Dodaj do ulubionych

Szczyt NATO

30.06.16, 15:50
Również współpraca z regionalnymi partnerami Sojuszu może nie być najłatwiejsza. NATO ma dwa sojusznicze fora na swojej południowej flance: Dialog Śródziemnomorski i Stambulską Inicjatywę Współpracy. I choć w ich skład wchodzi w sumie 11 państw, opinie ws. ich skuteczności są podzielone. Przed kilkoma miesiącami ostro ocenił je na łamach "Foreign Affairs" Christopher S. Chivvis, związany z centrum badawczym RAND Corporation. Choć przyznał, że wyjątkiem stała się interwencja w Libii w 2011 r. Nie da się jednak zaprzeczyć, że wciąż trudne są np. relacje Algierii i Maroka, które współtworzą Dialog Śródziemnomorski, a Egipt - jak zauważał w swojej analizie Chivvis - szuka bliższej współpracy z Rosją. Z kolei w Stambulskiej Inicjatywie Współpracy brakuje Arabii Saudyjskiej, jednego z głównych graczy rozdających karty na Bliskim Wschodzie.

Prof. Machnikowski również przyznaje, że w tej chwili trudno o niezawodnego partnera dla NATO na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. - Izrael był tradycyjnie sojusznikiem, ale jego znaczenie maleje. Relacje między krajami Europy i USA a Izraelem wyraźnie ochłodziły się w ostatnich latach - ocenia.

Z kolei Wojciech Lorenz broni struktur takich jak Dialog Śródziemnomorski czy Stambulska Inicjatywa Współpracy. - One oferują bardzo daleko posunięte możliwości współpracy tych państw z NATO, których wymierne efekty było widać podczas prowadzenia misji reagowania kryzysowego w Libii, do której dołączyły Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) czy podczas zaangażowania Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej i ZEA w międzynarodowej koalicji przeciw IS - mówi.

Decyzje


Wszystkie te wyzwania na południowej flance NATO nie mogą zostać pominięte podczas warszawskiego szczytu Sojuszu, który odbędzie się już w przyszłym tygodniu. Czy zapadną tam jakieś przełomowe decyzje? Tego nie wiadomo, ale eksperci są pewni, że ważne deklaracje wobec członków Sojuszu z tego regionu są potrzebne.

- Gdyby nie zapadły takie decyzje, byłoby to bardzo groźne. Państwa południowej flanki, które są bezpośrednio narażone na negatywne skutki napływu uchodźców, radykalizację i aktywność ekstremistów oraz ataki terrorystyczne nie byłyby skłonne do angażowania się czy nawet popierania działań, które mają wzmocnić wschodnią flankę. Absolutnie priorytetem jest utrzymanie spójności NATO - tłumaczy Lorenz, dodając, że działania NATO wobec południowych granic nie muszą oznaczać dużych misji pod flagą tej organizacji, ważne są również deklaracje współpracy z UE czy partnerami spoza Sojuszu poszczególnych krajów.

A o jakich konkretnie krokach mówimy? Obaj polscy eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na dwie rzeczy: wzmocnienie granic krajów południa NATO i zwiększenie kontroli nad szlakami przemytniczymi imigrantów przez Morze Śródziemne. Analityk PISM dodaje do tego także deklaracje, że "w momencie, gdy będą do tego dogodne warunki, to sojusznicy będą gotowi zaangażować się we wzmacnianie stabilności Libii". Do tego dochodzi projekt o nazwie Defence and Related Security Capacity Building Initiative (DCBI), na który zwraca uwagę ekspert. Zainicjowana jeszcze podczas natowskiego szczytu w Walii inicjatywa ma na celu wsparcie ze strony krajów Sojuszu i ich parterów w zakresie wzmacniania bezpieczeństwa innych państw. Chodzi o szkolenia lokalnych sił bezpieczeństwa czy doradztwo choćby w kwestii cyberobrony. Jego beneficjentami mają być Irak, Jordania, ale też Gruzja i Mołdawia.

Z kolei Christopher S. Chivvis zaproponował w swojej niedawnej analizie utworzenie również centrum wywiadowczego NATO, które wymieniałoby się informacjami ws. basenu Morza Śródziemnego z takimi agencjami jak Europol czy Frontex. W skuteczność takiego projektu wątpi jednak polski ekspert. - Nie bardzo wierzę w integrację wywiadowczą, bo poszczególne państwa i tak najcenniejsze informacje będą trzymały dla siebie. A jeśli dopuszczają innych do swoich tajemnic wywiadu, to ma to swoją określoną cenę - mówi prof. Machnikowski.

Eksperci są także zgodni, że USA i NATO nie zrezygnują z obrony przeciwrakietowej w Europie, mimo podpisania przed rokiem z Teheranem umowy ws. irańskiego programu nuklearnego. Bo choć, jak ocenia prof. Machnikowski, Amerykanie mogą w szyickim Iranie widzieć nawet dziś stabilizatora w regionie przeciw sunnickim ekstremistom, kraj ten jednak wciąż rozwija swój program rakiet balistycznych. I co rusz przeprowadza kolejne testy tych pocisków.

- Program rakiet balistycznych Iranu rozwija się w szybkim tempie. Zasięg rakiet wynosi już 2500-3000 km. Pod pretekstem badań kosmicznych Iran pracuje nad zwiększeniem tego zasięgu. To oznacza, że w przypadku zerwania porozumień ws. irańskiego programu nuklearnego, który mógłby zmierzać do wyprodukowania głowicy nuklearnej, należałoby się liczyć z tym, że Teheran w krótkim czasie miałby zdolność zagrożenia Europie i amerykańskim interesom. Biorąc to pod uwagę, NATO rozwija swój własny system obrony przeciwrakietowej przed zagrożeniami z południa - mówi Lorenz. Także w ocenie prof. Machnikowskiego system obrony przeciwrakietowej jest systemem "na wszelki wypadek".

Program ten jest zresztą solą w oku Moskwy, która uważa, że jego instalacje mogą zagrozić też Rosji. Ekspert PISM określa to jednak "czystą propagandą", choć przyznaje, że to jeden z powodów, podobnie jak wysokie ceny budowy antyrakietowej tarczy, przez które części państw Sojuszu "brakuje zapału do inwestowania w system". Mimo to kolejne jego etapy są realizowane. - Choć nie zostało to jeszcze przesądzone, jest szansa, że na szczycie NATO ogłoszona będzie tzw. wstępna częściowa zdolność operacyjna tego systemu - mówi Lorenz. Według eksperta chętnych na technologię balistyczną w regionie Bliskiego Wschodu może być wielu, a to tylko czyni starania NATO do budowy systemu obrony jeszcze bardziej sensownymi. Zwłaszcza że potrwają one jeszcze latami.
Obserwuj wątek
    • jerzy_55 Re: Szczyt NATO 30.06.16, 15:51
      Eksperci zawracają uwagę na jeszcze jedną rzecz: na całe NATO, a więc i na jego politykę wobec południowych granic, wpływ może mieć ostatnia decyzja Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE. Choć Brexit nie oznacza "exitu" z Sojuszu, istnieje ryzyko, że mocno zachwieje fundamentami bezpieczeństwa Europy.

      Według prof. Machnikowskiego zabraknie przez to brytyjskiego "głosu rozsądku" ws. Bliskiego Wschodu, a to wpłynie na relacje między krajami Unii a południową flanką.

      Z kolei Lorenz uważa, że nie można też wykluczyć scenariusza, gdy "sprowokowana czy też nie Rosja będzie próbowała podważyć wiarygodność NATO". - Gdyby coś takiego się powiodło, doszłoby do konsolidacji Sojuszu wokół starych państw członkowskich i pozostawienia reszty krajów na obrzeżach między Rosją i Zachodnią Europą. To jest w tej chwili strategicznie największe zagrożenie dla całego regionu - ocenia.

      NATO będzie więc w najbliższych latach musiało stawić czoło niełatwym wyzwaniom na różnych frontach, i na południe, i na wschód od swoich granic. Jeśli dojdzie do tego jeszcze front wewnętrzny, tym to zadanie stanie się trudniejsze.

      Przed zbliżającym się kluczowym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie rozpoczynamy w Wirtualnej Polsce cykl dziennikarski Polska w NATO, NATO w Polsce. Jaka jest historia najpotężniejszego sojuszu świata i jak się w nim znaleźliśmy? Czy natowskie bazy obroniłyby Polskę? Co by było, gdyby NATO zabrakło? To tylko część zagadnień, nad którymi chcemy się pochylić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka