Witam serdecznie,
proszę Was o pomoc, bo od miesiąca nie mogę normalnie funkcjonować a lekarze do których do tej pory dotarłam mają w nosie moje objawy. Od jakiegoś czasu jestem bardzo osłabiona, zdarzają mi się zasłabnięcia, zawroty głowy, zaburzenia rytmu serca (pomimo brania beta-blokerów), duszności, ucisk za mostkiem, nietolerancja wysokiej (>25stopni) temperatury (zawsze byłam zmarzluchem). 2 tygodnie temu nawet trafiłam na ostry dyżur, bo już bardzo źle się czułam, a że mam przeszłość kardiologiczną to lekarz podejrzewał serce. Tam stwierdzili, że to tarczyca, dali elektrolity i odesłali do domu.
Wyniki z krwi:
#Morfologia, OB, glukoza, jony generalnie w normie.
#TSH
pół roku temu 3,3 [0,27-4,2] (lekarz mówił, że to ok, teraz się dowiedziałam, ze nie do końca

)
na SORze (w nocy) wyszło 4,5
w powtórnym badaniu kilka dni później 3,1
#FT3 3,49 pg/ml [2,0-4,4]
#FT4 1,47 ng/dl [0,93-1,70]
#anty-TPO 8 IU/ml [0-34] (moja mama ma Hashimoto, więc było podejrzenie)
USG tarczycy wykazało nieznacznie obniżoną echogeniczność bez zmian ogniskowych.
Objętość tarczycy ok. 5ml
Zrobiłam sobie (sama, a jakże) dodatkowo badania w kierunku anemii.
#Żelazo 106 mg/dl [37-145]
#Ferrytyna 41 mg/ml [13-150]
#Kwas foliowy 14,8 ng/ml [3-17]
#B12 140,2 pg/ml [197-700]
#D3 21,2ng/ml [>30]
Wizyta u endokrynologa dopiero za jakiś czas, więc poszłam z tym B12 i D do internisty. Na D coś tam dostałam (u 2 z kolei lekarki) a na B12 mi powiedziała, że nie jest to duży niedobór, tym bardziej, że morfologia w normie i jej zdaniem nie może to dawać takich objawów. Dała tylko skierowanie do hematologa. Co sądzicie? Dobijać się do innego lekarza? Wygląda, że coś z tą tarczycą zaczyna się dziać, ale czy to mogą być zatem objawy tarczycy? Już mam dość tego biegania po lekarzach i dalej nic nie wiadomo a ja nieżywa