jutta_t Re: Tak sobie.. 06.03.16, 00:01 Po tym, jak krótko i celnie wyraziła opinię na temat zmiany dyrektora stadniny w Janowie Podlaskim, o Wandzie Wąsowskiej przypomniała sobie cała Polska. 85-letnia dziś olimpijka nadal jeździ konno, prowadzi auto, a umysł trenuje brydżem i krzyżówkami. Jej uczniowie twierdzą: Królowa jest tylko jedna - Wąsowska! Wojciech Piotrowski 15 godzin temu Należy słuchać tylko ludzi mądrych, wierzyć uczciwym, unikać politycznych cwaniaków i kochać ludzi i to, co stworzyla natura. Pozdrawiam Panią, przywraca Pani nadzieję i sens życiu Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 06.03.16, 00:05 acc4 13 godzin temu Oceniono 65 razy 65 Jak to się dzieje, że "dobra zmiana" nie dotknęła jeszcze orkiestr symfonicznych? Nie ma w PISie chętnych? Odpowiedz Link
mala200333 Re: Tak sobie.. 06.03.16, 03:01 Andrzej Wajda napisał: "Obiecują zbawienie, kiedy państwo będzie rządzić wszystkim. Myśmy przecież to już przerabiali. Czym była Polska Ludowa, jak nie tym? Rządzili każdą fabryką, każdą szkołą i każdym artystą z osobna. A po co myśmy się chcieli z tego wydostać? Po to, żeby znowu wejść w tę samą wodę? ? pyta dramatycznie w ?Tygodniku Powszechnym? Wajda." I to święta prawda. Ludzie! Nie dawajcie się robić w bambuko. Za 500 zł? Odpowiedz Link
seremine Re: Tak sobie.. 06.03.16, 14:09 - Inicjatywa Polska, jeśli spojrzeć na nazwiska, wygląda na próbę rebrandingu "zgranych" już twarzy, które łączy niewiele poza chęcią przetrwania w polityce. W takim dziwnym układzie na pewno nie będzie naszej partii ? powiedział Mateusz Mirys, komentując utworzenie nowego stowarzyszenia na lewicy. - Budujemy "trzecią możliwość" na scenie politycznej. Będziemy występować przeciwko establishmentowi III RP i dominacji prawicy; musimy przełamać jej polityczny monopol ? zadeklarował polityk Partii Razem. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 06.03.16, 16:34 Z Netu... Wysłany: Dzisiaj 14:55 SB mogła typować Jarozbawa do internowania ale w ostateczności nie internowała, bo na jakiej podstawie mogła internować Kaczyńskiego, skoro nie posiadała na niego żadnych kwitów,hę? Teczka Kaczyńskiego to są same okładki, w środku nie ma skrawka papierka, żadnej adnotacji i notatki prowadzącego obserwacje esbeka. Nie ma kwitów, nie ma podejrzanego, nie ma zarzutów, i nie było też potrzeby internowania. A to, że teraz na siłę próbuje się zrobić z tchórza Kaczyńskiego wielkiego bohatera, który walczył o wolność i narażał życie dla niepodległej Polski należy między bajki włożyć. Pod pierzyną nie takie bohaterskie batalie się toczyły i toczą, w przypadku Kaczyńskiego całkowicie bezowocne, a niektórzy usłużni dziennikarze i pis "historycy" próbują prezesowi podpierzynowo dogodzić. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 06.03.16, 16:36 Z Netu... korekta korekta Wysłany: Dzisiaj 15:43 Ok .... pofantazjuję sobie. Przypuśćmy, że w tamtych czasach Jarosław wielkim "bochaterem" był, a SB zgromadziła na jego działalność opozycyjną dziesiątki tomów teczek. W teczkach są dokumenty, czy prawdziwe, czy fałszywe nie ma znaczenia. Kwity są i na tej podstawie Kaczyński jest internowany. Odizolowano go od wazeliniarzy, doradców i mamusi, jest sam w otoczeniu SB, nie ma komu zasznurować "bochaterowi" bucików, zaparzyć ziółek, potrzymać za rączkę i okryć pierzyną, bo do przykrycia ma nędzny koc ..... Każdy jego ruch jest obserwowany, przesłuchiwany jest parę razy dziennie i nocnie też, światłem w jego oczka świecą i pranie mózgu robią. "Bochater" trwa w niezłomności, na żadne układy nie idzie, w myślach tylko się odgraża - "Już ja was urządzę, gdy tylko stąd wyjdę i dojdę do waadzy". Do waadzy doszedł i co? Za "gównego" doradcę bierze sobie prokuratora z tamtych czasów niejakiego Piotrowicza, kolegów z dawnej opozycji stawia pod pręgierzem opinii publicznej, oczernia, szkaluje i poniża. I cieszy się, że jego teczka jest czyściutka i pusta. Dogadał się z SB? Nie po to doszedł do waadzy, żeby jego teczki liczyły dziesiątki tomów, jego teczka nie nosi znamion żadnej działalności w opozycji. W opozycji Kaczyński jest teraz, oczywista oczywistość w opozycji do narodu, w opozycji do organizacji unijnych, w opozycji do prawa i konstytucji oraz w opozycji do zwykłej przyzwoitości. Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 07.03.16, 02:43 Kto jest dziś w Polsce ważny? Wiadomo ? ten, kto ma dostęp do ucha prezesa Kaczyńskiego. Andrzeja Dudy nie ma w tym gronie. Zostały mu wypady na narty i tweety od wielbicielek. Zaszył się w pałacu prezydenckim. Urzędnik z pałacu prezydenckiego mówi: ? To bystry facet. Jest świadomy własnej niesamodzielności. Stres na nowym urzędzie, opinie, że jest marionetką, to się na nim fizycznie odbija. Wszystko, co robi PiS, idzie na jego konto. A w PiS wcale nie jest lubiany. Ludzie Kaczyńskiego rozpowiadają po Warszawie, że prezydent ze stresu utył i wyłysiał. A jaki on ma wybór? Albo potulność, albo pójście na nuklearną wojnę z Jarosławem. Ja mu nie zazdroszczę. Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 07.03.16, 03:01 Z Netu...Bystry facet? Wolne żarty. Co mógłby zrobić mu obecnie Kaczor? Cmoknąć tam, gdzie słońce nie dochodzi. W przeciwieństwie do rządu, Dudy ruszyć, odwołać nie można. Gdyby był mądry, bystry, cwany i sprawował swój urząd zgodnie z literą prawa, stojąc na straży konstytucji i będąc prezydentem wszystkich Polaków, miałby szansę (również z uwagi na wiek) nawet na dwie kadencje. Przez 10 lat Kaczor mącił nie będzie. Duda miałby wtedy i szacunek wśród społeczeństwa i czyste sumienie. Mógłby nawet zdetronizować prezesa, przynajmniej popularnością, zaufaniem społecznym.A tak zostały mu narty, pisowskie wątpliwie szczere towarzystwo,cztery ściany pałacu i wiecznie niezadowolony Kaczor, podjudzany przez harty z Zakonu PC. I dobrze - jak mawiają - jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Dał się za psa, to musi szczekać. Nie żałuję, choć początkowo myślałem, że on będzie filarem tej dobrej, niby, zmiany.Zostałem perfidnie oszukany. Ostatni raz. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Tak sobie.. 07.03.16, 04:11 Prezydent Nie pamięta, na co i komu przysięgał, więc nie dziwią mnie takie reakcje. Ta prezydentura już nie ma sensu. Pisowi z punktu widzenia formalnego jest potrzebny, bo klepie wszystko między wyjazdami na narty za pieniądze podatników. Trybunał sparaliżowany, więc "hulaj dusza piekła nie ma". Ponieważ ta pseudo prezydentura nie będzie trwać wiecznie, musimy poczekać na jej koniec. Szkoda, że znowu stracimy kupę lat i nie pójdziemy jako kraj do przodu, cofanie już jest widoczne. Odpowiedz Link
seremine Re: Tak sobie.. 07.03.16, 07:44 Schetyna: mam plan odbudowy Platformy i zapraszam do pracy wszystkich, którzy z tym planem się zgadzają.(...) Dla nas najważniejsza jest odbudowa zaufania, czyli odbudowanie Platformy. Chcemy w Klubach Obywatelskich dać do dyspozycji cały potencjał PO tym, którzy myślą podobnie, ale nie są członkami partii - mówi Faktowi24.pl Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Odpowiedz Link
seremine Re: Tak sobie.. 07.03.16, 07:57 To .najpoważniejsza decyzja ..stojąca przed prezesem PiS od momentu dojścia do władzy. Jeśli w tym tygodniu Jarosław Kaczynski odrzuci orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy autorstwa PiS ograniczającej uprawnienia TK, to znajdziemy się w najpoważniejszym w najnowszej historii Polski kryzysie konstytucyjnym. Przeprowadzona na przełomie roku przez PiS operacja dotycząca Trybunału miała kilka aspektów. Jednym z nich była ekspresowa ustawa z grudnia, która w praktyce blokuje prace TK, uniemożliwiając sędziom bieżącą ocenę ustaw autorstwa PiS. Przebiegłość ustawy PiS polega na tym, że wprowadza ona zasady, które miały uniemożliwiać zbadanie jej samej. Pierwsza fundamentalna zmiana dotyczy tego, że Trybunał powinien rozpatrywać skargi w kolejności ich wpływania, czyli skarga na ustawę o TK powinna trafić na koniec wieloletniej kolejki. W dodatku wedle ustawy Trybunał powinien orzekać w pełnym składzie, czyli co najmniej 13 sędziów. Tyle tylko, że w tej chwili w TK jest tylko 12 pełnoprawnych sędziów - prezes Andrzej Rzepliński nie dopuszcza do orzekania trójki prawników wybranych w kontrowersyjny sposób przez PiS. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 07.03.16, 15:12 handlowej "Solidarności" Alfred Bujara potwierdza wcześniejsze informacje money.pl, że związek chce dać wolne pracownikom sklepów internetowych i centrów logistycznych w niedzielę. - My w sklepie rozmawiamy z maszyną, z serwerami, ale za tym kryje się człowiek - mówił w programie #dziejesienazywo. - Jest pytanie, czy ci pracownicy powinni pracować w tych hurtowniach w niedzielę. Raczej nie. Oni się również o to upominają - mówił Bujara.- Chcemy pod tę ustawę (o zakazie handlu - przyp. red.) podciągnąć wszystkie centra logistyczne, magazyny przeładunkowe - dodawał. Sugerował też, że to wersja najbardziej skrajna. Możliwe, że pracownicy zatrudnieni w tych branżach, mogliby dostać specjalny dodatek za pracę w niedzielę. Musiałby on wynieść minimum sto procent dniówki. Bujara zauważył, że logistyka daje pracę 200 tys. osobom, o których według niego zapomniano. Robert Krzak z Forum Polskiego Handlu stwierdził, że takiej formy zakazu handlu jego organizacja z pewnością nie poprze. W jego opinii zamknięcie magazynów w niedziele to ogromne problemy logistyczne i puste półki. - One muszą w niedzielę pracować z wiadomego powodu. Klienci oczekują świeżego towaru w poniedziałek, a nie we wtorek - stwierdził Krzak, choć dodał że zakaz stricte handlu w jego opinii jest dobrym pomysłem. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 07.03.16, 15:17 Zelnik dla WP: zawsze byłem i będę zwolennikiem lustracji. Trzeba zmierzyć się z prawdą... Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 17:48 W czasie walki o prezydenturę prowadził aktywną kampanię. Przekonywał, że ma za dużo energii, by usiedzieć w jednym miejscu. Ostatnio jednak wygląda na przygaszonego. Jak przekonuje "Newsweek", Andrzej Duda zaszył się w Pałacu Prezydenckim. Co spędza sen z powiek głowie państwa? Brak wsparcia jego własnego obozu politycznego. W PiS jest ponoć nielubiany, a współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego mają - według rozmówcy "Newsweeka" - rozpowiadać o nim różne plotki... Według urzędnika z pałacu, do którego dotarł tygodnik, prezydent nie ma bliskich relacji z Jarosławem Kaczyńskim. A to nie najlepiej wpływa na jego kondycję. ? To bystry facet. Jest świadomy własnej niesamodzielności. Stres na nowym urzędzie, opinie, że jest marionetką, to się na nim fizycznie odbija - mówi. I z ironią dodaje, że prezydentowi zostały już tylko... narty i tweety od wielbicielek. Zdaniem anonimowego rozmówcy, Andrzej Duda nie jest lubiany w PiS. Co więcej pada ofiarą złośliwych komentarzy. "Ludzie Kaczyńskiego rozpowiadają po Warszawie, że prezydent ze stresu utył i wyłysiał. A jaki on ma wybór? Albo potulność, albo pójście na nuklearną wojnę z Jarosławem. Ja mu nie zazdroszczę" - podsumowuje urzędnik. W podobnym tonie wypowiada się jeden z polityków PiS. Twierdzi, że prezes PiS pokazuje prezydentowi, gdzie jego miejsce. Widać to było choćby podczas zaprzysiężenia Andrzeja Dudy na prezydenta. - Jarosław pojawił się w Sejmie i w kościele, ale nie przyszedł na przekazanie insygniów na Zamku Królewskim - twierdzi. Współpracownik Dudy idzie o krok dalej. Twierdzi, że prezes traktuje prezydenta wręcz "z buta". Tak miało być z podpisaniem nowelizacji o Trybunale Konstytucyjnym. - Po Bożym Narodzeniu rodzina prezydenta zjechała do pałacyku w Wiśle. Była nawet ukrywana przed opinią publiczną młodsza siostra Andrzeja Dudy, Dominika. No, ale prezes kazał, więc Andrzej rano wsiadł w helikopter, przeleciał prawie 400 kilometrów, podpisał, co miał podpisać, i dopiero wrócił na urlop - relacjonuje. "Newsweek" twierdzi, że prezydentowi brakuje luzu, co wyszło na jaw, gdy prezydent przybył na mecz Polska-Irlandia na Stadionie Narodowym. Jak opowiada jeden z rozmówców tygodnika, prezydent miał zgasić podczas imprezy samego Jana Tomaszewskiego, byłego piłkarza. Gdy ten zapytał Andrzeja Dudę: "Panie prezydencie, może coś dla rozluźnienia?", prezydent odburknął, że nie pije. Cały tekst Jak podaje "Dobry Tydzień", nawet żona zaniepokoiła się stanem zdrowia prezydenta. I podobno wprowadziła zmiany w jego jadłospisie. "Zwróciła uwagę prezydentowi, by bardziej świadomie podchodził do posiłków i ograniczał się, spożywając mniejsze porcje" - czytamy w "Dobrym Tygodniu". Nie jest bowiem tajemnicą, że prezydent uwielbia tuczące potrawy, np. ziemniaki polane sosem grzybowym. Znana propagatorka zdrowego stylu życia, instruktorka fitness Mariola Bojarska-Ferenc tłumaczy w rozmowie z "DT", że stres ma wpływ na wydzielanie kortyzolu, co prowadzi do odkładania się tkanki tłuszczowej. W jej opinii częstym zjawiskiem jest zajadanie stresu. - W wypadku głów państwa tyciu sprzyjają częste spotkania - poczęstunki, obiady - bo, jak wiadomo, odmówić nie wypada - podkreśla Bojarska-Ferenc. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 17:50 FORBES: Zdarzyło się już, że po lekturze doniesień prasowych czy włączeniu w ostatnich miesiącach telewizora poczuł Pan narastający niepokój i zadał pytanie ? co się tutaj dzieje? Stanisław Gomułka: Dlaczego panowie sądzą, że mogło się tak zdarzyć? Choćby z racji tego, że jest Pan osobą wybitnie uczuloną na wszelkie przejawy populizmu. To nie jest tak, że moje obawy dotyczące konsekwencji działań obecnego rządu pojawiły się w ostatnich tygodniach. Miałem je znacznie wcześniej, ale nigdy nie zakładałem, że Prawo i Sprawiedliwość będzie chciało skrupulatnie realizować założenia programowe przedstawiane w kampanii wyborczej. A poza tym żyłem w przekonaniu, że jednak PiS nie będzie w stanie samodzielnie skonstruować rządu. A jednak. Niestety, myliłem się, bardzo szybko nastąpił dyktat populistycznych postulatów, ale gwoli sprawiedliwości ? nie był to pierwszy raz w najnowszej historii Polski. Przypomnijmy sobie choćby program Zyty Gilowskiej z 2007 roku: obniżenie stawek PIT oraz składki rentowej plus jedno becikowe. Ten zestaw działań kosztował rocznie budżet państwa od ręki około 40 mld złotych. Teraz to około 50 mld zł, czyli mniej więcej tyle samo, 3 procent PKB. Program Gilowskiej sam z siebie, poprzez pobudzanie popytu i zatrudnienia, miał generować wpływy do budżetu, które go sfinansują. A to założenie charakterystyczne dla populistycznego myślenia. Platforma Obywatelska nie tylko poparła program, ale pomogła LPR i Samoobronie wprowadzić tzw. drugie becikowe. W swojej wersji populizmu była wtedy nawet bardziej radykalna niż partia Jarosława Kaczyńskiego. Za tę niefrasobliwość i doraźne polityczne myślenie Donalda Tuska szybko zaczęliśmy płacić. Sprawa jest bardziej złożona. W 2007 roku Tusk był pod wrażeniem dobrego stanu finansów publicznych ? niskiego długu publicznego w relacji do PKB oraz deficytu poniżej 2 procent. Nie było potrzeby wycofywania się z realizacji planu Gilowskiej. Ale kiedy wybuchł kryzys gospodarczy w 2008 roku, jedną z jego konsekwencji w Polsce był skok deficytu do prawie 8 procent w roku 2009 i 2010. Minister finansów miał za zadanie trzymać deficyt finansów poniżej 3 procent PKB i to było wyzwanie kolosalne. Między innymi z tego powodu rząd Platformy zdecydował się ostatecznie na tzw. Wielki Przelew, czyli skok na obligacyjną część OFE. Ale także na zamrożenie funduszu płac w sektorze budżetowym i na podwyżkę VAT. Zmniejszenie deficytu poniżej 3 procent progu nastąpiło całkiem niedawno. Szkoda, że politycy PiS ignorują wnioski, jakie można wyciągnąć z tej lekcji. I historia się powtarza? Dziś sytuacja jest istotnie podobna do tej w roku 2007. Deficyt jest relatywnie niski, choć wyższy niż wtedy. Również dług publiczny, ten rynkowy ? oficjalnie rejestrowany ? jest dość niski, choć też w relacji do PKB nieco wyższy niż w roku 2007. Toteż górę wzięła strategia sięgania po władzę serią populistycznych propozycji, populistycznych, bo niefinansowanych reformami zmniejszającymi wydatki lub zwiększającymi dochody. Trzy główne filary tej strategii to program 500+, czyli 500 złotych na drugie i kolejne dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku i zmniejszenie wieku emerytalnego. Dodatkowo uzupełniono ten program propozycją pomocy frankowiczom, wprowadzenia darmowych leków dla seniorów, eliminacją podatku od wydobycia miedzi oraz pomocą publiczną dla górnictwa węglowego. Łączny koszt dla budżetu to około 50?60 mld zł rocznie. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 17:52 ~GUN-freedom :Bauc, Balcerowicz, Rostowski.. szczególnie ten ostatni był z prawdziwego zdarzenia: - "nie słucha zmarłych ekonomistów" - zatwierdza budżet +4% PKB (2 tyg przed wyborami- każdy pukał się w czoło))- 2tyg. później) tuż po wyborach mówi, że jednak trzeba zatwierdzać nowy- 0-1% PKB.\ - był narzędziem, które ukradło OFE- by szybko załatać dziurę w budżecie... ukradł 153mld... tak to ja tez potrafię zarządzać budżetem. PS. Nie spodziewajmy się, że z PiS będzie inaczej- najprawdopodobniej doprowadzą do bankructwa, ale to nie będzie ich 100% wina. To typowe dla rządów socjalistów jak: PiS-PO-SLD-ZSL... żyć za czyjeś, "inwestować" nie swoje pieniądze, jak się straci to... to trudno... alelleluja i do przodu. A to na Rydzyka, a to na muzeum żydów a to na Euro, a to na bezsensowne lotniska i aquaparki, a to na orliki... a to ochłapy dla nieubezpieczonych powodzian Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 17:54 Minister finansów Paweł Szałamacha zwrócił się do premier Beaty Szydło o odwołanie wiceministra finansów Konrada Raczkowskiego - dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do rządu. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 18:34 Krakow:Wandale zniszczyli nagrobki na najstarszym podgórskim cmentarzu. Łącznie zdewastowanych zostało kilka mogił. Wśród nich jest pomnik Edwarda Dembowskiego, organizatora powstania krakowskiego w 1846 roku. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 20:08 Swoją działalność i zbiórkę rozpoczęła Fundacja na rzecz filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Ekipa potrzebuje dwóch i pół miliona złotych, żeby dokończyć ambitny projekt. Film "Wołyń" jest jedną z większych produkcji polskiej kinematografii ostatnich lat. Budżet, którym dysponowali twórcy, pozwolił im zrealizować ponad 90 procent materiału scenariuszowego. Do ukończenia pracy pozostało jeszcze nakręcenie kilku istotnych, symbolicznych scen. Na ten cel potrzeba właśnie dwóch i pół miliona złotych. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 07.03.16, 20:10 "Kresy" Zależy nam, aby film stał się wielką epicką epopeją o losach Polaków kresowych w czasach II wojny światowej, przedstawiającą wydarzenia określane mianem ludobójstwa na Kresach, które objęły w głównej mierze tereny województw: lwowskiego, wołyńskiego tarnopolskiego, stanisławowskiego, poleskiego oraz lubelskiego - apelują twórcy. - Jako producenci nie ustajemy w wysiłkach, aby możliwie jak najpełniej zrealizować założenia artystyczne oraz odtworzyć prawdę historyczną. Pomimo bardzo znaczącego wsparcia produkcji filmu przez Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wciąż poszukujemy środków finansowych, które umożliwiłyby nam realizację brakujących scen wiosną 2016 roku. Film był szeroko konsultowany z historykami, twórcy drobiazgowo odtworzyli nieistniejący już świat polskich kresów wschodnich - jego obyczajowość, język, kulturę. Zdjęcia trwały już 74 dni w różnych rejonach Polski podczas czterech pór roku. W opowieści jest 130 ról aktorskich. W głównej obsadzie znaleźli się Michalina Łabacz, Arkadiusz Jakubik, Wasyl Wasylik, Adrian Zaremba, Lech Dyblik, Jacek Braciak, Izabela Kuna, Jarosław Gruda, Andrzej Popiel, Tomasz Sapryk, Sebastian Stegmann i Wojciech Zieliński. Akcja dramatu obejmuje okres od wiosny 1939 roku do lata 1945 roku, a główna jej część toczy się w wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, w południowo-zachodniej części województwa wołyńskiego. Opowiadana historia jest fikcyjna, ale zarazem bardzo mocno odnosi się do wydarzeń, które przez historyków określane są mianem "rzezi wołyńskiej". Widzowie, którzy chcą wesprzeć realizację mogą wpłacać darowizny na konta Fundacji na rzecz filmu "Wołyń". Szczegółowe informacje na temat numerów kont, adresu, sposobu płatności, realizacji produkcji i jej twórców oraz samej fundacji znaleźć można T Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 08.03.16, 01:01 Z Netu...Oj tam, oj tam ..... Gmyz wydobywając z szafy Kiszczaka teczkę Zelnika, chce zamydlić oczy opinii publicznej, że IPN wcale nie jest podporządkowany pis partii. A Zelnik podpisując zobowiązanie szczerze wierzył w socjalizm, dzisiaj Zelnik jest wierny prawicy, bo też szczerze wierzy w socjalistyczne wizje Kaczyńskiego. A w ogóle to pisdent Duda już Ramzesa ułaskawił: "Jerzy Zelnik nie miał żadnego wpływu na polityczną rzeczywistość po 1989 roku". Moralność Kalego? E tam .... moralność dla pislamu jest wyrazem bardzo, bardzo obcym. Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 08.03.16, 01:02 Ktoś musi w końcu pójść po rozum do głowy w tym IPNie. Czy, jeśli już coś znajdą na swoich, to czy muszą ganiać z tym zaraz do gazet? Nie mogą dać swoim? Taki Gmyz mógłby spokojnie poczytać i wydać opinię, ujawnić czy do pieca? Przecież tam w tych teczkach, to może się jeszcze znaleźć coś na tych, co dzisiaj nasi. I po co zaraz o tym trąbić...? _________________Z Netu Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 08.03.16, 01:23 Wyobrażam już sobie atak wścieklizny jedynie susznej waadzy po reakcji Parlamentu Europejskiego i Głównej Kwatery NATO na raport Komisji Weneckiej. Mały cesarz już toczył pianę na bezczelne działania KODu, który obraża Polaków i ma czelność sprzeciwiać się woli tego, co go naród wybrał do rządzenia. Ciekawy tydzień nas czeka. Ten następny i ten za miesiąc. Teraz większość emerytów dostanie nagrodę pocieszenia, jakieś parę złotych ponad zwykłą biedę, ale za miesiąc będą się cieszyć podwyżkami a la PiS. PO zostawiła w budżecie 2,2 mld na rewaloryzację kwotową, ale partia i rząd przeznaczyły te środki na wypłaty dla górników i 500+. Emeryci jeszcze tego nie wiedzą, ale może ktoś im powie, to się ucieszą... __________ Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 08.03.16, 01:32 To będą kiedyś najciekawsze strony historii Polski w XXI wieku. Do władzy dorwała się grupa upośledzonych na umyśle ludzi i potrafiła omamić miliony. Część z nich to oczywiście niziny intelektualne, ale występują tu przecież osoby, które jakiś cenzus kiedyś osiągnęły, jakieś stopnie naukowe ktoś im nadał. Opowieść o katastrofie smoleńskiej powstaje na nowo. Wszystkie fakty, jakie ją poprzedzały straciły na znaczeniu i nie będą brane pod uwagę. Tak więc zwolennicy smoleńskich idiotyzmów nic już nie wiedzą o tym, że: 1. Zaproszenie przez premiera Tuska na obchody rocznicy wybuchu II Wojny Światowej w 2009 roku, ówcześnie pełniącego funkcję premiera, Władimira Putina spotkało się obraźliwą dla tego ostatniego krytyką tego aktu. Autorami krytyki byli oczywiście ludzie prezydenta Kaczyńskiego i środowisko PiS. 2. Rosja odpowiedziała udziałem swojego premiera w obchodach rocznicy Katynia, dnia 7 kwietnia 2010r. Ze względów, które można zrozumieć, nie zaproszono Lecha Kaczyńskiego. Jego prezydentura właśnie dogorywała a możliwość pokazania się w Katyniu była dla niego ważna. Kancelaria prezydencka skierowała zatem zapytanie do Ambasady Federacji Rosyjskiej, dlaczego nie zaproszono prezydenta obniżając tym rangę obchodów. W odpowiedzi usłyszała, że w obchodach nie będzie uczestniczył prezydent Miedwiediew, dlatego spotkanie odbędzie się na szczeblu premierów. Już samo zapytanie uważam za bezczelność. 3. Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego ignorowała istnienie rządu niepisowskiego. Wręczenie nominacji premiera Donaldowi Tuskowi odbyło się demonstracyjnie, na klatce schodowej czy w jakimś przedpokoju. Kancelaria próbował wymusić na kancelarii premiera udział Lecha Kaczyńskiego w delegacji 7 kwietnia, ale spotkała się odmową. Byłoby to naruszenie zasad w relacjach dyplomatycznych. Zaproszenie było wyraźne i zweryfikowane zapytaniem o możliwe zaproszenie L.K. 4. W tej sytuacji kancelaria prezydenta L.Kaczyńskiego podjęła decyzję o zorganizowaniu niezależnej wizyty w Katyniu i nadania jej wyższej rangi i bardziej uroczystej formy niż ta premierowa. Do udziału w wizycie zaproszono pełny zestaw pisowskich notabli, dowództwo wojskowe a nawet prezydenta Kaczorowskiego. Samolot dociążono dodatkowymi fotelami i wybrano załogę, którą gen Błasik uznał za odpowiednią do tej misji. Reszta jest znana. Opisały ją wiarygodnie i fachowo komisja Millera i prokuratura wojskowa. Prezydent L. Kaczyński zwyczajowo przyjechał z opóźnieniem. Porę dnia wybrano nie licząc się z warunkami pogodowymi i popełniono dalszych masę błędów zakończonych rozbiciem sprawnego samolotu i śmiercią prawie setki ludzi. Co nas teraz czeka? Sprawa wybuchu jest już rozstrzygnięta. Był wybuch. Kto wybuchał nie będzie nawet sprawdzane. Ważne jest kto wystawił prezydenta na niebezpieczeństwo? I tu listę otwiera alfabetycznie ambasador Arabski. Dalsze nazwiska będą się pojawiać w miarę tego, jak pisowskie obietnice będą odkładane ad acta. Oczywiście większość obietnic to niezrozumienie tego, co opowiadali w kampanii wyborczej kandydaci. Silne emocje wpływają na to, że rzuci się czasem jakieś słowo nieprzemyślane, ale to trzeba zrozumieć. I po co straszyliście PiSem? Po co ja to piszę? Po to, żeby jacyś młodociani trolle, po 2 złote od posta, nie wciskali tu głupot sądząc, że zostaną choćby przeczytane. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.03.16, 10:15 Od minionego piątku i wypadku limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy (44 l.) wątek opon w samochodach polityków jest tematem numer jeden. Fakt ustalił, że 7 miesięcy temu inna pęknięta opona mogła spowodować tragedię. Niewiele brakowało, a zginąłby prezes PiS Jarosław Kaczyński (67 l.)! Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 08.03.16, 16:26 Pęknięta w sierpniu ubiegłego roku opona w samochodzie wiozącym Jarosława Kaczyńskiego to nie pierwszy przypadek, kiedy prezes znalazł się w niebezpieczeństwie. O śmierć otarł się wcześniej dwa razy: w 1993 i 1996 roku. Jak ustalił Fakt, siedem miesięcy temu pęknięta opona w aucie wiozącym prezesa Jarosława Kaczyńskiego mogła spowodować tragedię. W trakcie jazdy, w Gdańsku nagle wybucha przednia opona w skodzie wiozącej prezesa. Szybko okazało się wtedy, że opona była dziurawa, bo pracownik partii odpowiedzialny za auta uznał, że dziura nie była duża, więc nie było potrzeby kupować nowej. Ale to nie pierwszy raz, kiedy prezes PiS znalazł się w niebezpieczeństwie z powodu opony. W 1993 roku w oponach Kaczyńskiego dokonano precyzyjnych nakłuć. Każde koło zostało nacięte dziesięć razy, tak, by pękły podczas rozwinięcia większej prędkości. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Na szczęście nic się nie stało. Kierowca Kaczyńskiego w porę zauważył zniszczenia i zapobiegł nieszczęściu. Wcześniej w Lublinie jakiś mężczyzna powiedział kierowcy Jarosława Kaczyńskiego, żeby "pilnował swego szefa". W 1996 roku doszło do jeszcze bardziej niebezpiecznej sytuacji. Gdy Kaczyński jechał w okolicach Mławy swoim oplem vectra, samochód wypadł z drogi przy prędkości 160 km na godzinę, wyrywając drzewo z korzeniami. Wtedy, jak się potem okazało, ktoś lekko poluzował zawór w kole, żeby powietrze powoli uchodziło. Oba przypadki opisała na swoich łamach "Gazeta Polska". W tamtym czasie to nie jedyne takie "wypadki". Podobne sytuacje przydarzały się także innym, niewygodnym dla władzy osobom. Jak choćby ministrowi w rządzie Jana Olszewskiego, Janowi Parysowi. Jego samochód wpadł do rowu po przecięciu przewodów hamulcowych. To popularna metoda. Przewody przecięto też w samochodzie Andrzeja Gelberga, który był redaktorem naczelnym "Tygodnika Solidarność", a także Adama Glapińskiego oraz Piotra Jedlińskiego. W niebezpieczeństwie znalazł się też Jacek Kurski, którego samochód w lutym 1993 roku został zepchnięty z drogi przez niezidentyfikowane auto. Takich przypadków było w tamtych czasach sporo. Odpowiedz Link