Dodaj do ulubionych

Starość to smiertelna choroba...

12.09.11, 11:20
Los przemysłu medycznego zależy od wynajdywania coraz to nowych chorób lub poszerzania zakresu istniejących dolegliwości.

Alzheimer, brak popędu, bulimia, depresja, stan przedcukrzycowy, a może tylko cellulitis? Diagnoz wystarczy dla wszystkich. Kto w tych ofertach nie widzi niczego dla siebie, korowód modnych dolegliwości może rozpocząć także od ADHD, bezsenności i choroby lokomocyjnej. Dla każdej litery alfabetu bez trudu można znaleźć wiele haseł – przez D jak depresja, S jak seksoholizm aż po Z jak zespół niespokojnych nóg, przez znawców nazywany z angielska restless legs.

Ale to wszystko przecież istnieje! Sąsiadka ma alzheimera, ciocia łyka tabletki na bezsenność, a kolega ma depresję. Już dawno diagnozy te weszły do codziennego słownictwa, a także lekarskiego spisu chorób, wytycznych oraz kodów stosowanych w rozliczeniach z kasami chorych.

Badania nad menopauzą i zaburzeniami snu dały początek niejednej karierze lekarskiej. To, co niegdyś uchodziło za normalną fazę w życiu kobiety czy inaczej przebiegającą formę nocnego spoczynku, dziś jest już podejrzaną dolegliwością. Musi być zdiagnozowane, skontrolowane i leczone.

Werner Bartens, Süddeutsche Zeitung
Obserwuj wątek
    • kora3 bzdura 12.09.11, 19:42
      fakt, ze wielu ludzi ma przynajmniej symptomy hi[pochordrii smile mają wszystko kromie wady w kalienie smile Ale u licha, mówienie o "normalnej fazie zycie kobiety" w przypadku ostrej menopauzy, czy o "innym rodzaju spoczynku" przy uporczywej bezssennosci to są bzury. Bardzio bolesne mniesaczki jeszcze 100-150 laty temu elominowały kobiety z zycia na kilka dni w miesiacu. "Bo to taka uroda" - nie? Nie, do licha, nie! To ma jakieś podłoze, usuwalne, albo nie. Jesli podłoze nie jest usuwalne, to nalezy chociaż zmniejszyc cierpienie, umozliwić normalne zycie w tych dniach. A zwaz na to, zew bardzo bolesne mentruacje są czasem objawewm powaznej choroby, którą trzeba leczyc, ale jesli uzna się to za "urodę" . Nie masz pojecia, jak bezsennosc pochodzenia stresowqego np. potrafi wyniszczac człowieka. Moze po prosyu mnigdy na to nie cierpiałeś. kto nie spal tydzień ani jednej nocy moze cię (mam nadzieje) uswiadomic, ze to nie wymysł i tu zadne mleko z miodem, meliska i spokojna muzyka nie pomogą. Pastylka to też nie rzowiazanie, w kazdym razie nie na długo - uzalenia, "spi za pacjenta" i nie rozwiazuje problemu, [opdłoza. Ale pozwala kilka godzin odetchnąc. Zapytaj znajome kobiety, czy lepiej im po zaywaniu tabletek z diosminą. Jasne, najlepiej uznac, ze bolesne do granic wytzrymałosci miesiaczki, zylaki, bezsennosc trzeba znosc,m bo tak już jest: nasze babki znosił, nasze prabaki itd. A nasi opradziadowie nie leczyli zebów, jak jaki bolał szli do kowala. Moznaby wr,ocic do tej tradycji, tylko, ze kowali mało, a koni zal smile
    • oby.watel Starość to śmiertelna choroba... 12.09.11, 19:48
      Istnieją liczne odmiany demencji, występujące zwłaszcza w podeszłym wieku, którym towarzyszą zaburzenia pamięci i zanik innych funkcji poznawczych. Jesienią nakładem wydawnictwa Kiepenheuer & Witsch ukaże się książka "Vergiss Alzheimer!" (Zapomnijcie o alzheimerze!). Dziennikarka Cornelia Stolze pokazuje w niej, że alzheimer nie jest chorobą, lecz „celowo powołanym do życia tworem, za pomocą którego można wzniecać obawy, aktywować środki finansowe na badania, przyspieszać bieg karier, zdrowych ogłaszać chorymi i sztucznie kreować olbrzymi rynek medykamentów". W końcu strach przed zanikiem pamięci uderza w czuły punkt starzejących się społeczeństw.

      Ten, komu za bardzo kojarzy się to z tanią sensacją, powinien zajrzeć do książki „The Myth of Alzheimer's" (Mit alzheimera) autorstwa renomowanego badacza demencji Petera Whitehouse'a. W rozdziale "Narodziny imperium alzheimera" autor opisuje, jak w trakcie jego kariery lekarskiej określenie stosowane do upośledzeń poznawczych zmieniało się ze „starości" poprzez „demencję starczą", „demencję starczą typu alzheimera", „chorobę Alzheimera i zaburzenia pokrewne" aż po obowiązującą obecnie „chorobę Alzheimera". Na „agresywnej medykalizacji procesu starzenia się umysłu" korzystają, zdaniem Whitehouse'a, instytucje badawcze, poszczególni naukowcy i przemysł medyczny, chociaż wszyscy oni wiedzą, że „jednostka chorobowa o nazwie alzheimer nie istnieje i mamy do czynienia z kompleksowym, z naukowego punktu widzenia nieprecyzyjnym, społecznym tworem, którego chyba nikt nigdy nie będzie w stanie wyleczyć".

      Depresja to bez wątpienia straszliwa choroba. Jednak obecnie diagnozuje się ją u zbyt wielu osób - wskazują krytycznie nastawieni lekarze. W książce „The Loss of Sadness" z 2007 roku Allan Horwitz i Jerome Wakefield opisują, w jaki sposób psychiatria i przemysł farmaceutyczny z normalnego smutku zrobiły schorzenie depresyjne. Odzwierciedla to liczba recept wypisanych na leki psychotropowe: wraz z wprowadzeniem nowych antydepresantów typu SSRI, których skuteczność zaczęła ostatnio budzić sporo wątpliwości, wzrosła również liczba domniemanych chorych. W USA liczba osób leczonych z powodu depresji tylko w latach 1987-1997 wzrosła prawie czterokrotnie - z 1,7 do 6,3 miliona.

      Nawet tak niewinne pojęcia jak cellulitis zrobiły zaskakującą karierę w medycynie. Termin ten, wymyślony przez Nicole Ronsard, właścicielkę nowojorskiego salonu piękności, od 1973 roku przyprawia o ból głowy miliony kobiet, co skutecznie podsycają reklamy. Ponieważ zmiany na udach, biodrach i pośladkach często przypominają strukturę wafla, nietrudno uwierzyć, że chodzi o patologiczne zmiany komórkowe. Ta metamorfoza tkanek miękkich dzięki medycznej końcówce -itis brzmi jak jakieś zapalenie, które koniecznie należy leczyć, póki nie jest za późno. Bezużyteczne środki przeciwko nierównościom na skórze przynoszą każdego roku milionowe zyski.

      Koncerny farmaceutyczne wspierały badania nad rzekomą chorobą o nazwie female sexual dysfunction. Producenci pigułek pomogli również stworzyć odpowiedni profil choroby. Punkt ciężkości zmieniał się w zależności od stadium prac nad lekami. Gdy pojawiały się środki poprawiające krążenie krwi, za przyczynę domniemanego braku popędu u kobiet uchodziła „niewydolność ukrwienia pochwy". Kiedy z kolei na rynek wszedł żel testosteronowy dla kobiet, zakładano u nich „niedobór hormonów". Gdy w końcu powstał lek psychotropowy wpływający na czynność neuroprzekaźników w mózgu, przyczyna niedostatecznego kobiecego libido znalazła się nagle w ich głowach - zaczęto mówić o konieczności rozwiązania chemicznego problemu istniejącego w mózgu kobiety. Aby nakręcić popyt, producenci leków zlecali manipulowane badania opinii publicznej, według których 60% kobiet cierpi na brak popędu seksualnego, płacili też naukowcom za głoszenie jednostronnych opinii.
      • kora3 Pitu pitu :) 12.09.11, 20:02
        Wiesz, ja sie fdziwię, ze ktokolwiek sie na takie "mundrości" łapiesmile
        Jasne, a 400 ;at temu to ludzie w Polsce umierali na "wąpią" - no brzuch ich bolał, nie mogli jesc i umierali. I to była jedna choroba "na watpia"smile A teraz się namnozyło, nie? ERak tego, rak tamtego, wrzody zoładka., skret kiszek, wylew wyrostka robaczkowego - patrz ile nawymylsali, a to wszystko w brzuchu, w watpiach. smile
        Podobnie jest ze staroscią smile słyszałeś o Allzheimerze choćby u sienmikiewicza? nie smile Bo mało kto nsedziwegow ieku dozywał, a jesli to bóg mu zmysły mieszał i tyle )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka