Gość: michal/
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.05.08, 09:27
www.nowiny.gliwice.pl/ng/wiadomosci.htm
07.05.2008 r.
Pomysł zwiększenia bonifikat od ceny mieszkań komunalnych okazał się propagandową zagrywką służącą zaistnieniu w świadomości społecznej nowej nazwy starego stowarzyszenia. Radni Forum Mieszkańców Gliwic, którzy kilka miesięcy temu żarliwie przekonywali do swojej propozycji, zmienili zdanie diametralnie. Produkt własnych przemyśleń oceniają jako bezcelowy i pozbawiony sensu. We wniosku, skierowanym do prezydenta i właściwych dla spraw mieszkaniowych komisji Rady Miejskiej, autorzy z FMG zaproponowali, by odwrócić obowiązujące zasady upustu przy zakupie mieszkania od gminy. Ulga wraz z biegiem lat ulega obniżeniu. Początkowo wynosiła 70 proc., obecnie 60. Mechanizm, który zachęca do wykupu, służył jak najszybszej prywatyzacji komunalnych zasobów mieszkaniowych. Zwiększanie bonifikaty z upływem czasu, na czym zasadzała się propozycja klubu FMG, służyć miało celowi społecznemu - wprowadzeniu równych warunków zakupu poprzez amortyzowanie wzrostu cen nieruchomości zwiększaniem upustu.
Twórcy rozwiązania spostrzegli się jednak, że mieszkańcy nie skorzystaliby na tańszych lokalach. Wręcz przeciwnie, naraziłoby to ich na kłopoty. - Darmowe rozdawnictwo wyrządza krzywdę obdarowanym - uważa radny Piotr Kos. - Jak uczy przykład uwłaszczeń na mieszkaniach spółdzielczych, zakładowych i komunalnych, właścicielami zostają ludzie, którzy nie do końca zdają sobie sprawę, jakie w związku z tym biorą na siebie zobowiązania, przede wszystkim finansowe. Nie wszyscy dysponują dochodami, które pozwalają się z nich wywiązywać. Sprywatyzowane budynki niszczeją, bo właścicielom nie wystarcza na remonty. Generalnie, poza nielicznymi wyjątkami, system wspólnot mieszkaniowych się nie sprawdził.
Zdaniem radnego Kosa, obecna wysokość ulgi jest optymalna. Tak samo sądzi radny Michał Jaśniok. Podobnie jak kolega z klubu uważa , że masowa wyprzedaż nie w pełni sprawdziła się jako sposób na odtworzenie tkanki budowlanej miasta i poprawę warunków mieszkaniowych gliwiczan. Do własnego pomysłu strzela również z innych dział. - Zdezaktualizował się. W sytuacji, gdy ceny nieruchomości spadają o 10 - 15 proc., a dla wykonanych w wielkiej płycie nawet o 20 proc., zwiększanie bonifikaty mija się z celem. W dalszym ciągu jednak szukamy sojuszników w Radzie, którzy siądą z nami do rozmów dotyczących systemu mieszkaniowego. To zbyt poważny problem, by skapitulować i tylko przyglądać się zmianom na rynku.
Radny podkreśla, że postulat zmian w naliczaniu upustu stanowił zaledwie element szerszego projektu, mającego na celu zreformowanie całego systemu zarządzania miejską substancją mieszkaniową. Jak słusznie zauważa, wymaga to "jednak dyskusji i namysłu". I tego przede wszystkim zabrakło przy rzuconej na gorąco propozycji obniżenia cen mieszkań, który niepotrzebnie rozpalił nadzieje.
Inwencji reformatorów gospodarki mieszkaniowej daleko do wyczerpania. Radny Kos w rozmowie z dziennikarzem zaprezentował się jako zwolennik różnicowania bonifikaty w zależności od lokalizacji mieszkania - w centrum niższa, za rudery na Zatorzu - wyższa. Ciekawe, kiedy jego koledzy z rady dojdą do wniosku, że koncept był pochopny, a może i, co gorsza, "nie do końca przemyślany"? Ostatnio zajęło im to pół roku.