Proszę, pocieszcie mnie, że też to miałyście i to nie trwa wiecznie.
Młoda tydzień temu miała jakąś jelitówkę czy innego rotawirusa. Przeszła dość łagodnie - tylko jedna noc wymiotów i jeden dzień biegunki. Ale siłą rzeczy, w trakcie choroby dostawała mało stałych pokarmów (głównie ryż z marchewką i ukochane wafle ryżowe), a głównie wisiała na piersi. Do tego stopnia, że kupy wróciły do stanu znanego nam z 4-5 miesiaca.
Tyle że już od kilku dni wygląda na zdrową, a apetytu dalej nie ma! Je mało, i to tylko swoje pewniaki (ryż, wafle, suchy chleb i ziemniaki), podstawą menu jest pierś, a kupy płyną. Najbardziej mnie te kupy denerwują, bo każda kupa to zmiana ubranka (wszystko przesiąka).
Przejdzie jej? Nabierze z powrotem ochoty na kurczaka BBQ i spaghetti bolognese? Mam się niecierpliwić, czy to normalne, że jej organizm musi się na nowo nauczyć trawić normalne jedzenie? Ile czasu to może trwać?