jutta_t
03.10.10, 17:34
Fragment:
"Ernst rozglądał się za dziewczętami.
-Każda z nich wygląda teraz, jakby nosiła niewidzialną koronę...Cóż, wiosna...
-jest w tym zarówno duma, jak i pokora. Czują, że budzi się w nich kobiecość.
A to oznacza oddanie i potrzebę służenia.
-Czy nie sądzisz, Fritz, że kobiety są od nas dużo lepsze?
-Skąd ci to przyszło do głowy?
-Sam nie wiem.Przekonywającym dowodem jest miłość. U mężczyzny bardziej wiąże się z pożądaniem, u kobiety z ofiarą. Mężczyzna w miłości szuka samopotwierdzenia, kobieta oparcia.
-Kiedy byłem młody-Fritz się uśmiechnął-sądziłem, że mężczyzna w ogóle nie potrafi kochać. Musiałem to wszystko odwołać.Trzeba przejść ciernistą drogę od miłości cielesnej do miłości duchowej. Wielu ludzi nazywa milością szaleństwo zmysłów. To jednak przede wszystkim rzecz ducha, co nie znaczy, że ma być wyłącznie platoniczna. Fizyczna harmonia powinna jedynie wzmacniać, a gdy tego zechcemy, rozluźniać duchowe więzi. Miłość jest rodzajem szaleństwa. Szaleństwa dusz. Nie należę do świętoszków, gardzę jednak miłością wyłącznie cielesną. Najściślejsze zespolenie, niezależne od kontaktów fizycznych-oto najprawdziwsza miłość...No proszę znów widzimy Paulinkę. Dla niej miłość jest jeszcze czymś w rodzaju nie odpieczętowanego listu. Ale kokieteria nie nastręcz jej już żadnych problemów...."