Witam serdecznie,
na forum jestem nowa, chciałabym prosić o pomoc w zinterpretowaniu moich ostatnich wyników oraz o podzielenie się Waszymi doświadczeniami związanymi z chorobą Hashimoto (i wynikającymi z niej zarówno nadczynnością jak i niedoczynnością), przyjmowaniem Thyrozolu i co dla mnie najistotniejsze dużym skokiem TSH (od 0,008 do 55,84) w ciągu miesięcznej kuracji Thyrozolem właśnie.
Postaram się jak najkrócej przedstawić historię mojej choroby oraz jak wygląda to na dzień dzisiejszy.
Sytuacja sprzed 3 lat (zaczęło się w marcu 2013, kiedy miałam 16 lat):
Moje pierwsze wyniki to
- TSH 0,256 (norma 0,51-4,30), następnie 2 miesiące później: TSH 0,0179
- fT4 1,2 (norma 0,7-1,48),
- anty-TPO 399,76 (norma <5,61).
Po pierwszej wizycie u endokrynologa diagnoza to Hashimoto. Pani dr nie chciała od razu przepisywać mi hormonów, dlatego wprowadziła jedynie różne leki typu jod, potas (nie pamiętam co jeszcze) oraz witaminę D3 (Vigantoletten), który brałam ciągle przez dwa lata.
Po kilku miesiącach wszystkie wyniki miałam w normie, zalecono mi branie Vigantoletten 1x1 oraz badania TSH co 3 miesiące (wyniki cały czas były w normie).
W 2015 roku poszłam do innego endokrynologa, pani dr troszkę skrytykowała moją poprzednią lekarkę, powiedziała, że czegoś nie rozumie, PIERWSZY RAZ w życiu miałam zrobione USG tarczycy, która była w normie, lecz przekrwiona, wyniki z krwi również wszystkie w normie.
Zalecenia: schować teczkę z wynikami i zapomnieć o ?chorobie?, kontrola co rok-półtorej, ale ze spokojem, generalnie nie przejmować się, że coś mi dolega.
Obecnie (od maja 2016):
pogorszenie samopoczucia, znów problemy z częstymi infekcjami, słabe włosy i paznokcie, wybuchy gorąca, uczucie kołatania serca ? szybciutko zrobiłam badania krwi pod kątem tarczycy. Tak, jak myślałam, znów nieciekawe:
- TSH: 0,008 (norma 0,27-4,20)
- FT4: 3,51 (norma 0,93-1,70)
- FT3: 7,06 (norma 2,57-4,4)
Wizyta u endo i diagnoza: pełnoobjawowa nadczynność tarczycy; zalecenia: Thyrozol 10 mg 2x1 (przez pierwszy tydzień 2x2). Bardzo szybko poczułam się lepiej, wróciła mi energia, nieprzyjemne kołatania i zawroty głowy minęły, jedyne co, to narzekam na ból w górnej części brzucha, aż do żeber (czy to może być przez thyrozol?).
Po miesiącu brania Thyrozolu ponowiłam badania i wyniki są następujące:
- TSH 55,84 (norma 0,27-4,20) !!!
- FT4 0,51 (norma 0,93-1,70).
Bardzo mnie to niepokoi, szczególnie to bardzo wysokie TSH.
Dodam iż od kilku dni czuję się gorzej. Sama już nie wiem czy jestem przeziębiona (czuję się osłabiona oraz dokucza mi ból gardła, ale bez gorączki i innych typowych objawów, dodatkowo w buzi pojawiło mi się sporo aft-pierwszy raz w życiu mam coś takiego) czy to może jednak skutek niedoczynności??

Czy ktoś miał podobnie? Czy to normalny etap leczenia? Bardzo proszę, powiedzcie co myślicie, bo czytałam wiele o chorobach tarczycy i Hashimoto, ale niczego nie znalazłam o takich skokach TSH. Do następnej wizyty jeszcze trochę czasu, a te wyniki nie dają mi spokoju...
Będę bardzo wdzięczna za pomoc, każdą opinię oraz radę bardziej doświadczonych osób. Z góry dziękuję.