Dodaj do ulubionych

Pochodzenie Słowian jako mit polityczny

IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.01, 00:23
Pochodzenie Słowian jako mit polityczny

Pochodzenie i najstarsze dzieje Słowian są problemem, który, choć na pozór
oderwany od życia, niespodziewanie ujawnia pewne polityczne mity: myślowe ciągi
subtelne i mgliste, przez nikogo chyba nie wypowiedziane do końca, ale może
właśnie z tego powodu wciąż wywierające wpływy na myślenie o naszym polskim
miejscu w świecie.

Każdego, kto usiłował dowiedzieć się czegoś o słowiańskich starożytnościach,
musi uderzyć i zirytować brak ładu, brak wyraźnych linii u autorów
interpretujących archeologiczne i pisane zabytki; tak jakby na rzeczywiste
ubóstwo źródeł dotyczących naszych narodowych, polskich i słowiańskich
początków, nakładały się jeszcze uporczywe, a może wręcz złośliwe tendencje,
aby zrozumienie owych szczupłych źródeł zagmatwać.

Źródłem tego zamętu jest mit autochtoniczności Słowian, a Polaków w
szczególności. (Słowa "mit" używam oczywiście w sensie fałszywej i wygodnej
zbitki pojęciowej, a nie w sensie religijnej opowieści.) Mit ów został
stworzony w okresie międzywojennym z jasnych pobudek patriotycznych, czy jak
kto woli, nacjonalistycznych, i chodziło w nim o to, aby dać odpór niemieckiej
propagandzie, która wszelkie źródła archeologiczne interpretowała jako
świadectwa odwiecznego pobytu na ziemiach nadodrzańskich i nadwiślańskich - ich
własnych pobratymców, Germanów. Oczywiście, ów pogląd miał wyraziste ostrze
polityczne: podbudowywał ideologiczne prawa nazistowskich Niemiec do ziem
obecnie należących do Polski, które wówczas były wschodnimi kresami państwa
niemieckiego albo strefą planowanej hitlerowskiej ekspansji na wschód.

Pogląd o autochtoniczności Słowian sprowadzał się do tezy, iż osadnictwo w
dorzeczu Odry i Wisły (obszar ten bywał przedłużany na wschód aż do Dniepru) ma
w dającej się stwierdzić przeszłości charakter ciągły, nie było zaburzane
poważniejszymi najazdami, a ewentualni przybysze byli tylko przejściowymi
gośćmi. Mimo tych sporadycznych wizyt sąsiadów, przez cały czas - przynajmniej
1700 lat przed Mieszkiem I - miał trwać na obecnych polskich
ziemiach "prasłowiański" substrat etniczny. Owi Prasłowianie mieli w końcu
przeobrazić się w Słowian, którzy stąd, znad Odry i Wisły rozeszli się w
okresie Wędrówek Ludów (w wiekach IV-VI n.e.) w trzy strony świata - na zachód
nad Łabę, na południe: do Czech, nad Dunaj i na Bałkany, oraz na wschód ku
późniejszej Rusi.

My, Polacy, mielibyśmy być w prostej linii potomstwem i spadkobiercami
rdzennej, autochtonicznej ludności dorzecza Odry i Wisły, a także tymi spośród
Słowian, którzy w przeciwieństwie do reszty swoich pobratymców, dochowali
wierności swojej starej ziemi i nie dali się skusić "obczyźnie" nad Dunajem,
Wełtawą czy Oką.

Owa wizja - a raczej mit właśnie - była uporczywie podtrzymywana i propagowana
przez cały okres PRL i dopiero pod koniec tej formacji, w latach 80-tych,
zaczęły się pojawiać pierwsze publikacje, stawiające naszą prehistorię z głowy
na nogi.

