jutta_t
14.02.16, 22:45
Władze PRL nie tylko tolerowały obecność międzynarodowych terrorystów w Polsce, ale także prowadziły z nimi intensywną współpracę. Członkowie organizacji Abu Nidala, którego uważano za najniebezpieczniejszego terrorystę na świecie, otrzymywali od rządu stypendia naukowe. Mieszkali w luksusowych hotelach i jadali w najdroższych restauracjach. Niektórzy sprowadzili do Polski swoje żony i dzieci. Czy nadal mieszkają w naszym kraju?
Terroryści w Polsce nawet nie starali się ukrywać. Prowadzili intensywne życie towarzyskie, imprezowali i mieszkali w najlepszych hotelach. – Stać ich było na to, gdyż dysponowali dolarami, niektórzy „stypendyści" na polskich uczelniach z organizacji Abu Nidala otrzymywali nawet 100–200 USD miesięcznego stypendium, gdy pensja w PRL wynosiła 20–30 USD. Korzystali z usług prostytutek, spotykali się z Polkami, wyjeżdżali często na Zachód, bo mieli zagraniczne paszporty, sprowadzali samochody, handlowali walutą. Generalnie bardzo dobrze im się tu wiodło – tłumaczy historyk z IPN Przemysław Gasztold-Seń.