lellapolella
05.05.11, 20:08
niezły klops mi się zrobił... Wczesną wiosną musiałam przyciąć wawrzynek, bo już zagrodził ścieżkę do rzeki. Jakiś tydzień później była wichura i złamała się wielka gałąź śliwy czerwonolistnej i gruchnęła na rosnącą pod nim resztę.
Zapadła cisza.
Wawrzynek zamarł, śliwa też.
Już się zastanawiałam, co jest...wiem, że on nie lubi cięcia, oberwał strasznie ale i tak kupa go została, na tyle, że znajoma się zdziwiła, że mam taki duży... Ale czy mam?
Myślę sobie: może jakieś świństwo gryzoniowate załatwiło oboje? No bo żeby znaku życia? Nic?
Śliwę to jeszcze rozumiem ale co byłoby takie durne, żeby żreć wawrzynek?!