wstachera
14.12.06, 16:43
Emocje wyborcze już nieco opadły. Dyskusja na forum powoli znowu nabiera
merytorycznego charakteru. Postanowiłem więc wrócić do pisywania. Może nie
będą to tak regularne posty, jak przed wyborami, ale na pewno raz na miesiąc
opublikuje swój felieton o problematyce samorządowej Ząbek.
Za motto felietonów niech posłużą słowa wypowiedziane przez Kazimierza
Marcinkiewicza w Radio Zet 27.11.2006 r.:
„… uważam, że w polityce trzeba z podniesionym czołem robić to, co się robi,
nie pod stolikami, nie po kryjomu, tylko na wierzchu”.
Dzisiejszy felieton będzie dotyczyć listopada, a więc jeszcze na trochę wrócę
do wyborów.
Wybory 2006 roku pokazały, że mieszkańcy Ząbek negatywnie oceniali
dotychczasowy sposób rządzenia miastem i że chcieli zmian.
Nowy Burmistrz Robert Perkowski, któremu gratuluję wyboru, obejmuje miasto
dobrze przygotowane do pozyskiwania funduszy unijnych. Zadłużenie spadło z
ponad 60% do 11%. Opracowany został Wieloletni Program Inwestycyjny,
miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, Plan Rozwoju Lokalnego,
Lokalny Program Rewitalizacji, Plan Gospodarki Odpadami. Wicestarostą
powiatu – po raz pierwszy w historii - został mieszkaniec Ząbek - Piotr
Uściński. Wicewojewodą Warszawskim jest również Ząbkowianin. Wszystko to daje
podstawę do stwierdzenia, że Ząbki stają przed wielką szansą wyjścia z
marazmu i zaściankowości.
Planowane na 2007 rok dochody budżetu miasta to ponad 49,5 mln zł, podczas
gdy rok obecny to dochody (plan na dzień 30.09.2006 r.) 41,9 mln zł. Będzie
więc czym gospodarować.
Wracając zaś do motta. Dlaczego takie?
Mam świadomość (pisałem o tym jeszcze przed wyborami), że kwestia wykreślenia
JB wcale mi nie pomoże w wyborach. I to się potwierdziło. Sam post o „kuchni”
tej sprawy zwolenników też mi nie przysporzył. Ponieważ jednak uważam, że
jawność życia publicznego jest podstawą demokracji, uznałem, iż wyborcy mają
prawo wiedzieć, jacy naprawdę są kandydaci (w tym ja), bo tylko wtedy
dokonają świadomego wyboru. Gdy wybierają pomiędzy mirażami wykreowanymi
przez specjalistów od wizerunku, mogą się zawieść, bo wybrany burmistrz czy
radny, w praktyce okaże się kimś innym, niż w dniu wyborów się wydawało. Być
może jestem zbyt dużym idealistą i do polityki nie pasuję, ale swoich zasad
wyzbywać się nie chcę.
Warto zadać pytanie, dlaczego niby należało przymknąć oko i udawać, że JB
kandyduje zgodnie z prawem, skoro ma wyrok i jest pozbawiony biernego prawa
wyborczego. Przecież JB składając oświadczenie o posiadaniu praw wyborczych
oszukał dwie komisje wyborcze. A zwolennicy JB (w szczególności członkowie
jego komitetu) - czy sami również nie zostali wymanewrowani przez JB? Komitet
Wyborczy Wspólnoty mógłby przecież wystawić kogoś innego na stanowisko
burmistrza. A tak, Wspólnota ostatecznie nie miała żadnego kandydata. Mimo
to, JB pisząc w przeddzień wyborów apel do mieszkańców, przedstawił się jako
uczciwy ale skrzywdzony przeze mnie człowiek.
Dlatego tym serdeczniej dziękuję wszystkim, którzy nie ulegli negatywnej
kampanii wymierzonej we mnie i komitet CNZ i oddali na nas swoje głosy. Wbrew
niezwykle agresywnym atakom, jakich również na tym forum doświadczyliśmy,
uznali Państwo nas za wiarygodne osoby, na które warto postawić. Nie
zapomnimy o tym.
Waldemar Stachera