Tylko skrótowo naszkicuję stan rzeczy, który wydaje się najbardziej
prawdopodobny (i który zapewne jest po prostu prawdą...) - Słowianie na
większości swoich obecnych siedzib, w tym także nad Odrą i Wisłą są stosunkowo
późnymi przybyszami i zajęli te ziemie w ciągu V wieku n.e., a więc w końcowej
fazie Wędrówki Ludów. W starożytności Brązu i rzymskiej ich tu po prostu nie
było; i co więcej nie wchodzili w styczność z cywilizacją klasyczną (rzymsko-
grecką). Najstarsze uchwytne archeologicznie ślady Słowian pochodzą z Wołynia i
Podola z wieku IV n.e.; co do wcześniejszej epoki poszlakami są pokrewieństwa i
zapożyczenia językowe, wskazujące ma dorzecze środkowego Dniepru jako na
wcześniejszą siedzibę. Nasze ziemie w rzymskiej starożytności zamieszkiwali
Germanowie - na Pomorzu Goci, a na południe od nich ludy określane zbiorową
nazwą najpierw Lugiów a później Wandalów, których ślady określa się mianem
archeologicznej Kultury Przeworskiej. Jedynie Pojezierze Mazurskie zasiedlali
Bałtowie. Germanowie sięgali zresztą dużo dalej na wschód: Goci i Gepidowie,
którzy przewędrowali nasze (później) ziemie, szerokim łukiem okrążając
Wandalów, jako że oba te plemiona szczerze się nie lubiły, stworzyły
krótkotrwałe państwo nad Morzem Czarnym i Dnieprem. Germańskim narzeczem
mówiono na Krymie jeszcze czterysta lat temu! Przed Germanami południe Polski
było kolonizowane przez Celtów. Wcześniejsza od nich Kultura Łużycka, której
dziełem był około roku 737 p.n.e. Biskupin, także po słowiańsku (czy
prasłowiańsku) nie mówiła.

Jak powiedzieliśmy, mit polskiego autochtonizmu (którego początkowo głównym
orędownikiem był prof. Józef Kostrzewski, poznański archeolog i odkrywca
Biskupina) od samego powstania miał wyraźne ostrze patriotyczne i
antyniemieckie. Okazało się wkrótce, że znakomicie służy także innym
politycznym opcjom czy stylom myślenia.

Ale wcześniej należy zauważyć, iż ów mit wzbogacił się o pewien ważny aspekt.
Wydawałoby się bowiem, iż jeżeli pewien lud nieprzerwanie zamieszkuje przez
półtora tysiąca lat, a może dłużej, to samo terytorium, utrzymując się w
dodatku z rolnictwa, nie koczując i nie wędrując, to powinien stworzyć jakąś
trwałą kulturę materialną i duchową. A więc grody, miasta, ośrodki
rzemieślnicze; zapewne także powinien dorobić się własnego pisma (tym bardziej,
że miał piśmiennych sąsiadów), kultu bogów, tytulatury władców, a może nawet
spisanej historii. Oczywiście Słowianie żadnym takim dorobkiem pochwalić się
nie mogli. Historycy owładnięci mitem autochtonizmu mogli naginać fakty, i
wykopaliska w rodzaju Biskupina przypisywać Słowianom. W większości przypadków
jednak tego czynić się nie dało, czego skutek był taki, iż przybywało
wstydliwych faktów (że odkopano groby książąt ewidentnie germańskich, groty
strzał z runicznymi napisami, albo że wygasłych w V wieku dymarek
świętokrzyskich nie było komu rozpalić na nowo) - a wraz z nimi rosła
nieśmiałość w dziele naukowego, ale także np. literackiego penetrowania własnej
narodowej przeszłości. Prehistoria Polski zaczęła przypominać szafę pełną
trupów!

Jakby w odpowiedzi na takie krytyki (których, jak się wydaje, nikt jawnie nie
wytaczał) utrwalił się niejasny pogląd, iż tak rekonstruowani Słowianie (czy
Prasłowianie) byli przez całą swoją historię ludem pokojowo nastawionym,
łagodnym i poczciwym, godzącym się na koegzystencję na tym samym terytorium z
obcymi przybyszami, a w razie zagrożenia uciekającym zapewne w leśne głębiny...
W przeciwieństwie do wojowniczych i nieźle zorganizowanych, wykazujących
państwowotwórczy instynkt Germanów, Scytów, Hunów czy Awarów, Słowianie zdawali
się ludem bez historii i bez państwa. Jednakże te dwa jawne defekty okazały się
ich wielkim atutem w oczach dwóch dominujących nurtów politycznego myślenia w
Polsce lat niedawnych.

Słowianie bez historii, a w szczególności bez rozwiniętej religii, pozbawieni
wyższej kultury, nie tknięci kultem "pogańskich" bóstw, czynili wrażenie ludu,
który trwał przez tysiąclecia w dziecięcej niewinności, czekając na chrzest -
bo dopiero ów sakrament miał go wyrwać z prehistorycznego niebytu, a raczej na-
wpół-bytu. Ten aspekt mitu autochtonizmu był więc szczególnie miły katolickiej
opcji. Było to również w pełnej zgodzie z podręcznikową zbitką pojęciową, iż
historia Polski zaczęła się w roku 966 od chrztu Mieszka. A co było wcześniej?
Jakaś nieokreśloność, którą wprawił w polskie dzieje już pierwszy historyk,
Gall Anonim, pisząc te jakże ważkie słowa: "Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu
dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których
skaziły błędy bałwochwalstwa (...)". Oczywiste jest, że Kościołowi bardzo
pomocna była wizja Polski "stworzonej przez Kościół" - takiej, która od
początku jest chrześcijańska, która nie zaznała wcześniejszych, rdzennych a
więc "pogańskich" alternatyw kulturowych, i dosłownie wszys
Obserwuj wątek
    • Gość: Hermann Re: Pochodzenie Słowian jako mit polityczny IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.01, 00:25
      Słowianie bez historii, a w szczególności bez rozwiniętej religii, pozbawieni
      wyższej kultury, nie tknięci kultem "pogańskich" bóstw, czynili wrażenie ludu,
      który trwał przez tysiąclecia w dziecięcej niewinności, czekając na chrzest -
      bo dopiero ów sakrament miał go wyrwać z prehistorycznego niebytu, a raczej na-
      wpół-bytu. Ten aspekt mitu autochtonizmu był więc szczególnie miły katolickiej
      opcji. Było to również w pełnej zgodzie z podręcznikową zbitką pojęciową, iż
      historia Polski zaczęła się w roku 966 od chrztu Mieszka. A co było wcześniej?
      Jakaś nieokreśloność, którą wprawił w polskie dzieje już pierwszy historyk,
      Gall Anonim, pisząc te jakże ważkie słowa: "Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu
      dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których
      skaziły błędy bałwochwalstwa (...)". Oczywiste jest, że Kościołowi bardzo
      pomocna była wizja Polski "stworzonej przez Kościół" - takiej, która od
      początku jest chrześcijańska, która nie zaznała wcześniejszych, rdzennych a
      więc "pogańskich" alternatyw kulturowych, i dosłownie wszystko zawdzięcza ideom
      przybyłym z Rzymu albo za jego pośrednictwem.

      Wizja ta była równie - a może nawet bardziej - miła stronie przeciwnej,
      komunistom. Słowianie bez historii, a przede wszystkim bez państwa, nie
      znający "ustrojów klasowych" oraz "wyzysku", w oczach marksistów wyglądali z
      kolei na lud, który tak długo jak się dało przechowywał rajski stan
      niezróżnicowanego "komunizmu pierwotnego", zwany również ustrojem "wspólnoty
      pierwotnej". Nie muszę dodawać, że również te pojęcia liczą się pomiedzy
      polityczne mity, dalekie antropologicznej rzetelności. A skoro Słowianie tak
      byli przywiązani do "wspólnoty pierwotnej", to można było wnosić, iż fakt ów
      predestynuje ich do podjęcia się roli pionierów w dziele krzewienia komunizmu
      prawdziwego, tego od Marksa i Lenina. Logiczne, prawda?

      W okresie PRL masowo wydawano (dla szkół głównie) mapy, przedstawiające owe
      rzekome granice pierwotnego zasięgu Słowian. Malowano je przy tym ciepłym,
      różowym, macierzyńskim kolorem, tak jak Ojczyznę na innych mapach. Mapy te,
      lokalizujące na naszych ziemiach "prakolebkę" Słowian, miały znowu wyraźny acz
      subtelny wydźwięk propagandowy, były kolejnym narzędziem z arsenału politycznej
      mitologii stosowanej: dyskretnie przypominały Starszym Braciom z Moskwy, że tak
      naprawdę, w porządku historycznym, to my, Polacy, jesteśmy ich starszymi
      braćmi, i z tego tytułu należą się nam szczególne względy. Polska, zamalowana
      na różowy prasłowiański kolor, awansowana była w ten sposób do rangi
      centralnego punktu Słowiańszczyzny - a przecież Imperium Sowieckie i areał
      narodów słowiańskich mało się od siebie różniły. Niemal wszyscy Słowianie w
      pewnym momencie żyli w socjalizmie, a mapy czyniące Polskę centrum tego obszaru
      były argumentem na rzecz specjalnych praw do stosowania "polskiej drogi do
      socjalizmu".

      Skoro więc mit o autochtonizmie Słowian, a Polaków w szczególności, był wygodny
      dla (primo) patriotów, (secundo) katolików oraz (tertio) komunistów, któż
      miałby go podważać w imię naukowej obiektywności? Trwał więc wśród specjalistów
      aż do lat 80-tych, a w podręcznikach, w literaturze popularnej i w potocznej
      świadomości pokutuje, jak się wydaje, do dziś.

      Ale dziś również, wobec perspektywy "wejścia do Europy", prawda o słowiańskich
      początkach może wydać się mało atrakcyjna dla zwolenników europejskiej
      integracji. Bo jakimże partnerem dla dziedziców Karola Wielkiego mogą być
      potomkowie plemienia, które wynurzyło się gdzieś z poleskich bagien? Najstarsze
      ślady wskazują, że w początkach swojej ewolucji Słowianie pozostawali w kręgu
      oddziaływania kultury Irańczyków - takiego bowiem właśnie, wschodniego i
      irańskiego pochodzenia jest nasza najstarsza terminologia religijna oraz
      zachowane w folklorze pozostałości mitów. A Iran się politycznie kojarzy jak
      najgorzej. Można też zaobserwować, że dziś najchętniej podnoszone są nasze
      rzekome starożytne koneksje z Celtami, choć ich ślady w naszej tradycji są bez
      porównania mniej widoczne niż irańskie, i przodkowie Słowian najprawdopodobniej
      z Celtami się nie kontaktowali. Polityczny, choć zapewne nieuświadamiany,
      podtekst celtyckiej orientacji jest również jasny: Celtami przecież byli
      przodkowie najbardziej zachodnich Europejczyków, czyli Brytyjczyków i
      Francuzów, do celtyckich korzeni poczuwa się znaczny procent Amerykanów, a dziś
      celtyckie tradycje przeżywają tam renesans, który z kolei ma wyraźny rys
      antyrzymski z antychrześcijańskim odcieniem.

      Wypadałoby zakończyć ten temat wnioskami.

      Pierwszy i oczywisty jest taki, że pozwalając hasać mitom, odcinamy się od
      prawdziwej wiedzy o naszych korzeniach. A wobec nadciągającej ogólnoświatowej
      urawniłowki narodów i kultur, praktyka to mocno niebezpieczna.

      Drugi, że warto byłoby tę wiedzę szerzej rozpowszechnić. Bo żal doprawdy, że
      ten obszar historii, który nas - w masie - coś obchodzi, zaczyna się dopiero od
      epoki wojen kozacko-szwedzkich z "Trylogii" Sienkiewicza.

      Trzeci, że prawda o początkach Słowian i Polski każe inaczej patrzeć na własną
      tradycję. Widzimy wtedy, że mamy nie pojedyncze, a potrójne dziedzictwo: nazwę
      je, trochę górnolotnie, dziedzictwem ziemi, krwi i myśli. Dziedzictwo ziemi to
      poczuwanie się do solidarności z wszystkimi plemionami, które poprzedziły nas
      na naszej ziemi, jadły chleb z tej samej roli i walczyły o tę samą ojcowiznę -
      a ta solidarność, dotycząca najpierw germańskich Wandalów, Gotów, Sylingów i
      Hasdingów, oraz Celtów i niewiadomego języka "Łużyczan" (tych z Biskupina),
      może tym łatwiej być rozszerzona na późniejszych i dzisiejszych
      naszych "współziemców" - Prusów, Litwinów, Niemców, Białorusinów, Ukraińców,
      Żydów i Cyganów. Polska widziana z tej perspektywy staje się zupełnie inną
      jakością niż nacjonalistyczna klatka, w której jakoby mieliśmy w pojedynkę
      siedzieć od trzech tysięcy lat.

      Dziedzictwo krwi, to solidarność z tymi, którzy byli naszymi językowymi i po
      części biologicznymi przodkami - zagadkowym ludem, który przyszedł ze wschodu,
      zajął opustoszałą po Wędrówkach Ludów środkową Europę - i który w tamtej epoce
      wykazał zadziwiającą odmienność politycznych zachowań, gdyż w przeciwieństwie
      do wszystkich sąsiadów i poprzedników, którzy ulegli powszechnemu wówczas
      rojeniu o budowaniu imperiów na gruzach Rzymu, skierował swoje siły na rolniczą
      kolonizację ziem, które zajmował. A ta strategia okazała się skuteczna: po
      Wandalach, Gotach, Hunach i Awarach słuch zaginął, Słowianie się rozmnożyli i
      rozrośli... Być może od nich moglibyśmy się i dziś czegoś nauczyć.

      Wreszcie dziedzictwo myśli, które każe nam szukać trzecich i najmocniejszych
      korzeni - w Rzymie, Atenach i Jerozolimie.

      Poruszona tu sprawa autochtonicznego mitu sama w sobie wydaje mi się ciekawym
      tematem dla badań historyków, oczywiście tych od czasów najnowszych. Żyją
      przecież świadkowie kształtowania się tego mitu, a może i jego współtwórcy -
      autorzy odpowiednio "wyważanych" podręczników i map. Archeologowie, fałszujący
      lub przemilczający dane z wykopalisk. Cenzorzy kierujący myśl badaczy w
      odpowiednim kierunku. A najciekawsze byłoby zbadanie, jak ów mit oddziałał -
      zapewne poprzez doradców zaznajomionych z polskimi kompleksami - na Józefa
      Stalina, który wyrysował mapy powojennej Polski tak, aby były dziwnie zgodne z
      różowymi siedzibami Prasłowian.

      20 stycznia 1998. Artykuł zamieszczony był w tygodniku "Najwyższy Czas!".

      • Gość: mesco Re: Pochodzenie Słowian jako mit polityczny IP: *.ub.uni-leipzig.de 30.11.01, 19:32
        Czyli tekst nie pochodzi od ciebie. Mozna by bylo tego wymagac od kogos kto sie nazywa Herrmann?

        --
        20 stycznia 1998. Artykuł zamieszczony był w tygodniku "Najwyższy Czas!".


        • ballest Re: Hermann a cos ty myslou????? 01.12.01, 20:24
          Ja tego nie widze jako mit polityczny???,( a jak to stworzony za komuny) bo jak
          czytasz na te tematy to na naszych ziemiach wpierw byli celtowie , wyparci na
          zachod przez germanow ( Normandia, bretania, walia, szkocja, irlandia) pozniej
          przyszli slowianie i hunii(finlandia, wegry) te slowianskie plemiona przyszly
          pod dzisiejszy hamburg.Nie bez racji nazywa sie slask SCHLESIEN od Silingen.
          Bez racji nie jestes bo normalny polak moze o tym nie wie a wykopaliska z tych
          czasow jak nie sprzyjaly histori w ich mniemaniu, byly przemilczane.
          Za komuny wszystko co bylo wykopane bylo "lausitzer ursprung"
          pyrsk
          • Gość: Hermann Re: Hermann a cos ty myslou????? IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.01, 20:55
            Jo myslau ze mesco co nom tu porosprawia, a on nawet tego tekstu nie przeczytal
            bo do niego jest napewno zadlugi!
            • Gość: Ballest Re: Hermann a cos ty myslou????? IP: *.67.164.45.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 01.12.01, 21:13
              hermann jak KIEDYKOLWIEK spotkosz od mephisto jakis POST na temat , to dej mi
              znac, do dzisiej zech jeszcze ani jednego nie wynuchtou.
              • hanys_hans Re: Hermann a cos ty myslou????? 02.12.01, 00:14
                Gość portalu: Ballest napisał(a):

                > hermann jak KIEDYKOLWIEK spotkosz od mephisto jakis POST na temat , to dej mi
                > znac, do dzisiej zech jeszcze ani jednego nie wynuchtou.

                Ani nie bede szukal bo w takie cuda niewierza.
                • hanys_hans Re: Hermann a cos ty myslou????? 02.12.01, 00:21
                  Hermann, jak bys´ co znot to i mie dej znac´ moze zmiynia o nim zdanie
                  • Gość: Hermann Re: Hermann a cos ty myslou????? IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.01, 00:33
                    Tajemniczy lud Słowianie

                    Słowianie pojawiają się na europejskiej arenie historii jak diabeł z pudełka,
                    wręcz jako ostatni, najmłodszy z osiadłych, to jest nie-koczowniczych, nie-
                    stepowych ludów. Starożytność grecka i rzymska sprzed okresu Wędrówek Ludów nie
                    zna ich wcale. Były wprawdzie domysły, aby za pra-Słowian uważać Neurów i
                    Budynów wspomnianych przez Herodota na marginesie wydarzeń wśród Scytów około
                    500 roku pne., ale pierwsze pewne wiadomości o Słowianach pochodzą dopiero z
                    czasów równo tysiąc lat późniejszych, kiedy Prokop(iusz) z Cezarei, przyboczny
                    historyk i propagandysta Belizariusza, "ministra wojny" wschodnio-rzymskiego
                    cesarza i wielkiego odnowiciela Cesarstwa, Justyniana, spotyka ich gdzieś nad
                    Dunajem. Autorzy z szóstego wieku ne. piszą o Słowianach jako o ludzie nowym, i
                    wcześniej nie znanym, i dziwią się ich obyczajom. Z trudem można dopatrzyć się
                    niepewnych śladów ich obecności wśród wojsk Hunów Atylii, a więc z połowy lat
                    400-nych. Wcześniej historia grecka, rzymska, germańska ich nie zna (jak
                    również chińska, która wcześniej niż Europejczycy zauważyła obecność Hunów,
                    Alanów i Antów na Stepach). Również w zabytkach archeologicznych obecność
                    Słowian daje się stwierdzić nie wcześniej niż w V, może IV wieku na Wołyniu i
                    Podolu.

                    Słowianie wydają się być "dziećmi Wędrówki Ludów". Ich wielka kariera: zajęcie
                    w ciągu lat 500-nych i 600-nych Bałkanów, pogórza wschodnich Alp, ziem obecnej
                    Słowacji, Moraw, Czech, dorzeczy Wisły, Odry i Łaby oraz górnego Dniepru (nad
                    środkowym Dnieprem byli wcześniej) była możliwa dlatego, że w środkowej Europie
                    wytworzył się obszar pustek, kiedy zamieszkujące dawniej ten obszar ludy,
                    przede wszystkim germańskie, przesunęły się na zachód, łupiąc Zachód Państwa
                    Rzymskiego i montując na gruzach Imperium własne królestwa. Okres Wędrówek
                    ludów przyniósł regres, cywilizacyjną zapaść, wyludnienie wielkich obszarów
                    ziemi. Dla Środkowej Europy Wędrówka Ludów tworzy historyczną nieciągłość,
                    ciemne wieki, po których na tych samych ziemiach żyje już ktoś inny.

                    • Gość: Eddie Re: Tak zwany "biskupin" IP: *.proxy.aol.com 04.12.01, 07:43
                      Juz pare lat temu byl w MAGAZYNIE Gazety Wyborczej wielki reportaz o historii
                      tzw."biskupina" ,i ze byl to grod germanski.
                      Czas wiec by zmieniono tez ta sztuczna WIELKO-Polska nazwe.
                      Uwazajmy tylko zeby "biskupina" nam mesco nie podpalil!
    • Gość: Slaw Re: Pochodzenie Słowian jako mit polityczny IP: *.uninet.gliwice.pl 26.05.02, 22:55
      Słowiaństwo przechowało się w ledwie kilkudziesięciu rodzinach Polskich. Reszta
      uległa zagładzie bestialsko mordowana przez katolickiego okupanta z Watykanu,
      który bestialsko wynarodawiał i wynarodawia Polski Naród. Ale Polska tradycja
      przetrwała i powoli się ujawnia wychodząc z katakumbów. Może jak szlak
      morderczy katizm trafi, to się dowiemy więcej o prawdziwej historii Narodu
      Polskiego. Już mamy kilka kultów religijnych POlskich Słowian, które możemy
      nazwać prawdziwie polskimi. Wawel chcą odzyskać wyznawcy SIWA, bo to ich
      słowiańskie miejsce kultowe, a czarna banda Glempa I Wojtyły dostaje w Krakowie
      szału na ten temat...
      Jak nie bedzie katolickiego mordowania i wymazywania z mapy historii naszego
      Narodu, to może się uda ujawnić więcej.
      Polecam strony ZADRUGA w necie.

      Slaw
      • Gość: Hermann Re: Pochodzenie Słowian jako mit polityczny IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.02, 23:24
        Gość portalu: Slaw napisał(a):

        > Słowiaństwo przechowało się w ledwie kilkudziesięciu rodzinach Polskich. Reszta
        >
        > uległa zagładzie bestialsko mordowana przez katolickiego okupanta z Watykanu,
        > który bestialsko wynarodawiał i wynarodawia Polski Naród. Ale Polska tradycja
        > przetrwała i powoli się ujawnia wychodząc z katakumbów. Może jak szlak
        > morderczy katizm trafi, to się dowiemy więcej o prawdziwej historii Narodu
        > Polskiego. Już mamy kilka kultów religijnych POlskich Słowian, które możemy
        > nazwać prawdziwie polskimi. Wawel chcą odzyskać wyznawcy SIWA, bo to ich
        > słowiańskie miejsce kultowe, a czarna banda Glempa I Wojtyły dostaje w Krakowie
        >
        > szału na ten temat...
        > Jak nie bedzie katolickiego mordowania i wymazywania z mapy historii naszego
        > Narodu, to może się uda ujawnić więcej.
        > Polecam strony ZADRUGA w necie.
        >
        > Slaw

        Slaw, normalerweise wäre ich dein Vater! Aber der Hund ist mir zuvorgekommen!
    • byt Re: Pochodzenie Słowian jako mit polityczny 27.05.02, 08:33
      Mój syn ma francuską encyklopedię dla dzieci. W niej mamy taką ilustrację.
      Mężczyzna w kaszkiecie o jasnej karnacji, błękitnych oczach, blondyn, brodaty,
      siedzi za stołem. Na stole talerzyk z czarnym chlebem i kufel piwa. Podpis
      Słowianin.
      Byłem w Rosji, na Ukrainie i Białorusi, w Bułgarii i Chorwacji, Jugosławii,
      Słowacji i Czechach, w Słowenii i Bośni. Myślę, że tylko tacy ignoranci jak
      autorzy tej encyklopedii mogli coś takiego wyprodukować.

    • Gość: =;-[) TARAKA IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.02, 20:45
      Ciekawe linki !
      Duzo do czytania o slowianach germanach i innych sprawach.

      www.taraka.most.org.pl/
      www.taraka.most.org.pl/0_slow.htm


      Nie polecam nadymanym nacionalistom i malostkowym prowincjonalistom.
      Lektura moze sie dla nich skonczyc szokiem cywilizacyjnym.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka