Dodaj do ulubionych

dlaczego "nie"?

03.05.04, 11:30
Mam pytanie, chyba głównie do Panow
Temat stary, ciagle pojawia sie na forum.
Dlaczego partner unika i mowi nie?
"Nie" dzisiaj,bo jestem zmeczony;
"Nie" tutaj;
"Nie" teraz, bo pracuje;
"Nie" tak, bo cos tam...;
A we mnie sie wszystko gotuje: hormony, odrzucenie, wsiekłość;
Dusze to w sobie,ale co partner zauważa,
dopytuje się,
choć zapewne się już domyśla,
bo to trwa chyba ze 3 lata,
potem awantura, że ja wszystko psuje, jak już zaczyna być dobrze...
Pewnie, że jest lepiej,
bo wogóle się kochamy,
ale, że głównie z mojej inicjatywy
zawsze według podobnych scenariuszy : (
I zawsze wyczekane.
I mam wrażenie kompletnie bez zaangażowania z Jego strony
Mój partner woli wlasny świat fantazji seksualych,
do którego ja nie mam wstępu,
z którymi nie chce się ze mna dzielić.
Pornografie, chetnie ogląda,
na propozycję moją, żeby razem to zrobić,
kategorycznie odpowiada: nie;
Rano: też zawsze nie, bo trzeba zabrać się do pracy (w święto też)
Ubieranie się w seksowna bielizna i paradowanie po domu, też nie ma sensu.
Nie zauważy, nie skojarzy 2 faktow...
On uważa:
że wszystko jest dobrze,
dopoki nie popadam w dąs;
(ale jak tu nie popaść i pogodnie znosić afront jak buzują hormony?),
mówi też, że kochamy się prawie codziennie
(chyba mnoży wszystko razy 3)
I nie wiem, czy to oznacza wlaściwie koniec związku?




Obserwuj wątek
    • writer Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 12:12
      To jest przede wszystkim pytanie do Niego :-) Nikt z nas Ci raczej nie pomoze
      chyba ze terapeuta który jednakze powinien się Wami spotkać żeby postawić jakąs
      diagnozę.
      Nie jestem fachowcem ale wyobrazam sobie że jest kilka prostych przyczyn z
      powodu których faceci nie maja na to ochoty. Z grubsza dzielę ję na powody
      psycho-fizjologiczne i społeczno-socjalne. Te pierwsze to: możliwości,
      kompleksy, brak dostatecznej więzi emocjonalnej. Te drugie to stres,
      zapracowanie, niezgoda, brak komfotrowych warunków. Sadzę że identyfikacja
      przyczyn jest dosyć prosta natomiast "recepta" (w zalezności od przyczyny) bywa
      czasami bardzo trudna lub wręcz niemożliwa do zrealizowania. Jeżeli ludzie się
      miłują to nie ma takiego problemu którego by nie pokonali (z impotencją
      włącznie:-)) dla osiągniecia satysfakcji z seksu. Czasami jest to "czaso"
      o "praco" chłonne ale zapewne w 98% przypadków możliwe. A zacząć należy chyba
      od teorii......
      • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 12:48
        writer napisał:

        > To jest przede wszystkim pytanie do Niego :-)
        >
        > Przeciez ja probuje z Nim rozmawiac od 3 lat,
        i rozmawiamy,
        ale nie jestem pewna,
        czy On mowi mi cala prawda
        (np. nie chce mnie zranic)
        dlatego pytam innych mezczyzn,
        co Oni czuja,
        co moze tak na prawde czuc "moj" partner
        i dlaczego mezczyzni nie chca?
    • woman-in-love Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 12:22
      Nastinka, ani minuty dłużej z tym kolesiem. Gdzieś czeka na Ciebie ktoś cudowny,
      wyjdż mu na spotkanie. Odwagi, ja to zrobiłam i załuje, że tak póżno!
      Pozdrawiam! w-i-l
      • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 12:39
        ...ale On jest cudowny,
        poza tym jednym aspektem...
        I wcale nie jest latwo spotkac na prawde fajnego partnera...
        • writer Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 12:51
          Ba !! Jeżeli On tez mysli o Tobie podobnie to z tym "seksem" absolutnie sobie
          poradzicie.;-)) Musisz tylko delikatnie i metodycznie zabrać się do pracy a
          sukces pewny. :-))))) Moja Żona twierdzi że "chłopy to proste są" ;-)))))))) i
          mozna sobie z nimi poradzić. ;-)))))))
          • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 14:52
            Alez, ja nad "tym" pracuje od 3 lat...
            Nie wiem, czy metodycznie i delikatnie,
            trudno jest, bedac wewnatrz, zachowac dystans...
            Poza tym,ktory mezczyzna lubi takie rozmowy i nie reaguje agresywnie...?
            ; )
            Dlaczego cytujesz zone,
            a nie piszesz, co Ty jako facet o tym myslisz?
            Wedlug jakich "prostych" zasad mozna sobie z chlopem poradzic?
            • writer Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 22:21
              Jeżeli pracujesz nad tym od trzech lat to może właśnie jestęś zbyt delikatna :-)
              Ja lubię takie rozmowy bo bardzo pomagają. Dzięki konstruktywnej krytyce staram
              się doskonalić, także w tej dziedzinie. Co jako facet o tym myśle ?? Jest mi po
              prostu wstyd za tego Pana.
              • nastinka Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 10:49
                writer napisał:

                > Jeżeli pracujesz nad tym od trzech lat to może właśnie jestęś zbyt
                delikatna :-)

                Oj, writer gdybys wiedzial jaka jestem temperamentna w tych rozmowach...

                > Ja lubię takie rozmowy bo bardzo pomagają. Dzięki konstruktywnej krytyce
                staram
                >
                > się doskonalić, także w tej dziedzinie.

                To chyba jesteś wyjątkowy, ale poprostu nie uciekasz od problemu...
                Mężczyzni

                A co z tym poligamicznym wrodzonym instynktem męskim?
                Może to przeszkadza?
          • woman-in-love Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 15:26
            Moja Żona twierdzi że "chłopy to proste są" ;-)))))))) i
            > mozna sobie z nimi poradzić. ;-)))))))


            to ona ma ich wiecej???!!
            • writer Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 22:27
              :-) Mam nadzieję że uogólnia na podstawie jednego znanego przypadku :-))))
              • miss_u Re: dlaczego "nie"? 17.05.04, 21:53
                writer napisał:

                > :-) Mam nadzieję że uogólnia na podstawie jednego znanego przypadku :-))))

                Dokladnie:o)Reszte znam z teorii, bo moje kolezanki lubia mi sie spowiadać;o)
          • miss_u Re: dlaczego "nie"? 17.05.04, 21:48
            No, bo chłopy proste są!:-D.A jak nie ma ochoty na sex to moze być
            -ukrytym homo
            -cos go w tobie zniecheca
            -inna.
            I byc moze cos jeszcze, ale to mi na obecna chwilkę wpadło do głowy:o)
    • woman-in-love Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 14:08
      " I nie wiem, czy to oznacza wlaściwie koniec związku? "

      A widzisz tu jeszcze w ogóle jakiś związek? Facet Cie ignoruje, Ty sie spalasz i
      masz jeszcze jakieś złudzenia??? Nie wiem, na czym writer opiera swój optymizm,
      ale wg mnie to przedłużanie agonii. Chyba, że jestes masochistką.
      • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 14:45
        woman-in-love napisała:

        > A widzisz tu jeszcze w ogóle jakiś związek? Facet Cie ignoruje, Ty sie
        spalasz
        > i
        > masz jeszcze jakieś złudzenia???

        No, ale w innych aspektach nie ignoruje moich potrzeb,
        wiec mam jeszcze zludzenia...
        Przeciez, to sie czuje, ze ktos kogos lekcewazy,
        a w moim przypadku nie mam takiego poczucia
        (moze jeszcze)
        Moze monogamia, to nie jest to, w czym mezczyzni mogą sie czuc dobrze
        i stad problem?
        >
        • lideczka_27 Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 17:35
          nastinka napisała:
          Moze monogamia, to nie jest to, w czym mezczyzni mogą sie czuc dobrze
          > i stad problem?
          > >
          Nastinko, mojemu mężowi z monogamią jest cudnie - nie traktujmy facetów jak
          buhajów rozpłodowych, którym stale inne d*** w głowie ;) (pozwolę sobie na
          dygresję - właśnie sobie wyobraziłam faceta, który ma w głowie 4 litery i
          niechby to był nawet super zgrabny tyłek to i tak wyglądałby mało
          ciekawie ;) ). Z obserwacji wiem, że wierność partnerowi bywa taką
          samą "udręką" dla kobiet - a może tylko ja mam takie znajome? ;)

          Powiem Ci tak: mnie brak ochoty na seks zawsze kojarzy się z tym, że w
          życiu "nie chcącego" pojawiła się inna osoba. Gdy czytam posty zawiedzionych,
          odtrąconych osób, które na dodatek twierdzą, że kiedyś im super w łóżku było,
          ale już nie jest - staję się podejrzliwa. Oczywiście zakładam, że są inne
          przyczyny braku ochoty na seks, ale one stanowią moim zdaniem jakieś 20%
          wszystkich przypadków. Inni mogą twierdzić inaczej - ich zdanie, ja mam takie.
          Jeśli Twój facet spełnia się seksualnie w jakimś wirtualno-gazetkowym światku
          to Ci współczuję. Najpierw myślałam, że może jesteście po prostu nie dobrani
          pod względem temperamentu, ale widać on też potrzeby ma, tyle, że woli OGLĄDAĆ
          jakąś silikonową Lolę niż praktykować z Tobą...

          ja bym go na Twoim miejscu obwąchała...

          pozdrawiam
          lida

          • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 19:19
            napiaslas:

            Nastinko, mojemu mężowi z monogamią jest cudnie - nie traktujmy facetów jak
            buhajów rozpłodowych, którym stale inne d*** w głowie...

            No, nie wiem,
            myślę, że mężczyzni mają silne atawistyczne potrzeby poligamiczne,
            kwestia tego, czy rozum i humanizm zwycieży, czy też nie...

            potem piszesz lideczka:
            ...mnie brak ochoty na seks zawsze kojarzy się z tym, że w
            życiu "nie chcącego" pojawiła się inna osoba...

            Otóż,
            myśle, że nie w moim przypadku;
            Jesteśmy bardzo blisko ze sobą,
            a takie rzeczy przecież się czuje...

            Mnie się ciąge wydaje, że monogamia jest dla wielu strasznie nudna,
            (pewnie masz rację, że są wśród nich i kobiety, i mężczyzni)
            i wtedy partner takiego znudzonego monogamia człowieka
            może stawać na głowie,
            wymyślać
            a i tak nic nie zwojuje,
            bo jest ciągle tym samym partnerem...
            I ten cichy przeciwnik monogamii może kontrolować swoje
            potrzeby (nie zdradzać w realu),
            ale nie jest w stanie nic wiecej...
            ...
            swoja drogą ile razy tygodniowo się kochacie?
            Ile razy kochają się zapracowane pary z kilkuletnim stażem?
            O ile liczba ta spada po urodzeniu dziecka?
            • lideczka_27 Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 20:24
              nastinka napisała:
              > swoja drogą ile razy tygodniowo się kochacie?
              > Ile razy kochają się zapracowane pary z kilkuletnim stażem?
              > O ile liczba ta spada po urodzeniu dziecka?

              1 - od 3 do 5 (nie spędzamy razem nocy, bo mój mąż pracuje stale na nocne
              zmiany oraz prawie we wszystkie weekendy - więc seks jest w dziennym świetle,
              gdy jedno pacholę śpi, drugie jest w przedszkolu lub wszyscy doma, a my
              uskuteczniamy małe bara bara w łazience na pralce ;)))) )

              2. - niestety on jest bardzo zapracowany, bo ma 12 godzinny dzień (a właciwie
              noc) pracy, plus 2 godziny na dojazd i powrót - jeździ do pracy 15 km rowerem w
              jedną stronę, więc kondycję ma ;))) Ja nie pracuję zawodowo, ale mam huk roboty
              w domu, dwoje dzieci stale na głowie (no bo facet w pracy), dodatkowo piszę
              prace różne (dorabiam). Mimo tego dość często uprawiamy seks, ja bez tego
              naprawdę jak bez ręki ;)

              3. Już gdzieś o tym wspominałam - urodzenie dziecka zaostrzyło mój apetyt na
              seks. I nie ostudziła mnie cała ta bieganina wokół noworodka :)

              Nie wiem, czy to, że partner ma kogoś na boku się czuje, nie mam takich
              doświadczeń. Ale mój mąż w poprzednim związku miał "problem" z byłą żoną. Dwa
              lata próbował o nim rozmawiać, ją stale coś bolało, a to stresy, a to
              okres... "Straciła zainteresowanie seksem". No a potem się wydało, że przez te
              dwa lata nic ją nie bolało, przeciwnie - odczuwała wiele przyjemności z seksu
              tyle, że nie małżeńskiego ;) Taki z tego pożytek, że mam teraz cudownego
              faceta, na którego szans bym nie miała, bo gdyby nie jej natura, to ten
              monogamiczny typ w życiu by nawet na mnie nie spojrzał ;)
              Wiesz, jak go kiedyś zapytałam czy ślepy był, czy się nie domyślał, to zrobił
              wielkie oczy i odpowiedział "no wiesz, ja ufałem...".

              Ja bym na Twoim miejscu go jednak obwąchała. Tylko tak - profilaktycznie. I
              oczywiście baaaardzo się będę cieszyć, jeśli okaże się, ze przyczyna Waszego
              problemu nie leży w rękach (tak to ładnie ujęłam ;) )innej kobiety, bo
              wyobrażam sobie jaki to byłby ból.


              pozdrawiam ciepło
              lida

              • nastinka Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 20:42
                ja jestem czujnym partnerem,
                z dlugim nosem,
                zwlaszcza jak cos podpada...
                dlatego, to wykluczylam
                Gdy sie ktos pojawia obok, to sie naprawde czuje...
                Ja to czulam..
                zawsze w poprzednich zwiazkach
                To nie jest nawet kwestia zaufania
                (ufalam, wiec sie nie zorientowalam...)
                ...
                Powiedz mi Lideczko,
                czego Ty szukasz na tym forum,
                jak Wam tak cudownie?
                ...
                pozdrawiam i wracam do angielskiego...
                maz w wannie
                • lideczka_27 Re: dlaczego "nie"? 03.05.04, 21:16
                  Niczego nie szukam; czasem coś skrobnę, częściej tylko czytam. Cudnie to mi
                  jest dopiero teraz, mojemu mężowi też - ale oboje mamy za sobą doświadczenia,
                  które niejako uprawniają do pisania tutaj. Szkoda, że na takie forum nie
                  trafiłam kilka lat temu... Choć może i nie - widocznie musiałam swoje przeżyć
                  nawet bez możliwości wybebeszenia się przed innymi... I nasze szczęście (moje i
                  męża), że problemy takie nas już nie dotyczą. To daje pewien dystans, można
                  trzeźwo, już na spokojnie no i obiektywnie spojrzeć na niektóre sprawy, czyjeś
                  wątki, czy posty. Ktoś może i nie musi trawić moich tekstów, ale ja piszę co
                  myślę. Nie mam patentu na prawdę absolutną ani monopolu na szczęście - z tego
                  trzeba się cieszyć ;)

                  pozdrawiam znad magisterki (bynajmniej nie mojej, a nuda jak diabli :-( )

                  senna lida
      • puszysta_inaczej Re: dlaczego "nie"? 15.05.04, 19:49
        Bo ona go kocha........ że powiem tak naiwnie......
    • mia-majta Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 07:54
      Hej Nastinka czytam i mam wrazenie ze to ja napsialm. U mnie jest podobnie
      poza seksem. Tylke ze ja powili tarce lzudzenie i nie mam jzu sli. Bo wlacze is
      tarm sie od 3 lat. Ale wymuszony seks raz na pol roku to juz za wiel . Wcozraj
      znowu probowlam z neim romzwoiac skonczylo sie awantura , poweidizlm ze jak
      tak dalej pojdzie nei am sasu tego ciagnac. powiedizlm mu o wszytkim co w osbei
      dusze jak czasmi marze z eby czas sie cofnal,a lebo zeby samo sie wystzko
      roziwazal zebysmy zniklneli ze sowjego zycia. Moz eto bylo glupie. ale jakso
      tak lepiej si epoczul. pan maz stwierdzil ze jetsm okrutna, i penwiemial rracje
      ale jakos tak splynelo to po pmie brr. Mam jzu dosc ael nei ma sil bo ciagel
      siełudze. tzrmaj sie Dziwczyno
      • kajetanb52 Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 08:48
        Polska język trudna język nie?

        Pozdrawiam

        Kajetan
      • reniatoja Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 08:48
        ???? Ile wypilas przed napisaniem tego posta? czy moze mapa bitowa klawiatury
        Ci sie poprzestawiala? W kazdym razie cos jest nie teges z tym Twoim postem :)
        • mia-majta Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 11:31
          Cale wiadro wody, zmamiast:). Czy nielepis skupic sie na tresci zamiast na
          ortografii. Tak juz mam ze jak sie spiesze to robie bledy jak sie nie podoba to
          prosze nie czytac.
          • reniatoja Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 12:05
            To nie chodzi o ortografie, tylko o taka ilosc literowek, ze twoj post robi sie
            kompletnie niemozliwy do przeczytania. Sprobuj go rozszyfrowac. Troche uwagi w
            pisaniu na forum to chyba niezbyt wielie wymagania, w koncu to jakis wyraz
            szacunku. Zreszta nie wiem jak mozna robic az tyle literowek.
            • mia-majta Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 12:20
              No widzisz cale zycie człowiek się uczy. No ale fakt powinnam sie postarac:)
              mielgo dnia.
      • nastinka Re: dlaczego "nie"? 04.05.04, 10:36
        Ojej,
        u mnie az tak żle nie jest, żeby raz na poł roku.
        Robię się nieznosna po 3 dniach.
        U nas też każda rozmowa bądz zaczyna, bądz kończy się awantura,
        ostatnio częściej zaczyna,
        więc chyba dobry znak, że udaje się nam w końcu porozmwiać
        Tak, czy inaczej mia-majta musicie rozmawiać;
        mnie się w końcu trochę udało sprawę pchnąć przez te 3 lataeśniej było gorzej
        i zadziej...
    • maj_ka Re: dlaczego "nie"? 07.05.04, 20:55
      Dla mnie niechęć do seksu (pomijając oczywiście wszystkie przyczyny wynikające
      z faktycznej choroby partnera) są objawem braku miłości. Ja nie wyobrażam
      sobie, jak można naprawdę kochać swego męża (partnera) i nie chcieć z nim
      seksu. To dla mnie wprost nie do pojęcia. Więc wszystkie dyskusje i
      pytania "dlaczego on (ona) nie chce współzyć?" kończę odpowiedzią: "bo nie
      kocha" lub "bo myśli o kims innym". Pozdrawiam.
    • sanna29 Re: dlaczego "nie"? 08.05.04, 14:59
      to niewiarygodne, ze az tyle par ma ten sam problem! naprawde! jakos do nie
      dawna sadzilam, ze to panowie maja ten problem ze swoimi kobietami, bo to one
      sie wlasnie dasaja, bo maja gorsze dni, bo nie chca sie seksownie ubrac itd. A
      tu! prosze bardzo! panowie nie sa gorsi, a moze nawet i lepsi? a przynajmniej
      odrzucaja swoje kobiety tak ostentacyjnie, ze porzadnie je to nie tylko boli,
      jak rowniez rowna z ziemia. Bo rzadko ktora z pan odwinie sie na piecie i
      poderwie goscia na jeden numerek, co by zaspokoic swe rzadze albo umowi sie z
      kolezankami na super imprezke do rana, co by zapomniec itd. Bo wiekszosc z nas
      kieruje sie dodatkowo czyms takim, jak uczucie w seksie, bo mamy dzieci, za
      ktore zwykle czujemy sie jakos bardziej odpowiedzialne, bo seks dla kobiety to
      cos znacznie wiecej niz tylko dotyk.
    • gomory Re: dlaczego "nie"? 12.05.04, 20:56
      Trudno orzec na pewno. Bo powodow moze byc wiele. Moze jest gejem? Moze go
      psychicznie skastrowalas? Moze go odrzuca cos w Twojej fizycznosci? Moze
      uzaleznil sie od jakiejs techniki autoerotycznej, a Ty mu nie dostarczasz
      stosownej podniety. Jedno wydaje sie byc pewnym, Ty jako tak go NIE PODNIECASZ.
      I Watpie by cos moglo sie w tej kwestii zmienic, przykro mi. Byc moze
      potrzebujesz jeszcze paru lat by sie o tym przekonac, ale... Im pozniej sie
      zaczniesz rozgladac tym ciezej bedzie Tobie kogos odpowiedniego znalezc. Faceci
      jako tako wygladajacy, majacy w miare dochodowe zajecie, umiejacy oczarowac
      kobiete, myslacy o stalym zwiazku nie wlocza sie zbyt dlugo samotnie. Im
      pozniej zaczniesz takiego szukac, tym mniej wolnych bedzie takich dostepnych.
      Albo PRZYDUS meza - musi Ci powiedziec co jest nie tak, albo....
      • nastinka Re: dlaczego "nie"? 15.05.04, 15:33
        O, boże Gomory...
        Gejem nie jest na pewno
        Ale jeśli chodzi o "reszte", to masz pewnie niestety racje...
        Gdzieś w głębi wiem, że jest tak jak napisałeś...
        Przyduszenie nic nie da,
        dusze od dawna,
        przecież mi nie powie, że go nie podniecam
        (pytalam wielkrotnie),
        bo mnie kocha (czuję to), związał się ze mną dobrowolnie
        ; )
        mając wcześniej wiele innych doświadczeń z kobietami
        i nie mając problemu z nawiązaniem nowych...
        I oznaczałoby to KONIEC,
        a nie sądzę, żeby tego chciał
        Pewnie go wykastrowalam psychicznie
        (może nie zupełnie)
        ciągle domagając się seksu i w kólko macieju prowokując rozmowy;
        O, rany jak kobieta (mężczyzna) może żyć z taką świadomością?
        Ze nie podnieca swojego partnera.
        Ze może wogole coś z nią (nim) jest nie tak?



        • aruana Re: dlaczego "nie"? 31.08.04, 02:01
          > O, rany jak kobieta (mężczyzna) może żyć z taką świadomością?
          > Ze nie podnieca swojego partnera.

          Dwa tygodnie temu moj partner powiedzial mi "ze na niego nie dzialam, ze jego
          nie podniecam". Jeszcze nie wiem co o tym myslec, moj umysl zastygl w szoku i
          sie jeszcze nie pozbieral.
          Najgorsze jest to, ze caly czas daje mi sygnaly, pokazuje mi, jak bardzo mnie
          kocha, na kazdym kroku. Jest czuly, troskliwy, kochajacy. Zachowujemy sie tak,
          jakby tej rozmowy nie bylo. Oczywiscie rozmawialismy, pytalam sie, o co chodzi,
          powiedzial, ze byl wsciekly na mnie (klocilismy sie, raczej byla nerwowka, niz
          klotnia) i zebym zapomniala, bo on tak nie mysli.
          Jestesmy ze soba 5 lat, jest pomiedzy nami uczucie milosci, nasz zwiazek jest
          partnerski, jestesmy swietnymi przyjaciolmi, obydwoje lubimy eksperymanty w
          seksie. Znam go na tyle, ze wiem, ze nie chcial mnie skrzywdzic slowami, ze duza
          trudnosc sprawilo jemu to wyznanie. Nie wiem, co mam o tym myslec, jak powinnam
          zaregowac, czy to oznacza, ze mamy sie rozstac, poki nie ma dzieci?
          Trwam w szoku, spycham te rozmowe gleboko w podswiadomosc, ale budze sie w nocy,
          bo ciagle mi sie ten moment sni.
          Bardzo go kocham i przeraza mnie fakt zmierzenia sie z tym problemem.
          Wiem, ze nikt nie moze nic za mnie zrobic, ale szukam pomocy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka