nastinka
03.05.04, 11:30
Mam pytanie, chyba głównie do Panow
Temat stary, ciagle pojawia sie na forum.
Dlaczego partner unika i mowi nie?
"Nie" dzisiaj,bo jestem zmeczony;
"Nie" tutaj;
"Nie" teraz, bo pracuje;
"Nie" tak, bo cos tam...;
A we mnie sie wszystko gotuje: hormony, odrzucenie, wsiekłość;
Dusze to w sobie,ale co partner zauważa,
dopytuje się,
choć zapewne się już domyśla,
bo to trwa chyba ze 3 lata,
potem awantura, że ja wszystko psuje, jak już zaczyna być dobrze...
Pewnie, że jest lepiej,
bo wogóle się kochamy,
ale, że głównie z mojej inicjatywy
zawsze według podobnych scenariuszy : (
I zawsze wyczekane.
I mam wrażenie kompletnie bez zaangażowania z Jego strony
Mój partner woli wlasny świat fantazji seksualych,
do którego ja nie mam wstępu,
z którymi nie chce się ze mna dzielić.
Pornografie, chetnie ogląda,
na propozycję moją, żeby razem to zrobić,
kategorycznie odpowiada: nie;
Rano: też zawsze nie, bo trzeba zabrać się do pracy (w święto też)
Ubieranie się w seksowna bielizna i paradowanie po domu, też nie ma sensu.
Nie zauważy, nie skojarzy 2 faktow...
On uważa:
że wszystko jest dobrze,
dopoki nie popadam w dąs;
(ale jak tu nie popaść i pogodnie znosić afront jak buzują hormony?),
mówi też, że kochamy się prawie codziennie
(chyba mnoży wszystko razy 3)
I nie wiem, czy to oznacza wlaściwie koniec związku?