Dodaj do ulubionych

Mam dobre pół torebki dymki

24.03.11, 19:35
Stuttgarter Riesen. Może kto chce, bo się zmarnuje?
Obserwuj wątek
    • asta6265 Re: Mam dobre pół torebki dymki 25.03.11, 16:03
      Yoma czy to nadal aktualna ta dymka?
      Ja bardzo chętnie przyjmę.
      • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 25.03.11, 16:33
        Pewnie, rzuć adres na gazetową, wyślę w przyszłym tygodniu.
        • asta6265 Re: Mam dobre pół torebki dymki 26.03.11, 12:28
          Dzięki bardzo.
          • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 28.03.11, 13:57
            Mam adres, wyślę :)
            • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 12:21
              Asta, pooooszło :)

              przepraszam, że dopiero teraz, musiałam do niej pojechać :)
              • asta6265 Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 15:21
                Dziękuję Ci dobra kobieto!!!
                • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 19:05
                  Nie ma za co.

                  A jak nadawałam, to miałam normalnie Misia. Lon... Lon... nie ma, może być Lądek Zdrój :) Gdyby mi to ktoś opowiadał, tobym nie uwierzyła.
                  • se_nka0 Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 21:49
                    ,,Miś,, wiecznie żywy ;)
                    • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 21:52
                      A ja naiwnie myślałam, że Bareja sobie jaja robi :)

                      Ale to była jedna z dwóch najgorszych poczt w Warszawie. Swoją drogą, czy Poczta Polska nie przyjmuje pracowników z IQ > 60? Zakład pracy chronionej taki?
                      • leloop Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 22:10
                        nie martw sie Yoma, przykład idzie z góry. co Francuz wymyśli to Polak polubi ;)
                        pobyt na poczcie francuskiej również bywa bardzo rozrywkowy ;)
                        • lellapolella Re: Mam dobre pół torebki dymki 31.03.11, 22:22
                          App zakładu pracy chronionej, pozwolę sobie na dygresję... Jak wiecie, mieszkam w doopie i pracy tu na lekarstwo. No i jest szkółka leśna, w której w charakterze pracownic fizycznych występują same żony leśniczych;)) Plus jedna kobitka, bardzo sprytna do roboty, przy tym uczynna i niekonfliktowa. Spotkałam ją wczoraj i tak sobie gadamy, co słychać i w ogóle... I okazuje się, że układ tak się zamroził, że w zakładzie, gdzie się naprawdę fizycznie zasuwa w chłód i słotę, każda z pracownic przekroczyła już pięćdziesiątkę.
                          • dorkasz1 Re: Mam dobre pół torebki dymki 01.04.11, 09:10
                            Nie wiem jak jest teraz, bo już nie korzystam z usług bankowych w zakresie wysyłania przelewów, ale kiedyś i owszem. I zawsze jak byłam w tej instytucji, to miałam taką teorię, że do banku przyjmują TYLKO panie, które piszą jednym palcem. Jak już nie daj Boże, któraś pisała więcej niż jednym, to nie była przyjmowana. Bo nigdy nie udało mi się spotkać żadnej, która pisałaby inaczej. Stąd kolejki były jak za czasów komuny, gdy do sklepu "coś rzucili".
                            • horpyna4 Re: Mam dobre pół torebki dymki 01.04.11, 09:53
                              Panie to pikuś, kiedyś załatwiałam trochę spraw w pewnym eleganckim banku. Klient siedział wygodnie podczas tego załatwiania, a jakże... tyle, że wśród kasjerów był młody facet. Załatwiał trzy razy wolniej od najgłupszej baby, nawet tej piszącej jednym palcem. To chyba trzeba mieć jakiś specjalny talent, przeciętny człowiek tak by nie potrafił.
                              • lellapolella Re: Mam dobre pół torebki dymki 01.04.11, 14:57
                                moje panie, u nas zasada "jednego palca" obowiązuje we wszystkich urzędach, podejrzewam, że to podstawowe kryterium przy werbunku:(
                                • yoma Re: Mam dobre pół torebki dymki 01.04.11, 16:48
                                  Będzie w obronie pań. Za nieboszczki komuny mój ojciec pobrał jedyny w swoim życiu chyba kredyt, a to na samochód. 93 tys. zł bodajże. Udał się w tym celu do banku, a w banku z boku okienka była szafeczka, a w niej leżały pieniądze w stertach, równo poukładane. Ojciec wyłuszczył sprawę, okazał kwity, a pani wysunęła pięciocentymetrowy czerwony paznokieć, wetknęła go w stertę i oddzieliła równo 93 tysiące.

                                  Ojciec od tej pory mówi, że już nigdy przenigdy nie skrytykuje damskich pazurów ani makijażu, bo może też jest do czegoś potrzebny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka