Gość: Kagan
IP: *.lib.unimelb.edu.au
01.09.04, 11:59
Nie dosc, ze Australia jest paskudna (90% obszaru to pustynia albo
polpustynia, nad Australia sie leci godzinami z szybkoscia prawie 1000km/h a
w dole tylko nagie skaly i piasek - jesli nie jestes geologiem, to nie ma na
co spojrzec - jechales Transaustralian (Indian Pacific) z Perth do Adelaidy:
calymi dniami nic, tylko polpustynia i nedzne osady co kilkaset km, tak
nedzne, ze najbiedniejszy Polak by na nie nie splunal), to jest to najlepiej
urzadzony kraj dla tych, co kradna. Melbourne University zostal np. niedawno
okradziony przez b. rektora tak, ze studenci na nim NIE maja dostepu do
komputerow, bo nie ma na nie pieniedzy... :( W Polsce jest to zas obecnie
standard - ja od studentow wymagalem, aby prace pisemne byly z komputera
(wydruk albo email), a na Melbourne Uni studenci wciaz oddaja recznie pisane
kartki papieru, bo nie maja dostepu do komputerow...Co mowic zas o
biedniejszych uczelniach... Na Monash nie maja nawet na usuniecie azbestu z
budynkow, gdzie ucza sie tysiace studentow... A wybory nic nie zmienia, bo w
tutejszym wiekszosciowym, jednomanadatowym systemie mamy praktycznie one
party state, tyle, ze lewe skrzydlo radzacej monopartii nazywa sie labor,
prawe liberal-national, a centrum democrats... Najlepszy przyklad to
wiktorianski premier Bracks (falszywe nazwisko, naprawde jest arabskie - jak
w Polsce, tyle ze tam zydzi udaja Polakow a tu Arab udaje "majta") - niby z
labor, ale polityke ma w 99% taka sama jak jego poprzednik, liberal Kennett,
ten co dal kumplom licencje na platna autostrade przez srodek miasta...
Takiej korupcji, jaka panuje w Australii, w Polsce nie bylo i (miejmy
nadzieje) nigdy nie bedzie...
Kagan