Dodaj do ulubionych

przesadzanie z przesadzaniem:)

24.08.11, 15:01
Kto z kim przystaje...


Moja Sąsiadka (zwyciężczyni tegorocznego konkursu na najładniejszy ogrod w gminie- a konkurencja wysokich lotów- piękne nowe ogrody, zaaranzowane, pobudowane małą architekturą, utrzymywane przez rezydencyjne firmy ogrodnicze- a u niej praca Jej rąk- i Jej Męża!)
Jak juz jestem przy tym konkursie- to Sąsiad zza ogrodzenia dostał wyrożnienie- tez praca rąk Jego i Jego Żony. Tak widzicie, w jakim otoczeniu mieszkam:) No i oprocz tych najbliższych sąsiadów estetów ogrodników to mam w nich ludzi wybitnie swiadomych ekologicznie.
Ale nie o tym......To od nowa
Moja Sąsiadka ciągle przesadza rośliny- nawet wielkie jodły. Co dzien moze byc u nich inaczej, nieraz ciezko jest od razu stworzyc zadowalającą kompozycję, albo po prostu roslinie "nie pasi":D
No i ja tak od niej (i trochę od tego wyrożnionego sąsiada) wziełam pomysł, i manewruję roślinami. Tak dokładnie, to Sąsiadka nagrodzona 1szym miejscem manewruje Mezem, tu i tu pokazuje a on kopie , wykopuje i przesadza (nieraz grymasi)

A ja manerwuję moim partnerem. Tez buntuje się przy tym przesadzaniu, na razie lekko, bo ciagle wierzy mi,ze teraz to już bedzie idealnie:)

I tak mam taką ruchomą rabatę- wpierw był trawnik, poxniej pomyslałam, ze tam jest polcien, wiec posadzilismy rodendrony, tzn wpierw przesadzilismy takie dwa razy przesadzane przez firmę ogrodniczą-ciagle w słoncu rosły. Przesadzilismy blisko sciany domu, dosadzilismy jeszcze kilka sztuk, wpierw rosły w trawniku- tylko miały wykorowane placyki, poźniej darn była zdjeta, kora, na to włoknina, na wlokninie piasek bielutki, muszelki, kamyki i była namiastka plazy z rodedendronami. Brzmi miesznie, wyglądało pięknie. I przyszła zima, zwaly sniegu z dachu spadały na rododendrony- wiosną przestraszona zarzadziłam przeprowadzkę roślin .A na rabacie posadzilismy funkie. Pierwsza partia kłączy i nie wszystko wyszło. Dokupiłam karp następnej wiosny, dosadziłam tam, gdzie funkii nie było, zasypalam korą (piasek byl juz przed posadzeniem host wybrany) Iiiiiiiiiiiiiiiii


i wszystkie wylazły- i te, co spały ubiegły sezon i te nowe i te co normalnie rosły.
W efekcie wyszedł efekt miszmaszu. i TŁUM.
Ale to mało- jak je zaczełam panskim okiem obserwowac, to one maja słonce za wiele godzin. Dopiero po 16stej cien tam wchodzi. Wiec muszą opuścic stanowisko, tym bardziej, ze teraz to ja tam widzę zurawki, zuraweczki, tiarelle i juki:)
No to funkie wyemigrują w bardziej cieniste stanowisko (cien, ale WIDNY)
Jak myślice, co po zurawkach, tiarellach, zuraweczkach.




Nim napiszę, ze na nowym stanowisku hostom jest ciasno, to napiszcie mi please, w jakich odleglosciach sadzic przy funkiach tawułki (te kolorowe) by znowu nie było efektu masakry ciasnoty?
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: przesadzanie z przesadzaniem:) 24.08.11, 18:55
      Bei, niby Ci zazdroszczę sąsiadów, bo ładnie wokół i inspiracja ale stresujące to pewnie też jest trochę;)
      to napiszcie mi please,
      > w jakich odleglosciach sadzic przy funkiach tawułki (te kolorowe) by znowu nie
      > było efektu masakry ciasnoty?
      a to już musisz sprawdzać każdą odmianę z osobna, samych funkii jest od groma i ciut ciut, od małych po wielkie jak rabarbary, no i niektóre się rozrastają szybko a niektóre wręcz wstecz;) Część z nich zresztą całkiem dobrze funkcjonuje w PRAWIE słonecznych miejscach, pod warunkiem, że im nie brakuje wody... a część ulega wampirzym poparzeniom przy lada promyku.
      Jeśli mogę coś sugerować, to zajrzyj tutaj:
      forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=40&t=14777
      co dwie głowy(i więcej) to nie jedna;)
      • bei Re: przesadzanie z przesadzaniem:) 24.08.11, 21:40
        hmmmm, to zrobię tak- przesadzę te, ktore już książkowo wyrosły do wersji docelowej:) i wtedy zacznę czytac, jak mogą wyrastac tawułki ( to czysta teoria:D), poźniej zacznę dosadzac bo ładne, bo nie meisci się, bo na arzie nie wiem gdzie- i znowu kompozycja miszmaszowej tłumnej masakry na rabacie:D
        • bei a Sąsiedzi 24.08.11, 21:42
          nie stresują wcale- za to JACY POMOCNI!
          Zawsze chętni do konsultacji :), do częstowania nadmiarem, do podzielenia sie nowością
          Kochani są!
          • yoma Re: a Sąsiedzi 25.08.11, 16:43
            A tam gdzie byłam, w tej Kobylej Górze, to mi się trafił gospodarz agroholik wsadzacz. On tam ma trzy domki takie na wynajem i czwarty murowany, w którym sam z żoną spędza lato. No i wszystkie te domki przepięknie poodgradzał od siebie roślinnością, porobił werandy oplecione pnączem, cud miód malina - tylko że on to wszystko wsadza bez żadnego planu, po prostu wsadza, co mu się podoba, i mu rośnie. Paprocie mu rosną razem z dwumetrowymi kannami (które pracowicie wykopuje na zimę), milin kwitnie jak głupi od północy i jeszcze zacieniony werandą, no zielone palce do kwadratu. Ja też tak chcę.

            Bei, ty te żurawki chcesz tak na słońcu? Bo ja się boję.
            • horpyna4 Re: a Sąsiedzi 25.08.11, 19:20
              Żurawki chyba powinny mieć trochę słońca, ale nie patelnię. Wydaje mi się, że dobre dla nich jest słońce przedpołudniowe, kiedy nie jest jeszcze tak gorąco.
            • bei Zurawki 25.08.11, 19:59
              sprawdziłam dzisiaj z zegrakiem- slonce jest do 15stej...to polcien tak???
              Od 1szego sierpnia stoją tam dwie- w doniczkach i od przywiezienia z Obi podroiły liscie i podwoiły wysokosc, myślę, ze one tam chcą rosnąć:)
              Na etykietach mają sloneczko, polcien i cien, czyli znoszą wszystko
            • leloop Re: a Sąsiedzi 25.08.11, 22:01
              u mnie żurawki cały dzień w słońcu, w najcieplejszym miejscu ogrodu, jak zaczęły kwiść w maju tak nie mogą ciągle skończyć, dostały spora dawkę kompostu bo rosną razem z różami i już :)
              jak chcesz mogę Ci podesłać takie zahartowane w bojach :)
              • yoma Re: a Sąsiedzi 26.08.11, 10:23
                Dzięki, na razie zobaczymy, jak te moje trzy dadzą radę. Wsadziłam je w takie miejsce trochę wilgotniejsze, tam jest jasno, ale nie slonecznie, światło rozproszone. Teraz mi się marzy taki dywan na granicy podwórka, tam jest słońce po południu i gleba nijaka, musiałabym jej strukturę zmienić.

                W zaproszeniach ślubnych stoi, że PT goście są proszeni o rozważenie dostarczenia rośliny ogrodowej - teraz się zastanawiam, jak inteligentnie rzucić w świat hasło "żurawki" :)
                • lellapolella Re: a Sąsiedzi 26.08.11, 15:46
                  teraz się zastanawiam, jak inteligentnie rzucić w świat
                  > hasło "żurawki" :)

                  normalnie, po prostu powiedz komu się da, oni pewnie nie mają pojęcia, co byś chciała i tylko im ulży:) rzucasz w przestrzeń, że pokochałaś ostatnio żurawki miłością nagłą i niespodziewaną, robisz omdlewającą minę, potem dodajesz, że są chyba do nabycia tu i tu ale z powodu mierzenia sukni i kapelusza ni cholery nie dasz rady...
                  no chyba intelygentnych gości się spodziewasz, nie?
                  • yoma Re: a Sąsiedzi 26.08.11, 16:35
                    Inteligentni goście pytają wprost, co ma być, bo oni się nie znają. Jak dostanę las TEJ róży, to się będę dzielić.

                    Tak rzucić w świat to wcale nie jest prosto, bo to są rożne grupy, które się kompletnie nie znają - jedna rodzina, druga rodzina, trzecia rodzina (od tej to dostanę aksamitkę w doniczce, bo to są te dwie, co tego), moi przyjaciele, Sławka przyjaciele, rodziców przyjaciele hyhy, a moi przyjaciele też się dzielą na dwie grupy, i jeeeeeżuuuu...

                    I jeszcze nasz dentysta, bo go lubimy, a co :)
                    • bei Re: a Sąsiedzi 26.08.11, 23:10
                      i dodaj-, ze tiarelle i żuraweczki tez koniecznie:)

                      A miodunkę masz?- taką pstrolistną?
                      • lellapolella Re: a Sąsiedzi 27.08.11, 14:27
                        zaproszenie dentysty jest bardzo roztropne- jakby miało się odbyć po bożemu i w narodowej tradycji, będzie chłop miał huk roboty ;)
                        • yoma Re: a Sąsiedzi 29.08.11, 09:23
                          Moidunkę mam. Rośnie pod wielkim klonem, tam, gdzie mi się udało zazielenić wielki czarny placek i jestem z tego dumna :)

                          Lella, nie po bożemu, nie ma weselicha, tylko przyjęcie dla najbliższych rodzin i tych przyjaciół, co ich ciągnę z Polski - jaki już tyli świat jadą, to niech se przynajmniej pojedzą :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka