27.12.20, 17:15
Gdy znów do mu­rów klaj­strem świe­żym
Przy­le­piać za­czną ob­wiesz­cze­nia,
Gdy "do lud­no­ści", "do żoł­nie­rzy"
Na alarm czar­ny druk ude­rzy
I byle drab, i byle szcze­niak
W od­wiecz­ne kłam­stwo ich uwie­rzy,
Że trze­ba iść i z ar­mat wa­lić,
Mor­do­wać, gra­bić, truć i pa­lić;
Gdy za­czną na ty­sięcz­ną mo­dłę
Oj­czy­znę szar­pać de­kli­na­cją
I łu­dzić ko­lo­ro­wym go­dłem,
I ju­dzić "hi­sto­rycz­ną ra­cją",
O pię­dzi, chwa­le i ru­bie­ży,
O oj­cach, dzia­dach i sztan­da­rach,
O bo­ha­te­rach i ofia­rach;
Gdy wyj­dzie bi­skup, pa­stor, ra­bin
Po­bło­go­sła­wić twój ka­ra­bin,
Bo mu sam Pan Bóg szep­nął z nie­ba,
Że za oj­czy­znę - bić się trze­ba;
Kie­dy roz­ścier­wi się, roz­cha­mi
Wrzask li­ter pierw­szych stron dzien­ni­ków,
A sta­do dzi­kich bab - kwia­ta­mi
Ob­rzu­cać za­cznie "żoł­nie­rzy­ków". -
- O, przy­ja­cie­lu nie­uczo­ny,
Mój bliź­ni z tej czy in­nej zie­mi!
Wiedz, że na trwo­gę biją w dzwo­ny
Kró­le z pa­na­mi brzu­cha­te­mi;
Wiedz, że to buj­da, gran­da zwy­kła,
Gdy ci wo­ła­ją: "Broń na ra­mię!",
Że im gdzieś naf­ta z zie­mi si­kła
I ob­ro­dzi­ła do­la­ra­mi;
Że coś im w ban­kach nie szty­mu­je,
Że gdzieś zwę­szy­li kasy peł­ne
Lub upa­trzy­ły tłu­ste szu­je
Cło ja­kieś grub­sze na ba­weł­nę.
Rżnij ka­ra­bi­nem w bruk uli­cy!
Two­ja jest krew, a ich jest naf­ta!
I od sto­li­cy do sto­li­cy
Za­wo­łaj bro­niąc swej krwa­wi­cy:
"Bu­jać - to my, pa­no­wie szlach­ta!"
Obserwuj wątek
    • jerzy_55 Re: Tuwim... 27.12.20, 17:19
      Mi­łość ci wszyst­ko wy­ba­czy
      Smu­tek za­mie­ni ci w śmiech
      Mi­łość tak pięk­nie tłu­ma­czy
      Zdra­dę i kłam­stwo i grzech

      Choć­byś ją prze­klął w roz­pa­czy
      Że jest okrut­na i zła
      Mi­łość ci wszyst­ko wy­ba­czy
      Bo mi­łość, mój miły, to ja

      Gdy po­ko­chasz tak moc­no jak ja
      Tak tkli­wie, żar­li­wie, tak wiesz
      Do ostat­ka, do sza­łu, do dna
      To zdra­dzaj mnie wte­dy i grzesz...
      • black_jotka Re: Tuwim... 04.01.21, 08:42
        Uwielbiam ten wiersz..
        • mala200333 Re: Tuwim... 28.10.22, 06:39
          I ja tez..
          • mala200333 Re: Tuwim... 21.02.26, 21:25
            Two­ja jest krew, a ich jest naf­ta!
            I od sto­li­cy do sto­li­cy
            Za­wo­łaj bro­niąc swej krwa­wi­cy:
            "Bu­jać - to my, pa­no­wie szlach­ta!"
            • mala200333 Re: Tuwim... 21.02.26, 21:28
              Poruszający dokument ukazujący dramatyczne losy dwóch spokrewnionych rodzin z Podola podczas ukraińskiego ludobójstwa 1944 roku. Film przedstawia świadectwa ocalałych i ich potomków o ludobójstwie, które dotknęło polskie rodziny na Kresach Wschodnich. Film dokumentalny „Boże, gdzie Ty jesteś? Historia wołyńskiej rodziny” jest dostępny online w TVP VOD!
              „Boże, gdzie Ty jesteś? Historia wołyńskiej rodziny” – tragiczne losy dwóch rodzin
              Rodziny Jeleńkowskich i Wereszyńskich od pokoleń mieszkały we wsiach pod Krzemieńcem na Podolu, prowadząc spokojne życie na ziemiach swoich przodków. W 1944 roku ludobójstwo ukraińskich nacjonalistów dotarło również na te tereny, zmieniając na zawsze historię lokalnych polskich rodzin. Dokument szczegółowo odtwarza atmosferę tamtych tragicznych miesięcy, kiedy sąsiedzi stawali się wrogami, a zaciszne wsie zamieniały się w miejsca masakr.
              Cudowne ocalenie i dramatyczna ucieczka za Bug
              Rodzina Wereszyńskich w ostatniej chwili zdołała uciec spod siekier ukraińskich siepaczy, rozpoczynając pełną niebezpieczeństw wędrówkę w kierunku Bugu. Po długiej i dramatycznej podróży udało im się przekroczyć rzekę i ostatecznie, po zakończeniu wojny, osiedlić w Stalowej Woli. Film dokumentuje szczegóły tej desperackiej ucieczki oraz przedstawia, jak rodzina odbudowywała swoje życie na nowych ziemiach, nosząc w pamięci traumatyczne wspomnienia z Podola.
              Świadectwa nielicznych ocalałych
              Losy rodziny Jeleńkowskich potoczyły się tragicznie inaczej – z całej licznej rodziny uratował się jedynie jeden chłopiec, podczas gdy około 50 osób bliższej i dalszej rodziny zostało bestialsko zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Dokument zawiera wzruszające relacje świadków, którzy cudem przeżyli tamte wydarzenia, oraz ich rodzin, przekazujących pamięć o zamordowanych bliskich kolejnym pokoleniom. Te autentyczne świadectwa stanowią bezcenny materiał historyczny dokumentujący jeden z najtragiczniejszych rozdziałów polskiej historii na Kresach (za vod.tvp.pl) vod.tvp.pl/.../boze-gdzie-ty-jestes-historia...
    • jerzy_55 Re: Tuwim... 27.12.20, 17:21
      Julian Tuwim (1894-1953), po­eta, sa­ty­ryk i au­tor tek­stów ka­ba­re­to­wych oraz tłu­macz, uro­dził się w Łodzi, w miesz­czań­skiej ro­dzi­nie ży­dow­skiej. Już w mło­dym wie­ku zwią­zał się z War­sza­wą. Po od­zy­ska­niu przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści stał się fi­la­rem i naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­nym do dziś człon­kiem gru­py po­etyc­kiej Ska­man­der. Współ­pra­co­wał z licz­ny­mi pi­sma­mi dla li­be­ral­nej i cen­tro-le­wi­co­wej in­te­li­gen­cji za­in­te­re­so­wa­nej kul­tu­rą, jed­nak nie skła­nia­ją­cej się ku po­ezji i li­te­ra­tu­rze awan­gar­do­wej czy tym bar­dziej np. fu­tu­ry­stycz­nej. Od roku 1924 re­da­go­wał "Wia­do­mo­ści Li­te­rac­kie". Zaj­mo­wał się rów­nież kie­row­nic­twem li­te­rac­kim war­szaw­skich ka­ba­re­tów ar­ty­stycz­nych, m.in. w la­tach 1919-1932 Qui pro Quo.
    • mala200333 Re: Tuwim... 28.12.20, 01:19
      Poeta i żołnierz, nysanin z wyboru - Jerzy Kozarzewski, w 1946 roku został uznany za "wroga ludu" i skazany na śmierć. Łaskę u Bolesława Bieruta wyprosił mu Julian Tuwim, poruszony jego wierszem zatytułowanym "Egzekucja".
      • mala200333 Re: Tuwim... 28.12.20, 01:20
        Latem 1946 roku do drzwi Juliana Tuwima zapukała zrozpaczona młoda kobieta, Magdalena Kozarzewska. Przyszła błagać o ratunek dla jej męża, który 6 sierpnia został skazany na podwójną karę śmierci. Chodziło o wstawiennictwo u Bolesława Bieruta. Tylko on mógł ułaskawić Jerzego Kozarzewskiego. - Dlaczego przyszła pani z tym do mnie - zapytał Tuwim. - Bo pana wysłuchają. Bo mój mąż także jest poetą. Bo jest potomkiem Norwidów.

        Na dowód przyniosła kilka wierszy, w tym napisaną w 1943 roku "Egzekucję":
        Tyżeś to wybrał drogę, która mnie przywiodła
        pod bezimienną ścianę, skąd mnie śmieciem zbiorą.
        Tyżeś to wybrał chwilę, bym nie widząc godła
        umiał krzyż Twój powtórzyć bez cienia oporu.
        Tyżeś to wybrał ciszę - tę przed salwą ciszę -
        bym mógł, jeśli bym zechciał, wielki głos Twój słyszeć.
        I oto stoję Panie z człowieczą niezgodą
        dla Twojego wyboru mojej boskiej drogi.
        I nie umiem w Twej woli znaleźć się swobodą
        tak, by mnie bez przymusu, lotne, niosły nogi.
        I zwieszam się nadzieją w próżni pocieszenia,
        że przejdą po mnie lepsze, zdrowsze pokolenia.
        [Broń chrzęści za plecami. Czyż aż tego trzeba,
        żeby spojrzeć prawdziwie w głąb Twojego nieba...]
        O daj mi Panie siłę w tej ostatniej chwili
        bym umiał Ci zawierzyć, że mym wypełnieniem
        wszyscyśmy się do Ciebie o krok przybliżyli
        i nie odchodząc ziemi opuścili ziemię.
        I odpłać mi pewnością wielkość zawierzenia,
        a pytające słowa - czystością milczenia.
        I dozwól, bym krwią obmył ciemną buntu plamę
        Amen

        Poruszony do głębi tą poetycką modlitwą Tuwim zaangażował się w ocalenie nieznanego sobie człowieka.
        • mala200333 Re: Tuwim... 28.12.20, 01:22

          Poruszony do głębi tą poetycką modlitwą Tuwim zaangażował się w ocalenie nieznanego sobie człowieka.

          Podwójnie skazany

          Jerzy Kozarzewski był żołnierzem podziemia. Wojna wybuchła zaledwie dwa lata po tym, jak ukończył studia ekonomiczne w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie i zaczął pracować w zakładach zbrojeniowych w Stalowej Woli. Podczas kampanii wrześniowej dostał się do sowieckiej niewoli, ale uciekł z transportu. Wstąpił do tworzącego się konspiracyjnego Związku Jaszczurczego, a następnie Narodowych Sił Zbrojnych, gdzie funkcjonował pod pseudonimem "Konrad". Od 1941 roku był ścigany przez gestapo. W lipcu 1943 roku w Warszawie poślubił studentkę medycyny, Magdalenę Bojanowską. W powstaniu warszawskim Jerzy podjął służbę cywilną. W październiku 1944 roku został zgarnięty przez hitlerowców wraz z żoną podczas łapanki i wywieziony do obozu przejściowego w Pruszkowie. Magdalena była w zaawansowanej ciąży i pozwolono opuścić jej obóz. On został przewieziony najpierw do Oświęcimia, a potem do obozu koncentracyjnego Mauthausen. Tam z listu od żony dowiedział się o narodzinach córki. Po powrocie do kraju Kozarzewski ponownie wszedł do struktur konspiracyjnych NSZ, był członkiem sekcji wywiadu.

          Zaraz po wojnie, dzięki aktywności rządu RP na uchodźstwie, a także licznych środowisk niepodległościowych, do kraju przybywali emisariusze, szukając łączności z największymi strukturami podziemia. Organizowanie szlaku łączników było właśnie zadaniem Jerzego Kozarzewskiego, a najbardziej znaną drogą kurierską - tzw. droga Konrada, prowadząca z Ratyzbony przez Pilzno, Pragę, Cieszyn do Katowic, gdzie kolejnych emisariuszy odbierały tamtejsze struktury NSZ. Drogą tą szli także na Zachód wysłannicy Delegatury Sił Zbrojnych, a następnie Zrzeszenia WiN (Wolność i Niezawisłość).

          Kozarzewski latem 1945 rozpoczął pracę w Ministerstwie Przemysłu, ale 31 października został aresztowany i oskarżony o zdradę i szpiegostwo. - Wpadł w zasadzkę. Bezpieka czekała na niego w mieszkaniu "Marcysi", żony "Ponurego" - mówi Danuta Kobyłecka, autorka książki "Jerzy Kozarzewski - ślad niezatarty". Po kilkumiesięcznym śledztwie w sierpniu 1946 roku odbył się pośpieszny pokazowy "proces Konrada". Wobec oskarżonych w nim sześciu patriotów 6 sierpnia 1946 roku zapadło siedem wyroków śmierci. Jerzego Kozarzewskiego skazano na podwójną
          karę śmierci.

          Pierwsze lata powojenne to czasy niesłychanych represji. Nawet za opowiadanie dowcipów o nowej władzy groziło 5 lat więzienia. W latach 1944-56 w aresztach i więzieniach znalazło się z powodów politycznych ok. 350-400 tysięcy osób, wliczając w to ok. 100 tys. ofiar prześladowań za rządów Bieruta w okresie 1949-1956. Bierut był odpowiedzialny za śmierć wielu tysięcy osób. Jako głowa państwa rzadko korzystał z prawa łaski.

          Jedyna szansa

          Od tego człowieka zależał los Jerzego Kozarzewskiego. Najbliżsi rozpoczęli żarliwe starania o uratowanie skazanego. Szukali wszystkich możliwości.

          Julian Tuwim, jeden z najwybitnieszych poetów XX-lecia międzywojennego, współzałożyciel grupy poetyckiej Skamander, lata wojny spędził na obczyźnie - we Francji, Brazylii, a od 1942 w Nowym Jorku. W czerwcu 1946 roku wrócił jednak do Polski, gdzie stał się osobowością chronioną przez komunistyczne władze, adorowaną i uprzywilejowaną. Okrzyknięto go "poetą państwowym", za powrót do ludowej ojczyzny był noszony na rękach i jeśli ktoś miał szansę na posłuch u Bieruta, to właśnie on.

          Wiersz "Egzekucja" zrobił na nim ogromne wrażenie. Poprosił prezydenta o audiencję, na wszelki wypadek przygotował pisemne wystąpienie, gdyby nie mógł osobiście spotkać się z Bierutem. Oto jego końcowy fragment: "Obywatelu Prezydencie! Mój wróg polityczny Jerzy Kozarzewski jest poetą, a w swej poezji osiągnął nie lada wyżyny: proroctwo i skruchę zawczasu wizyjnie przeczuwaną. I chociaż w swej pokorze on, zbrodniarz przeciw Rzeczypospolitej i jej narodowi, sam prosił Boga o zmycie plamy swego buntu własną krwią - to my dwaj - człowiek wyniesiony na najwyższą w Ojczyźnie godność i drugi człowiek - ja: poeta, my dwaj nie pozwolimy, aby ziemia polska splamiła się krwią człowieka, który się tak proroczo modlił i kajał. Kula, która by zabiła Kozarzewskiego, rykoszetem uderzyłaby w serce każdego poety polskiego.

          Jeszcze słówko natury osobistej. Rodzina pani Magdaleny Kozarzewskiej, żony skazanego i matki maleńkiego dziecka, niosła w czasie okupacji pomoc mojej nieszczęsnej Matce, zamordowanej później przez hitlerowców. Rodzina pani Magdaleny nie znała osobiście ani mnie, ani mojej Matki. Pomagali Jej dlatego, że moja Matka Żydówka wydała na świat polskiego poetę.

          Z nieznanego grobu mojej Matki Męczennicy dołącza się głos do głosu syna: prosimy Was obydwoje o łaskę dla Jerzego Kozarzewskiego".

          Ten osobisty wątek był zmyślony. Adela Tuwim ostatnie lata życia spędziła zamknięta w szpitalu w Otwocku - jedynym w Guberni zakładzie dla umysłowo chorych Żydów. Została zabita w sierpniu w 1943, w chwili likwidacji szpitala.
          • mala200333 Re: Tuwim... 28.12.20, 01:27

            List Tuwima

            31 sierpnia 1946 roku Bolesław Bierut podpisał akt łaski. Kara śmierci została Kozarzewskiemu zamieniona na 10 lat za kratami - na Mokotowie, we Wronkach i w Rawiczu - z czego trzy spędził w pojedynczej celi, nie tylko bez kontaktu ze światem, ale nawet bez ołówka i papieru.

            Treść wystąpienia Tuwima poznał dopiero w wolnej Polsce, we wrześniu 1989 roku. Julian Tuwim list do Bieruta ukrył w zalakowanej kopercie. Miała czekać na otwarcie do czasu osiągnięcia pełnoletności przez pierworodną córkę Kozarzewskich. Po śmierci Tuwima w 1953 roku list jednak zaginął. Obecnie dokumenty związane z jego interwencją są przechowywane w Muzeum Literatury w Warszawie.

            Pierwsza część listu mówiąca o nikczemności skazanych, którzy zniszczyliby nawet samego interweniującego jako "Żyda i bolszewika", gdyby go dostali w swoje "łapy", nie była dotąd w całości opublikowana. Jerzy Kozarzewski, którego jedyną pamiątką z Mauthausen była bransoleta z aluminiowej łyżki podarowana mu przez węgierskich Żydów w podzięce za pomoc, po zapoznaniu się tym tekstem pisał: "... słowa tego listu obciążone są przede wszystkim dążeniem do wdrożenia ich w tok schematów myślenia odbiorcy. Poeta jest tu bezradny nawet wówczas, kiedy posługuje się tekstem mojego wiersza cytowanego fragmentarycznie. Jedyne prawdziwe słowo Poety rozlega się wówczas, gdy kończy swój list i mówi o przywoływaniu głosu swojej Matki-Męczennicy do współwstawiennictwa w zanoszonej prośbie. ... Cokolwiek stanowi jeszcze niedostatek w uczuciach dziękczynnych za pomoc i ratunek, z jakim przyszedł nam Poeta - pochodzi z tych deformacji Prawdy, jakie niosła ze sobą ówczesna epoka i jakie - niestety jeszcze i nadal występują obecnie...

            Myślę też, że cały ten tekst nie powinien się znaleźć w żadnym opracowaniu biograficznym bez wnikliwego komentarza, wartościującego jego taktyczno-literackie, przesadne i nieprawdziwe fragmenty i ukazującego Poetę spełniającego się bez słów, w czystym odruchu żywej prawości ludzkiej".

            Nie skarżył się

            Po zakończeniu wyroku Jerzy Kozarzewski osiadł w Nysie. Tu od 1951 roku - z nakazu pracy - mieszkała już jego żona z córeczką. Zesłanie na głęboką prowincję było karą za niepokorny życiorys męża. On sam na oficjalne oczyszczenie swego imienia musiał czekać do później starości. - Nigdy jednak się nie skarżył na swój los - mówi Danuta Kobyłecka. Z okazji 80. urodzin został uhonorowany przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta, otrzymał też honorową odznakę Zasłużony dla Ziemi Nyskiej.

            Magdalena Kozarzewska przez ponad 40 lat leczyła dzieci, była ordynatorem oddziału pediatrycznego nyskiego szpitala. Jerzy przez całe życie nie doczekał się pracy odpowiadającej jego kwalifikacjom. Znakomicie odnalazł się, tworząc od podstaw ognisko muzyczne, które z czasem przekształciło się w szkołę muzyczną. - Jej dyrektorem nie mógł jednak zostać ze względu na swoją niepoprawność polityczną, gdyż wyrokiem sądu z 1946 roku został pozbawiony praw obywatelskich. Skierowano go do pracy z zakładzie energetycznym - mówi Danuta Kobyłecka.
            Prawnuk najmłodszego brata Cypriana Kamila Norwida przez całe życie pisał do szuflady. Poezję nazywał "notowaniem chwili". Pierwszy tomik jego wierszy "Dar codzienności" ukazał się w 1992 roku, dwa lata później wyszły "Ślady z kamieni". Poezja więzienna oraz wiersze młodzieńcze z lat wojny i okupacji zostały uznane za zaginione. Już po śmierci poety, w 1997 roku podczas popowodziowych porządków w jego domu syn odnalazł pudełko z cennymi zbiorami. Ukazały się 1999 roku w tomie "Późne żniwo" wydanym nakładem rodziny w dziesięciu bibliofilskich egzemplarzach.
    • seremine Re: Tuwim... 22.01.22, 19:08
      Rżnij ka­ra­bi­nem w bruk uli­cy!
      Two­ja jest krew, a ich jest naf­ta!
      I od sto­li­cy do sto­li­cy
      Za­wo­łaj bro­niąc swej krwa­wi­cy:
      "Bu­jać - to my, pa­no­wie szlach­ta!"

      Otóż to!!!!
      • mala200333 Re: Tuwim... 01.09.25, 06:52
        Dokładnie!
    • seremine Re: Tuwim... 26.06.22, 19:06
      Bujać to my Panie Putin!
      • mala200333 Re: Tuwim... 18.05.23, 07:17
        O tak!
    • mala200333 Re: Tuwim... 20.09.22, 08:31
      Lubie jego wiersze!
    • mala200333 Re: Tuwim... 23.07.23, 20:26
      Za wo­łaj bro­niąc swej krwa­wi­cy:
      "Bu­jać - to my, pa­no­wie szlach­ta!"
    • seremine Re: Tuwim... 06.10.23, 19:20
      Dobre!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka