Dodaj do ulubionych

Była raz mama mądrzejsza od lekarza :)

29.09.05, 20:15
W tej smutnawej bajce mama, to Majka, a lekarz Do.ki ( a jakiś czas temu
myślałam, ze to w miarę mądry doktor, ktoremu chodzi o dobro pacjenta).
Przeczytajcie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=29697072
Obserwuj wątek
    • marciszonka Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 29.09.05, 22:27
      Beba, niezliczona ilośc takich dyskusji mnie dobija. Bo można jakiemuś
      nawiedzonemu pokazać, zaprowadzić na oddział szpitalny gdzie leżą sami
      "poszczepienni", a dalej będzie mówił, ze świat się myli i szczepionki są
      bezpieczne,
      Bluzgać mi się chce na takie dyskusje, wiec zamilknę w tej materii.
      Dodam tylko niusa.
      Z lekarskich, endokrynologicznych ust padło do pacjentki małoletniej z Hashimoto
      w odpowiedzi na pytanie skąd to się u niej więło - "po szczepieniu na grypę".
      Co Wy na to? Ładnie, nie?
      A nie była to "jakaś" lekarka, naprawdę bardzo dobra endokrynolożka. Uprzedziła,
      ze oficjalnych badań jeszcze nie ma, ale jej praktyka szpitalna jej to
      ewidentnie mówi, plus praktyka wielu jej kolegów.
      Jeszcze ktoś chce szczepić dziewczynki na grypę?
      • n_nadia Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 29.09.05, 22:37
        jeszcze niedawno tez myslalam, ze szczepionki to wspanialy wynalazek. widze jednak, co sie stalo z moim synkiem po serii tego swinstwa. szkoda gadac:(
    • granna Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 30.09.05, 08:51
      Porazająca jest ignorancja tego lekarza. Zaprzecza oczywistym faktom, a juz
      szczepieniami na gruźlice mnie rozwalił.
      To jak scenariusz na hollywoodzki dramat :) I żenujące jest to, że widac jak ta
      dziewczyna siedzi w temacie, jakimi operuje pojęciami a on jako kontrargument
      podaje "bzdura". Czytałam kiedys odpowiedź jakiegos profesora medycyny na
      artykuł "Pij mleko będziesz kaleką". Dokładnie taki sam schemat, w artykule
      powołanie na konkretne osoby, innych lekarzy, włąsne doświadczenia a profesor w
      odpowiedzi "bzdura", "wszyscy wiedzą, że" Zupełnie jak w tej dyskusji...
    • very_martini Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 30.09.05, 09:57
      No, to mnie najbardziej denerwuje u przedstawicieli tego zawodu. Zresztą nie
      tylko tego, ale tak się sklada, że u nich może być najbardziej szkodliwy. Chodzi
      mi o hasło "wszyscy wiedzą, że..." i tutaj następuje teoria z czasu, kiedy
      kończyli studia. Albo teoria zupełnie bezmyślna, oparta na krążących po świecie
      mitach, chociażby takich, że przy niedoborach magnezu trzeba wsuwać czekoladę.
      Znowu to niedawno słyszałam od lekarza.


      16%VOL
      22%VAT
    • reszka2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 30.09.05, 14:14
      A w czymże to owa mama była mądrzejsza od lekarza?
      Bo ja w wypowiedziach mamy czytał jeno populistyczne gdakanie, rodem z Życia na
      Gorąco czy czegos podobnego, doki zas serwuje sprawdzone fakty, które każdy sam
      by sobie znalazł, zaglądając do którychś z portali medycznych.
      • very_martini Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 30.09.05, 14:22
        Wiesz co, gdybym ja miała ufać temu, co jest w popularnych portalach medycznych,
        to bym już dawno była chyba na rencie.
        Możesz temu przypiąć łatkę populistycznego gadania, ale nie trzeba mieć
        doktoratu z historii medycyny, żeby wiedzieć, ileż to razy zdarzało się w
        przeszłości, że coś, co uznawano za populistyczne gadanie okazywało się prawdą,
        a to, co medycyna uznała za prawdę objawioną, niestety się nie sprawdziło. Każda
        dziedzina życia jest pełna takich kontrowersyjnych pomysłów. Zauważ jednak, że
        rozmowa Dokiego z Mamą to rozmowa teoretyka (bo Doki, któego zresztą lubię mimo
        paru szczegółów i lubię czytać jego posty, jest anestazjologiem) z osobą
        podpierającą się swoim własnym dramatycznym doświadczeniem i doświadczeniami
        innych rodziców po podobnych przejściach.

        16%VOL
        22%VAT
        --
        takie tam... forum homeopatia
      • beba2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 30.09.05, 17:36
        A co ty tu robisz reszka? Nie pomyliły ci się fora przypadkiem?
        Chyba, ze przyszłaś nas nawracać na biseptol i jeszcze wmawiać, ze to
        antybiotyk...
        Widzisz, taka pamiętliwa jestem, chociaż mam alzheimera od 20 lat.
        • renste Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 02.10.05, 21:09
          Ależ majkabis podpiera się artykułami-raportami przeróżnymi.Jesli ktoś
          przeoczył-wklejam link.Dużo tego,ale zrobiło sie arcyciekawie:).
        • reszka2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 10:22
          beba, w tamtej dyskusji nie chodziło o to, czy biseptol jest antybiotykiem czy
          chemioterapeutykiem, a o to, czy go podawać czy nie. Alzheimer tej niewiedzy
          nie usprawiedliwia, jedynie brak kontaktu na stykach, innymi słowy - brak
          umiejętnośći czytania ze zrozumieniem, i dobrze o tym wiesz.
          Nikogo na nic nie namawiam, wręcz przeciwnie, kiedys zaczęłam kurs homeopatii
          klasycznej, ale przy "pamięci wody" wymiękłam - to się kupy nie trzyma i
          sprzeczne jest z jakąkolwiek logiką - skoro woda pamęta wytrząsanie kaczki, to
          czemu ma nie pamiętać krowiego łajna przy którym przepływała jakis czas temu?
          Moja logika tego nie trawi. Zresztą słusznie, bo nie udowodniono żeby
          homeopatia miała silniejsze działanie niż placebo - co nie znaczy że nie ma
          działania, bo placebo działa. Po zaczętym kursie pozostała mi cenna umiejętność
          zbierania dokładnych wywiadów, bo to że katar jest silniejszy wieczorem niż
          rano, a kaszel najmocniejszy o trzeciej nad ranem - wbrew pozorom sa to
          informacje które wielkim głosem przemawiają do lekarza niehomeopatycznego też.
          I powinien zwrócic uwagę na to uwagę - a nie zwraca, i jest to błąd. Zresztą
          wykazano, że lekarze stosujący homeopatię maja lepszy kontakt ze swoimi
          pacjentami - nie jest to bynajmniej efekt podawania cukru czy aqua pura, ale
          właśnie tego co pisałam powyżej, plus możliwość kontaktowania się z lekarzem
          cały czas. Zauważyłyście nawet na tym forum, że homeopatia "działa" gorzej u
          dzieci tych mam, które nie maja stałego kontaktu ze swoim lekarzem?
          Zresztą jest to dzidzina niesłuchanie wdzięczna do praktykowania - większość
          chorób leczy się sama, a te które sie nie leczą - sa najczęściej nieuleczalne.

          A teraz możesz mnie wyciąć i zablokowac dostęp do forum.
          Cześć pracy.
          • beba2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 10:59
            Reszka, ja doskonale pamiętam tamtą dyskusję i nie tylko ja byłam wtedy
            zdziwiona tym co mówiłaś na temat chemioterapeutyków. Nie rozumiem więc po co
            odwracasz kota ogonem, mówiąc coś o moich stykach. Ale może faktycznie filolog
            nie potrafi czytać ze zrozumieniem. No cóż, cuda się zdarzają. Jeśli masz
            ochotę się przekonać, i w dodatku pokazać całemu forum o czym mówisz, to moge
            wkleić tamten wątek, zeby nie było złudzeń.
            Teraz napisałaś cały wywód na temat homeopatii, ale nie bardzo rozumiem po co.
            Jakbyś przejrzała to forum to byś zauważyła, ze wiele było postów o prawie
            identycznej treści.
            My to wszystko wiemy i po raz kolejny, kolejnej osobie tłumaczę, ze wolę tanie
            placebo, skoro pomaga, niz toksyczną chemię.
            Mnie też nie kręci dochodzenie do sedna co działa, skoro nie ma co działać, a
            już zwłaszcza pamięc wody.
            Ale jakbyś sobie była uprzejma wbić w wyszukiwarkę hasło "placebo", to
            znalazłabyś posty na ten temat, obalające tą teorię. Placebo nie moze bowiem
            działać na zwierzęta i niemowlaki.
            Zresztą, nikt nikogo nie przymusza do korzystania z tej metody leczenia, ani
            też nie do zaniechania leczenia farmakologicznego, jeśli sytuacja tego
            bezwzględnie wymaga.

            Starasz się być niegrzeczna w stosunku do mnie, tylko nie bardzo rozumiem
            dlaczego. Jeśli masz coś ciekawego do zaoferowania w kwestii tematu homeo, to
            zapraszam do dyskusji, jeśli nie to załóż sobie osobny wątek i pisz co Ci się
            podoba ( a raczej nie podoba ) w homeopatii.
          • kama58 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 11:25
            reszka2 napisała:
            > Zresztą jest to dzidzina niesłuchanie wdzięczna do praktykowania - większość
            > chorób leczy się sama, a te które sie nie leczą - sa najczęściej nieuleczalne.

            Reszka, to pownno być wydrukowane jako motto dla osób, którym wydaje się, że jak
            zapłacą to będzie lepiej. Wiele matek nie chce przyjąć do wiadomości, że czy
            poda dziecku antybiotyk, kulki czy też nic nie poda często efekt w kontekście
            tej jednej choroby sprowadza się do tego samego: dana dolegliwość ustępuje.

            A teraz z drugiej strony. Placebo, jak najbardziej to miodzio. Ale czy pojęcie
            "placebo" najbardziej adekwatne w sytuacji, kiedy zaaplikowane kulki
            niemowlakowi powodują prawie natychmiastowy spadek gorączki??? Co najwyżej można
            by tu mówić o zbiegu okoliczności, tylko coś za dużo ich w odniesieniu do homeo.

            Na marginesie, mnie to się w ogóle wszystko kupy nie trzyma, nawet szczegółowy
            wywiad w odniesieniu do praktyki w stosowaniu homeo, szczególnie w przypadku dzieci.
          • marta.gora Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 20:55
            Toz wiadomo, że homeopatia to siła sugestii lekarza i calkowite placebo. Tutaj
            masz idealny na to przykład:


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=30477372
            ;)

          • marta.gora Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 21:10
            reszka2 napisała:
            > Zresztą jest to dzidzina niesłuchanie wdzięczna do praktykowania - większość
            > chorób leczy się sama, a te które sie nie leczą - sa najczęściej nieuleczalne.

            ...i stąd prosty wniosek- większośc lekarzy nie jest nam potrzebna, a w
            szczególnosci lekarze rodzinni, bo zajmuja się mało znaczącymi problemami i tak
            samowyleczalnymi. A z choroba powazną, typu nowotwór mozna bez skierowania od
            razu do specjalisty, a jak nagłe zachorowanie to i tak przyjmą bez papiórków.

            Reszko- to dobrze, że w pewnym momencie zrozumiałas, że aby zrobic biznes na
            homeopatii potrzeba o wiele więcej lat studiów, niz akademia medyczna, staz i
            specjalizacja z rodzinnej, bo tylko dogłebne studiowanie, doświadczenie i upór
            dadzą efekty. Jak widać- tego nie potrzeba w medycynie "jedynie słusznej".

            Co do tego, jak co działa- a co to ma za znaczenie? Nowoczesny lekarz pogoniłby
            jeszcze pare lat temu kazdego, kto na trudno gojące się rany kładłby larwy
            much "miesnych", bo w swoim arsenale miał cuda nowoczesnego przemysłu
            farmaceutycznego i daleki był od ludowych zabobonów. A teraz co bardziej
            światły lekarz już wie, że na takie rany najlepiej pomagają własnie te larwy.
            Jeszcze do dzisiaj leczy sie alergie objawowo, ale np. już w Stanach uciążliwe
            alergie leczy się przy pomocy podawania... jaj glist czy owsików (nie pamietam)
            i to w najlepszej klinice, za bardzo cięzkie pieniądze. Ale efekty są! I
            dopiero zadziwiające efekty skłoniły lekarzy do wyjasnienia tych cudów (nie
            chorują na alergię zaniedbane dzieci, siedzące całymi dniami od maleńkości w
            piaskownicy). I stąd wiadomo o roli robali w dojrzewaniu układu
            odpornościowego.
            Tak wiec, Reszka- nie wszytko w medycynie juz odkryto- dotyczy to m.in. sposobu
            działania homeopatii.
            • reszka2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 17.10.05, 22:48
              > ...i stąd prosty wniosek- większośc lekarzy nie jest nam potrzebna, a w
              > szczególnosci lekarze rodzinni, bo zajmuja się mało znaczącymi problemami i
              tak
              >
              > samowyleczalnymi. A z choroba powazną, typu nowotwór mozna bez skierowania od
              > razu do specjalisty, a jak nagłe zachorowanie to i tak przyjmą bez papiórków.


              święta prawda :)

              Marta, ja nie zrozumiałam, co trzeba robić , żeby robić biznes na homeo. Ja to
              wiem. Tylko moje sumienie lekarskie, czy jak tam to sobie zechcesz nazwać - nie
              pozwalaja mi na takie praktyki - aktywnie. To znaczy - jak chcesz - to sobie
              praktykuj, zlecaj innym. Mnie do tego nie mieszaj - i nie wzywaj na wizyty "do
              kontroli leczenia hoeop. " bo ja w to nie wchodzę. W żaden sposób.

              Oj, larwy, larwy. Koronny argument. A to, że larwy stosowane są
              eksperymentalnie i nie ma żadnych dużych badań, które udowodniłyby wyższość
              larw nad takim np. Granuflexem - to mam nadzieję że każdy światły lekarz to
              wie. Nie można mylić tych dwóch rzeczy. I nie ma sie co entuzjazmować -
              przynajmniej na razie. To nader wąski margines- w Medline nie znalazłam chyba
              ani jednej dobrej pracy na ten temat. Ale rozumiem, że nałożenie jałowej larwy
              jest znacznie bardziej malownicze niż głupiego, chemicznego plastra.

              Leczeni alergii glistnicą - a, to juz mi pachnie homeopatią. Wszak podobne
              leczy sie podobnym, nieprawdaż? Skoro glista wywołuje alergizację ustroju -
              wniosek prosty - jak podam jedno wstrząśnięte jajo glisty - alergia ustapi. Zaś
              na ewentualne zakażenie glistą też się znajdzie jakas homeopatyczna kulka? Czy
              tez może stary, dobry Pyrantel? :P
              Żartuję, częściowo. Jest oczywistym faktem, że nadkarencja alergenowa - czyli
              mieszkanie wylizane do błysku - sprzyja rozwojowi alergii jak mało co. No
              niestety, ustrój musi sobie na czymś ćwiczyc tolerancję. I nie jest to odkrycie
              ani homeopatyczne, ani med. naturalnej - to fakt.

              Ale tłumacza to pieniądze. Czego sie nie robi dla pieniędzy. Zwłaszcza dużych...

              > Tak wiec, Reszka- nie wszytko w medycynie juz odkryto- dotyczy to m.in.
              sposobu
              >
              > działania homeopatii.

              Ależ odkryto, odkryto.
              • marta.gora Larwy, robale i inne takie- do Reszki2 18.10.05, 21:09
                Reszko- zabij, a i tak nie znajdę informacji na temat leczenia larwami- bo nie
                pamietam nawet, gdzie to było (w kazdym razie na pewno z kilkanascie miesięcy
                temu). Podawano tam dokładnie na jakiej zasadzie działaja larwy i wymieniano
                dokładnie składniki chemiczne ich wydzielin- przynajmniej kilku z nich nie ma
                mozliwosci odtworzenia (jak krwi ludzkiej). Zwracano tam tez uwage
                na "wyższośc' własnie tych unikalnych substancji. Wniosek był taki, ze żaden,
                nawet najlepszy lek nie zastapi larw- podobnie jak nie mozna w pełni zastapić
                krwi.
                Do do robali- chyba masz katar, bo to nie pachnie homeopatia- jak Ci się
                zdawało. Jakiś czas temu w TVP pokazywano ten sposób leczenia w jednej z klinik
                amerykańskich- była to ostatnia deska ratunku dla ciężkich alergików i wszyscy
                oni mogli po takich "robaczanych posiłkach' (powaga- podawano sterylne robale
                czy ich jaja doustnie)zapomniec o lekach.Nie jest to juz faza eksperymentu, bo
                informacje były o kolejkach chetnych.Na pewno był to jakis popularny robal,
                który swojemu zywicielowi nie zagraża, tylko traktuje go z szacunkiem, by
                pozwolił mu jak najdłużej żyć. Reszko- czy Was tam na tej medycynie nie uczyli
                o dojrzewaniu układu odpornościowego? Toz stoi tam czarno na białym, ze
                zakażenia robalami własnie stymuluja ten układ.
                Reszka- czy Twoja niewiedza miałaby wpływ na skutecznośc działania robali czy
                larw? Na pewno nie- gdybyś stosowała je wg opracowanych zasad. Efekt osiągnięto
                by i tak- niezaleznie od tego, co wiesz na temat składu wydzieliny larw.To samo
                dotyczy homeopatii- nie ważne, jak to działa- ważne sa efekty.
                A jeśli już piszesz o tym, ze tylko to działa, co ma poznany mechanizm, to
                zaskoczę Cie jeszcze czyms innym- do dziś nie zbadano przeciez dokładnie, w
                jaki sposó działa aspiryna- lek, który ponoc stosują codziennie miliony
                Ziemian. I to nie przeszkadza w stosowaniu- w róznych dolegliwościach. Kiedyś
                nie było tabletek z chinina, tylko jego naturalne żródło- wtedy tez nikogo nie
                interesowało, dlaczego to działa. A efekty przynosiło.
                Do niedawna nie wiedziano o przyczynach choroby wrzodowej- mimo, że to było
                akurat łatwo zbadać, tylko trzeba było troche pomyśleć.Uważam, że nie ma
                jeszcze działających urządzeń czy przyrządów do zbadania prawdziwego składu
                kuleczek z glukozą. Bo skąd niby ma byc pewnośc, że odkryto juz najmniejsze
                cząstki atomu???

                PS O ile sobie dobrze przypomina a propo tych larw , to chodziło o ich
                właściwości żerne i cos co nazywa się hialuronidaza (?), ale głowy za to nie dam
                • 5_monika Re: Larwy, robale i inne takie- do Reszki2 18.10.05, 21:17
                  ja też oglądałam ten program, to było leczenie przy chorobie Leśniowskiego-
                  Crohna, chorzy przyjeżdżali co jakiś czas na koktajl z tych robaczków.
                • reszka2 Re: Larwy, robale i inne takie- do marty 19.10.05, 23:55
                  > Do do robali- chyba masz katar, bo to nie pachnie homeopatia- jak Ci się
                  > zdawało. Jakiś czas temu w TVP pokazywano ten sposób leczenia w jednej z
                  klinik
                  >
                  > amerykańskich- była to ostatnia deska ratunku dla ciężkich alergików i
                  wszyscy
                  > oni mogli po takich "robaczanych posiłkach' (powaga- podawano sterylne robale
                  > czy ich jaja doustnie)zapomniec o lekach.Nie jest to juz faza eksperymentu,
                  bo
                  > informacje były o kolejkach chetnych.Na pewno był to jakis popularny robal,
                  > który swojemu zywicielowi nie zagraża, tylko traktuje go z szacunkiem, by
                  > pozwolił mu jak najdłużej żyć. Reszko- czy Was tam na tej medycynie nie
                  uczyli
                  > o dojrzewaniu układu odpornościowego? Toz stoi tam czarno na białym, ze
                  > zakażenia robalami własnie stymuluja ten układ.

                  Marta, nie załamuj mnie - toć własnie pisałam o stymulacji rozwoju układu
                  odpornościowego w kontakcie z alergenami - czemu wmawiasz mi cos zupełnie
                  odwrotnego? Wydawało mi sie, że jasniej tego już napisac nie mogłam. Wstęp był
                  oczywiście żartem - nawet napisałam "żartuję", żeby nie było wątpliwości, choc
                  jak się zastanowic, to teoria jest kusząca i warta rozwinięcia. Ale to już nie
                  zadanie dla mnie.



                  Natomiast co do robali - ani to wielka nowość - robalami leczono już za czasów
                  Napoleona, więc za późno na ogłaszanie tego rodzaju nowości, ani to jakas
                  superrewelacja - wiadomo nie od dziś, że wydzielaja substancje rozpuszczające
                  tkanki i przeciwkrzepliwe. Ja osobiście jesli mam wybór pomiędzy leczeniem w
                  sprayu czy maści a pozwoleniem na żerowanie robaków w ranie przez dobę (niechby
                  i jałowych) - wybiorę krem. I nie przekona mnie "naturalne" pochodzenie
                  składnika. A propos twojego PS. Może cie to rozczaruje, ale hialuronidaza jest
                  dostępna nie tylko u robaków - można maści z nią kupic bez recepty w każdej
                  aptece, za granica nawet w sprayu, co dodatkowo zniechęca mnie do zezwolenia na
                  bytowanie robactwa na moim jestestwie. Bez wątpienia potem czekałoby mnie
                  dłuższe leczenie w psychiatryku. Oczywiście nie przeszkadza mi, że inni sobie
                  przystawia pijawki czy larwy musze - ale nie chce tego oglądać. Brrr.


                  To samo
                  >
                  > dotyczy homeopatii- nie ważne, jak to działa- ważne sa efekty.

                  Marta, dla mnie problemem jest to, że żadne badania - dobrze zaplanowane,
                  dobrze przeprowadzone - nie wykazały, aby homep. leczyła lepiej niż placebo. To
                  herezja na tym forum - wiem. Ale tak jest, niezależnie jak wiele wpisów sie
                  tutaj pojawi.

                  > A jeśli już piszesz o tym, ze tylko to działa, co ma poznany mechanizm, to
                  > zaskoczę Cie jeszcze czyms innym- do dziś nie zbadano przeciez dokładnie, w
                  > jaki sposó działa aspiryna- lek, który ponoc stosują codziennie miliony
                  > Ziemian

                  Niczym mnie nie zaskoczyłaś - akurat aspiryna ma dobrze poznane drogi
                  działania, receptory i nawet wyobraź sobie - rozpoznali geny odpowiedzialne za
                  astmę aspirynową. Przykład nietrafiony. Juz prędzej lepszy byłby Eurespal - o,
                  to tak. Nie wiadomo jak działa, nie wiadomo czy w ogóle działa. Jak homeopatia.
                  (wężykiem wężykiem - czyli to był żart - wyraźnie napisałam?)

                  No a tym atomem to juz zaiste mnie rozbiłaś na drobniejsze części atomu - nie
                  czuję sie na siłach zmierzyć z fizyka kwantową w twoim wydaniu, w wydaniu
                  klasycznym tez nie - ale o le sie orientuję - tam zasady sa ściśle mierzalne i
                  określalne, teoretycznie powtarzalne - nawet lepiej niz klasycznej medycynie,
                  gdzie tylko leki anestetyczne działają w systemie zero-jedynkowym. Nie ma
                  takiego, co sie nie zwiotczy po pancuronium.
            • granna Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 08:15
              O rany jak czytam takie posty to juz nawet na okuliste trace ochote. Dobrze, że
              wzrok mi nie szwankuje póki co bo bym chyba ślepa chodziła :(

              I poraża mnie jedno... jak na jakimś forum natknę sie na wypowiedź, z której
              można wnioskować, że autor skończył akademię medyczną to wnioski mam zawsze
              takie same : ton tych wywpowiedzi zawsze jawi mi się tak samo: ja wiem wszytsko
              i najlepiej.
              Jakieś komlpeksy? Nadmiar wolnego czasu?
              Nie pamiętam czyje to słowa, chyba jakiegoś starożytnego filozofa, że tylko
              głupiec myśli, że wie wszystko a mędrzęc wie, że nic nie wie?
              Ktoś inny powiedział, że między zarozumiałością i głupotą jest tylko cienka,
              czerwona linia... A moze to juz moje słowa? Nie wiem :)
              • reszka2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 09:30
                Widzisz, granna napisałas długi post o niczym - a właściwie można powiedziec że
                o mnie, co może by i mi pochlebiało - gdyby nie to, że jest w całości oparty na
                domysłach i domniemaniach - na dodatek generalizowanych.
                Czy fakt, że posiadam własne zdanie na jakis temat - tu akurat związany z
                kierunkiem zawodu - czyni ze mnie ta co wie wszystko i najlepiej? Napisz w
                którym miejscu to napisałam. Ty do tego dorabiasz i doczytujesz co chcesz - ale
                to świadczy o tobie, nie o mnie.
                • akownik Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 14:10
                  reszka2,jest taka książka niezbyt gruba o badaniach naukowych w
                  homeopatii/badania niekoniecznie robione przez homeopatów/.Czytałaś?Jak
                  przeczytasz to wpadnij tu znowu,wtedy może ktoś z Tobą pogada/ja,znany na tym
                  forum jako hochsztapler po dwudniowych kursach :),nie nadaję się do tego/.
                  Jeżeli szczurom podamy Aloksan D30,to 90% tych szczurów nie zachoruje na cukrzycę
                  aloksanową.Jeżeli nasiona pszenicy zaprawimy siarczanem miedzi to takie nasiona
                  raczej nie zakiełkują.Ale gdy po zasianiu nasiona te będziemy zalewać siarczanem
                  miedzi D30 to kiełkowanie się wznowi.
                  Kardiolodzy po Akademii Medycznej używają leków homeopatycznych nawet nie zdając
                  sobie z tego sprawy.
                  Jeżeli to jest tylko placebo,to powiedz to mojemu psu i kotu,albo
                  dwumiesięcznemu dziecku.
                  Jedynym sprawdzianem skuteczności metody jest praktyka a nie teoria.Z tego też
                  powodu wielu homeopatów to dawni lekarze po Akademii Medycznej,którzy zajęli się
                  homeopatią na zlecenie swoich szefów a mieli wykazać całkowitą nieskuteczność
                  tej metody leczenia.
                • granna Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 14:13
                  Widzisz reszka, zazwyczaj nie wdaję sie w takie dyskusje i nie przytaczam
                  dowodów, bo to zabawa, na którą szkoda mi czasu.
                  Moje refeksje zachowałabym sobie dla siebie, gdyby nie Twoje slowa z
                  poprzedniego postu:
                  > Tak wiec, Reszka- nie wszytko w medycynie juz odkryto- dotyczy to m.in.
                  sposobu
                  >
                  > działania homeopatii.

                  Ależ odkryto, odkryto.

                  • akownik Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 14:49
                    reszka2,jeśli chcesz możemy to pociągnąć dalej.Ale nie w takiej formie jak do
                    tej pory,bo to rzeczywiście szkoda czasu.Jeśli mieszkasz w Trójmieście bąź w
                    Warszawie to proponuję Ci eksperyment praktyczny.Daj tu swojego pacjenta i
                    podTwoim czujnym okiem zaordynujemy i wprowadzimy w czyn leczenie
                    homeopatyczne.Jeśli nie maszodwagi ani pasji poznawczej,to po prostu daruj sobie
                    swoje teorie i nie zawracaj tu nimi czasu bo to jest forum dla tych,którzy chcą
                    z tej metody skorzystać.Więc jaka jest Twoja decyzja?Chcesz praktycznie poznać
                    coś innego?Wejść w nowy świat?
                    • beba2 Re: Była raz mama mądrzejsza od lekarza :) 18.10.05, 15:04
                      Brawo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka