Dodaj do ulubionych

ważne pytanie do diabollo

20.02.14, 12:32
Mam pytanie do czcigodnego Pana diabollo, nie zgadzam się z Panem w wielu kwestiach, ale bardzo lubię czytać Pana posty i Pana linki.Jestem szalenie ciekaw Pana zdania na temat sytuacji na Ukrainie.Po czyjej stronie się Pan opowiada?Jak Pan się zapatruje na ten cały konflikt?Kto jest winny i o co chodzi na Ukrainie?

pozdrawiam
w.
Obserwuj wątek
    • wittekind28 Re: ważne pytanie do diabollo 20.02.14, 12:36
      temat oczywiście w związku z tematyka forum ,,Etyka, społeczeństwo".....
    • diabollo Re: ważne pytanie do diabollo 22.02.14, 11:14
      A, czcigodny Wittekind28, dziękuję za pytanie o moją opinię.

      Szczerze mówiąc na Ukrainie się nie znam. Nigdy tam nie byłem, nie rozumię tamtejszych dylematów.
      Niemniej dramatem jest, że doszło do takiej przemocy i zginęli / giną ludzie.

      Kłaniam się nisko.
    • diabollo „Pieprzyć Unię?” 22.02.14, 11:17
      Agata Bielik-Robson

      Z całego serca kibicuję Ukrainie, by przyłączyła się do Unii – zgodnie z tym, czego, jak się zdaje, chce większość protestujących na Majdanie. Piszę – jak się zdaje – bo w istocie nie mam pewności, czy wszyscy tam tej Unii chcą. Nie mówię tu o samych Ukraińcach i ich wielorakich, nie zawsze dla mnie jasnych motywacjach, ale raczej o Polakach, którzy albo na Majdanie tkwią, albo go wizytowali, by zagrzewać do boju ukraińskich braci. Z pozoru wgląda to tak, że wspierają oni prounijne dążenia Ukrainy, w istocie jednak – bo istota zawsze jest inna od pozoru – wykorzystują napiętą ukraińską sytuację do tego, by po raz kolejny dać upust swojej niechęci do Unii. Nie inaczej ma się sprawa z polskimi mediami, które relacjonują wydarzenia na Ukrainie w taki sposób, by niemal zawsze dopuścić do głosu komentarze krytyczne wobec „bierności Zachodu”. Tysiące emocjonalnych wpisów na fejsie wspierają te kampanię, wymyślając Merkel i brukselskiej biurokracji od tchórzliwych kunktatorów, którzy liczą srebrniki w swych brudnych interesikach z Putinem, oddając mu w pacht dzielną Ukrainę.

      Ostatnio pisałam o polskim patriotycznym układzie domyślnym, który uruchamia się zawsze w sytuacji insurekcyjnej. Gdziekolwiek w bloku wschodnim, od Gruzji po Ukrainę, ludność wychodzi na ulicę i zaczynają się strzelać, Polacy dokonują nagłego resetu: wymazują wszystkie późniejsze programy, które miały ich przyuczyć do życia w znoromalizowanej demoliberalnej rzeczywistości „zwykłych zjadaczy chleba”, i z niejaką ulgą wycofują się na z góry upatrzone pozycje bojowe. „Bić się czy nie bić?” – ależ to chyba jasne: bić się! Żadnego hamletyzowania, które wówczas oznacza tylko zdradzieckie wątpliwości. Tak samo i dziś: zbiorowa trauma insurekcyjna ogarnia Polaków po raz kolejny, ponieważ bliskość Ukrainy pozwala im przeżywać ich wszystkie własne nieudane powstania. A każdy, kto wychyli się z nieco chłodniejszym sceptycyzmem (jak Leszek Miller), natychmiast zostaje obwołany zdrajcą. I gdyby się tak zastanowić głębiej, to w sumie nie jest jasne, czy ogarnięci bojowym entuzjazmem Polacy życzą Ukrainie zwycięstwa; być może, tak jak i sobie, w głębi ducha życzą im tylko „moralnej wygranej” – a wiadomo, co to oznacza w rzeczywistości.

      Wraz z insurekcyjnym układem domyślnym odżywają też stare klisze zawiedzionych nadziei i resentymentów, zawsze tak samo antyzachodnich: „bierność Zachodu”, „kunktatorstwo Unii”, „obojętność świata” (świat się dowiedział, nic nie powiedział, Janek Wiśniewski padł). Ta mantra nie opuszcza nas od czasów Mickiewicza; kilka lat temu kolejnym Chrystusem narodów, cierpiącym od wyniosłej obojętności światowych mocarzy, była Gruzja – dziś padło na Ukrainę. W polskiej mentalności domyślnej trwa Wieczna Wiosna Ludów (coś w rodzaju Wiecznego Grunwaldu Szczepana Twardocha, gdzie jednak nasi nie zwyciężają), w której gorąca i szczera wola wolności staje naprzeciw nieszczerej i chłodnej kalkulacji interesów. Dzisiaj klisza ta całkowicie przysłania pozornie prounijny wymiar ukraińskich zajść: począwszy od wystąpienia młodych Majdańczyków, którzy wyrecytowali piękną pochwałę walecznych Polaków, jednocześnie oskarżając Unię o to, że nie udzieliła im żadnej pomocy, choć oni się tak do niej garną – po rozliczne głosy w polskich mediach, bynajmniej nie tylko prawicowych, które jednomyślnie utyskują na zbyt zachowawczą albo wręcz całkowicie bezradną politykę Unii. W rezultacie ten Zachód, tak z pozoru upragniony i ukochany, staje się znów łatwą ofiarą peryferyjnych emocji, odczuwanych przez tych, którzy sami nie czują się dość przez Zachód upragnieni i kochani. Tu Polacy i Ukraińcy sekretnie podają sobie ręce w dziwnym afektywnym rytuale: widzicie, nie kochają was – tak samo, jak nas nigdy nie kochali...

      Trudno jest doradzać rozsądek ludziom w ogniu walki, ale byłoby niedobrze, gdyby ukraiński autentyczny zryw na rzecz akcesu do Unii nie wytrzymał tej próby i zamienił się w rozgoryczony resentyment – zwłaszcza że wbrew antyunijnej propagandzie (w istocie sprzyjającej Putinowi i Janukowyczowi; nie po raz pierwszy się to polskiej prawicy przydarza) zachowanie Unii nie jest wcale aż tak „haniebne”. Sęk w tym bowiem, że „Zachód” (ten mityczny wyższy byt) w ogóle nikogo nie kocha ani nie nienawidzi – tylko faktycznie kalkuluje, i całe szczęście, bo dzięki temu jest tym, czym jest: najbardziej zasobną i bezpieczną częścią świata (nawet jeśli kosztem eksploatacji reszty globu – ale w tę dyskusję nie chcę się dziś wdawać).

      Unia też ma swoje obliczenia, których musi dokonać; między innymi musi się dowiedzieć, na ile prounijne dążenia Ukrainy są rzeczywiste, a na ile silny jest ukraiński nacjonalizm.

      Z perspektywy polityków unijnych nacjonalizmy są dziś dla Unii największym niebezpieczeństwem, także wewnętrznym. Nic więc dziwnego, że Unia przygląda się Ukrainie ostrożnie, zaniepokojona ruchami, które sami przytomni Ukraińcy, jak choćby Oleksij Radinsky, nazywają wprost „rodzimym faszyzmem” (choć zdaję sobie sprawę, pisząc to, że Oleksij by się ze mną nie zgodził; przekonywałby raczej, jak to robi w swoim ostatnim felietonie, że wiadomości o udziale Prawego Sektora w ukraińskiej rewolucji są mocno przesadzone, a ponadto wygodne dla chcącej zachować bierność Europy). W brytyjskich mediach wiele jest sceptycznych komentarzy tego typu, wskazujących na analogie między nacjonalizmem ukraińskim i nacjonalizmami odradzającymi się w Europie, które wszystkie, bez wyjątku, mają antyunijny charakter. Pytanie o to, na ile deklarowana prounijność Majdanu skrywa rzeczywiste antyunijne postawy, jest więc całkowicie uprawnione.

      To samo pytanie zadaję sobie, obserwując polskie reakcje. Kiedy kilka miesięcy temu, zaraz po tym, jak Ukraińcy zebrali się na Majdanie po raz pierwszy, część polskich publicystów prawicowych, jak dotąd raczej nieznanych ze swojego entuzjazmu dla Unii, zaczęła na znak poparcia podpisywać się na fejsie w ukraińskim alfabecie – byłam zupełnie zdezorientowana. Na początku myślałam, że to wcale nie ukraiński alfabet, tylko zwykła cyrylica, i że w ten sposób chłopcy udzielają poparcia Putinowi, który właśnie co ogłosił, że Rosja stanie się Trzecim Rzymem, czyli nowym konserwatywnym biegunem świata kultywującym tradycyjne wartości (tu entuzjazm dużej części naszej rodzimej konserwy był całkiem szczery: w końcu nikt tak pięknie nie popędził gejów i Femenu jak imperator Putin). To wcale nie żart: to właśnie wydawało mi się całkiem logiczne. Jednakże w Polsce człowiek myślący skazany jest na wieczne wyobcowanie. Polska prawica, z całym PIS-em i okolicami, istotnie wsparła Ukraińców w ich walce o przyłączenie się do Unii.

      Teraz już jednak wiem, że był to tylko pretekst to tego, by całą tę rzekomą prounijność wykręcić na realną antyunijność. Hasło krewkiej Victorii Nuland z amerykańskiego Departamentu Stanu – „Pieprzyć Unię!” – stało się sloganem przewodnim całej tej prawicowej akcji poparcia, w której wyszły na jaw stare, nigdy nieprzepracowane, kolonialne zapędy Polski wobec Ukrainy.

      Pieprzcie Unię – przyłączcie się do nas! My się wami zaopiekujemy, jak to już drzewiej bywało. Nie ufajcie Tuskowi i Sikorskiemu, bo to tylko „unijne pachołki” – zaufajcie nam, bo razem zwycięsko ruszymy na Rosję.

      Dokładnie ten sam schemat uruchomił się kilka lat temu w przypadku Gruzji: wszak po dziś dzień legenda smoleńska niesie wieść o zamordowanym prezydencie, który – „pieprząc Unię”, a wraz z nią wszelkie racjonalne kalkulacje – zagroził potędze Rosji.

      A tymczasem na Ukrainie trwają rozmowy dające nadzieję na zaprzestanie dalszej wojny domowej; rozmowy w dużej mierze zainicjowane przez polski rząd, któremu w międzyczasie dostało się, tak jak i Unii, za bierność, obojętność i ogólny brak zaint
      • diabollo Re: „Pieprzyć Unię?” 22.02.14, 11:17
        A tymczasem na Ukrainie trwają rozmowy dające nadzieję na zaprzestanie dalszej wojny domowej; rozmowy w dużej mierze zainicjowane przez polski rząd, któremu w międzyczasie dostało się, tak jak i Unii, za bierność, obojętność i ogólny brak zainteresowania.

        www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140221/pieprzyc-unie
        • grzespelc Re: „Pieprzyć Unię?” 23.02.14, 01:28
          No i chyba się udało. Tymoszenko uwolniona, Janukowycz uciekł. Może jeszce za wcześnie na odtrąbienie sukcesu, ale jeżeli nic nieczekiwanego się nie wydarzy...
          • diabollo Re: „Pieprzyć Unię?” 23.02.14, 09:44
            grzespelc napisał:

            > No i chyba się udało. Tymoszenko uwolniona, Janukowycz uciekł. Może jeszce za w
            > cześnie na odtrąbienie sukcesu, ale jeżeli nic nieczekiwanego się nie wydarzy..
            > .

            Zobaczymy...

            A pani ABR faktycznie dostrzegła dziwaczny paradox: Polska dyplomacja struga na Ukrainie głosiciela "wartości europejskich" (cokolwiek to znaczy), ale przecież w ostatnich tygodniach przeżywaliśmy histerię katolictwa jak to wstrętna Unia "narzuca" w szkole dzieciom masturbację i w ogóle ma wielki plan i strategię "zniszczenia polskiej rodziny" przy pomocy "ideologii gender"...
            Dokładnie taką retorykę uprawia pan prezydent Putin strasząc "zgdniłym Zachodem" wielki Naród Rosyjski, który zachował zdrowe, naturalne wartości, a co za tym idzie łagier dla homoseksualistów, którzy swoim instnieniem "promują homoseksualizm".

            W ogóle Polska raczej nie jest prymusem "wartości europejskich" (cokolwiek to znaczy) skoro jedyna z UK (w przyszłym roku Referendum w sprawie opuszczenia UE) nie podpisała Karty Praw Podstawowych.

            Jedyny obszar polityki europejskiej z wielkim entuzjazmem realizowany w PL to absorpcja gigantycznych, lewackich subwencji europejskich na walkę z niedorozwojem infrastrukturalnym naszj ojczyzny. To lewactwo fundowane oczywiście przez niemieckie masy robotnicze.

            Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: „Pieprzyć Unię?” 23.02.14, 13:36
            grzespelc napisał:

            > No i chyba się udało. Tymoszenko uwolniona, Janukowycz uciekł. Może jeszce za w
            > cześnie na odtrąbienie sukcesu, ale jeżeli nic nieczekiwanego się nie wydarzy..
            > .


            Wydaje mi się jednak, że teraz to się dopiero zaczynają schody. Tymoszenko nie ma nieskalanej karty i nie jest siłą wyłącznie jednoczącą, żeby nie powiedzieć, że wręcz przeciwnie.

            Do tego, albo przede wszystkim, kwestia strefy wpływów-Rosja nie odpuści takiego 'łatwego' spacyfikowania sojusznika. Nie problem wprowadzić stacjonujące wojska pod pretekstem ochrony swoich obywateli. Mocarstwowych zapędów Rosja się nie wyzbyła i nie wyzbędzie i nie pozwoli zachodowi na wyrwanie takiego kąska. Do tego skomplikowane podziały na samej Ukrainie-łatwo nie będzie.
    • diabollo Żarty się skończyły 02.03.14, 12:03
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15549101,Premier__Swiat_stanal_na_krawedzi_konfliktu_i_nie.html#BoxWiadTxt
      • diabollo Re: Żarty się skończyły 03.03.14, 17:10
        ciekawy komentarz:

        www.krytykapolityczna.pl/artykuly/ukraina/20140303/sutowski-miekka-sila-zachodu-musi-mocniej-zabolec
        • turbinowy Re: Żarty się skończyły 04.03.14, 11:23
          Z linkowanego artykułu link znaleziony w komciach:
          www.lewica.pl/?id=29211&tytul=Piotr-Ikonowicz%3A-I-po-Majdanie
          Zainteresowanym polecam zasłyszaną dziś rozmowę panów Grzegorza Chlasty i Adama Balcerem na temat Krymu:
          www.rdc.pl/wp-content/uploads/2014/03/POR-4-03-2014-08_10_34-Adam-Balcer.mp3
        • turbinowy Re: Żarty się skończyły 05.03.14, 11:14
          Co powiedział Władymir Putin
          Dr Hieronim Grala krytykował w Poranku RDC media, które relacjonowały wczorajszą konferencję prezydenta Władymira Putina. Jego zdaniem popełniły one fatalną pomyłkę wkładając w usta Putina słowa “Ci, co strzelali na Majdanie, byli szkoleni w Polsce”.
          - Takie sformułowanie nie padło. Była tam mowa o działaniu, a nie strzelaniu – zaznaczył dr Hieronim Grala, historyk i dyplomata.

          Prof. Hieronim Grala w Poranku RDC o wczorajszej konferencji Putina. POSŁUCHAJ!

          Gość RDC podkreślał w rozmowie z Grzegorzem Chlastą, że nie tylko media popełniły błąd zamieniając słowa “działali” na “strzelali”. Grala twierdzi, że w piersi powinno się także uderzyć otoczenie premiera Donalda Tuska:
          - Jeżeli Pan sięgnie do wczorajszego wystąpienia premiera Tuska, to znajdzie Pan tam sformułowanie: że słowa Putina o wydarzeniach na Majdanie, o tym, że Polacy tam mieli stanowić jedną z kluczowych grup i w Polsce byli szkoleni itd. Znowu to nadinterpretacja, tego nie było. Premier sam tego nie wymyślił, tylko dostał.
          Rosyjskie media mają natomiast swoją interpretację słów Putina. Prezentują wypowiedzi prokremlowskich intelektualistów, którzy tłumaczą, że prezydent chce powstrzymać faszyzm i prześladowania Rosjan.
    • oby.watel Re: ważne pytanie do diabollo 09.03.14, 17:41
      Gdzie jest ta opinia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka