sss9
13.06.06, 13:33
Tuż przez Bożym Narodzeniem 2005. W jednym z katowickich hipermarketów
pojawiły się nowe produkty. Na oko wyglądają jak mleko, ryż, sok. Tyle że
nazywają się inaczej: "Ciało Chrystusa" albo "Krew Chrystusa". Opakowania
dopracowane w szczegółach. W znak PET wpisane jest Oko Opatrzności, kod
kreskowy rozkłada się w aureolę.
Atrapy wykonali i wnieśli do hipermarketu Matylda Sałajewska i Michał
Kopaniszyn - artyści katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. W wózku, ukryte pod
kurtkami i rozstawili na półkach. Potem podglądali klientów: - Pytali tylko o
cenę, jeden wrzucił produkt do koszyka. Chcieliśmy zobaczyć, jak zachowa się
kasjerka, ale musieliśmy uciekać przed ochroniarzami. Gdy się zorientowali, że
coś jest nie tak, przez pół godziny gdzieś wydzwaniali.
Happening w hipermarkecie to część projektu, nad którym Sałajewska i
Kopaniszyn pracują od półtora roku. Nazwali go JezusMaria! Huczy o nim
artystyczny Śląsk.
Podkreślają, że nie interesuje ich sztuka dekoracyjna. - Angażujemy się w
sprawy społeczne. W projekcie JezusMaria! protestujemy przeciwko cepeliowskiej
tandecie, która dewaluuje duchowość - mówi Kopaniszyn.
"Cepeliowska tandeta" to dla artystów dewocjonalia, które można kupić na
kramach pod Jasną Górą: scyzoryk w kształcie krzyża lub zegar, którego
wskazówki wbito dokładnie między nogi ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. - Ludzie
nie odróżniają prawdy od kłamstwa. Wierzą w atrapy i promocje - tłumaczy
Sałajewska.
Po ulicach artyści spacerują z planszą przedstawiającą Jezusa i Maryję. Stend:
w miejsce wyciętych głów można wstawić własną. Uśmiechnięci przechodnie robią
sobie pamiątkowe zdjęcia, jak na jarmarkach. - Każdy może być bogiem - to
denerwuje Kopaniszyna, dlatego: - Jestem przeciwny wszelkim przedstawieniom
duchowości.
Stend to ostatnia akcja w projekcie JezusMaria! Wszystkie dokumentowali,
czasami ukrytą kamerą. Zapowiadają: już dzisiaj będzie można je obejrzeć w
internecie. Przed wejściem na stronę www.jezusmaria.pl ostrzegą, że nie mieli
na celu obrażania uczuć religijnych.
Dalej tylko krótkie zajawki. Cały projekt na żywo 2 lipca w Niemczech. -
Chcieliśmy zacząć od Polski, ale spotkaliśmy się z odmową. Projekt się podoba.
Hamuje strach, że taka wystawa grozi zamknięciem galerii - mówią.
- Jadę teraz samochodem, mogę w coś uderzyć. To nie jest rozmowa na telefon.
Za wcześnie o tym mówić. Jeszcze nie było publicznej prezentacji. Po co robić
sensację? - uciął ceniony twórca sztuki religijnej ze Śląska. - Oni pięknie i
trzeźwo widzą buractwo - rzucił na koniec.
- Ostra, naładowana emocjami wypowiedź młodych ludzi - mówi o projekcie prof.
Marian Oslislo, rektor katowickiej ASP. - Krytykując konsumpcjonizm, wpisują
się w modny ostatnio nurt. Są sprawni. Niestety, komentowanie religijności
spotyka się z krytyką i sprzeciwem.
Rzeźbiarz Grzegorz Klaman, szef gdańskiej galerii Wyspa, która wystawiła pracę
Doroty Nieznalskiej, uznawanej przez wielu za obrażanie uczuć religijnych, nie
widział projektu JezusMaria! Nie wierzy jednak, że artyści ze Śląska nie zdają
sobie sprawy, że mogą zostać oskarżeni o to, co zarzucono Nieznalskiej: - W
dzisiejszej Polsce nie można udawać, że się kogoś nie obrazi. Dość chowania
głowy w piasek. Jeśli krytykuję, to muszę się liczyć z siniakami. Nie
przepraszać, ale się przyznać. Tak, obrażam i mam to gdzieś. Albo ty
dostaniesz w mordę, albo ja pójdę do pudła. To wymaga odwagi.
Kopaniszyn, rocznik 1971, jest znanym artystą. Inspirują go zjawiska
społeczne, zrobił m.in. projekt "K-ce ulica" o ludziach z marginesu, kręci
teledyski do muzyki klubowej. Studia skończył na wzornictwie przemysłowym
katowickiej ASP, teraz na macierzystej uczelni prowadzi Pracownię Nowych
Mediów. Sałajewska studiuje projektowanie graficzne, w pracowni Kopaniszyna
się specjalizuje.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3410951.html,-,
już widzę te tłumy śląskich katolików na robotach w Niemczech przed wejściem
do galerii z transparentami i różańcami w dłoniach. ale przecież nie po to by
wejść i zobaczyć...
pustaki nie muszą wiedzieć - wystarczy, że wierzą. ;)