Dodaj do ulubionych

Biografia... The Beatles

13.11.13, 01:02
Na rynku literackim pojawiło się dotychczas kilka książek opisujących historię najsłynniejszego zespołu muzycznego wszech czasów, ale tylko książka Huntera Daviesa może pochwalić się statusem "tej" oficjalnej. W Polsce właśnie ukazało się tłumaczenie jedynej autoryzowanej biografii The Beatles.
Obserwuj wątek
    • dunant Re: Biografia... The Beatles 13.11.13, 01:04
      Fragment:
      Między członkami zespołu często dochodziło do sprzeczek, ale nie było to nic poważnego. Nowi, czyli Stu i Pete, zbierali frycowe od reszty. Stu bardzo się tym przejmował, natomiast Pete zupełnie nie zwracał na to uwagi. Spływało to po nim jak po kaczce. Sam nie pamięta, żeby kiedykolwiek brał udział w kłótni czy nawet był krytykowany lub wyszydzany. Inaczej wspominają to pozostali. Za to i Pete, i Stu byli bardzo lubiani przez publiczność, choć nie aż tak jak Paul, który zawsze i wszędzie podbijał serca fanów. Stu występował na scenie w okularach przeciwsłonecznych i wyglądał jak buntownik. Pete z kolei nigdy się nie uśmiechał i nie wygłupiał tak jak John, więc roztaczał wokół siebie posępną i lekko złowieszczą aurę. Obaj odbierani byli jako postaci pokroju Jamesa Deana - markotni i wspaniali zarazem. Pozostali, w szczególności John, byli szalonymi ekstrawertykami.

      "Paul opowiadał mi raz - mówi John - że w Hamburgu kłóciliśmy się o to, kto jest liderem zespołu. Nie pamiętam takich kłótni. W tamtym okresie przestało to mieć dla mnie znaczenie. Nie miałem aż takiego parcia, żeby za wszelką cenę być przywódcą. Jeśli faktycznie się z nim kłóciłem, to tylko ze względu na własną dumę. Wszystkie nasze kłótnie dotyczyły raczej błahostek, najczęściej dlatego, że byliśmy padnięci i wkurzeni, że musimy tak ciężko pracować. Wszyscy byliśmy wtedy jeszcze strasznymi szczeniakami. Pewnego wieczoru George rzucił we mnie na scenie jedzeniem. Zazwyczaj jedliśmy na scenie, bo spędzaliśmy tam mnóstwo czasu. Powód naszego spięcia był oczywiście nieistotny. Powiedziałem, że mu rozwalę gębę. Wymieniliśmy się jeszcze kilkoma inwektywami i na tym się skończyło. Nie doszło do rękoczynów".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka