Dodaj do ulubionych

Darwin nie podał ewolucyjnego przepisuna człowieka

07.08.05, 11:56
Kardynał Christoph Schönborn na łamach „New York Timesa” wypowiedział
oficjalnie, publicznie to, o czym wiedzą ludzie myślący : „ewolucja tak”, ale
człowiek nie jest tylko jej wytworem , człowiek jest nie jest bytem
przypadkowym, jak tego chcą neodarwiniści.

Kościół nigdy nie twierdził i nie twierdzi, że człowiek jest wynikiem
ewolucji tylko , co wcale nie oznacza, że teorię ją wyjaśniającą uznaje za
fałsz. Kościół tylko do niej dopowiada: “człowieka stworzył Bóg”, w procesie
ewolucyjnym jest miejsce na Bożą interwencję. I taka jest prawda o ewolucji.
Jan Paweł II nie mówił niczego innego i wygląda na to , że Kardynał, nie
zrozumiał Jego słów. Nasz Papież w przesłaniu do Papieskiej Akademii Nauk z
22 października 1996 r. wypowiedział takie pamiętne, historyczne
zdania : „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś
więcej niż hipotezą. Zwraca uwagę fakt, że teoria ta zyskiwała stopniowo
coraz większe uznanie naukowców w związku z kolejnymi odkryciami dokonywanymi
w różnych dziedzinach nauki. Zbieżność wyników niezależnych badań –
bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana – sama w sobie stanowi znaczący
argument na poparcie tej teorii”. Dziwię się , że kardynał Schönborn skupia
się wyłącznie na pierwszym zdaniu Jana Pawła II „czepiając” się
wyrażenia „czymś więcej niż hipotezą”. Następne zdania jednoznacznie jednak
mówią, że Papież miał na myśli teorię, a nie hipotezę i używa
pojęcia „teoria”. O co więc Kardynałowi chodzi , gdy stawia pytanie co Jan
Paweł II miał na myśli wypowiadając pierwsze z zacytowanych zdań? Nie zna
następnych części tej wypowiedzi Papieża ? Co ciekawe, że zdaje się nie
rozumieć jej także ks. profesor Michał Heller , członek Papieskiej Akademii
Nauk, gdy stwierdza w Tygodniku Powszechnym ( Heller M.), że „ słowo –
hipoteza- tłumaczyłbym w tym przypadku nieświadomością ludzi odpowiedzialnych
za ostateczną redakcję dokumentu, czym jest teoria naukowa”. Dobre sobie. Jan
Paweł II był również sensu stricte naukowcem i doskonale
rozróżniał „hipotezę” i „teorię”, świadomie też odczytywał swoje teksty .
Nikt przytomny nie może mieć wątpliwości , że zwracając się do Papieskiej
Akademii Nauk Jan Paweł II wypowiadał się o teorii ewolucji , a nie
hipotezie, literacko, trochę przekornie, określając ją w pierwszym zdaniu
jako „coś więcej niż hipoteza”. W istocie , teoria jest „czymś więcej” niż
hipotezą. Wprawia mnie w zdumienie, że poważni, utytułowani ludzie nauki – w
tym przypadku również Kościoła - tego nie pojmują i szukają dziury w całym.

Może nie od rzeczy będzie krótko zatrzymać się przy poglądach samego Karola
Darwina na temat naszego pochodzenia. Od razu pragnę podkreślić, że teoria
ewolucji wcale , jak może się niektórym wydaje, nie wyjaśnia dokładnie,
jednoznacznie ( jak na teorię przystało ) w jaki sposób powstał Homo sapiens.
Wiemy na ten temat co nieco , ale wszystko jest dość mętne, niekompletne, nie
potrafimy odpowiedzieć definitywnie choćby na takie podstawowe pytania jak :
1) co sprawiło, że linia rozwojowa człowiekowatych dała odgałęzienie
prowadzące do człowieka? , 2) jakie czynniki odpowiedzialne są za -
ewolucjoniści ukuli taki termin – „wybuchową” ( w sensie szybką ) ewolucję
naszego mózgu, 3) jak doszło do powstania ludzkiej mowy? Nie mamy również
jednoznacznej odpowiedzi na tak podstawowe pytanie - dlaczego nasi przodkowie
przyjęli postawę dwunożną? Jak , w takim razie, można zasadnie twierdzić, że
dysponujemy pewną wiedzą na temat pochodzenia człowieka?

Karol Darwin wypowiedział się na ten temat w dziele :”O pochodzeniu
człowieka” ( Darwin K. ).W rozdziale pierwszym zajmuje się „Dowodami
pochodzenia człowieka od niższej formy ustrojowej” i tak oto rozpoczyna
epokowy wywód: „Jeśli chcemy upewnić się, czy człowiek pochodzi od
jakiegokolwiek tworu, który istniał kiedyś na ziemi, to należy w pierwszym
rzędzie dowieść, że w organizmie ludzkim zachodzą jakieś zmiany, czy to w
budowie ciała, czy też psychiczne i jeśli w samej rzeczy takie zamiany
zachodzą, to czy przekazują się one na potomstwo tak samo jak zachodzi u
tworów niższego rzędu. Również należy upewnić się , że zmiany takie zachodzą
wskutek przyczyn ogólnie znanych i że podlegają prawom działającym na
wszystkie organizmy, jak np. prawa zmienności współczynnej lub prawa , które
powodują dziedziczność skutków używania nadmiernego względnie zaniechania
użytku niektórych organów. Trzeba również czy ród ludzki może podlegać tym
samym ułomnościom, którym podlegają zwierzęta, czy płodzi typy potworne oraz
czy kiedykolwiek w budowie ludzkiego organizmu, daje się zauważyć powrót do
typu pierwotnego. ” Wielki Anglik stawia jeszcze inne podobne zagadnienia i
dalej stwierdza „wszystkie zostaną rozwiązane twierdząco, zupełnie tak samo,
jakbyśmy rozpatrywali kwestie dotyczące zwierząt niższego rzędu”. I w tym
miejscu należy postawić podstawowe pytanie : czy „twierdzące” rozwiązanie
powyższych zagadnień dowodzi , że człowiek pochodzi od „tworu, który istniał
kiedyś na ziemi?” Karol Darwin twierdził, że tak , ale opierał się ty tylko
na własnym przekonaniu, bo z punktu widzenia biologa, czy logika to nie są
żadne dowody. Dlaczego niby zachodzące w ludzkim organizmie „jakieś zmiany,
czy to w budowie ciała, czy też psychiczne….” mają dowodzić pochodzenia
człowieka od niższej formy ustrojowej? Ojciec ewolucjonizmu niczego, niestety
tu nie dowodzi. Godzi się zauważyć , że powołując się na dziedziczenie
skutków używania bądź nie określonego organu, popełnia błąd J.Lamarcka
zawarty w jego prawie ewolucji o dziedzieczeniu cech nabytych. Fałszywość
tego prawa zadała druzgocący cios lamarckowskiej teorii ewolucji, uważanej za
pierwszą tego typu teorię. Zanim jeszcze rozwinęła się genetyka, niemiecki
biolog August Weismann brutalnymi, acz bardzo prostymi i obrazowymi
doświadczeniami wykazał fałszywość prawa, które było fundamentem teorii
wielkiego Francuza . Weismann rozumował tak: skoro cechy nabyte są
dziedziczone to potomstwo myszy, którym obcięto ogonki, powinno rodzić się
bez ogonków właśnie. Ogonek występował jednak u potomstwa, wyraźnie nic sobie
z tego nie robiąc, że nie mieli go rodzice. Wydaje się , że Darwin popełnia
jeszcze inny błąd . Stwierdza mianowicie , że „identyczność budowy
poszczególnych części organizmu należących do tej samej grupy, wówczas
dopiero staje się zrozumiałą, kiedy przypuścimy wspólne ich pochodzenie, a
również weźmiemy pod uwagę późniejsze ich dostosowanie się do zmienionych
warunków” Problem jest jednak w tym, że podobieństwo w budowie – nigdy
identyczność – można tłumaczyć również funkcją i środowiskiem ( narządy
analogiczne ), a niekoniecznie wspólnym pochodzeniem ( homologia ). Weźmy
przykład np. oka ośmiornicy i oka jakiegokolwiek kręgowca, również naszego :
podobieństwo uderzające, a jednak nie oznacza wspólnego pochodzenia. Wydaje
się, że homologia narządów nadużywana jest jako argument na rzecz teorii
ewolucji. Owszem, pięknie tłumaczy podobieństwo w budowie ( nie identyczność
przecież )np. kończyn kręgowców, ale równie dobrze podobieństwo to można
tłumaczyć funkcją. Wygląda na to, że Darwin i inni ewolucjoniści, i nie
zdawał sobie do końca sprawy z roli sprzężenia określonej struktury z jej
funkcją: to funkcja organu, narządu narzuca określoną budowę, tak
zwyczajnie , jak np. jest to w przypadku łopaty, młotka, koła jako elementu
pojazdu, parasola. W końcu, by pozostać już przy kończynach, sztandarowym
przykładzie homologii, kończyny kręgowców służą w ostatecznym rachunku do
poruszania i to stąd płetwa ryby, walenia, no
Obserwuj wątek
    • j-zef.zawadzki cd. 07.08.05, 11:59

      płetwa walenia, noga słonia, konia, noga czy ręka człowieka mają podobne kości
      i ich układ. W ewolucjonizmie funkcjonuje zresztą pojecie „narządów
      analogicznych” czyli takich , które mają podobną budowę, ale podobieństwo nie
      wynika ze wspólnoty pochodzenia lecz z funkcji właśnie i wspólnego środowiska :
      np. skrzydło ptaka i skrzydło motyla. Może więc kończyny kręgowców można też
      nazywać analogicznymi? Już widzę gromy rzucane przez ewolucjonistów, ale co
      mają oprócz gromów? Podkreślmy jeszcze raz : wspólnota pochodzenia bardzo
      dobrze, tłumaczy podobieństwa ( nigdy identyczność) w budowie narządów i
      układów ( homologia) , ale to nie musi być wytłumaczenie jedyne. Powyższymi
      uwagami chciałem podkreślić ,że u podstaw wywodu Darwina mającego potwierdzać
      pochodzenie człowieka od form niższych, leżą fałszywe ( dziedziczenie cech
      nabytych) bądź bardzo kruche, przyjęte a priori założenie homologii narządów i
      układów. W takim razie jaką wartość ma cały wywód? Nawet jeśli uwzględnimy, że
      Darwin pisał swoje wiekopomne dzieło w drugiej połowie XIX w, kiedy nie było
      jeszcze genetyki , potężnego narzędzia w ręku ewolucjonistów współczesnych,
      kiedy nie znał materialnych podstaw dziedziczenia , to i tak jego założeń nie
      można przyjmować bez zastrzeżeń. Dzisiaj wiemy, że nasz najbliższy krewniak(?)
      ma ponad 98% (!!!) takiego samego jak my DNA co ma być koronnym dowodem z
      biologii molekularnej na nasze pokrewieństwo z szympansem. Zapomina się jednak,
      że nieulegające wątpliwości podobieństwo ( niemal identycznosć ) w DNA można
      tłumaczyć analogią właśnie : kręgowiec o określonym stopniu rozwoju psycho-
      ruchowego musi mieć taki ,a nie inny genom, takie ,a nie inne DNA. Tak jak
      komputer o odpowiedniej mocy obliczeniowej, musi mieć taki ,a nie inny procesor.

      Po co o tym wszystkim mówię. Ano po to, by zasygnalizować , że teoria ewolucji
      ( również jako całość ) w odniesieniu do człowieka ma wiele luk i niejasności.
      Czy one kiedyś znikną? Może, ale nie muszą. Przekonanie niektórych, również
      ewolucjonistów, że potrafimy powiedzieć jak w drodze ewolucji powstał Homo
      sapiens, nie ma żadnych podstaw , jest żałosną pewnością głupca, wręcz zwykłym
      kłamstwem. Karol Darwin nigdy zresztą nie twierdził, że wszystko na temat
      naszego pochodzenia wyjaśnił, miał świadomość, że obraca się w sferze
      przypuszczeń ( „kiedy przypuścimy ich wspólne pochodzenie” – Darwin K.).
      Owszem, coś tam przeczuwamy, widzimy jak przez mgłę, ale to nic pewnego i
      biblijny opis stworzenia człowieka w żadnym stopniu nie jest sprzeczny z teorią
      ewolucji. Nigdy nie był i jestem przekonany, że nie będzie. W ewolucji jest
      miejsce na ingerencję Boga stwarzającego człowieka.

      Józef Zawadzki

      Literatura:
      1. Darwin K. : O pochodzeniu człowieka. Tłum. Ilecki M., Biblioteka Dzieł
      Naukowych , Warszawa 1899 s. 5
      2. Tamże : s.23
      3. Heller M. : Bóg, konieczność i przypadek. Tygodnik Powszechny nr 30, 2005

      • jaceq Zawsze zdumiewał mnie... 07.08.05, 13:36

        ...i nigdy już chyba zdumiewać nie przestanie ów upór z jakim scholastycy za
        pomocą mętnej ekwilibrystyki, lepienia cytatów z cytatami itp. usiłują wyjść na
        swoje.

        > Kardynał Christoph Schönborn ...

        Chyba mamy nowego schizmatyka. Uważaj, Panie Ziut, bo Cię jeszcze mogą za
        czasów B-16 spalić jako heretyka i kacerza.

        > biblijny opis stworzenia człowieka w żadnym stopniu nie jest sprzeczny z
        > teorią ewolucji.

        On jest (ten biblijny opis) sam w sobie taki spójny, dokładny i precyzyjny, że
        w ogóle nie jest z niczym sprzeczny, a co tu dopiero mówić, że nie jest
        sprzeczny z tą czymś więcej, niż hipotezą. W szczególności nie jest sprzeczny z
        równaniami Maxwella, zasadą Heisenberga, odruchem Pawłowa, zakazem Pauliego,
        rachunkiem różniczkowym i teorią czarnych dziur. No co, może jest sprzeczny?
        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
        • j-zef.zawadzki No nie jest. Z tym, że Ty "jaceq" nie wiesz 07.08.05, 13:47
          o czym mowa, więc daj może sobie spokój. OK?
          • jaceq Pewnie, że sobie dam... 07.08.05, 13:58

            Zawsze, gdy Cię czytam, to mnie pytają, z czego tak rżę. A potem już wszyscy
            rżą przez czas jakiś. Tyle jeszcze dodam, że mógłbyś gdzieś w tej swojej
            bibliografii wspomnieć, że te fragmenty o waleniu płetwami to nieomal żywcem
            zerżnąłeś z creationism.org, czego rzecz jasna za złe Ci nie mam: wyszło
            jeszcze śmieszniej.
            _____________________________
            "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
            • j-zef.zawadzki Super.Ale reszta błekot. Papa 07.08.05, 14:07
            • jeszczebardziejzdziwiony Jacuś.To normalne rżenie u osła, który nie wie 07.08.05, 17:30
              ma przed oczyma zamiast siana. Haha
              • j-zef.zawadzki Osiołkojajcuś już o tym wie. 07.08.05, 23:49
    • rycho7 Darwin nie odał ewolucyjnego przepisuna pasztetow 07.08.05, 12:04

      • j-zef.zawadzki Nie abpralluj, kruszyno. To nie dla ciebie. Papa 07.08.05, 13:17
    • rycho7 Darwin niePodał ewolucyjnego przepisuNa pasztetowa 07.08.05, 12:06
      Darwin nie podał ewolucyjnego przepisu na wszystkie konkretne organizmy. Podal
      przepis czesciowy na miare swej wczesnej wiedzy na ewolucje zycia.

      Czy Bog podal przepis na czlowieka?
      • niebardzozdziwiony Częściowy to jesteś, pomyłko natury. 07.08.05, 12:12
        • wydrzyk Bardziej częściowy jest tylko Ceesio Łoregończyk 07.08.05, 20:50
          z Koziej Wólki
      • niebardzozdziwiony Żresz tą pasztetową i efekty widać. 07.08.05, 12:14
      • jaceq Re: Darwin niePodał ewolucyjnego przepisuNa paszt 07.08.05, 14:50

        rycho7 napisał:
        > Czy Bog podal przepis na czlowieka?

        Jak nie podał, jak podał:
        "Wziąć nieco prochu ziemi, ukształtować z niego człowieka, po czym za pomocą
        chuchu w nozdrza ulepieńca tchnąć dech życia." [Gen. 2:7].
        Przepis na babę (która wg niektórych też jest człowiekiem, homo babens) jest
        nieco inny:
        "Zesłać na człowieka głęboki sen, wyjąć jedno z jego żeber [przepis nie mówi,
        które - przyp. mój, J.], wypełnić to miejsce [również nie wiadomo jakim]
        ciałem. Żebro powyginać tak, żeby ukształtowało się w kształt kobiety, po czym
        produkt finalny przyprowadzić do człowieka." [Gen. 2:21-22]

        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
        • ewa8a Re: Darwin niePodał ewolucyjnego przepisuNa paszt 07.08.05, 15:07
          Mark Twain twierdził, że Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się
          małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
          Ciekawe, czy przepis na małpę był podobny.
        • rycho7 opowiadali Ci o szermierce 07.08.05, 23:10
          jaceq napisał:

          > Jak nie podał, jak podał:

          Informuje Cie, ze Tora nie jest autorstwa Jahwe. Jedynie pierwsze kamienne
          tablice napisal on "wlasnorecznie" ale Mojzesz je potrzaskal. Wszystko to sa
          ustne przekazy przez pokolenia. Moge Ci ewentualnie opowiedziec jak sie robi
          operacje kardiologiczna. Albo lepiej niech Ci pod budka z piwem opowie Zenek.
          On ma lepsze gadane.
          • jaceq Re: opowiadali Ci o szermierce 07.08.05, 23:25

            > Informuje Cie, ze Tora nie jest autorstwa Jahwe. Jedynie pierwsze kamienne
            > tablice napisal on "wlasnorecznie" ale Mojzesz je potrzaskal. Wszystko to sa
            > ustne przekazy przez pokolenia.

            Uczyli mnie, że Mosiek spisał Torę tak, jak mu ją podyktował Jahwe. Jeżeli M.
            coś poprzekręcał, albo (co gorsza) jeżeli J. mu jej nie podyktował a M.
            wszystko wyssał z palca, to cały ten spór o kreacjonizm może póść się j.., bo
            tym samym znika jak sen złoty jedyny dowód na ingerencję JHWH w ten cały
            pie...dolnik. Józef Z. będzie niepocieszony, bo cała jego kompilacja odtąd psu
            na budę.

            > Moge Ci ewentualnie opowiedziec jak sie robi operacje kardiologiczna.

            Daruj sobie ten przepis. Chwilowo nie mam kogo ukatrupić. Na Religę też
            głosować nie zamierzam. Obcy mi jest neoplatonizm.

            > Albo lepiej niech Ci pod budka z piwem opowie Zenek.
            > On ma lepsze gadane.

            O, to mamy wspólnych znajomych?
            _____________________________
            "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
    • zdziwionynajbardziej A kto i jak stworzył Helgona Patienca? 07.08.05, 22:41
      • bekwarek NIektórzy powiadają że cees, ale nie wiem czy 07.08.05, 23:04
        to prawda.
        • wyszuki_warek Re: NIektórzy powiadają że cees, ale nie wiem czy 09.08.05, 00:59
          bekwarek napisał:

          > to prawda.


          nie wydaje sie. wroc-pacjęntkę zrobili jej rodzice, ceesiek natomiast utrzymuje
          w typowym dla siebie idiotycznym wątku, że zrobił sobie amerykańską córkę
          tryskającą spermą na klawiaturę laptopa

          w. warek
    • t0g Zawadzki przytacza kiepskie tłumaczenie 07.08.05, 23:24
      j-zef.zawadzki napisał:

      i tak oto rozpoczyna
      > epokowy wywód: „Jeśli chcemy upewnić się, czy człowiek pochodzi od
      > jakiegokolwiek tworu, który istniał kiedyś na ziemi, to należy w pierwszym
      > rzędzie dowieść, że w organizmie ludzkim zachodzą jakieś zmiany, czy to w
      > budowie ciała, czy też psychiczne i jeśli w samej rzeczy takie zamiany
      > zachodzą, to czy przekazują się one na potomstwo tak samo jak zachodzi u
      > tworów niższego rzędu.

      W Oryginale to brzmi:

      "He who wishes to decide whether man is the modified descendant of some
      pre-existing form, would probably first enquire whether man varies, however
      slightly, in bodily structure and in mental faculties...."

      "enquire" to nie "dowieść". Z konotacji wynika, że własciwym tłumaczeniem byłoby
      tu "zbadać", "próbowac dociec", czy cos takiego - "dowieść" to by było "prove".

      tłumaczenie "varies" jako "zachodzą zmiany" jest bardzo duzym partactwem... W
      oczywisty sposób ten fragment należało przełozyć "..czy człowiek różni się,
      chociażby nieznacznie, strukturą swego ciała...", etc. Mozna by najwyżej użyć
      czasu przeszlego dokonanego od "zachodzić", czyli przetłumaczyc to jako "zaszły
      zmiany". Czas teraźniejszy implikuje, ze te zmiany odbywają sie teraz.

      Lepiej było by sie oprzeć na jakims bardziej fachowym tłumaczeniu, lub na
      oryginalnym tekscie. Przeciez każdy inteligentny człowiek w Polsce potefi czytac
      Darwina w oryginale, nie? Ponadto, angielszczyzna Darwina jest piękna, czytanie
      jego oryginalnych dzieł to znakomite źródło estetycznych przeżyć... Co więcej,
      język Darwina jest prosty. Trochę jak z Juliuszem Cezarem, którego teksty to
      klasyczny przykład pięknej łaciny i jednocześnie prostoty stylu...
      • sikora22 Twoje tłumaczenie Koziowólkaninie nie miałoby 07.08.05, 23:32
        zadnego ewolucyjnego sensu. Ty Łoregoński Poligloto. Haha
      • jaceq Re: Zawadzki przytacza kiepskie tłumaczenie 07.08.05, 23:35

        t0g napisał:
        >> ...i jednocześnie prostoty stylu...

        Przypuszczam, że Ziut może pomylić prostotę z prostactwem.
        Albo - co gorsza - z prostatą.
        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
        • wydrzyk Osiołkojajcusiu idź już spać. 08.08.05, 00:36
    • t0g Oryginalny tekts Darwina: 07.08.05, 23:35
      www.stephenjaygould.org/library/darwin_descent-of-man.html
      • j-zef.zawadzki I cóż z tego Panie Tomaszu. Czy w oryginale Darwin 07.08.05, 23:45
        mówi coś innego? Pan może nawet rozumie pojedyncze słowa, zdania, ale myśli K.
        Darwina,no, trzeba to powiedzieć, Pan nie zna. Może pewniej się Pan poczuje w
        ewolucji gwiazd czy czego tam jeszcze, tu jest Pan tylko czytaczem słówek w
        oryginale. Panie Tomaszu, tylko tyle potrafił Pan z siebie wykrzesać na temat
        pochodzenia człowieka? Czy Pańska wiedza z fizyki jest podobna? Bo widzi Pan,
        niektórzy tu powiadają, że jest Pan takim samym fizykiem, jak luka historykiem.
        I muszę przyznać, że jest to pradopodobne.

        A co tam w KLATce Panie Tomaszu? Robicie może jakieś nowe tłumaczenia?
        • t0g Re: I cóż z tego Panie Tomaszu. Czy w oryginale D 08.08.05, 03:34
          j-zef.zawadzki napisał:

          Bo widzi Pan,
          > niektórzy tu powiadają, że jest Pan takim samym fizykiem, jak luka historykiem.

          Drogi Panie Józefie,

          Widzi Pan, co na ten temat powiadają jacyś magistrunie ze sławetnego grodu
          Jarosławia, nie ma akurat żadnego znaczenia. Wazne jest to, co powiadaja
          ludzie, którzy sie jakoś liczą na świecie. Na przykład, tacy, co zarządzaja
          funduszami na badania naukowe. Gdyby taki ktoś powiedział, że jestem złym
          fizykiem, to bym sie przejął - a jakże! Ale to, co gada ludzka mierzwa na Forum,
          nie ma absolutnie żadnego praktycznego znaczenia. Niech gada. I co z tego?


          Natomiast, dla każdego, kto Pana bliżej poznał, oczywistym jest, że dyskusji
          merytorzycznej "w temacie" nie ma sensu zaczynac z Panem zaczynać, choć temat
          jest ciekawy. Zobaczy Pan, żaden rozsądny forumowicz tutaj głosu nie zabierze.
          Wyłacznie może dojśc do pyskówy. Niewykluczone, że Panu własnie o nią chodzi.
          Ale ja zdecydowanie nie chce brac udziału w takiej pyskówie. Temat zasługuje na
          poważna dyskusję. Z Pańskim udziałem takowej byc nie może.

          Jarosław zyskał sobie zła sławę z tego powodu, że tam działa jakaś oszukańcza
          "uczelnia" z jakims oszustem-rektorem na czele. Cała Polska o tym mówi. Czy Pan
          przypadkiem nie jest tym "rektorem"?

          Jeśli Pan jest kims liczącym sie w Jarosławiu, to Pana na świat przyjmować
          musiał dr Dyszyński. Każde dziecko z lepszej jarosławskiej rozdziny to on na
          świat przyjmował, he, he. Zdziwiłby sie Pan, jak ja dużo o Jarosławiu wiem.
          Związki rodzinne, he, he. Mój krewny o kilka pokoleń wzwyż nawet był burmistrzem
          Jarosławia, jeszcze za czasów CK Austrii.
          • j-zef.zawadzki Panie Tomaszu, proszę popatrzec jak Pan wszedł 08.08.05, 10:26
            do "dyskusji" . Temat pwszem, ciekawu, ale dla takiej forumowej mierzwy, której
            Pan jest doskonała ikoną. Na dodatek coś Pan sobie uzbzdurał w kwestii
            Jarosławia i w kwestii swojego wykształcenia oraz zamieszkania. Panie Tomaszu,
            dajże Pan spokój i zazyj w końcu te leki.

            Pozdrawiam Panie Tomaszu.
            • t0g Re: Panie Tomaszu, proszę popatrzec jak Pan wszed 08.08.05, 20:07
              j-zef.zawadzki napisał:

              > Na dodatek coś Pan sobie uzbzdurał w kwestii... swojego wykształcenia oraz
              zamieszkania.

              Magistrze, o moje wykształcenie niech Pan sie nie martwi. Co zas dop
              zamieszkania, to rozumiem, że Pan sie nade mna lituje z powodu zamieszkiwania w
              Koziej Wólce. To ładnie z Pana strony, że Pan współczuje bliźnim. Ale tak bardzo
              niech sie Pan nie martwi, bo ja tylko w Koziej Wólce PRACUJĘ. A co do miejsca
              STAŁEGO ZAMIESZKANIA: mam mieszkanie w Warszawie, 93 m^2 w rejonie Placu
              Zbawiciela, i stały medunek w tym mieszkaniu (pokazałbym nawet dowód osobisty,
              gdyby nie to, że akurat tam go własnie zostawiłem i nie mam go w tej chwili ze
              soba). Czyli naprawdę mieszkam w jednym z najlepszych punktów stolicy.

              To tyle przed udaniem sie na odwyk, niech sie Pan trzyma, Magistrze!
              • j-zef.zawadzki No prosżę. To Pan idzie na odwyk? Od czego Panie 08.08.05, 23:24
                Tomaszu? Z megalomanii i,hm, pewnego nierozgarnięcia ( niedorozwinięcia ) nie
                ma odwyku. Proszę to nazwać wprost, Panie Tomaszu. Czeka Pana leczenie
                psychiatryczne. Aaa, to się zgadza. Serdzecznie Panu życzę, by było skuteczne,
                choć mocno wątpię, Panie Koziowólkański Fizyku. Za duże zmiany regresyjne w
                płatach czołowych.

                Cees napisał : " To tyle przed udaniem sie na odwyk, niech się Pan trzyma
                Magistrze" - skutecznego odwyku ( leczenia psychiarycznego) Panie Napoleonie,
                Darwinie, Fermi, Einsteinie itd. Może się Panu uda, Panie Tomaszu. Pozdrawiam.
                • jeszczebardziejzdziwiony Dobre to jest. Haha 10.08.05, 00:21
    • andrzejg a Niebo jest coraz dalej 08.08.05, 08:46
      Czytałem kiedyś książeczkę podsuniętą mi przez znajomego księdza, ciekawego mojej o niej opinii. No cóż. Od początku brało mnie na smiech podczas jej czytania, bo cała filozofia tej książeczki polegała na uznawaniu znanych teori kosmologicznych, fizycznych , czy też z dziedziny ewolucji i wyszukiwaniu tego momentu , gdzie teoria nie wystarczała do wyjasnienia zjawiska. Tak jak w przypadku teorii wielkiego wybuchu - 'a co było przedtem ...??? brak odpowiedzi??? To znaczy ,że był Bóg.

      To ja zwróce jedynie uwagę na problem Nieba, które za czasów wcześniejszych było na górze, zaraz za chmurkami, a teraz gdzie jest? Czy Amerykanie na swoim wahadłowcu wlecieli tam? A piekło? Jak widać z przytoczonego tekstu , Panie Józefie, w stosunku do ewolucji kościół też ustępuje pola, choć zostawia dla siebie tą kropkę nad 'i', zostawia dla siebie wyjasnienie przyczyny zjawiska .

      Zwolennicy teokracji oddają pole przed rozwijająca sie nauką, ale mozna powiedzieć ze 100 % pewnoscią, ze zawsze będą górą, bo za nowo pokonaną granicą bedzie następna , ta do zdobyćia, za którą znajduje się przyczyna tego wszystkiego - czyli Bóg.

      A.
      • jaceq W ogóle z tym niebem jest ciekawie 08.08.05, 21:03

        Wygląda na to, że podobało się Bogu wpierw stworzyć światło, a dopiero później
        tegoż światła źródła. Rzekł [Bóg, w 3 wierszu Genesis]: "fiat lux", a dopiero w
        wierszu 14, w dniu trzecim "niech powstaną światła na sklepieniu". Samo światło
        powstało w dniu, który określić można chyba jako zerowy. Zatem przez trzy dni
        fotony musiały się w jakiś nieokreślony sposób pałętać bezpańsko. Jaką miały
        tedy naturę: bardziej falową, czy bardziej materialną? I czy już wówczas
        działało e=mc^2 ?

        Ponadto, skoro dopiero 3-go dnia powstały odpowiednie przyrządy do odmierzania
        czasu [cyt.: "dwa wielkie światła, większe aby rządziło dniem i mniejsze, aby
        rządziło nocą"], to jakim cudem mogły nastąpić, cyt.: "wieczór, poranek i dzień
        pierwszy (drugi, trzeci)? Jak JHWH wyprodukował te tymczasowe wieczory i ranki?

        Jakby jeszcze tej mojżeszowej fizyki było mało, to w wierszu 16 wyraźnie stoi,
        że zostały stworzone i gwiazdy, które widzieli Adam z Ewą w raju. To jaka była
        wtedy prędkość światła, że mogli te gwiazdy oglądać, oddalone o setki i tysiące
        lat świetlnych - nieomal nazajutrz po stworzeniu?

        andrzejg napisał:
        > Zwolennicy teokracji oddają pole przed rozwijająca sie nauką, ale mozna
        > powiedzieć ze 100 % pewnoscią, ze zawsze będą górą, bo za nowo pokonaną
        > granicą bedzie następna , ta do zdobyćia, za którą znajduje się przyczyna
        > tego wszystkiego - czyli Bóg.

        Za każdym razem, jak nauka ma coś ważnego do powiedzenia, to się okazuje, że "w
        Biblii już to dawno przewidzieli" i dalej naginać interpretacje tak, by
        pasowały do faktów (jak choćby te Józiowe "walenie płetwami") i tak wkoło józiu
        (tfu! macieju!). Dlatego zawsze Józie będą górą.
        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
    • dokowski Odnaleziono już wszystkie kluczowe skamieniałości 08.08.05, 10:05
      j-zef.zawadzki napisał:

      > Kościół nigdy nie twierdził i nie twierdzi, że człowiek jest wynikiem
      > ewolucji

      Chyba już nie jesteś na bieżąco. Teraz Kościół uznaje ewolucję za dzieło
      Stworzenia, bo faktowi ewolucji nie może i nie chce zaprzeczyć.
      • j-zef.zawadzki Panie dokowski.Czasmi mówi Pan sensownie. Nie te- 08.08.05, 10:21
        raz jednak.
        • sas15 Ewolucji nie przeczy bo sam ewoluuje 08.08.05, 23:33
          Uznał nawet niedawno,że Ziemia jest kulista i że owieczki klonować można--to
          ostanie jest nawet dobrą wiadomością-więcej będzie do strzyżenia.
          • bardzozdziwiony Mówisz o doku? 08.08.05, 23:43
            • karmin-cynober Re:Dlaczego malpa zeszla z drzewa ? 10.08.05, 06:02
              Najwyrazniej ktos je podcial.
              Ja juz tej bajki z dziecinstwa o Adamie i Ewie dokladnie nie pamietam. Cos mi
              sie majaczy ze mieli drzewo zycia. Jedno na ktore nie wolno bylo wlazic. Zdaje
              sie, ze nie usluchali i pogoniono obydwoje. Wyprostowali sie zwiewajac.
    • atp1 Zawadzki ty jestes tym brakujacym ogniwem... 10.08.05, 16:56
      • j-zef.zawadzki Wow, to dużo wiesz okruszku mocarny. 10.08.05, 19:20
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka