego, że sami tego chcą; po wtóre, że na to zasługują. Ekscelencjo!
                  jestli na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzyć
                  można?... Co tu za rząd? - Król nie rządzi, bo mu nie dają... Sejmy nie rządzą,
                  bo je rwą... Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo
                  posłuch wolności się przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma komu
                  egzekwować i każdy możniejszy je depce; nie masz w tym narodzie wierności, bo
                  oto wszyscy pana swego opuścili; nie masz miłości do ojczyzny, bo ją Szwedowi
                  oddali za obietnicę, że im po staremu w dawnej swawoli żyć nie przeszkodzi...
                  Gdzie by indziej mogło się coś podobnego przytrafić? Który by w świecie naród
                  nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł? Który by tak króla
                  opuścił, nie za tyraństwo, nie za złe uczynki, ale dlatego, że przyszedł drugi,
                  mocniejszy? Gdzie jest taki, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę publiczną
                  więcej podeptał? Co oni mają, ekscelencjo?... Niechże mi kto choć jedną cnotę
                  wymieni: czy stateczność, czy rozum, czy przebiegłość, czy wytrwałość, czy
                  wstrzemięźliwość? Co oni mają? Jazdę dobrą? tak! i nic więcej... To i Numidowie
                  ze swej jazdy słynęli, i Galowie, jak to w rzymskich historykach czytać można,
                  sławnego mieli komunika, a gdzież są? Zginęli, jak i ci zginąć muszą. Kto ich
                  chce ratować, ten jeno czas próżno traci, bo oni sami nie chcą się ratować!...
                  Jeno szaleni, swawolni, źli i przedajni tę ziemię zamieszkują!
                  • Gość: :))) Re: - A z jakich racyj:))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 16:49
                    Zginęli, jak i ci zginąć muszą????
                    • rita100 Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 19:50
                      Obrona częstochowskiej twierdzy - to mit stworzony przez Henryka Sienkiewicza
                      ku pokrzepieniu serc, nie mający nic wspólnego z prawdą.
                      Dokladniej:
                      "Bohaterska obrona Jasnej Góry przed potopem szwedzkim to bujda na resorach"
                      Odsyłam zainteresowanych do "Wprost" :)
                      • szwager_z_laband Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 19:53
                        pisouech sam kedys o tym co znoduech w staryj ksionzce o Glywicach - na
                        marginesie sprawy pielgrzimki Glywiczokow do Czynstochowy - faktym je ize
                        klasztor napadli, coby obrabowac skarbiec, pijane szlachcice a niy szwedy, i
                        szrama na twarzy Maryjki je odnich dzieuym a niy jakis tam Szwedow.
                        • szwager_z_laband ps 05.10.05, 19:58
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=17267738&a=17302710
                      • ballest Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 20:00
                        " A z jakich racyj można więcej ode mnie wymagać niż od Polaków samych? Gdzie są
                        dziś Polacy? Gdzie senatorowie tego królestwa, książęta, magnaci; szlachta,
                        rycerstwo, jeśli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi powinni
                        wiedzieć, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a gdzie zguba dla ich ojczyzny.
                        Ja idę za nimi, więc któryż z nich ma mnie prawo nazwać niewdzięcznikiem? Czemu
                        to ja, cudzoziemiec, mam być wierniejszym królowi polskiemu i Rzeczypospolitej
                        niż oni sami? Czemu miałbym pogardzać służbą, o którą oni sami się proszą?"

                        ----

                        Rita, tak samo jak Bitwa pod Grunwaldem, zreszta o tej potyczce juz pisalismy,
                        tylko , klamstwa , mity , szkoda slow, Psie Pole, KLAMSTWO, MONTE CASSINO, nie
                        bylo zdobycia, Wieza Spad. w Katowicach, Piorun, Falaise, Lenino, Bidziszyn,
                        iiiii
                        , tylko mity, mity, albo klamstwa.
                        • jopekpl Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 20:28
                          ballest napisała:

                          > " A z jakich racyj można więcej ode mnie wymagać niż od Polaków samych? Gdzie
                          s
                          > ą
                          > dziś Polacy? Gdzie senatorowie tego królestwa, książęta, magnaci; szlachta,
                          > rycerstwo, jeśli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi powinni
                          > wiedzieć, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a gdzie zguba dla ich
                          ojczyzny.
                          > Ja idę za nimi, więc któryż z nich ma mnie prawo nazwać niewdzięcznikiem?
                          Czemu
                          > to ja, cudzoziemiec, mam być wierniejszym królowi polskiemu i Rzeczypospolitej
                          > niż oni sami? Czemu miałbym pogardzać służbą, o którą oni sami się proszą?"
                          >
                          > ----
                          >
                          > Rita, tak samo jak Bitwa pod Grunwaldem, zreszta o tej potyczce juz
                          pisalismy,
                          > tylko , klamstwa , mity , szkoda slow, Psie Pole, KLAMSTWO, MONTE CASSINO,
                          nie
                          > bylo zdobycia, Wieza Spad. w Katowicach, Piorun, Falaise, Lenino,
                          Bidziszyn,
                          >
                          > iiiii
                          > , tylko mity, mity, albo klamstwa.
                          >
                          OJ BALLEST JAK ZWYKLE Z TYM GRUNWALDEM PRAESADZASZ poczytaj historyka ZUBYRĘ!!
                        • jopekpl Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 20:29
                          ballest napisała:

                          > " A z jakich racyj można więcej ode mnie wymagać niż od Polaków samych? Gdzie
                          s
                          > ą
                          > dziś Polacy? Gdzie senatorowie tego królestwa, książęta, magnaci; szlachta,
                          > rycerstwo, jeśli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi powinni
                          > wiedzieć, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a gdzie zguba dla ich
                          ojczyzny.
                          > Ja idę za nimi, więc któryż z nich ma mnie prawo nazwać niewdzięcznikiem?
                          Czemu
                          > to ja, cudzoziemiec, mam być wierniejszym królowi polskiemu i Rzeczypospolitej
                          > niż oni sami? Czemu miałbym pogardzać służbą, o którą oni sami się proszą?"
                          >
                          > ----
                          >
                          > Rita, tak samo jak Bitwa pod Grunwaldem, zreszta o tej potyczce juz
                          pisalismy,
                          > tylko , klamstwa , mity , szkoda slow, Psie Pole, KLAMSTWO, MONTE CASSINO,
                          nie
                          > bylo zdobycia, Wieza Spad. w Katowicach, Piorun, Falaise, Lenino,
                          Bidziszyn,
                          >
                          > iiiii
                          > , tylko mity, mity, albo klamstwa.
                          >
                          ZAPOMNIAŁEŚ O KOŁOBRZEGU!!!
                          • ballest Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 21:06
                            "
                            Zignorowane rezolucje

                            Mity, kompleksy, schematy Kto i z kim naprawdę walczył pod Grunwaldem? Rozmowa
                            z prof. MARKIEM ZYBURĄ, germanistą, historykiem polsko-niemieckich stosunków
                            kulturowych - W świetnej serii Wydawnictwa Dolnośląskiego "A to Polska właśnie"
                            ukazała się pańska książka pt. "Niemcy w Polsce". Obala ona dziesiątki
                            fałszywych mitów, stereotypów i półprawd, pokazując w perspektywie minionego
                            tysiąclecia zupełnie inny obraz stosunków polsko-niemieckich od tych, które tak
                            mocno utrwaliły się w naszych głowach i sercach. Nadszedł czas na normalność? -
                            Tak, polsko-niemieckie stosunki normalnieją, choć nadal są obciążone rozmaitymi
                            kompleksami, urazami i uprzedzeniami. Teraz polska i niemiecka polityka wchodzą
                            w okres działań pragmatycznych, więc tym bardziej należy odwoływać się do
                            faktów historycznych, a nie do mitów. Trzeba ostatecznie zerwać z 50-letnią
                            tradycją antyniemieckiej propagandy. Powieści Karola Bunscha, pojawiające się
                            na każdym kroku widma Krzyżaków, Hitlera, Goebbelsa czy Adenauera skutecznie
                            wyparły z polskiej świadomości historycznej fakt zasadniczy: że nasze narody
                            przez długie stulecia zgodnie ze sobą współżyły i współpracowały. Do czasów II
                            wojny światowej znany jest tylko jeden przypadek buntu zamieszkujących Polskę
                            Niemców, którzy na początku XIV wieku wystąpili przeciwko władzy zwierzchniej.
                            Mam na myśli bunt krakowskiego wójta Alberta i tamtejszego biskupa,
                            zniemczonego Ślązaka Jana Muskaty, przeciwko pretendującemu do korony polskiej
                            Łokietkowi. Okazuje się jednak, że nawet tej rebelii nie da się wytłumaczyć
                            względami narodowymi. Chodziło o kwestie ekonomiczne. Niemieckie mieszczaństwo
                            Krakowa uznało wówczas, że o jego interesy ekonomiczne lepiej zadba czeski
                            pretendent do tronu Wacław II. - Łokietek pogodzić się z tym nie chciał, więc
                            wyrżnął pół miasta. - Lecz i on nie kierował się względami narodowymi.
                            Najlepszym dowodem na to, że ów słynny w naszych dziejach konflikt nie miał
                            podłoża etnicznego, jest fakt, iż w tym samym czasie niemieckie mieszczaństwo
                            nieodległego przecież Nowego Sącza Łokietka zdecydowanie poparło, za co zresztą
                            polski władca sowicie je potem wynagrodził. Łokietek był zręcznym politykiem i
                            wykorzystywał rodzące się napięcia polsko-niemieckie, które pojawiły się
                            wówczas przede wszystkim w Kościele na linii Gniezno-Rzym. Jednak nie
                            przeszkadzało mu to w ściąganiu niemieckich osadników, którymi kolonizował cały
                            kraj. - Kiedy chodziłem do szkoły, nie powiedziano mi, że wójt Albert był
                            Niemcem i że na krakowskim rynku mówiono wówczas po niemiecku, a nie po polsku.
                            Wielu z nas musi więc szokować informacja, że w kościele Mariackim polszczyzna
                            zastąpiła niemczyznę dopiero w połowie XVI wieku. - Bo też Kraków był w owych
                            czasach miastem niemieckim. Potwierdzają to nie tylko źródła niemieckie, ale
                            również polskie. O Krakowie, jako mieście niemieckim, mówił jeszcze w roku 1473
                            Jan z Ludziska, ówczesny rektor Wszechnicy Krakowskiej. Tylko że wtedy nikomu
                            to nie przeszkadzało, bo krakowianie byli poddanymi króla polskiego! I to się
                            liczyło, to był ich najważniejszy znak tożsamości. - W tym czasie Śląsk też już
                            nie był polski, i to w sensie dosadniejszym, ważniejszym, bo politycznym. -
                            Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska "po wsze czasy", choć była to, pospołu z
                            Wielkopolską, kolebka państwowości i kultury polskiej. Cóż, z wielu powodów
                            polityka, energia i ekspansja Rzeczpospolitej zwróciła się na wschód. W
                            śląskich miastach i na dworach mówiono wówczas głównie po niemiecku. To był
                            język literacki tej epoki. Dominował nie tylko na dworach śląskich, ale także
                            na czeskich czy węgierskich. To zaś, że ludność wiejska mówiła po polsku (lub
                            po czesku, bo wtedy różnice między oboma językami były jeszcze bardzo płynne),
                            to zupełnie inna i też oczywista sprawa. Trzeba jednak wiedzieć, że na Śląsku
                            powstawały, niezależnie od starych słowiańskich osad, także osady czysto
                            niemieckie. Tego też nie można kwestionować. - Zróbmy jeden krok dalej i
                            wejdźmy na pola Grunwaldu. Ta bitwa i ta data - rok 1410 - uległy bodaj
                            najsilniejszej ideologizacji w dziejach stosunków polsko-niemieckich.
                            Ideologizacji albo - mówiąc inaczej - zakłamaniu. Obie strony długo i
                            skutecznie na to pracowały. A jakie są fakty? - Podczas bitwy grunwaldzkiej w
                            kilkunastotysięcznym kontyngencie zakonnym było zaledwie ok. 500 Krzyżaków.
                            (zakonników) Większość wojsk stanowiło pospolite ruszenie ludności Prus i
                            Pomorza, w tym wielu Polaków. - Polaków? - Tak, Polaków. Wielu z nich zasiliło
                            Chorągiew Chełmską. Zresztą wcześniej także wielu Polaków uczestniczyło w
                            wyprawach krzyżackich na Litwę, tzw. rejzach. Pod Grunwaldem resztę
                            stanowiło "kolorowe towarzystwo" z Europy Zachodniej, które przybyło tu
                            na "gościnne występy". Z kolei po stronie polskiej walczyło wielu Niemców z
                            Małopolski. Znamy imiona niektórych z nich, na przykład Zyndrama z Maszkowic
                            czy chorążego krakowskiego Marcina z Wrocimowic. Zachowały się dokumenty
                            nobilitacji szlacheckich i nadań ziemskich, którymi król Jagiełło nagrodził
                            potem bitewne męstwo Niemców walczących w jego szeregach. Cóż, te fakty nie
                            weszły w krwiobieg naszej polskiej narodowej legendy, ustępując miejsca
                            negatywnemu mitowi krzyżackiemu. Naszą świadomością historyczną zawładnęli
                            Sienkiewicz i Matejko... - ...i to do tego stopnia, że niektórym zupełnie
                            pomieszali w głowach. Czy słyszał pan, że u progu XXI wieku znalazła się grupa,
                            jak sądzę, prawdziwych Polaków, która chce na polach Grunwaldu wystawić
                            gigantyczne betonowe pomniki rycerzy? Miałyby one być widoczne z odległości
                            kilkunastu kilometrów. - Słyszałem i zdrowia życzę. - Przyzna pan, że kiedy
                            widzi się takie zaćmienie umysłów, to można stracić wiarę w to, że Polacy
                            kiedykolwiek wyleczą się z narodowych kompleksów? - Cóż począć...? Nie będziemy
                            się przecież upierali, że Mikołaj Kopernik był Polakiem, skoro był akurat
                            Niemcem. Dodajmy - Niemcem absolutnie lojalnym wobec króla polskiego, którego
                            Kopernik był i czuł się poddanym, więc gdy trzeba było walczyć przeciwko
                            Krzyżakom i bronić interesów Korony Polskiej, Kopernik nawet się nie zawahał. -
                            Ach, już czuję, jakie gromy się na pana, a i na mnie posypią za to, że
                            grzebiemy polskie świętości. - Nie świętości, tylko fałszywe legendy. Jeszcze
                            wyrazistszym w tym kontekście przykładem jest Veit Stoss, z polska zwany Witem
                            Stwoszem. - Pamiętam szkolne czytanki o genialnym polskim rzeźbiarzu rodem z
                            Krakowa... - No właśnie. Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w Krakowie
                            wychodziły serie pocztówek tę tezę podtrzymujących. Znalazł się nawet pewien
                            historyk sztuki, który w roku 1913 wydał książkę o polskości Wita Stwosza. Skąd
                            się to wzięło? Wit Stwosz rzeczywiście przez kilkadziesiąt lat mieszkał w
                            Krakowie, cieszył się jego prawami miejskimi, no i miał tu swój dom. Na stare
                            lata wrócił jednak do rodzinnej Norymbergi, gdzie mieszkało co najmniej kilku
                            innych Stossów. "Naszemu" Stwoszowi przydano więc przydomek "Polak", by go
                            odróżnić od innych, bo przecież tak długo w Polsce mieszkał. To wielu naszym
                            historykom wystarczyło, by go uznać za etnicznego Polaka, skoro - jak
                            argumentowano - "sami Niemcy tak go nazywali". Mniej znaną sprawą jest, że
                            również do Krakowa powrócił i tu, po prawie 20 latach pracy w charakterze
                            mistrza cechowego, zmarł syn Veita Stossa, Stencel. Ale i ten fakt nie może być
                            dowodem na polskość Wita Stwosza. - Wniosek nasuwa się jeden: nie wolno nam,
                            współczesnym, narodowych schematów i pojęć stosować w odniesieniu do odległych
                            epok. - Nie wolno, bo pojęcie narodu, tak jak my je dzisiaj rozumiemy,
                            narodziło się dopiero w wieku XIX. Wtedy też rozbudziły się nacjonalizmy. Niech
                            więc nas nie dziwi, że w czasach, o których mówimy, niemieccy Bonerowie (a był
                            to wspaniały ród, bardzo dla Krakowa zasłużony) finansowali polskie wojny
                            Zygmunta Starego z niemieckim zakonem krzyżackim. - I nie można chyba
                            • ballest Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 21:13
                              "No właśnie. Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w Krakowie wychodziły serie
                              pocztówek tę tezę podtrzymujących. Znalazł się nawet pewien historyk sztuki,
                              który w roku 1913 wydał książkę o polskości Wita Stwosza. Skąd się to wzięło?
                              Wit Stwosz rzeczywiście przez kilkadziesiąt lat mieszkał w Krakowie, cieszył
                              się jego prawami miejskimi, no i miał tu swój dom. Na stare lata wrócił jednak
                              do rodzinnej Norymbergi, gdzie mieszkało co najmniej kilku innych
                              Stossów. "Naszemu" Stwoszowi przydano więc przydomek "Polak", by go odróżnić od
                              innych, bo przecież tak długo w Polsce mieszkał. To wielu naszym historykom
                              wystarczyło, by go uznać za etnicznego Polaka, skoro - jak argumentowano -
                              "sami Niemcy tak go nazywali". Mniej znaną sprawą jest, że również do Krakowa
                              powrócił i tu, po prawie 20 latach pracy w charakterze mistrza cechowego, zmarł
                              syn Veita Stossa, Stencel. Ale i ten fakt nie może być dowodem na polskość Wita
                              Stwosza. - Wniosek nasuwa się jeden: nie wolno nam, współczesnym, narodowych
                              schematów i pojęć stosować w odniesieniu do odległych epok. - Nie wolno, bo
                              pojęcie narodu, tak jak my je dzisiaj rozumiemy, narodziło się dopiero w wieku
                              XIX. Wtedy też rozbudziły się nacjonalizmy. Niech więc nas nie dziwi, że w
                              czasach, o których mówimy, niemieccy Bonerowie (a był to wspaniały ród, bardzo
                              dla Krakowa zasłużony) finansowali polskie wojny Zygmunta Starego z niemieckim
                              zakonem krzyżackim. - I nie można chyba takiej postawy, jak choćby właśnie
                              owych Bonerów, traktować w kategoriach "zdrady narodowej". - Nie, bo ci ludzie
                              byli i czuli się obywatelami Rzeczypospolitej. Inna rzecz, że koloniści
                              niemieccy w epoce jagiellońskiej bardzo szybko się polonizowali. Kultura i
                              obyczaj polski były atrakcyjne. No bo też ówczesne państwo polskie było
                              atrakcyjne. - Od czasów Piastów i Jagiellonów niemiecki żywioł był obecny
                              niemal we wszystkich zakątkach Rzeczpospolitej, nie wyłączając Kresów
                              Wschodnich z Wilnem i Lwowem na czele. Kolejne fale kolonistów, później także
                              kapitalistów i przemysłowców, przybywały też na ziemie zaboru rosyjskiego (nie
                              wspominając o zaborze austriackim), silnie wpływając na rozwój gospodarki. I w
                              większości przypadków tym migracjom nie towarzyszyły krew i cierpienia Polaków.
                              Dlaczego o tym nie chcemy pamiętać? - Bo jesteśmy dziedzicami II wojny
                              światowej i nosimy w sobie ból, który zadał nam niemiecki nazizm. Statystyczny
                              Polak został wychowany na "Czterech pancernych", "Stawce większej niż życie"
                              czy powieściach Bunscha. Kiedy przyłączy do tego obrazu rozbiory Polski, Hakatę
                              i Bismarcka, otrzymuje demoniczny obraz Niemca, który przez ostatnie tysiąc lat
                              nie myślał o niczym innym, jak tylko o gnębieniu Polaków. Wprawdzie w polskiej
                              kulturze powojennej były próby przeciwstawienia się takiemu stereotypowi (by
                              przypomnieć tylko "Najeźdźców" Dobraczyńskiego, "Medaliony" Nałkowskiej
                              czy "Niemców" Kruczkowskiego), jednak nie one zawładnęły zbiorową wyobraźnią
                              Polaków. Rozmawiał: KRZYSZTOF KARWAT Nie będziemy się przecież upierali, że
                              Mikołaj Kopernik był Polakiem, skoro był akurat Niemcem. Dodajmy - Niemcem
                              absolutnie lojalnym wobec króla polskiego Marek Zybura - historyk literatury i
                              kultury niemieckiej, edytor, tłumacz. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem
                              Wrocławskim, gdzie studiował, doktoryzował się i habilitował. Obecnie profesor
                              Uniwersytetu Opolskiego, wykładał również w Lipsku i Düsseldorfie. Część swoich
                              prac naukowych i książek kieruje do polskiego, część - do niemieckiego
                              czytelnika. Opublikował m.in.: "August Scholtis" (Paderborn, 1997), "Pomniki
                              niemieckiej przeszłości" (Warszawa, 1999) oraz "Niemcy w Polsce" (Wrocław,
                              2001). Laureat Oskar Seidlin-Preis (Niemcy, 1990). Członek niemiecko-polskiego
                              forum dyskusyjnego "Grupa Kopernika". Matejkowska wizja bitwy pod Grunwaldem do
                              dziś ciąży na świadomości Polaków. Tymczasem w rzeczywistości 15 lipca 1410 r.
                              w kilkunastotysięcznym kontyngencie zakonnym było zaledwie około 500 Krzyżaków
                              (zakonników) - większość wojska stanowiło pospolite ruszenie Prus i Pomorza, w
                              tym wielu Polaków."
                              • Gość: MdS Ballest, zostaw juz IP: *.anon-online.org 05.10.05, 21:20
                                tych biednych polaczkow. Oni widocznie maja kaca po tej lekturze w ich
                                ojczystym jezyku
                                • black.ok Re: Ballest, zostaw juz 05.10.05, 23:18
                                  marek uod koparki, przyswoiłeś chociaż swój €ojczysty język?
                                  • Gość: MdS Re: Ballest, zostaw juz IP: *.anon-online.org 05.10.05, 23:23
                                    na kla!!! nah der polonisierung ich sprechen exackt deutsch!!!!

                                    ps:
                                    moze mi w koncu powiesz, pod jakim wcieleniem WTEDY ze mna "wymieniales"
                                    poglady?
                                    • Gość: gostek Re: Ballest, zostaw juz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 23:27
                                      Marku uod koparki, skończ sie brzydko bawić i idź spać.
                                    • black.ok Re: Ballest, zostaw juz 05.10.05, 23:34
                                      To jednak ty jesteś tym markiem uod koparki, moje gratulacje, masz wysoką
                                      pozycję zawodową.
                                      • Gość: M;dS ÜBUNG MACHT DEN MEISTER! IP: *.anon-online.org 05.10.05, 23:36
                                        nigdy sie nie uskarzalem!
                                        ÜBUNG MACHT DEN MEISTER!

                                        nauczylem sie moja kopara tak delikatnie skrobac skorupki wszchpolaczkow, ze
                                        oni nawet nie poznaja dnia ani godziny! :)))
                        • sloneczko1 ale mity sie dobrze czyta 05.10.05, 22:36
                          lubię bajki
                      • Gość: sss9 A Ricie jak zwykle DZIĘKUJEMY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 22:30
                        i zalecamy przeczytanie PIERWSZEGO wpisu w wątku.
                        • Gość: bolo Re: A Ricie jak zwykle DZIĘKUJEMY IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.05, 22:32
                          neopolusik allias sss9 zapomniales sie zalogowac,pucybucie.
                          • ballest Re: A Ricie jak zwykle DZIĘKUJEMY 05.10.05, 22:38
                            Rita, czekomy na kolejny wpis ze Wprost na ten temat!
                            • szwager_z_laband Re: A Ricie jak zwykle DZIĘKUJEMY 05.10.05, 22:39
                              mo ktos we necu tyn artikel??
                              • Gość: gostek Re: A Ricie jak zwykle DZIĘKUJEMY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 22:46
                                Jakbys "bystry" ciulu labandzki mial rozum miedzy uszami a nie baniak na piwo to
                                bys zajrzal w tym swoim "necu" na strone wprost i moze bys sie tam doczytal
                                (mimo, ze to po polsku a nie po schlooonsku), ze nowe "artikle" beda w piatek.

                                Rita kupuje tylko Angore i stamtąd bierze te swoje achy i ochy.
                      • black.ok Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 22:41
                        Mit nie mit, Szwedzi na Jasną Górę nie weszli. A dlaczego, skoro weszli do
                        każdego miasta stojącego na drodze? Nie weszli na Jasną Górę bo ich Paulini nie
                        wpuścili. Hehehe, jaja na resorach, Rito moja złota.....
                        • szwager_z_laband Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 22:43
                          a polskich napranych szlachcicow tysz wposcili, coby zbeszczescili swiyntosc?

                          • bartoszcze Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 22:55
                            z czego wynika, że polskich?
                            tworzysz mita, szwager, oj tworzysz...
                          • black.ok Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 23:01
                            śwager, światowiec, niemiecki popapraniec, co ty wiesz o historii Polski,
                            trzecioklasowy dojczerze. Jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia to morda w
                            kubeł, śwager.
                            • black.ok Re: był mit nie ma mitu 05.10.05, 23:04
                              Takie wsze niemieckie tu się kręcą, smrody rozsiewają, misje mają do
                              spełnienia,
                          • Gość: gostek Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 23:04
                            śwager, labandzki najduchu, poczytaj sobie w tym swoim "necu" strone wprost
                            zamiast fanzolic jak zawsze.
                  • Gość: MdS TEN TEXT JEST DOBRY!!!! IP: *.anon-online.org 06.10.05, 00:37
                    ten tekst powinien przeczytac kazdy polak na przestroge pokolen!
                    • Gość: MdS Re: TEN TEXT JEST DOBRY!!!! IP: *.anon-online.org 06.10.05, 00:39
                      chodzi oczywiscie o:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=29991805&a=29999329
                      ps.
                      napisalem: > ten tekst powinien przeczytac kazdy polak na przestroge pokolen!

                      a moze to sie nazywa "ku przestrodze"?
                      • Gość: MdS HELP! POMOCY! IP: *.anon-online.org 06.10.05, 00:41
                        na ja, ale "ku przstrodze pokolen" to tez troche dziwnie w
                        moim "aufgezwungenem" jezyku brzmi...

                        moze ktorys z Polakow pomoze mi w moim dylemacie?
    • Gość: Nu! Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.necik.pl / *.necik.pl 06.10.05, 01:25
      Zwracam uwagę Sz. Państwa na "drobne" uwagi zawarte w tekście przytaczanego
      artykułu, odnoszace się do faktu, że "nie można stosować XIX wiecznego
      pojęcia narodowości do czasów współczesnych".

      Ja wiem, że wam wszystko jedno, byle Polakom dokopać, ale - po raz kolejny na tym forum - przypominam, że tego rodzaju historyczne "sensacyjki" się robi właśnie w taki sposób.

      według mnie, to jest całkiem do bani i to w ogóle nie jest historia.

      Pewnie, że może ktoś sobie zagdybać, że "gdyby Kopernik żył dzisiej, to by też
      był w HJ, itd.", ale...

      Trzeba pozostawić pewne rzeczy i myśli swoim czasom i za bardzo przy historycznych ocenach nie majsterkować, bo można wyjśc na głupca po prostu.

      autor tego tekstu, mimo że jest historykiem dokonuje nadużyć.

      WIEDZĄC, że pojęcie narodowości ukształtowało się w wieku XIX, pisze o
      Koperniku itp. tak, jakby go te pojęcie dotyczyło.

      Nie mógł przecież Kopernik być Niemcem, kiedy Niemców w dzisiejszym rozumieniu
      w ogóle wtedy nie było i być nie mogło.

      To są tanie sensacje. I nadużycia.

      P.S.

      Czy w ogóle istnieje coś takiego jak "Niemcy"???

      Ciągle słyszę, że to niedonaród, który NIGDY się jako naród nie
      zebrał do kupy, co zresztą skrzętnie wykorzystał Hitler.
      Prawda li to?


      • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 09:07
        Nie bylo Niemcow, ale pod Grunwaldem walczyli podobno Polacy z Niemcami?
        • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 09:16
          Kim byl Karol Gustav ?
          encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=77383
        • braid Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 09:18

          opowiesz nam dzis prawde o Jedwabnem??

          albo nie ... dzis zamawiam twoja wersje wydarzen w Bydgoszczy
          • betoniarz-zbrodniarz Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 09:19
            dawno nie było o MC... albo nie, nie, może coś o obowiązkowym roku pracy na
            wsi... prosimy....
            • rita100 Re: czas na kolejny mit - artykuł 06.10.05, 19:13
              Więc tytuł artykułu jest "Cudowne zmyślenie"
              "Współtwórcą jasnogórskiej mistifikacji był sam przeor klasztoru Augustyn
              Kordecki. Sienkiewicz oparł się bowiem na opisie obrony Jasnej Góry
              sporządzonym przez przeora. Sęk w tym, że jego relacji nie można traktować jak
              źródła historycznego, gdyż Kordecki zmyślał jak najęty.
              Oblężenie antydatowane
              Pierwsze wydanie "Nowej Gigantomachii" nosiło datę 1655. Nie byłoby w tym nic
              dziwnego, gdyby nie fakt, że oblężenie Jasnej Góry zakończyło sie zaledwie
              cztery dni przed końcem 1655r. Czyżby tempo poligrafii sprzed 350 lat było
              znacznie szybsze niż dzisiaj ? W istocie data widniejąca na pierwodruku była
              fałszerstwem."
              Tu następuje dalszy opis fałszowania dat.
              "Fałszowanie dat służyło jedynie podkreśleniu rzekomego długotrwałego
              oblężenia."

              Potop niemiecko-polski
              "W powszechnie utrwalonej opini Jasna Góra była oblegana przez protestanckich
              Szwedów. Szokujące zatem musi być to, że u podnuża sanktuarium - według
              wszelkiego prawdopodobieństwa - nie było ani jednego Szweda.
              Wojska oblęznicze składały się głównie z Niemców pod dowództwem generała
              Burcharda Mullera. Pod jego komendą znajdowało sie sporo Polaków wyznania
              rzymskokatolickiego. Sienkiewicz opisze ich jako zdrajców usiłujących podstępem
              zmusić Kordeckiego do kapitulacji.
              Sytuacja polityczna w ówczesnej Rzeczypospolitej była o wiele bardziej
              skomplikowana. Sam fakt służenia władcy obcego pochodzenia nie był uwazany za
              zdradę."
              Tu następują dalesze wyjaśnienia.

              Na dwa fronty
              "Tymczasem przeor przez długi czas prowadził podwójną grę, której celem była
              obrona nie tyle Rzeczypospolitej, ile interesów zakonu i klasztoru." (opis)
              "Nastroje w obleganym klasztorze dalekie były od atmosfery uniesienia
              opisywanej przez Sienkiewicza. Dość powiedzieć. że 26 listopada załoga ( w tym
              część paulinów) Jasnej Góry zbuntowała się przeciw przeorowi. Bunt udało się
              uśmierzyć bez uciekania się do religijności obrońców. Kordecki po prostu
              podwoił żołd."

              Cud mniemany
              "Z czasem obrona Jasnej Góry urosła do pierwszoplanowego wydarzenia w czasie
              wojny polsko-szwedzkiej. W rzeczywistości jej znaczenie było jednak znikome.
              Wbrew temu co pisał Kordecki , twierdza była oblegana nie przez 9 tys.
              żołmierzy, dość zresztą słabo uzbrojonych, lecz przez zaledwie 1600
              najemników ! W dodatku, atakujący biwakowali pod gołym niebem. co w listopadzie
              i grudniu na pewno nie było czynnikiem bez znaczenia. Nigdy też nie doszło do
              opisywanych przez Sienkiewicza szturmów na mury. Oblężenie składało sie jedynie
              z niewielkich potyczek i przede wsztkim z przedłużających sie negocjacji.
              Ostatecznie oblegający odstąpili od murów klasztoru w nocy z 26 na 27 grudnia.
              Nie był to wynik jakiegoś zdarzenia o chrakterze militarnym. Obrońcy
              potraktowali zresztą zwijanie obozu jako przygotowania do ostatecznego szturmu
              i część z nich ponownie chciała poddać klasztor. Tym większe było ich
              zdziwienie, kiedy wojska znikły.
              Kordeski w swoich pamiętnikach utrzymywał, że do wycofania się wojsk doszło za
              sprawą cudum jaki miano zawdzięczać wizerunkowi Matki Boskiej Częstochowskiej.
              Tymczasem cudownej ikony w tym czasie na Jasnej Gorze nie było ! Największy
              skarb zakonu został wywieziony potajemnie do Lublińca przed oblęzeniem.
              Przyczyna odstąpienia oblegających była zapewnie bardziej prozaiczna. Po prostu
              mieli dość marznięcia."

              "Gdyby choć połowa faktów opisanych przez przeora Kordeckiego w "Nowej
              Gigantomachii" była prawdą, już dawno powinien on zostać wyniesiony na ołtarze."

              Taki jest artykuł we Wprost, bardzo ciekawy, przyznacie. Wiem , że nie macie
              łatwego dostępu do tych czasopism więc przyśpieszyłam czytanie :)
      • Gość: MdS Re: czas na kolejny mit - uwaga! IP: *.anon-online.org 06.10.05, 19:19
        no wlasnie! tutaj trafilas w sedno. ich chyba bedac konsekwentna nie nazwiesz
        Kopernika Polakiem, albo?
        • rita100 Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 19:43
          hehe - Kopernik ?
          Kopernik to światowy człowiek uwielbiany przez Niemców jak i Polaków ,
          doceniany przez wszystkich i tak Niemcy mu wystawiali pomniki jak i Polacy.
          To jak z tym Kopernikiem ? - Swój człowiek !
        • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 19:46
          Ze Kopernik nie byl Polakiem to pisza od dawna sami polscy historycy, ale mnie
          chodzi o to, ze kolejny raz Sienkiewicz bujde napisal, a Polacy ta bujde
          zmystikowali, temu sie nie da juz zaprzeczyc.
          Teraz juz chyba nikt tez nie wierzy w Wielka BITWE POD GRUNWALDEM, bitwe ktora
          byla tylko mala potyczka, bez jakiegokolwiek znaczenia militarnego.

          DZIEKI RITA, bardzo wielkie DZIEKI!
          • szwager_z_laband Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 19:53
            Ballest to co my sam godomy, to dopiyro do wiynkszosci miyszkancow Polski
            zaczyno dociyrac, niy mogymy sie bezto dziwic takim a niy inkszym reakcjom.

            ps

            a swojom drogom ciekawe jak tyn artikel tumaczy szramy na twarzy Maryjki(?)

            TRita bardzo ci dziynkuja za tyn tekst :)!
            • sss9 Re:BUUAAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!! 06.10.05, 19:57
              szwager_z_laband napisał:

              > Ballest to co my sam godomy, to dopiyro do wiynkszosci miyszkancow Polski
              > zaczyno dociyrac, niy mogymy sie bezto dziwic takim a niy inkszym reakcjom.
              >
              > ps
              >
              > a swojom drogom ciekawe jak tyn artikel tumaczy szramy na twarzy Maryjki(?)
              >
              > TRita bardzo ci dziynkuja za tyn tekst :)!

              JA, JA śwagier ! to co wy tu gadacie... :))))) zwłaszcza, że cały czas
              cytujecie, bądź podpieracie się POLSKIMI tekstami... jesteście doprawdy niezłymi
              klaunami !!!!!! :))))))))))))))
              • ballest Laband, pograzaja sie coraz bardziej! 06.10.05, 20:01
                He, he, Czarnecki, wszystko klamstwo, nic wiyncy!
                Matka Boska Czestochowaka Krolowa Polski, albo Polskiego wrodzonego cyganstwa?
                Tera wysz, czymu gorole wichlyrzami som!
              • rita100 Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 20:02
                Że też ten artykuł nie ocenzurowali ?
                Ciekawe jak nasze podręczniki szkolne wyglądają ?
                Wierzyć nie wierzyć , przeczytać warto :)
                • ballest Re: czas na kolejny mit - uwaga! 06.10.05, 20:13
                  Ze generalem byl Niemiec to prawda, a wiec wszystko co pisza w podrecznikach
                  polskich to niesprawdzone mity i klamstwa!?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka