Dodaj do ulubionych

zimowe lęki

21.01.13, 15:19
Regularnie czytam posty na naszym i sąsiednich forach i uderza mnie w ostatnim czasie to ile osób pisze o krachu psychicznym jaki przyszedł dla nich w grudniu. Dotyczy to także mnie. Myślałam, że winne jest zastąpienie Novo Thybonem, ale zaczynam mieć wątpliwości. Nagle tyle osób pisze o pojawieniu się, czy powrocie lęku, że to jest aż dziwne.
Mamy rożne wyniki hormonów tarczycy, bierzemy różne leki, różna jest nasza historia choroby. Jak narazie wydaje mi się, że to co nas łączy to słaby wynik wit.D i średni/słaby magnez. U mnie stwierdzono tężyczkę. Ale... w zeszłym roku też była zima, wit D przynajmniej w moim przypadku też była słaba, z magnezem wieczny problem, a lęku nie czułam. Nie widziałam też tylu wpisów o lęku na naszym i pobocznych forach.
Czy tegoroczna zima jest szczególnie ciemna, zimna? No nie wiem. Czy coraz szersze wprowadzanie żarówek energooszczędnych mogło mieć jakiś wpływ? Nie chcę wyjść na kosmitkę i oszołoma ale przyszło mi to do głowy. Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Ciekawa jestem Waszego zdania.
Obserwuj wątek
    • djpa Re: zimowe lęki 21.01.13, 15:54
      U mnie, jak co rok, psychicznie dobrze. Ale potrzebuję więcej snu niż zwykle to bywa zimą. Bardziej zmęczona jestem. Chyba się starzeję wink Bo czy to normalne aby sypiać po 9.5-10 godzin codziennie?? Badania robiłam, wyniki piękne.

      W dzisiejszym Metro pisali, że jakiś tam naukowiec obliczył, że to właśnie dziś, przedostatni poniedziałek stycznia, jest najtrudniejszym dniem pod względem psychicznym.
      • czupakabra27 Re: zimowe lęki 21.01.13, 16:39
        Dla mnie ten dzień (odpukać) nie jest najgorszy. Nawet całkiem dobry jest, w porównaniu z połową grudnia, czasem okoświątecznym i okołosylwestrowym. Lęk nie jest czymś dla mnie typowym. Jego pojawienie się było totalnym zaskoczeniem, jakby mi ktoś na głowę szafę spuścił. Zimowa melancholia tak, ale nie lęk! Normalny człowiek nie boi się krojąc marchewkę, bawiąc się z kotem, włączając pralkę. No i jak czytam to nie jestem sama.
        Djpa, spanie to nic. Jeśli możesz, jeśli Cię to regeneruje to śpijsmile
    • arronia Re: zimowe lęki 21.01.13, 16:59
      Jak narazie wydaje mi się, że to co nas łączy to słaby wynik wit.
      > D i średni/słaby magnez. U mnie stwierdzono tężyczkę. Ale... w zeszłym roku też
      > była zima, wit D przynajmniej w moim przypadku też była słaba, z magnezem wie
      > czny problem, a lęku nie czułam. Nie widziałam też tylu wpisów o lęku na naszym
      > i pobocznych forach.

      Może działać taki mechanizm, że czytamy, że komuś też to dolega - i łączymy to z Hashimoto. I piszemy o tym na forum. Więcej wpisów nie musi oznaczać większej liczby przypadków. Tylko wpisów właśnie.
      • czupakabra27 Re: zimowe lęki 21.01.13, 19:59
        Arronio,ale nie chodzi Ci chyba o autosugestie. W moim przypadku na pewno tak nie bylo.Niestetysad
        W tym co czytam uderza mnie wlasnie czeste okreslanie czasu typu "do grudnia bylko ok, a pozniej sie zaczelo wszystko psuc"
        • arronia Re: zimowe lęki 21.01.13, 20:48
          Mi też nie o autosugestię czy wmawianie sobie czegoś.

          > W tym co czytam uderza mnie wlasnie czeste okreslanie czasu typu "do grudnia by
          > lko ok, a pozniej sie zaczelo wszystko psuc"

          Może w zeszłych latach było tak samo, tylko a) mniej się o tym pisało*, albo b) mniej to zauważałaś.

          * Np. bo inni nie pisali, więc to trochę wstyd, albo nie na temat, bo się nie łączyło z tarczycą, albo się nie przywiązywało do tego takiej wagi, albo, albo, albo wink
          • stapelia Re: zimowe lęki 21.01.13, 21:32
            a ja też mam takie spostrzeżenia - tzn nie wiem czy o grudniu ale że coraz więcej ludzi z lękami się pojawia i nerwicami. Ja też mam pogorszenie od końca grudnia - lęki wróciły, źle śpię, czasem wcale. badania zrobię jutro więc nie wiem co jest grane. Wit D biorę 4000 dziennie i nie widze póki co poprawy samopoczucia.
            I w czym teraz rzecz? zbieg okoliczności, depresja sezonowa, jakieś zimowe rzuty hashi? powietrze? a może nerwicowcy też się gorzej czują i aktywniej poszukują przyczyny?
            • czupakabra27 Re: zimowe lęki 21.01.13, 22:04
              Od poczatku mojego forumowania ciagle natykalam sie na "topowe" tematy:waga, skrajne zmeczenie i depresja rozumiana jako niemoc i smutek. Teraz przetacza sie fala lekow.Na wiosne zanim zaczelam brac t3 mialam fale mysli katastroficznych ale bez leku, tego dobijajacego odczucia ze musze gdzies uciekac, ze co sie stanie. Obce, irracjonalne uczucie. Myslalam wtedy ogolnie o smierci wszystkich i swojej tez, ale bez mysli samobojczych tylko z poczuciem braku sensu. I to po t3 zniknelo, az do fatalnego grudnia. W poprzednich latach w tym czasie bylam smiertelnie zmeczona. Raz w swieta prawie zasnelam za zastawionym stolem u tesciowejsmile I jestem na 100% pewna, ze to bylo nic w porownaniu z tym co czulam ostatnio.
              Chyba trzebaby robic na forach statystyke zeby miec pewnosc.
              • agcerz Re: zimowe lęki 23.01.13, 13:07
                Po mojemu chodzi o wit. D. Podreperuj jej poziom, powinno pomóc.
                • czupakabra27 Re: zimowe lęki 23.01.13, 14:32
                  Agcerz, myślę że masz dużo racji. Dla mnie wielkim orzechem do zgryzienia, jest jeszcze kwestia powrotu do Thybonu. Zaczęłam go brać zamiast Novo, bo po Novo moje oczy wyglądają naprawdę kiepsko, a po Thybonie naprawdę dobrze. Tylko, że po kilku tygodniach na Thybonie przyszły lęki. I teraz boje się do niego wrócić, choć to co się działo mogło być zbiegiem okoliczności (niska D3, tężyczka). Boję się bać. Paranoja. Staram się patrzeć na wszystko jak najbardziej trzeźwo, realistycznie, ale kiedy TO atakuje to jestem tylko małym, bezradnym dzieciakiem.
    • czupakabra27 Re: zimowe lęki 23.01.13, 14:36
      Pomyślałam jeszcze żeby zbadać przeciwciała. Od początku leczenia (2,5 roku) badałam 2 razy i mieściły się w normie. Sprawdzenie ich teraz ma sens? Czy w czasie rzutu mogą być niskie hormony? Czy przy rzucie mogą być jazdy z psychiką?
      • stapelia Re: zimowe lęki 23.01.13, 14:49
        ha no właśnie w tym to jest najgorsze, jak przychodzą lęki to człowiek traci kontakt z rzeczywistością sad( można je mieć z miliona powodów ale że się zbiegły w czasie np z nową dawką leku albo czymś innym to człowiek od razu kombinuje.
        a po tych kilku tygodniach na Thybonie miałaś robione badania? wyszło ci coś złego? może to jednak zbieg okoliczności i raczej sprawy tężyczkowe? + ogólne podcięcie skrzydeł przez sytuację.
        • czupakabra27 Re: zimowe lęki 23.01.13, 15:02
          Thybon wprowadzałam ostrożnie, czyli z mojej standardowej połówki Novo 100 zabrałam ćwiartkę Novo i podmieniłam na Thybon. W taki sam sposób wycofywałam się z Thybonu po ataku tężyczki. Czyli moja dawka przez 2 tyg przed badaniem to było globalnie 87,5 T4 i 10T3 (taka sama dawka od czerwca) ale z 3 preparatów. No i na tym wyniki nędzne:
          FT4 32.47% [ wynik 1.18, norma (0.93 - 1.7)]
          FT3 27.50% [ wynik 2.66, norma (2 - 4.4)]
          Robiłam to z luxmedowskiego pakietu więc na przeciwciała pożałowałam. Może to by coś wniosło.
          Dopóki nie spróbuję znów z Thybonem to nie będę nic wiedzieć. Tylko jak tu się niczym nie sugerować? Kiedy rozum śpi budzą się upiory.
          • agcerz Re: zimowe lęki 25.01.13, 09:36
            Współczuję tej cholernej tężyczki. No i sama widzisz, jak niskie masz poziomy wolnych hormonów... Moim skromnym daj sobie spokój z p-ciałami, chyba że planujesz leczyć je sterydami w razie podniesionego poziomu. Dodaj hormonów i intensywnie zażywaj D, a na pewno wkrótce poczujesz się lepiej. To mówię ja, dawniej leczona na depresję, która okazała się ewidentnym niedoborem wit. D, ha, ha, ha.
            • czupakabra27 Re: zimowe lęki 26.01.13, 13:50
              Oby i u mnie okazało się to takie prostesmile
              3 tydzień biorę podniesiona dawkę t4 o 12,5. Jak dotąd szału nie ma.
              Vigantoletten kilka dni temu zamieniłam na oleiste kapsułki z Puritans Pride. No przeszłam z 2tys jednostek na 4tys. Choć podejrzewam, że to może być mało. Bo mi się generalnie wszystko słabo wchałania (hormony, magnez, witD) albo tak szybko się zużywa. Co z tego, że fizycznie mam prace lekką jeśli umysłowo jest bardzo wyczerpująca. Zawsze myślałam, że robotnik to potrzebuje, ale grafik nie. Wychodzi na to, że mózg zużywa bardzo dużo paliwa wszelkiego rodzajusmile
              • wiolcia29_2 Re: zimowe lęki 31.01.13, 14:02
                Tak, mózg zużywa około 40% energii. smile
    • rotkaeppchen1 Re: zimowe lęki 25.01.13, 12:57
      No ja tez mam takie okresy, ze sie gorzej czuje psychicznie. Nie, ze jakas depresja od razu, bo nastroj nawet jako taki ale nie mam zupelnie napedu, nic mi sie nie chce, jestem senna i marudna. Juz pare razy tak mialam, zawsze tez badalam wtedy hormony, niedobory, i inne i za kazdym razem okazywalo sie, ze generalnie brak wiekszych zmian. Suplementuje wit z grupy B, witamine D, hormony pod kontrola, wszystko gra. A i tak przychodzi taki moment, ze cos sie zaczyna dziac. Poniewaz nie moge sobie zupelnie pozwolic na takie spadki, bo studiuje i musze byc aktywna (intelektualnie), w tych okresach ide do mojego juz niemal zaprzyjaznionego psychiatry i dostaje leki dzialajace na uklad dopaminowy (odpowiedzialny za naped). Poniewaz nie jestem smutna, nie ma potrzeby u mnie wplywac na serotonine.
      Leki, ktore biore (juz w sumie 12 lat z przerwami, krotszymi lub dluzszymi - najdluzsza dwa lata) nie tylko stawiaja mnie na nogi ale tez chronia przed "objadaniem sie" (jak tak leze i nic mi sie nie chce, lubie sobie podjesc to i owo a wiadomo, ze przy hashimoto pilnowac odzywiania trzeba).
      Nie kazdy jest fanem antydepresantow ale na mnie dzialaja dobrze, nie daja efektow ubocznych (przynajmniej takich odczuwalnych) i pozwalaja na normalne funkcjonowanie.
      Oczywiscie caly czas, kiedy je biore (a jak sie zacznie, trzeba minimum 6 miesiecy, zeby ich dzialanie sie utrwalilo), kontroluje kwestie tarczycowe, bo nigdy nie wiadomo. Ale, ze wyniki u mnie raczej stale (nawet przeciwciala od 3 lat w okolicy 40), dochodze do wniosku, ze te moje problemy "psychiczne" to jednak nie bezposrednia wina niedoczynnosci, czy hashimoto. Mozliwe, ze przez to, ze wczesniej cierpialam na depresje (wywolana niedoczynnoscia), neuroprzekazniki raz wytracone z rownowagi od czasu do czasu wariuja i trzeba im pomoc wrocic na swoje miejsce. To taka moja teoria, a jak jest naprawde nie wiem. Grunt, ze czuje sie dobrze.
      • stapelia Re: zimowe lęki 25.01.13, 22:13
        trochę masz racji, ale myślę, że będąc długo w niedoczynności z objawami nerwicowymi czy depresyjnymi wiele zachowań sobie po prostu utrwalamy. Jak pies pawłowasmile
        a co bierzesz? dla mnie Efectin jest przyjacielem od kilku lat w zmiennych dawkach łącznie z odsypywaniem kuleczek i dzieleniem kapsułki na 5big_grin
        • rotkaeppchen1 Re: zimowe lęki 25.01.13, 23:30
          To mamy wspólnego przyjaciela big_grin
          • stapelia Re: zimowe lęki 26.01.13, 09:59
            o no proszęsmile a wiesz, że czytałam, i ktoś tu też na forum pisał, że przez wychwyt dopaminy akurat efectin dobrze działa na tych z niedoczynnością?
            • rotkaeppchen1 Re: zimowe lęki 26.01.13, 10:03
              Teraz juz wiem smile Na mnie faktycznie dziala dobrze. Tym bardziej, ze ja z objawow depresyjnych mialam wlasnie glownie te fizyczne, psychicznie czulam sie ok. Taka bylam senna i "leniwa" ale humor mialam dobry.

              Co ciekawe, gdzies tak w kwietniu, mialam zupelnie inne objawy, juz takie chyba trzeciorzedne towarzyszace depresji: problemy z koncentracja, problem z wykorzystaniem czasu (uciekal mi), i fobie spoleczna. Poza tym: NIC! (humor dobry, fizycznie ok). I Efectin pomogl - trzy dni od zaczecia brania najmniejszej dawki (37,5) wszystkie te dziwne objawy minely.

              Niezbadany jest ludzki organizm. Niech zyje wspolczesna psychiatria! wink
              • czupakabra27 Re: zimowe lęki 26.01.13, 14:03
                Rotka, fajnie że się odzywasz. Ostatnio chciałam nawet do Ciebie na priva napisaćsmile Bo bierzesz Thybon i chciałam podpytać jak Ci to na psychikę działa, ale widzę że jest ok.
                Te trzeciorzędne objawy o których piszesz, to niestety w tej chwili moja codzienność. Niedoczynność poznaję właśnie po tym, że nie chcę widzieć rodziny, znajomych, spotykać się, że przechodnie, ludzie w sklepie wzbudzają u mnie tak negatywne emocje że mi wstyd. O przeciekaniu czasu przez palce nawet nie wspomnę.
                Ciekawe to co piszesz o Effectinie. Moja przyjaciółka brała go ponad 2 lata z bardzo dobrym skutkiem (depresja nigdy później nie wróciła) choć początki były ciężkie. Była na haju, miała bardzo rozszerzone źrenice itd. Nie wyglądało mi to na lek, który można pobrać trochę i z dnia na dzień odstawić. Zresztą ja jestem cykor w sprawie leków wpływających na psyche. Miałam kiedyś receptę na Seronil, którą wywaliłam ja do kosza. Ten lek miał mi pomóc na uporczywe problemy z jelitami, ale nie chciałam działać w taki sposób.
                Ostatnie przejścia lękowe skłaniają mnie raczej do tego, żeby mieć w domu coś do zażycia np. przez 2-3 dni. Tylko nie wiem co by to mogło być. Narazie mam w domu jedynie ziółka.
                • stapelia Re: zimowe lęki 26.01.13, 14:44
                  noo efectin to cięższy kaliber, ja miałam tydzień wyjęty z życiorysu brrr. Ale mnie bardzo pomógł na lęki i ataki paniki, wyciszył, poprawił nastrój i zmotywował do działania.
                  teraz kupiłam sobie Ashwagandhę- ponoć też ma takie działania, czytałam tez o 5-HTP.
                  • agcerz Re: zimowe lęki 26.01.13, 20:53
                    Mine służył Cital, jest też bezpieczny dla wątroby. Jednak od uzupełnienia niedoborów wit. D jest mi niepotrzebny. Dodatkowo myślę, że zimą przygnębia brak słońca. Po prostu. Mam znajomą, która poleca na to... solarium.
                    • czupakabra27 Re: zimowe lęki 27.01.13, 11:21
                      Moja neurolog, która wykryła tężyczkę bardzo poleca fototerapię. Są takie specjalne lampy do użytku domowego. Jednak jak poczytałam w necie te tanie są średniej jakości. Mój mąż stwierdził, że równie dobrze mogę się naświetlać jego sofboxami (rodzaj wielkiej lampy fotograficznej). Mamy w tych lampach żarówy o barwie światła 4500 Kelvinów więc zbliżone do słonecznego, które jest białe. I rzeczywiście tak robiłam pod koniec grudnia. Później trochę zabrakło mi systematyczności.
                      Na którymś z forów o ADHD rodzice bardzo chwalili takie rozwiązanie u dzieci i u siebie.

                      Jakoś wcześniej nie potrzebowałam się doświetlać jesień-zima. Zawsze nastrój był gorszy, ale bez tragedii. Gorzej czułam się zwykle na wiosnę po tych wszystkich ciemnych miesiącach.
                      • rotkaeppchen1 Re: zimowe lęki 27.01.13, 12:40
                        No wlasnie, ja powoli przestaje laczyc moje samopoczucie z sytuacja zewnetrzna, badz wynikami badan, bo najczesciej niezaleznie od nich czuje sie albo dobrze (przy gorszych wynikach lub pogodzie) albo zle (przy dobrych wynikach i pogodzie). Poprzednio zle samopoczucie dopadlo mnie w srodku wiosny, przy pieknej pogodzie, dluzszych dniach i generalnie braku stresu zwiazanego z czymkolwiek. Ale moze ja po prostu psychiczna jestem big_grin
                        • agcerz Re: zimowe lęki 27.01.13, 16:47
                          No właśnie, doświetlanie... Mieszkam w kraju z małą ilością światła, gdzie ludzie często kładą swój kiepski nastrój na karb braku światła i pewnie tak jest. Ale ja akurat mam trochę uczulenia na słońce smile).
                  • rotkaeppchen1 Re: zimowe lęki 27.01.13, 17:26
                    Skutki uboczne leku to chyba kwestia indywidualna. Ja biore efectin juz ok 12 lat, oczywiscie z przerwami i nigdy nie mialam duzych problemow. Owszem, pojawialy sie i pojawiaja lekkie bojawy uboczne na poczatku brania, co ciekawe, za kazdym razem inne big_grin
                    Najgorsze bylo uczucie ogolnego przymulenia - przez pierwsze lata, trwalo ok 3 dni, jednak bylo na tyle lekkie, ze moglam w miare normalnie funkcjonowac. Ostatnio tego uczucia nie mialam. Innym objawem ubocznym, ktory towarzyszyl mi kiedys przez caly okres brania leku (kilka miesiecy) byl niepokoj nog - kiedy lezalam, nogi a wlasciwie stopy, caly czas byly w ruchu - bardzie ciekawa sprawa wink Najlepszym objawem ubocznym, ktorego jednak teraz nie obserwuje, byly niesamowicie zabawne sny. Co noc cos mi sie snilo, cale historie, niestworzone, najciekawsze jednak, ze nigdy nie snilo mi sie nic zlego, nieprzyjemnego. Czesto zdarzalo mi sie obudzic i smiac na glos, tak zabawne byly rzeczy, ktore mi sie snily! big_grin
                    Innym skutkiem ubocznym byl przejsciowy brak snu - kiedys mialam taka faze, ze dwa tygodnie spalam 3-4 godziny. Ale minelo, samo z siebie. Jedynym stalym objawem, ktory towarzyszy mi za kazdym razem jest niemoznosc osiagniecia orgazmu - co bym nie robila (ja albo kto inny), bez skutku. Ochota jest, cala reszta tez ale finalu brak. Troche to denerwujace ale wole to, niz leki, czy fobie.
                    A najlepsze jest to, ze na mnie efektin dziala z dnia na dzien, doslownie. Juz po pierwszej dawce przestaje odczuwac poranny lek (o ile go mialam), po paru dniach wiekszosc objawow w ogole przechodzi calkowicie.
                    Takze z odstawieniem nie mam wiekszych problemow - schodze z wiekszej dawki na mniejsza, pozniej biore najmniejsza (37,5) codziennie, potem co drugi dzien. Po dwoch dniach bez zaczynam odczuwac lekkie skutki odstawienia (lekkie przymulenie, lekkie zawroty glowy, itd) ktore po 2-3 dniach calkowicie ustepuja.

                    Efectin do dla mnie najlepszy lek - nigdy mnie nie zawiodl. Oczywiscie, kazdy ma inne potrzeby i braki, inne reakcje, ale ja na ten lek reaguje zawsze dobrze i co wazne, zawsze przewidywalnie! smile
    • czupakabra27 Ashwagandha 31.01.13, 09:09
      Stapelio, poczytałam trochę o tym ziółku. Podobają mi się obietnice jego działaniasmile
      Trochę mi to przypomina działanie Dong Quai który biorę na podniesienie estrogenów pierwszej fazie cyklu, ale chyba A. działa mocniej na psychikę.
      Znasz kogoś kto to bierze?
      • czupakabra27 Re: Ashwagandha 31.01.13, 09:15
        Cytat ze str jednego z producentów czyli Laboratorium Natury:
        "Ashwagandha może podnosić poziom hormonów produkowanych przez tarczycę i z tego powodu nie powinna być stosowana przez osoby cierpiące na nadczynność tarczycy. "
        Może T3 podnosi i dlatego działa przeciwlękowo.
        • stapelia Re: Ashwagandha 31.01.13, 10:33
          ja biorę!!!smile) ale dopiero od tygodniasmile) czytałam też, że poprawia przemianę t4 do t3.
          Nie umiem ci powiedzieć na razie wiele bo kupiłam równolegle mleczko pszczele i łykam to, to, magnez i witD 4000. No i odstawiłam novo i zmieniłam dawkę. No i jak zwykle nie będę wiedzieć co działa. hehe. Ale wydaje mi się, ze spokojniejsza jestem. Tzn energi może nie mam ale nie laże jak nakręconasmile
          • czupakabra27 Re: Ashwagandha 31.01.13, 10:39
            Hehehe, no tak wszystko naraz. Mimo wszystko napisz za parę tygodni co z psychesmile
            Poprawa przemiany to kolejny argument ZA.
      • mniejszezuo Re: Ashwagandha a hormony :) 04.06.13, 19:33
        ja biorę od jakiś 4 tygodni-działanie CUDNE!!!
        Myslalam ze nic juz nie przywroci mojego Libido, ktore zdechlo z powodu jazd hormonalnych laaaaata swieeeetlne temu sad (TSH+prolaktyna+estro/progestero+kortyzol). A tu taki zaskok!!!!

        Normalnie ZNOWU JESTEM SOBĄ jak za dawnych lat!!! Optymizm + energia + pożądanie na 5 z plusem ;-P
        ale uwaga, organizm bardzo szybko sie "przezwyczaja", a efekt znika już po kilku dniach, wiec czasem zongluje dawkami i robie sobie przerwy ;/ A zeby nie tracic efektu jurności ;p zupelnie, to posilkuje sie np. Mucuna Pruriens i Kudzu..(naprzemiennie zeby tez uniknac przezwyczajenia).

        Wiem, wiem trochę dużo tych specyfikow;-p...kazdy wplywa pewnie na swoj sposob, ale nawjyrazniejszego kopa w kwestii libido czuje wlasnie po 800mg ashwagandhy big_grin
        Nie da się porównać smile I jakoś nie czuje skutkow ubocznych (ze niby nie wolno brac przy chorobach tarczycy i autoimmunologicznych).
        Jestem ciekawa jaki konkretnie mechanizm za tym stoi?? ktos z Userow odczuwa podobne skutki?? smile

        Ogolnie intrygujaca roslinka o szerokim spektrum:

        www.ashwagandha.com/brain-health/how-does-ashwagandha-work-in-the-brain.


        • pies_z_laki_2 Re: Ashwagandha a hormony :) 05.06.13, 17:52
          > mniejszezuo napisał(a):
          > ja biorę od jakiś 4 tygodni-działanie CUDNE!!!

          I link do sklepu, siup!

          Wcale nie reklamujemy, wcaaale...
          • harmoniak Re: Ashwagandha a hormony :) 06.06.13, 11:25
            Piesku, mniejszezuo nie podaje linka do sklepu.

            O Ashwagandha pisze też krótko Mary Shomon w swojej książce.
            • stapelia Re: Ashwagandha a hormony :) 06.06.13, 23:18
              Ja cały czas zażywam + jeszcze jedne zioła indyjskie sumenta. Chodziłam tez na masaże aryuwedyjskie i dopóki trzymałam dietę to super sie czułam. Teraz odpuscilam i pomału widzę pogorszenie. Ale z libido nie mam niestety spektakularnych sukcesów hihi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka