Gość: Monika
IP: *.walbrzych.dialog.net.pl
20.08.05, 22:26
Właśnie wróciłam z Makarskiej gdzie byłam z Oskarem. W sumie mozna by im
bardzo wiele zarzucic, gdyby nie fakt ze wczasy były tanie (1030 zł za 10
dni). Podróz z Wrocławia do samej Makarskiej trwała 22 godziny o juz na dzien
dobry bardzo mnie niekorzystnie zaskoczyli faktem, iz przez same Czechy
jedzie sie bardzo długo a to z tego wzgledu, ze omijane sa tam autostrady i
droga prowadzi przez jakies malutkie miasteczka. Kiedy spytalismy dlaczego
nie jedziemy autostrada powiedziano nam ze "z oszczednosci". Byliscimy
wsciakli bo było to bardzo meczące zważywszy ze autokar wogóle nie miał
klimatyzacji pomimo zapewnien kierowców ze przeciez cały czas jest właczona.
Co sie pozniej okazało owe autostrady w Czechach były celowo opuszczane aby
zachaczyc tam o pewna gospode (gdzie naprwde nie potrzebnie jest robiona
godzinna przerwa) z która jak sie domyslalismy biuro pordózy musi miec
zawarta jakas umowe poniewaz akurat tam i tylko tam jest taki długi postój
bez wzgeldu na to czy jest to noc czy dzien. Warto tez zauwazyc ze autokat
który jechał w strone Warszawy jakos nie musiał oszczedzac i jechał Czeskimi
autostradami, wiec gdzie t logika.... Sam autokar wygladał tak ze w momencie
gdy pasazer w przodu rozsunął fotel kolana tego z tyłu były miażdżone, był
zakaz korzystania z toalety w autokarze, przerwy albo bardzo zadko co 4-5
godzin albo co pół godziny. Zero organizacji, kobieta która jechala z nami
jako pilot sama chyba dobrze nie wiedziała jaka ma tam pełnic role, myliła
sie cos tam czytała z przewodnika turystcznego i tyle. Po przyjezdzie do
Makarskiej przełął nas rezydent Michał, a własciwie nie do konca on tylko
jakas dziewczyna która go zastepowała. Nie wazne ze bylismy zmeczeni i
marzylismy o kąpieli i wypoczynku od razu wywalono nas na słonce (była 12 w
południe) i najwazniejsza rzecza jaka była według nich było omównienie jakie
sa i ile kosztuja wycieczki fakultatywne (przy czym indywidualnie w
tamtejszych biurach mozna było zakupic je taniej). Nam sie udało bo mielismy
bardzo fajna włascicielke domu i to własciwie ona nam pomagała bo rezydent
cały czas gdzies biegał i był nieuchwytny (dali nam jego numer tel ale na
boga kto wywala na cos takiego pieniadze !!). Dyzury owszem były codziennie
ale nie było na nich naszego rezydenta tylko dziewczyna która nic nie
widziała a jak juz cos powiedziała były to błedne infomacje). Na koniec w
dniu wyjazdu okazało sie ze o 9,30 wywalaja nas z pokoju a sam wyjazd mamy o
godzinie 19,00. Żeby tego było mało okazało sie ze nie mamy gdzie zostawic
naszych bagazy bo u rezydenta nie ma na to miejsca. Słonce lało sie tego dnia
z nieba ale organizator nie wpadł na pomysł zeby zapewnic choc jeden prysznic
dla całego turnusu, kompletnie nic nie było. Całe szczescie ze dogadalismy
sie z ludzmi tam na miejscu to pozwolili nam sie odświezyc przed wyjazdem.
Koszmarna ogranizacja ze strony biura, naprawde nie polecam choc miałam
szczere checi ich polubic.